Dodaj do ulubionych

Przeklęty introwertyzm... :(

08.09.03, 11:21
Chciałabym móc swobodnie się wypowiadać w szerszym gronie, nie przejmować się
dogryzaniem innych czy nie psuć sobie dnia gdy ktoś zrówna z ziemią moje
poglądy, myślenie !

Mam wrażenie, że stałam się osobą bardzo nieśmiałą... zamkniętą w sobie. Do
tego stopnia, że nie potrafię wyrazić swojego zdania publicznie czy tu na
forum bo to zawsze graniczy z uzewnętrznianiem się przed, którym bardzo się
wzbraniam gdy są "obcy" - może to mój błąd w myśleniu? [Cały problem zanika w
momencie gdy znajduje się w towarzystwie jeden osoby, w dodatku mi znanej.]

Wiem, że nie wszyscy mogą/chcą mnie lubieć... ale jednak w swoich działaniach
dąże do tego! Nawet jeśli coś mi się nie podoba, to nie powiem tego by się
nie narazić komuś - po prostu milczę - i by nie mieć wrogów.
To przecież absuradalne.

Nie będę ukrywać, że przejmuje się każdym słowem, które zostaje wypowiedziane
na mój temat. Każda docinka, uszczypnięcie czy słowa ironii... Nie roztrząsam
tego wokoło, ale głęboko chowam w sobie i zapamiętuję.

Dlaczego wśród bliskich przyjaciół i rodziny jest inaczej ?? ??
Wtedy nie przeżywam tak słów krytyki, potrafię dyskutować, wyrażać swoje
zdanie, żartować, czuć się swobodnie i pewnie...- a to sprawia, że jako
człowiek nabieram jakichś barw i nie jestem BEZOSOBOWA, BEZBARWNA, PROSTA i
tak badzo NUDNA jak na zewnątrz!

Nieśmiałość...[?] brak pewości siebie[?], niedowartościowanie[?], strach,
niechęć do ludzi i zbytnie zainteresowanie własnym ja na pewno.

Nie oczekuję złotych porad. Pocieszania czy krytykowania...
Mam 20 lat i chcę być silniejsza, umieć w życiu walczyć o swoje, krzyczeć gdy
coś będzie nie tak... i nie załamywać się gdy ludzie będą rzucać kłody pod
nogi! Czy z tą siłą można się TYLKO urodzić ?

Może ten post jest pierwszym nieśmiałym krokiem introwertyczki, która
wychodzi ze swej skorupy ...



Obserwuj wątek
    • mirandaa Re: Przeklęty introwertyzm... :( 08.09.03, 12:22
      wiem, ze to wszystko o czym piszesz jest trudne
      i moje słowo będzie odebrane jako zwykły slogan

      ale poprostu bądź sobą......
      zawsze i wszędzie...
      nie poddawaj sie wpływom innych ludzi
      i nie podkładaj się "bo jak zrobię innaczej to ktoś przestanie mnie lubić"

      ja w innych ludziach cenie przede wszystkim to że są soba
      a za tym idzie siła

      bo aby byc soba trzeba mieć wiele siły

      i wcale nie musisz wiele mówić ani być dusza towarzystwa
      dla większości ludzi wystarczy, ze jesteś
      naprawde!!!


      pozdr
      miranda
      • Gość: Marysia Re: Przeklęty introwertyzm... :( IP: *.lido / 192.168.38.* 08.09.03, 14:02
        Olesjo.. moge Cie zapewnic, ze to mija z wiekiem...
        • 0lesja Re: Przeklęty introwertyzm... :( 09.09.03, 08:44
          Gość portalu: Marysia napisał(a):

          > Olesjo.. moge Cie zapewnic, ze to mija z wiekiem...

          Wiesz to z autopsji? Dla mnie to zbyt skomplikowane by przyjąć do wiadomości i
          zaakceptować możliwość, że to ot tak z wiekiem minie. Wręcz przeciwnie... mam
          wrażenie, że z biegiem czasu to się pogłębia. A może znalazłam się w momencie
          gdy mogę odbić się od dna... nim wpadne jeszcze niżej [?]
    • poslonek Re: Przeklęty introwertyzm... :( 08.09.03, 14:15
      Dla mnie introwertyk to nie tylko ktoś nieśmiały czy zamknięty w sobie, to
      ktoś, kto ma bogate życie wewnętrzne; jeśli jest tak i w Twoim przypadku, to
      tylko pogratulować.
      A spośród ogromnej rzeszy ekstrawertyków najczęściej rekrutują się bezmózgowcy.
      • ta Re: Przeklęty introwertyzm... :( 08.09.03, 22:52
        poslonek napisał:

        > A spośród ogromnej rzeszy ekstrawertyków najczęściej rekrutują się
        >bezmózgowcy.

        Proszę o podanie tekstów źródłowych :)

        Wg moich obserwacji ekstra_ lub intra_ wertyctwo nijak się ma do posiadanych
        zasobów w mózgach.

        Ta_
        • poslonek Re: Przeklęty introwertyzm... :( 09.09.03, 10:48
          ta napisała:

          > Wg moich obserwacji ekstra_ lub intra_ wertyctwo nijak się ma do posiadanych
          > zasobów w mózgach.
          >
          > Ta_

          Intrawertyctwo może i tak, ja pisałem o introwertyzmie.


          ------
        • mary_ann Re: Przeklęty introwertyzm... :( 09.09.03, 11:59
          ta napisała:

          > poslonek napisał:
          >
          > > A spośród ogromnej rzeszy ekstrawertyków najczęściej rekrutują się
          > >bezmózgowcy.
          >
          > Proszę o podanie tekstów źródłowych :)
          >
          > Wg moich obserwacji ekstra_ lub intra_ wertyctwo nijak się ma do posiadanych
          > zasobów w mózgach.
          >

          Oczywiscie, ze nijak się nie ma!
          A to, co opisuje autorka wątku, to chyba raczej (znany mi z autopsji(( )
          problem z samooceną, a nie introwersja...
          > Ta_
    • qw5 Re: Przeklęty introwertyzm... :( 08.09.03, 16:08

      > Chciałabym móc swobodnie się wypowiadać w szerszym gronie, nie przejmować się
      > dogryzaniem innych czy nie psuć sobie dnia gdy ktoś zrówna z ziemią moje
      > poglądy, myślenie !
      >
      > Mam wrażenie, że stałam się osobą bardzo nieśmiałą... zamkniętą w sobie. Do
      > tego stopnia, że nie potrafię wyrazić swojego zdania publicznie czy tu na
      > forum bo to zawsze graniczy z uzewnętrznianiem się przed, którym bardzo się
      > wzbraniam gdy są "obcy" - może to mój błąd w myśleniu? [Cały problem zanika w
      > momencie gdy znajduje się w towarzystwie jeden osoby, w dodatku mi znanej.]
      >
      > Wiem, że nie wszyscy mogą/chcą mnie lubieć... ale jednak w swoich działaniach
      > dąże do tego! Nawet jeśli coś mi się nie podoba, to nie powiem tego by się
      > nie narazić komuś - po prostu milczę - i by nie mieć wrogów.
      > To przecież absuradalne.
      >
      > Nie będę ukrywać, że przejmuje się każdym słowem, które zostaje wypowiedziane
      > na mój temat. Każda docinka, uszczypnięcie czy słowa ironii... Nie roztrząsam
      > tego wokoło, ale głęboko chowam w sobie i zapamiętuję.
      >
      > Dlaczego wśród bliskich przyjaciół i rodziny jest inaczej ?? ??
      > Wtedy nie przeżywam tak słów krytyki, potrafię dyskutować, wyrażać swoje
      > zdanie, żartować, czuć się swobodnie i pewnie...- a to sprawia, że jako
      > człowiek nabieram jakichś barw i nie jestem BEZOSOBOWA, BEZBARWNA, PROSTA i
      > tak badzo NUDNA jak na zewnątrz!
      >
      > Nieśmiałość...[?] brak pewości siebie[?], niedowartościowanie[?], strach,
      > niechęć do ludzi i zbytnie zainteresowanie własnym ja na pewno.
      >
      > Nie oczekuję złotych porad. Pocieszania czy krytykowania...
      > Mam 20 lat i chcę być silniejsza, umieć w życiu walczyć o swoje, krzyczeć gdy
      > coś będzie nie tak... i nie załamywać się gdy ludzie będą rzucać kłody pod
      > nogi! Czy z tą siłą można się TYLKO urodzić ?
      >
      > Może ten post jest pierwszym nieśmiałym krokiem introwertyczki, która
      > wychodzi ze swej skorupy ...
      >
      >
      > Ponoć prawda leży pośrodku - owszem rodzimy się z predyspozycjami do
      introwertyzmu, tudzież nieśmiałości, uległości , ale ważny jest również sposób
      w jaki nas wychowywano, nasze życiowe doświadczenia, sukcesy i porażki.
      Jednym słowem słoń nie bedzie latał, ale może nauczyć się stąpać z gracją.

      Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale znam dziewczynę - jest ona kaleką o
      widocznym kalectwie, osobą niezbyt atrakcyjną i zawsze mnie zastanawiało , jak
      to jest że ona wbrew swym fizycznym ułomnościom jest osobą tak pewną siebie,
      tak świetnie wykonuje swój zawód, który polega na otwartości, przebojowości,
      poznawaniu wciąż nowych ludzi, prezentowaniu im swoich usług itd...
      Zapytana kiedys wprost w szczerej rozmowie, powiedziała że nie zawsze tak
      było, że owszem bardzo długo jeszcze grubo po 20 była osoba zaleknioną i
      zakompleksioną, ale strasznie jej zależało na pracy, przeszła wiele szkoleń,
      tzw pranie mozgu, treningi asertywności, itp, i w tej chwili jest tym kim jest,
      awansowała, ma sukcesy w pracy i dobre zarobki.


      Dobrze że napisałaś - to forum może być taka namiastką treningu, zobacz ile
      tu fajnych tematów, ludzie ścierają sie nawzajem, dołącz. Trening czyni mistrza.

      Więcej nie piszę, bo nie życzyłaś sobie rad :) Pozdrawiam serdecznie.
      >
      • 0lesja Re: Przeklęty introwertyzm... :( 09.09.03, 08:49
        Przyjemnie się czyta, że komuś się udało coś osiągnąć. Znajomej szczerze można
        pogratulować. Pragnienie zdobycia/utrzymania pracy zmobilizowało ją do pracy
        nad sobą, ja przeciwnie... wybrałam zawód, w którym prace wykonuje się w
        zaciszu służbowego biurka, a kontakt z ludźmi ogranicza się do kilku
        pracowników i szefa. Także jak jest widać, nie mam pola do bezpośredniego
        osobistego rozwoju. Ale tutaj - takie ogromne forum, tyle ludzi...

        Te szkolenia znajomej odbywały się pod fachową opieką czy sama do wszystkiego
        doszła ?

        Pozdrawiam również serdecznie. :-)
    • ta Re: Przeklęty introwertyzm... :( 08.09.03, 22:47
      Pospieraj się trochę ze mną. Zobacz jakie to proste i miłe zajęcie ;)
      Potraktuj to jako trening.

      Ta_
      • 0lesja Re: Przeklęty introwertyzm... :( 09.09.03, 08:50
        ta napisała:

        > Pospieraj się trochę ze mną. Zobacz jakie to proste i miłe zajęcie ;)
        > Potraktuj to jako trening.
        >
        > Ta_


        To wcale nie takie proste i miłe ... spieranie się z Tobą to chyba najgorsze
        zajęcie na świecie.

        ;-)))
    • Gość: ryb Re: Przeklęty introwertyzm... :( IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.09.03, 23:01
      Posluchaj Ta_ej, ona Cie wyleczy...


      ryb
    • joanna_1 Re: Przeklęty introwertyzm... :( 08.09.03, 23:09
      0lesja napisała:

      > Nieśmiałość...[?] brak pewości siebie[?], niedowartościowanie[?], strach,
      > niechęć do ludzi i zbytnie zainteresowanie własnym ja na pewno.

      tu jest pies pogrzebany, weź byka za rogi a wytrwałość na ręce

      pozdr.
      Joaśka_intra
      • 0lesja Re: Przeklęty introwertyzm... :( 09.09.03, 08:52
        Skoro jestem uświadomiona, wiem co i gdzie mi dolega to nie powinnam tego tak
        zostawić... chcę naprawdę coś zrobić/zmienić. Ale to wymaga stałego skierowania
        uwagi na własne JA... a ja już i tak za dużo myślę, gdybam. W dodatku nie
        potrafię pozbyć się pesymistycznych myśli - moja "wiara w siebie" dawno ode
        mnie odeszła...
        • Gość: joanna_1 Re: Przeklęty introwertyzm... :( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.09.03, 22:39
          Takim ciekawym doświadczeniem i treningiem może być nawiązanie relacji z
          ekstrawertykiem. Przez lata kiedys prezentowałam postawę "przepraszam, że
          żyję", aż się tym sama zmęczyłam. Pojawił się taki ekstrawertyk na horyzoncie i
          tak mi niebo rozjaśnił, że ledwo się obejżałam i zostałam jego żoną :-)
          Takie relacje szalenie odblokowują, nie wymagają żadnych sztucznych planów
          strategicznych pracy nad sobą, w sposób naturalny oswajasz się z faktem, że to
          co Cię spotyka jest tak na prawdę otwarte na poddanie się Twojej obróbce. To
          cała dynamika pozwalająca na pęd ku adaptacji, akceptacji zmian oraz wiary, że
          Twój odcisk palca też jest ważny. Wiarę w siebie można odbudować wypracowując
          jakies małe a ważne dla Ciebie sukcesy, pamiętając o gradacji własnych
          możliwości wraz ze wzrostem pokonywanych poprzeczek.
          I każdego ranka powtarzaj sobie, że nikt nie czyha na Twoją porażkę, ludzie są
          po prostu ciekawi Ciebie jako osoby. Głowa do góry! :-)
    • Gość: sekretarka22 Re: Przeklęty introwertyzm... :( IP: 212.180.147.* 09.09.03, 13:50
      Ja kiedyś też tak miałam. Ale od roku to sie zmieniło. Nie było łatwo, ale
      musiałam to przezwyciężyć. Otóż, zaczęlam pracować w wydawnictwie w tzw. open
      space. Nie dość, że ok 30 osób "siedzi sobie na głowie" to jeszcze każdy zwraca
      uwagę na to co robisz. Na początku czułam, że każdy obserwuje mój każdy krok, a
      gdy miałam poważną rozmowę z klientem jakby milkły głosy, aby nasłuchiwać. To
      było nie do wytrzymania. Ja, cicha myszka, musiałam stawić czoła i po prostu
      nabrać odwagi.
      Hm.. teraz jestem otwartą, odważną dziewczyną. Nie boję się tupnąć nogą, gdy
      ktoś nie wykonuje poleceń (nawet wczoraj miałam awanturę z podwładnym - ale to
      już inna historia - i myślę, że nie powinnam się tym chwalić).

      Z życzeniami odwagi
      sekretarka22Rzuć się na głęboką wodę- pomaga
    • vaunti Re: Przeklęty introwertyzm... :( 11.09.03, 13:19
      Wyjdź nareszcie ze swej skorupki do nas, do ludzi. Za dużo czasu byłaś tylko
      obserwatorem. Koniec z teorią, czas na praktyke. Musisz sama na własnej skórze
      doświadczyć tego od czego uciekasz. Omijanie tej "góry" nie jest dobrą drogą,
      bo może się okazać, że wcale nie dojdziesz do celu, a zabłądzisz jeszcze
      bardziej.
      Zakładam, że jesteś osobą inteligentną i naprawde wiele głuptasów na forum
      czeka na takie osoby jak Ty.
      W wirtualnym świecie jesteśmy anonimowi więc nie zapominaj, że niektórym przez
      to rośnie język w gębie, są odważniejsi i piszą rzeczy, do których bali by się
      przyznać tete-a-tete...

      Porażki niech Cię nie zniechęcają. Bądź uparta, zawzięta, pokaż, że stać Cię na
      wiele, że potrafisz dopiąć swego, że Twoje zdanie też się liczy. Zaciśnij
      pięści i idź naprzód!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka