Dodaj do ulubionych

moze ktos bedzie wiedzial lepiej :(

03.02.08, 14:22
poznalam w firmie fajnego faceta, nadajemy na tych samych falach
zupelnie jak dwie polowki sam zreszta tak mowi, trwa to od kilku
miesiecy, jestem dla niego najwazniejsza dla mnie zrobi wszsytko i
faktycznie tak jest... w pracy, powiedzial ze jestem jego
marzeniem... sek w tym ze w tej samej firmie pracuje jego... zona...
ponoc sie z nia nie dogaduje, jesli w ogole cos o niej wspomina to w
negatywnym swietle, nie laczy nas nic fizycznego jest jej wierny nie
dotyka mnie czasami malo brakuje zeby to sie stalo, bywaja dni kiedy
oboje chodzimy wkurzeni na swiat ze tak zle jest poukladany, mowie
ze za mna wszedzie by poszedl... ale nie moze... nei moze mnei
pocalowac chociaz bardzo tego pragnie... ostatnio znow rozlozyl rece
i to swoje ' no coz.. nie da sie ..' doprowadza mnie to do szalu,
ilekroc chce to przerwac on zawsze zadba o to zeby tak se nei stalo,
twerdzi ze nei chce tego urywac , ze nie podoba mu sie ten pomysl,
ze za mna teskni, raz sie zachowuje jakby jakby nie obchodzila go
reszta swiata tylko my, zreszta nawet tak mowi i wtedy jest
bajecznie, a innym razem wylewa mi kubel zimnej wody twierdzac ze
sie nie da inaczej i mam wrazenie ze mnie unika... to chora sytuacja
ja tak nie moge nie rozumiem go kompletnie jestem zla na niego
potwornie chcialam porozmawiac z nim o tym ale za wiele nie che
mowic... prosze was o komentarz cos co pomogloby mi rozjasnic to
wszsytko :(((
Obserwuj wątek
    • obrotowy nie... 03.02.08, 14:27
      Nic Ci nie poradzimy. Zakochalas sie w czlowieku zajetym
      i do tego (zdaje sie) odpowiedzialnym za swoje poprzednie decyzje.

      Sami we dwoje musicie cos z tym zrobic.
      (Albo wte, albo wewte...)

      Nikt obcy nic Ci u nie doradzi.
      • iwonkajoz Re: nie... 03.02.08, 16:36
        przykre jest to!!! kiedys ten mezczyzna obiecywal cos tamtej
        kobiecie, a po tym jak fala euforii minela szuka sobie czegos na
        boku. to oczywiste ze jestescie dla siebie jak dwie polowki, na
        poczatku znajomosci wszystko jest piekne po kilka latach malenstwa
        wszystko wyglada inaczej. nie badz ta trzecia. po co ci to? pomysl o
        tej kobiecie?! chcialabys byc oszukana, zdradzona i ponizona?
        zastanow sie. jezeli naprawde on juz nic nie czuje do zony, to niech
        od niej odejdzie i wtedy jako wolny mezczyzna, czemu nie.

        druga sprawa, ze tym jak on sie zachowuje tak naprawde prowokuje
        ciebie do tego zebys w koncu go sobie wziela. zrobisz to, pojdziecie
        do lozka, bedzie po i on powie, ze przeciez tego nie chcial, nic nie
        obiecywal itd, jak sie z tym bedziesz czula?

        mysle ze nie warto
        tak bardzo bym chciala zeby ludzie w zyciu kierowali sie zasadami,
        zeby byli uczciwi.
    • triss_merigold6 Interesujące 03.02.08, 14:38
      - mówienie nic nie kosztuje
      - twierdzi, że jesteś dla niego najważniejsza? niech się rozwiedzie
      i udowodni
      - świat źle poukładany? nie, to ludzie na własne życzenie komplikują
      - nie może Cię pocałować? boi się, że żona się dowie i bedzie dym

      Konkluzja: pan lubi operę mydlaną w życiu, w dodaktu nieryzykowną, z
      żoną sypia, Ty mu pieścisz ego.
      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Interesujące 03.02.08, 14:46
        Triss ma rację, chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko.
      • obrotowy czy ja wiem? :) 03.02.08, 14:46
        eeeh... te emancypantki...

        ja tu sie staram dziewcze pocieszyc, dac jej odrobine nadziei...

        a Ty co?
        ladnie to tak od razu z grubej rury? :)
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: czy ja wiem? :) 03.02.08, 14:48
          Obrotowy, to się po prostu nazywa ściemnianie :)
          • obrotowy Re: czy ja wiem? :) 03.02.08, 14:53
            A tak BTW, moja Mila...

            Czy dawanie nadziei sobie i innym w tkzw. "trudnej" sytuacji
            zawsze jest tylko "sciemnianiem"?

            Rozumiem, ze zawsze lubisz stac twardo dwiema nogami na Ziemi,
            ale zeby od razu na czterech? :)
            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: czy ja wiem? :) 03.02.08, 15:01
              Eee tam, nadziei. Facet bajeruje dziewczynę na zimno, bo inaczej
              tego nie można nazwać. Obok pracuje żona, czyli dziewczyna może mieć
              jeszcze dodatkowe nieprzyjemności, jak tamta 'zaznaczy teren'.
              Pewnie, lepiej napisz jej, żeby dalej pozwalała się sobą bawić, to
              takie szlachetne, 'dawanie ludziom nadziei'. Zwykła ściema i tyle.
              • obrotowy Re: czy ja wiem? :) 03.02.08, 15:11
                Zadalem Ci co prawda pytanie ogolne, abstrahujace od tej sytuacji,
                ale skoro wolisz pozostac przy tej konkretnej sprawie, to trudno :)

                Tak wiec, nie zgodze sie, ze napewno jest to sciema...
                Jakos nie mam znajomych (czy kolegow), lubiacych w ten sposob
                "bawic sie" kobietami.

                Jezeli zajety mezczyzna bawi sie inna - to raczej po to, by
                doprowadzic do erotycznej konsumpcji... gdyz sama intelektualno-
                uczuciowa zabawa kobieta - to dla wiekszosci mezczyzn za malo...

                Dziwi mnie, jak nawet blyskotliwe kobiety patrza
                "femino-centrycznie" na powody dzialan mezczyzn.

                ERGO: Skoro temu panu nie spieszy sie do tej fizycznej konsumpcji,
                to moze rzeczywiscie ma dylemat i nie wie, co dalej poczac?
                • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: czy ja wiem? :) 03.02.08, 16:25
                  A może to taki pan co tak lubi mieć dylematy całymi latami przez
                  całe życie? ;) Znam takich.
                  Znałam też takich, co to czarują stada kobiet, nawet takich, co to
                  nie są w ich typie, bo muszą mieć wielbicielki dla samego ich
                  posiadania, konsumpcja raczej nie wchodzi w grę bo zakładałaby
                  podjęcie jakichkolwiek kroków, decyzji, byłyby FAKTY, a takich stan
                  zawieszenia jest dla nich super wygodny.
                  Mam wrażenie, że się karmią samą uwagą, zainteresowaniem, to im daje
                  poczucie bezpieczeństwa, muszą być uwielbiani.

                  Więc wracając do poprzedniego pytania - tak, wolę zawczasu spaść na
                  cztery łapy, otrząsnąć się i iść dalej, niż żyć złudzeniami i czekać
                  na nieunikniony cios w plecy. Czyn autorki postu nosi znamiona
                  współudziału, więc samo rzeczywiste sprawstwo w ogólnym rozrachunku
                  nie będzie mieć znaczenia i tak zostanie oskarżona o ROZBIJANIE
                  MAŁŻEŃSTWA albo coś równie uroczego.
                  • obrotowy Tym razem wiem :) 03.02.08, 16:49
                    bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

                    > Mam wrażenie, że się karmią samą uwagą, zainteresowaniem, to im
                    daje poczucie bezpieczeństwa, muszą być uwielbiani.

                    - by wyjsc Ci naprzeciw: Ty przykladasz duza wage do psychologii
                    (ten zwiazek przyczynowo-skutkowy :))), a ja do socjologii...
                    zawsze uwaznie patrze na statystyczne, procentowe udzialy
                    w konkretnych psychologicznych decyzjach indywidualnych
                    i ich gausowski rozklad spoleczny :)))

                    Nie odmawiajac Ci racji dodam wiec, ze tak (jak ja to widze)
                    postepuje zdecydowana mniejszosc panow. Zdecydowana wiekszosc,
                    romansuje, czy tez "romansi sie" dla przezyc erotyczno-uczuciowych,
                    a nie ambicjonalnych, moja Ty Droga Ambitna Psycholozko :)))
                    >
                    > Więc wracając do poprzedniego pytania - tak, wolę zawczasu spaść
                    na cztery łapy, otrząsnąć się i iść dalej, niż żyć złudzeniami
                    i czekać na nieunikniony cios w plecy.

                    - nie rozumiem, dlaczego nieunikniony?
                    Slyszalem nie raz o romansach na cale zycie...

                    Czyn autorki postu nosi znamiona współudziału,

                    - czynow tu jeszcze nie dostrzeglem :)

                    więc samo rzeczywiste sprawstwo w ogólnym rozrachunku
                    > nie będzie mieć znaczenia i tak zostanie oskarżona o ROZBIJANIE
                    > MAŁŻEŃSTWA albo coś równie uroczego.

                    - ale to wiadmomo niejako "z urzedu"
                    wszakze oprocz obopolnej zgody, potrzeba jeszcze obopolnej odwagi :)
                    • obrotowy korekta: 03.02.08, 16:50
                      mialo byc:

                      - tak jak ja to widze, postepuje zdecydowana WIEKSZOSC Panow.
                    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Tym razem wiem :) 03.02.08, 16:58
                      Ależ obrotowy, na jakiej podstawie mi tu z dystrybuantami
                      wyjeżdżasz, przecież nie rozpatrujemy statystycznego przypadku
                      przeciętnego mężczyzny. Przeciętny mężczyzna nie flirtuje z panienką
                      niemalże na oczach żony (w tym samym miejscu pracy), to przypadek
                      indywidualny, cechujący się znacznie większą niż przeciętna
                      bezczelnością, oraz poczuciem bezkarności, bo wie, że żona może mu
                      nafiukać jeśli przecież NIC NIE ROBI. Czyli sadysta również.
                      I w socjologię możemy się pobawić, jak mi wyciągniesz taką próbę w
                      populacji mężczyzn. Myślę, że mimo wszystko nie będzie duża.
                      :P
                      • obrotowy Re: Tym razem wiem :) 03.02.08, 17:07
                        bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

                        Przeciętny mężczyzna nie flirtuje z panienką
                        > niemalże na oczach żony (w tym samym miejscu pracy), to przypadek
                        > indywidualny, cechujący się znacznie większą niż przeciętna
                        > bezczelnością, oraz poczuciem bezkarności,

                        - to akurat prawda, co piszesz. podrywanie kolezanki w pracy,
                        tuz pod bokiem zony, rowniez uwazam za nieroztropne i nierozwazne.

                        A co do statystycznych rozkladow, doskonale wiesz, ze chodzilo mi
                        o populacje Panow zonatych i miewajacych kochanki.
                        Zwracam sie ponownie z uprzejma prosba o porzucenie Twego
                        feminocentryzmu :)))

                        Zapewniam (majac wielu romansujacych znajomych) ze 95 % z nich
                        czynilo to ze wzgledow erotyczno-uczuciowych, a nie ambicjonalnych :)

                        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Tym razem wiem :) 03.02.08, 19:15
                          Czemu feminocentryzmem nazywasz przyjęcie metody odpowiedniej do
                          konkretnego przypadku?
                          Jeśli chcesz odpowiadać ogólnie na konkretny przypadek prowadzi to
                          nieuchronnie do braku precyzji i rozmycia.

                          > A co do statystycznych rozkladow, doskonale wiesz, ze chodzilo mi
                          > o populacje Panow zonatych i miewajacych kochanki.
                          Na jakiej podstawie zakładasz, że powyższy pan miewa kochanki? Wiemy
                          o nim tylko, że ma żonę.
                          Przykład źle dobranej próby, który nieuchronnie prowadzi do
                          fałszywych wniosków.

                          W związku z tym przytoczona przez Ciebie statystyka pochodząca z
                          badania niereprezentatywnej próby Twoich znajomych jest mało
                          przydatna w tym przypadku.
                          • obrotowy Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 19:35
                            Najwyrazniej (i mam wrazenie, ze celowo :) mieszasz moje uwagi
                            dotyczace tego przypadku - z uwagami o charakterze ogolnym.

                            Tego przypadku, rzecz jasna, analizowac sie nie da, gdyz
                            prawdziwych celow i intencji tego Pana nie znamy - czy chodzi mu o
                            zabawe, o uczucia, czy jak zdajesz sie sugerowac - moze o kwestie
                            ambicjonalne?

                            Na kanwie tegoz przypadku, jednakze obstrahujac od niego, co
                            wyraznie podkreslilem, pozwolilem sobie tylko nie zgodzic sie z
                            Twoja uwaga, ze najczesciej zonaci Panowie zadaja sie z kochankami
                            dla celow ambicjonalnych, gdyz np. czuja sie niedowartosciowani ze
                            strony swoich zon.

                            Jeszcze raz zapewniam, ze to margines. Panowie z duzym
                            zapotrzebowaniem na "intelektualne dopieszczanie" zazwyczaj maja
                            dosc ciekawe wnetrze i nietrudno im znalezc interesujaca kobiete o
                            profilu intelektualistki do interesujacych rozmow (i tylko rozmow).

                            Znalem wiele takich sytuacji.
                            W srodowisku pracownikow wyzszych uczelni tego typu uklady sa wrecz
                            norma - Pan dr. X przyjazni sie z Pania dr. Y. Tocza czeste ,
                            porywajace oboje intelektualne dyskusje, a zona pana dr. X o tym wie
                            i nikomu to nie przeszkadza.

                            Ale to nie jest romans. To tylko zaspokojenie intelektualnych
                            potrzeb obojga, czy moze gleboka przyjazn.

                            Natomiast gdy zonaty Pan X decyduje sie na romans, to jak juz
                            zaznaczylem, raczej nie z powodu intelektualnego niezaspokojenia
                            ze strony zony (niedowartosciowania), lecz NAJCZESCIEJ ze wzgledow
                            erotycznych i uczuciowych.

                            I tylko o to, Mila, mi chodzilo :)
                            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 19:45
                              Nie jestem Twoją Miłą :D

                              Sprostujmy jedną kwestię - ten pan w opisanym przypadku nie
                              zdecydował się na romans. On się zdecydował na dręczenie autorki.

                              A co do przypadków opisanych przez Ciebie - nie wykluczam, że znasz
                              panów o niezaspokojonych potrzebach erotycznych ( które oni byc może
                              nazywają również uczuciowymi) i uwodzą panienki inne niż żona w celu
                              zaspokojenia tych potrzeb. I to się nazywa kochanka. Wszystko się
                              zgadza. Tylko nijak ma się do przykładu powyżej :P
                              • obrotowy Re: Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 19:53
                                bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

                                > Nie jestem Twoją Miłą :D

                                - Miłą jestes z pewnoscia, a slowo Twoja/Moja w moim (poprzednim)
                                poscie nie padlo :)
                                >
                                On się zdecydował na dręczenie autorki.
                                Tylko nijak ma się do przykładu powyżej

                                - Roznimy sie w ocenie sytuacji. Ja uwazam, ze ten pan sie jeszcze
                                na nic nie zdecydowal i kwestia (dla niego) pozostaje otwarta.
                                • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 20:01
                                  > - Miłą jestes z pewnoscia, a slowo Twoja/Moja w moim (poprzednim)
                                  > poscie nie padlo :)

                                  Padło, padło, w poście o 14.53 :P
                                  I tak , masz rację, bywam Miła.

                                  Oczywiście, że różnimy się w ocenie sytuacji. Ja piszę z mojego
                                  feminocentrycnego punktu widzenia, czyli po prostu z punktu widzenia
                                  kobiety, która w takiej sytuacji byłaby po prostu wściekła, bo
                                  miałaby poczucie, że ktoś się nią nieładnie bawi.

                                  A w kwestii kochanek i ich doboru, oraz stadiów tego procesu uznaję
                                  Twoją ekspertyzę bez zastrzeżeń, na pewno się znasz na temacie
                                  lepiej niż ja, bo ani nie jestem dobrym materiałem na kochankę, ani
                                  sama sobie żadnej w najbliższym czasie wziąć nie planuję. :)
                                  • obrotowy Re: Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 20:10
                                    bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

                                    > > - Miłą jestes z pewnoscia, a slowo Twoja/Moja w moim (poprzednim)
                                    > > poscie nie padlo :)
                                    >
                                    > Padło, padło, w poście o 14.53 :P

                                    - Poniewaz nie podejrzewam Cie o refleks szachistki, musze uznac
                                    te uwage za mocno spozniona, lub tez zlosliwa :)

                                    Co zas dotyczy (problemu) kochanki - nigdy nie mialem cienia
                                    watpliwosci, ze o wiele bardziej nadajesz sie do roli rzeczonej
                                    Intelektualistki, czyli owej Pani dr. Y - ciagle wiec nie rozumiem
                                    Twoich niesmialych, choc ledwie zawoalowanych sugestii, jakobym
                                    chcial Cie w tej roli kiedykolwiek obsadzic :)
                                    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 20:22
                                      Hę? A co ma piernik do wiatraka i co ja mam z tym wspólnego???
                                      • obrotowy Re: Ogolnie i szczegolnie 03.02.08, 20:26
                                        A jesli nic, to najmocniej przepraszam za pomylke.
    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: moze ktos bedzie wiedzial lepiej :( 03.02.08, 14:44
      Rozstań się z nim. Jeśli Cię rzeczywiście lubi, zrozumie.
      To brzmi jak jakaś męczarnia. Albo będzie wielki wybuch i katastrofa
      albo się ulotnisz w miarę szybko, bo to co się tu dzieje jest chore.
      Nie wplątuj się w chore układy, nie niszcz sobie życia. Parę
      miesięcy znajomości to po prostu zauroczenie, facet da sobie bez
      problemu radę jak się pożegnacie, jest dorosły. Jeśli się
      zakochałaś, to tym bardziej zwiewaj, bo się zadręczysz. Przykro mi,
      nie zawsze jest tak, że możemy być przy osobach, na których nam
      zależy :(
      • sbelatka Re: moze ktos bedzie wiedzial lepiej :( 03.02.08, 15:06
        Wszystkie błedy musisz popełnic sama. Gdyby mozna bylo inaczej
        poczytalabys troche literatury fachowej albo i nie i dowiedzilabys,
        ze na dluższa mete nic z tego dobrego nie wyniknie. Nawet jesli sie
        dla Ciebie roziwedzie. Choc oczywiscie troche uniesien mogłabys
        sobie dostarczyc. szkoda, ze wczesniej czy pozniej w takich razach
        nastepuje nieprzyjemny koniec.
        No, ale musisz popelnic swoje błedy...A potem będziesz juz
        madrzejsza.
    • spinline Re: Eeee tam, chyba nie taki fajny. 03.02.08, 15:28
      taki jak miliony.Prosty Dupek!:=)
    • clarissa3 fajnie być facetem :) 03.02.08, 16:34
      bo to ci dopiero zabawa ;)
      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 16:38
        Dokładnie :) Znacznie więcej zalet. Ja bym pewnie była jakimś
        cynicznym zaliczaczem ;) bo to musi mieć mnóstwo uroku.
        I znacznie mniej ograniczeń. I w mordę można lać...Ach, rozmarzyłam
        się...:D
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 16:45
          A potem po czterdziestce ustatkowała się, zrobiła sobie stado
          dzieciaczków z jakąś miłą kurką domową i była wzorowym mężem i
          ojcem :D Ech, żyć nie umierać :D
          • obrotowy Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 16:53
            Prawidlowa i powszechna dzis na Zachodzie taktyka.

            Zlosliwi powidaja jednak, ze Cywilizacja Zachodnia przez to upadnie
            ustepujac miejsca dzieciorobczej cywilizacji islamskiej.


            eeh... jak go nie kijem, to go palka...:)
          • clarissa3 Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 16:58
            Taak! Oczywiście młodą i ładną, z biustem i wydatnymi pośladkami,
            bym chciała. Robotna żeby była. Nie za mądra - bo się faajnie taka
            będzie czerwienić ;) AAach!:P
            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 17:01
              Ano. I ma być szczupła jak modelki i mieć nogi po samą szyję i lubić
              się seksić, ale tylko ze mną ofkors, bo ja bym była supersamcem.
              Gotować ma umieć. I piwo mi podawać do meczu. MOże wyglądać jak ta
              nowa laska Clooneya.
              • obrotowy Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 17:11
                bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:
                I piwo mi podawać do meczu.

                Wychodzi tu wyrazny brak doswiadczenia :)
                Zonaci panowie nie maja czasu na ogladanie meczu w domu kochanki.
                To spolegliwe i tuszujace rzeczywistosc zajecie, czynia w domu ,
                u boku kochajacej Zony :)
                • clarissa3 Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 17:23
                  przecież my tu na żonę zapotrzebowanie wystawiamy! Na kochanki
                  będziemy wypadać, lub w pracy, by rozgrzewać do czerwoności - niech
                  sobie czekają i marzą - a ja tymczasem obiadek będę wgapiony w biust
                  małżonki konsumował...
                  • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: fajnie być facetem :) 03.02.08, 18:59
                    clarissa3 napisała:

                    > przecież my tu na żonę zapotrzebowanie wystawiamy! Na kochanki
                    > będziemy wypadać, lub w pracy, by rozgrzewać do czerwoności -
                    niech
                    > sobie czekają i marzą - a ja tymczasem obiadek będę wgapiony w
                    biust
                    > małżonki konsumował...


                    o,o dokładnie! I ma być apetycznie ubrana na moje przyjście, żeby mi
                    się te z czułością przygotowywane frygasy dobrze jadło :)

                    A co do kochanki - to w tym układzie wzięłabym sobie jakąś taką
                    intelektualistkę bardziej, chętną do takich wyrafinowanych rzeczy.
                    Myślę, że z moim przebiegiem taki tradycyjny seks z przeciętną
                    kobietą by mnie nudził.
    • m-majka Dzieki za odpowiedzi :) 03.02.08, 18:49
      Wasze dopowiedzi tylko potwierdzily to co rozsadek mi podpowiadal.
      Zapewniam ze to co kolega z pracy robi stawia mnie w bardzo trudnej
      sytuacji i szczerze mowiac przeraza mnie to, pracowal nad tym zebym
      dala sie w to wciagnac. Sam ta bajke zaczał, ja nie mam w zwyczaju
      za zonatymi latac, w ogole latac za facetami. Staralam sie stronic
      od niego, unikac czasami bylo to niewykonalne (z racji stanowisk
      jakie mamy w pracy). Oprocz rozmow i tych pieknych slow jakie ON mi
      mowil nie zdarzylo sie nic.
      Tez jestem zdania ze kolega prowokuje mnie zebym to ja sie na niego
      rzucila, wtedy bedzie miec czyste sumienie i bedzie mial kogo
      obwinic, a fakt jest taki ze to mnie okresla jaka najgorsza, jemu
      nikt nic nie powie bo to przeciez niewinny zonaty facet.
      Przyznaje ze namacil mi w glowie, ciagle pisze , ukrywa sie przez
      zona w domu zeby do mnie zadzwonic, robil mi zdjecia by moc je miec
      u siebie w domu na komputerze, jak twierdzi zeby napatrzec sie na
      mnie przed snem heh
      Czasami sie gubie:) szczegolnie jesli chodzi o ta sytuacje pierwszy
      raz w zyciu zdarzylo mi sie cos takiego, wiec postanowilam napisac
      i... prosze bardzo tyle odpowiedzi:) dzieki za nie wszsytkie.

      "W zyciu piekne sa tylko chwile.."
      • spinline Re: Dzieki za odpowiedzi :) 03.02.08, 19:00
        Widac jestes madra kobieta i nie wdajesz sie w manipulacje.
        I nie wdawaj sie bo to klopot.

        Poczytaj sobie artykul o mistrzu manipulacji iloma kobietami
        manipulowal a do tego zabijal z zimna premedytacja.

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80283,4865666.html

        uwazaj na siebie!
    • solaris_38 wspólne błedy 03.02.08, 19:06
      zachowujesz sie tak jakby wszystko zależało od faceta
      jak on chce więcej to jest więcej
      jak nie chce to nie ma nic

      jego żona i zobowiązania nie są twoim zmartwieniem tylko czy zechce czy nie

      zabawie sie w jasnowidza to jesteś w typowej sytuacji

      on nie jest taki cudny
      i nie nadajecie na tych samych falach
      jego żona nie jest taka zła
      ani nie są w tak złych stosunkach

      masz pod wpływem (nieświadomej? czy świadomej ) namiętności -
      zmącony umysł

      i tyle

      piszesz głupstwa wierząc w nie

      nie winie cię

      to sie właśnie dzieje wielu fajnym porządnym i wrażliwym dziewczynom
      spragnionym uczuć

      maja szmacony umysł
      zachowują się jak ograniczone umysłowo oślepione i niezdolne do podjęcia
      sensownej decyzji

      co więcej często trwają tak wiele lat
      zanim zrozumieją
      zanim zobaczą gdzie leży ich własne dobro i ścieżka ku szczęśliwiej miłości

      to wartościowe doświadczenie
      ale nie pozwól mu za długo trwać
      bo szkoda czasu

      pytasz różnych ludzi taki jest mój głos


      nikt im tego zcasu nie wróci

      to czas stracony

      nie najlepszy czas

      • spinline Re: wspólne błedy 03.02.08, 19:08
        zanim zobaczą gdzie leży ich własne dobro i ścieżka ku szczęśliwiej
        miłości

        .....

        Solaris gdzie lezy ta sciezka?:=)))
        • solaris_38 Re: wspólne błedy 03.02.08, 19:34
          to tak jakbyś spytała gdzie leży droga na górę

          każdy ma swoją górę
          niejedną drogę na szczyt a lub jego względne pobliże
          niejeden sposób pokonywania trudności
          z różnymi ludźmi razem bądź samotnie

          ośmielę sie powiedzieć ze ta twoja ścieżka to TY

          pytasz kim jestem
          kim jest ona

          nie wiem

          ale wiem ze sa ścieżki które nei prowadzą do szczęścia
          ślepe pętle
          bagniska
          przepaści


          wpada w nie wielu

          czemu nie posłuchać ich opowieści
          • spinline Re: wspólne błedy 03.02.08, 19:35
            Brzmi troche jak nowoczesna bajka.:=)))
            • solaris_38 Re: wspólne błedy 03.02.08, 19:40
              w bajkach zawsze jest jakaś prawada i jakaś złuda



              :)
              kto odróżni ten pewnie rzadziej wpada .. pod rynnę

              :)
              • spinline Re: wspólne błedy 03.02.08, 19:43
                solaris_38 napisała:

                > w bajkach zawsze jest jakaś prawada i jakaś złuda
                >
                >
                >
                > :)
                > kto odróżni ten pewnie rzadziej wpada .. pod rynnę
                >
                > :)

                ..........
                Zawsze wpada sie pod rynne, dopoty chce sie zwiazku.
                • solaris_38 Re: wspólne błedy 03.02.08, 20:05
                  sama nie wiem
                  chyba możliwe sa inne warianty
                  :)
                  ale pewnie rzadkie jak kwiat paproci ;)

      • obrotowy zastrzezenie: 03.02.08, 19:44
        solaris_38 napisała:
        > to sie właśnie dzieje wielu fajnym porządnym i wrażliwym
        dziewczynom spragnionym uczuć
        >
        > maja szmacony umysł
        > zachowują się jak ograniczone umysłowo oślepione i niezdolne do
        podjęcia
        > sensownej decyzji
        >
        > co więcej często trwają tak wiele lat
        > zanim zrozumieją
        > zanim zobaczą gdzie leży ich własne dobro i ścieżka ku
        szczęśliwiej miłości


        Bywa i tak jak piszesz, lecz wcale tak zawsze byc nie musi.

        Milosc, czy w ogole uczucia miedzy ludzmi sa wartoscia SAMA W SOBIE
        i sa wartoscia takze wtedy, gdy nie prowadza do "szczesliwej
        milosci", czy malzenstwa.

        Nigdy nie zdarzylo Ci sie byc z kims i oceniac (potem) ten czas
        pozytywnie, jako zysk dla twojej Duszy i Twego Ciala, mimo ze
        skonczylo sie to potem nieporozumieniami i rozstaniem?

        Zatem nie generalizujmy: I Romans moze wniesc cos pozytywnego do
        zycia. To wszystko zalezy od tego, czy cele deklarowane dla obu
        stron sa zgodne z faktycznymi. I czy wzajemny kontakt nie opiera
        sie na oszustwie i manipulacji.

      • m-majka Re: wspólne błedy 03.02.08, 20:09
        > on nie jest taki cudny
        > i nie nadajecie na tych samych falach
        > jego żona nie jest taka zła
        > ani nie są w tak złych stosunkach


        hmm zaden facet nie jest cudowny, chociaz on jest delikatny, czuly i
        chcac nie chcac mam w nim oparcie, bywa i tak ze w biurze potrafi
        mnie bronic oficjalnie jesli sama tego zrobic nie moge.
        Nadajemy na tych samych falach, moglby byc moim przyjacielem ale nie
        wierze w przyjazn damsko - meska , bywa tak ze bez slow sie
        porozumiewamy, bardzo duzo cech wspolnych lacznie ze swiatopogladem.
        Nie znam jego zony trudno mi powiedziec czy ona jest zla czy dobra,
        ja tego nie wiem
        W jakich stosunkach zyja hmm podejrzewam ze gdyby bylo cudownie
        miedzy nimi nie szukalby kogos innego.

        > piszesz głupstwa wierząc w nie
        takie sa fakty a fantazjowanie nie lezy w mojej naturze, wyobrazni
        raczej uzywam do czegos innego :D

        Nie jestem pusta nastolatka, ktora slepo leci na wszystko, wierze ze
        sama bys sie pogubila bedac na moim miejscu.
        Ja sie ciesze ze zachowalam zdrowy rozsadek zanim do czegos doszlo.

        p.s. Nie baw sie w jasnowidza, bo fatalnie ci to wychodzi, ale
        napewno masz jakies inne talenty;)
        • spinline Re: Eeechhh 03.02.08, 21:02
          W jakich stosunkach zyja hmm podejrzewam ze gdyby bylo cudownie
          miedzy nimi nie szukalby kogos innego.
          ........................
          jakze sie mozesz mylic:=))) to jest wlasnie ta pulapka.

          ja ci radze badz ostrozna i przyjzyj sie temu facetowi
          I pamietaj wedlug badan 30% mezczyzn to...psychopaci.
          • m-majka Re: Eeechhh 03.02.08, 21:16
            Mozesz miec racje, nie przecze i tak wiem wiem czytalam artykuł :)
            Twoja odpowiedz by sugerowala ze jest dwulicowym, zimnym
            sku.....nem, ktory nie szanuje nikogo ani niczego, ze to ktos kto
            dba o swoj tylek kosztem innych (czasami nawet bardzo duzym kosztem).

            Jak juz wspomnialam mozesz miec racje:)
            Ja decyzje podjełam i nie mam zamiaru sprawdzac czy jest psychopata
            czy nie jest.
            Jego zycie jego sprawa mam nadzieje ze dla niego ta historyjka sie
            skonczyla, tak samo jak dla mnie.
            Pozdrawiam :)
          • szarylemur Re: Eeechhh 03.02.08, 22:46
            no, wlasnie brne przez ten artykul
            o ile to ten :quantumfuture.net/pl/psychopath_2.html
            i pisza tam:
            "raport Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrów, który szacuje ilość
            psychopatów na 3% wśród mężczyzn i poniżej 1% wśród kobiet "
            to nie jest az tak zle.
            a artykul jest dosc dziwny
            cechy psychopaty wydaja mi sie cechami silnej osobowosci w przejaskrawieniu.
            ale nie wiem, nie wiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka