Dodaj do ulubionych

Co sadzicie?

20.09.08, 23:24
Dzis bylam swiadkiem a wlasciwie sluchaczem pewnej sytuacji, mam
oczywiscie zdanie na ten temat, ale ciekawa jestem czy tez tak
myslicie...po wielu latach nawiazalam znajomosc z moja kolezanka ze
studiow, oj pamietam ja jako osobe energiczna,wesola,bardzo
kobieca,bardzo atrakcyjna, nie jednemu zawrocila w glowie,kiedy
wyszla za maz nasze kontakty bardzo sie ograniczyly, czasami
rozmawialysmy przez telefon, ale to nie to samo co spotkanie twarza
w twarz.Kilka lat temu nawiazalysmy dobry kontakt i ku mojemu
zdziwieniu zobaczylam przed soba calkiem inna osobe, totalnie nie
podobne do kobiety z czasow studiow, jednym slowem zaniedbana kura
domowa,zle ubrana,troszke za duzo ciala i zdecydowanie starsza niz
naprawde ma lat.W porownaniu z naszymi wspolnymi kolezankami
wygladala bardzo zle.Mimo wszystko uwazalam, ze jej zmiana nie
zmienila jej charakteru, jej pogody ducha,humoru...niestety jej maz
w przeciwienistwie do niej byl i jest nadal kwitnacym
facetem.Wreszcie nie wytrzymalam, powiedzialam jej co mysle o niej o
jej stylu ubierania,dostalo mi sie oczywiscie, ale co tam,po kilku
dniach nadal bylysmy dobrymi kumpelkami.I wlasnie ostatnio
uslyszalam od jej meza, ze inne kobiety dbaja o siebie, mimo uplywu
lat sa mlodsze, a jego zona szybko sie starzeje i nie ma w sobie tej
kobiecosci co za mlodych lat,nawiazala sie miedzy nami rozmowa na
ten temat, ktora niestety miala przykry final, bo w mojej obecnosci
powiedzial jej ze powinna zaczac dbac o siebie i wygladac tak jak
inne jej kolezanki ze studiow, poprostu byc piekna,szok dla mnie,
jakbym mogla to zakopalabym sie pod kanape....jedyne co moglam
zrobic to poprostu zostawic ich samych z tym problemem, czy dobrze
zrobilam? nie wiem, czuje sie teraz jakby spadly na mnie wszystkie
choroby swiata,narazie siedze cicho, ale czuje ze przyjdzie moment
ze poprostu jak kobieta kobiecie wygarne jej, ze jej maz ma swieta
racje, trzeba dbac o siebie zeby podobac sie nie tylko mezowi, ale
tez innym facetom i kobietom, czy powinnam zaingerowac? nie wiem jak
skonczyla sie rozmowa bo mnie juz nie bylo. Moze wszystko spadnie na
mnie , ze jej meza buntowalam zeby jej przemowil do rozumu.sama nie
wiem, ale moze uda mi sie cos wymyslec....
Obserwuj wątek
    • rzeka.suf Re: Co sadzicie? 20.09.08, 23:40
      dluzsza chwile mi zajelo, ale juz chyba lapie: bo zona ma byc ozdoba meza,
      reprezentacyjna ma byc, taaak?
      swietny facet blyszczy zadbana zona jak trofeum, ktorego zazdroszcza mu inni?
      no, warto dbac o siebie, szczegolnie biorac pod uwage realia, ducha czasu itp
      i w sumie dobrze, ze sprawa wyszla z ukrycia.
      mam nadzieje, ze zona przejmie sie krytyka zdrowo acz nieprzesadnie.
      a maz... doprawdy, mogl szczerze z zona porozmawiac bez swiadkow, bez wiklania
      ciebie w mgliste sytuacji lojalnosc - ' prawda' itd
    • ca-ti Re: Co sadzicie? 20.09.08, 23:54
      vapi70 napisała:

      > oj pamietam ja jako osobe energiczna,wesola,bardzo
      > kobieca,bardzo atrakcyjna, nie jednemu zawrocila w glowie,



      A nie zainteresowało Cię dlaczego tak bardzo się zmieniła po ślubie?
      Tak drastyczne zmiany zwykle mają jakąś przyczynę.



      Kilka lat temu nawiazalysmy dobry kontakt i ku mojemu
      > zdziwieniu zobaczylam przed soba calkiem inna osobe, totalnie nie
      > podobne do kobiety z czasow studiow, jednym slowem zaniedbana kura
      > domowa,zle ubrana,troszke za duzo ciala i zdecydowanie starsza niz
      > naprawde ma lat.W porownaniu z naszymi wspolnymi kolezankami
      > wygladala bardzo zle.




      Kilka lat temu to zauważyłaś, a dopiero teraz zareagowałś? Chyba że
      czegoś z tej opowieści nie zrozumiałam...


      niestety jej maz
      > w przeciwienistwie do niej byl i jest nadal kwitnacym
      > facetem.



      Dlaczego niestety?



      nie wiem jak
      > skonczyla sie rozmowa bo mnie juz nie bylo. Moze wszystko spadnie
      na
      > mnie , ze jej meza buntowalam zeby jej przemowil do rozumu.


