załamka

25.01.08, 22:26
odgrzebałam stary wątek, w którym wpisywałam się rok temu (autor
moana6 - facet bez ambicji kontra samotność)

było mniej więcej tak:

aniaczarna7 napisała:

> Wesoło bo myślałam ze tylko ja ma tzw trutnia. Mam 34 lata niezłą
pracę a mój ukochany ceni sobie bardziej wolny czas i święty spokój
niż pieniądze. Do pracy nie pójdzie bo nikt mu nie będzie mówił co
ma robić a na własny biznes nie ma funduszy. Miezkamy u mnie ja
płacę świadczenia , on co zarobi przeznacza na swoje kredyty -
samochód laptop itd. Coraz bardziej mnie to wkurza a wręcz czasami
dołuje. Chciała bym założyć rodzine ale to jest dla mnie jedyna
przeszkoda - a nie wierzę że ktoś zmieni swoje poglądy. Czy taki
związek ma sznse prztrwać gdy rozmijamy się w istatnych co by nie
było kwestiach?

moore0803 napisała:

u mnie jeszcze ciekawiej, ponieważ to ja momentami spłacam niektóre
kredyty (Wzięłam je na siebie, mój luby teoretycznie prowadzi
działalność, chociaż nie jest zarejestrowany, nie płaci
ubezpieczenia, nie rozlicza podatków, nie wysyła deklaracji -
załamka... przestałam w to wnikać żeby się nie denerwować).
Oczywiście jego potrzeby są zawsze ważne (jego auto naprawione, moje
rozpada się coraz bardziej na każdym skrzyżowaniu, jego rachunki za
komórkę ważne - domowe za światło mogą czekać itp). Wszystkie moje
pieniądze (a nie jest ich mało) idą na świadczenia, rachunki,
kredyty, długi (jest ich dużo i w zasadzie nie są moje, chociaż
oficjalnie na mnie; cóż za głupotę trzeba płacić ...).
Jego nie wiem na co idą, fakt czasami robi zakupy, ogólnie jak ma
kasę to nikomu i na nic nie żałuje, choć w związku z tym długo jej
raczej nie ma.
Dodam, że mam spore już dziecko, więc tym bardziej wkurza mnie brak
możliwości odkładania niewielkich nawet kwot w celu zabezpieczenia
na przyszłość, czy choćby wakacje kolonie itp. ogólnie rzecz biorąc
sama się wsadziłam na minę, i jak boga kocham nie wiem jak
z tego wybrnąć...


dlaczego załamka? ano dlatego, że u mnie nic się nie zmieniło.
nie, błąd, zmieniło się - dzisiaj jestem totalnie wykończona i
zmęczona, ostatni rok pracowałam na okrągło, nie miałam nawet
wakacji (nie pojechaliśmy, bo nie załatwiłam i nie zapłaciłam...)
jestem na L4 bo nie jestem w stanie dłużej znieść codziennego
chodzenia do pracy (jednocześnie wykonuję wolny zawód, więc czasami
biorę fuchy, w sumie lubię to co robię, więc to są te przyjemniejsze
chwile w ciągu dnia). Czuję się zmaltretowana psychicznie,
najchętniej tylko bym spała. Oczywiście wszystko wciąż na mojej
głowie, mój pan obiecywał w między czasie poprawę kilkakrotnie, bez
skutku. Jestem bez kasy, bez samochodu (bo jego się zepsuł...), już
bez marzeń. Kilkakrotnie sytuacja była na ostrzu noża, dawałam
kolejne szanse. Przez kilka kolejnych dni w takich sytuacjach był
wspaniały, ciągle pytał, co jeszcze może zrobić żeby mnie odciążyć.
Ale te w sumie 15 dni w roku to trochę mało. Na codzień z zewnątrz
wszystko wygląda niby OK, nie ma awantur, krzyków; mieszka w moim
mieszkaniu facet, a ja jestem jednak zupełnie sama.
Dzisiaj nie mam siły już nawet poprosić żeby się wyprowadził. Nie
umiem tego zrobić. Nie wiem, jak mam dojść do ładu sama ze sobą,
żeby wreszcie zacząć myśleć o sobie.
Poważnie rozważam pójście do psychologa.
    • spinline Re:moore to straszne co piszesz. 25.01.08, 22:55
      Ty juz ledwie zipiesz, ze tak to okresle twoje ostatki dychania.


      Piszesz,ze jestes w branzy artystycznej i ja w niej, choc lubie
      troche od tych zajec odsapnac i zajac sie czasem czym innym.


      Tracisz sily i energie. Owszem psycholog potrzebny i to jak
      najbardziej. Ale i Ty sama musisz dorosnac do decyzji o rozstaniu
      to nie jest zwiazek dobry dla ciebie.

      Jak najszybciej szukaj dobrego psychologa.
    • solaris_38 Re: załamka 27.01.08, 17:15
      psycholog to dobry pomysł

      to zajmuje dużo czasu
      i jest tego zcasu warte
      dobrze jest pamiętać że to TY pracujesz nad sobą a on stwarza ci tylko
      przestrzeń, inspiruje i wspiera doświadczeniem i obiektywnością

      to twoje życie
      sama nim kierujesz
      sama musiz odnaleźć czego chcesz
      i co robi ci dobrze
    • psychoguru Dopiero teraz???? 27.01.08, 20:03
      moore0803 napisała:

      > odgrzebałam stary wątek, w którym wpisywałam
      się rok temu (autor

      > dlaczego załamka? ano dlatego, że u mnie nic
      się nie zmieniło.
      > nie, błąd, zmieniło się - dzisiaj jestem
      totalnie wykończona i
      > zmęczona, > wszystko wygląda niby OK, nie ma
      awantur, krzyków; mieszka w moim
      > mieszkaniu facet, a ja jestem jednak zupełnie
      sama.
      > Dzisiaj nie mam siły już nawet poprosić żeby
      się wyprowadził. Nie
      > umiem tego zrobić. Nie wiem, jak mam dojść do
      ładu sama ze sobą,
      > żeby wreszcie zacząć myśleć o sobie.
      > Poważnie rozważam pójście do psychologa.

      Dopiero teraz *rozwazasz*??? Jest tu oczywisty
      problem w twojej osobowosci. Jezeli nie
      zdecydujesz sie natychmiast na podjecie dzialan
      w celu rozwiazania tego problemu to wiedz ze
      jestes juz niedaleko nie od wizyty u psychologa
      ale u psychiatry.
      • moore0803 Re: Dopiero teraz???? 28.01.08, 00:37
        > Dopiero teraz *rozwazasz*??? Jest tu oczywisty
        > problem w twojej osobowosci. Jezeli nie
        > zdecydujesz sie natychmiast na podjecie dzialan
        > w celu rozwiazania tego problemu to wiedz ze
        > jestes juz niedaleko nie od wizyty u psychologa
        > ale u psychiatry.

        tak, dopiero teraz, tak wyszło.
        w zasadzie rozważam od roku, a jutro dzwonię się umówić, bo właśnie
        znalazłam specjalistę.
        myślę, że lepiej późno niż wcale.


        • antybyt Re: Dopiero teraz???? 28.01.08, 13:54
          Łatwo wszystkim mówić, dopiero teraz?!
          A przecież nie jest łatwo wykopać z domu kogoś z kimś się żyje przez długi czas
          i człowiek się do niego przyzwyczaił.
          Mam nadzieję że psycholog pomoże ci uwierzyć w siebie na tyle, że znajdziesz
          siłę żeby rozstać się z tym człowiekiem i spróbować ułożyć sobie życie na nowo
          (z kimś innym;)),bo takie życie Cię wykończy.
          Życzę ci powodzenia i wytrwałości!
        • psychoguru Jasne 30.01.08, 08:04
          moore0803 napisała:

          > w zasadzie rozważam od roku, a jutro
          dzwonię się umówić, bo właśnie
          > znalazłam specjalistę.
          > myślę, że lepiej późno niż wcale.

          Jasne, ale jezeli bedziesz kazda rzecz
          najpierw rozwazala latami a potem latami cos
          probowala robic to zycia ci nie starczy na
          uporzadkowanie balaganu.
    • paco_lopez Re: załamka 29.01.08, 13:03
      nie mów. napisz w wordzie wielkimi bykami :

      PIOTREK WYPROWADŹ SIĘ PLIIIIIIZ

      wydrukuj i poprzyklejaj na lodówce, telewizorze, drzwiach i wymaluj
      to szminką na lustrze.
    • triss_merigold6 Wyrzuć pasożyta. n/t 30.01.08, 10:12
    • moore0803 nieźle 30.01.08, 19:24
      byłam u psychologa, mam ciężką depresję i skierowanie do psychiatry
      (na leki, potem terapia)...
      ale ok, dam radę, cieszę się że poszłam, dziwne ale czuję jakbym już
      odzyskiwała siły.
      a jak odzyskam, to go wywalę (w tej chwili jestem zbyt zdominowana
      psychicznie, nie umiem z nim już rozmawiać, on wygrywa każdy
      pojedynek - oczywiście słowny, nie lejemy się:)

      jest mi lżej, chyba mam pierwszy dobry dzień od kilku miesięcy.

      • psychoguru nieźle ale tragicznie 30.01.08, 22:24
        moore0803 napisała:

        > byłam u psychologa, mam ciężką depresję i
        skierowanie do psychiatry
        > (na leki, potem terapia)...
        > ale ok, dam radę, cieszę się że poszłam,
        dziwne ale czuję jakbym już
        > odzyskiwała siły.
        > a jak odzyskam, to go wywalę (w tej chwili
        jestem zbyt zdominowana
        > psychicznie, nie umiem z nim już rozmawiać, on
        wygrywa każdy
        > pojedynek - oczywiście słowny, nie lejemy się:)
        > jest mi lżej, chyba mam pierwszy dobry dzień
        od kilku miesięcy.

        Jesli doprowadzilas sie do ciezkiej depresji to
        juz niedaleko do samobojstwa i wiecznego
        spokoju, to jest nieodpowiedzialne zaniedbywanie
        swojego zdrowia. Jednak musisz sie pozbyc zrodla
        problemow inaczej kuracja psychiatryczna ma
        niewielki sens.
        • moore0803 Re: nieźle ale tragicznie 30.01.08, 22:50
          psychoguru napisała:

          > Jesli doprowadzilas sie do ciezkiej depresji to
          > juz niedaleko do samobojstwa i wiecznego
          > spokoju, to jest nieodpowiedzialne zaniedbywanie
          > swojego zdrowia. Jednak musisz sie pozbyc zrodla
          > problemow inaczej kuracja psychiatryczna ma
          > niewielki sens.


          jakie samobójstwo?! mam cudowną córkę, wspaniałych rodziców,
          jednocześnie ogromne problemy ale i parcie na zmiany!
          źródło zniknie, a terapia będzie po to, żeby na pewno zniknęło na
          zawsze.
Pełna wersja