Dodaj do ulubionych

Nienawidzę siebie i innych.

11.10.08, 22:14
Witam wszystkich od dłuższego czasu czytam Wasze forum,ale dopiero teraz
zdobyłam się na odwagę, żeby napisać o sobie. Otóż prawda jest taka nienawidzę
siebie, ludzi, którzy są wokół mnie, chyba nawet nie potrafię kochać moich
dzieci i męża, bo ciągle na nich krzyczę. Odseparowałam się od koleżanek
unikam z nimi spotkań, kiedy je widzę wzbiera we mnie złość i zazdrość, której
nie potrafię opanować. Straciłam pracę 3 lata temu po urodzeniu dziecka, teraz
nie potrafię jej znaleźć, a może wcale jej nie szukam, bo z góry zakładam,że
takiej sieroty i tak nikt nie zatrudni. W rodzinie męża i tak pewnie jestem
postrzegana jako życiowy nieudacznik.Czasami mam ochotę iść i dać się gdzieś
zamknąć, bo złość, jaka jest we mnie doprowadza mnie do szału.
Obserwuj wątek
    • malawinka Re: Nienawidzę siebie i innych. 11.10.08, 22:28
      to dobrze,masz przyszłość przed sobą
      • kukurydzazpuszki12345 Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 01:53
        mam to samo. chciałabym zniknąć. jest we mnie tyle złości, że samą
        mnie to przeraża :(
    • psychoguru Problem w nastrojeniu 12.10.08, 09:15

      To jest problem w nastrojeniu systemu samooceny w mozgu ktory
      przestawiony jest na skrajnie silne negatywne sygnaly. Demoluja one
      system planowania aktywnosci zyciowej i wskutek tego uruchamiaja
      sie dzialania niszczace otoczenie i plany samozniszczenia.

      Przyczyny tego moga byc bardzo rozne, bez szczegolowej informacji
      dla ustalenia profilu osobowosci i historii zycia nie da sie nic
      konkretnego powiedziec. Po ustaleniu i analizie przyczyn mozna
      wypracowac odpowiednia terapie.

      Na podstawie informacji jaka jest mozna powiedziec ze przynajmniej
      czesc problemu jest typowa bo jest on bardzo czesty wsrod
      bezrobotnych. Szczegolnie u osob u ktorych system samooceny
      wypracowuje laczny poziom samooceny przy bardzo duzym udziale
      sygnalow zewnetrznych i malym udziale wewnetrznego poczucia wlasnej
      wartosci. Wtedy ogromny wplyw maja czynniki takie jak "rodzina
      meza uwaza mnie za nieudacznika", podczas gdy przy silnym sygnale
      wewnetrznego poczucia wlasnej wartosci mowiloby sie z
      usmiechem "olewam cieplym moczem to co o mnie sadzi rodzina
      meza".

      A wiec w ramach ustalania przyczyn bardzo wazne jest pytanie czy
      problem pojawil sie w wyniku bezrobocia czy tez byl juz poprzednio
      a bezrobocie go nasililo.
      • salka71 Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 10:32
        Dziękuję za odpowiedz na mój wątek trochę to jest dla mnie zawiłe, ale odpowiem
        iż problem jest od dawna, można by powiedzieć, że ciągnie się od zawsze. Nawet
        wtedy gdy miałam pracę. I problem wynika pewnie jeszcze z domu rodzinnego .Mój
        związek z matką był bardzo toksyczny, nigdy mnie nie przytulała, nigdy nie
        usłyszałam dobrego słowa . Ciągle byłam wyzywana słyszałam tylko nakazy i zakazy
        , a jedyne co słyszałam , to iż jestem nieudacznikiem PECHOWYM UŁANEM
        określenie rodziców jedyne do czego się nadaję to łopata. To wszystko we mnie
        zostało i zatruwa mi życie .Mam od 15 lat prawo jazdy i do dziś nie potrafię
        jeździć bo przecież ja się do tego nie nadaję ciągle sobie to powtarzam.
        Dziękuję, że ktoś mnie wysłuchał i ja wyrzuciłam to z siebie. Do specjalisty
        się wybiorę , bo nie potrafię już tak żyć.
        • elielieli Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 11:36
          Nie przejmuj sie ze NIC nie zrozumialas z wypowiedzi psycholagulu.
          On daje takie same odpowiedzi na wszystkie przypadki omawiane
          tutaj. W skrocie, myli Efekt jaki sytuacja zyciowa i psychiczna
          wywiera na twoim muzgu/mysleniu z PRAWDZIWA przyczyna.
          "To jest problem w nastrojeniu systemu samooceny w mozgu ktory
          przestawiony jest na skrajnie silne negatywne sygnaly. Demoluja one
          system planowania aktywnosci zyciowej i wskutek tego(...)" -to jest
          TYPOWA odpowiedz psycholgulu, na JAKIKOLWIEK problem.

          Jak juz sama moglas sie domyslec ta droga najszybciej dojdziemy do
          przymowania lekow psychotropowych w celu "nastrojenia" odpowiednio
          tego systemu.

          Jezeli ci to nie odpowiada, mozesz zrobic w domu nastepujace
          cwiczenie:
          na kartce zeszytu odpowiedz na pytania:
          "Kim jestem?"
          "Co i kto jest/sa dla mnie najwazniejsi"
          "Co naprawde osiagnelam w zyciu (nawert najdrobniejsze rzeczy, np.
          nagrody w podstawowce, lub piekny ogrod rozany przed domem"
          "Czego nie bylam w stanie osiagnac, co mnie w zyciu ominelo i
          zazdroszcze innym ze to osiagneli?"
          "Czego pragne najbardziej w dzisiaj?"
          "Czego pragnelam najbardziej rok temu, piec lat temu, dziesiec lat
          temu, 20, kiedy bylam mala dziewczynka?"
          "Co moglabym zrobic KONKTRETNIE w jak najblizszej przyszlosci zeby
          zadowolic chociaz JEDNA z moich potrzeb/pragnien zyciowych?"
          ZROB TO; nie sluchajac glosu wewnetrznego. ktory bedzie wymyslal ci
          od nieudacznikow.

