Dodaj do ulubionych

Topię się

19.10.07, 10:58
zapadam się w szarość. poszłam na terapię, ale nie wiem, czy nie za
późno.
bo mnie to już opanowało. obojętność. wziąć książkę, wejść pod
kołdrę, zabrać ze sobą duuuużo czekolady.
nie mam czego złapać. związek letni i "na wykończeniu", ja i tak nie
umiem kochać. w pracy czuję się obco i źle, przestałam cokolwiek
robić, od czasu do czasu nadrobię zaległości i tyle, cały dzień
siedzę w swoim pokoju i nic nie robię. Czytalam jeszcze do niedawna
wiadomości albo coś po zagranicznemu, zawsze jakiś rozwój, ale już
mi się nie chce. czuję, jak mój mózg się rozsprzęga, widzę, jak
tracę umiejętności. Jeszcze niedawno kombinowałam coś z doktoratem,
myślałam o tym, żeby się przebranżowić, chodziłam na kurs tańca,
próbowałam odświeżać przyjaźnie, nawiązywać nowe. Już nie mam
energii, żeby szukać pracy czy wolontariatu. Już nie walczę z
bulimią - a niech tam, j a k ą ś przyjemność w końcu muszę mieć.
Myślę, że wyjście z tego stanu wymagałoby dużo wysiłku - zmiany
myślenia, zmiany zachowania, zmiany pracy. A ja zapadam się w
straszna obojętność. I tylko czasem żal. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • koala_tralalala Re: Topię się 19.10.07, 11:11
      Wyglada na to, ze masz poczatki depresji. Bulimia czesto wiaze sie z
      depresja. Na szczescie jeszcze masz sile, zeby isc na terapie.
      Dobrze zrobilas, chodz na nia koniecznie!

      Gdyby byla taka potrzeba, wez leki, one pomagaja i przy depresji, i
      przy bulimii.

      Powodzenia :)
    • blue_as_can_be Re: Topię się 19.10.07, 11:15
      nie jestem fachowcem, ale wszystko co opisujesz znam z autopsji.
      chyba stosunkowo najlepiej wychodziłam dotąd na takiej metodzie, że:
      1) nie walczyłam z tym stanem, starałam się pozwolić mu być bez
      nadmiernego rozpamiętywania ale i bez wypierania go
      2) próbowałam się skupić w miarę możliwości na prostych, codziennych
      czynnościach i wykonywaniu ich możliwie jak najlepiej i
      najdokładniej (małymi kroczkami, patrząc pod nogi i unikając
      szerokiej perspektywy jakoś się bezinwazyjnie doczołga człowiek do
      wieczora bez popadania w kolejny stopień samoodrzucenia)

      u mnie po jakimś czasie mija. jeśli chodzisz na terapię, szanse
      dodatkowo rosną. trzymam kciuki.
      • zbieram_szkielka Re: Topię się 19.10.07, 11:25
        dziękuję Wam obu.
        Lekow bardzo nei chcę brać. W terapię trochę wierzę, babka konkretna
        się wydaje. Ale to nie pierwsza terapia. I nie druga...
        Podoba mi się pomysl z malymi kroczkami i brakiem perspektywy. W ten
        sposob moglabym sprzątać mieszkanie i ogolnie bawić się w kurę
        domową, nawet to widzę. Moglabym też trochę zadbać o siebie. Jest to
        więc jakiś plan na weekend. Ale ja codziennie muszę spędzić 8h w
        pracy, a w tym miejscu czuję się bardzo źle. Zestresowana i
        negatywnie oceniana - też merytorycznie (no, cóż, na to ostatnie
        intensywnie sobie PRACUJĘ). Trudno mi tu cokolwiek robić małymi
        kroczkami. Bo jest we mnie jakiś bunt. Odrzuca mnie od pracy. Nie
        wiem, może do tego dojdę w trakcie terapii.
        • blue_as_can_be Re: Topię się 19.10.07, 11:42
          a jakiś urlop wchodzi w grę? oczywiście na dłuższą meteę niczego nie
          rozwiązuje, ale pozbycie się nawet na trochę stresującej sytuacji
          mogłoby Ci pomóc się zebrać...
          • zbieram_szkielka urlop 19.10.07, 12:00
            myslalam o tym nawet. ale nie mam pieniędzy na wyjazd (nie umiem
            nimi gospodarowac i to tylko doklada się do frustracji. Gdyby
            konstruktywne przyjemnosci byly tak tanie, jak te niekonstruktywne;)
            Więc mogę siedzieć w domu i dostawac w glowę. Albo jechac do
            rodzinnego miasta, ale to tez na mnie dobrze nie wplywa. Fakt,
            moglabym tam poprowadzic samochod mamy (mam swiezutkie prawo jazdy),
            a to lubię. A w moim domu moglabym sprzątać. Nie wiem. W rodzinnym
            mieście (i, nie ukrywajmy tego, w rodzinie), nie czuję się dobrze.
            Niestety, NIE MA miejsca czy osoby, do ktorej chcialabym pojść. Ale
            zwolnienie (urlopu już nie mam) to jest jakieś wyjście. Szkoda, że
            nie wykorzystam go na szalony wyjazd z ukochanym (bo nie mam
            ukochanego)albo przyjaciolmi (bo w sumie nie mam przyjaciol) ani na
            poświęcanie się pasji (bo nie mam pasji), ale może odpoczęłabym od
            tej ohydnej pracy? :)
        • sankanda Re: Topię się 19.10.07, 12:02
          nie topisz sie, tylko chyba powazniejesz... zeby nie powiedziec, ze
          sie starzejesz ;) wiesz, wszystko - doslownie wszystko - oprocz tej
          czekolady kilogramami, wydaje mi sie jak najbardziej luidzkie i
          normalne. patologia sa codzienne i bezwarunkowe wyzwania stawiane
          swiatu i sobie :) zrob tak jak ci radzi (ufff dlugi nick) twoja
          rozmowczyni. zaakceptuj ten stan, nie wypieraj go. wrzuc hamulec na
          czekolade (kilka kosteczek wystarczy), bo roztyjesz sie i dopiero
          bedzie ci bardzo zle z samej z soba ;)... i korzystaj z blogiego
          stanu dolce farniente. widocznie potrzebujesz tego, zeby moc wrocic
          do codziennej aktywnosci.
    • piesbaskervill Re: Topię się 19.10.07, 11:57
      początki bez końca to brak motywacji i planów i dziecinne pitolenie
      • zbieram_szkielka Re: Topię się 19.10.07, 12:02
        no i co z tego? tak mam. jestem dziecinna i straciłam motywację i
        plany. tyle to wiem sama, dużo nie wniosłeś, tylko błoto na butach :P

        piesbaskervill napisał:

        > początki bez końca to brak motywacji i planów i dziecinne
        pitolenie
        >
        • piesbaskervill Re: Topię się 19.10.07, 12:04
          jak wiesz,to nie płacz i nie proś,tylko zabieraj się do roboty
          • zbieram_szkielka pies baskervillow to mit 19.10.07, 12:10
            pies B. w ksiazce Conan doyle'a byl wysmarowany fosforem. W
            rzeczywistosci fosfor by go przeżarł. Radzę Ci więc zająć się
            problemem swojej egzystencji (oraz pozostalymi problemami, bo brak
            uprzejmosci i empatii wskazuje, ze nie jestes zadowolony). Nie
            płaczę Ci w rękaw, nie proszę Cię o nic, a do roboty nie mam
            energii. Grrr.
            • piesbaskervill Re: pies baskervillow to mit 19.10.07, 12:15
              tylko nie ja tu proszę o poradę,w przeciwieństwie do co poniektórych
              mam jasne,trwałe plany i dobrą motywację.
              • zbieram_szkielka Re: pies baskervillow to mit 19.10.07, 12:22
                to je realizuj. a tych, co mają problemy i prosza o poradę - albo i
                nie proszą, bo już nie wiedzą, czego szukają - zostaw. to, że
                uważasz kogoś za wkurzającego mięczaka, nie znaczy, że musisz od
                razu o tym informować. jesli widzę na ulicy faceta z krzywymi
                nogami, nie krzyczę mu w twarz: "ło, Jezu! Ale ty wyglądasz!" także
                na tym polega subtelna sztuka życia z innymi. pa.
                • sankanda Re: pies baskervillow to mit 19.10.07, 12:24
                  przypuszczam, ze tez nie mowisz mu ze ma niemodny garnitur...;)
                  • zbieram_szkielka Re: pies baskervillow to mit 19.10.07, 12:40
                    nie. i nie mowię, że jest gruby. szczerbaty. ma zeza. i garb. że
                    utyka. i że jedzie od niego na kilometr. Gdyż pewnie o tym wie
                    dostatecznie dobrze, a jesli nie wie, to niech żyje w błogiej
                    nieświadomości, a nie ma depresji, jak ja. na pewno prędzej czy
                    pożniej spotka psa baskervillow, ktory go wyrwie z jego szczesliwego
                    swiata i wpedzi w kompleksy;)
                • piesbaskervill Re: pies baskervillow to mit 19.10.07, 12:35
                  przypuszczam,że tak naprawdę,to pod kołdrą jesz odgrzewane mielone
                  kotlety albo klopsy a nie czekoladę
    • koala_tralalala Warto 19.10.07, 12:50
      Po pierwsze: ja bym pomijala wypowiedzi osob, ktore pisza tylko po
      to zeby cokowiek napisac. Po co sie denerwowac? Swiat jest pelen
      trolli i osob po prostu nie najmadrzejszych i to one zwykle krzycza
      najglosniej. Najlepiej nie wdawac sie w dyskusje. Tylko wtedy jest
      szansa, ze juz wiecej nic nie napisza :)

      Po drugie: czy przypadkiem praca nie ma jakiegos zwiazku z Twoim
      obnizonym samopoczuciem? Zastanow sie mocno. Jesli tak, to masz
      uzasadniony powod zeby pomyslec o innej pracy, takiej ktora dawalby
      Ci satysfakcje.

      Jesli zas chodzi o leki, to w mojej opinii unikanie ich jest bledem.
      Kiedys pisalam o tym w innym watku, wiec teraz tylko wkleje swoj
      post:

      Wiesz pewno, ze kazdy z nas funkcjonuje dzieki temu, ze nasz
      organizm wytawarza nie tylko energie, ale tez caly zestaw "chemii"
      czyli neuroprzekaznikow, hormonow, itp. ktore wiaza sie z nastrojem,
      apetytem, popedem seksualnym, itd. Tak naprawde kazde przezycie i
      doswiadczenie w zyciu wiaze sie z tymi substancjami, np. jak
      jestesmy szczesliwi to organizm produkuje m.in. dopamine i
      serotonine, a jak sie do kogos przywiazujemy -oksytocyne.

      U Ciebie czegos troche brakuje (najprawdopodobniej serotoniny,
      noradrenaliny, itp). Sama sobie uzupelniasz te niedobory jedzac
      czekolade, po ktore podnosi sie poziom serotoniny. Ale wtedy tyjemy,
      wiec nastroj jest znowu gorszy. Kolo sie zamyka. Tymczasem dobrze
      dobrane tabletki uzupelnia ten niedobor i bedziesz mogla normalnie
      funkcjonowac. Szkoda sie meczyc, zwlaszcza, ze Twoj organizm blaga o
      serotonine, skoro objadasz sie czekolada.

      Poniewaz chodzilas na psychoterapie, wyglada na to, ze uzupelnienie
      tych zwiazkow chemicznych, ktorych twoj organizm produkuje troche za
      malo, jest najlepszym rozwiazaniem. Tak mi sie wydaje :)
      • zbieram_szkielka Re: Warto 19.10.07, 13:02
        dzieki:)
        ja się nie denerwuję trollami. podciągają mi wątek do góry, są
        pozyteczne;) ;P
        pewnie, że z pracą. oczywiście, mam różne problemy, jestem jednym
        wielkim problemem, ale 8h nicnierobienia najsilniejszą osobę
        doprowadziloby do szarego bagna. Problem polega na tym, że
        popełniłam błąd i poszłam na studia, które mnie nie interesowały.
        Dopóki żyłam akademikiem i książkami oraz zajeciami dodatkowymi,
        bylo fajnie. Magisterkę udalo mi się napisać praktycznie z
        psychologii spolecznej, a nie prawa. Ale w efekcie zostalam z
        dyplomem mgr. prawa i chociaż nie jest to najwiekszym nieszczesciem
        i stwarza dużo możliwości, żadna z nich mnie nie interesuje.
        Przebranżowienie się wymaga dużo wysiłku. A ja się nie mogę
        zmobilizowac. W sumie musialabym naprawdę ruszyć d.pą ;) Więc staram
        się na początek chocby zmienić miejsce, ale to mi srednio wychodzi.
        A tutaj po prostu nie robię od pewnego czasu nic. Czuję się z tym
        źle, ale po prostu jakbym nie miala sily. Zaczynam jakieś pismo i
        mnie odrzuca. Przeraza mnie moje megalenistwo. Nie chce mi sie nic,
        zaczynam i odkladam. Coz, moze mnie wyrzuca, wtedy bede miala
        motywacje ;)
        Za argumenty dotyczace lekow bardzo dziekuje. Wiem, ze mam przeciw
        nim duzy prejudice, ale moze to przepracuję.
        • koala_tralalala Re: Warto 19.10.07, 13:18
          :)) Powialo optymizmem! Ucieszylam sie czytajac co napisalas.
          Calkiem mozliwie, ze to obnizenie nastroju wiaze sie u Ciebie z nie
          najciekawszymi perspektywami (do konca zycia w takiej pracy?!).

          Sama pare lat temu skonczylam ukochane studia i poszlam do pracy.
          Dosc szybko uswiadomilam sobie, ze... znam swoje zycie do konca
          zycia. Dzien po dniu. Pomyslalam: pora umierac ;) albo bede z
          rozpaczy pic wieczorami przed telewizorem.... Skonczylam podyplomowo
          dwa inne kierunki, wzajemnie sie uzupelniajace, ale odlegle od
          pierwszego. Zmienilam prace na pelna wyzwan, bardzo
          nieprzewidywalna. Z tym, ze byla we mnie wola walki i pragnienie
          zmiany.

          Jesli czujesz ze "nie masz sily", ze jestes "leniwa" i nie mozesz
          zabrac sie do dzialania, a rownoczesnie wiaze sie to z brakiem
          satysfakcji z zycia, to warto troche pomoc organizmowi, po to, zeby
          nabrac wiatru w zagle :) Zajadajac smutki niczego nie zmienisz, a
          bez tego nie ruszysz z miejsca, w ktorym sie znalazlas.

          Powodzenia :)
          • koala_tralalala Re: Warto 19.10.07, 13:19
            No i te bulime trzeba bedzie wyleczyc. Szkoda zebow. Dlugo
            chorujesz?
            • maureen2 Re: Warto 19.10.07, 13:23
              od 20 lat
            • zbieram_szkielka Re: Warto 19.10.07, 13:26
              10 lat :D Z elementem anorektycznym: 11.
              Ale przestalam juz wymiotowac. Ząbki mam niezle, wiec po co im
              dokladac, nie?
              Wiem, że praca to podstawowy problem zewnętrzny, bo po prostu
              wariuję. Niestety, mam klopoty z okresleniem, co chcę robic. Lubilam
              rozne studenckie prace - zajmowanie się końmi (wieś i koniki),
              kelnerowanie (kontakt z ludźmi, za granicą: język, trochę teatru i
              flirtu;), ale nie spelnilabym się w ten sposob na stałe. Mam duze
              problemy ze skupieniem się, ciagle mnie "nosi". A z drugiej strony
              mam jakieś ambicje (ambicyjki) intelektualne :/ Może pomyslimy o tym
              z psycholog next week... O ile do tego czasu nie zwariuję;)
              • maureen2 Re: Warto 19.10.07, 13:53
                jakieś to takie dziewczęco-naiwne, a może wbijanie gwożdzi ?
                • zbieram_szkielka Re: Warto 19.10.07, 14:01
                  gdzie ci tego gwozdzia wbić, maureen? bo ja bardzo chętnie.
                  • maureen2 Re: Warto 19.10.07, 14:18
                    może nie mnie,a np.w ścianę,stół,deskę,to też dobre zajęcie i cał-
                    kiem przyjemne.Te intelekualne opary czynią z człowieka niekiedy ka
                    lekę niezdolnego do prozaicznego wbicia gwożdzia,albo czyszczenia
                    butów,staje bezradny wobec prozy życia,jakaś niemoc taka go ogarnia
                    wtedy :)
                    • zbieram_szkielka maureen 19.10.07, 16:24
                      intelektualnych oparów brak. dlatego mozg mi sie lasuje i wariuję.
                      no, nie TYLKO dlatego, ale generalnie bezczynnosc jest matką
                      wariatow i mordercow. Jeszcze nikogo nie zamordowalam...
                      też pozdrawiam:)
                      • piesbaskervill Re: maureen 19.10.07, 16:43
                        nigdy nie mów nigdy
              • aizara Re: Warto 19.10.07, 19:29
                myślę iż ta twoja apatia jest chwilowa wionże się to też niestety z naszą siarą
                jesienią brak motywacyj wynika z tego iż nie jesteś sama dla siebie spełniona
                wprawy nie możesz się odnaliści ponieważ ona cię porostu nudzi nie musisz jej
                zmieniać wystarczy że zaczniesz na nią inaczej patrzeć.
                • sankanda Re: Warto 19.10.07, 19:32
                  oczywiscie... gdyby rzeczywiscie byl powazny problem, to nie
                  dyskutowalaby z psem ;)
                  • shangri.la Re: Warto 19.10.07, 19:36
                    sankanda napisała:

                    > oczywiscie... gdyby rzeczywiscie byl powazny problem, to nie
                    > dyskutowalaby z psem ;)

                    Z psem się nie da "podyskutować", ale zawsze można sobie razem radośnie POSZCZEKAĆ:)
                    • sankanda Re: Warto 19.10.07, 19:40
                      radosnie albo po prostu, poszczekac :)
                      • shangri.la Re: Warto 19.10.07, 19:42
                        sankanda napisała:

                        > radosnie albo po prostu, poszczekac :)

                        RADOŚNIE, bo Z RADOŚCI na jego widok!;)))
                        • shangri.la Re: Warto P.S. 19.10.07, 19:43
                          Miłam napisać "rozkosznie", ale nie chciałam urazić uczuć Mony:)
                          • sankanda Re: Warto P.S. 19.10.07, 19:45
                            chyba nie doczytalam... albo nie mia
                            • sankanda Re: Warto P.S. 19.10.07, 19:45
                              nie mialam przyjemnosci...;)
                              • shangri.la Re: Warto P.S. 19.10.07, 19:47
                                sankanda napisała:

                                > nie mialam przyjemnosci...;)

                                Z Psem B?;)
                                Rozkoszny jest....zapewne, uhm
                          • mona.blue Re: Warto P.S. 19.10.07, 23:13
                            shangri.la napisała:

                            > Miłam napisać "rozkosznie", ale nie chciałam urazić uczuć Mony:)

                            Dzięki :P
    • mahadeva Re: Topię się 19.10.07, 19:54
      nie marudz - ja mam gorzej - nawet nie potrafie sie skupic na
      ksiazce!

      zobacz jak zyja inni - to norma!

      ciesz sie tym, co masz

      ja nie mam zadego zwiazku - polkochanka - super gosc - problemy ma
      tez ze zwiazkami - kazdy moze tak miec

      w pracy wiadomo, ze syf - samo bydlo tam pracuje - to czego sie
      spodziewac
      • zbieram_szkielka dziękuję za wszystkie wypowiedzi;) 22.10.07, 09:20
        zwlaszcza zainteresowala mnie kwestia przyjemności z psem :)
        mahadevo, nie chodzi o to, żeby mieć związek, tylko żeby był to
        dobry związek.
        w pracy samo bydło? taaa, oczywiście, oprócz nas, nie?;)
        inne spojrzenie na tę sama pracę? na pewno może coś zmienić, ale
        wolałabym jednak zmienić pracę.
        dziś mam trochę energii, bo runęła IV RP, a ja przez 3,5 dnia nic
        nie będę jadła, bo się totalnie spłukałam. Problem bulimii będzie
        więc tymczasowo rozwiazany. Bo za dużo mnie ostatnio. Buzi dla
        wszystkich, a szczegolnie dla kogoś mocno zagubionego, ale nie będę
        nazywać po nicku;)
        • maureen2 Re: dziękuję za wszystkie wypowiedzi;) 22.10.07, 10:38
          zapewne najbardziej pomogła koala-tralala z działu marketingu i pro-
          mocji sprzedaży - produkty dla młodzieży i starszych zagubionych pań
          • koala_tralalala Re: dziękuję za wszystkie wypowiedzi;) 22.10.07, 10:42
            Czemu "zawdzieczam" te wycieczke pod moim adresem? Jakas
            poniedzialkowa FRUSTRACJA cie dopadla, Maureen2?
            • maureen2 Re: dziękuję za wszystkie wypowiedzi;) 22.10.07, 12:25
              koalo-tralalo,nie miewam frustracji,nawet nie wiem co to jest
    • zbieram_szkielka Re: Topię się 22.10.07, 10:48
      maureen jest sfrustrowana, bo od 20 lat ma bulimię ;)
      oj, człowieki. nie ma już IV RP i serce moje śpiewa. Teraz już tylko
      zmienić pracę, wyjść z doła, wyprostować bardzo pokręcony związek
      albo z niego wyjść, poradzić sobie z bulimią, brakiem bliskości
      dawnych przyjaciół i zaburzoną osobowością - pojdzie z goorki ;P
      • maureen2 Re: Topię się 22.10.07, 12:33
        za 10-20 lat sukces pewien
    • mona.blue Re: Topię się 22.10.07, 12:52
      > zapadam się w szarość. poszłam na terapię, ale nie wiem, czy nie za
      > późno.

      Na terapię nigdy nie jest za późno. Tylko wytrwaj, nie rezygnuj :)

      > bo mnie to już opanowało. obojętność. wziąć książkę, wejść pod
      > kołdrę, zabrać ze sobą duuuużo czekolady.

      Czasami tak bywa, przetrwaj to, ale też postaraj znaleźć jakieś wyjście z tej
      sytuacji, określić cele jakie chcesz osiągnąć w życiu, określić, jakie Twoje
      potrzeby domagają się pilnie zaspokojenia.

      > nie mam czego złapać. związek letni i "na wykończeniu", ja i tak nie umiem kochać.

      Tak naprawdę, to nikt z nas nie umie naprawdę kochać, to jest droga, żeby to
      osiągnąć, trzeba czytać, rozwijać się itp.

      w pracy czuję się obco i źle, przestałam cokolwiek
      > robić, od czasu do czasu nadrobię zaległości i tyle, cały dzień
      > siedzę w swoim pokoju i nic nie robię

      Może masz początki depresji, może warto to skonsultować z psychologiem.

      Już nie walczę z bulimią - a niech tam, j a k ą ś przyjemność w końcu muszę mieć.

      Z tym trzeba walczyć, przyjemności można sobie znaleźć inne.

      > Myślę, że wyjście z tego stanu wymagałoby dużo wysiłku - zmiany
      > myślenia, zmiany zachowania, zmiany pracy.

      Na pewno, ale uwierz, że warto :)

      Nie poddawaj się , uwierz w siebie i w możliwość zmian na lepsze :)

      mona
    • koala_tralalala Re: Topię się 22.10.07, 21:30
      Skad piszesz, Autorko Watku?
      • zbieram_szkielka %) zezowaty usmiech, zezowate szczescie 23.10.07, 08:26
        mona, dziękuję. na razie jestem na etapie uczenia rozpoznawania się
        nastrojow. okreslenie celow jeszcze pewnie poczeka. są, ale bardzo
        ogolne. anyway, mam wrażenie, że idę trochę do przodu. a depresję
        może i mam. najbardziej boję się, że mam borderline ;P Ale... ale
        lepiej już mieć takie życie, niż żadne. Tak sobie pomyślałam. Dla
        kilku piosenek i kilku momentów. Ok, zejdę z tonow wysokich, bo mi
        to średnio wychodzi. pozdrawiam Was z pracy, gdzie staram sie w
        miare dyskretnie już nie tyle zrobic makijaż, ile umyć twarz i
        potraktować ją kremem :D Za biurkiem, of course :D
        Pochodzę z..., ale mieszkam w Stolycy. a co? :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka