Dodaj do ulubionych

Kłopot ze sobą

10.10.08, 15:28
Witam wszystkich.
To jest mój pierwszy post na forum, mam duże obawy, czy zostanie potraktowany poważnie, a bardzo bym chciała, żeby był.
Panie i Panowie, mam kłopot ze sobą i swoim wyglądem.

Nie wiem nawet od czego zacząć...
Najlepiej chyba już na początku napisać, że zdaję sobie sprawę, że moje problemy istnieją w mojej głowie. Nie mam nadwagi, nie mam blizn, czasem słyszę na ulicy, że jestem ładna, interesują się mna mężczyźni. Jestem po prostu normalna. Ale to wszystko wiem tylko teoretycznie. A praktycznie...
Można chyba powiedzieć, że oceniam swoją osobę przez pryzmat swojego wyglądu. Wydaje mi się, że jestem za mało atrakcyjna dla swojego męża, przez długi czas bardzo wstydziłam się przed nim rozebrać, a i do tej pory nie jest to dla mnie łatwe.Nigdy nie zdobyłabym się na np.striptease, uważam, że nie ma sensu kupowanie ładnej bielizny, i tak nie będę w niej wyglądać jak trzeba, więc po co się jeszcze ośmieszać.
Nienawidzę wychodzić na plażę. Wszelkie moje 'występy' w stroju kąpielowym są ograniczone do minimum, rozbieram się jak już wchodzę do wody i zakrywam jak najszybciej się da. Niejednokrotnie w ogóle rezygnuję z kąpieli, bo pokazanie się w stroju kąpielowym jest ponad moje siły. Ostatnie wakacje były dla mnie katorgą - dosłownie.Pojechaliśmy ze znajomymi w ciepłe miejsce. Dwa miesiące przed wyjazdem już przeżywałam, że będę musiała publicznie się rozebrać. Sam pobyt też nie był dla mnie łatwy. Na plażach często spotkać można było kobiety opalające się topless, lub w ogóle nago. Moja reakcja na obecność w moim pobliżu ładnej kobiety to automatyczne spięcie. Czuję się wtedy jak ostatni brzydal, jakbym nic nie była warta, mam ochotę wleźć pod kamień, żeby mnie w ogóle nie było. Bo po co mam być, skoro są one, te piękne?
W oczywisty sposób przekłada się to wszystko na mój związek. Jak tylko pojawia się jakaś ładna kobieta, automatycznie czuję się od niej gorsza. Automatycznie wydaje mi się, że mój mąż się na nią patrzy, wmawiam sobie, że on pewnie teraz wyobraża sobie seks z nią, i katuję sama siebie myślą, że przecież nie można go winić, że chciałby w końcu przespać się z kimś kto ma ładne ciało, z kimś godnym jego. Żeby było jasne - mąż nigdy nie dał mi powodu do zazdrości - wszystko dzieje się w mojej głowie. I niby zdaję sobie sprawę, że to moje wymysły, ale nic to nie pomaga.
Dodam jeszcze, że dla innych kobiet jestem bardziej łaskawa w ocenie. Jeśli chodzi o moje ciało, to nie jestem w stanie go zaakceptować w żadnej postaci. Musiałabym wyglądać jak modelka. A zdaję sobie sprawę jak mi daleko do takiego wyglądu. O dziwo, nie uważam, żeby inne kobiety musiały tak wyglądać, żeby wyglądać dobrze. Tylko ja.
Mąż przestał się wypowiadać na temat mojego wyglądu, kategorycznie odmawia wszelkich rozmów na ten temat. Zdaje sobie sprawę, że wszelkie negatywne, choćby najdrobniejsze uwagi na temat mojego wyglądu powodują, że kompletnie się rozsypuję, nie umiem sobie z tym poradzić.
Ja sama mam już tego dość, nie chcę tak dalej zamęczać siebie, a przy okazji wszystkich dookoła. Tak dalej nie da rady żyć. Zaczęłam chodzić na aerobik, aby poprawić trochę wygląd i samopoczucie, ale zdaję sobie sprawę, że problem nie tkwi w tym jak wyglądam, ale w mojej głowie.
Jak ja zazdroszczę kobietom pewnym siebie, potrafiącym po prostu cieszyć się życiem...

Chciałam prosić o pomoc w znalezieniu rozwiązania, może jakieś książki, broszury, może potrzebna mi jest jakaś terapia?

Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 16:02
      Gdybyś Ty nie akceptowała tylko swojego ciała to byłby mały kłopot,
      ale on jest chyba trochę większy
      • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 17:07
        Ok, możesz rozwinąć myśl ?
        • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 17:29
          anto.nina.nina napisała:

          > Ok, możesz rozwinąć myśl ?

          A Ty to Twoje ciało?
          • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 18:11
            Nie, ja to nie tylko moje ciało. Ale moje ciało jest pewną częścią składową
            mnie. I nie jestem w stanie zaakceptować tej części mnie taką jaka jest. Nie
            wiem dlaczego mam z tym aż taki kłopot.
            Sugerujesz, że mam kłopot z akceptacją całej siebie?
            • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 18:25
              anto.nina.nina napisała:

              > Nie, ja to nie tylko moje ciało.

              Moża Cię poznać, rozponać, usłyszeć, poczuć poprzez Twoje ciało. No
              jak to jest u Ciebie? Jesteś swoim ciałem?
              • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 18:45
                Można mnie poznać, można rozpoznać, można usłyszeć i poczuć. Wygląda na to,że
                jestem swoim ciałem.
                • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 19:00
                  anto.nina.nina napisała:

                  > Można mnie poznać, można rozpoznać, można usłyszeć i poczuć.
                  Wygląda na to,że
                  > jestem swoim ciałem.
                  I jak to jest dla Ciebie, jak to jest w całości?
                  • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 19:25
                    Różnie.
                    czasem ok, ale wystarczy mała rzecz, żebym zamknęła się w sobie.
                    Nie jestem zbyt pewna siebie chyba...
                    • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 19:40
                      anto.nina.nina napisała:

                      > Różnie.
                      > czasem ok, ale wystarczy mała rzecz, żebym zamknęła się w sobie.
                      > Nie jestem zbyt pewna siebie chyba...


                      Sugerujesz, że masz kłopot z akceptacją całej siebie? :)
                      • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 19:47
                        No może i racja:)
                        Ale co dalej?
                        • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 19:56
                          anto.nina.nina napisała:

                          > No może i racja:)
                          > Ale co dalej?

                          A co masz na myśli mówiąc co dalej?
                          • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 23:39
                            Jak sobie z tym poradzić?
                            • elielieli Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 23:43
                              proste.zmienic obiekt zainteresowan. zamiast skupiac sie na
                              ksztalcie twoich 4 liter idz jako wolontariusz np. na oddzial
                              onkologii dzieciecej. Zobacz jak dzieci cierpia i umieraja a po
                              pewnym czasie bedziesz Bogu dziekowac ze jestes zdrowa jak ryba i
                              nie masz zadnych innych problemow.
                              • psychoguru Tak jesli 11.10.08, 08:22
                                elielieli napisała:

                                > proste.zmienic obiekt zainteresowan. zamiast skupiac sie na
                                > ksztalcie twoich 4 liter idz jako wolontariusz np. na oddzial
                                > onkologii dzieciecej. Zobacz jak dzieci cierpia i umieraja

                                Tak, to moze byc tez dobra terapia zachowawcza jesli przyczyny sa w
                                nastrojeniu podstawowym systemu aktywnosci zyciowej przy ktorym
                                nadmierny wplyw ma cialo. To wychodzi w czasie wywiadu gdy okazuje
                                sie np. ze kobieta marzyla o karierze modelki czy aktorki
                                zafascynowana ich kasa i stylem zycia, przywiazuje duza uwage do
                                wzorcow superlasek bombardujacych z kolorowych magazynow, uwaza ze
                                sukces zawodowy, uczuciowy i interesujace zycie zaleza glownie od
                                ksztaltu ciala, itd. Nie znamy profilu osobowosci i historii zycia
                                tej osoby wiec trudno powiedziec czy to pasuje. Ale mozna sadzic ze
                                problem jest tu jednak glebszy gdyz poziom samooceny jest bardzo
                                niski i niektore zachowania sa na pograniczu fobii. Sama terapia
                                polegajaca na zmianie wzorcow stylu zycia moze wiec nie wystarczac.

