mglistyporanek
29.07.08, 00:04
mam generalnie wszystko-zdrowie, dobrą sytuacje finansowa, inteligencje, urok
osobisty. nie mam faceta. ten problem stal sie juz moja obsesja i nie daje mi
cieszyć sie z tego co mam. nadzieja na poznanie kosgos sensownego się wypalila
wraz z przekroczeniem 30 i zwiazkiem ktory się zawalił po kilku latach. czuje
sie gorsza od innych kobiet, to taka frustracja na maksa. sama się juz
zastanawiam czy to nie jest jakiś problem ktory sobie stworzyłam. czy są osoby
ktore sobie jakoś z tym poradziły? czy jestem skazana na zupełne
odwartościowanie, zanik kobiecości i dol juz na zawsze?cholera, chcialam miec
swoje zycie, dzieci. czy to moja wina ze wtym kraju jest wiecej kobiet niz
mezczyzn?nie wyobrazam sobie bym mogla byc tak okrutna zeby odbic komus meza,
to nie w moim stylu. czyli co, dol juz na zawsze? jak pozbyc się tej
frustracji? tego widma "i zyli dlugo i szczesliwie"?czy mozna w pelni czuc sie
kobieta nie majac swojego faceta? jak zyc szczesliwie mimo to? naprawde nie
wiem.czekam na jakies rozsadne zdanie. naprawde to przybiera juz forme
frustracji-ide ulica, patrze na kobiety, ladne i nieladne-wszystkie z
facetami. fakt polowy z tych facetow nie chcialabym znac. przykro mi nie umiem
obnizyc moich wymagan. wiec patrze i mimowolnie mowie sobie"cholera, jestes
gorsza od wszystkich tych kobiet". po jakims czasie od takiego myslenia
czlowiek zaczyna autentycznie gorzej wygladac. juz nie pytam jak znalezc
faceta. pytam jak zyc szczesliwie, jak nie dac sie tej frustracji. jak nie
czuc sie gorsza?to silniejsze ode mnie. co ja mam robic? czy mozna z tego
wyjsc, uwolnic się od myslenia , od tego marzenia ktore nie wiem moze jest
tylko czyms wbitym nam do glowy w dziecinstwie... a najgorsze w tym wszystkim
jest to ze mi facet jako taki nie wystarczy . mam straszne wymagania. jak mi
sie facet podoba to zwykle ma taki urok ze leci na niego wiele babek. brak
seksu mnie wykancza, ale seks przygodny niestety wcale mnie nie interesuje.
facetow wkolo zero. nie mam juz sily szukac. chce miec swiety spokoj, uwolnic
sie od ciaglego poczucia ze jestem gorsza. wiem ze nie jestem, ale nie umiem
sie wyplatac od takiej klasyfikacji ze skoro nie mam to jestem gorsza.jak to
zrobic? czy jest ktos kto wie o co mi chodzi i udalo mu sie to przezwyciezyc?