      A buntowałaś tego męża, bo tego też nie zrozumiałam...
    • jaka.to.melodiaa Re: Co sadzicie? 21.09.08, 02:09
      a moze ona by i chciala ale nie bardzo wie jak nagle sie do tego zabrac. sprobuj wygiagnac ja na wspolne zakupy, doradz jej w czym jej dobrze, co fajnie wyglada na niej, zabierz ja na wspolna wizyte u fryzjera, kosmetyczki. nie naciskaj, nie rob z siebie guru mody, ot wspolny kobiecy wypad. zamiast krytykowac pokaz jej np zdjecie w jakims magazynie i powiedz ze w takim kolorze byloby jej slicznie. a jesli napotkasz duzy zdecydowany opór to po prostu nie wracaj do tematu, bo moze jej tak po prostu dobrze
    • saksalainen Re: Co sadzicie? 21.09.08, 03:47
      Hmm... mozliwe ze maz juz jej to mowił, ale nie dała sie przekonac. I moze uwaza ze z Twoja pomoca to sie uda.
    • barenaked.lady Re: Co sadzicie? 21.09.08, 07:07
      a co ci do jej wyglądu?

      ciesz się, że ty piękna i zadbana.
      • ejana Re: Co sadzicie? 21.09.08, 10:02
        > a co ci do jej wyglądu?
        >
        > ciesz się, że ty piękna i zadbana.

        Dobre. dobre :)

        Nic tak nas nie podbudowuje, jak to, ze inne kobiety wygladaja gorzej, a
        najlepiej zyczliwie byloby im powiedziec, co powinny zrobic, aby sie "podobac
        innym kobietom i mezczyznom"
        Wcale niewazne, ze ktos jest sympatyczny, dobry, szczery itp.
        powinien sie jeszcze podobac.
        Tez mam taka koleznke, ktora nie przywiazuje wagi do mody i urody
        (o dziwo jej przystojny maz nie robi z tego problemu), sama nigdy nie wpadabym
        na pomysl, aby jej cos radzic. Lubie ja.
        Maz Twojej kolezanki popelnil podstawowy nietakt - nie powinien byl mowic tego
        przy Tobie, ani przy kimkolwiek innym. Jak oni rozwiaza ten problem, to juz ich
        sprawa.

        i wlasnie - zyjmy i dajmy zyc innym.....
    • greengrey Re: Co sadzicie? 21.09.08, 14:20

      jeśli na osobności i życzliwe powiedziałaś koleżance - to nie widze
      w tym nic złego

      raczej mówiłaś to z troski o nią

      jednak jeden raz- wystarczy, nie masz co do teo wracać

      ona coś z tym zrobi lub nie

      przyczyny mogą być różne i nie zawsze uchwytne dla otoczenia

      jednak, to co mąż zrobił PUBLICZNIE to mało eleganckie-mówiąc
      najoględniej..

      inaczej takie rozmowy się przeprowadza

      pozostaje Ci nie wracać już do tego tematu
    • nangaparbat3 Re: Co sadzicie? 21.09.08, 14:58
      Zamiast przygadywac koleżance, było ja na przykład zaciagnąc do dobrego fryzjera.
      Rozmowę z mężem nalezalo stanowczo uciac. Jako maż ma niewątpliwy udzial w tym,
      że zona zaniedbana i staro wygląda. Obgadywanie żony z jej koleżanką to grube
      chamstwo. Aaaa - mogłas jeszcze namowic meza, by ufundowal jej spa albo
      superkosmetyczkę (najlepiej dwa w jednym), namowil i osobiscie zawiozl. Ale Ty
      wolalaś namawiac go, zeby jej przemówił do rozumu...
      Cała sytuacja obrzydliwa jakaś.
    • spinline Nie wiem co sadzic 21.09.08, 18:56
      Z jednej strony wiele w tym madrosci ale kazdy kij ma dwa konce.

      Owszem czlowiek powinien dbac o sibie ale kzdy starzeje sie na inny
      spsob i nie zawsze wina lezy w zaniedbaniu. Jest to najczesciej
      efekt koncowy czegos tam, a najczesciej tego ze czloiwek czuje sie
      psychicznie zle.

      Moze zamiast o sprawach wygladu porozmawiaj z nia o sprawach
      psychicznych id uchowych, co w jej zyciu jej wychodzi a co nie.

      Zapros na kawe, moze do stylistki do fryzjera czy cos w tym stylu.
      • vapi70 Re: Nie wiem co sadzic 22.09.08, 10:13
        Fajnie ze odezwalyscie sie w tej sprawie,nie latwo ingerowac w
        czyjes zycie,a tym bardziej w tak czuly punkt jak wyglad, kazda
        kobieta jest wrazliwa na tym punkcie, ale czasem okazuje sie ze nie
        robi to wiekszego wrazenia, poprostu jest jej dobrze tak jak wyglada
        i nie ma znaczenia kto jakie ma zdanie...mnie osobiscie trudno jest
        ingerowac w to wszystko,ale sprobowalam chociaz faktycznie po dosc
        dlugim czasie, musialam ja lepiej poznac, zobaczyc co sie w niej
        zmienilo,jaka jest teraz i zdecydowanie nie porownywac jej do czasow
        studenckich, bo ludzie jednak sie zmieniaja, zycie ksztaltuje ich
        zachowanie itp. Jej maz jest swietnym facetem i byc moze chcialby
        miec obok siebie rowniez swietna i atrakcyjna zone, moze w nim
        dopiero teraz zapalila sie lampka, ze najwyzsza pora wplynac na
        swoja partnerke, no i ja pojawilam sie na horyzoncie, zeby bylo
        jasniej, nie jestem osoba super ubrana, wyjatkowo atrakcyjna, ale na
        miare swoich mozliwosci staram sie wygladac zawsze dobrze i zdarza
        mi sie ze daja mi mniej lat niz mam, dlatego tez chcialabym zeby
        ona, kiedys piekna kobieta, byla nadal taka....sama, no moze troszke
        zmieniona.Mam nadzieje, ze ta sprawa jakos sie wyjasni na korzysc
        dla niej oczywiscie, pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka