podeptana
12.06.08, 11:15
Witam jestem nowa na forum i mam problem z którym chciałabym sie
podzielić i moze znajdzie sie ktoś kto mnie wysłucha.
Jestem DDA.Mam 28 lat mieszkam z chłopakiem wuychowuje 8 miesięczną
córeczkę. Po śmierci mojego ojca (alkoholowa choroba wątroby)moja
matka, również alkoholiczka zamieszkała z nami poniewaz znajdowała
sie bez środków do życia. Naturalnie postawiłam jeden warunek:ZERO
ALKOHOLU w naszym domu, kategoryczny zakaz picia. sielanka skończyła
sie po miesiącu gdy przyłapałam moją matkę na piciu. wtedy po raz
pierwszy kazałam opuścić jej mieszkanie.Jeszcze tego samego dnia
dręczona wyrzutami sumienia pozwoliłam jej zostać.Potem sytuacja
znów sie powtórzyła z ta różnicą że znalazłam ją poobijaną(po
upadku) za trzecim razem dostała warunek od mojego chłopaka...
gdy po raz czwarty sytuacja sie powtórzyła nie czekałam na nic tylko
ruszyłam do AA.odbyłam rozmowe z terapeutką która uświadomiła mi ze
pozwolenie na powrót to nic innego jak przyzwolenie jej picia.
Po powrocie do domu postawiłam jej warunek: leczenie lub wyprowadzka.
naturalnie wybrała to drugie... I tu zaczyna sie koszmar od trzech
dni nie ma jej w domu nie wiem gdzie przebywa choć otrzymuje sygnały
od znajomych ze kręci wsie wokół sklepów monopolowych, nie szukam
jej bo nie moge chociaż bardzo bym chciała wiem że to reguła twardej
ale mądrej miłości . Ale mam straszne wyrzuty sumienia nie moge jeść
bo myśle że ona też cały czas nic nie jadła nie moge zasnąć wiedząc
ze ona pewnie koczuje gdzieś w parku wychodząc z domu szukam jej
wzrokiem... to jakaś obsesja! Może wśród was znajsdzie sie ktoś kto
przeszedł przez podobne piekło i pomoże mi to przetrwać bo czuje sie
strasznie jak wyrodna córka!!! ede wdzięczna za jakąkolwiek odpowież