Dodaj do ulubionych

Papież odchodzi...

12.09.03, 08:58

Posmutniałam wczoraj.
Rzut oka na jego wygląd.

Coś ścisnęło, gdy zaczął mówić.
Po polsku.

Tak, jakby odchodził Ojciec.




......
Niezależnie od (nie)wyznawanej wiary.
Obserwuj wątek
    • Gość: aly Re: Papież odchodzi... IP: 62.121.128.* 12.09.03, 11:05
      nooo.. staruszek juz.:(
      przypomnialam sobie jak pare lat temu aktywnie przezywalam jego pielgrzymke do
      Polski, ogrom wzruszen. bedzie tego brakowac.
    • Gość: Triss Merigold Re: Papież odchodzi... IP: *.acn.waw.pl 12.09.03, 11:13
      Bez przesady, papież jest starym człowiekiem o średniowiecznych i
      konserwatywnych poglądach. Jestem niewierząca i papież nigdy nie był dla mnie
      autorytetem moralnym, wręcz przeciwnie. Mogę go podziwiać jedynie ze względu na
      odporność na fizyczne cierpienie ale to zbyt mało, żeby żałować jego odejścia.
      • kvinna Kurna... 12.09.03, 11:15
        Wiedziałam, że ktoś tak napisze.
        A mnie to wali.

        Dla mnie odchodzi Człowiek.
        • aiszka4 Re: Kurna... 12.09.03, 11:23
          Dla mnie też zbliża się odejście Wielkiego Człowieka.
          Niezależnie, co piszą inni.
          Oby żył jak najdłużej i odszedł nie cierpiąc.
    • sdfsfdsf Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 11:34
      ach och ech, czy jestem dosyc egzaltowany aby dolaczyc do grona przez wielkie G?
      • Gość: aly Re: Papież odchodzi... IP: 62.121.128.* 12.09.03, 11:44
        to juz jak uwazasz, ty nie plakales po smierci mojej babci -ani ja -po twojej.
        proste. zadna egzaltacja.
      • kvinna Kurna, sdf... 12.09.03, 11:45
        możesz się odłączyć, bez żalu...

        ja mam, k...., jeszcze emocje
        oprócz myśli
        • Gość: Triss Merigold Re: Kurna, sdf... IP: *.acn.waw.pl 12.09.03, 11:55
          Emocje a sentymentalna egzaltacja to dwie różne kwestie. Ubędzie Ci czegoś w
          życiu jak zabraknie akurat JPII? Zawsze możesz go sobie oglądać na wideo bo
          założę się, że w Polsce będzie ogólnonarodowa szopka z ciężką żałobą.
          • Gość: aly Re: Kurna, sdf... IP: 62.121.128.* 12.09.03, 12:07
            nie rozumiesz,
            dla mnie "ubedzie czegos w zyciu" jak zabraknie JPII.
            jak zabraknie ciebie czy Buscha- niczego mi nie ubedzie bo zadne "emocje" mnie
            z toba nie lacza.
            rownie dobrze mozna powiedziec ze kazdy pogrzeb to "szopka" i ci co na niego
            przychodza to egzaltowani idioci/.
            • kvinna Jestem sentymentalna szopka 12.09.03, 12:20
              Zgasiłam wczoraj światło, wlazłam do łóżka i popłakałam sobie.
              Chwilę.

              Ubędzie mi, k...., ubędzie.

              To tak jak wzruszenie budzi kruchy człowiek na ulicy.
              Czasem masz wrażenie, że za chwilę się rozsypie.

              Nie będę oglądać go na wideo, do diabła.
              • herezja_2000 Każdy kiedyś musi... 12.09.03, 12:28
                Kolega z firmy jadąc wykonywać obowiązki służbowe, dwie godziny temu miał
                czołowe. Na miejscu zginęła jego dziewczyna.... On jest teraz operowany....

                Każdy człowiek z którym łączą nas jakieś sprawy lub emocje, kiedy odchodzi
                staje się dla nas ważniejszy. A kiedy jest, to co nie jest ważny?

                JPII - nie jestem wierzący, ale uważam że zrobił wiele. Szanuję go za to. I
                mimo pewnych, wygłaszanych przez niego poglądów, z którymi się nigdy nie
                zgodzę, jego odejście uczyni pewną pustkę. Może i w moim życiu też, choć
                jeszcze tego nie dostrzegam. Teraz jest mi go żal. Wystawiają starego człowieka
                w klatce.... Obwożą go, jakby to był cyrk. Żenujące są dla mnie takie
                przedstawienia.............
                • kvinna ostrożna myśl 12.09.03, 12:33
                  a ja sądzę, że on tego chce.
                  nie oceniam tego.

                  możecie się ze mnie śmiać,
                  dla mnie to trąci metafizyką

                  i nie włączam intelektu,
                  czuję

                  dla mnie dzieje się coś ważnego
                  (sdf, zminiłam na małe W)


                • kvinna współczuję koledze 12.09.03, 12:39
                  Tobie też, bo go znasz

                  (ciary...)
                  • herezja_2000 Re: współczuję koledze 12.09.03, 12:44
                    czaem są takie dni, kiedy tak na prawdę nic nie jest ważne.

                    a moja deprecha się pogłębia.

                    a czy JPII chce tego? on już nie bardzo może stać, mówić, nawet już sam nie
                    redaguje swoich przemówień, żyje - bo ciepło ludzkich serc pozwala mu płynąć
                    między bólem a niebytem, ale czy nie stał się mimowolnie marionetką???
                    • kvinna nie wiem... 12.09.03, 12:53
                      ale dziękuję za Twoje słowa.
                • alfika Re: Każdy kiedyś musi... 12.09.03, 17:42
                  herezja_2000 napisał:

                  Teraz jest mi go żal. Wystawiają starego człowieka
                  >
                  > w klatce.... Obwożą go, jakby to był cyrk. Żenujące są dla mnie takie
                  > przedstawienia.............

                  Wybacz, ale jeśli dożyjesz sędziwego wieku i będziesz miał ochotę podróżować po
                  swoich najbliższych, to wyśmiejesz kogoś, kto uzna, że Ciebie obwożą :)))

                  Nie zauważyłam, żeby Jan Paweł II na wszelkie sposoby usiłował uciekac z
                  niewoli, wręcz powtarza, że Bóg wie co robi, że trzeb przyjmować z pokorą to,
                  co przychodzi, że on po to jest Papieżem, żeby być przy swoich, anie zamknąć
                  sie za bramami pałacu.

                  To jest lekcja cierpliwości, siły i odwagi, a nie komercyjne przedstawienie z
                  udziałem młodych, pięknych i beztroskich.

                  To jest po prostu inne pojmowanie życia.

                  Zachęcam do próby popatrzenia z innej strony.
        • alfika Re: Kurna, sdf... 12.09.03, 17:35
          A sdf czasem nie pytał, czy sie moze dołączyć?
    • ann.k Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 15:17
      Kvinna, mam niejasne przeczucie, że pomimo tego co masz w sygnaturce, bardzo
      Cię mierzi myśl, że ktoś może nie przeżywać tego co się dzieje z JPII, tak jak
      Ty to przeżywasz.
      Tak na marginesie, jeśli się kogos szanuje i podziwia, zazwyczaj chce się,
      przynajmniej w minimalnym stopniu, byc takim jak on. Próbujesz?
      • kvinna Ja nie mam sygnaturki... 12.09.03, 15:43
        Albo: miewam różne.

        Ale w jakimś stopniu przyznaję Ci rację - chyba mnie trochę boli, gdy ktoś mówi:
        - Świetnie, że umiera...

        Czy próbuję być taka jak on?
        Nie próbuję.
        A co to ma do rzeczy?

        Dzięki za zwrócenie uwagi.

        • alfika Re: Ja nie mam sygnaturki... 12.09.03, 17:45
          A dlaczego nie próbujesz?
          Przecież autorytet to ktoś, komu chce sie dorównać?
          Pytam z czystej ciekawości, bo zadziwiło mnie to, co piszesz w ostatnim poście.
          • kvinna Odpowiadam 12.09.03, 19:58
            ja nie mam autorytetów...Zabrzmiało to dziwnie? Ale tak jest. Papież też nim
            dla mnie nie jest. To coś innego, ale o tym było wyżej.
            Pozdr, Alfiko.
            • alfika Re: Odpowiadam 12.09.03, 20:01
              Własnie to mnie zdziwiło - przeczytałam posty i nie znalazłam informacji, że
              Papież nie jest dla Ciebie autorytetem.
              Pozdrawiam również.
        • ann.k Re: Ja nie mam sygnaturki... 12.09.03, 19:50
          No w pierwszym poście miałaś coś jak sygnaturka: "niezależnie od (nie)
          wyznawanej wiary".

          A co do tego naśladowania. Tak tylko napisałam. Z czystej ciekawości i
          zastanowienia skąd w Tobie tyle zawziętości do kogoś kto napisał, że mu
          wszystko jedno co się dzieje z papieżem.
          • kvinna Re: Ja nie mam sygnaturki... 12.09.03, 20:04
            Dobra, więc tak.
            Wyobraź sobie pogrzeb.
            Kompletnie Cię nie obchodzi ten, który umarł.
            Rozkładasz koc obok i się opalasz, czy jednak szukasz innego miejsca?

            Chyba chodzi mi o szacunek dla człowieka, po prostu.
            • ann.k Re: Ja nie mam sygnaturki... 13.09.03, 19:55
              Ale jednocześnie nie uprawnia mnie to do atakowania kogoś, kto miałby ochotę
              się tam z kocykiem rozłyżyć. Każdy ma swój ogródek, który powinien
              pielęgnować.
              • kvinna oj, nie... 15.09.03, 10:59
                Protest.
                Nie wejdziesz do świątyni, gdzie np. jest napis "zdjąć obuwie" w butach...
                Wejdziesz?

                To ja nie mam więcej pytań.

                Albo jeszcze tak:

                Każdy ma swój ogródek, ale ja nie chcę Twoich kamyczków w swoim.
                A czuję, że mi je wrzucasz.
                Dla jaj?

                Pytam serio.

                I dlaczego metaforyczny ogródek chcesz mieć wszędzie?
                Ekspansja? Agresja?
                Tak pytam.
                • ann.k Re: oj, nie... 15.09.03, 11:38
                  Nie trafiasz zupelnie z tymi porownaniami. Jesli ktos mnie prosi o nie
                  wchodzenie w butach, o nie wchodzenie w koszulce z krotkim rekawem, to
                  przychylam sie do jego prosby. Z przyczyn kulturalnych.
                  Nie wrzucam nikomu kamyczków z przyczyn j.w. Ale mam prawo wypowiadać swoje
                  zdanie i mam prawo nie odczuwać żalu z powodu śmierci kogoś tam. To naprawdę
                  nie jest element savoire-vivre'u odczuwać żal, bo zmarł ktoś znany. A Twoje
                  przykłady właśnie dotyczą dobrego wychowania.
                  Co zaś do metaforycznego wrzucania kamyczków, robisz to Ty. Ja mam swoje
                  zdanie, Ty masz swoje. Ja Ci swojego nie narzucam i nie neguję jego słuszności.
                  Ty swoje próbujesz narzucać i negujesz inne opinie.
                  • kvinna Re: oj, nie... 16.09.03, 13:31
                    Nie ukrywam, że zakładając swój "wątek", wcale nie liczyłam, że pojawią się
                    poglądy podobne do Twoich. I myślę, ze wcale nie muszę się z tego tłumaczyć.
                    Założyłam a priori, że to jest zrozumiałe. I co więcej, nie ukrywam, że
                    zapatrywania odmienne od moich, zaznaczam, W TYM KONKRETNYM PRZYPADKU,
                    kompletnie mnie nie interesują. Zdziwienie, że wchodzisz ze mną w dyskusję,
                    zamiast omijać.

                    Z niejaką satysfakcją czytałam potem w "Gazecie" sformułowania podobne od
                    moich. Choćby kruchość tego człowieka przeciwstawiona jego mocy. Czuję i myślę
                    tak samo. Co automatycznie nie oznacza, że identyfikuję się ze wszystkim
                    poglądami reprezentowanymi przez dziennikarzy "Gazety" :) Bo nie.

                    Popatrzyłam jeszcze raz na moją sygnaturkę. Potrzebne jest chyba wyjaśnienie,
                    że dotyczy ona mnie - wymyślona została na osobisty użytek. Przyznałam się w
                    niej do tego, że niekoniecznie jestem człowiekiem wierzącym. Jest może
                    enigmatyczna, nie do końca zrozumiała, ale tak miała być.

                    Dygresja: podoba mi się Twoja. Szczerze. To jakiś cytat? :)
                    Daleko idący i chyba nie na miejscu wniosek, że taka sygnaturka też może być
                    czytana w sposób zależny od nastawienia czytającego. Nieistotne.

                    Moje "żałosne metafory" nie miały na celu trafiać w kogokolwiek, czy cokolwiek.

                    A na koniec: opowiadano mi, że w Budapeszcie są cmentarze, gdzie istotnie żywi
                    mogą się opalać :) Obok grobowca - kocyk. Kwestia umowna. Tyle.

                    Pytanie trochę obok: być anarchistą za wszelką cenę?
    • Gość: girlfriend nie martwmy się póki są, jak odejdą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 20:19
      cieszmy się że byli.
      amen.
      • kvinna aha 12.09.03, 20:25
        może mam źle pod sufitem, ale ulubienie papieża nie przeszkadza mi czasem w
        mówieniu:

        idźcie ofiary do domu...

        :)

        Girlfriend, czy to bluźnierstwo?

        :)
        Nie musisz mi odpowiadać.
    • kwieto Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 20:47
      Bedac jeszcze pacholeciem, "obstawialem" pielgrzymke Papieza w
      latach 80-tych jako tzw. "harcerska biala sluzba".
      Wzialem aparat i poszedlem robic zdjecia. "Papa-mobile" przejechal
      w odleglosci paru metrow ode mnie. Zwrocilem wtedy uwage jak
      bardzo Papiez jest zmeczony staroscia. Zauwazylem rowniez jak ze
      "oficjalne" (pokazywane w prasie lub TV) zdjecia czy relacje na
      ktorych go widac sa rozne od tego co widzialem naocznie i co widac
      na moich zdjeciach. Osoba ktora widzialem byla co najmniej kilka lat
      starsza od tej pokazywanej w telewizji.
      Od tej pory ilekroc jest w Polsce zastanawiam sie "czy to juz ostatnia
      wizyta?"

      Dla scislosci - nie jestem wierzacy.
      Papiez nie jest moim autorytetem.
      Szanuje go jednak za wiernosc wlasnym przekonaniom i sile
      charakteru.


      Zastanawiam sie rowniez co bedzie sie dzialo w Polsce po jego
      smierci. Bo nie da sie ukryc, ze "wiara" bardzo wielu Polakow jest
      wylacznie kultem Papieza. Smutne ze kult ten nie jest oparty na tym
      co czlowiek ten soba reprezentuje, ale tym ze jest to "Papiez-Polak"
      • alfika Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 20:53
        Pożyjemy, zobaczymy.
        Na razie nie ma co się wystraszać. Moze kult potem, o którym nie chce mi się
        myśleć, będzie wiekszy - i wiara coponiektórym wzrośnie...

        Jak się pisze "coponiektórym"???

        Chory kraj...
        • kwieto Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 21:09
          Ja sie nie wystraszam, jedynie snuje sobie refleksje na temat
          • alfika Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 21:20
            Dogmatwuję Ci refleksje :)
      • butter_fly Re: Papież odchodzi... 13.09.03, 15:50
        kwieto napisał:


        > Dla scislosci - nie jestem wierzacy.
        > Papiez nie jest moim autorytetem.
        > Szanuje go jednak za wiernosc wlasnym przekonaniom i sile
        > charakteru.
        No tak, tylko ze w ostatnich latach to on juz nie ma tych sil i... no coz jest
        bardziej marionetka niz wyrazicielem wlasnych mysli

        >
        >
        > Zastanawiam sie rowniez co bedzie sie dzialo w Polsce po jego
        > smierci. Bo nie da sie ukryc, ze "wiara" bardzo wielu Polakow jest
        > wylacznie kultem Papieza.

        Zgadza sie, poza tym ta 'wiara' jest oparta na niewiedzy, ignorancji

        > Smutne ze kult ten nie jest oparty na tym
        > co czlowiek ten soba reprezentuje, ale tym ze jest to "Papiez-Polak"

        czy to jest smutne? To jest bardziej zalosne... Z drugiej strony po co
        jakikolwiek kult tutaj?

    • aphoper1 Re: Papież odchodzi... 12.09.03, 22:34
      Przeciez dla chrzescijanina to przejscie do Ojca... Nie masz czym sie smucic.
      Choc bedzie go brak.
      • Gość: KAIA Re: Papież odchodzi... IP: *.dip.t-dialin.net 13.09.03, 15:31
        to nieprawda, mowicie o nim jakby juz umarl, a przeciez On zyje nadal i w
        dalszym ciagu przekazje nam wazne wartosci. iluz mlodych ludzi jest smiertelnie
        chorych czy nie moga chodzic o wlasnych silach? mimo choroby w dalszym ciagu
        cierpiac naucza. bedac tak bezardnym pokazuje sile swej duszy, wnetrza. i
        przestancie do janej anielki grzebac go za zycia!! jesli Pan wezmie go do
        siebie, pozostana wsponienia bo nikt tak jak on nie przekazal tak duzo
        ludzkosci.
        jestem wierzaca a Papiez jest dla mnie najwiekszym autorytetem i Wielkim
        czlowiekiem przez duze W.





        • aphoper1 Re: Papież odchodzi... 13.09.03, 17:18
          jesli Pan wezmie go do
          > siebie, pozostana wsponienia bo nikt tak jak on nie przekazal tak duzo
          > ludzkosci.
          > jestem wierzaca a Papiez jest dla mnie najwiekszym autorytetem i Wielkim
          > czlowiekiem przez duze W.

          Mam nadzieje, ze ni mysliz tak, jak piszesz.
          To chyba Jezus przekazal nam najwiecej i On jest dla chzescijan (takze
          katolikow:)) najwiekszym Autorytetem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka