Dodaj do ulubionych

różnica poglądów w małżeństwie

03.04.08, 11:44
Mam wielki problem i prosze o rade. Od prawie 4 lat jestem w
malzenstwie, ktore od samego poczatku jest nieszczesliwe. Jednak
zalezalo nam na dotarciu sie, probowalismy poukladac wszystko, lecz
nic sie nie poprawia. Nasz problem polega przede wszystkim na
ogromnych roznicach swiatopogladowych. Moj maz jest bardzo
katolicki, pochodzi z rodziny gdzie sie slucha radia maryja, sam nie
slucha, ale wg mnie pogladowo jest mu bliski. glosowal na PiS, a ja
na PO, chodzi do kosciola wiecej niz trzeba, ja nie chodze wcale.
Nasze poglady i wyniesione z domu cechy, charaktery sa zupelnie
inne. Nie mam mu wiele do zarzucenia, bo jest troskliwym mezem, ma
wiele zalet, ale roznice pogladow rujnuja wszystko. Bez przerwy sie
klocimy, poczatkowo to on przymuszal mnie do zmiany pogladow,
tlumaczyl, usilowal przekonac, robil pranie mozgu, stosowal szantaz
emocjonalny. w tej chwili on wyluzowal (niby), natomiast ja widze
coraz wieksze zmiany na gorsze w pogladach, tzn sa one dla mnie
coraz bardziej nie do zaakceptowania i w tej chwili klotnie sa z
mojej strony. Zyje w ciaglym poczuciu zagrozenia, zawieszenia,
niezrozumienia, nie mozemy zdecydowac sie na dzieci, bo nas przeraza
ich wspolne wychowywanie. oboje jednak bardzo chcielibysmy miec
dzieci. jestem bliska decyzji o rozwodzie, bo nie wiem jak rozwiazac
problem tak glebokich roznic. nie potrafie machnac na to reka i
tolerowac poglady, ktore uwazam za zle. nie chce zeby moje dzieci
wyrosly wychowane w jego pogladach, nie chce tez zeby zyly w
atmosferze wiecznych klotni i roznicy zdan na kazdy temat, nie beda
mialy zadnych fundamentow, zadnej konsekwencji wychowania. poradzcie
prosze, bo sama nie wiem czy ze mna cos nie tak, czy ja to
wyolbrzymiam, czy moge sama siebie przekonac, ze nie jest tak zle
jak mi sie wydaje??? czy tez to tylko oszukiwanie siebie i prawda
jest taka, ze nie zaakceptuje jego swiatopogladu i bede zawsze czula
przerazenie na mysl o dzieciach, a jak sie pojawia, bede bardzo
cierpiala widzac ze on wychowuje je inaczej niz bym chciala, w moim
odczuciu zle.
Obserwuj wątek
    • arwen8 Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 14:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=70997016&a=70997016

      • magda010 Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 16:01
        tak, to rowniez moj post sprzed pol roku, od tamtej pory zmienilo
        sie tyle, ze w listopadzie wyprowadzilam sie do rodzicow, przez
        ponad miesiac mieszkalam u nich bijac sie z myslami o rozwodzie, moj
        maz dzwonil do mnie, pisal smsmy, przysylal mile maile, pelne
        nadziei, spotykalismy sie i rozmawialismy, przekonywal mnie zebym
        wrocila, ze nie jestesmy od siebie daleko itd. wrocilam i po 4 m-
        cach moje dylematy wracaja. wracaja za kazdym razem gdy ujawnia sie
        znow gleboka roznica w pogladach :( a ja nadal nie wiem co zrobic,
        bo byc moze kocham go, wiem, ze ma wiele zalet, ze jestesmy sobie
        bardzo bliscy, szczerzy, ale mimo wszystko nie potrafie zaakceptowac
        jego pogladow i klocimy sie o nie bez przerwy. sama tylko nie wiem
        czy wina jest po mojej stronie? czy wyolbrzymiam te problemy? boje
        sie zrobic sobie prania mozgu i na sile wierzyc, ze dam rade
        zaakceptowac ten jego swiatopoglad, obawiam sie, ze to i tak kiedys
        trzasnie, ze kiedys nie wytrzymam, ja juz sie boje przyszlosci,
        popadam w skrajnosci, raz chce planowac dziecko, za chwile chce sie
        rozwiezc :(
        • arwen8 Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 16:28
          Magda, czy czytałaś moje odpowiedzi w tamtym wątku?

          Takich różnic światopoglądowych, o jakich pisałaś, nie da się
          pogodzić nie wyrządzając przy tym nikomu krzywdy. Jeśli będziesz
          ciągle ustępowała, to będzie to odbywało się kosztem Twoich potrzeb,
          pragnień, oraz Twojego zdrowia psychicznego i fizycznego. Nacisk na
          męża i próba zmuszenia go do zmiany jego poglądów też będzie
          krzywdząca.

