tankaa
09.09.03, 10:14
Wczoraj wlasnie znow poklocilam sie z moim chlopakiem, teraz juz powiedzial,
ze jak cos takiego sie powtorzy to on juz ma dosc i odejdzie...
Jestesmy juz razem kilka lat, zawsze bylo cudownie, ale od pol roku strasznie
sie zmienilam i nie umiem sobie z tym poradzic...teraz juz wiem, ze to ja sie
zniemilam i ze to bedzie moja wina jak ten zwiazek sie rozpadnie, a ja tego
naprawde nie chce...
Od jakiegos czasu pojawiaja mi sie w glowie rozne glupie mysli, np, ze
chlopak mnie napewno mnie zdradzi, ze nasz zwiazek jest bez sensu, ze napewno
sie rostaniemy .... potem taka mysl nagle zaczyna rosnac i wszystko co sie
stanie podporzadkuje jej. Jak moj chlopak wyjdzie ze znajomym spotkac sie ,
cokolwiek nagle urasta w mojej glowie do gigantycznych rozmairow
pertensji ... wtedy glucha jestem na wszelkie dobre momenty, dni...
Po prostu czekam az wroci i wyladowuje na nim ta zlosc do calego swiata...
Moj chlopak naprawde sie stara, sama to widze, jest duzo czulszy niz kiedys,
naprawde widze, ze mu zalezy...
Potakiej awanturze mam straszne wyrzuty sumienia, przepraszam go, obiecuje,
ze sie zmienie, ze nie bede tak na nim wyladowywac zlosci, ktora nie wiadomo
dlaczego sie tworzy. Mija miesiac, juz zapominamu a ja czyje jak ten robak w
mojej glowie znow mi szepcze, ze jest zle, ze napewno sie rozstaniamy, ze to
juz nie mam sensu i znow zaczynam sie czepiac o drobiazgi.
Boje sie, czy nie jestem chora, nie wiem jak zapanowac nad tym moim zlym
mysleniem.