                                > a po pewnym czasie bedziesz Bogu dziekowac ze jestes zdrowa jak
                                > ryba i nie masz zadnych innych problemow.

                                Amen. Jak widac dobre wzorce z kraju katolskiego terroru jeszcze ci
                                pozostaly w glowie hehe.
                                • elielieli Re: psycholgulu 11.10.08, 13:14
                                  Nastepny totalny flop, flop w diagnozie, flop w zaleceniach
                                  terapeutycznych.
                                  Ktos skasowal moja odpowiedz na twoja analize probelmu
                                  przeprowadzona "na chlopski rozum", w zwiazku z czym nie bede juz
                                  tracic czasu na czytanie twoich beznadziejnych postow i na
                                  korygowanie kazdego etapu twojego myslenia.
                                  sam/a siebie nie osmieszaj
                            • dekadencja1 Re: Kłopot ze sobą 11.10.08, 09:49
                              anto.nina.nina napisała:

                              > Jak sobie z tym poradzić?
                              To zleży co chcesz uzyskać. Pewnie różne rzeczy możesz robić i na
                              areaobik chodzić,i książki o dobrym samopoczuciu czytać, i zajmować
                              się chorymi dziećmi... Jeśli uznasz, że to Ci pomaga to rób to. A
                              może są jakieś inne rozwiązania, które uznasz za dobre dla siebie :)
    • psychoguru Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 18:18
      Bardzo duzo i coraz wiecej kobiet ma problemy z akceptacja swojego
      ciala. Przypisuje sie to wplywowi mediow lansujacych wzory typu
      barbie juz dla malych dziewczynek oraz urynkowieniu relacji
      miedzyludzkich w wszelkich sferach. Pod tym ostatnim wzgledem
      Polska jest jeszcze daleko w tyle, na przyklad w USA operacje
      plastyczne dokonywane sa na masowa skale. Doprowadza to do sytuacji
      ze przecietny biust sie nie liczy, musi byc jak duze sterczace
      balony.

      To tak na marginesie. Twoj problem jest powazny i na pewno
      nalezaloby sprobowac terapii. Celem terapii jest ustalenie przyczyn
      nieakceptacji ciala i korekcja postawy. Przyczyn nieakceptacji moze
      byc wiele, od ogolnie bardzo niskiego poziomu samooceny
      wynikajacego z profilu osobowosci i roznych zaburzen (nawet
      hormonalnych), do negatywnych wzorcow zakodowanych w mozgu.
      Negatywne wzorce moga byc zakodowane wskutek najrozmaitszych
      wydarzen. Zdarza sie ze matka wypomina corce ze jest "brzydka" albo
      uslyszy sie ocene kolezanki. W twoim przypadku sa tak silne objawy
      ze mozna sie zasatanawiac czy nie wynikaja z jakich bardzo
      drastycznych wydarzen w dziecinstwie czy wczesnej mlodosci w
      ktorych cialo zostalo "skompromitowane". Na przyklad dziewczynka
      zostala przemoca publicznie obnazona w formie glupiego "zartu" a to
      wywolalo u niej trwale poczucie glebokiego wstydu.

      To sa tylko spekulacje, wykrycie konkretnych przyczyn u ciebie
      pozwoliloby na terapie majaca na celu zmiane nastrojenia systemu
      samooceny w mozgu.

      Terapia to jedno, ale u ciebie problem jest jeszcze powazniejszy
      bo poziom niskiej samooceny ciala graniczy z fobia. Nalezaloby wiec
      sprobowac sposobow stopniowego oswajania ktore stosuje sie przy
      terapii fobii. Na przyklad jesli ktos ma fobie na punkcie pajakow
      czy wezy to oswaja sie najpierw przez pokazywanie obrazkow, pozniej
      plastykowych zabawek a w koncu zywych obiektow.

      W twoim przypadku oswajaniem bylby masaz ciala dokonywany przez
      meza. Na poczatku sesje masazu odbywalby sie w ciemnosci i nawet w
      pelnym ubiorze oraz moglyby sie ograniczac np. tylko do plecow.
      Nastepnie bardzo stopniowo i powoli dodaje sie nieco oswietlenia,
      zdejmuje nieco ubioru i rozszerza zakres. Po jakims czasie np.
      kilku miesiecy powinien byc mozliwy masaz w pelnym swietle i bez
      niczego co zmniejszyloby poziom znacznie ponizej fobii.Wtedy mozna
      by przystapic do nastepngo etapu czyli stopniowgo ogladania nagiego
      ciala w lustrze. Masaze maja na poczatek ta zalete ze konkretne
      bodzce dotykowe zmniejszaja wplyw urojonych bodzcow wizualnych.
      Masaze wplywaja tez znakomicie na wiezi miedzy malzonkami co na
      pewno jest wam potrzebne.
      • anto.nina.nina Re: Kłopot ze sobą 10.10.08, 19:00
        Dziękuję za odpowiedź.

        Muszę jednak, dodać, że to nie jest tak, że nie jestem w stanie spojrzeć na
        siebie w lustrze. Mogę się oglądać, ale się sobie nie podobam. I co bym nie
        robiła, nic nie pomaga. Dieta, ćwiczenia - pomagają na krótko - żeby czuć się
        dobrze ze sobą musiałabym być ciągle na diecie albo ciągle ćwiczyć. Nie chce mi
        się wierzyć, że to jest normalne, są przecież kobiety, które nie wyglądają jak
        te z plakatów, a czują się ze sobą dobrze...

        • psychoguru Nie ma innej rady 10.10.08, 19:55
          anto.nina.nina napisała:

          > Muszę jednak, dodać, że to nie jest tak, że nie jestem w stanie
          spojrzeć na
          > siebie w lustrze. Mogę się oglądać, ale się sobie nie podobam. I
          co bym nie
          > robiła, nic nie pomaga. Dieta, ćwiczenia - pomagają na krótko -
          żeby czuć się
          > dobrze ze sobą musiałabym być ciągle na diecie albo ciągle
          ćwiczyć. Nie chce mi
        • psychoguru Nie ma innej rady - powtorka 10.10.08, 20:00
          Niestety wystapil blad wiec powtorka:

          anto.nina.nina napisała:

          > Muszę jednak, dodać, że to nie jest tak, że nie jestem w stanie
          spojrzeć na
          > siebie w lustrze. Mogę się oglądać, ale się sobie nie podobam. I
          co bym nie
          > robiła, nic nie pomaga. Dieta, ćwiczenia - pomagają na krótko -
          żeby czuć się
          > dobrze ze sobą musiałabym być ciągle na diecie albo ciągle
          ćwiczyć. Nie chce mi
          > się wierzyć, że to jest normalne, są przecież kobiety, które nie
          wyglądają jak
          > te z plakatów, a czują się ze sobą dobrze...

          Oczywiscie ze tak jest. Twoim problemem jest nastrojenie systemu
          samooceny, prawdopodobnie jest zbyt duzy wplyw wzorcow
          zewnetrznych, inne kobiety tego nie musza miec. A nawet moga miec
          silny wewnetrzny pozytywny sygnal oceny ciala wiec niezaleznie od
          tego jak naprawde wygladaja bardzo chetnie beda sie pokazywaly w
          bikini na plazy, i to tlumaczy widoki 150 kg wielorybow topless:).
          Nalezaloby wiec najpierw wyjasnic jakie sa mozliwe przyczyny twojej
          negatywnej samooceny i podjac korekcje. Nie jest to takie proste
          jak zazycie pigulki ale nic innego na to nie wymyslono.

          Natomiast zachowania na pograniczu fobii trzeba korygowac
          zachowawczo tak jak opisano poprzednio lub w jakis inny sposob
          dostosowany do twojego problemu.

