lyne
15.12.01, 21:33
Zycie jest dla mnie totalnie beznadziejne. Sa chwile kiedy potrafie cieszyc sie
nawet malymi rzeczami ale to sa tylko chwile. Generalnie moj odbior swiata jest
negatywny i smutny. Zle tak zyc:(
Tkwie w wyniszczajacym mnie psychicznie zwiazku malzenskim ale nie mam
mozliwosci wyplatania sie z niego. Ze wzgledu na dzieci, na pieniadze, a takze
ze wzgledu na to ze jestem za slaba. Nie kocham mojego meza a z drugiej strony
jestem od niego uzalezniona psychicznie.
Psychoterapia opada w moim przypadku poniewaz mieszkam w malym miescie.
Moze ktos mi pomoze? Co robic by mniej cierpiec? Cieszyc sie tym co po prostu
jest? Chcialabym zmienic swoje nastawienie do tego co mnie spotyka ale nie
wiem jak. Wiem ze i to pytanie jest beznadziejne ale ja juz nie wiem co mam
robic. Czesto mysle o samobojstwie.
Pozdrawiam