          Po prostu nie jesteście dla siebie odpowiednimi partnerami, ale
          boicie się do tego przyznać. O wiele bardziej uczciwe jest
          powiedzenie sobie: "trudno, nie pasujemy do siebie, ale nie musimy
          się męczyć w tym związku, możemy stworzyć dwa szczęśliwe, spełnione
          związki z innymi osobami", niż ciągnąć tę agonię w nieskończoność.

          Problem w tym, że zapewne i Ty i Twój mąż macie ogromny lęk przed
          porzuceniem oraz tendencje do biernej agresji (passive agressive).
          Piszesz, że już się boisz przyszłości. Ale czego KONKRETNIE się
          boisz? Bo może tak się okazać, że te lęki nie mają nic wspólnego z
          Twoim dorosłym życiem, ale tkwią gdzieś głęboko w dzieciństwie (np.
          dziecięcy paniczny lęk przed porzuceniem przez rodzica przenosimy
          później do dorosłych związków i wydaje nam się, że nie przeżyjemy,
          jeśli partner nas opuści - co nie ma NIC wspólnego z realistyczną
          oceną sytuacji).
    • kaczka-pieczona Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 17:01
      "klocimy sie o poglady na temat gejow, na temat seksu
      przedmalzenskiego, na temat ilosci partnerow w zyciu itd. dodam, ze
      ja nie jestem specjalnie liberalna, pewnie nawet ponizej normy, ale
      w stosunku do jego skrajnego konserwatyzmu, owszem, jestem
      liberalna. Inna sprawa to poglady polityczne - ja glosowalam na PO,
      on na PiS"

      Żadnych szans jak dla mnie. "Kwestie peryferyjne" (typu ja lubie ryż
      a ona ziemniaki, ja Sudety, ona Mazury) mozna jakoś ułożyć.
      Natomiast jeśli nie zgadzacie się w sprawach zupełnie
      podstawowych...tylko chemia was łączyła, nie ma chemii, nie ma
      waszego związku...
    • groszek_w_puszce Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 20:31
      szczere wyrazy wspólczucia.Polska jest pod tym względem niewątpliwie
      ewenementem na skalę światową.
    • johanka79 Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 22:05
      jak to się stało że za niego wyszłaś? wcześniej sie dogadywaliście?
      • groszek_w_puszce Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 23:07
        johanka79 napisała:

        > jak to się stało że za niego wyszłaś? wcześniej sie dogadywaliście?

        Jak to się stało że problemy światopoglądowe czy polityczne mogą
        zdominować życie rodzinne czy stać sie powodem konfliktów?
        Czy to aby normalne jest?
        • groszek_w_puszce Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 23:21
          miało byc: różnice swiatopoglądowe czy polityczne.
    • crimson_wind Re: różnica poglądów w małżeństwie 03.04.08, 22:38
      To jak to było? Ogłuszył Cię, zawlókł przed ołtarz, a potem się obudziłaś?
    • solaris_38 Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 00:13
      sama znasz odpowiedz tylko jesteś pełna lęku
      • magda010 Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 08:46
        no jestem pelna leku, bo nie wiem czy nie bede zalowala rozwodu.
        gdyby nie te roznice nie byloby nam zle, jak patrze na innych
        facetow, to widze naprawde ile zalet ma moj maz - pomaga w domu,
        gotuje, jest samodzielny, nie jest mamisynkiem, ma swoj honor,
        zasady, ufam mu itd, bylby dobrym odpowiedzialnym tata itd. a jednak
        tak duze roznice wywoluja we mnie taki lek, wrecz histerie, ze nie
        umiem sie z nimi pogodzic. wyobrazam sobie setki sytuacji jak beda
        dzieci, ze na zadane pytanie ja odpowiem tak, a on nie i bedzie
        wojna o wychowanie dzieci, a dzieci nie beda mialy zadnych
        stabilnych podstaw. w tej chwili po kolejnej rozmowie jestesmy na
        etapie takim, ze on powiedzial, ze on mnie zaakceptowal, teraz to ja
        mam problem z jego pogladami i robie klotnie i awantury o to, my juz
        nie mozemy wspolnie ogladac wiadomosci :( i powiedzial, ze czeka czy
        ja go zaakceptuje i przestane sie o to klocic. a decyzja co dalej
        nalezy do mnie. tak wiec zostawil to na mojej glowie. a ja mowie, ze
        nie potrafie przejsc obojetnie nad tym co od niego slysze, ze mnie
        to przeraza i ze wg mnie on sie zmienil w pogladach jeszcze bardziej
        w swoja strone odkad go poznalam. no a on, ze on nie zmieni
        pogladow, bo jak.. pozostaje kwestia czy ja jestem w stanie je
        zaakceptowac :(
        • arwen8 Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 14:04
          magda010 napisała:

          > widze naprawde ile zalet ma moj maz - pomaga w domu, gotuje, jest
          > samodzielny, nie jest mamisynkiem, ma swoj honor, zasady, ufam mu
          > itd, bylby dobrym odpowiedzialnym tata itd.

          To stanowczo za mało by stworzyć szczęśliwy, spełniony związek.
      • solaris_38 Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 22:31
        posiadanie dzieci jest dużym wysiłkiem i wielkim wyzwaniem
        wszystkie konflikty zaostrzają sie
        z czasem narastają
        jedno obwinia drugie o jedną z najważniejszych spraw swojego życia - wychowanie
        dziecka
        a wychowanie to ma wiele porażek
        szczególnie w wieku gimnazjalnym jest to często smutne i dramatyczne dla rodziców
        w to włączają sie rodziny ze swoimi poglądami

        być może umiałabyś żyć ze swoim mężem gdyby było tak jak teraz
        bez dzieci
        ale czy w nowej sytuacji o zaostrzonym stresie .. to już inna sprawa


        poza tym czasem warto mieć dzieci z kimś kogo sie po prostu serdecznie gorąco
        KOCHA
        takie dzieci są inne
        dzieci z głębokiego przekonania rodziców (w czasie ich płodzenia) ze są
        najwspanialszymi nieskazitelnie pięknymi ludźmi na ziemi :) ;) ;)

        jesli zostaniesz z mężem na pewno jakoś to przeżyjesz i znajdziesz i dobre strony

        ale czy ty jesteś przekonana że z tym mężczyzną pragniesz mieć dzieci
        że chcesz aby były podobne
        wszak jego geny otrzymają i jego ojcowską rękę
        i jego rodzina będzie ich rodziną

        takiego ojca rodziny wychowania i genów chcesz w głębi swego serca?

        jesli tak nie wahaj sie

        jeśli nie
        i tak ryzykujesz odchodząc

        ale życie JEST ryzykiem



    • mruff Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 09:48
      Magda o czym myśleliście w okresie narzeczeństwa?


      • magda010 Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 10:40
        w okresie narzeczenstwa wiedzialam, ze roznice sa, ale nie byly one
        tak duze ani tak glebokie. przyklad - przed slubem mieszkalismy
        razm, spalismy ze soba, popieralismy ta sama partie, po slubie on
        twierdzi, ze sie pomylil, ze to byl blad, ze powinno sie czekac do
        slubu i nie mieszkac razem, ze zaluje, ze mieszkalismy razem i
        sypialismy ze soba, po slubie glosowal jednak na inna partie niz ja,
        inaczej niz przed slubem itd itp, robi sie coraz bardziej radykalny.
        jak wiadomo w malzenstwie pojawiaja sie coraz powazniejsze problemy,
        coraz nowsze sytuacje, a my tez stajemy sie coraz bardziej dorosli,
        dojrzali i okreslamy kim jestesmy, na czym nam zalezy.
        • facettt eeh, jak te Adminki sie nudza :))) 04.04.08, 11:02
          1. zaden mezczyzna nie zaluje, ze "sypial" z kobieta.
          bo niby i czego?

          2. poglady ( i ich roznica) jeszcze nigdy ludziom kochajacym sie
          naprawde, nie przeszkadzaly we wlasnej samorealizacji.
          kzdy realizuje sie sam, a dzieciom pozostawia sie wybor.

          slowem : bredzisz.
          • mruff Re: facettt 04.04.08, 13:45
            facettt napisał:

            > 1. zaden mezczyzna nie zaluje, ze "sypial" z kobieta.
            > bo niby i czego?
            Facettt podoba mi się Twoja szczerość w postach bez obwijania w
            bawełnę :)

            Pozdro:)
    • f.finale najkrócej 04.04.08, 12:54
      Hej:) Postaram się odpowiedzieć na ten temat najkrócej jak
      potrafię.Otóż nie bez powodu mawia się, że zakochanie to choroba i
      ślepota. Mam wrażenie, że połaczyła Was jedynie chemia i naiwność,
      że wszystko się uda. Każdy świadomie mówiący słowo tak powinien
      zdawać sobie sprawę z tego, że zakochanie z czasem mija. Potem albo
      ludzie się rozstają albo zostają. Zostają kiedy zakochanie przeradza
      się w miłość. A miłość to pełna akceptacja inności drugiej osoby. U
      Was jej nie widzę. Droga jest tylko jedna- rozwód. Dajcie sobie
      nawzajem szansę na znalezienie partnera, który bedzie Was kochał za
      to jacy jesteście.
    • f.finale sluby 04.04.08, 12:59
      I wiecie co? Kiedyś, kiedy byłam sama zazdrościłam wszystkim tym,
      których widziałam podczas ślubu. Dzisiaj patrzę i myślę...ile z tych
      par przetrwa...Tak się składa, że organizuję wesela i po tej jednej
      nocy wiem co będzie dalej...Szansę na przyszłość moim zdaniem ma
      góra 3 z 10-ciu zawieranych dzisiaj małżeństw. Smutne, że tak mało
      jest odpowiedzialności w momencie przysięgi a tak wiele naiwnej
      wiary w cuda.
    • annataylor Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 14:10
      a gdzie Ty mialas rozum wychodzac za niego? ja Ci jego poglady nie
      odpowiadaja, to po co sie pchalas w ten zwiazek? jesli zadne z Was
      nie idzie na kompromis, to niestety nie widze dla was zadnej
      nadziei. przykre, ale prawdziwe... trzeba bylo szukac faceta, ktory
      ci odpowiada pogladowo
      • mruff Re: taylor 04.04.08, 14:25
        Przecież Magda wyraźnie napisała,że te poglądy zaostrzyły się po
        ślubie. Wyjścia są 3:
        1.Rozwód
        2.Tkwić w tym szajsie dalej i męczyć się obustronnie
        3. Pójść na kompromis: Nie rozmawiacie o PO i PiS w imię małżeństwa,
        oddzielacie ten temat i nie skaczecie sobie do oczu z tego powodu.

        • panpaniscus Re: taylor 04.04.08, 21:11
          Jeśli faktycznie przed ślubem jego poglądy nie były aztak radykalne - jakiś
          pomysł, czemu się zaostrzyły? Mi osobiście wydaje się, że takie poglądy mają
          ludzie pełni lęku, obawiający się wszystkiego wokół i pragnący totalnie
          kontrolować otoczenie.
          Co robić - znam taki związek, który funkcjonuje. Ale ta para ze sobą niewiele
          rozmawia, żona uzywa strategi "i tak zrobie swoje". Moim zdaniem też to już się
          odbija na ich dzieciach.
          To nie jest kwestia PO i PIS, a ogólnej otwartości na jakąkolwiek inność i empatii.
          Z drugiej strony, jakoś do tej pory funkcjonowaliście - narzeczeństwo,
          pojawienie się dzieci itd. Może Tobie to mniej przeszkadzało po prostu?
          trudno mi coś radzić, bo ja zupełnie nie wyobrażam sobie siebie w takim związku.
          Poszłabym podadaćdo jakiegoś terapeuty, żeby pomógł mi dotrzeć do tego, czego chcę.
    • teyoo Re: różnica poglądów w małżeństwie 04.04.08, 23:57
      Olej faceta. Serio mówię. To mu się jeszcze pogłębi, co zresztą sama już zauważyłaś. Niestety, tak to juz jest z tymi katolickimi oszołomami - zawsze usiłują przekonać innych do swoich 'poglądów'. Nic z tym nie zrobisz, ci biedni i nieszczęsliwi ludzie tak już mają, że MUSZĄ to robić. To jest silniejsze od nich.
      Ty jednak masz wybór - nie musisz się godzić na agresję światopoglądową i wciskanie ciemnoty katolickiej przez męża. Bardzo dobrze, że nie macie dzieci - aż ciarki przechodzą na myśl, jakbyście je wychowywali - prawdopodobnie na modłę koltuńsko-katolicką, bo pewnie mąz przeforsowałby swoje (na zasadzie "a co ci szkodzi, że dzieci pójdą do kościoła"), Ty byłabyś sfrustrowana taką sytuacją - albo wieczne walki między wizją wychowywania Twoją a Twego męża. I dzieci by na tym ucierpiały najbardziej.

      Olej faceta. Niech sobie znajdzie jakąś miłą moherową dziewczynę;)
      • shachar Re: różnica poglądów w małżeństwie 05.04.08, 00:06
        przekonywanie innych do swoich pogladow jest tu obustronne.
        szkoda tylko ze przed slubem nie pomacali sie po glowach, co tam kto
        ma: moher, sombrero, czapke-pilotke
        prosze pani( to do autorki), musi sie pani na cos zdecydowac. Albo
        lepsiejsze jest miec kogos, albo lepsiejsze jest miec poglady, bo
        taka dyleme tutaj mamy, kogos kompatybilnego szukac to wyzsza szkola
        jazdy i wielu sie na tym przejechalo. ryzyk-fizyk jak to mowia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka