Dodaj do ulubionych

Nie potrafie sobie już poradziić :(((

27.09.08, 18:38
Witam, mam 20 lat, wiem ze ten temat nie raz juz pojawiał się na forach ale ja
już nie wiem gdzie mam się zwrócić. Chodzi oto że mam problem ze swoją
orientacją, powiedzmy że czuje się biseksualistą , problem w tym że gdy jestem
z dziewczyną czy chłopakiem w obu przypadkach czuje ze coś jest nie tak i
jestem wewnętrznie nieszczęśliwy. Najlepiej czuję się sam bo wtedy wiem że
nikogo nie skrzywdzę moimi zwątpieniami. Otóż ostatnio zaangażowałem się w
związek z dziewczyną tłumacząc sobie ze poprzednie związki były nie udane bo
byłem szczeniakiem, ale gdy mija mi teraz okres zafascynowania te myśli
wracają, tracę zainteresowanie tą dziewczyną. Dodam że tak samo było gdy
próbowałem związać się z facetem. Wiem jedno że nie chce już nigdy próbować
wiązać się z facetami, nie pasuję do środowiska homo chociaż w hetero wcale
się nie czuję też dobrze. Nie jestem jakiś aseksualny bo chciał bym się z kimś
związać, gdy jestem sam ciągle doskwiera mi samotność, gdy już kogoś znajdę
zaczynam tęsknić za tą samotnością. Nie wiem co robić... Byłem u terapeuty,
ktory stwierdził że jak zerwę wszelkie kontakty ze środowiskiem homo to zacznę
powoli przechodzić na stronę hetero i wszystko się ustabilizuję , g... prawda
ta moja druga połówka została tylko na jakiś czas uśpiona... JA JUŻ NIE WIEM
CO MAM ROBIĆ czuje się rozdarty w środku za każdym razem gdy chce się związać
ta druga połówka mówi że to nie jest dobre że się tylko oszukuję. Próbowałem
nawet dołączyć do jakiś modlitewnej grupy wsparcia dla ludzi z takimi
problemami , szybko uciekłem od tej sekty. Czasem myślę że chyba dobrze by
było gdybym gdzieś zaszył się w swoim gniazdku i tak żył.
Obserwuj wątek
    • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 27.09.08, 18:58
      Oj Boze, Boze
      psychoguru twierdzi ze w Polsce nie ma horroru a tu prosze:
      terapeuta chcial chlopaka "naprawic", bo jak zerwie kontakty ze
      srodowiskiem homo to wroci di normalnosci, a grupa samopomocy
      okazala sie sekta finansowana przez kosciol.

      Masz 20 lat. To za malo czasu aby znalezc te jedyna albo tego
      jedynego. Co do orientacji-istnieje takie zalozenie ze wszyscy
      ludzie sa biseksualni, jedni mniej inni wiecej, jedni jawnie i
      pokojowo, inni skrycie i agresywnie (agresywnie w stosunku do plci
      przeciwnej, do siebie samych).A gdybys tak pomyslal ze z toba jest
      wszystko JAK NAJBARDZIEJ w porzadku i tylko ten belkot katolicki
      sieje w tobie niepokoj. A gdybys tak pomyslal ze kiedys spotkasz
      osobe bez ktorej nie mozesz zyc, Obojetne czy bedzie to kobieta czy
      mezczyzna? Zreszta, czy to takie wazne ze to kobieta albo
      mezczyzna. Jaka jest roznica? tylko drobny szczegol anatomiczny.
      I pamietaj-ty jestes normalny, zyjesz w swiecie zniewolonym przez
      manie kontroli, szczegolnie jezeli chodzi o kontrole orientacji
      seksualnej.
      • final.destination Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 27.09.08, 19:59
        zaakceptować siebie hmmm... chętnie ale jak... chyba już nie potrafię sobie
        wmówić że to jest normalne. Masz racje wszystko wina jest tego jak został wbity
        do polskiego społeczeństwa stereotyp innych orientacji. Myślę że nawet to jest
        główny powód tej mojej rozterki, jak mam się zaakceptować skoro większość uważa
        ze to jest nienormalne i większość tak mówi :(
        • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 27.09.08, 20:51
          "Myślę że nawet to jest
          główny powód tej mojej rozterki, jak mam się zaakceptować skoro
          większość uważa
          ze to jest nienormalne i większość tak mówi" :(


          Szukaj, wydostan z podziemi ksiazke Judith Butler "Gender Trouble".
          Zobacz moze ktos wstawil na emul'a, moze na bit lordzie, na
          bitcomecie a jak nie to zamow w ksiegarni internetowej
          Ta ksiazka stanie sie twoja biblia.
      • jan_stereo Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 01:16
        elielieli napisała:


        > Co do orientacji-istnieje takie zalozenie ze wszyscy
        > ludzie sa biseksualni..

        To oczywiste przeciez, tylko tym sposobem mozna kochac bliznich swych jak siebie samego, to chrzescijanskie bardzo, ow biseksualizm, stad nawet Trojca Swieta, jest tak bezplciowo uniwersalna, bo Bog to biseks jest najczystszej masci...
    • spinline Dwa rozne kawałki w jednym 27.09.08, 20:06
      Tzw. problem identyfikacji jest jednym z trudniejszych problemów
      jakie spotyka osoby o tego typu orientacji. taka 'chwiejność' moze
      trwać latami i doprowadzić do cięzkich depresji.

      Zwłaszcza, ze ten dualizm seksualny wcale ci nie służy, a wręcz
      sprawia, ze cierpisz ponieważ nie umiesz sie zaangażować zarówno w
      kobietę, czy męzczyznę.

      Nie wiem, gdzie mieszkasz i czy masz możliwość szukania pomocy u
      kogos kto ma wieloletnie doswiadczenie w praktyce terpeutycznej z
      osobami z podobnymi problemami, ale powiniens szukac terapii.
    • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 27.09.08, 21:05
      www.nic-tak-samo.uni.wroc.pl/teksty/jarymowicz.html
    • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 27.09.08, 21:07
      "Obecnie 'queer' nie można utożsamić ani z homoseksualizmem ani z
      biseksualizmem, lecz z wszelkimi nienormatywnymi tożsamościami i
      zachowaniami seksualnymi, co jest wyrazem wyczerpywania się
      podziału w kulturze na homo - hetero, a...............
      powstawaniem podziału na to, co zgodne z kulturowym status quo i na
      to, co niezgodne". !!!!!!!!!!!!!
    • elielieli tozsamosc normatywna 27.09.08, 21:09
      "Butler zaprezentowała totalną krytykę wszelkich tożsamości
      płciowych i seksualnych, które uważa się za naturalne czy normalne.
      W tym sensie 'queer' nie forsuje żadnej konkretnej tożsamości, a
      jedynie jest krytyką tożsamości normatywnych".

      • jan_stereo Re: tozsamosc normatywna 28.09.08, 01:11
        elielieli napisała:

        > "Butler zaprezentowała totalną krytykę wszelkich tożsamości
        > płciowych i seksualnych, które uważa się za naturalne czy normalne.
        > W tym sensie 'queer' nie forsuje żadnej konkretnej tożsamości, a
        > jedynie jest krytyką tożsamości normatywnych".

        Troche to stoi z soba w sprzecznosci, jak nie ma podzialow seksualnych, ktore sa stawiane za norme, tym samym wiec, homoseksualista swa postawa nie moze krytykowac takowych, jako normatywnych, bo cos takiego nie istnieje..

        • elielieli Re: tozsamosc normatywna 28.09.08, 12:13
          problem w tym ze sa...i dlatego homoseksualista je krytykuje. Ale
          hetero tez je teraz zaczynaja krytykowac, bo wiele zlego w ludzkiej
          psychice robia, a nie potrzebnie. Homoseksualizm znikl z DSM jako
          patologia, bo sie okazalo ze homoseksualista w niczym nie rozni sie
          od hetero np. w pracy czy w nauce. Wrecz przeciwnie, czasami jest o
          wiele lepszy. Wiec gdzie ta patologia?
        • elielieli Re: tozsamosc normatywna 28.09.08, 12:14
          nie wiem czy pamietacie post "Nie chce byc gay'em". Cytuje jedna z
          wypowiedzi:
          witaj!

          W Polsce był ksiądz John Boshobora z Ugandy. Był wkilku miejscach
          w Polsce, ale 2dni był też wWarszawie i byłam na tych spotkanich. 1
          było na Ursynowie. Uleczył w trakcie modliwty i mszy wiele osób. W
          pewnym momencie powiedział, że jest kilka osób, które kochaja osoby
          tej samej płci.. i Pan Was teraz uzdrawia.

          Ten ksiądz to jest wielki charyzmatyk. Prawdopodobnie przyjedzie
          jeszcze raz w tym roku. Sledz kiedy bedzie i wybierz się na msze...
          ale oczywiscie musisz być człowieki9em wierzacym.
          W kosciele sw. Boboli w Warszawie sa msze o uzdrowienie. zapoznaj
          się ... zycze powodzenia !!"

          Czy to nie postepowanie normatywne?

    • elielieli Poczytaj Foucault'a 27.09.08, 21:14
      "Jeżeli zarówno kategoria sex jak i gender są wynikiem produkcji
      władzy, to tożsamość płciowa nie zawiera w sobie żadnej prawdy, a
      kategorie te są jedynie technologią władzy".
      Tak mi sie ta strona podoba, ze nie moge sie powstrzymac od
      cytowania. Ja to sie tego w obcych jezykach naczytalam i nie
      potrafilabym tego tak dobrze przetlumaczyc. No i jest jesze jedna
      korzysc: nie beda mnie posadzac o misjonarne zapedy.
      Czytaj i ucz sie, to jest czesc historii ktora ulegla
      komunistycznej i katolickiej cenzurze. jak to dobrze ze ten pan/i
      Jarymowicz to taki swiatly czlowiek i nie boi sie ze jej/jemu
      chalupe spala w tym ciemnogrodzie (te dewotki co to co rok to
      prorok- i sie maja za wzor-jedyny wzor kobiety...ha ha ha)
    • elielieli jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 21:28
      Opowiem ci jeszcze jedna anegdote wyjeta z zycia (fakt na prawde
      mial miejsce ale niestety nie pamietam nazwisk).
      Spotkala sie amerykanska psychoterapeutka z psychoterapeuta z
      Izraela. ona byla od lat lesbijka zdeklarowana a on gey-em. Ale w
      nocy skonczyli w lozku. On mowi do niej, nieco zdziwionej, juz po
      wszystkim: no widzisz, wiedzialas przeciez ze jak sie w jakis
      obiekt tak naprawde emocjonalnie zainwestuje to nie ma zadnej
      roznicy czy to mezczyzna czy kobieta".
      • final.destination Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 22:18
        elielieli, czytałem ten artykuł ale się troche w nim zgubiłem tzn
        nie wiem czy dobrze zrozumiałem że orientacja jest jak gdyby z góry
        nam narzucona przez jakieś "normy społeczne" ? PRosze o jakieś
        przetłumaczenie na chłopski rozum ;d
        • elielieli Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 22:39
          powiedzmy ze za duzo osob wykorzystalo problemy z orientacja do
          sprawowania kontroli nad "innymi" (w tych innych wliczano tez
          kobiety, a to tylko dlatego ze latwiej bylo nad nimi sprawowac te
          kontrole). Do tego stopnia, ze osoby ktore zmienily plec zobaczyly
          ze swiat dla nich radykalnie sie zmienil.Wszystkie problemy
          cudownie zniknely. Wiec stad podejrzenie ze nie tyle ten problem w
          indywidualnej psychice czlowieka ( z orientacja) ile struktury
          spoleczne ( w tym stereotypy, modele, wzorce) sa przyczyna
          cierpienia. Struktury, a wlasciwie nadstruktura "dyskurs" wymykaja
          sie spod kontroli nawet ich tworcom i zaczynaja ksztaltowac nasze
          mysli i nasze zycie. I tak oto sie staje ze np. nie jestesmy w
          stanie myslec nawet o sobie inaczej jak tylko w kategoriach
          zdrowia/patologii.
          Najbardziej zaciekliwa walka w spoleczenstwie toczy sie o
          tozsamosc, o prawo do jej budowania, odkrywania i okazywania innym.
          Niektorym ludziom jest to wrecz zakazane. Kto przegrywa jest na
          zawsze pozbawiony prawa do swojej wlasnej tozsamosci. Wielu poetow
          i pisarzy wlasnie w tym widzialo pierwsza przyczyne cierpienia
          czlowieka.Sfera seksualna jest najczesciej wykorzystywana do
          tlamszenia ludzkiej tozsamosci, to dlatego kiedy chce sie zgladzic
          jakis narod to gwalci sie masowo kobiety. Nie dlatego zeby dac
          upust chuci, tylko zeby podkreslic zaglade tozsamosci tego narodu.
          • elielieli Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 22:43
            nic nie moze tak rozdraznic samcow dominujacych ( i
            podporzadkowanych im samic) jak jakies oznaki heteroseksualnosci.
            Tego poprostu nie toleruja.
            • elielieli Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 22:48
              Byloby to kwestionowaniem wladzy dominujacych i zamachem na
              panujacy (od tysiecy lat) porzadek. Tak wiec feministki
              przetlumaczyly za Foucault'em ten temat i zamiast mowic o seksie i
              seksualnosci ujely go w jedno slowo: power
            • final.destination Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 22:50
              coraz mniej rozumiem _^_
              • elielieli Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 22:55
                Nie przejmuj sie, trzeba duzo czasu zeby przejsc z jednego systemu
                myslenia na zupelnie odwrotny.Poszukaj ludzi ktorzy przez to
                przeszli i sa szczesliwymi hetero o queer.
                sedno w tym ze to nie Matka Natura nas tak unieszczeliwila tylko
                ludzie co sobie wymyslili pewne kategorie i probuja
                innych "znormalizowac"
                • grzehuu Re: jeszcze jedna anegdota na dobranoc 27.09.08, 23:20
                  elielieli napisała:

                  > Nie przejmuj sie, trzeba duzo czasu zeby przejsc z jednego systemu
                  > myslenia na zupelnie odwrotny.Poszukaj ludzi ktorzy przez to
                  > przeszli i sa szczesliwymi hetero o queer.
                  > sedno w tym ze to nie Matka Natura nas tak unieszczeliwila tylko
                  > ludzie co sobie wymyslili pewne kategorie i probuja
                  > innych "znormalizowac"

                  czy ty sugerujesz że chłopak ma się strać transwestytom ?
    • dekadencja1 Re: pęknięte lustro 28.09.08, 00:58
      final.destination napisał:


      > problem w tym że gdy jestem
      > z dziewczyną czy chłopakiem w obu przypadkach czuje ze coś jest
      nie tak i
      > jestem wewnętrznie nieszczęśliwy.

      > bo chciał bym się z kimś związać, gdy jestem sam ciągle doskwiera
      mi samotność, gdy już kogoś znajdę zaczynam tęsknić za tą
      samotnością.
      > ta moja druga połówka została tylko na jakiś czas uśpiona... JA
      JUŻ NIE WIEM
      > CO MAM ROBIĆ czuje się rozdarty w środku za każdym razem gdy chce
      się związać
      > ta druga połówka mówi że to nie jest dobre że się tylko oszukuję.


      Spróbuj jednak poszukać terapeuty, który pomoże Ci w taki sposób, że
      te dwie połówki dogadają się z sobą . I uciekaj od "terapeuty" ,
      który chece podejmować decyzje za Ciebie bądź za którąś z Twoich
      połówek. Powodzenia.
    • solaris_38 Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 03:06
      poczekaj na miłość
      nie ważne jakiej płci - kiedy pokochasz będzie dobrze

      a jesli nie potrafisz pokocha to też się nie martw

      W życiu jest jeszcze przyjaźń
      Ona też jest wartością
    • leda16 Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 08:56
      Otóż ostatnio zaangażowałem się w
      związek z dziewczyną tłumacząc sobie ze poprzednie związki były nie udane bo
      byłem szczeniakiem, ale gdy mija mi teraz okres zafascynowania te myśli
      wracają, tracę zainteresowanie tą dziewczyną. Dodam że tak samo było gdy
      próbowałem związać się z facetem.

      Pewnie dlatego, że u Ciebie egoisto "związanie się" ma na celu potwierdzenie własnej tożsamości seksualnej a nie miłość. Ludzi traktujesz istrumentalnie, jak przedmioty do wykorzystania dla uzyskania własnej gratyfikacji. Rzeczywiście, jesteś jeszcze zbyt młody żeby zrozumieć, że miłość rodzi się z fascynacji drugą OSOBĄ a nie wykorzystaniem jej w celach seksualnych. W gruncie rzeczy Ty nikim się nie interesujesz, niczyimi potrzebami, tylko czubkiem własnego penisa, więc nie kryguj się jak to nikogo nie chcesz "skrzywdzić". Każde wykorzystanie kogoś dla własnych celów jest krzywdą. Myślenie krzywdą nie jest i to w tym wieku już powinieneś wiedzieć.. Przez penis do "związku" :). No, na to pewnie żadna mądra dziewczyna nie poleci. A Ty zamiast koncentrować się na seksie, zastanów nad własną zdolnością do nawiązywania bliskich związków UCZUCIOWYCH, bo chyba tu pies leży pogrzebany. Inaczej juz dawno wypróbowałbyś swoją "orientację " w burdelu. W diagnozie ew. zaburzeń osobowości w kierunku psychopatii, wydajnie pomoże Ci psycholog.
      • elielieli Kiedy to milczenie jest zlotem 28.09.08, 10:12
        Czasami lepiej sobie glosno pomilczec zamiast nazywac psychopata
        osobe zupelnie zdrowa.

        Co do oryginalnego watka. Problem jest skomplikowany i zlozony z 2
        a. problem tozsamosci seksualnej
        b.problem z bliskoscia intymna w zwiazku
        tozsamosc juz omowilam, co wcale nie znaczy ze to prostsza sprawa,
        ale zejme sie b.
        OCZYWISCIE ze powinienes znalezc terapeute, ale takiego
        zorientowanego "na klienta" czyli ze szkoly Rogers'a, Reich'a
        Lang'a lub Lowena. Psychoterapeuta ze szkoly Junga kazdemu by
        pomogl, ale to niezmierna rzadkosc i skarb, bo szkol jest malo a
        wyksztalcenie kosztuje baaardzo duzo.
        Alle o co chodzi. Chodzi o to, zeby ci nie stawiac diagnoz, nie
        szukac problemow tylko obserwowac jak nawiazujesz zwiazki, jak one
        sie rozwijaja, na ile w nie inwestujesz i w ktorym momencie pojawia
        sie ta twoja neurotyczna blokada. Fakt ze zainteresowanie ci
        przechodzi (tak do faceta jak tez i do kobiety) ma chronic cie
        przed domniemanym niebezpieczenstwem. Zaklada sie ze kazdy z
        dziecinstwa wynosi pewien sposob/model nawiazywania zwiazkow i
        bycia w nich, ktory oczywiscie zalezy bardzo od naszej relacji
        (pozytywnej, negatywnej i takiej sobie)z matka, z rodzicami, lub
        osobami ktore sie nami zajmowaly. W twoim przypadku moga byc rozne
        hipotezy: zostales zraniony emocjonalnie przez oboje z rodzicow,
        lub przez jedno z nich, ale drugie cie "zdradzilo" bo wydawalo ci
        sie ze przeszlo na strone tego, kto cie krzywdzil. A moze byc tez
        zupelnie inny scenariusz, moze oboje bardzo cie kochali, az za
        bardzo. Nigdy nie dali ci sie naprawde odciac i usamodzielnic
        emocjonalnie, podswiadomie myslisz ze bys ich (albo jedno z nich)
        skrzywdzil gdybys sie oddal bezgranicznie innej osobie i amputujesz
        kazdy zwiazek jak zagangreniona konczyne?
        • final.destination Re: Kiedy to milczenie jest zlotem 28.09.08, 10:28
          jeśli chodzi o relacje z rodzicami to uważam że przez całe moje dotychczasowe
          życie byli nie obecni. Moje problemy tak naprawdę zaczęły się objawiać pod
          koniec gimnazjum i całe liceum. Poza tym w pewnym momencie wyszło tak że oni się
          o mnie dowiedzieli przez przypadek i od tego czasu czekam tylko na okazje az się
          z tego domu wyniosę. To dość ciekawe ale moje cheć opuszczenia domu trwa już od
          bardzo dawna.
      • final.destination Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 10:14
        leda16 gadasz głupoty bo do seksu jako takiego jeszcze nie doszło i nie jest to
        dla mnie na pewno sposób potwierdzenia się.
        Ktoś trafnie wyżej powiedział " pęknięte lustro" tak się właśnie czuję , być
        może gdybym znalazł gdzieś pomoc , gdybym pogodził obie strony ze sobą to może
        wszystko było by OK, może skończyły by się myśli typu "coś tu jest nie tak ",
        teraz jak sobie to wszystko przez noc przemyślałem akceptacje siebie takiego
        jakim jestem mogło by wiele pomóc ale niestety nie jest to "rzecz" na zawołanie.
        pozdrawiam
        • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 10:48
          Obawiam sie ze pomocy tak szybko nie znajdziesz, musialbys znalezc
          terapeute gey'a, lesbijke albo osobe baaardzo uczciwa w swoim
          fachu. Szukaj w literaturze i w srodowisku homo takich samych
          doswiadczen.
          Ztego co piszesz to nigdy nie miales oparcia zaakceptowania, wiec
          moze panicznie lekasz sie odrzucenia. Gdyby facet dowiedzial sie ze
          ty jednak lubisz dziewczyny, moglby cie odrzucic, bo jestes dla
          niego "niepewny" lub falszywy, dziewczyna to samo, chociazby przez
          fakt ze jestes gey'em. Tak czy inaczej pieklo odrzucenia stoi przed
          toba otworem.
          Musisz znalezc kogos kto cie nauczy jak sie przechodzi spokojnie
          przez to pieklo nie robiac sobie dotkliwych oparzen IV stopnia.
        • leda16 Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 12:27
          leda16 gadasz głupoty bo do seksu jako takiego jeszcze nie doszło

          Właśnie dlatego wysłałam Cię do burdelu, zamiast do psychoterapeuty. Żeby leczyć problemy seksualne, trzeba wiedzieć, jakie one są, a tego nawet Ty nie wiesz. Jeżeli zaś oczekujesz, że jakakolwiek dziewczyna pójdzie z Tobą do łóżka bez zaangażowania uczuciowego, to głupi jesteś Ty.


          i nie jest to
          > dla mnie na pewno sposób potwierdzenia się.


          Więc co jest problemem? Niemożność UCZUCIOWEGO zaangażowania się w związek? Przecież to problem psychiczny a nie seksualny!~W ogóle ja Cię nie rozumiem. Tracisz zainteresowanie człowiekiem jako obiektem seksualnym czy personą?
          • final.destination Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 15:23
            > Jeżeli zaś oczekujesz, że jakakolwiek dziewczyna pójdzie z Tobą do łóżka bez z
            > aangażowania uczuciowego, to głupi jesteś Ty.
            >
            widzisz, musze powiedzieć że wyżej skłamałem mowiac że nie uprawiałem seksu ,
            prawda jest taka że spałem zarówno z kobietą i z facetem, oczywiście nie
            poszeddłem po pierwszej randce do łózką wszystko to było po dość długim czasie,
            ale nie jestem w stanie powiedzieć co było fajniejsze bo oba te doświadczenia
            były w jakis sposób niesamowite i inne, ale jak juz wyzej wspomniałem nie był to
            dla mnie priorytet aby się sprawdzić tylko wszystko wyszło na spontana .
            Zaczynam dochodzić do wniosku że cały mój
            problem polega na tym że boje się że któryś z moich partnerow dowie się ze
            jestem Bi , pamiętam jak ludzię zmieniali do mnie nastawienie gdy się o tym
            dowiadywali ,słyszałem teksty typu ze jestem dwulicowy , ze pewnie na boku mam
            kogos innego , ze bede nie stały w uczuciach lub ze to stan przejściowy :/
            chodzi chyba tez o to że będąc z dziewczyną musze udawaać kogoś kim nie jestem
            ze jestem 100%heteryk co mnie strasznie męczy
            • leda16 Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 19:14
              > prawda jest taka że spałem zarówno z kobietą i z facetem,... cały mój
              > problem polega na tym że boje się że któryś z moich partnerow dowie się ze
              > jestem Bi ,


              Przypuszczam, że z Ciebie takie bi jak ze mnie ho :). Ot wywaliłeś pierwsze koty za ploty i to wszystko, zaspokoiłeś ciekawość a teraz masz lekki niepokój, co będzie nastpnym razem. Baw się dalej, praktyka czyni mistrza ;).Pomysl też o poważniejszych sprawach - studia, pasje,cele życiowe itp.
              • final.destination Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 20:48
                > Baw się dalej, praktyka czyni mistrza ;).Pomysl też o p
                > oważniejszych sprawach - studia, pasje,cele życiowe itp.

                Jeśli chodzi o pasje, cele życiowe i studia to to jest jedyna kategoria w moim
                życiu gdzie stąpam po twardym gruncie, jeśli chodzi o sprawy wspomniane w wątku
                to stąpam po cienkim gruncie ;p
      • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 11:08
        Prosze jakiego Pani psycholog ze srednim wyksztalceniem nam tu baka
        puscila!
        • elielieli Re: Nie potrafie sobie już poradziić :((( 28.09.08, 11:08
          MAm na mysli wypowiedz ledy16
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka