Gość: zdołowana
IP: 80.48.38.*
17.07.03, 16:42
co zrobić kiedy nie widzi sie wyjscia z sytuacji,kiedy tkwi sie w
zwiazku,który od dawna sie rozpada a z dnia na dzien jest tylko coraz
gorzej,i nie ma odwagi zrobic cokolwiek,kiedy nie dopuszcza sie nawet mysli o
rozstaniu a własciwie dopuszcza ale nie mam siły tego zrobić,przyznac przed
samym soba,ze popełniło sie błąd:(w koncu to moj maz..złudna nadzieja na
poprawe?tchórzostwo czy moze lęk przed samotnoscia do konca zycia??nie wiem
co mam ze soba zrobić,w zyciu takich problemow nie miałam i to naraz,z
mezem,z rodzina, w pracy i jeszcze do tego nauka:(wiem jedno,ze dłuzej tak
nie pociagne chodze całymi dniami znerwicowana(raz nawet okresu nie dostałam)
psychika wysiadła mi juz kompletnie,wszystko przezywam,nic sie nie
udaje,zmuszam sie tylko zeby wstac rano do pracy..jestem taka przybita,ze
szok!nawet nie mam z kim pogadac(jakims trafem brak przyjaciół:()totalna
beznadzieja,jak z tego wybrnac?nie wytrzymam dłuzej!!chętnie bym wyjechała
ale blokuje brak kasy,poprostu nie ma wyjscia:(chyba jedynie sie
pochlastać..poradźcie cos,jak sie odbic od dna??