cossa
27.09.03, 16:25
Obserwuje od dluzszego czasu dyskusje osob, ktore
zdradzaja odmienne postrzeganie swiata: Czarno-biale
badz tez z zycie wszelkimi odcieniami szarosci.
Czy widzenie swiata w szarosciach jest konformizmem,
raalizmem czy tez wlasciwa opcja w zyciu? czarne i
biale, dobro i zlo, deszcz i slonce - czy w zyciu
nalezy kierowac sie jedynie wartosciami tak jednoznacznymi?
nie zabijaj - ktos kogos smiertelnie potracil
samochodem nie ze swojej winy - czarne - biale?
wyglodzone dziecko ukradlo chleb w sklepie - czarne -
biale?
zawiodl nas przyjaciel - czarne - biale?
Zdaje sobie sprawe, ze pewne wartosci powinny pozostac
niezmienione. Jednak niektorzy zdradzaja potrzebe
wyjasnienia, usprawiedliwienia niektorych zachowan,
ktore mogly wymknac sie spod kontroli. Wkraczja wtedy w
strefe szarosci, pochylic sie nad ulomnoscia ludzka
(nikt nie jest doskonaly) i poszukac kompromisu,
wyjasnienia. Jedna czesc ludzi przyjmie
usprawiedliwienie, inna bedzie krzyczec - smierc za smierc.
Co jest wyborem? czarno-bialy swiat czy szarosc? ktora
z tych postaw wydaje sie byc dojrzalsza? czy obie moze
sa rownowazne? I - co moze sprawic wybielenie szarego
badz tez rozjasnienie czerni?
pozdrawiam
cossa