          Zdziwisz sie, ale bardzo wiele osob mialo toksyczna matke/ojca. Tak
          wiele osob, ze czsami zastanawiam sie czy jest sprawa sluszna
          uzywac slowa toksyczna. Nie dlatego ze chce kogos wybielac, ale
          dlatego ze to byli poprostu ludzie i jako tacy mieli wady, czsami
          potworne. Zadaniem dziecka jest odciac sie od rodzicow, przejsc
          okres indywiduacji. Objawia sie to silnym buntem u nastolatkow, ale
          jest kto "przeskoczyl" temn okres i w wieku 30-40 lat juz glupio mu
          sie buntowac, nawet jesli nagle zaczyna rozumiec ze wiele jego/jej
          problemow ma korzenie w sposobie wychowania.
          Oczywiscie, warto isc naterapie, ale warto jest jednoczesnie
          nauczyc sie rozpoznawania wlasnych potrzeb i motywacji, wyciagania
          wnioskow i wdrazania ich (pomimo glosu cenzury) w zycie.
          Zrob rzetelnie to cwiczenie, na pierwsze pytanie poswiec co
          najmniej 20 minut.Pomysly nie beda sie spieszyc z przychodzeniem bo
          przez kilkadziesiat lat musialas myslec wg. schematu rodzinnego.
          Daj sobie czas. Najlepiej rob to w wolnym czasie podczs weekendu i
          zadedykuj go samej sobie,uczcij malymi obchodami np.butelka dobrego
          wina, dobra kawa, nowym manicure-m. W ogole naucz sie robic sobie
          drobne prezenty za kazda pozytywna rzecz ktore robisz. Zacznij tez
          wybaczac sobie rzeczy negatywne-nikt nie jest idealem, tylko wiele
          osob nie ma tak uczciwej samooceny jak ty.
          Duzo juz zrobilas. Doszlas do tego jak naprawde w tej chwili
          dzialasz i jak sie czujesz, wielu ludziom zajmuje to miesiace na
          terapii. Teraz czas na to aby kontynuowac ten proces.
          Wspomagaj go malym codziennym "buntem" przeciwko glupotom ktore
          zostaly ci wpojone, np. jesli mowiono ci ze nadajesz sie do lopaty,
          zaloz sobie ogrodek, lub nawet tylko kilka doniczek na balkonie i
          naucz sie POMIMO wszystko czerpac z tego radosc. Wtedy te slowa juz
          nie beda mialy takiej oczywistej sily razenia.
          Odpowiedzi na pytania stana sie dla ciebie mapa ktora zaprowadzi
          cie do urytego skarbu. Zycze milej podrozy
          • psychoguru Sekciarskie brednie 12.10.08, 17:53

            Widac tu sekciarskie myslenie i beznadzieje umyslowa:

            >ZROB TO; nie sluchajac glosu wewnetrznego. ktory bedzie wymyslal
            >ci od nieudacznikow.

            Dla sekciarzy wszystko jest jasne, wystarczy proste zaklecie i "nie
            sluchanie glosu wewnetrznego" i nie ma problemu. To jesty typowe
            sekciarskie kazanie motywacyjne gdzie uzywa sie duzych liter.

            Sekciarz nie jest w stanie zrozumiec ze fachowa terapia ma na celu
            cos zupelnie przeciwnego a mianowicie zmiane nastrojenia w mozgu by
            ten glos wewnetrzny zniknal. Ten glos to werbalizacja silnego
            negatywnego sygnalu samooceny, trzeba ustalic przyczyny i rodzja
            terapii by samoocena sie zmienila. Brednie w rodzaju "nie
            sluchania" moga doprowadzic do silnych zaburzen psychicznych,
            udzielanie tego typu rad jest wysoce szkodliwe.

            • elielieli Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 18:01
              "Sekciarz nie jest w stanie zrozumiec ze fachowa terapia ma na celu
              cos zupelnie przeciwnego a mianowicie zmiane nastrojenia w mozgu by
              ten glos wewnetrzny zniknal. Ten glos to werbalizacja silnego
              negatywnego sygnalu samooceny, trzeba ustalic przyczyny i rodzja
              terapii by samoocena sie zmienila. Brednie w rodzaju "nie
              sluchania" moga doprowadzic do silnych zaburzen psychicznych,
              udzielanie tego typu rad jest wysoce szkodliwe".

              ha ha ha ha
              a slyszales cos o teori dyssonansu cognitywnego L.Festinger'a?
              wg. niego zmaina w jakim kolwiek z elementow ludzkiej swiadomosci
              (do ktorej wlicza zachowanie obeserwalne, czesc emocjonalna i czesc
              racjonalna) doprowadza do tego ze inne elementy tez sie beda
              musialy dostosowac do podjetej decyzji ( jezeli zmienisz swoje
              zachowanie, odczucia emocjonalne tez sie zmienia), bo system
              czlowiek nie znosi dyssonansu na dluga mete?Nie slyszles. To nic.Ty
              o wielu rzeczach nie slyszales, poza nastrojeniem mozgu. A w jakiej
              skali ma byc nastrojony? Znasz jakies parametry fizyczne, ktore by
              nam pomogly potwierdzic te diagnoze?
              Psycholugulu, przestanzeszsie osmieszac i przewroc kilka kartek
              dalej w podreczniku
              • psychoguru Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 21:43
                elielieli napisała:

                > ha ha ha ha
                > a slyszales cos o teori dyssonansu cognitywnego L.Festinger'a?
                > wg. niego zmaina w jakim kolwiek z elementow ludzkiej swiadomosci
                > (do ktorej wlicza zachowanie obeserwalne, czesc emocjonalna i
                czesc
                > racjonalna) doprowadza do tego ze inne elementy tez sie beda
                > musialy dostosowac do podjetej decyzji ( jezeli zmienisz swoje
                > zachowanie, odczucia emocjonalne tez sie zmienia), bo system
                > czlowiek nie znosi dyssonansu na dluga mete?Nie slyszles. To
                nic.Ty
                > o wielu rzeczach nie slyszales, poza nastrojeniem mozgu. A w
                jakiej
                > skali ma byc nastrojony? Znasz jakies parametry fizyczne, ktore
                by
                > nam pomogly potwierdzic te diagnoze?
                > Psycholugulu, przestanzeszsie osmieszac i przewroc kilka kartek
                > dalej w podreczniku

                Wypisujesz skrajne glupoty. Jest masa teorii ktore sie qpy nie
                trzymaja bo nie zostaly zweryfikowane.

                A podstawowym zrodlem twojego sekciarskiego punktu widzenia jest
                zaprzeczanie ze procesy psychiczne powstaja w wyniku dzialania
                mozgu i niczego innego poza tym.

                • lifeisaparadox Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 21:49
                  Ja na to mowie "myslenie magiczne"
                • elielieli Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 22:09
                  czlowieku, ty najpierw skoncz mature a pozniej bedziesz filozofowal
                  o procesach psychicznych. Na razie "myslenie abstrakcyjne" dla
                  ciebie jest symptomem depresji, wiec sie w nie nie baw. wybacz ale
                  twoje proby sa za bardzo nieudaczne.
                  • lifeisaparadox Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 22:37
                    mature? a cos tak zanizyla wymagania, myslalem ze conajmniej doktorat z
                    filozofii na francuskim uniwerku kwalifikuje do rozmowy z toba?
                    • elielieli Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 22:40
                      nie odpowiadalam tobie, tylko psycholowigulowi.na podstawie jego
                      odpowiedzi trudno mi jest uwierzyc ze ma chociaz zawodowke, wiec
                      wymagac od niego matury, to juz zawyzone wymaganie
                      • lifeisaparadox Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 22:43
                        a ja pisalem o twoim magicznym mysleniu, czary mary to co piszesz tak generalnie
                        rzecz ujmujac.
                        • elielieli Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 23:20
                          wiesz co lifeisparadox, nie wiem kim jestes ale wiem ze jestes
                          szczesciarzem.ja juz to rzece wyjasnilam,dlaczego nie lubie robic
                          wykladow gratis, ale jeszcze ktos kto czyta te posty pomysli sobie
                          ze jestem idiota. wiec ci wytlumacze jedna rzecz:OCZYWISCIE zgadzam
                          sie z tym ze dzialanosc mozgu ma wplyw na procesy psychiczne, ale
                          jest i odwrotna strona medalu: procesy psychiczne wplywaja na
                          procesy fizjologiczne mozgu.Przypatrz sie teraz formulacji zdania
                          psycholagulu: "procesy psychiczne powstaja w wyniku dzialania
                          mozgu i niczego innego poza tym". Na pierwszy rzut oka nie mozna mu
                          zaprzeczyc. Ale jesli sie w to wglebisz (i pochodzisz troche na
                          filozofie) to sie zapytasz, a CZYM naprawde charakteryzuja sie
                          procesy psychologiczne (procesy TYPOWO LUDZKIE). No czym roznimy
                          sie od zwierzat?Tym, ze potrafimy intencjonalnie decydowac o naszym
                          zachowaniu, potrafimy wybrac, czy podazac za instynktem czy
                          przeciwko niemu. Potrafimy tez zainspirowac sie myslami innych i
                          dzialac nie z pobudek instynktualnych. Kluczem do tego rozumowania
                          jest zjawisko "intencjonalnosci". gdybysmy uznali zdanie
                          psycholagulu za sluszne nie byloby miejsca na intencjonalnosc, bo
                          wersje dzialania wybieralaby maszyna, hormony neuropeptydy,
                          neurotrasmetytory ktore wytwarza. A my, jako rodzaj ludzki
                          potrafimy sie oprzec wynikom tych reakcji. Filozofia psycholagulu
                          sprawdza sie b.dobrze w psychofizjologii zwierzecej, bo zwierzeta
                          nie maja tej czesci neokortexu, ktorej aktywnosc skorelowana jest z
                          taka aktywnoscia jak np. ta ktora obserwuje sie w zbierznosci z
                          procesami myslenia (jak sie dobrze przyjrzysz to zobaczysz ze zaden
                          z neurofizjologow nie pisze ze myslenie "odbywa sie" w neokortexie,
                          tylko ze obydwie aktywnosci sa skorelowane!)
                          Ale powiem ci jeszcze wiecej, zostalo udokumentowane, ze u rodzaju
                          ludzkiego juz tak podstawowy proces jak widzenie nie zalezy tylko i
                          wylacznie od elektrofizjologii mozgu.sygnaly sa integrowane i
                          elaborowane na wyzszym poziomie niz to odbywa sie u
                          zwierzat.udowodniono np., ze na to jak elaborujesz to co widzisz
                          moga miec wplyw inne osoby!!!To pomysl sobie jaki wplyw moga miec
                          nato co myslisz.
                          Jak juz sie zorientowales, psychogulu mowi o procesach
                          elementarnych,ktore powstaja w wyniku dzialania zmyslow takich jak
                          sluch, wech i wzrok.
                          jak cie jeszcze nie przekonalam, to wyjasnij mi czym jest bol?
                          • lifeisaparadox Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 23:28
                            elielieli napisała:
                            > jak cie jeszcze nie przekonalam, to wyjasnij mi czym jest bol?

                            No w tym ze to jest odleciane totalnie
                          • elielieli Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 23:28
                            jeden z ojcow IA powiedzial kiedys: Uznac mozg za swiadomosc to tak
                            jak wejsc do restauracji i zjesc menu.Dokladnie to co robi
                            psycholgulu
                            • lifeisaparadox Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 23:43
                              No ale nie musisz sie tak absorbowac ani tym psychoguru ani tymi innymi guru od
                              psychologii magicznej.
                              Troche wiecej krytycyzmu, hm?

                              Mozg czy cialo i mozg, czy caly wszechswiat jako jednosc polaczonych funkcji,
                              tyle ze zeby ktos rozumial o co biega.
                              Do zaakceptowania ze istnieje cos poza fizycznoscia potrzebna jest wiara i
                              hipoteza np. religijna. Jak wiadomo, dla czlowieka padajacy promien slonca to
                              padajacy promien slonca. Dla wierzacego to moze byc znak od Boga, zwiastun
                              pomyslnosci, sygnal od calej zmarlej rodziny majacy na celu pocieszenie go w
                              trudnych chwilach.
                              Badzmy troche krytyczni z racji nazwy tego forum, hm?

                              Bo widzisz, to ze sie operuje na psychologicznych terminach, a nie na
                              chrzescijanskich czy islamskich, wcale nie czyni pewnych zagalopowan
                              filozoficznych mniej odjechanymi.
                              Znaczy mowie ze dla mnie odjechalas z tymi teoriami i autorytety ktore
                              przytaczasz do przejrzystych nie naleza.
                              • elielieli Re: Sekciarskie brednie 13.10.08, 00:01
                                "Badzmy troche krytyczni z racji nazwy tego forum, hm?"

                                to wlasnie ja ci probowalam wyjasnic ze musimy byc bardziej krytyczni
                                z racji nazwy tego forum, bo to nie forum o psychofizjologii zwierzat.

                              • elielieli Re: Rodzimi sekciarze 13.10.08, 00:19
                                Moze rodzime autorytety cie przekonaja?
                                "Mechanika kwantowa rozwikła zagadkę świadomości - twierdzi doc. dr
                                hab. Mirosław Kozłowski z Instytutu Technologii Elektronowej w
                                Warszawie, który pisze właśnie książkę na ten temat.

                                "Aby zrozumieć, na czym polega świadomość czy wolna wola i jaki jest
                                mechanizm ich powstawania, trzeba porzucić klasyczną sokratejską
                                koncepcję, zakładającą, że świadomość jest produktem mózgu.
                                Wywodzący się z tego pogląd, że mózg jest komputerem, a wzbudzenia
                                neuronów - akson - synapsa - akson są w istocie zerojedynkowymi
                                bitami, niczego w istocie nie wyjaśnia" - tłumaczy dr Kozłowski."
                                www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1450
                                • 4g63 Re: Rodzimi sekciarze 13.10.08, 21:03
                                  w (przynajmniej) tym wszechświecie nie istnieje pojęcie wolnej woli, po prostu z tego w jaki sposób rozwinął się wszechświat i na jakich zasadach funkcjonuje po prostu nie da się czegoś takiego wyprowadzić, nawet najbardziej wydawało by się wolna wola i tak nie będzie tym, co to pojęcie definiuje...
                                  • elielieli Re: Rodzimi sekciarze 13.10.08, 22:02
                                    moze nie jest wolna w sposob absolutny, ale jest (przynajmniej w
                                    kilku przypadkach) uwolnieniem sie od instynktu...od czasu do
                                    czasu, inaczej nie ewoluawalibysmy
                      • leda16 Re: Sekciarskie brednie 15.10.08, 22:42
                        na podstawie jego
                        > odpowiedzi trudno mi jest uwierzyc ze ma chociaz zawodowke, wiec
                        > wymagac od niego matury, to juz zawyzone wymaganie


                        A Ty elielieli na którym jarmarku dyplomy pokupiłaś, skoro sadzisz tak żenujące byki gramatyczne i ortograficzne, których by się 10-cio letni dzieciak zawstydził? Skoro nie byłaś zdolna opanować podstawowych reguł posługiwania się językiem polskim, jakim cudem rzekomo ukończyłaś wyższe studia w zakresie psychologii w obcym języku?
                        • elielieli Re: Sekciarskie brednie 15.10.08, 23:05
                          Sama sobie odpowiedzialas: w obcym jezyku. Dodatkowo pracuje w 2
                          innych jezykach. Czasami mi sie wszystko pieprzy. Polski jest mi
                          najmniej potrzebny na codzien.
                          Ale zadziwilo mnie dlaczego ty sie przypieprzasz do formy. Juz nie
                          masz argumentow co do tresci?
                          Chcesz sobie jeszcze podyskutowac o scalach Weschlera? Juz je
                          sobie w koncu obejrzalas?
                • elielieli Re: Sekciarskie brednie 12.10.08, 22:13
                  w calej psychologii kognitywnej nie ma teorii ktora bylaby bardziej
                  perzbadana i zweryfikowana niz dysonans kognitywny, nawet terapia
                  fobii, ktora opisales w innym watku, jak sie dobrze zastanowisz,
                  moze byc uzasadniona na podst. tej teorii , wiec przestan chociaz
                  sam samemu zaprzeczac i przy okazji bluznic, bo juz niemilo sie
                  robi.jestes bardziej nudny niz polub, ktory ma troche racji w tym
                  co mowi, ty zas nie wiesz co mowisz i to jest twoj najwiekszy
                  problem
                • rzeka.suf dysonans poznawczy 13.10.08, 16:40
                  'Wypisujesz skrajne glupoty. Jest masa teorii ktore sie qpy nie
                  > trzymaja bo nie zostaly zweryfikowane. '
                  ? ;)


                  pl.wikipedia.org/wiki/Dysonans_poznawczy
                  bardzo ciekawe rzeczy
            • coolheaded Re: Sekciarskie brednie 13.10.08, 21:59
              Psycholu - nawet nie wiesz jakie szkody wyrządzasz innym ludziom takim mówieniem.

              Elieli pisze jakby rodem z DeMello, ale tak właśnie możesz wrócić/przebudzić się
              do życia.
              Też tak miałem i uwierz mi, jeśli będziesz słuchać swego ciała, swoich potrzeb,
              realizować od najdrobniejszych spraw, to trafisz na świętego graala. Dotrzesz do
              takich pokładów emocji i świadomości, a jakich u siebie nie podejrzewałaś.

              Trzymam kciuki i powodzenia

              • elielieli Re: Sekciarskie brednie 13.10.08, 22:34
                Ale pamietaj ze DeMello ulegl cenzurze Jezuitow.Byl Hindusem,
                dobrze znal psychologie yogi, psychologia Zachodu, medytacje,
                zauwazyl punkty wspolne pomiedzy metoda ST. Ignacego Lyola i
                swoja...no i dali mu w czape...
        • ca-ti Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 19:41
          Zrobłaś już dla siebie bardzo dużo, pisząc o swoim problemie i
          nazywając go. To wbrew pozorom niełatwe i nieczęste zachowanie.

          Mnóstwo ludzi ma problem z wyrażaniem złości - albo nie kontaktują
          się z nią, uważają, że w ogóle ten temat ich nie dotyczy. To są
          ludzie tzw. do rany przyłóż, ale nagle nie wiadomo z jakiej
          przyczyny, umierający na raka.
          Inni, nie umiejący wrażać złości do obietu, który ją wywołał,
          kierują ją do siebie i albo zaczynają chorować, albo bez przerwy
          ulegają jakimś wypadkom, albo sabotują wszelkie swoje poczynania,
          tak żeby udowodnić sobie, że są nikim.
          Inny destrukcyjny sposób wyrażania złości to agresja słowna,
          fizyczna, przekraczająca granice norm społecznych. Może być kierowna
          wprost do obiektu lub do obiektu zastępczego.
          Może być też coś tak pokrętnego jak nadopiekuńczość, często
          stosowana przez rodziców w stosunku do własnych (zazwyczaj małych)
          dzieci. Jest to rodzaj ukrytej złości i agresji, do której rodzicom
          trudno się przyznać, dlatego sublimują ją w zachowania nadmiernej
          opieki.

          Naucz się wyrażać własną złość. Zaakceptuj ją jako uczucie dostępne
          każdemu człowiekowi, w swojej istocie ani dobre, ani złe.
          Naucz się ją wyrażać w sposób, który nie będzie niszczył Ciebie, ani
          Twojego otoczenia.
          Znajdź dobrego terapeutę lub grupę terapeutyczną. Powodzenia.
          • leda16 Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 23:00
            Mnóstwo ludzi ma problem z wyrażaniem złości - albo nie kontaktują
            > się z nią, uważają, że w ogóle ten temat ich nie dotyczy. To są
            > ludzie tzw. do rany przyłóż, ale nagle nie wiadomo z jakiej
            > przyczyny, umierający na raka.



            Nie pleć bzdur ca-ti, bo jesteś mądrą osobą, a tu nagle zaczynasz bredzić jakbyś coctail piwska z wódą zatankowała. Na raka umierają również maleńkie dzieci - 6-cio, 12-to 24-ro miesięczne, które nie mają problemów z wyrażaniem złości. Wypadki komunikacyjne i choroby równiez nie trafiają się wyłącznie ludziom z niską samooceną. A już o tej nadopiekuńczości, która jest wg. Ciebie ukrytą złością i agresją, zapiałaś jak kogut na Kościele Mariackim :))). Napisz lepiej, kto Ci takie bzdury do głowy wtłacza a Ty powtarzasz je bezmyślnie, jakbyś w jakiejś sekcie porypańców siedziała.


            Naucz się wyrażać własną złość


            A jak ca-ti? Cepem, kosą, kłonicą czy może histerycznym wrzaskiem i rynsztokowymi wyzwiskami? Całe wychowanie jakiemu człowiek jest poddawany już od niemowlęctwa, uczy posługiwania się w relacjach społecznych INTELEKTEM ca-ti, nie emocjami, zwłaszcza emocjami negatywnymi takimi jak nienawiść, złość, wściekłość itp. te emocje odczuwa i pokazuje otoczeniu tylko osobnik źle zsocjalizowany, prymitywny.
            • ca-ti Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 23:33
              leda16 napisała:

              > Mnóstwo ludzi ma problem z wyrażaniem złości - albo nie kontaktują
              > > się z nią, uważają, że w ogóle ten temat ich nie dotyczy. To są
              > > ludzie tzw. do rany przyłóż, ale nagle nie wiadomo z jakiej
              > > przyczyny, umierający na raka.
              >
              >
              >
              > Nie pleć bzdur ca-ti, bo jesteś mądrą osobą, a tu nagle zaczynasz
              bredzić jakby
              > ś coctail piwska z wódą zatankowała. Na raka umierają również
              maleńkie dzieci -
              > 6-cio, 12-to 24-ro miesięczne, które nie mają problemów z
              wyrażaniem złości. W
              > ypadki komunikacyjne i choroby równiez nie trafiają się wyłącznie
              ludziom z nis
              > ką samooceną. A już o tej nadopiekuńczości, która jest wg. Ciebie
              ukrytą złości
              > ą i agresją, zapiałaś jak kogut na Kościele Mariackim :))). Napisz
              lepiej, kto
              > Ci takie bzdury do głowy wtłacza a Ty powtarzasz je bezmyślnie,
              jakbyś w jakiej
              > ś sekcie porypańców siedziała.
              >
              >
              > Naucz się wyrażać własną złość
              >
              >
              > A jak ca-ti? Cepem, kosą, kłonicą czy może histerycznym wrzaskiem
              i rynsztokowy
              > mi wyzwiskami? Całe wychowanie jakiemu człowiek jest poddawany już
              od niemowlęc
              > twa, uczy posługiwania się w relacjach społecznych INTELEKTEM ca-
              ti, nie emocja
              > mi, zwłaszcza emocjami negatywnymi takimi jak nienawiść, złość,
              wściekłość itp.
              > te emocje odczuwa i pokazuje otoczeniu tylko osobnik źle
              zsocjalizowany, prymi
              > tywny.



              Według mnie, mylisz się, Leda. Ale oczywiście masz prawo do swojego
              zdania. Podobnie jak ja.
              Przekonanego nikt nie przekona, więc nie wdaję się w dalszą dyskusję
              z Tobą. Gdybyś jednak zechciała czasem - zanim zaatakujesz -
              podyskutować, chętnie to zrobię.
              Ale możesz nie chcieć, mam tego świadomość. Pozdrawiam.
              • leda16 Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 07:43
                ca-ti napisała:


                Według mnie, mylisz się, Leda.


                W czym się mylę? W tym, że ludzie kulturalni umierają na raka a zdolni do agresji, nienawiści, złośc,i nie ;)? A moze w tym, że każdy nienawidzi siebie i innych, własnych dzieci nie wyłączając? Owszem, każdy świr. Jednak na szczęście większość ludzi jest normalnych.



                > Przekonanego nikt nie przekona, więc nie wdaję się w dalszą dyskusję
                > z Tobą.


                Usztywnienie błędnych schematów? A ja myślałam, że jesteś młodą osobą...



                • ca-ti Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 08:52
                  leda16 napisała:

                  > ca-ti napisała:
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > W czym się mylę? W tym, że ludzie kulturalni umierają na raka a
                  zdolni do agres
                  > ji, nienawiści, złośc,i nie ;)? A moze w tym, że każdy nienawidzi
                  siebie i inny
                  > ch, własnych dzieci nie wyłączając? Owszem, każdy świr. Jednak na
                  szczęście wię
                  > kszość ludzi jest normalnych.
                  >
                  >


                  Niczego takiego nie napisałam. To uproszczenie pochodzi od Ciebie.

                  >
                  > > Przekonanego nikt nie przekona, więc nie wdaję się w dalszą
                  dyskusję
                  > > z Tobą.
                  >
                  Miałam na myśli Ciebie. Poziom zacietrzewienia jaki prezentujesz
                  uniemożliwia Ci zastanowienie się nad słowami kogoś innego. Jesteś
                  przekonana wyłącznie do swoich racji, a na tym forum pokrzykujesz
                  bezustannie na osoby myślące inaczej niż Ty.
                  Dlatego uważam, że na takim poziomie dyskusja jest niemożliwa. Jeśli
                  ktoś zaczyna swój wywód od słów, że interlokutor mówi bzdury, no to
                  sorry...
                  >


                  > Usztywnienie błędnych schematów? A ja myślałam, że jesteś młodą
                  osobą...
                  >
                  >

                  Nie ma znaczenia co myślałaś na temat mojego wieku. On sam też nie
                  ma znaczenia.
                  >

                  I dodam jeszcze, że nie ma niczego złego w tym, że każdy dyskutantów
                  pozostaje przy swoim zdaniu. Ale ten poziom, na Boga, po co te
                  inwektywy, krzyki i przepychanki słowne?...
            • elielieli Re:Leda, Leda... 13.10.08, 11:26
              A juz dalam sie nabrac ze ty jestes psychologiem...a tu takie
              teksty:
              "Całe wychowanie jakiemu człowiek jest poddawany już od
              niemowlęctwa, uczy posługiwania się w relacjach społecznych
              INTELEKTEM ca-ti, nie emocjami, zwłaszcza emocjami negatywnymi
              takimi jak nienawiść, złość, wściekłość itp. te emocje odczuwa i
              pokazuje otoczeniu tylko osobnik źle zsocjalizowany, prymitywny".
              zastanow ty sie dzieciaku co ty mowisz. Ze jest takie wychowanie,
              to moze najlepiej obserwowac w twoim przypadku.
              Skrajne emocje, oraz te ambiwalentne, uwazane sa w tej chwili za
              jedna z glownych przyczyn niektorych schorzen psychicznych a nawet
              fizycznych. Na zachodzie kazdy facet po zawale ma psychoterapie, bo
              jest udowodnione od dawna ze tlumiona zlosc ma wplyw na pogorszenie
              stanu zdrowia ( nie jest to jedyna przyczyna dla ktorej zaleca sie
              psychoterapie, ale tlumiona zlosc i agresja figuruja na liscie) .
              To samo ma sie do ogolnego funkcjonowania systemu immunitarnego.
              jeszcze bardziej jest to widoczne w procesach psychicznych, osoby
              ktore maja nierozwiazane konflikty emocjonalne nigdy nie dochodza
              do pelni rozwoju intelektualnego.
              Wiekszosc psychoterapii jest skierowana na rozpoznawanie emocji i
              obserwowaniu tego jak wplywaja one na nasze "racjonalne" decyzje.
              Duzo terapii (np. analiza bioenergetyczna di Lowen) pozwala tez na
              rozladowanie fizyczne agresji i zlosci.
              Przyjrzyj sie temu jak ty atakujesz ludzi (co z tego ze nie na
              ulicy, forum to tez "miejsce" pubbliczne).I jaki typ najbardziej
              dziala ci na nerwy: kobiety ciezko skrzywdzone przez rodzine lub
              wspolmalzonkow.Moja hipoteza? Ty zostalas skrzywdzona o wiele
              bardziej niz jakakolwiek osoba ktora sie tu wypowiadala, a tlumiona
              w tobie zlosc i niemozliwosc jej okazywania w zyciu codziennym
              zmuszaja cie do tych akcji w incognito.
              Nie ma sensu dluzej tego ciagnac, jestes osoba b.inteligentna a
              dowiedzione jest, ze osoby ktore znajduja skuteczny sposob
              na "wyrzyganie" wszystkiego, doswiadczaja czegos w
              rodzaju "oswiecienia": przca intelektualna nie jest juz niczym
              zaklucana i zaczyna przynosic jeszcze wieksze zyski. Zrob przysluge
              samej sobie, bo napewno nikt dla ciebie tego nie zrobi.
              • leda16 Re:Leda, Leda... 15.10.08, 08:38
                elielieli napisała:

                > A juz dalam sie nabrac ze ty jestes psychologiem...a tu takie
                > teksty


                Nigdzie nie pisałam, że jestem psychologiem. Jeśli coś sobie nadinterpretowałaś, to Twój problem. Owszem, psychologia jest bardzo rozległą dziedziną wiedzy. Ja znam tylko niektóre jej obszary. Ty chcesz uchodzić tutaj za psychologiczny omnibus, tymczasem odnoszę wrażenie, że Twoja wiedza jest powierzchowna, haotyczna a jej stosowanie w praktyce szalenie sztywne i schematyczne, a nawet w pewnych momentach - wybacz - naiwne oraz bezmyślne. Ogólnie mówiąc, nie do wyobrażenia byłoby współżycie z człowiekiem nie znającym elementarnych zasad savoir vivre'u.

                >
                > Skrajne emocje, oraz te ambiwalentne, uwazane sa w tej chwili za
                > jedna z glownych przyczyn niektorych schorzen psychicznych


                Nic podobnego elielieli. Ambiwalencja jest nie przyczyną, tylko OBJAWEM schizofrenii i innych psychoz. Natomiast emocje negatywne i skrajne też są objawami np. charakteropatii badź innych zaburzeń osobowości. Najpierw popracuj w szpitalu psychiatrycznym, żeby umieć odróżniać to, co chore od tego, co zdrowe. W Polsce uzyskanie certyfikatu psychoterapeutycznego bez takiej praktyki jest niemożliwe. Studenci mają praktyki z więźniami, chorymi psychicznie, chorymi somatycznie, patologią socjalną, adolescentami i in. Ty chyba wiesz jedynie jak się poszczególne teorie nazywają i kto jest ich twórcą. Nic poza tym. Mieszając psychory z reakcjami sytuacyjnymi i nerwicami w Polsce nie doszłabyś nawet do III roku psychologii. Ale cóż, w kraju Zulu-Guli, dokad mnie zresztą po pijanemu zaprosiłaś, wszystko jest możliwe. Nie bój się, nie skorzystam jeśli nawet podasz adres :).

                a nawet
                > fizycznych.


                A teorie psychosomatyczne sięgają lat 1950-tych.To wcale nie "teraźniejsze" teorie. Jednak nadal pozostają tym, czym są - tylko mało empirycznie udokumentowanymi teoriami. Można w nie wierzyć lub nie, jak w każdą wiarę. Ty nie dość, że wierzysz, to jeszcze insynuujesz innym wydumane skutki swojej wiary.


                > To samo ma sie do ogolnego funkcjonowania systemu immunitarnego.


                Przepraszam, jakiego systemu ?!

                > jeszcze bardziej jest to widoczne w procesach psychicznych, osoby
                > ktore maja nierozwiazane konflikty emocjonalne nigdy nie dochodza
                > do pelni rozwoju intelektualnego.


                I chociaż to powinnaś wiedzieć, że intelektualnie rozwiniesz się tylko tyle, na ile Ci Twój program genetyczny pozwoli. Mam na myśli to, że żadne wrodzone upośledzenie umysłowe nie rozwinie się do poziomu inteligencji przeciętnej.


                > Duzo terapii (np. analiza bioenergetyczna di Lowen) pozwala tez na
                > rozladowanie fizyczne agresji i zlosci.


                Wszystkie terapie to pic na wodę, bo gdyby bylo inaczej, recydywa kryminalna nie miałaby miejsca :).


                > Przyjrzyj sie temu jak ty atakujesz ludzi (co z tego ze nie na
                > ulicy, forum to tez "miejsce" pubbliczne).I jaki typ najbardziej
                > dziala ci na nerwy: kobiety ciezko skrzywdzone przez rodzine lub
                > wspolmalzonkow


                "Na nerwy" najbardziej działa mi myślowy schematyzm czyli pospolita głupota. I wyobraź sobie jeśli możesz, uważam to za swoją zaletę ;). Moi pracodawcy również.
                Atak na czyjś pozbawiony wiedzy tupet polscy psychologowie nie nie nazywają agresją, tylko burzą mózgów. Ty sobie to nazywaj jak chcesz. Trudno od Ciebie wymagać, żebyś podcinała spróchniałą gałąź na której właśnie się lokujesz. Dlatego poszukasz sobie do własnego pasożytnictwa kobiety "skrzywdzone". Bo np. w pierwszym lepszym więzieniu już po miesiącu pracodawcy by Twoje infantylne teoryjki głośno wyśmiali wręczając Ci wymówienie.

                • elielieli Re:Leda, Leda... 15.10.08, 10:28
                  Leda:
                  "Nigdzie nie pisałam, że jestem psychologiem".

                  i dzieki Bogu, bo twoja ignorancja jezeli chodzi o role emocji
                  szybko zaprowadzi cie w slepy zaulek.Przykroby bylo patrzec na
                  kolege w takim stanie.
                  Twoja elementarna wiedza nie moze pozwolic ci oceniac mojej.
                  Jezeli jestes tak docenianym pracownikiem, to mam nadzieje ze te
                  gratyfikacje maja tez jakis wymiar materialny. Od czasu do czasu
                  wyrzuc pare groszy na jakiegos niedouczonego psychoterapeute i
                  postaraj sie wytrzymac pomimo tego ze gra ci na nerwach.
                  za kilka miesiecy porozmawiamy o tym jak sie czujesz, jezeli
                  zechcesz.
                  • leda16 Re:Leda, Leda... 15.10.08, 22:28
                    i dzieki Bogu,

                    A właściwie za co Ty temu Bogu dziękujesz, za swoją ignorancję czy za moją? Ja Bogu za nic nie dziękuję ponieważ to, co mam, zawdzięczam ludziom i sobie. Bogu niczego nie zawdzięczam. Poza tym nie wiem o co Ci chodzi - "rola emocji" "ślepy zaułek"...Przecież to argumentacja typowa dla laika, żeby nie powiedzieć - jarmarczna :).


                    Od czasu do czasu
                    > wyrzuc pare groszy na jakiegos niedouczonego psychoterapeute i
                    > postaraj sie wytrzymac pomimo tego ze gra ci na nerwach.
                    > za kilka miesiecy porozmawiamy o tym jak sie czujesz

                    Już dzisiaj mogę Ci powiedzieć jak bym się czuła wyrzucając od czasu do czasu parę groszy w błoto, czyli sponsorując nieuka, którego usługi nie są mi potrzebne. Źle! A swoje pieniądze przeznaczam wyłącznie na wydatki, z których się cieszę. Więcej nawet - sama myśl, że mogłabym kupować czyjeś grające mi na nerwach psychoterapeutyczne buble, jest dla mnie wstrętna i wysoce wkurzająca. Choć z drugiej strony samo wyobrażenie, iż tak nisko upadłam, do tego stopnia zgłupiałam, jest po prostu śmieszne.
                    • elielieli Re:Leda, Leda... 15.10.08, 22:38
                      Nie jestem w stanie uwierzyc ze potrafisz cieszyc sie z
                      czegokolwiek. Twoje zycie to zagmatwany klab *..............*, ze
                      nawet boisz sie do niego zajrzec.
                      i masz racje!W twoim przypadku poznac wlasne emocje byloby
                      rownoznaczne z zaglada, cos w tym stylu jak ogladanie lustra przez
                      Bazyliszka.
                      • leda16 Re:Leda, Leda... 15.10.08, 23:08
                        > Nie jestem w stanie uwierzyc ze potrafisz cieszyc sie z
                        > czegokolwiek.


                        Nie wątpię. Wierzysz tylko w to, w co sama chcesz wierzyć :).

                        Twoje zycie to zagmatwany klab *..............*, ze
                        > nawet boisz sie do niego zajrzec.


                        Tylko jednej rzeczy się boję - śmierci moich najbliższych. Niczego więcej. A z introspekcją i egocentryczną wiwisekcją w skończyłam w wieku 16 lat. Wolę poznawać cudze emocje. To znacznie ciekawsze no i dochodowe.

                        W twoim przypadku poznac wlasne emocje byloby
                        > rownoznaczne z zaglada, cos w tym stylu jak ogladanie lustra przez
                        > Bazyliszka.


                        Ha, ha ha. To Ci się na prawdę udało elielieli. Świetne porównanie, wysoce oryginalne, dawno się tak nie ubawiłam :))). Różnie mnie już tutaj wyzywano na Forum. Od Bazyliszków jeszcze nigdy. Ale poczucie humoru u psychoterapeuty to w moim przekonaniu rzecz warta dużego honorarium. W dzisiejszych czasach tak trudno spotkać błazna...
                        • elielieli Re:Leda, Leda... 15.10.08, 23:11
                          Leda, o czym wlasciwie ma byc ta dyskusja, chcesz mi powiedziec,
                          tak jak autorka postu:"Nienawidze siebe i innych?".
                          To TWOJ problem, ty mnie nie interesujesz.
            • nienill Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 19:54
              Całe wychowanie jakiemu człowiek jest poddawany już od niemowlęc
              > twa, uczy posługiwania się w relacjach społecznych INTELEKTEM ca-
              ti, nie emocja
              > mi, zwłaszcza emocjami negatywnymi takimi jak nienawiść, złość,
              wściekłość itp.
              > te emocje odczuwa i pokazuje otoczeniu tylko osobnik źle
              zsocjalizowany, prymi
              > tywny.
              przypomnial mi sie moj ksiadz, ktory twierdzil, ze wychowanie ma na
              celu nauczenie czlowieka panowania nad swoimi reakcjami
              fizjologicznymi. malutkie dzieci mają sie nauczyc panowac nad kupką,
              bo kupka jest be; dlatego duze dzeci maja sie nauczyc panowac nad
              popedem plciowym, ktory tez jest be. skoro to pierwsze mozna
              opanowac, to drugie tym bardziej - i zadnych wymowek!
              • elielieli Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 20:49
                a ksiadz juz go opanowal?
              • leda16 Re: Nienawidzę siebie i innych. 15.10.08, 07:58
                nienill napisała:


                > przypomnial mi sie moj ksiadz, ktory twierdzil, ze wychowanie ma na
                > celu nauczenie czlowieka panowania nad swoimi reakcjami
                > fizjologicznymi.


                Och, Twoje dzieci zapewne sygnalizowanie potrzeb fizjologicznych opanowały dopiero w szkole podstawowej, pod wpływem drwin otoczenia. Do tej pory załatwiały się tam, gdzie stały nie panujac zupełnie nad czynnosciami wydalniczymi. Współczuję.


                malutkie dzieci mają sie nauczyc panowac nad kupką,
                > bo kupka jest be; dlatego duze dzeci maja sie nauczyc panowac nad
                > popedem plciowym, ktory tez jest be. skoro to pierwsze mozna
                > opanowac, to drugie tym bardziej - i zadnych wymowek!
                >
                >
    • lifeisaparadox Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 12:54
      Czyli gdzies tak od trzech lat masz zjazd w dol? cos z czym sobie sama nie
      radzisz. Najlepiej by bylo podladowac sie na poczatek lekami od psychiatry, a
      gdy dojdziesz troche do siebie po paru miesiacach i odzyjesz, to polecam
      psychoterapie grupowa. Trzeba czasu i eksperymentow z lekami, terapia, zebys w
      koncu poczula sie zupelnie normalna taka jak wszyscy, odzyskala rodzine i
      znajomych i dobrze sie z tym czula. Jest to calkiem mozliwe, sam sie wygrzebalem
      z podobnego jesli nie identycznego stanu jaki tu opisujesz wiec pisze co moge
      zebys miala sprawdzone informacje.
      W naszym kraju, z reszta nie tylko od kraju to zalezy, tak juz jest ze o
      wszystko musisz sie sama zatroszczyc i zadbac o siebie. Nikt tego za Ciebie nie
      zrobi.
    • szpilex Re: Nienawidzę siebie i innych. 12.10.08, 13:26
      Jesteś taka, jak myślisz, że jesteś. Musisz to dobrze zrozumieć, w tym tkwi
      tajemnica ludzkiej osobowości. Przeczytaj to co kryje się pod poniższym linkiem.
      Powinno pomóc.

      --
      Pozdrawiam serdecznie
      ---------------------------
      Bogać się, kiedy śpisz
      zlotemysli.pl/szpilex,1/publication/show/6485/Bogac-sie-kiedy-spisz.html
    • htoft Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 12:12
      Jak najszybciej wybierz się do psychiatry (poradzi, co z tym zrobić
    • skomroch1 Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 12:19
      Idź do psychiatry. Mojej mamie pomógł i dzięki temu mozemy normalnie żyć.Pozdrawiam
    • waldemar.rossztowski Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 12:26
      Twój stan wynika własnie z tego, że nie możesz odnaleźć sie na płaszczyźnie
      społecznej. Unikasz znajonych bo się wstydzisz.; Pamiętają ciebie jako zaradną
      kobietę a tu proszę, od trzech lat nie nie robisz. Postaraj się znależć
      jakąkolwiek pracę wówczas poczujesz się bardziej dowartościowana, uwierzysz w
      siebie i przestaniesz się wstydzisz. Porozmawiaj o tym z mezem.
    • moon44 Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 14:00
      Nie wiem czy jesteś wierzącą, jeśli nie to i tak warto posłuchać ks.
      Pawlukiewicza, uniwersalne wypowiedzi, polecam
      podaję link
      swjozef.com/?i=/mp3/kazania_ksiedza_piotra_pawlukiewicza/258
    • zawsze.aliks Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 17:07
      Masz-wybacz-najbanalniejszą na świecie depresję. Możesz odpuścić
      sobie przynajmniej poczucie winy za nienawiść do wszstkiego i
      wszystkich. Nie odpuszczaj natomiast leczenia (u psychiatry, nie u
      znachora, różdżkarza czy okadzacza). Powodzenia.
      • elielieli Re: najbanalniejsza w swiecie diagnoza 13.10.08, 18:29
        ataki zlosci to nie jest najczesciejszy objaw agresji, moga tu grac
        role czynniki hormonalne jak i neurologiczne, a moze byc to zwykla
        zlosc spowodowana relacjami rodzinnymi, depresja owszem jest
        mozliwa, ale to ostatnia z mozliwosci. Zamiast dawac takie
        rady ...nie chce mi sie klac dzisiaj, taki ladny wieczor.
        • elielieli Re: najbanalniejsza w swiecie diagnoza 13.10.08, 20:50
          oczywiscie mialo byc "objaw depresji", nie "agresji" ale na tym
          forum nie ma mozliwosci editingu.
        • leda16 Re: najbanalniejsza w swiecie diagnoza 15.10.08, 22:32
          elielieli napisała:

          > ataki zlosci to nie jest najczesciejszy objaw agresji,

          Za to błędy gramatyczne w ojczystym języku są najczęstszym objawem nieuctwa.
          • elielieli Re: najbanalniejsza w swiecie diagnoza 15.10.08, 22:34
            skad wiesz czy to ojczysty jezyk? Moj ojciec nie byl polakiem, a
            tak w ogole to zastanow sie nad swoimi przejawami, bo masz ich tyle
            ile w *katalogu .....* Kaczmarskiego
    • daga_1 Re: Njalepiej poszukaj dobrego psychologa. Pomoże 13.10.08, 17:07
      Ci tylko rozmowa z nim. Nie słuchaj rad forumowiczów, są sprzeczne ze sobą i
      powodują jeszcze większy zamęt. A dodatkowej frustracji dodają te kłótnie, chyba
      też sfrustrowanych piszących.
      • ca-ti Re: Njalepiej poszukaj dobrego psychologa. Pomoże 13.10.08, 18:12
        daga_1 napisała:



        Nie słuchaj rad forumowiczów, są sprzeczne ze sobą i
        > powodują jeszcze większy zamęt.


        Rozumiem z tego, że Twojej rady również nie powinna słuchać?
        Po co w takim razie trwonisz swój czas i energię? Czy może uważasz
        się za jedyny chlubny wyjątek w stadzie frustratów, jak łaskawie
        nazwałaś piszace tu osoby?
      • nienill biorac pod uwage tego rodzaju niebezpieczenstwo 13.10.08, 19:58
        to czlowiek moze chodzic sobie po forum lub po psychologach. obie
        grupy potrafia byc rownie szkodliwe

        daga_1 napisała:

        > Ci tylko rozmowa z nim. Nie słuchaj rad forumowiczów, są sprzeczne
        ze sobą i
        > powodują jeszcze większy zamęt. A dodatkowej frustracji dodają te
        kłótnie, chyb
        > a
        > też sfrustrowanych piszących.
    • salka71 Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 19:22
      Dziękuję Wszystkim za rady,choć z jednych porad widzę wywiązała się ostra
      wymiana zdań.Mam wyznaczoną wizytę na 12 listopada do lekarza psychiatry.Bardzo
      boję się tej wizyty , ale kości zostały rzucone. Myślę ,że będzie i łatwo i
      trudno bo lekarzem jest matka kolegi syna.
      Chciałam bardzo do niej się dostać bo słyszałam,że naprawdę jest świetnym
      specjalistą.
      • elielieli Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 21:09
        A...h! jak chcialas dragi, to trzeba bylo od razu powiedziec! Po co
        to przedstawienie na forum o psychologii, trzeba bylo isc od razu
        na forum "psychiatria". Nastepnym razem oszczedz czsu sobie i innym.
        • fenolblue Re: Nienawidzę siebie i innych. 14.10.08, 10:20
          elielieli napisała:

          > A...h! jak chcialas dragi, to trzeba bylo od razu powiedziec! Po co
          > to przedstawienie na forum o psychologii, trzeba bylo isc od razu
          > na forum "psychiatria". Nastepnym razem oszczedz czsu sobie i innym.

          Oj,oj boskamatko, toż nie miałaś przyjemności z owej "straty czasu" angażując
          się w bój o idee psychologii przy okazji problemu salki71? Miałaś na bank bo
          widać. To z jednej strony, z drugiej o wiele istotniejszej, sekowanie kobity
          jest bez sensu i nieludzkie nawet nieco bo z "porad" udzielonych jej choćby
          przez Ciebie wiele zrozumieć nie była w stanie, a po pomoc idzie tam gdzie ma
          akurat najbliżej i dobrze, że w ogóle idzie.
          • elielieli Re: Nienawidzę siebie i innych. 14.10.08, 10:25
            Idzie bo ma prawo. I ja tego nie podwazam, bo nie mam prawa. Ja sie
            tylko pytam, jaki sens wstepowac na forum "psychologia" skoro juz
            sie wybralo psychitrie? Jest takie powiedzenie: wybierz specjaliste
            a wybrales juz tez sobie diagnoze ( i co za tym idzie -chorobe).
            Jezeli czlowiek wybiera psychiatre, to sam juz siebie okresla w
            pewnej kategorii pacjentow.
            • rumpa Re: Nienawidzę siebie i innych. 14.10.08, 12:34
              a przepraszam, w jakiej?

              • elielieli Re: Nienawidzę siebie i innych. 14.10.08, 18:01
                nie ma sensu ani powodu zaby przepraszac...
            • htoft Re: Nienawidzę siebie i innych. 15.10.08, 09:35
              Co ty opowiadasz? (napisałem celowo małą literą) Psycholog nie przepisze leków,
              a poza tym tu jest potrzebny psychoterapeuta, a nie psycholog. Depresja to
              normalna choroba, której leczeniem zajmują się właśnie psychiatrzy (jeszcze raz:
              tylko oni mogą przepisać lek). Na drugi raz poczytaj, zanim zaczniesz pisać
              takie herezje.
    • eas_y Re: Nienawidzę siebie i innych. 13.10.08, 22:44
      odstaw tabletki anty- i wszystko wróci do normy. TEZ TAK MIAŁAM
    • starapokrzywa to nie jestem z tym sama? 14.10.08, 17:33
      no i już mi lepiej!
      Nienawidzę gatunku ludzkiego :-/
    • ollaboga77 Re: Nienawidzę siebie i innych. 14.10.08, 17:42
      Myślę, że potrzebujesz zmienić punkt widzenia. Ale to sie nie
      dzieje w minutę, ale jest procesem.

      Dobrze byś uspokoiła umysł. Wszytskim to wyjdzie na zdrowie.
      naprawde ludzie potrzebuja spokoju, błogości, uśmiechu i piekna.

      Wszystko to co jest złe wynika z Twojego błędnego postrzegania
      życia. Czas to przerwać i zacząć zauważać drobiazgi... krok po
      kroku ...

      Stosuj afirmacje poytywne. Uważaj na to co mówisz... zauwaz jakich
      wogole słów uzywasz. Możesz mi o tym tu napisać. Myśli, słowa mają
      moc sprawczą... Jesli zaczynasz złożeczyć, złoscic sie itd
      przyciągasz złe emocje uderzasz w siebie i obniza Ci sie poziom
      miłosci...

      na poczatek tyle... poprostu samoobserwacja, OK?
    • ollaboga77 Re: Nienawidzę siebie i innych. 14.10.08, 17:49
      Odgrodz sie od toksycznych ludzi. takie emocje sa ludziom
      niepotrzebne, bo ich niszcza. Wiele chorób własnie ma w emocjach
      przyczynę...

      Jesli bardzo chcesz dac sobie szanse i być miłująca osoba to
      proponuje zainteresowac się praca z energią. Znajdz kogoś
      sprawdzonego kto doładowuje ludzi energią miłosci...
      Bogdan Skrzeta albo jakas refleksoterapia ona powoduje, że puszczają
      bloki emocjonalne. Kazdy człowiek jest dobry w srodku ale w ciągu
      trwania życia poprostu tworza sie jakby warstwy roznych emocji a u
      Ciebie negatywu jest za dużo.

      sciskam Cie i powie Ci że kocham Cię bo dla mnie człowiek 6to
      wartość najwyższa.

      Ten swiat troszkę zwariował, bo zmienił hierarche na pieniądz! Ale
      nie idz za tym bo to kanał... cos co prowwdzi doniką.

      Zadbaj o swój stan umysłu... Mysl o sobie jako o kims kto jest
      bezcenny i cudowny !!!

      ======================================
      ~ www.greenpeace.pl/wieloryby ~
      * www.wegetarianie.pl *
    • elielieli Re: Nienawidzę siebie i innych. 15.10.08, 10:19
      depresja, nie objawia sie atakami niepowstrzymalnej zlosci! Moze
      objawiac sie rozdraznieniem i nerwowoscia, moze objawiac sie
      wieloma innymi symptomami, natomiast wybuchy niepohamowanej zlosci
      u osoby ktora ma pelna swiadomosc o jej destruktywnym wplywie, to
      inna informacja.
      Duzo wiecej moze pomodz ginekolog-endokrynolog lub/i neurolog.A
      jezeli wyklucza zaburzenia hormonalne i nowotworu przedniego plata
      kory mozgowej, to i dragi przeciwdepresyjne tez moga przepisac.
      Mowienia "ja mialam tak samo" to najwieksza glupota ktora mozna
      walnac, odczucia subiektywne nie stanowia nigdy najlepszej metody
      poznania sytuacji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka