Dodaj do ulubionych

co robię nie tak?

27.02.08, 17:34
Podsumowałam kilka lat życia, nie wiem co jest nie tak, ale...

nikt mnie nigdy nie lubił bezinteresownie,
nikt mnie nigdy nie kochał (prócz rodziców)

Co robię nie tak? :(

ja lubiłam, ja może nawet kochalam... ale teraz juz się boję, bo zawsze to jednostronne. Mam 26lat.
Może jestem wredna, glupia itp., nie wiem... ale przeciez nie ma do końca złych ludzi, nikomu krzywdy nigdy nie zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • rzezba_zywiolow załóżmy, że 27.02.08, 17:42
      Jestem wspaniałym mężczyzną, przystojnym, wszechstronnie uzdolnionym,
      jednocześnie mającym w sobie moc pokory, przyprawionej zainteresowaniem
      pierwiastka duchowego. Jestem doskonałym pracownikiem na stanowisku, lojalnym z
      zasadami. Moje tak, jest TAK! Możesz mi zaufać.
      Jestem ucieleśnionym marzeniem forumowiczek z tego forum.
      Mógłbym zaprosić Ciebie do mojego królestwa, oddać duszę ale wpierw odpowiedz:
      Nagababa- co masz mi do zaproponowania?
      • szarylemur ze sie tak wtrace 27.02.08, 17:46
        "Nie mam pieniędzy, ni realności/ Lecz to, co mam, to weź,/ Ten podarunek
        prawdziwej miłości, / Moją nierealną Gęś ..."

        tylko nie wez tego personalnie ;)
        • rzezba_zywiolow jeśli chodzi o mnie 27.02.08, 17:54
          - nie interesuje mnie prawdziwa miłość
          - ani ta fałszywa...
          • szarylemur Re: jeśli chodzi o mnie 27.02.08, 18:03
            jest czas zainteresowania i czas braku zainteresowania...
      • nagababa Re: załóżmy, że 27.02.08, 17:56
        odpowiedzialność, szczerość, wsparcie w trudnych chwilach i nie tylko, wierność, ciekawość Świata - zatem i chęć poznania Twoich zainteresowań, podzielenie się własnymi zainteresowaniami, wspólne miłe chwile, ponadto dozę swobody i zaufania.
        Tylko tyle mogę dać, aż tyle oczekuję.
        • kadanka Re: załóżmy, że 27.02.08, 18:03
          po prostu jedni ludzie sa lubiani, a inni nie.
          zazwyczaj ci, ktorzy sa bardzo lubiani przez otoczenie, nigdy nie
          zabiegaja o aprobate. lubia sami siebie i zwisa im opinia otoczenia.
          a nielubiani sa ci ktorym tak straszliwie zalezy na akceptacji
          innych ludzi, ktorzy sa szczesliwi tylko wtedy kiedy wiedzą ze ktos
          ich lubi.

          w kwestii bycia lubianym jest duzo przekory. im bardziej jestesmy
          niezalezni od opinii innych, im mniej zabiegamy o czyjes uczucie,
          tym wiecej sympatii otrzymujemy.
          a jesli ktos desperacko szuka przyjazni, milosci, zastanawia sie co
          z nim nie tak, zazwyczaj wzbudza niechec,m dystans u innych. ludzie
          wyczuwaja desperacje osoby, ktora tak chce byc lubiana, kochana i
          odsuwaja sie od niej
          • makosi Re: załóżmy, że 27.02.08, 22:14
            o kurcze... masz rację chyba.
        • rzezba_zywiolow Re: załóżmy, że 27.02.08, 18:13
          "
          > odpowiedzialność, szczerość, wsparcie w trudnych chwilach i nie tylko,
          wierność, ciekawość Świata - zatem i chęć poznania Twoich zainteresowań,
          podzielenie się własnymi zainteresowaniami, wspólne miłe chwile, ponadto dozę
          swobody i zaufania.
          > Tylko tyle mogę dać, aż tyle oczekuję.
          "
          Brzmi ciekawie- chciałbym Ciebie poznać.

          Czy nie pomyślałaś o tym, że to INNI nie mają Ci nic do zaproponowania? Gdybym
          był typowym polakiem (małe pe), z jego stereotypami i lenistwem do pracy nad
          sobą, stronił bym od Ciebie, bo zwyczajnie przy Tobie wyglądałbym jak dupek.

          Jeśli jednak samotność boli, poszerz swoje zainteresowania. Może znajdziesz
          swojego amatora.
    • solaris_38 Re: co robię nie tak? 27.02.08, 19:26
      przyjaźń powinna byc interesowna
      egoistyczna
      czyli powinna obojgu dobrze robić
      wzmacniać
      inspirować
      dawać wsparcie
      harmonię
      obecność

      jeśli tego nie otrzymywałaś czemu byłaś z tymi osobami
      czemu lubiłaś ich

      zcasem samotność tak robi że człowiek trochę się poniewiera

      ludźmi sie nie martw
      sa zagubieni mają klapki na oczach rzadko sa zdolni do uczciwej gry bo nie
      wierzą w siebie innych ani we we współprace


      lubi sie zaś kogoś nei dlatego że cię nie skrzywdził

      ale dlatego ze coś ci daje
      jakąś radość 'jakąś inspirację
      jakieś ciepło

      ale to można dać tylko komuś choć trochę podobnei czuje
      komus z kim mozliwa jest harmonia
      z kimś podobnym
      ludzie wyjątkowi
      rzadko spotykani
      jacyś bardziej np wrażliwi inteligentni empatyczni
      mają trochę gorzej bo rzadko im spotkać bratnią dusze

      szukaj i bądź dobrej myśli
      a tym którzy do ciebie nie pasują daruj to niedopasowanie bo to nei ich wina niczyja

      po prostu szukaj

      miej serce i oczy otwarte i baz aktywna

      nie szukaj w sobie winy
      lecz siły i motywacji aby szukać tego czego ci brak
      • nemo1968 :) 28.02.08, 10:41
        Solaris, wiesz, ze kocham Twój sposób wypowiadania się na forum ?:)
        No, .... to się prawie oświadczyłem :))))
        Pozdrawiam
        • solaris_38 Re: :) 28.02.08, 22:22
          jakże sie cieszę że i ja spotykam czasem bratnią duszę która czuje podobnie
          skoro możliwe jest zrozumienie

          :)

          • kadanka najgorsza jest desperacja 29.02.08, 15:46
            powtorze jeszcze raz, bo wydaje mi sie ze to trafne.
            ludzie na KILOMETR wyczuja osobe ktora desperacko laknie przyjazni,
            milosci. to generalnie odrzuca i odpycha.
            nawiazujesz kontakty z ludzmi poprzez prace, spotkania, PASJE. chyba
            te ostatnie kontakty sa najcenniejsze - łaczysz sie z ludzmi nie z
            musu(praca) tylko na bazie wspolnych pasji, zainteresowan.
            kontakty miedzy ludzmi rzeczywiscie sa coraz bardziej przelotne i
            powierzchowne. tempo zycia, zmiany miejsc - to nieuniknione.
            a i jeszcze jedna wazna rzecz. jak jestes nieszczesliwa, cos nie
            pasuje - nie licz na to ze zmienisz ludzi, swiat. musisz zmienic
            siebie i swoje podejscie. majac zal do ludzi ze cie nie lubia i nie
            kochaja, nie sprawisz ze zaczna to czuc:)) trzeba popracowac nad
            swoim podejsciem, zachowaniami
            • nagababa Re: najgorsza jest desperacja 29.02.08, 21:10
              juz nawet nie wiem jakie powinnam mieć podejście... całkiem się pogubiłam

              ostatnio zauroczyłam się kimś, zupełnie irracjonalnie. Adorował mnie, nie byłam zdecydowana, a on uparty, podobało mi się to... uległam. W tym samym momencie zaczął się oddalać, że nie teraz, że nie jest gotowy... a ja niczego przecież nie oczekiwałam (prócz odrobiny uwagi). Pomimo, że nie wiele się między nami wydarzyło ja czuję żal, do siebie, a może i do niego. Nie wiele się znamy, a mi go brakuje.

              Może to desperacja... ale brakuje mi ciepła
      • nagababa Re: co robię nie tak? 28.02.08, 20:42
        Obecność przychylnych mi ludzi mnie wzmacnia i inspiruje, a ja dawałam zwykle pomoc w sensie - studia, praca i tylko do tego byłam im potrzebna, gdy potrzeba sie skończyła to znajomość również.

        Motywacji mi brak, historia ciągle sie powtarza... a gdy mam złudzenie, kiedy wydaje mi sie, że mam kogoś bliskiego, znów wszystko się rozsypuje, nagła cisza... i już po jakimś czasie czuje, że sie narzucam, że tylko mi sie wydawało...
        • solaris_38 Re: co robię nie tak? 28.02.08, 22:33
          najczęściej przyjaźń możliwa jest nie ma wieki tylko w danej sytuacji czasie i
          miejscu

          dlatego inni przyjaciele towarzysza innym naszym etapom w życiu

          bo na każdym etapie potrzebujemy innych inspiracji czego innego nam brak i co
          innego mamy w nadmiarze

          ważne że ci ludzie wspominają cie dobrze i ze przeżyliście coś co w trakcie
          trwania było wartościowe

          swoją goryczą trochę okazujesz brak szacunku tej przeszłości

          ona była coś warta a ty byłaś wartościową osobą która była potrzebna

          i co z tego ze była ;)

          wszystko mija i nei ujmuje top wartosci piękna że to tylko przeszłość


          widać bardzo sie przywiązujesz do ludzi

          na studiach pomagałam kolegom
          takie jakby lekcje były
          bardzo byłam dumna że jesteś taka dobra ze inni przychodzą do mnie po tłumaczenie
          czułam się mądra i potrzebna

          niekt z tych ludzi nie został moimi przyjaciółmi
          byliśmy blisko bo zbliżyły nas te wspólne "lekcje" a potem każdy poszedł w swoją
          stronę
          a mnie miło spotkać ich na ulicy
          i dobrze mnie pamiętają
          nasz wspólny czas


          myślę ze czasem wystarczy JEDNA osoba naprawdę bliska żeby czuć sie dobrze

          bardzo ci takiej osoby życzę :)



        • jackulus Re: co robię nie tak? 29.02.08, 21:29
          Ciągle szukasz w złym miejscu.

          Szukasz spełnienia, wzajemności i wsparcia wśród ludzi.

          Jest jedna droga aby je znaleźć.

          Zrezygnować z nich i oprzeć na sobie samej. Im bardziej napinasz
          się, aby je dosięgnąć, im więcej wysiłku wkładasz w strania, tym
          szybciej cel oddala się od Ciebie.

          Daj spokój z gonitwą. W sobie możesz znaleźć tyle bogactwa, że nie
          potrzeba szukać dalej. Kiedy to sobie prawdziwie uświadomisz,
          ludzie, pomoc i uczucia same się znajdą. Ludzie uwielbiają takie
          osoby, które same dla siebie są wystarczające. Nie trzeba się nimi
          opiekować, zabiegać, można od nich czerpać. To one zabiegają o Twoją
          atencję. Jeśli nauczysz je również dawać, albo trafisz na kogoś
          równie świadomego jak Ty, dostaniesz wszystko, czego chciałaś.

          Ale po drodze, musisz z tego zrezygnować i zająć sobą...

          :-))
          • nagababa Re: co robię nie tak? 29.02.08, 21:57
            Piszę z perspektywy czasu... nigdy się nad sobą nie użalałam, byłam zawsze czymś zajęta, starałam się rozwijać, mieć czas na podziwianie świata, w którym było mi dobrze - do teraz. Teraz czuję się samotna i wyalienowana. Dobrze mi tylko w pracy, później zostaje sama ze swoim hobby i wkrada sie pustka. Cos we mnie pękło... może w momencie jak poczułam odrobinę troski o mnie, ciepła od kogoś zupełnie obcego, zupełnie bezinteresownie... i chciałabym aby tak juz zostało.
            • jackulus Re: co robię nie tak? 01.03.08, 13:18
              To bardzo trudne, ale aby zadziałało, musi być prawdziwe. Mam na
              myśli nastawienie na własne bogactwo. Bardzo często robimy tak,
              ponieważ tak radzą nam znajomi (i nieznajomi, np, przez Interenet ;-
              )), poradniki i różne ludowe mądrości. Ale często do końca tego nie
              rozumiemy i gdzieś wewnątrz nastawiamy się na czasowość takiego
              postępowania, myślimy: "trzeba tak robić, tak jest rozsądnie", ale w
              rzeczywistości czekamy na pierwszą okazję, aby znowu odwrócić się od
              siebie, kiedy pojawi się interesująca osoba. Nowa osoba zawsze jest
              ciekawa, ponieważ jest nowa. Zawsze mamy przed sobą okres
              poznawania, na początku najprostszego, poznawania wierzchnich
              warstw. Na pocżatku czujemy też wzajemność - czyjeś zaintereowanie,
              troskę, etc. To działa w dwie strony, ale prędzej czy później się
              kończy - nie poznamy (prawdziwych wartości) innego człowieka, kiedy
              nie potrafimy poznać siebie. I koło się zamyka, musimy szukać nową
              osobę na pewien okres czasu, albo "w zamian", na jakiś czas, wrócić
              do siebie. Stoimy w miejscu...

              Kluczem jest uświadomienie sobie, że NIE JEST MOŻLIWE, aby inny
              człowiek dał nam prawdziwe szczeście. Po prostu nie jest możliwe,
              jakkolwiek bolesna prawda by to nie była. Tylko my sami...

              Natomiast później, kiedy już nie czujemy presji - nasza energia
              przyciąga innych ludzi, a najlepiej wyczuwają ją ludzie z podobną
              świadomością. Wówczas można życie ubogacić/ubarwnić tym, co
              dostaniemy od innych. Ale już bez presji. Bez oczekiwania. Bez
              pragnienia. Ze swobodą. Z radością. Z miłością...

              :-))
              • gadagad Re: co robię nie tak? 01.03.08, 16:51
                Znalezienie szczęścia w sobie - to jakaś głęboka zapaść psychiczna.Odwrócenie
                oczu wyłącznie na własne wnętrze może jedynie zubażać,zubażać i zubażać.
                W sobie możemy doskonalić
                umiejętność przeżywania szczęścia,jego przyczyny i skalę.Uczyć się odbierania
                świata zewnętrznego tak,by sprawiał więcej satysfakcji niż rozgoryczenia,bo
                zawodów nie unikniemy,ale różnie możemy je przyjmować i reagować na nie.
                • solaris_38 Re: co robię nie tak? 01.03.08, 17:54
                  to był chyba czyjś skrót myślowy podejzrewam

                  szczęście nie może odnosić się do zamkniętej jednostki ale jako rodzaj harmonii
                  odnosi się do większej całości
                • jackulus Ano pewnie był i skrót... ;-) 01.03.08, 18:17
                  tak jak to trafnie ujęła Solaris (thx)... :-)

                  Szukanie szczęścia "w sobie", w znaczeniu nauki i świadomości, że to
                  nie inni ludzie i świat zewnętrzny dają/przynoszą nam szczęście.
                  Świat zewnętrzny potrafi pobudzić w nas pewne struny, które wesoło
                  zagrają, ale nie on nam to podaruje - da jedynie możliwość odczucie
                  tego, co gdzieś głęboko w sobie każdy z nas posiada. Umiejętność
                  samodzielnego pobudzania tych strunek, daje nam potężny oręż do
                  ręki. Tak jak napisałaś, wymaga nauki, a oprócz tego wielkiej uwagi
                  i pracy...

                  Gdzieś po drodze, potrzebne jest zwrócenie uwagi na własne wnętrze,
                  To nie ma nic wspólnego z egoizmem/narcyzmem(?) i może tylko
                  ubogacać, ubogacać, ubogacać... ;-))

                  :-)
                  • gapuchna Re: Ano pewnie był i skrót... ;-) 01.03.08, 21:30
                    Ależ nie masz racji!!!!!!!!! Tu przecież chodzi o sprawę najprostszą:
                    o samotność i wykorzystanie emocjonalne ( a może i nie tylko) przez innych.
                    powiedz sam - ile można pocieszać się w samotności własnym towarzystwem?
                    Poznałam siebie doskonale, miałam na to strasznie dużo czasu. Moje wnętrze jest
                    obcykane, wzorcowo! I co? I nic. Dlatego rozumiem Nagą. Szczęście rodzi się w
                    nas, ale przede wszystkim poprzez innych.
                    • solaris_38 Re: Ano pewnie był i skrót... ;-) 02.03.08, 04:40
                      obecność innych jest darem największej wartosci
                      i nie jest łatwo nauczyć się innym dawać to co jest dla nich wartością


                      nie jest łatwo spotkać ludzi wartościowych i interesujących
                      nie jest łatwo samemu być kimś takim

                      zgadzam sie że szczęcia inni sa nam bardzo potrzebni
                      nie mozemy bez innych zyć
                      sa sola naszego życia

                      ale jestem równocześnie przekonania że aby móc dawać trzeba w samym sobie
                      rozwiązać wiele problemów
                      i z oczy swoich wyjąc .. źdźbło ukazujące belki i kłody
                    • jackulus Re: Ano pewnie był i skrót... ;-) 02.03.08, 20:10
                      Kiedy jesteś "sama", nie jesteś sama. Żyjemy w świecie, w którym
                      bogactwo form i treści po wielokroć przerasta naszą
                      percepcję. "Wystarczy" poczuć się częścią tego świata. W nim nie
                      możesz być sama. Nikt nie może (tak naprawdę) wykorzystać cię
                      emocjonalnie, czy w inny sposób. Wszystkie żale i smutki
                      przyczepione są do istniejących w naszym umyśle
                      wyobrażeń/przyzwyczajeń/wzorców - córek, żon, mężów, matek, ludzi
                      samotnych i dusz towarzystwa, do ich ról odgrywanych w
                      społeczeństwie, do ich pragnień, wyobrażeń i marzeń. A to nie jest
                      prawdziwy świat...

                      Inni ludzie są nam również potrzebni. Im możemy dawać, ich możemy
                      kochać, od nich możemy się uczyć, dzięki nim więcej rozumieć. Ale
                      nie są niczym aż tak szczególnym. Są tylko cząstką świata, który i
                      Ty współtworzysz. Malutką cząstką. Żaden człowiek nie może dać Ci
                      tego, co i tak w sobie masz (ani odebrać). Dlatego tak ważne jest
                      szukanie i poznawanie... siebie. :-)).

                      Może i Ty, i Naga, jeszcze nie wszystko obcykałyście ??? ;-)))
    • spinline Re: Naga ale jak naga? 27.02.08, 20:26
      Piszesz kochana przez rodzicow?
      I masz takie problemy dzis?


      W kontaktach osobistych to co ludzi szybko zjednuje to otwartosc na
      drugiego czlowieka.
      Umiejetnosc bycia "nagim" psychicznie to tez cos co ludzi
      przyciaga....a innych odpycha:=)

      Moim zdanie cos jest nie tak z twoim sposbem widzenia siebie i
      rzeczywistosci.Dlatego powstaje konflikt u ciebie.
      • renkaforever Re: skad wiesz tak napewno 28.02.08, 08:34
        Jezeli nawet jest to prawda, to nie masz powodu do zmartwienia.Ludzie wabia sie
        na emocje, dobro przyciaga dobro, zlo przyciaga zlo. A ty co przyciagasz? Czasem
        bywa, ze rzeczywistosc przesuwa sie obok jak za szklana szyba, a ty jestes tylko
        obserwatorem.Masz zawsze wybor, mozesz pomachac reka do tych za szyba.Ale czy
        ktos sie zatrzyma i zwroci na ciebie uwage? Watpie.To normalna kolej rzeczy.
        Nie wszyscy ktorzy nas mijaja umieja kochac.
        • gapuchna Re: skad wiesz tak napewno 28.02.08, 18:19
          Przedobrzyłaś. Nie jest tak, ze dobro przyciąga dobro, a zło - zło. Dominuje
          obojętność, wyrachowanie. Zauważ - jak bardzo kocha się pięknych, młodych,
          bogatych, wpływowych, nie widzisz tego? Może nieco krzywdzę, ale takiego
          stosunku ludzi do ludzi widzę więcej. Niestety.
          • nagababa Re: skad wiesz tak napewno 28.02.08, 20:45
            A no właśnie ja czuję wszędzie obojętność wobec mnie
    • gadagad Re: co robię nie tak? 28.02.08, 11:35
      Może rodzice kochali cię zbyt pięknie.Poznać zbyt wspaniałą miłość do swojej
      osoby daje ten sam efekt co nie poznać jej wcale.Stwarza wyidealizowany obraz
      oczekiwań, tego co powinniśmy otrzymać, za to co ofiarujemy i
      przedstawiamy.Stwarza subiektywną ocenę właściwości naszych "darów",potwierdzoną
      pierwszym doświadczeniem.Być może obiektywna odpowiedź rzeczywistości jest
      adekwatna i godna wdzięczności,lecz ty jej pokazujesz wyłącznie rozczarowaną i
      wypominającą twarz,więc nie znajdując oddźwięku odchodzi.Często odbijając sobie
      na pożegnanie uczucie skrzywdzenia.
      • wentyl77 Re: co robię nie tak? 28.02.08, 12:35
        gadagad napisała:

        > Może rodzice kochali cię zbyt pięknie.Poznać zbyt wspaniałą miłość
        do swojej
        > osoby daje ten sam efekt co nie poznać jej wcale.Stwarza
        wyidealizowany obraz
        > oczekiwań, tego co powinniśmy otrzymać, za to co ofiarujemy i
        > przedstawiamy.Stwarza subiektywną ocenę właściwości
        naszych "darów",potwierdzon
        > ą
        > pierwszym doświadczeniem.

        No,no... Z Twoich słów wypływa moja ciekawosć. Masz niecodzienne
        poglądy i to mnie frapuje. Do pogadania w innym wątku :)

        --
        głupi nie wie, że jest głupi, a mądry to wie
        • gadagad Re: co robię nie tak? 28.02.08, 12:41
          ;)~~~~
    • mona.blue Re: co robię nie tak? 28.02.08, 14:20
      nagababa napisała:

      > Podsumowałam kilka lat życia, nie wiem co jest nie tak, ale...
      >
      > nikt mnie nigdy nie lubił bezinteresownie,

      Ale może ktoś lubił Cię interesownie ;)
      Myślę, że trudno lubic/kochac kogoś tak całkowicie bezinteresowne :)

      Lubimy często za coś - ktoś nam się podoba, ofiaruje swoją sympatię,
      zauważamy w nim coś godnego uwagi czy podziwu.

      > nikt mnie nigdy nie kochał (prócz rodziców)

      Skąd wiesz? A nawet jeżeli to myślę, że znajdzie się ktoś kto Cię
      prawdziwie pokocha, to często kwestia czasu, cho wiem, jak trudno
      się czeka :)
      • nagababa Re: co robię nie tak? 28.02.08, 20:54
        Co to za uczucie wiedzieć, że ktoś Ci lubi, bo niczego nie oczekując w zamian, zrobiłaś kawał roboty. Takie lubienie się kończy, gdy juz nie jestem potrzebna, gdy praca wykonana.


        Ile można czekać niezaznając ani kropli tego uczucia (świadomości, że ktoś kocha), słuchać tylko o tym jak o nieprawdopodobnej historii. Czuję jak nadzieja się wypala.
        • renkaforever Re: obojetnosc wokol 29.02.08, 08:31
          Mijajacy ludzie sa obojetni, bo maja swoje problemy i tak naprawde nie chca
          sobie dodawac problemow innych. Szczesliwa kochajca rodzina to najwiekszy skarb
          na tym swiecie.Ty wiesz jak wyglada prawdziwa milosc, szczere zyczliwe uczucie,
          pragnienie dobra dla drugiego czlowieka, szacunek dla jego innosci.To jest
          prawdziwe bogactwo, podziel sie tym z innymi, naucz tego innych, moze jak
          nauczysz chociaz jednego to przynajmniej jego swiat bedzie lepszy:)
        • mona.blue Re: co robię nie tak? 29.02.08, 16:12
          nagababa napisała:

          > Co to za uczucie wiedzieć, że ktoś Ci lubi, bo niczego nie
          oczekując w zamian,
          > zrobiłaś kawał roboty. Takie lubienie się kończy, gdy juz nie
          jestem potrzebna,
          > gdy praca wykonana.

          Nie chodziło mi o interesownośc, tylko o to, że zwyczajnie ktoś
          czuje do Ciebie sympatię za jakieś Twoje cechy, zalety, w tym sensie
          mu coś "dajesz", jakieś dobro.

          > Ile można czekać niezaznając ani kropli tego uczucia (świadomości,
          że ktoś koch
          > a), słuchać tylko o tym jak o nieprawdopodobnej historii. Czuję
          jak nadzieja si
          > ę wypala

          Wiem, że to trudne, ale trzymaj się, ludzie w różnym wieku znajdują
          tę swoją "drugą połówkę", nie trac tej nadzieji :)
          • party_boy2 Re: co robię nie tak? 29.02.08, 19:07
            Dołącz do stoolejarzy z F23 i forum.o2.pl [cool][czesc]
    • aga8420 Re: co robię nie tak? 29.02.08, 19:55
      Ja też się zastanawiam, co robię nie tak, skoro nikt mnie nie lubi, a każdy kto
      pozna to odchodzi i ciągle jestem sama. Chyba jestem jakaś aspołeczna. A
      przecież chyba nie jestem zła, brzydka, niemiła itd. A jednak coś ze mną nie
      tak, że nikt mnie znać nie chce.
      • party_boy2 Re: co robię nie tak? 29.02.08, 20:11
        Gdybym byl prezydentem, to bym zażądał darmowego tłumaczenia storn o relacjach
        międzyludzkich takich jak ta www.succeedsocially.com/
        Jest ona niestety po angielsku, ale translator powinien pomóc w zrozumieniu
        piąte pzrez dziesiąte. Aga, ty jescze nie widziałaś co ja robiłem z tym
        problemem, jeśli nie chcesz żeby ci odbiło od braku życia towarzyskiego to jak
        najszybciej zacznij czytać tamtą stronę.

        Zrozumiałem stamtąd parę rzeczy. Poznawaj nowych ludzi. Niech oni poznają Ciebie
        ze swoimi znajomymi i twórz taki łańcuszek. To się u mnie sprawdzało w praktyce.
        W innych artykułach autor strony radzi, żeby nie obrażać się na każdy żart
        skierowany w twoją stronę od znajomych. Albo że nie każdy do siebie pasuje, że
        ludzie muszę mieć ze sobą baaardzo dużo wspólnego, zeby razem sięprzyjaźnili.
        Resztę trudno mi zrozumieć z angielskiego, więc nie wiem co tam jest dalej. Ale
        jest to chyba jedyna dobra strona na taki temat. I obawiam się że jedyna w całym
        interencie na świecie, bo drugiej takiej nie widziałęm. Możesz napisać maila do
        jej autora, ja napisałęm ale ie odpisał. Jest Kanadyjczykiem, am 27 lat i swoje
        artykuły naisal na bazie własnych doświadczeń. Mówię Ci, ta strona jest kluczem
        do poprawy Twoich relacji towarzyskich. Szkoda tylko, że nikt jej nie chce
        pzretlumaczyc. Wbrew pozorom nie są to tandetne porady z Bravo i innych
        kolorowych gazetek "uśmiechaj się, interesuj się" itd. Koleś w bardzo
        zaawansowany sposób podchodzi do problemu i nie jest żadnym psychologiem.
        Psycholodzy chowają się w cieniu tej strony. Prosiłem keidyś żeby ktoś
        pzretłumaczyl tę stronę ale nikt nie chciał. A przecież tyle osób zna angielski.
        • nagababa Re: co robię nie tak? 29.02.08, 20:51
          Już to przerabiałam... poznawanie ludzi i ich znajomych itd... teraz wszyscy mnie ignorują, odchodzili coraz to dalej, aż wreszcie zauważyłam, że to tylko ja szukam z nimi kontaktu, oni się nie odzywają tak sami z siebie.
          Przestałam do nich pisać itp., pytać co u nich, bo nie miało to sensu, oni nie odzywają się juz jakiś rok. Już nawet tutaj nie chodzi o przyjaźń tylko o zwyczajne koleżeństwo, znajomość.
          • party_boy2 Re: co robię nie tak? 29.02.08, 21:00
            To poznaj nowych ludzi, kolejnych. Jak ktoś Cie wyrzuca z pracy, to robisz
            wszystko zeby przekonać szefra że jesteś dobra, czy idzieesz szukać nowej pracy?
            Mi też chodzi o zwykłe koleżeństwo, bo nie istnieje coś takiego jak
            "przyjaciele". Twoi znajomi na pewno myślą że są dla Ciebie "nagrodą", że ich
            obecność to jakiś "zaszczyt", musisz zmienić cały kontekst, żeby stwierdzili że
            to TY jesteś dla nich nagrodą, ze to ONI mają z atobą ganiać i prosić Cię o
            spotkania. A co mówił psycholog?
            • nagababa Re: co robię nie tak? 29.02.08, 21:14
              Poznaje nowych ludzi, ale to coraz płytsze znajomości - z pracy, poza nią nie mam okazji poznawać nowych ludzi.
              Nie byłam w życiu u psychologa.
              • party_boy2 Re: co robię nie tak? 29.02.08, 21:20
                Możesz użyć podstępu. W jakiś sposób powinnaś wyśledzić te osoby, np. na
                nasza-klasa.pl i pod kogoś tam się podszywć i wyciągnąć od nich różne informacje
                i plotki na swój temat. A masz tak, że znajomi chwilkę pogadają z Tobą po czym
                stwierdzają "ok, ja muszę iść"? Albo że w ich towarzystwie jesteś ignorowana i
                traktowana jak piąte koło u wozu?
                • renkaforever Re: co robię nie tak? 01.03.08, 07:45
                  Znajomych ma sie albo nie ma.Ludzie sie gromadza, bo maja te same
                  zainteresowania, reprezentuja ten sam poziom intelektualny. Wciagaja sie przez
                  network znajomych i tworza grupy, ktore sie socjalizuja.Czasem widac wyraznie
                  jak ktos nie pasuje..nie rozmawia, nie tanczy, nie bawi sie, nie pije tego co
                  wszyscy..:)Moze tylko tak przyszedl, bez celu, z nudow. Bo jak czlowiek ma cel
                  to sie do tego przygotowuje. Przyglada sie tym "lwom salonowym", notorycznym
                  partowiczom i kopiuje ich:)
                  • wentyl77 Re: co robię nie tak? 01.03.08, 09:32
                    > najczęściej przyjaźń możliwa jest nie ma wieki tylko w danej
                    > sytuacji czasie i miejscu

                    Solaris, wybacz, ale całkowicie się z Tobą nie zgadzam. Potoczysty
                    styl i emanacja życzliwości nie zmienią faktu, że znów zalatuje mi
                    Falskim;) "Przyjaźń w danym miejscu i czasie" nie jest przyjaźnią,
                    jest kontraktem zawartym wtedy, gdy wzajemne świadczenie usług (nie
                    tylko materialnych) jest najkorzystniejsze, najmilsze i
                    najłatwiejsze. Ja nie chcę takiej "przyjaźni", która lśni na
                    początku, by stopniowo traciła blask - pragnę ją wykuwać latami,
                    hartować, uszlachetniać poprzez wytrącanie egoizmu i dodawanie
                    zrozumienia. Wiem, jestem niemodny i głupi i pewnie taki umrę.

                    > dlatego inni przyjaciele towarzysza innym naszym etapom w życiu

                    Zapytam, kiedy kończy się jeden, a zaczyna drugi etap? Gdy powstaje
                    potrzeba pomocy, poświęcenia się, wyrzeczenia cząstki swych
                    interesów, aby nie psuć gładkiego, szlachetnego
                    wizerunku "przyjaźni", który podobał nam się dotychczas, bo był ...
                    WYGODNY? Dlaczego przyjaźń ma być czymś kluskowatym, miłym i
                    gładkim, a nie wykuwać się w bólu, pocie i wzajemnych zmaganiach o
                    dochowanie standardów człowieczeństwa?

                    > bo na każdym etapie potrzebujemy innych inspiracji czego innego
                    > nam brak i co innego mamy w nadmiarze

                    Wiem, znów okażę się inny, ale przyjaźń to nie jest miejsce do
                    szukania inspiracji. Od tego mamy sztukę, przyrodę, zachody słońca i
                    nasze ciche, skrywane miłostki...

                    > ważne że ci ludzie wspominają cie dobrze i ze przeżyliście coś co
                    w trakcie
                    > trwania było wartościowe

                    Wiesz co, pie... jak ludzie będą mnie wspominać, a jeśli coś
                    tylko "w trakcie trwania" było wartościowe to znaczy, że w istocie
                    takowe nie było.

                    Ale to oczywiście tylko moje zdanie.

                    --
                    głupi nie wie, że jest głupi, a mądry to wie

                • nagababa Re: co robię nie tak? 01.03.08, 10:28
                  Nie chcę przeprowadzać śledztwa. Może nie ma w tym drugiego dna, może ludzi zachowują się tak instynktownie.

                  Choć czasem mam wrażenie, że jak byłam brzydsza, nieśmiała i gdzieś wokół mnie było "nie wyszło mi", "nie mam przyszłości", ale zawsze gotowa do podbudowania czyjegoś ego albo przydatna do czegokolwiek, to byłam mile widziana.
                  Ale może to tylko moje wrażenie...

                  Tak, unikali mnie najpierw.
                  • gapuchna Re: co robię nie tak? 01.03.08, 14:20
                    Możesz trochę odsłonić zdanie:" Choć czasem mam wrażenie, że jak byłam brzydsza,
                    nieśmiała i gdzieś wokół mnie
                    > było "nie wyszło mi", "nie mam przyszłości", ale zawsze gotowa do podbudowania
                    > czyjegoś ego albo przydatna do czegokolwiek, to byłam mile widziana"?
                    Wtrącam się dlatego, ze ja mam inny problem, chociaż dość podobny. Sama w
                    którymś momencie życia wycofałam się w siebie, zamknęłam w swoim pokoju,
                    otoczyłam książkami - i .... straciłam kontakt z ludźmi. Kompletnie! Dziś
                    chciałabym to cofnąć, ale chyba to już niemożliwe i jest mi z tą świadomością
                    okropnie. Bo strasznie tęsknię. Tęsknię za "żywym" człowiekiem. A co gorsza, mam
                    jakieś tam intelektualne wymagania i nie jest to efekt zadzierania nosa, tylko
                    zwykła nieumiejętność gadania o niczym, picia piwka i ciągnięcia wieczoru na
                    siłę. I rozumiem ciebie bardzo, bardzo....
                    • nagababa Re: co robię nie tak? 01.03.08, 20:46
                      Natomiast ja sama od ludzi się nie odcięłam, oni ode mnie.

                      W zdaniu tym chodziło mi o to, że ludzie ci woleli patrzeć na mnie jak na nieudacznika, albo jakieś zwierzątko innego gatunku, a teraz gdy wzrosłam w sile, zostałam sama ze swoją "siłą"... a jednak jestem bardzo słaba i tak jak Ty tęsknie.

                      Skoro sama się odcięłaś od ludzi, to może łatwiej znajdziesz kogoś bliskiego. Ja kiedyś byłam odludkiem, później mniej, jeszcze później wszystko było tak jak pragnęłam, teraz to się rozsypało, sypało się długo i nie mogłam tego zatrzymać. Może tak mocno bym tego nie odczuwała gdybym była z mężczyzną, odpowiednim mężczyzną... nie wiem, ale chyba tak, bo tego brakuje mi bardzo, choć nawet nie poczułam tego jak to jest być kochaną.
                      • gapuchna Re: co robię nie tak? 01.03.08, 20:54
                        Wiesz, trochę to ćwiczę, pisząc tutaj. Ale to mało, to tylko ekran, w sumie
                        martwota. Co do potrzeby mężczyzny - no tak, ciężko. Jest wielu, tylko jak
                        wybrać, dostrzec, samą być dostrzeżoną. Mam inne z tym doświadczenia. Miłość,
                        pragnienie wszystkich, nawet tych, którzy nie potrafią kochać, albo którzy
                        odrzucają uczucia innych. Piszesz, że nie poczułaś nigdy niczyjej miłości. A ty
                        kochałaś? Tak tylko się pytam, jeśli nie chcesz, to oczywiście nie odpowiadaj.
                        • nagababa Re: co robię nie tak? 01.03.08, 21:14
                          Chciałabym odpowiedzieć na twoje pytanie... ale nie wiem, być może kochałam, a może to za wielkie słowo na to uczucie, którego doświadczyłam.
                          Nigdy nie byłam dostrzeżona, najwyżej ostatecznie byłam łupem mężczyzny, który akurat nikogo ciekawszego nie miał pod ręką, ale to było dawno... teraz tylko pustka od paru lat, ostatnio niewielkie zmiany, lecz czuję, że łaszę się do każdej iskierki jaką mi ktoś raczył ofiarować.
                          • gapuchna Re: co robię nie tak? 01.03.08, 21:23
                            Masz 26 lat, czy zdajesz sobie sprawę, jak to niewiele!!! Ile jeszcze może się
                            wydarzyć. Nie chcę pocieszać na siłę, bo wiem, ze to zupełnie nie działa, a
                            nawet irytuje. Po prostu dotarło do mnie, jak bardzo jesteś młoda. To raczej tak
                            na marginesie. A co mężczyzny - sama nie wiem. Jednym to tak łatwo przychodzi,
                            zmieniają, kochają, odkochują się - tyle różnorodnych doznań w życiu. Inni -
                            pustka, tęsknota, jakaś niemożność. Umiesz stwierdzić, co jest nie tak? Bo ja
                            już dokonałam wiwisekcji na sobie i dużo zrozumiałam. Muszę mieć tylko trochę
                            pomocy z zewnątrz. Każdego dnia obiecuję sobie, że się zdobędę ... i... A ty?
                            • nagababa Re: co robię nie tak? 01.03.08, 21:36
                              Co jest nie tak... długo byłam zamknięta w szczelnej skorupie, za długo... teraz jestem bardziej otwarta.

                              Może też wygodniej było mi być samą - miałam pewność, że nikt mnie nie skrzywdzi, zatem błąd - martwienie się na zapas.

                              Następne - za dużo zasad i ideałów, za mało zwyczajnego człowieczeństwa.

                              Może coś jeszcze... nic więcej nie przychodzi mi teraz do głowy.
                              Wszystko mogę zmienić prócz punktu ostatniego.
                              • gapuchna Re: co robię nie tak? 01.03.08, 22:18
                                Czyli standard: ucieczka. Też boję się zranienia, odrzucenia. Kiedyś z kimś o
                                tym rozmawiałam, podobno kłaniają się błędy dzieciństwa. Ale nie pociągnęłam
                                tematu, bo to ryła prawdziwa rozmowa i nie chciałam odsłonić się bardziej. Ale
                                wiesz - dobrze, że chcesz wychodzić, że kruszysz skorupę. Usłyszałam też kiedyś
                                taką radę: uśmiechaj się, nawet do nieznajomych. Hm....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka