30.05.08, 11:18
Czy osoby z tymi dysfunkcjami jakoś sie istotnie od siebie róznią?

Czy oprocz terapii profesjonalnej sa jakies zasady odnosnie
najlepszej pomocy dla nich?Tzn jak otoczenie moze im pomoc, wesprzec?

Obserwuj wątek
    • sercisko Re: DDA a DDD 31.05.08, 19:42
      Co to jest DDD?
      • luna15 Re: DDA a DDD 31.05.08, 21:42
        Co to jest DDD?

        Dorosłe Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych...
    • kofeinka.ltd Re: DDA a DDD 31.05.08, 19:50
      Czy różnią?.. nie tak bardzo...
      Ja jestem DDD niestety; czytam ostatnio sporo na ten temat, korzystam też z
      psychoterapii. Na forach (np. Niebieskiej Linii-warto poczytać)radzi się
      korzystać nawet z mityngów dla DDA, sposób leczenia jest podobny.Warto jednak
      dobrze wybrać psychologa, który pracuje z ludźmi o przemocowej przeszłości, taki
      "zwykły"może nie udźwignąć problemu, nie wiedzieć jak pomóc.
      teraz akurat wychodzę, ale na szybko przekleję tobie fragmenty art. Niestety
      nie znam źródła- znalażłam wiele materiałów i skopiowałam sobie na kompa.

      "Człowiek, którzy zmierza do przemocowej kontroli, na ogół nie umie zdobyć
      poczucia ważności i znaczenia w normalny sposób, musi więc sięgnąć po jego
      substytut w postaci budzenia lęku. Podporządkowaniem sobie kogoś, kto się boi,
      zastępuje brak przekonania o swojej wartości i oczywiście wpada w pułapkę, bo
      uzyskiwane w ten sposób złudzenie mocy jest nietrwałe. Ponieważ jednak nie
      dysponuje niczym więcej, powtarza akty przemocy. Kiedy pojawiają się wątpliwości
      na własny temat albo sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli, sięga po znany
      już sposób, kiedy to upił się, zrobił awanturę, coś zniszczył"
      "Od jakiegoś czasu wyraźnie widzimy, że nawet u osób, które nie piją alkoholu,
      agresywne zachowania tworzące przemoc domową mają charakter nałogowy. Akty
      przemocy wobec najbliższych cechuje podobna dynamika do tej, jaką widzimy w
      aktach upijania się. W sprawcy narasta pragnienie, a wybuch agresji rozładowuje
      napięcie i człowiek się uspokaja. Czasem postanawia, że tego więcej nie zrobi, a
      kiedy później powtarza to zachowanie, można to porównać z zapiciem. W związku z
      tym w terapii dla sprawców przemocy - nawet jeżeli w ogóle nie piją - w coraz
      większym stopniu korzysta się z wiedzy o terapii alkoholików. "
      może coś tobie pomoże
      • luna15 Re: DDA a DDD 31.05.08, 21:44
        Ok, jesteś DDD i z perspektywy czasu i przemyśleń możesz powiedzieć jaki rodzaj
        reakcji otoczenia na Ciebie i twoje zachowanie oraz reakcje byłby najlepszy?
        • kofeinka.ltd Re: DDA a DDD 01.06.08, 12:29
          >Ok, jesteś DDD i z perspektywy czasu i przemyśleń możesz powiedzieć jaki rodzaj
          reakcji otoczenia na Ciebie i twoje zachowanie oraz reakcje byłby najlepszy?

          zadałaś bardzo trudne pytanie...wszystko zależy od osoby, jej przeżyć i
          otoczenia o które chodzi
          Jeśli chodzi o mnie osobiście-ta "perspektywa czasu" jest niewielka. Co prawda
          mam ponad 27, ale dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że zachowanie mojej mamy
          było zdecydowanie przemocowe (ciężka przemoc fizyczna, psychiczna i
          emocjonalna)Nasza rodzina uchodziła za normalną, przykładną, tylko że dzieci (ja
          i siostry)były tak nieznośne, że nawet częste lanie nie pomagało! :/ Nikt nie
          widział (?!), że byłyśmy poobijane, że bicie było niemal codziennie i
          towarzyszyły temu wyzwiska, szyderstwa i poniżanie(stosowane zresztą z
          uwielbieniem przy obcych, żeby pokazać, jak to źle ma z nami mama). Dla nas jako
          dzieci to była taka "normalność". Dopiero teraz, jako dorosłe zrozumiałyśmy, że
          nasza psychika pilnie potrzebuje pomocy, a to co jest w domu jest absolutnie
          chore i wymaga zdecydowanych zmian.
          Mój mąż o wszystkim dowiedział się dopiero po 5latach małż., ale jest dla mnie
          ogromnym wsparciem, bo: słucha uważnie ale nie komentuje zachowania mamy, bardzo
          wspiera (dodaje otuchy, zawozi do terapeuty i czeka aż wyjdę) pozwala płakać
          kiedy potrzebuję, znosi moje zachwiania nastrojów, depresje, pilnując
          jednocześnie żebym chodziła do lekarza kiedy jest potrzeba, ale też mówi wprost
          kiedy moje zachowanie boli go (to ważne, bo niestety, choć walczę z tym,
          przenoszę wiele zachowań mamy).
          najważniejsze:AKCEPTUJE!
          DDA,DDD są małymi dziećmi zamkniętymi w ciele dorosłego człowieka, potrzebują
          bardzo akceptacji i zapewniania o sympatii, miłości. Z domu wynosi się bardzo
          negatywny obraz siebie, zerową samoocenę, brak wiary w możliwości i zaufania do
          innych(obawa przed skrzywdzeniem, brak ufności w dobre intencje i cudzą szczerość).
          • brak-chmur Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 12:38
            kofeinka.ltd napisała:najważniejsze:AKCEPTUJE!
            > DDA,DDD są małymi dziećmi zamkniętymi w ciele dorosłego człowieka, potrzebują
            > bardzo akceptacji i zapewniania o sympatii, miłości. Z domu wynosi się bardzo
            > negatywny obraz siebie, zerową samoocenę, brak wiary w możliwości i zaufania do
            > innych(obawa przed skrzywdzeniem, brak ufności w dobre intencje i cudzą szczero
            > ść).

            Niezwykle trafnie i lapidarnie opisałaś "niezwykłe" potrzeby DDD. Moim zdaniem,
            nie są one aż tak niezwykłe, bo każdy potrzebuje akceptacji, uwagi i miłości.
            Problem polega jedynie na tym, że w przypadku DDD, brak powyższych kończy się
            zwykle tragicznie.
            • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 12:46
              być może nie są niezwykłe, ale trzeba wziąć pod uwagę, że DDD są trudne "w
              obejściu" że tak powiem. Jeśli ktoś ma bliską osobę chorującą np. na depresję-
              zrozumie. Akceptacja osób wywodzących się z domów przemocowych wymaga naprawdę
              wiele zrozumienia i cierpliwości. Tym bardziej przy ich rozchwianiu emocjonalnym
              • brak-chmur Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 12:49
                Wiesz , z moich osbserwacji wynika, że DDD i DDA chorują na depresję cześciej i
                przebieg jej jest naprawdę ostry w porównaniu z "klasycznymi" przypadkami.
                W zasadzie można odnieść wrażenie, że większość depresantów należy do którejś z
                grup wysokiego ryzyka.
                • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 12:58
                  szczerze mówiąc nie wiem czy "ostrzej" ale zapewne częściej na 4 dzieci w mojej
                  rodzinie 3 choruje, to jest moje porównanie z własnego życia

                  Znalazłam też taki fragm. dot. skutków przemocy u dzieci:
                  "Skutki przemocy i krzywdzenia dzieci:
                  Krzywdzeni chorują częściej. Każdy rok życia w ciągłym stresie uszkadza system
                  immunologiczny. Nie ulega wątpliwości, że krzywdzenie dzieci jest jednym z
                  podstawowych zagrożeń zdrowia psychicznego. Większość ludzi z zaburzeniami
                  emocjonalnymi, nerwicami, depresjami, stykała się w dzieciństwie z drastycznymi
                  albo subtelnymi formami krzywdzenia. Krzywdzenie dzieci to nie tylko doraźne
                  skutki, które powodują, że przeziębienie trwa u nich dwa razy dłużej. Kiedy
                  dorosną, częściej będą miały problemy z sercem albo żołądkiem. Także alergie
                  dziecięce często są zakorzenione w doświadczeniach związanych z krzywdzeniem.
                  Skutki doraźne przemocy wobec dziecka: cierpienie i lęk; obniżenie odporności i
                  zaburzenia somatyczne (bóle brzucha i głowy, wysypki o niewyjaśnionej etiologii,
                  spowolnienie i zahamowania rozwoju psychoruchowego, zaburzenia snu, zaburzenia
                  łaknienia, moczenie nocne, łysienie plackowate), często choroby przewlekłe;
                  urazy; trudności w nauce; zaburzenia zachowania i agresja. Skutki długotrwałe:
                  choroby psychosomatyczne; zaburzenia emocjonalne i uzależnienia; brak
                  satysfakcji z życia; trudności we współżyciu z ludźmi; predyspozycje do
                  stosowania przemocy. "
                  • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 13:04
                    c.d.
                    "Przemoc w rodzinie pozbawia dziecko wszystkich podstaw. potrzeb: ciepła,
                    bezpieczeństwa, miłości. Może powodować szereg problemów natury fizycznej,
                    psychicznej, jak i problemów dotyczących zachowania się dzieci oraz ich
                    funkcjonowania wśród ludzi:
                    • efekty przemocy fizycznej: rany, otarcia, siniaki, złamania;
                    • udzielanie pomocy matce lub rodzeństwu, np. fizyczne zasłanianie przed sprawcą
                    – co może powodować uszkodzenia fizyczne, okłamywanie sprawcy w celu chronienia
                    innych członków rodziny;
                    • przedwczesna dojrzałość i poczucie odpowiedzialności niewspółmierne do wieku;
                    • agresja/złość skierowana do matki i innych osób;
                    • wycofanie się z życia, zamknięcie we własnym świecie;
                    • poczucie winy, obwinianie się za prowokowanie sprawcy;
                    • przekonanie, że należy to trzymać w sekrecie;
                    • poczucie rozgoryczenia;
                    • strach, lęk, brak poczucia bezpieczeństwa
                    • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 13:05
                      • ucieczki z domu;
                      • kłopoty z nauką;
                      • wagarowanie;
                      • trudności ze zrozumieniem swoich uczuć wobec rodziców – emocjonalne
                      rozchwianie (ambiwalencja uczuć);
                      • moczenia nocne (regres w rozwoju);
                      • koszmary senne; kłopoty ze snem;
                      • problemy z jedzeniem;
                      • samookaleczenia;
                      • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 13:06
                        utrata wagi ciała;
                        • opóźnienia rozwojowe;
                        • depresja/przygnębienie;
                        • problemy z budowaniem zaufania wobec innych osób;
                        • niska samoocena;
                        • trudność z nawiązywaniem kontaktów z innymi lub nadmierna łatwość w ich
                        nawiązywaniu.
              • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 12:49
                fragm. art. z internetu. Nie pamiętam źródła, mam go na swoim kompie.

                "Zachowanie ofiar bywa niezrozumiałe, irytujące, zniechęcające do pomagania.
                Ofiary przemocy domowej cierpią na różnego rodzaju zaburzenia natury
                psychologicznej: często popadają w depresję, niepokój, niekontrolowane wybuchy
                płaczu, śmiechu, agresji, częste niezrozumiałe zmiany decyzji, niepewność,
                nieuzasadnione reakcje lękowe, ciągłe poczucie zagrożenia. Trudno od nich
                oczekiwać racjonalnych zachowań i konsekwencji, ponieważ ich umysłem cały czas
                rządzi strach przed sprawcą.
                Wszyscy, którzy pomagają ofiarom przemocy w rodzinie powinni pamiętać, że są one
                rozchwiane emocjonalnie a ich zachowania to huśtawka: chcę pomocy - nie chcę
                pomocy; składam wniosek o rozwód - wycofuję; oskarżam sprawcę - staję w jego
                obronie."
                • brak-chmur Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 12:57
                  Hmmmm.....powiem szczerze, że nie bardzo zgadzam się z zacytowanym powyżej
                  opisem braku konsekwencji postępowania.
                  Jestem osobą bardzo konsekwentną i nigdy nie żałuję swoich , nawet drastycznych
                  decyzji.
                  Poza tym, nigdy nie obserwowałam u siebie żadnych objawów rozchwianego nastroju,
                  który opisujesz.
                  Najwyrażniej psychologia jeszcze niewiele wie na temat DDD, albo po prostu
                  nagina czyjeś teorie, jak to zwykle bywa:)
                  • kofeinka.ltd Re: To prawda. Podpisuje się. 01.06.08, 13:02
                    być może :)
          • kofeinka.ltd Re: DDA a DDD 01.06.08, 12:41
            chcę tylko uściślić pewną sprawę: to że napisałam, ze jako dzieci"byłyśmy
            nieznośne, a lanie nie pomagało", nie znaczy że tak było naprawdę. Byłyśmy
            normalnymi dzieciakami, teraz wiem, że wcale nie gorszymi od naszych
            rówieśników. Po prostu na nas mama wyładowywała stres w pracy, różne problemy ze
            sobą i wszystkim innym; często sama szukała powodu do awantury, jeśli nic nie
            zrobiłyśmy same.A my byłyśmy "pod ręką"- słabsze, całkowicie od niej zależne i
            bez możliwości pomocy od innych (tata nie żył, a obcy woleli wierzyć dorosłej
            niż dzieciom)
    • brak-chmur Re:I jak to się wszystko ma do ustawy? 01.06.08, 13:02
      Czy i na ile zostaną rozwiązane problemy dzieci malteretowanych psychicznie?
      Ustawa dotyczy wyłącznie przemocy fizycznej. To ważne, chociaż dziwne, że musi
      być aż regulowane ustawowo, ech
      • kofeinka.ltd Re:I jak to się wszystko ma do ustawy? 01.06.08, 19:32
        ustawa ustawą, ale najpierw trzeba uświadomić ludzi, że przemoc to nie jest
        "prywatna sprawa", że na krzyki za ścianą trzeba reagować, bo ofiary same sobie
        pomóc nie potrafią lub nie mogą;
        gorzej z przemocą psychiczną i emocjonalną- nie zostawia śladów na ciele, nie
        musi wiązać się z krzykiem, często występuje "w białych rękawiczkach" a rany na
        duszy zostawia bardzo głębokie, niestety
        • brak-chmur Re:I jak to się wszystko ma do ustawy? 01.06.08, 19:35
          Kilka dni temu był materiał w TV zniechęcający wszystkie osoby do podejmowania
          akcji przeciw przemocy w rodzinie.
          A co do przemocy psychicznej....tak, nikt nie usłyszy krzyku malteretowanego
          psychicznie człowieka.
          To jest najstraszniejsze:(
          • kofeinka.ltd Re:I jak to się wszystko ma do ustawy? 01.06.08, 19:53
            brak-chmur napisała:

            > Kilka dni temu był materiał w TV zniechęcający wszystkie osoby do podejmowania
            > akcji przeciw przemocy w rodzinie.
            ZNIECHĘCAJĄCY? ja chyba czegoś w takim razie nie rozumiem! jakie były argumenty?
            • brak-chmur Re:I jak to się wszystko ma do ustawy? 01.06.08, 19:54
              Sąsiad, który zgłosił przemoc w rodzinie alkoholika dostał kare 500zł za
              bezpodstwne wezwanie.
              • kofeinka.ltd Re:I jak to się wszystko ma do ustawy? 01.06.08, 19:57
                ach, słyszałam coś niedokładnie o tym, zdenerwowało mnie mocno!
    • luna15 Re: DDA a DDD 01.06.08, 14:42
      Kazdy ma swojego mola co go gryzie.
      Jakis czas temu zdalam sobie sprawe ze jestem DDD, to mnie martwi...
      Terapeuta potwierdzil...szukam drogi wyjscia....
      Mam probelmy w zwiazkach...
      Osoby zdrowe mnie nie pociągają choc to one niejako mnie "prostują" za to osoby
      dysfunkcyjne jak najbardziej choć są źródłem kontynuacji cierpienia....co robić...:(
      • kofeinka.ltd Re: DDA a DDD 01.06.08, 19:47
        luna15 napisała:

        > Kazdy ma swojego mola co go gryzie.
        > Jakis czas temu zdalam sobie sprawe ze jestem DDD, to mnie martwi...
        > Terapeuta potwierdzil...szukam drogi wyjscia....
        > Mam probelmy w zwiazkach...
        > Osoby zdrowe mnie nie pociągają choc to one niejako mnie "prostują" za to
        osoby > dysfunkcyjne jak najbardziej choć są źródłem kontynuacji
        cierpienia....co robić

        Moje 2 siostry też mają podobny problem:jedna w ogóle odrzuca każdego kandydata
        (nie ufa, boi się zranienia-mówiąc ogólnikowo), druga pakuje się w związki
        trudne, toksyczne. Na szczęście pierwsza- pod opieką psychoterapeuty bardzo się
        zmieniła (choć to już miesiące trudnej walki i zmian)i nadal zmienia; druga...
        no cóż, zdaje sobie sprawę z problemu, ale długa droga przed nią :( Ja, choć nie
        zmieniłabym męża, jestem w trudnym związku: nie potrafimy spokojnie rozmawiać o
        problemach (oboje wynieśliśmy to z domu, choć każde z innych powodów),rzadko
        rozmawiamy o uczuciach, często przenoszę do swojego domu zachowania z domu
        rodzinnego (pracuję nad tym, ale trudne bardzo)
        Zdecydowanie polecam pomoc specjalisty.Może książki, poradniki,odpowiednie fora.
        Uświadomienie sobie problemu to tylko początek, chociaż dobry. Najtrudniejsza
        jest praca nad sobą i dążenie do zmian.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka