m.kka
27.10.03, 14:25
Posłuchajcie co się stało...mianowicie poznałam sympatycznego kolegę w necie
i czasami sobie pogadaliśmy..ale sie nie widzieliśmy, ani nie próbujemy
umawiać, tylko na zasadzie pogaduszek. Poprostu dobrze nam sie gada, to
wszystko.
Znamy swoje numery komorek i czasami puszaczamy sobie tzw. strzałki (sygnały)
bzdura, wiem, no ale taki sposób zabawy. No i jednego razu ten sygnał
przyuwazyła jego zona...
Zronila z tego taki raban ze w pale się nie miesci..
Od tego momentu otrzymuję sms-y z wyzwiskami, z pogróżkami..normalnie szok..
Nadmienie ze jest to p. magister..i w życiu nie spodziewałam się takiego
prostackiego zachowania wobec osoby o ktorej nic nie wiem..mając
wykształcenie i pozycję..
Prawda jest taka ze nigdy nas nic nie łączyło..a ona wyobraża sobie Bóg wie
co...ja jej wogóle nie odpisuję ani nic..bo ręce mi opadły..
Co o tym myślicie?