Dodaj do ulubionych

związek z obcokrajowcem

25.02.08, 21:07
od prawie roku mieszkam za granica (nie w europie). poznalam tu faceta, nie
polaka, zakochalam sie, jestesmy razem od 6 miesiecy. poza tym, albo przede
wszystkim, mam tu wymarzona prace, dla niej tu przyjechalam.

wiec tak naprawde trzymaja mnie tu dwie rzeczy, praca i on, z kolei w polsce
mam rodzine, przyjaciol, tesknie za nimi, a z racji odleglosci moge ich
odwiedzac raz na kilka dobrych miesiecy.
za jakis czas konczy mi sie kontrakt w pracy i tak sie zastanawiam, o bedzie?
jesli nadal bede z moim facetem (a mam nadzieje, ze tak, bo bardzo mi na nim
zalezy, a poza tym uklada sie nam bardzo dobrze, wiec czemu nie?) to byc bede
w sytuacji, ze bede wybierac miedzy polska bez niego albo byciem tu z nim?
moze bez sensu sie zastanawiac i gdybac, ale czasem przychodzi mi to do glowy.
wydaje mi sie, ze i on o tym czasem mysli. pare dni temu powiedzial mi, ze
nigdy nie byl w zwiazku ze swiadomoscia, ze jest takies tam prawdopodobienstwo
jego dziewczyna moze wrocic do swojego kraju, na inny kontynent. nie wiem, czy
chcial mi cos tym przekazac, czy tylko wyrazil swoje przemyslenia. moze
dlatego, ze akurat mialam zly dzien i tesknilam za rodzina i to go sklonilo do
takich rozwazan..

co o tym myslicie? czy ktos z was byl w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • facettt i znowu :))) 25.02.08, 21:21
      szczeka opada...

      bedac w UE - masz jakies prawa.
      poza obszarem UE nie masz ZADNYCH
      to jest juz tylko wolna gra sil.
      sama decyduj i nie pytaj GLUPIO - co poczac.
      • sunsilk Re: i znowu :))) 25.02.08, 21:26
        ja sie nie pytam, co poczac. ja wiem, ze pewnie do poki mam prace i jego tutaj,
        to zostane. nie pytam sie tez, co robic, jesli strace jedna, albo drugie, albo
        oba na raz (jednak mam nadzieje, ze tak nie bedzie ;))

        ja sie pytam o wasze opinie. i czy moze ktos byl w podobnej sytuacji.
        • facettt nie byl :) 25.02.08, 21:28
          jezeli piszesz z USA
          - to polecam Fora Amerykanskie
          (jest ich kilka - tam dostaniesz porady)

          - a jezeli z Arabii
          - to nic nie polecam :)))
          • sunsilk Re: nie byl :) 25.02.08, 21:32
            na szczesce nie pisze z arabii :) z usa pisze
            • facettt clear... & bye :)))) 25.02.08, 21:39
              1. google.com.
              2. potem:
              fora amerykanskie GW.
              i cos znajdziesz (dla siebie)

              bye.
    • psychoguru Re: związek z obcokrajowcem 25.02.08, 22:15
      sunsilk napisała:

      > wiec tak naprawde trzymaja mnie tu dwie
      rzeczy, praca i on, z kolei w polsce
      > mam rodzine, przyjaciol, tesknie za nimi, a z
      racji odleglosci moge ich
      > odwiedzac raz na kilka dobrych miesiecy.
      > za jakis czas konczy mi sie kontrakt w pracy i
      tak sie zastanawiam, o bedzie?
      > jesli nadal bede z moim facetem (a mam
      nadzieje, ze tak, bo bardzo mi na nim
      > zalezy, a poza tym uklada sie nam bardzo
      dobrze, wiec czemu nie?) to byc bede
      > w sytuacji, ze bede wybierac miedzy polska bez
      niego albo byciem tu z nim?
      > moze bez sensu sie zastanawiac i gdybac, ale
      czasem przychodzi mi to do glowy.
      > wydaje mi sie, ze i on o tym czasem mysli.
      pare dni temu powiedzial mi, ze
      > nigdy nie byl w zwiazku ze swiadomoscia, ze
      jest takies tam prawdopodobienstwo
      > jego dziewczyna moze wrocic do swojego kraju,
      na inny kontynent. nie wiem, czy
      > chcial mi cos tym przekazac, czy tylko wyrazil
      swoje przemyslenia. moze
      > dlatego, ze akurat mialam zly dzien i
      tesknilam za rodzina i to go sklonilo do
      > takich rozwazan..
      > co o tym myslicie? czy ktos z was byl w
      podobnej sytuacji?

      Najpierw najlepsze i niezbedne w tej sytuacji
      jest otwarcie pelnej komunikacji z partnerem na
      ten temat, nie powinno byc niedomowien.

      Twoj zwiazek ma sens jezeli wyjdzie na to ze
      jest to zwiazek staly. Kiedys bylo to
      rownoznaczne z malzenstwem. Ale na przyklad
      jezeli okazaloby sie ze gdy twoj kontrakt sie
      skonczy to jedyna mozliwoscia legalnego pobytu
      jest wlasnie taki staroswiecki zwiazek to tak
      nalezaloby zrobic. Chyba ze twoj ukochany tego
      nie chce czyli nie jest to dla niego true love
      story.

      Malzenstwo ma priorytet nad rodzina i znajomymi
      ale nie wszyscy nadaja sie do zycia zagranica.
      Oboje partnerzy powinni byc otwarci bo jest tez
      i tak ze jedna strona decyduje sie na zycie
      zagranica a okazuje sie ze druga strona jest
      bardzo zasciankowa. Dosc ciekawym testem postaw
      sa pytania czy partner bylby gotowy wyjechac "za
      toba". Nawet nie chodzi tu o wyjazd do Polski
      ale na przyklad do UK czy Irlandii (co jest
      duzym ulatwieniem bo nie ma bariery jezykowej)
      czy innego kraju. Wtedy jest interesujacy
      material do przemyslen jesli partner deklaruje
      ze nigdy by nie wyjechal do innego kraju.

      Na temat zwiazkow z obcokrajowcami jest wiele
      idiotycznych stereotypow, juz sie ktos zdazyl
      popisac.
    • spinline Re: Okej konczy sie praca... 25.02.08, 22:26
      Czy masz szanse na znalezienie innej pracy? hmmm jezeli masz to
      fajnie.

      A jezlei nie masz szans, to czy on bedzie chcial ciebie utrzymywac?
      Wspierac ekonomicznie zanim znjadziesz prace i uregulujesz swoj
      pobyt.


      Tak patrzac przyziemnie bez uczuciowo to daje jakies pienaidze na
      zycie czy musisz sama na sobie polegac.


      Bo tak mozna marzyc o facecie, a czas plynie i co konkretnego z
      tego wynika?

      No jezeli on cie nie chce utrzymywac na poczatek to co dalej?.

      zamiast sie sie rozckliwiac nad urokami goscia wez sie za konkrety,
      pobyt- przedluzyc, ekonomia- praca itp.
      • sunsilk Re: Okej konczy sie praca... 25.02.08, 22:33
        spoko :)
        wzielam sie za konkrety. mysle, ze jesli ta praca sie skonczy to mam realne
        szanse na druga tutaj albo przedluzenie kontraktu. wieksze niz w polsce. poza
        tym chce isc na studia tutaj (mam polskiego mgr inz, tu chce zrobic doktorat),
        jesli uda mi sie je skonczyc to szanse na prace tutaj rosna jeszcze bardziej. sa
        oczywsice sprawy wizowe, ale ja pracuje legalnie, wiec to wszysto jest do
        zalatwienia. tak jak i teraz pracuje na wizie i na kontrakcie z pracodawca.

        oprocz romantycznych przemyslen ;) naprawde mysle tez o wszystkich finansowych i
        ekonomicznych aspektach mojego zycia tutaj. jak na razie sama sie utrzymuje i
        dalej zamierzam. nawet jesli moje zycie potoczy sie tak, ze zostane np
        amerykanska zona, na pewno nie rzuce pracy, nie wyobrazam sobie sytuacji, ze nie
        jestem sie w stanie sama utrzymac. poa tym ja bardzo lubie moja prace i nie chce
        z niej rezygnowac :)
        • spinline Re:Acha... 25.02.08, 22:47
          Fajnie! Ameryka to cudowny kraj.
          Mma nadzieje ze bedizesz miala czas ja zwiedzic z twoim amerykanskim

          narzeczonym.
          • sunsilk Re:Acha... 25.02.08, 22:49
            on nie narzeczony, na razie boyfriend tylko ;)
            • spinline Re:Acha... 25.02.08, 22:57
              Sunslik w czym problem,ze on jest obcokrajowcem?

              zalezy jakim obcokrajowcem jezeli to potomek naszych z Europy to
              oki, a jezeli z jakiegos islamskiego kraju, to uwazaj bo moze ci
              przyprowadzic do domu kilka innych zon i bedziesz miala problem.

              Mam nadzieje ze zaden problem z nim. W kregach naszych europieskich
              czy amerykanskich nie ma jakis nadzwyczajnych roznic pomiedzy
              mezczynami.

              Uwazam ze w dzisejszych czasach latwiej jest spotkac fajnego faceta
              niz naprawde fajana kobiete. Niestety. No chyba ze to Polka:=)))
              • sunsilk Re:Acha... 25.02.08, 23:08
                nie, nie.. zaden problem z tym, ze on obcokrajowiec. chyba zly tytul dalam. on
                jest amerykaninem, ale jak dla mine bardzo zblizonym kulturowo do mnie, moze
                dlatego, ze ma troche europejskiej krwi w zylach ;)

                ale serio, nie w tym problem. problem chyba nawet zaden. chodzi mi glownie o to,
                jak on znosi fakt, ze ja mam rodzine i korzenie tak daleko stad. bo wnioskuje,
                po tym, co mi ostatnio powiedzial, ze chodza mu mysli po glowie typu, ze ja
                kiedys moge sie po prostu z tego kraju zmyc. ja wiem, ze mnie czasem meczy
                tesknita i sie zastanawiam, czy dam rade zyc na emigracji latami. wiec moge
                sobie wyobrazic, ze i on mysli o tym, szczeglonie kiedy widzi mnie teskniaca. na
                szcescie coraz rzadziej sie to zdaza. zastanawiam sie po prostu jaki to wszystko
                moze miec wplyw na nasz zwiazek, rozwoj i przyszlosc naszego zwiazku.
                • spinline Re:Acha... 25.02.08, 23:29
                  To zalezy jak ci sie zycie w Ameryce ulozy.
                  W trudnych chwilach teskonota moze dodawc dodatkowego problemu i
                  ciezar na barki.
                  Jednak w dzisiejszych czasach przy postepie techniki mozesz swoich
                  bliskich ogladac przez telefon:=))

                  Zalezy jak masz OSOBOWOSC czy jestes typem, ktory ulega zludzeniom
                  i marzeniom, czy lubisz wyzwania zyciowe i traktujesz zycie jak
                  przygode? A moze jestes mieszczka z Polski?:=)

                  Bo w Ameryce nie zawsze bedzie lekko. Wszedzie dobrze gdzie nas nie
                  ma.

                  Znam osobe, ktorej dobrze zyje sie w Ameryce, jest profesorem
                  ekonomii i wyklada na Universytecie, teraz nawet zmienila
                  na ...wyzsza szkole morska, czy cos kolo tego.

                  Ona nie teskni za Polska. Jej zycie bylo w Stanach na poczataku
                  bardzo ciezkie, ale dala sobie rade.

                  Napewno bedzies z tesknila za ludzmi. Jest przeciez inna mentalnosc
                  przecietnego Polaka i przecietnego Amerykanina. Tam zawsze beda
                  jakies trudnosci do pokonania.

                  Jezeli w stanach masz szanse na dalsze studia to po prostu swietnie
                  i gratuluje. zajmij sie tym, a pozniej rozmyslaj.

                  Bierz, to co dobre teraz, a ten czas ewnetulanej tesknoty wtedy
                  kiedy ona przyjdzie.


                  Ja przestalam tesknic od kiedy odkrylam to forum:=))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka