sdfsfdsf
18.07.03, 11:01
obejrzalem po raz kolejny "dzien swira", pamietacie modlitwe wyglaszana przez
polakow stojacych na balkonach swojego wiezowca?
"(...)Gdy wieczorne zgasna zorze, zanim glowe do snu zloze, modlitwe moja
zanosze Bogu Ojcu I Synowi, dopierdzielcie sasiadowi.Dla siebie o nic nie
prosze, tylko mu dosrajcie, prosze...Kto ja jestem? Polak maly, zawistny i
podly. Jaki znak moj? Krwawe galy. Oto wznosze swoje modly. Do Boga, Marii i
Syna, zniszcie tego skurwysyna, mego rodaka sasiada, tego wroga, tego gada.
Zeby mu okradli garaz, zeby go zdradzala stara, zeby mu spalili sklep, zeby
dostal cegla w leb. Zeby mu sie kurwa z czarnym i w ogole zeby mial marnie.
Zeby mial aidsa i raka. Oto modlitwa Polaka. (...)"
i tak sie zastanawiam ile jest w tym prawdy