          Takich sposobow jest wiele, i nieraz sama osoba jest w stanie cos
          podsunac albo dobrac na podstawie przykladow. Jako ilustracja
          przypomina sie jeszcze przyklad, tym razem zwiazany z seksem.
          Jezeli kobieta ma problemy z akceptacja ciala to poleca sie seks z
          widokiem w lustrze. Duze lustro ustawia sie na/przy lozku,kobieta
          jest zwrocona przodem, mezczyzna za nia z tylu tak by mogla
          obserwowac swoje nagie cialo, pieszczoty mezczyzny oraz narzady
          plciowe i ruchy czlonka w pochwie. Sposob ten jest skuteczny dzieki
          kolizji sprzecznych sygnalow w systemie samooceny. Z jednej strony
          generowany jest silny wewnetrzny sygnal negatywnej oceny ciala, z
          drugiej strony nietypowa informacja wzrokowa oddzialywuje bardzo
          mocno (na poczatku nawet na zasadzie szoku) i sygnalizuje silne
          pobudzenie seksualne mezczyzny co w systemie podswiadomym
          interpretowane jest jako bardzo mocny sygnal pozytywnej oceny
          pierwotnej wartosci ciala ktore wzbudza taka reakcje. Powoduje to
          redukcje wplywu sygnalu negatywnego na zachowanie i jesli jest to
          powtarzane to sila tego sygnalu opadnie a sygnal pozytywny bedzie
          mial coraz wiekszy wplyw bo ta nietypowa sytuacja dziala mocniej od
          zakodowanego wzorca.

          A ogolnie jest tak ze jesli w tej sprawie nic sie nie bedzie robilo
          to nic sie nie zmieni. Ale wtedy bardzo niekorzystne jest to ze
          wskutek uplywu lat sygnal negatywnej ocena ciala bedzie narastal i
          niepotrzebnie zatruwal zycie.
    • solaris_38 Branden 10.10.08, 21:29
      Nataniel Branden "6 filarów poczucia wartosci"
    • mar.lena Re: Kłopot ze sobą 11.10.08, 13:54
      Masz wzgledem siebie bardzo duze wymagania, chcialabys wygladac
      idealnie. Ale niby dlaczego mialoby tak byc?

      Moim zdaniem musisz zdac sobie sprawe z tego, ze tak wlasciwie nie
      ma powodu, zebys akurat Ty miala byc sliczna jak z obrazka, takich
      pieknych osob jest niewiele, reszta zmaga sie z roznymi defektami,
      lub zwyklymi oznakami starosci. Zadowolenie z wlasnego wygladu moze
      wynikac z kilku rzeczy:

      1. z poczucia tego, ze dbamy o swoja urode i wyglad nalezycie,
      2. z reakcji innych osob, z tego, ze sie im podobamy,
      3. z faktu, ze czujemy sie na tyle wartosciowi wewnatrznie, ze uroda
      jaka by nie byla, jedynie nas dopelnia (wspolgra z wnetrzem)
      4. z humoru, kiedy ma sie dobry humor, wszystko wyglada lepiej

      Musisz zadbac najpierw o psyche, bo nie bez powodu mowi sie, ze ta
      kobieta, ktora czuje sie piekna, po prostu nia jest. Czyli punkt 3.
      Musisz robic takie rzeczy, ktore powoduja, ze czujesz sie silna
      wewnetrznie, musisz byc w czyms dobra, znajdowac czas na swoj wlasny
      rozwoj, nie stac w miejscu. No i dbac o dobry humor, rozrywke,
      starac sie duzo usmiechac, usmiechniety czlowiek wyglada pieknie! --
      > p.4

      Co do punktu 1. nie boj sie wydawac na siebie pieniedzy, kup sobie
      te dobra bielizne koniecznie! Chodz na basen, moze na solarium,
      jesli lubisz, dbaj o to, zeby miec dobre kremy i perfumy, ktore
      lubisz. Nawet kiedy jestes zmeczona, staraj sie dobrze wygladac, nie
      odpuszczaj sobie, a zobaczysz, ze to da efekty, ludzie beda Cie
      postrzegac, ze jestes zadbana, a Ty sama bedziesz miala poczucie, ze
      zrobilas dla siebie cos dobrego. Przeciez sama swiadomosc, ze ma sie
      na sobie super bielizne potrafi poprawic humor i samopoczucie, mimo,
      ze nikt tego nie widzi. :o)

      Co do 2. staraj sie byc kobieca. Nos swoja kobiecosc, feromony,
      ktore posiadasz, cieplo wewnetrzne, jak wielki skarb, bo to jest
      skarb. Tak jakbys nosila naszyjnik z diamentow. Miej swiadomosc
      tego, staraj sie miec czas tylko dla siebie, na wlasne rozmyslania,
      lub czytanie ksiazki, zeby miec potem w oku jakas tajemnice.

      I nade wszystko mów sobie, ze jestes piekna. Mow, kiedy tylko sobie
      o tym przypomnisz. W koncu zacznie dzialac. :"o)

    • spinline Niedopieszczonie... 11.10.08, 14:26
      Ma to do siebie, ze odbija sie pod postacia przeroznych
      autoagresji. Taka autoagresja moze byc to co opisujesz. Autoagrsja
      podszyta neuroza, lekiem, strachem.

      Bawiac sie dalej w rozwiazanie twojej zagadki, moze byc to cos, co
      wynika z calej twojej relacji z twoim mezem. Cos pomiedzy wami nie
      funkcjonuje tak jak powinno. Ty po prostu zapewne nie czujesz sie
      pozadana i do konca kochana przez meza.Stad u ciebie ta
      nieuswiadamiana neuroza i szukanie przyczyn. Ogolnie cos ten twoj
      facet nie dziala jak powinien skoro zyjac z nim przezywasz takie
      frustracje.

      Inna strona twojej historii, moze lezec w bardzo starych
      zaniedbanych neurozach, o ktorych zapomnialas na chwile, a one sie
      przypominaja po latach. Np. Sklonnosci do bulomii, czy anorexi.
      osoby dotkniete tymi schorzeniami maja podobne tendencje do
      koncentrowania sie na swoim ciele.Porownywania sie z innymi
      kobietami, na swoja niekorzysc. I ogolnej koncentracji na ciele,
      braku akceptacji swojego ciala, siebie. Moze jestes w przededniu
      ktorys z tych schorzen?

      Szukaj pomocy u dobrego psychiatry¨i psychologa.
      • elielieli Re: Niedopieszczonie... 11.10.08, 15:18
        Opowiem wam kawal z cyklu:"przychodzi baba do psychologa"
        …a psycholog diagnostykuje jej fobie i newroze.Przychodzi baba do
        psychologa i mowi:
        “Witam wszystkich. To jest mój pierwszy post na forum, mam duże
        obawy, czy zostanie potraktowany poważnie, a bardzo bym chciała,
        żeby był.
        Panie i Panowie, mam kłopot ze sobą i swoim wyglądem.”
        Z nalezytym patosem wymaga wzmozona uwage na rozmowcy zeby
        potraktowal powaznie problem, ktory sam przez sie jest banalny(
        egocentryzm).

        “(…) zdaję sobie sprawę, że moje problemy istnieją w mojej głowie.
        Nie mam nadwagi, nie mam blizn, czasem słyszę na ulicy, że jestem
        ładna, interesują się mna mężczyźni.” Czyt. Wiem ze jestem ladna i
        atrakcyjna tylko wymyslam sobie problemy aby zwrocic dodatkowa
        uwage na moja osobe. (egocentryzm, jak wyzej).

        “(…)oceniam swoją osobę przez pryzmat swojego wyglądu. “ a po czym
        innym mozesz go oceniac, jezeli z calej twojej wypowiedzi nie
        wynika ze masz jakies inne zainteresowania, pasje, dzialalnosc?

        “Wydaje mi się, że jestem za mało atrakcyjna dla swojego męża”
        wydaje ci sie, ale jednoczesnie wiesz ze caly problem jest tylko w
        twojej glowie, tak skonstruowany tok wypowiedzi ma na celu zachecic
        rozmowce do przekonywania ciebie jaka ty jestes piekna, a juz
        napewno dla twojego meza, skoro sie z toba ozenil. (patrz jak wyzej
        egocentryzm i manipulacja opiniami rozmowcy).

        “przez długi czas bardzo wstydziłam się przed nim rozebrać, a i do
        tej pory nie jest to dla mnie łatwe.Nigdy nie zdobyłabym się na
        np.striptease, uważam, że nie ma sensu kupowanie ładnej bielizny
        (…)” no tak, wstyd to tez proble, ale o duzo mniejszy niz fobia i
        newroza i bardo powszechny.Wiele kobiet nie zdobylo sie na
        streaptease.Jesli nie ma sensu kupowanie bielizny, to jej nie
        kupuj. Seksowna bielizna to nie wyznacznik zdrowia psychicznego ani
        nie podstawa dobrego samopoczucia.

        “Nienawidzę wychodzić na plażę. Wszelkie moje 'występy' w stroju
        kąpielowym są ograniczone do minimum, rozbieram się jak już wchodzę
        do wody i zakrywam jak najszybciej się da. Niejednokrotnie w ogóle
        rezygnuję z kąpieli, bo pokazanie się w stroju kąpielowym jest
        ponad moje siły. Ostatnie wakacje były dla mnie katorgą -
        dosłownie.Pojechaliśmy ze znajomymi w ciepłe miejsce. Dwa miesiące
        przed wyjazdem już przeżywałam, że będę musiała publicznie się
        rozebrać. Sam pobyt też nie był dla mnie łatwy.” Jezeli wakacje sa
        katorga to wyjezdzaj w lecie do pracy lub na jakis kurs/workshop, a
        jak nie lubisz cieplego klimatu to najlepsza bedzie Skandynawia.
        Jezeli upierasz sie przy plazy a nie lubisz sie rozbierac, to
        polecam jakies panstwo islamskie.

        “Na plażach często spotkać można było kobiety opalające się
        topless, lub w ogóle nago. Moja reakcja na obecność w moim pobliżu
        ładnej kobiety to automatyczne spięcie. Czuję się wtedy jak ostatni
        brzydal, jakbym nic nie była warta, mam ochotę wleźć pod kamień,
        żeby mnie w ogóle nie było. Bo po co mam być, skoro są one, te
        piękne?” a slowo ZAZDROSC cos ci mowi?To bardo powszechne i
        zupelnie normalne zjawisko.”

        “W oczywisty sposób przekłada się to wszystko na mój związek”.
        Zakladasz ze rozmowca juz zaakceptowal twoj tok myslenia i od tej
        pory bedzie cie utrzymywal w twoim samouzalaniu sie nad soba, co, o
        dziwo wilele osob ch’etnie zrobilo (!).

        “Jak tylko pojawia się jakaś ładna kobieta, automatycznie czuję się
        od niej gorsza. Automatycznie wydaje mi się, że mój mąż się na nią
        patrzy, wmawiam sobie, że on pewnie teraz wyobraża sobie seks z
        nią, i katuję sama siebie myślą, że przecież nie można go winić, że
        chciałby w końcu przespać się z kimś kto ma ładne ciało, z kimś
        godnym jego”. Jestes pewna, ze chodzi o meza? To ty projektujesz na
        meza twoje homoseksualne potrzeby. To w pierwszej kolejnosci DLA
        CIEBIE te kobiety stanowia atrakcyjny obiekt. Moze maz woli grube,
        stare i brzydkie, skad wiesz?( wypieranie wlasnych sklonnosci
        homoseksualnych).

        “(….) dla innych kobiet jestem bardziej łaskawa w ocenie. Jeśli
        chodzi o moje ciało, to nie jestem w stanie go zaakceptować w
        żadnej postaci. Musiałabym wyglądać jak modelka. A zdaję sobie
        sprawę jak mi daleko do takiego wyglądu. O dziwo, nie uważam, żeby
        inne kobiety musiały tak wyglądać, żeby wyglądać dobrze. Tylko ja.”
        MUSIALABYM WYGLADAC JAK MODELKA- sama sobie narzucasz ten imperatyw
        w twoim ciaglym dazeniu do doskonalosci. “jestem juz atrakcyjna ale
        musze byc super” i na dodatek uwazasz ze inne kobiety nie zasluguja
        na to zeby byc az tak idealne.

        “Mąż przestał się wypowiadać na temat mojego wyglądu, kategorycznie
        odmawia wszelkich rozmów na ten temat”.Maz jest zdrowym facetem i
        juz ma tego dosyc. Zdaje sobie sprawe ze nie kupil nowego Jaguara
        tylko jezdzi starym Polonezem, jest dobrze jak jest i nie bedzie
        nic zmienial dopoki na to go nie stac.

        “Zdaje sobie sprawę, że wszelkie negatywne, choćby najdrobniejsze
        uwagi na temat mojego wyglądu powodują, że kompletnie się
        rozsypuję, nie umiem sobie z tym poradzić.” Szantaz emocjonalny:
        jezeli ty nie bedziesz stale podtrzymywal mojego wymarzonego
        (nierealnego) idealu to sie rozchoruje i to twoja wina”. A jak
        sie “rozsypujesz, to co sie konkretnie zlego dzieje? Poboli, poboli
        I przestanie. Nikt nie twierdzi ze kontakt z rzeczywistoscia jest
        bezbolesny.

        “Ja sama mam już tego dość, nie chcę tak dalej zamęczać siebie, a
        przy okazji wszystkich dookoła”.Bardzo dobre rokowanie na
        przyszlosc, mimo znacznie natezonego narcyzyzmu widzisz jeszcze ze
        zatruwasz zycie innym
        “Zaczęłam chodzić na aerobik, aby poprawić trochę wygląd i
        samopoczucie, ale zdaję sobie sprawę, że problem nie tkwi w tym jak
        wyglądam, ale w mojej głowie.” To poco chodzic na ten aerobik,
        skoro problem nie tkwi w tym jak wygladasz? ( I tu odpada diagnoza
        anoreksji ).
        “Jak ja zazdroszczę kobietom pewnym siebie, potrafiącym po prostu
        cieszyć się życiem...” Tu zgodze sie z marlena: “staraj sie byc
        kobieca. Nos swoja kobiecosc, feromony,
        ktore posiadasz, cieplo wewnetrzne, jak wielki skarb, bo to jest
        skarb. Tak jakbys nosila naszyjnik z diamentow. Miej swiadomosc
        tego, staraj sie miec czas tylko dla siebie, na wlasne rozmyslania,
        lub czytanie ksiazki, zeby miec potem w oku jakas tajemnice.” W
        ogole dziekuj Bogu ze urodzilas sie kobieta, bo moglo byc duzo
        gorzej.

        “Chciałam prosić o pomoc w znalezieniu rozwiązania, może jakieś
        książki, broszury, może potrzebna mi jest jakaś terapia? Z góry
        dziękuję”. Szkoda czasu na twoja terapie, narcyzyzmu sie nie leczy,
        a wsyd i zazdrosc to nie patologia. W twoim przypadku jedyna
        terapia to terapia zajeciowa, ale musisz sie zajac innymi ludzmi a
        nie toba. To daje b.dobre skutki rowniez w przypadku osob z
        depresja, sama zmiana obiektu zainteresowan (wyjscie poza wlasne
        problemy) moze duzo pomodz. Ksiazki? Zdobywanie wiedzy to napewno
        dobry sposob na to aby zbudowac poczucie wartosci na innych
        fundamentach niz wyglad estetyczny. Zycze powodzenia.

        • psychoguru Bez sztywniackosci 11.10.08, 15:33
          elielieli napisała:

          > Szkoda czasu na twoja terapie, narcyzyzmu sie nie leczy,
          > a wsyd i zazdrosc to nie patologia. W twoim przypadku jedyna
          > terapia to terapia zajeciowa, ale musisz sie zajac innymi ludzmi
          a
          > nie toba. To daje b.dobre skutki rowniez w przypadku osob z
          > depresja, sama zmiana obiektu zainteresowan (wyjscie poza wlasne
          > problemy) moze duzo pomodz.

          Takie kategoryczne zalecenia ("jedyna terapia") to piramidalna
          bzdura w sytuacji gdy jest tak malo informacji o tej osobie.
          Swiadczy to o sztywniackim sposobie myslenia wedlug jednego
          szablonu i braku elastycznosci w ocenie sprawy. Mozna przeciez
          sobie nawet wyobrazic sytuacje gdy terapia zajeciowa bedzie wrecz
          szkodliwa.
          • elielieli Re: Bez sztywniackosci 11.10.08, 15:37
            Mozna przeciez WYOBRAZIC sobei ze osoba ma fobie, neuroze, kiedy
            jej NIE ma...Toc to profesjonalizm!
            • psychoguru Re: Bez sztywniackosci 11.10.08, 16:06
              elielieli napisała:

              > Mozna przeciez WYOBRAZIC sobei ze osoba ma fobie, neuroze, kiedy
              > jej NIE ma...Toc to profesjonalizm!

              Najlepiej jak sie wie wszystko bez badania i ma sie jedna recepte
              na wszystko.
              • elielieli Re: Bez sztywniackosci 11.10.08, 16:20
                Informuje cie ze psycholog nie osluchuje pluc i serca pacjenta i
                nie mierzy cisnienia, natomiast analizowanie tego CO osoba mowi I
                JAKA REAKCJE chce wywolac na rozmowcy maja swoje fundamenty w
                analizie dyskursu i analizie transakcjonalnej.
                • elielieli Re: Bez sztywniackosci 11.10.08, 16:28
                  w ogole na pierwszej lekcji z counselling-u powinni cie nauczyc JAK
                  sluchac tego co pacjent mowi na wizycie.Nastepnym krokiem ( i
                  szokiem dla ciebie) bedzie ITERPRETACJA. Jest to najbardziej
                  skomplikowana dziedzina i radze ci bardzo uwazac oraz robic duzo
                  cwiczen i wywiadow.
                  Juz troche poznalam ten twoj ubogi schemat myslenia, wiec tak od
                  siebie radze ci zaczac od metody falsyfikacji twoich wlasnych ideii
                  (na czym opiera sie cala nauka od czasow rewolucjii Popper'a). Ale
                  do tego potrzeba dodatkowego wysilku, na ktory cie nie stac. A
                  przydaloby sie stworzyc tez kilka alternatywnych hipotez.Na
                  wymyslenie alternatywnej hipotezy tez trzeba czasu, energii i
                  wiedzy.
        • spinline Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 16:22
          to najlepsza bedzie Skandynawia.
          ....

          Czy nie zrobilas sie zbyt ostra werbalnie?:=) W takt pisania na
          forum P. moze sie to kazdemu przytrafic.

          cyt"to najlepsza bedzie Skandynawia."

          Skandynawia nie jest JUZ taka zimna. My tutaj mieszkajacy tesknimy
          za prawdziwa zima, a lata sa tak upalne, ze trudno sie zyje, komus
          kto nie z Afryki pochodzi:=))) Lato juz od kilku lat jest moja
          najgorsza pora roku:/
          • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 16:31
            "Czy nie zrobilas sie zbyt ostra werbalnie?"
            A czy ja MUSZE byc slodka?
            Dopieszczanie narcyzysty to dolewanie oliwy do ognia, a wiadomo ze
            pozornie "niska" samoocena, w rzeczywistosci spowodowana jest
            podswiadomym poczuciem wyzszosci.
            • anto.nina.nina Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 17:28
              Dałaś mi do myślenia. Jeśli miało mi się zrobić niemiło - cel osiągnięty. Jeśli
              miałam pomyśleć o kim innym - również się udało.
              Nie jestem tylko pewna, czy oskarżenie mnie o AŻ taki narcyzm jest słuszne.
              Fakt, opisałam tu jaki mam kłopot z akceptacją swojego wyglądu, nie widziałam
              sensu opisywania swojego życia od A do A, skoro mam kłopot z jednym kawałkiem.
              Zastanawiam się, co byś powiedziała, gdybym powiedziała Ci, że faktycznie jestem
              wolontariuszem, a mimo to mam taki problem? Czy wtedy Twoja teoria upada?
              Odnoszę wrażenie, że sprawiłam Ci dużo przyjemności stwarzając możliwość
              oskarżenia mnie o narcyzm.
              Niemniej dziękuję za odpowiedzi, faktycznie dały mi do myślenia.
              • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 17:41
                Nawet jezeli trudno ci w to uwiezyc, moja wypowiedz miala na celu
                ci pomodz. Pomodz znalesc NOWY punkt widzenia wlasnego problemu.
                Nie ma sensu tracic zycia tylko dlatego ze cos ci sie wydaje (
                inaczej byloby gdybys FAKTYCZNIE byla nieatrakcyjna, wtedy wszelkie
                terapie majace na celu podniesienie twojej samooceny mialyby sens i
                skutek).
                Nie moim celem bylo natomiast cie o cos "oskarzac" (swoja droga
                dlaczego czujesz sie "oskarzona" wlasnie o narcyzyzm a nie jezeli
                ktos wyszukuje u ciebie newrozy czy fobii?).
                Nie wymagam tez abys sie ze mna zgadzala.
                Nie odnosze tez zadnej przyjemnosci w oskarzaniu kogokolwiek o
                narcyzyzm. Jedziemy wszyscy na tym samym wozku.Kazdy zdrowy
                czlowiek ma w sobie sklonnosci narcyzystyczne ktore sa
                wykorzystywane do napedzania rynku przez konsumizm. Psycholgulu
                bardzo dobrze zaczela/ zaczal w pewnym momencie, mowiac:"Bardzo
                duzo i coraz wiecej kobiet ma problemy z akceptacja swojego
                ciala. Przypisuje sie to wplywowi mediow lansujacych wzory typu
                barbie juz dla malych dziewczynek oraz urynkowieniu relacji
                miedzyludzkich w wszelkich sferach. Pod tym ostatnim wzgledem
                Polska jest jeszcze daleko w tyle, na przyklad w USA operacje
                plastyczne dokonywane sa na masowa skale. Doprowadza to do sytuacji
                ze przecietny biust sie nie liczy, musi byc jak duze sterczace
                balony". ale w zapale szukania u ciebie patologii ostatecznie
                zboczyl z tropu.
                Jezeli chodzi o ksiazki polecam Ch. LAsch-a "Culture of
                Narcissism " i przekonasz sie wtedy ze moja wypowiedz wcale nie
                byla taka osobista i wycelowana w checi pogorszenia ci samopoczucia.
                Nie wiem natomiast dlaczego wolontariat ci nie pomaga w budowie
                pozytywnej samooceny. Mam tylko nadzieje ze nie szkodzi..
            • anto.nina.nina Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 17:37
              Wiesz, przeczytałam ten Twój długi post jeszcze raz i doszłam do wniosku, że tak
              najchętniej to w ramach 'terapii' to natłukłabyś mi po ryju na otrzeźwienie. Idę
              się w takim razie narazić komuś w ciemnej uliczce.
              • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 17:44
                To potwierdza teze spinline o autoagresji...
                wybacz sobie ze nie jestes doskonala i ktos w twoim mniemaniu jest
                atrakcyjniejszy, to sie zdarza, nawet aktorkom i modelkom, dlatego
                tez nieustannie modyfikuja swoj wyglad zewnetrzny u chirurga
                plastycznego. Chcesz tak skonczyc?
                Czy moze latwiej byloby ci oswoic sie z nowym punktem widzenia?
                • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 17:49
                  Moze ktos z twoich bliskich nieustannie wymagal od ciebie perfekcji
                  (ktora nie istnieje) i ty, w rozpaczy ze nie mozesz jej osiagnac
                  zaczelas atakowac sama siebie?
                  Niszczenie swojego zycia jest najwiekszym aktem autoagresji.
                  Jezeli te przypuszczenia sa sluszne, to terapia jest jak
                  najbardziej wskazana, ale nie terapia objawow (domniemanej fobii) a
                  terapia z osoba ktora pokaze ci w jaki sposob wymagania stawiane ci
                  przez bliska osobe zdeterminowaly te samoocene (ktora jest aktem
                  destrukcyjnym).
                  • anto.nina.nina Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 18:17
                    Głupotą byłoby teraz już przesądzać i mówić, że pomogło, ale na pewno dajesz mi
                    do myślenia. Może faktycznie potrzebuję spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.
                    Jeśli chodzi o dążenie do ideału - też coś w tym jest. Zawsze we wszystkim chcę
                    być conajmniej dobra. Ciężko mi zaakceptować, że coś mi może nie wychodzić.
                    Szybko się frustruję w razie niepowodzeń. Moi rodzice byli dość wymagający,
                    zawsze kazali brać przykład z tych lepszych ode mnie, ale z drugiej strony nie
                    pamiętam, aby wywierali jakąś wielką presję.
                    I jeszcze w temacie oczekiwań co do innych osób - to nie jest tak, że uważam, że
                    oni nie zasługują na to, by być idealni. Oni są dobrzy, a nawet bardzo dobrzy
                    tacy jacy są. Po prostu nie potrzebują się starać, bo i tak jest dobrze. Tylko
                    ja muszę ciągle jakby nadganiać.
                    Może to mieć związek z tym, że poszłam do podstawówki rok wcześniej niż
                    powinnam? Byłam najmłodszym dzieckiem w klasie i wspomnienia z tamtego okresu to
                    istny koszmar. Przez pierwszy rok codziennie rano w drodze do szkoły płakałam.
                    Jedyne moje wspomnienie z zerówki to to, jak mieliśmy wykleić coś tam w
                    podręczniku a ja jak taka sierota siedziałam i nie mogłam poznajdywać obrazków.W
                    ogóle podstawówka to jakieś takie średnio miłe wspomnienia. Nie miałam oddanych
                    koleżanek, często zdarzało się, że byłam tzw. 'pośmiewiskiem' dla bardziej
                    zgranych dziewczyn. W liceum było podobnie.
                    Często czuję się - no co tu dużo mówić - głupsza od innych. Powiem tak, jeśli
                    byłabym postawiona w sytuacji, że oto jest problem i trzeba go rozwiązać. Jeśli
                    mam do wyboru dwa rozwiązania - swoje i kogoś innego - uznam, że rozwiązanie
                    kogoś innego zapewne jest lepsze.
                    • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 18:24
                      "Moi rodzice byli dość wymagający,
                      zawsze kazali brać przykład z tych lepszych ode mnie, ale z drugiej
                      strony nie
                      pamiętam, aby wywierali jakąś wielką presję".
                      Twoi rodzice byli wymagajacy i w zamian za posluszenstwo chyba
                      niewiele dali ci milosci i opieki, bo skoro tak zle odnalazlas sie
                      w I° klasie, to dlaczego sie nad tym nie zastanowili?Bo nie
                      spelnialo by to juz ich potrzeb posiadania potomstwa super
                      uzdolnionego.
                      • anto.nina.nina Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 18:49
                        Ciężko pisać o rodzicach, bo to zawsze jakoś tak...no w końcu to rodzice, nie?
                        Ale muszę przyznać, że z dzieciństwa pamiętam to, że brakowało mi Mamy w domu. Rodzice prowadzili swój mały biznes i wracali do domu dopiero około godziny 19:00. Z zerówki, a potem ze szkoły zawsze odbierała mnie Babcia, i to u niej spędzałam popołudnia. Zawsze zazdrościłam koleżankom, że jak wracają do domu to czeka na nie mama z gorącą zupą.
                        Słowem, wolałam siedzieć w domu z Mamą, niż chodzić do szkoły, nawet w późniejszych klasach podstawówki.
                        Jakoś tak głupio się o tym pisze, jak ma się już trochę więcej lat...

                        Chciałam też podziękować za wszystkie odpowiedzi. Dały mi dużo do myślenia. O dziwo, te najbardziej ostre najbardziej do mnie trafiły. Może czasem dobrze jest dostać 'po ryju' na otrzeźwienie, choćby werbalnie.

                        Pozdrawiam.
                        • spinline Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 20:45
                          , bo to zawsze jakoś tak...no w końcu to rodzice,
                        • spinline Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 20:45
                          , bo to zawsze jakoś tak...no w końcu to rodzice,
                        • spinline Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 21:00
                          'bo to zawsze jakoś tak...no w końcu to rodzice, nie?'
                          'najbardziej ostre najbardziej do mnie trafiły.'

                          Widac jedziesz na ostrych tonach. Dosc wysokich.

                          Nikt z nas nie pisze nic konkretnego w twojej sprawie, bo
                          najprawdopodbniej jedynie specjalista moglby ci pomoc. I to nie
                          jest tez pewne. Do specjalisty trzeba czasami miec szczescie.

                          Nie piszemy konkretnie, bo wiekszosc z nas nie jest specjalistami,
                          szczegolnie nie ja. A poza tym potrzeba czasu, aby poznac osobe. I
                          to robia specjalisci.

                          Nazwac kogos 'narcyzem' czy osoba 'egocentryczna' moze kazdy laik
                          i ktos niedouczony w psychologii.

                          Ktos kto zna dobrze psychologie takich radykalnych pojec nie uzywa.

                          Osobowosc czlowieka to ogromny zbior cech osobowosci, w ktorych
                          jedne dominuja bardziej inne mniej w roznej skali. Nigdy nie
                          rozwijamy sie jednakowo poprzez nasze zycie.

                          Zapewne jestes jeszcze mloda osoba i twoj zwiazek z mezem nie jest
                          taki , umownym obszarem fizjonomii czlowieka lezy ogromny jeszcze
                          inny swiat. Nalezy go jedynie zechciec kiedys zobaczyc.
                        • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 21:01
                          Wychowanie moglo byc powodem do tego ze jestes bardziej podatna na
                          idealizowanie. Rodzice moga byc powodem lub nie.Mozesz temu sie
                          przyjrzec w terapii, jesli chcesz.
                          Natomiast zaden terapeuta nie powie ci ze czasami szkoda tracic
                          czas i zycie( bo zycie kiedys sie konczy) na szukanie przyczyn w
                          kims. Pomysl ze w dzisiejszej kulturze kobiety traktowane sa
                          przedmiotowo (dokladnie tak jak ty sama siebie traktujesz), tzn.
                          ich "wartosc" szcuje sie na podstawie ich wygladu.To normalne ze
                          kazda kobieta kiedys zaczyna sie starzec, kiedys zaczyna robic sie
                          NA PRAWDE mniej atrakcyjna. Pomysl co stanie sie, kiedy skonczysz
                          50 lat? Wpadniesz w depresje a jakis psychiatra wmowi ci ze to z
                          przyczyn hormonalnych.
                          Podpatrz jak inne kobiety sobie z tym radza, zacznij czytac teorie
                          feminizmu, zobacz jak kobiety wyzwalaja sie (jako grupa spoleczna)
                          z tej dyktatury estetyzmu za wszelka cene.
                          Zacznij traktowac sie z odrobina humoru, z wiekszym dystansem do
                          samej siebie i do tych problemow. W ogole polecam forum Feminizm w
                          Gazecie.
                    • spinline tak generalnie 11.10.08, 18:33
                      Trudno nam tu cokolwiek pisac. I kazde pisanie w temacie bedzie
                      jedynie fantazja.

                      Trzebaby ciebie ogladnac dokladnie i widziec jak tam z tym wygladem
                      jest:=) Moze masz racje, nie jest wesolo.

                      Chcesz sobie pomoc poszukaj rozmowy z kims kto zna takie tematy.
                      Kiedys mialam znajomego psychologa dosc slynny w tym kraju.
                      Przeprowadzal tzw. terapie gestalt. M.in opierala sie na tym ze
                      filmowal osobe w wideo puszczal w telewizji.Wtedy dopiero widzisz
                      siebie inaczej:=)Patrzysz nowym okiem.

                      Zasada jest taka, ze film jest 'gola prawda' pokazuje twoje wady i
                      zalety w urodzie. Nikt nie wyglada w rzeczywistosci tak jak mysli
                      ze wyglada.Ale poprzez wideo uczysz sie wielu ciekawych spraw o
                      sobie. Powiedzialabym bardzo ciekawych....;=)
                      Powinnas miec kogos kto ci pomoze w tej terapii. W koncu piszac tu
                      szukasz pomocy, aby wyjsc z ciemnego zaulka.
                      • psychoguru Tak generalnie nie calkiem 11.10.08, 20:25
                        spinline napisała:

                        > Trzebaby ciebie ogladnac dokladnie i widziec jak tam z tym
                        wygladem
                        > jest:=) Moze masz racje, nie jest wesolo.

                        Zawsze jest wesolo bo nie ma zadnego powodu do niskiej samooceny
                        ciala u nikogo.

                        > Chcesz sobie pomoc poszukaj rozmowy z kims kto zna takie tematy.
                        > Kiedys mialam znajomego psychologa dosc slynny w tym kraju.
                        > Przeprowadzal tzw. terapie gestalt. M.in opierala sie na tym ze
                        > filmowal osobe w wideo puszczal w telewizji.Wtedy dopiero widzisz
                        > siebie inaczej:=)Patrzysz nowym okiem.
                        > Zasada jest taka, ze film jest 'gola prawda' pokazuje twoje wady
                        i
                        > zalety w urodzie. Nikt nie wyglada w rzeczywistosci tak jak mysli
                        > ze wyglada.Ale poprzez wideo uczysz sie wielu ciekawych spraw o
                        > sobie. Powiedzialabym bardzo ciekawych....;=)

                        To nie ten etap. Zupelnie nie bierzesz pod uwage ze ogladanie
                        siebie w telewizji moze byc dla ludzi z niska ocena ciala duzym
                        szokiem i poglebic negatywne sgnaly oceny. Jezeli zacznie sie od
                        ogladania samego siebie to nalezy zaczac od lustra i to stopniowo.
                        Po zredukowaniu sygnalu negatywnej oceny mozna przejsc do robienia
                        zdjec a video zostawic na sam koniec.

                        To wszystko sa jednak spekulacje bo jest za malo informacji o
                        profilu osobowosci i historii zycia tej osoby by podac konkretne
                        zalecenia.
                        • spinline Re: Tak generalnie nie calkiem 11.10.08, 20:44
                          To nie ten etap. Zupelnie nie bierzesz pod uwage ze ogladanie
                          siebie w telewizji moze byc dla ludzi z niska ocena ciala duzym
                          szokiem i poglebic negatywne sgnaly oceny.
                          ......

                          Tak to prawda. To moze sie wydarzyc. Ale tez ktos kto stworzyl
                          obraz na zasadzie 'znieksztalconej wizji siebie' ma okazje zobaczyc
                          ze nie jest zle z jego cialem. Wszystko zalezy od terapeuty jakie
                          metody uzywa.
                          • psychoguru Re: Tak generalnie nie calkiem 12.10.08, 09:46
                            spinline napisała:

                            > Tak to prawda. To moze sie wydarzyc. Ale tez ktos kto stworzyl
                            > obraz na zasadzie 'znieksztalconej wizji siebie' ma okazje
                            zobaczyc
                            > ze nie jest zle z jego cialem. Wszystko zalezy od terapeuty jakie
                            > metody uzywa.

                            Ale terapeuta nie moze zaczynac od walenia mlotkiem. Video jest
                            czesto stosowane jako metoda treningu personalnego i zawodowego tam
                            gdzie wymagana jest dobra autoprezentacja. Gdybys widziala jakie sa
                            czeste poczatkowe reakcje ludzi nawet o dobrej samoocenie bioracych
                            w tym udzial to bys nigdy nie posunela sie do proponowania tego
                            jako startu dla osoby o bardzo niskiej samoocenie ciala. Lustro w
                            zupelnosci wystarczy.
                            • spinline terapeuta 12.10.08, 12:19
                              napewno nie zaczyna nigdy od 'walenia mlotkiem', no chyba ze sam ma
                              problem ze soba.
                            • elielieli Re: Tak generalnie nie calkiem 12.10.08, 12:28
                              "Ale terapeuta nie moze zaczynac od walenia mlotkiem. Video jest
                              czesto stosowane jako metoda treningu personalnego i zawodowego tam
                              gdzie wymagana jest dobra autoprezentacja. Gdybys widziala jakie sa
                              czeste poczatkowe reakcje ludzi nawet o dobrej samoocenie bioracych
                              w tym udzial(...)
                              bo ty psychogulu masz o wiele zawyzona samoocene, dlatego wizja
                              rzeczywistosci cie zdegradowala. Jezeli przestawisz sie na tok
                              logicznego myslenia, to osoba z zanizona saoocena moze tylko na tym
                              zyskac, a napewno bedzie to chociazby interesujace.Nie tak jak w
                              twoim przypadku-degradujace.
              • psychoguru Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 18:16
                anto.nina.nina napisała:

                > Wiesz, przeczytałam ten Twój długi post jeszcze raz i doszłam do
                wniosku, że ta
                > k
                > najchętniej to w ramach 'terapii' to natłukłabyś mi po ryju na
                otrzeźwienie. Id
                > ę
                > się w takim razie narazić komuś w ciemnej uliczce.

                Ta osoba to żeniobciach tego forum, zauwaz ze zamieszcza kilka
                wypocin jedna pod druga bo nie moze sformulowac jednego przekazu co
                wskazuje na obsesje pisaniny. Dyskusja z nia nie doprowadzi cie do
                niczego bo nie ma nic do powiedzenia poza banalami.
                • elielieli Re: Niedopieszczenie... 11.10.08, 18:21
                  Ok, to zaloz sobie lustro (tylko, psycholugulu- wytlumacz dokladnie
                  GDZIE, bo cala noc probowalam i ani rusz nie widzc bylo) zeby maz
                  obserwowal ruchy czlonka w pochwie. To najlepsze rozwiazanie...alem
                  sie usmiala, tak jak krolik malwinki.To najszybciej doprowadza
                  Do psycholagulu: a "reformulowanie" w trakcie walutacji cos do
                  ciebie mowi, czy to tez tylko jakis tam wymysl i baju, baju?
                  • psychoguru Ignorancja 11.10.08, 20:17
                    elielieli napisała:

                    > Ok, to zaloz sobie lustro (tylko, psycholugulu- wytlumacz
                    dokladnie
                    > GDZIE, bo cala noc probowalam i ani rusz nie widzc bylo) zeby maz
                    > obserwowal ruchy czlonka w pochwie. To najlepsze
                    rozwiazanie...alem
                    > sie usmiala, tak jak krolik malwinki.To najszybciej doprowadza
                    > Do psycholagulu: a "reformulowanie" w trakcie walutacji cos do
                    > ciebie mowi, czy to tez tylko jakis tam wymysl i baju, baju?

                    Widac ze z walonek i kufajki jeszcze mentalnie nie wyszlas.
                    Zaangazowanie meza w proces terapeutyczny mogloby miec decydujace
                    znaczenie dla tej osoby i dla zwiazku. A co do obserwacji nie
                    chodzilo o to ze maz ma obserwowac tylko wlasnie ta osoba o niskiej
                    samoocenie ciala, pojecia nie masz o metodach. Cwiczenia polegajace
                    na ogladaniu w lustrze nagiego ciala, w tym i narzadow plciowych sa
                    standartem w tym przypadku. Tobie przydaloby sie spojrzenie w
                    lustro i zastanowienie sie co sie klebi w mojej glowie?
                    • elielieli Re: Ignorancja 11.10.08, 20:51
                      terapia ktora opisales stosowana jest w seksuologii w przypadku
                      ozieblosci seksualnej kobiety.Jak widac pomyliles watek, bo autorka
                      nie wspomniala o problemach seksuologicznych.
                      Ty poprostu masz problemy ze zrozumieniem o czym tu rozmawiamy i NA
                      SILE chcesz kogos przekonac ze na czym kolwiek sie znasz. JAK
                      ZAWSZE znajdowanie problemow NA SILE nie pomoglo w niczym autorce.
                      To co klebi sie w twojej glowie nie jest warte dlugiego
                      zastanawiania sie.Jezeli juz tak usilnie chcesz byc psychologiem,
                      to nie ma sensu tracic czasu na robienie tego ZLE. Zainwestuj czas
                      i pieniadze w studia i ksiazki.
                      • psychoguru Schematyzm 12.10.08, 09:39
                        elielieli napisała:

                        > terapia ktora opisales stosowana jest w seksuologii w przypadku
                        > ozieblosci seksualnej kobiety.Jak widac pomyliles watek, bo
                        autorka
                        > nie wspomniala o problemach seksuologicznych.
                        > Ty poprostu masz problemy ze zrozumieniem o czym tu rozmawiamy i
                        NA
                        > SILE chcesz kogos przekonac ze na czym kolwiek sie znasz. JAK
                        > ZAWSZE znajdowanie problemow NA SILE nie pomoglo w niczym autorce.
                        > To co klebi sie w twojej glowie nie jest warte dlugiego
                        > zastanawiania sie.Jezeli juz tak usilnie chcesz byc psychologiem,
                        > to nie ma sensu tracic czasu na robienie tego ZLE. Zainwestuj
                        czas
                        > i pieniadze w studia i ksiazki.

                        I tu wychodzi twoj schematyczny zeby nie powiedziec sekciarski styl
                        myslenia w ktorym wszystko jest osobno zaszufladkowane i nie wolno
                        nic przenosic z jednej szufladki do drugiej. Oczywiscie ze terapia
                        widokowa jest stosowana czesto w seksuologii. Stosuje sie ja tam
                        dlatego zeby sygnaly wizualne odblokowaly obszary pobudzenia
                        seksualnego. A jednym z powodow zahamowan jest niska samoocena
                        wlasnego ciala. Terapia widokowa moze wiec byc dobrym sposobem
                        zmiany nastrojenia systemu samooceny.

                        Najbardziej skutecznej metody nie da sie wskazac bez ustalenia
                        profilu osobowosci i historii zycia. Na przyklad w przypadku bardzo
                        niskiej samooceny ciala typowy jest tez brak pelnej satsyfakcji we
                        wspolzyciu, kobieta nie dochodzi co eliminuje silne pozytywne
                        bodzce z ciala wiec nie ma zadnej przeciwwagi dla sygnalow
                        negatywnych. Wtedy jest absolutnie jasne ze problem psychologiczny
                        i seksuologiczny sa ze soba scisle powiazane i trzeba zastosowac
                        terapie dzialajaca na nie jednoczesnie czyli to co bylo w
                        przykladzie. Widac wiec z tego jak absurdalne jest schematyczne
                        myslenie.

                        Ale w ogole to nie mowimy sekciarsko ze jest to jedyny sposob tylko
                        byly podawane bardzo rozne metody jako przyklady. Moze byc wiec tez
                        wskazana terapia zajeciowa lub masa innych metod zaleznie od
                        przyczyn.
                        • elielieli Re: Schematyzm 12.10.08, 12:22
                          Psycholgulu, ty "schematyzm" to znasz od kiedy ktos ci dal
                          przeczytac twoj profil osobowosci. Twoje odpowiedzi wydaja sie byc
                          juz napisane kilka lat wczesniej i tylko wpasowujesz dany przypadek
                          w te 2 rzeczy ktore masz do powiedzenia: nastrojenie systemow w
                          mozgu ktorego nie mozesz zrobic bez odpowiedniego profilu
                          osobowosci i znajomosci historii zycia. A tak nawiasem mowiac,
                          gdybys siue spotkal z osoba ktora ci przynosi profil osobowoci juz
                          gotowy i zredagowana historie zycia i mowi ze nastraja sie juz
                          odpowiednio najnowszymi lekami przeciwdepresyjnymi, to co bys
                          zalecil? Tez nic?
                          I tu wychodzi twoj schematyczny zeby nie powiedziec sekciarski styl
                          > myslenia w ktorym wszystko jest osobno zaszufladkowane i nie
                          wolno
                          > nic przenosic z jednej szufladki do drugiej"
                          Informuje cie ze nie tylko dla mnie wszystko jest sztywno
                          zakodyfikowane, diagnozy stawia sie na podstawie klasyfikacji
                          symptomow ugrupowanych na bazie statystycznej i nosograficznej. Jak
                          by sobie kazdy tak strzelal w ciemno jak ty, to bysmy sobie dzisiaj
                          podcierali dupe DSM.I to samo ma sie do terapii. Mozew mi nie
                          uwierzysz ale sa ludzie ktorzy poswiecili swoje zycie nauce i
                          wnioski z terapii prywatnych lub prowadzonych w osrodkach
                          uniwersyteckich analizuja i podaja do wiadomosci. Stad tez wiemy
                          jaki typ terapii jest skuteczny dla danego typu dysfunkcji. Czyli
                          mowiac prosciej, jak przestaniesz wagaraowac i wydawac cala kase na
                          piwo to wkrotce nawet ty bedziesz w stanie wiedziec CO DO CZEGO sie
                          stosuje, panjal?
                          • psychoguru Schematyzm i szablony 12.10.08, 12:52
                            elielieli napisała:

                            > w te 2 rzeczy ktore masz do powiedzenia: nastrojenie systemow w
                            > mozgu ktorego nie mozesz zrobic bez odpowiedniego profilu
                            > osobowosci i znajomosci historii zycia.

                            Tu przebija twoj prymitywizm. Terapia bez okreslenia przyczyn to
                            jest znachorstwo i jak widac bardzo ci pasuje.

                            > Informuje cie ze nie tylko dla mnie wszystko jest sztywno
                            > zakodyfikowane, diagnozy stawia sie na podstawie klasyfikacji
                            > symptomow ugrupowanych na bazie statystycznej i nosograficznej.

                            W twoim schematycznym mysleniu najlepsze diagnozy zrobia komputery.

                            > Mozew mi nie
                            > uwierzysz ale sa ludzie ktorzy poswiecili swoje zycie nauce i
                            > wnioski z terapii prywatnych lub prowadzonych w osrodkach
                            > uniwersyteckich analizuja i podaja do wiadomosci. Stad tez wiemy
                            > jaki typ terapii jest skuteczny dla danego typu dysfunkcji. Czyli
                            > mowiac prosciej, jak przestaniesz wagaraowac i wydawac cala kase
                            na
                            > piwo to wkrotce nawet ty bedziesz w stanie wiedziec CO DO CZEGO
                            sie
                            > stosuje, panjal?

                            Ty nic nie panimajesz. Terapie dobiera sie indywidualnie, pomaga w
                            tym wiedza i nauka ale nie wolno podchodzic szablonowo. Trzeba
                            zakladac ze kazdy przypadek jest indywidualny. Po dokladnym
                            zbadaniu mozna dojsc do wniosku ze jakis przypadek jest identyczny
                            z innym ale zakladanie tego z gory dyskwalifikuje terapeute i
                            lekarza.
                            • elielieli Re: Schematyzm i szablony 12.10.08, 12:59
                              psycholgulu, ty nawet nie wiesz CO to znaczy PRZYCZYNA; czym sie
                              rozni od EFEKTU, i CO to sa terapie, kto je wymysla i dlaczego.A
                              nie mowiac juz o przypadkach kiedy symptomy dzialajac na zasadzie
                              sprzezenia zwrotnego tez dzialaja w kierunku pogorszenia sytuacji.
                              W sytuacji tego forum nie ma mowy o diagnozie i nie ma mowy o
                              terapii, jedyna rzecz ktora mozesz zrobic to pozwolic osobie
                              dokaladnej lub w nowy sposob zobaczyc swoj problem i uaktywnic jej
                              wlasna motywacje w celu dalszego szukania pomocy. Panjal?
    • szpilex Re: Kłopot ze sobą 12.10.08, 12:44
      Jesteś taka, jak myślisz, że jesteś. Musisz to dobrze zrozumieć, w tym tkwi
      tajemnica ludzkiej osobowości. Przeczytaj to co kryje się pod poniższym linkiem.
      Powinno pomóc.

      --
      Pozdrawiam serdecznie
      ---------------------------
      Bogać się, kiedy śpisz
      zlotemysli.pl/szpilex,1/publication/show/6485/Bogac-sie-kiedy-spisz.html
    • elielieli Re:A tak zupelnie na serio i gratis 12.10.08, 13:12
      to zacznij cwiczyc troche yogi, sylwetka sie szybko poprawi z
      korzyscia na zdrowiu ( np. zdobedziesz wiecej odpornosci na
      przeziebienia, zaczniesz lepiej oddychac). Poprawi sie tez poczucie
      spojnosci ciala z psychika, tzn. po jakims czsie bedzie fajniej
      siedziec we wlasnym ciele. I to zupelnie za darmo.
      • psychoguru Re:A tak zupelnie na serio i gratis 12.10.08, 22:01
        elielieli napisała:

        > to zacznij cwiczyc troche yogi, sylwetka sie szybko poprawi z
        > korzyscia na zdrowiu ( np. zdobedziesz wiecej odpornosci na
        > przeziebienia, zaczniesz lepiej oddychac). Poprawi sie tez
        poczucie
        > spojnosci ciala z psychika, tzn. po jakims czsie bedzie fajniej
        > siedziec we wlasnym ciele. I to zupelnie za darmo.

        Uff, znowu sekciarskie recepty. Jeszcze dodaj veganstwo, seks
        tantryczny, ekologiczne sortowanie smieci i popalanie gandzi od
        czasu do czasu.

        • elielieli Re:A tak zupelnie na serio i gratis 12.10.08, 22:05
          ecologiczne sortowanie smieci jest wymagane przez prawo tu gdzie
          mieszkam.kto ich nie sortuje ten dostaje mandat, wiec jak widzisz
          swiat idzie do przodu, tylko ty stoisz w miejscu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka