motorola.freedom
09.05.08, 22:53
W skrócie: historia genialnej przyjźni damsko-męskiej..z jego strony nie tylko
przyjaźni jak się po jakimś czasie okazało. Po pierwszym szoku jak sie
dowiedziałam i zerwałam znajomość zaczęło mi go strasznie brakować i
zaczęliśmy się spotykać w sumie w trochę innej relacji..ale cały czas w
formie"on chce, ja raczej pozostaje w przyjaźni".
No i jest super wszystko między nami, jak kiedyś...i nawet jak go nie ma to
sobie myślę, że mogłabym z nim być; że jest super i że świetny facet i
przecież tak mu na mnie zależy. A jak się z nim widzę to nie mogę. Mam jakąś
blokadę...nawet jak mam go przytulić albo trzymać za rękę.
Czy to kwestia, że tak długo byliśmy tylko przyjaciółmi? Czy to mój lęk, że
wszystko się zepsuje? Czy może to nie Ten i sobie wmawiam, bo chciałabym z
kimś być?
Bo ja już nic nie wiem :)