Dodaj do ulubionych

uważam, że w temacie miłości każdy ma

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 15:48
dokładnie to, na co zasłużył.
ani troche więcej ani trochę mniej.
wszystko jest konsekwencją tego, kim jesteśmy i to bezpośrednią.

rzecz jasna, to kim jesteśmy, wynika z tego, jak nas rodzice traktowali i
blablabla i blablabla i tralalala.
ale dziś sami za to odpowiadamy - za ewentualne przemeblowanie siebie.

wszyscy psycholodzy, psychiatrzy, księża, książki, znajomi, przyjaciele,
ciotki, sąsiadki, medytacje, wakacje, religie, filozofie, filmy, wrogowie -
wszystko to są w najlepszym razie katalizatory. tylko i wyłącznie.

zostawiając na boku wyjątek pt.śmierć partnera - na całą resztę zasługujemy.
wszyscy bez wyjątku.

i nie litujcie się nad sobą tak, bo słabo się robi. i nie pochylajcie się z
taką troską, bo nad niewłaściwymi się pochylacie.

dziękuję za uwagę.
gf
Obserwuj wątek
    • qw5 Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 15:51
      Wow, ale teraz wyjechałaś z grubej rury.
    • yukka Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 15:53

      Kiedyś pomyślałem sobie, że ludzie zrobią z Tobą tylko to, na co im pozwolisz
      (pomijając oczywiście wyjątki).

      Więc zasadniczo tak, masz rację.

      Choć ileż łatwiej żyłoby się bez wiary, że ... (w miejsce wielokropka proszę
      wstawić to, w co się aktualnie wierzy).

      pozdrawiam serdecznie,
      Yukka Hakkinen

      P.S. Mimo wszystko - pozostawanie silną i zdecydowaną osobowością bez cienia
      rozmycia wydaje mi się wyjściem o wiele mniej zadowalającym niż bycie osobą
      testującą własne granice. Choć to ostatnie cholernie boli. Czasem.
      • Gość: girlfriend Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:20
        Co innego testować swoje granice, a co innego tygodniami (miesiącami? latami?)
        taplać się we własnoręcznie podgrzewanym bagnie. Ale ja jestem tolerancyjna,
        leczyć nie zamierzam - każdemu podług woli jego.

        pozdrawiam.
    • kvinna niech Cię diabli, fajny temat 07.11.03, 15:55
      To chyba debiut w tematologii stosowanej, co nie?

      Ad rem: jasne, że tak.

      Podobało mi się, co mówił mi często znajomy pan KP:


      Jeśli pragniesz, to sobie to weź.



      I weź odpowiedzialność za to pragnienie.


      Amen.
      • sewer_ jaaaaasne i suuuuszne 07.11.03, 16:00
        pamietaj tylko, ze oprocz odpowiedzialnosci przysla Ci jeszcze
        potem rozniaste rachunki do zaplacenia.
        To przyznaj sie w koncu, co pijesz.
        • kvinna Serwer? 07.11.03, 16:06

          Ty do mnie?

          Teraz, o 16:00 już tylko herbatę malinową.
          Można wiedzieć, o co Ci chodzi?
          • sewer_ qw 5 pytala Cie 07.11.03, 16:13
            na innym watku ,
            po co ma (kroi sie podobno melodramat) siegnac wieczorem.
            Takze jestem otwarty na nowe pomysly.

            Co najlepiej ociera lzy?
            • kvinna ależ ja nie płaczę 07.11.03, 16:16
              Szukasz sensacji?
              To nie ja.

              A zrobię sobie dziś jakiegoś grzańca.
      • Gość: Richelieu* Re: niech Cię diabli, fajny temat IP: *.localdomain / 192.168.0.* 07.11.03, 16:01
        kvinna napisała:

        > To chyba debiut w tematologii stosowanej, co nie?
        >
        > Ad rem: jasne, że tak.
        >
        > Podobało mi się, co mówił mi często znajomy pan KP:
        >
        >
        > Jeśli pragniesz, to sobie to weź.
        >
        >
        >
        > I weź odpowiedzialność za to pragnienie.
        >
        >
        > Amen.


        A może najpierw spróbować czy pragnienie nie gryzie?
      • malvvina ale ale 07.11.03, 16:04
        koncepcja zasluzenia jest mi wroga
        wiesz te blabla z sodoma i gomora
        aids jako kara dla tych co sobie zasluzyli
        czy chore dzieci bo matka alkoholiczka
        nie podoba mi sie baaaardzo
        takie to ...no ...moralizatorsko chrzescijansko socjalistyczne (kazdemu wedlug
        zaslug hihi)


        a zycie ...plum plum plum
        • Gość: girlfriend Re: ale ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:17
          Nie, cholera, kara tylko konsekwencja! otwórz drugie oko Malvvina!
          • malvvina Re: ale ale 07.11.03, 16:18
            na drugim oku u mnie Gogol siedzi


            > Nie, cholera, kara tylko konsekwencja! otwórz drugie oko Malvvina!
            • Gość: gf Re: ale ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:36
              Ruskom nie wierz. Podstępna nacja ;)
    • kvinna Ale 07.11.03, 15:59
      uważam, że to, co napisałaś napisałaś "głową". W tym nie ma krzty serca.
      I pochylę się nad sobą.
      Dziś ją pewnie uwiodę, przytulę..

      Co dalej?


      n i e
      w i e m
      • jmx Re: Ale 07.11.03, 16:12

        Serce bez rozumu jest głupotą... i krzywdzi. Więc tak jakby go nie było.

        Oto co napisał guru polskiej psychologii WE:
        "Ktoś kto jest wewnętrznie wolny, nie zwiąże się z kimś kto ze strachu przed
        wolnością żyje tylko kawałkiem siebie. Nie znajdziemy w świecie tego, czego
        nie odkryliśmy w sobie. Tylko zrealizowany mężczyzna znajdzie zrealizowaną
        kobietę. Tylko mądra kobieta znajduje mądrego mężczyznę".
        • Gość: girlfriend amen. n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:15
        • kvinna podpisuję się 07.11.03, 16:20
          Dla mnie WE jest zbyt tragiczny na ćwarzy, ale cenie, bardzo cenię..
        • sewer_ Aha, a te wszystkie intelektualne mezalianse 07.11.03, 16:24
          malzenskie mezalianse,
          to przypadek, czy koniecznosc?

          wolnosc
          dojrzalosc
          i samorealizacja
          - miara wszystkiego?
          • alfika Re: Aha, a te wszystkie intelektualne mezalianse 07.11.03, 16:26
            to, jak sądzę, było wino :)
            ale mogę się mylić ;)))
            • sewer_ i wino byc winno, a nawet powinno 07.11.03, 16:29
              ale nie kazdemu z nas dane.
              • alfika Re: i wino byc winno, a nawet powinno 07.11.03, 16:32
                i słusznie, po kolei z wątkami
        • kwieto Re: Ale 07.11.03, 18:17
          Troche nie tak.
          "Zrealizowany mezczyzna _dostrzeze_ ze spotkal zrealizowana kobiete"

          Drobna roznica, ale jednak :")
        • Gość: m.malone Re: Ale IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.11.03, 11:07
          ...a czym jest rozum bez serca?

          "Myślenie to najwyższy nakaz moralności" (B.Pascal)
          (czy jakos tak - nie pamietam dokładnie bo jest strasznie wcześnie)

          Wszystkich pozdrawiam jesiennie
          MM
      • Gość: girlfriend bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:14
        ale lituj sie dalej
        szczerze zyczę Ci powodzenia
        w które nie wierzę za cholerę

      • kwieto Re: Ale 07.11.03, 18:19
        A jak ma wygladac ta krzta serca?
        Gdzie ona jest i na czym polega?
        Jak bys to widziala?
    • Gość: Imagine Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.unl.edu 07.11.03, 16:03
      mozesz nie podkradac mi mojego stylu ? a przynajmniej napisalabys ze
      dohtorat robilas pod Trzecim Okiem Wielkiego Imagine !!!
      • Gość: girl Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:16
        ;PPPPPPPP !!!


        :)
        • Gość: Imagine Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.unl.edu 07.11.03, 16:22
          co ta sa te PPPPPPPPPPPPPPPP albo DDDDDDDDDDDDDDDDD ?
          • alfika Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 16:23
            Tak sie wystawia różne części ciała*.



            *język albo zęby, żeby mi nie było...
            • yagnieszka Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 16:26
              Alez to by bylo porzadnie poukladane zycie jakby naprawde mozna bylo dostac
              tyle ile sie nalezy albo jako prosta konsekwencje wlasnego wkladu. Caly problem
              w tym, ze prawie nigdy tak to nie dziala. I w sumie moze i lepiej. Jakby sie
              dalo wszystko przewidziec i zaplanowac, to po cholere byloby w ogole zyc?
              • Gość: gf uff... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:32
                o niczym takim nie pisałam - przeczytaj córko jeszcze raz
                zadna konsekwencja wkładu, nic z tych rzeczy
                zadne wracające dobro, ja w ogóle nie o tym.
              • jmx w y t ł u m a c z e n i e 07.11.03, 16:59

                Ludzie, ludzie... nie chodzi o poukładanie, o życie od-do, planowanie, nudę i
                tak dalej... Chodzi o to, że większość "dramatów" w jakich uczestnicznymy z
                drugim człowiekiem mamy na własne życzenie. Są przypadki ekstemalne - gwałt,
                wykorzytanie, molestowanie, ale nie o tym tu mówimy. Pakując się w jakieś
                dwuznmaczne układy powinniśmy mieć świadomość do czego to prowadzi - od tego
                mamy rozum od Bozi/natury/czego-kolwiek bądź, by z niego korzystać.
                Bo uczucia to jedno - najczęściej nie mamy na nie wpływu, nie decydujemy w kim
                się zakochujemy i dlaczego - samo przychodzi (najczęściej) czy tego chcemy czy
                nie. Ale nasze decyzje związne z uczuciami - no tu już nasza (nie)wolna wola
                ma głos.

                Zerwanie boli.
                Nie-zerwanie też.
                To nasz wybór jakie cierpienie będzie naszym udziałem.
                A czasem, dla dobra drugiego, tego kochanego człowieka, trzeba się odseparować
                i zleźć z oczu. Miłośc to nie tylko przywiązanie ale i umiejętność odejścia
                samemu i pozwolenia na odejście.

                Uff... nie lubię pisać długich postów ;-)
                • Gość: gf AMEN. n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:40
                  • jmx :-)))) 07.11.03, 17:46

                    Girl, już drugi raz! Malwina nas wyklnie ;-))))
                    • Gość: girlfriend Re: :-)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:23
                      za co? wszak "amen" nie jest jakimś specjalnie niecenzuralnym słowem ;)
                • Gość: Martyna Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 18:06
                  Chodzi o to, że większość "dramatów" w jakich uczestnicznymy z
                  > drugim człowiekiem mamy na własne życzenie. Są przypadki ekstemalne - gwałt,
                  > wykorzytanie, molestowanie, ale nie o tym tu mówimy. Pakując się w jakieś
                  > dwuznmaczne układy powinniśmy mieć świadomość do czego to prowadzi - od tego
                  > mamy rozum od Bozi/natury/czego-kolwiek bądź, by z niego korzystać.
                  > Bo uczucia to jedno - najczęściej nie mamy na nie wpływu, nie decydujemy w
                  kim
                  > się zakochujemy i dlaczego - samo przychodzi (najczęściej) czy tego chcemy
                  czy
                  > nie.

                  WIDZISZ tu sie z Toba zgodze my mamy wplyw tylko na nasze rozumowe decyzje.
                  Ale watek byl o tym , ze mamy w milosci to na co zaslugujemy . Mysle, ze to
                  zaslugiwanie ma wiele wspolnego z nasza psychika i z uczuciami i emocjami ,
                  ktore przezywamy i ktore tylko w jakims tam stopniu mozemy kontrolowac.




                  • Gość: gf Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:09
                    pisząc "w miłości" miałam na myśli nic innego jak "życie miłosne" czyli
                    związki, a pchnęła mnie do tego wątku historia Kvi - kilka wątków niżej.
                    • Gość: Martyna Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 18:26

                      Ale jak kontrolowac kogo kochamy albo jak przestac kogos kochac?

                      Ma to ogromne znaczenie w milosci bo np jesli ktos pomimo odejscia nie moze
                      przestac kochac to prawdopodobnie bedzie mial male szanse na znalezienie
                      nastepnej milosci.
                      • Gość: gf Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:33
                        Emocja jest niezalezna od Ciebie.
                        Decyzje, co zrobić podejmujesz Ty.

                        Po przejsciu "terytorium bólu" - jak to ładnie kiedyś nazwał ten gamoń Imagine -
                        czeka nowa szansa. A ile to trwa? Pewnie jak żałoba, nie? Psycholog powie, ze
                        rok-dwa maksymalnie.
                        • Gość: Martyna Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 18:42
                          Po przejsciu "terytorium bólu" - jak to ładnie kiedyś nazwał ten gamoń Imagine
                          > -
                          > czeka nowa szansa. A ile to trwa? Pewnie jak żałoba, nie? Psycholog powie, ze
                          > rok-dwa maksymalnie

                          U mnie juz 6 lat u niektorych 20 .
                          • Gość: gf Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:47
                            To masz problem, bo to anomalia tak długo.
                            Nie kochasz siebie dość jak sądzę.
                            • Gość: Martyna Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 19:25

                              Wydaje mi sie, ze kocham siebie i siebie akceptuje i nie znaczy to, ze
                              chcialabym byc w tym zwiazku z przeszlosci .
                              I co ma to jak bardzo sie kocham do tego , ze kocham kogos innego ?
                              • Gość: gf Re: w y t ł u m a c z e n i e IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:37
                                Nie umartwia się i nie żyje sie przeszłością przez 6 lat.
                          • kwieto Do Martyny 07.11.03, 18:48
                            Pozwolisz ze sie wtrace:

                            Mysle ze generalna zasada ("sam prowokujesz to co Ci sie przytrafia"), a sposob radzenia sobie z
                            tym, to dwie zupelnie rozne sprawy.

                            Bo mozna rozumiec, ze np. rozpad zwiazku spowodowany byl niejako "na wlasne zyczenie", ale to
                            jeszcze nie znaczy ze automatycznie przestanie bolec.
                            (tu jest jeszcze jeden wytrych, ale na razie go przemilcze)

                            No i kolejnym problemem jest to, ze zakochujemy sie niejako "w ciemno", nie wiedzac jaki jest
                            "smak czekoladki". I jak sobie radzic z rozczarowaniem?
            • Gość: Imagine Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.unl.edu 07.11.03, 16:27
              P to pipka a D to dupka ? nic z tego nie kumam.
              • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:29
                nie bździj synu - dobrze wiesz, co to P i co to D

                więc :P
                • sewer_ nie mozesz, corko 07.11.03, 16:32
                  domagac sie od Mistrza zaswiatow
                  zdolnosci plywania w sadzawce.
                  • Gość: girlfriend a Ty synu idź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:35
                    wycierać łzy Anny


                    • sewer_ (h)usteczek Ci u mnie dostatek 07.11.03, 16:42
                      chetnie pozycze i dla Ryba i MM.

                      Pannie Annie oczka otrzec chcialem
                      ale mnie wlasnie splawila
                      herbatka malinowa
                      bez rumu.
                      • Gość: gf Re: (h)usteczek Ci u mnie dostatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:51
                        masz pecha - nie jesteś dziewczynką.
                        • sewer_ w temacie milosci, 07.11.03, 17:01
                          ze nawiaze do Pani watku
                          dostaje sie czasami mniej niz sie zasluguje
                          i wtedy nawet te (h)usteczki nie otra lez

                          a czasami wiecej.
                          Wypiek nie jest calkiem proporcjonalny do wkladu
                          (do ciasta wlozonego do pieca)
                          A szabla do obcinania pazurow niewiernym kochankom,
                          nie nadaje sie wcale.
                          • Gość: gf Re: w temacie milosci, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:25
                            to samo, co do yagnieszki - nie o to mi chodzi!
                            nie o żadne "dobro wracające" czy cokolwiek tego rodzaju

                            mówię Ci, ze masz na co zasłużyłeś w sensie : to co jest, wynika bezpośrednio z
                            tego kim jesteś
                            śpisz, jak sobie pościeliłeś

                            comprende?
                            • sewer_ no comprende! 07.11.03, 17:33
                              tylko Wiecznosc jest miara Wszechrzeczy
                              powiedzialby zapewne Imagine odfruwajac w 5-ty wymiar.

                              Scielic w ogole nie umiem
                              i chyba udam sie po porade do komandosa
                              jak daje on sobie rade z ta Maruska

                              jakis melodramat w formacie qw 5
                              to tez rzecz mi nieznana

                              a gdzie kota nie ma tam nie tylko myszy harcuja
                              ale i rajcuja

                              eiC mahcok

                              ap
                              • malvvina Re: no comprende! 07.11.03, 17:35
                                do kogo to wyznanieee ???????????
                                (co za dzien !)

                                > eiC mahcok
                                >
                                > ap
                                • Gość: gf Re: no comprende! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:38
                                  nie do Ciebie Balbina!
                                  :P
                              • Gość: gf Re: no comprende! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:49
                                mi mi tu tu :)
                                more & more.

                                :)
                      • m.malone Re: (h)usteczek Ci u mnie dostatek 08.11.03, 15:11
                        sewer_ napisał:

                        > chetnie pozycze i dla Ryba i MM.
                        >
                        >
                        Ani Ryb, ani MM nie płaczą. A jak potrzebują się wysmarkać - maja palice.
                        A twkże plują i olewają (niektórych:)
                        MM
                        (oraz w imieniu Rtyba)
                        • r.richelieu Re: (h)usteczek Ci u mnie dostatek 09.11.03, 01:32
                          m.malone napisał:

                          >
                          > A twkże plują i olewają (niektórych:)
                          > MM


                          na przykład mnie
                          ;))
                          • m.malone Re: (h)usteczek Ci u mnie dostatek 09.11.03, 12:14
                            r.richelieu napisała:

                            > m.malone napisał:
                            >
                            > >
                            > > A twkże plują i olewają (niektórych:)
                            > > MM
                            >
                            >
                            > na przykład mnie
                            > ;))

                            Richelieu*:)) Witaj!
                            Czemu tak niegodziwie żrtujesz nocami?
                            Pozdrowienia
                            MM
              • alfika Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 16:31
                dyplomatycznie i przebiegle: hahahaha :))))))))))
    • alpetrus Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 16:29
      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

      > dokładnie to, na co zasłużył.
      > ani troche więcej ani trochę mniej.
      > wszystko jest konsekwencją tego, kim jesteśmy i to bezpośrednią.
      > rzecz jasna, to kim jesteśmy, wynika z tego, jak nas rodzice traktowali i
      > blablabla i blablabla i tralalala.
      > ale dziś sami za to odpowiadamy - za ewentualne przemeblowanie siebie.
      > wszyscy psycholodzy, psychiatrzy, księża, książki, znajomi, przyjaciele,
      > ciotki, sąsiadki, medytacje, wakacje, religie, filozofie, filmy, wrogowie -
      > wszystko to są w najlepszym razie katalizatory. tylko i wyłącznie.
      > zostawiając na boku wyjątek pt.śmierć partnera - na całą resztę zasługujemy.
      > wszyscy bez wyjątku.
      > i nie litujcie się nad sobą tak, bo słabo się robi. i nie pochylajcie się z
      > taką troską, bo nad niewłaściwymi się pochylacie.
      > dziękuję za uwagę.
      > gf
      -------------------------------------

      Aha...
    • mahoney Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 16:45
      wow ale to madre ,
      tylko po co ?
      • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 16:52
        Tobie Mahonek rzeczywiście po nic.
        • Gość: Imagine Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.unl.edu 07.11.03, 16:59
          gofno fiesz (gf)
          • yagnieszka To teraz moje tlumaczenie 07.11.03, 17:16
            Rozumiem teze z pierwszego wpisu ale uwazam, ze jest dosc naiwna, bo zaklada,
            ze jestesmy w stanie oddzielac, selekcjonowac i w pelni kontrolowac, co nam
            przydane, dane, co wyuczone, nazbierane lub wybrane. Komplikacje jednak sa i
            dotycza nie tylko gwaltow, smierci ukochanych, chorob czy innych dramatow.
            Czesto wynikaja z rzeczy malych, codziennych i szarych jak zlapanie gumy na
            pustej drodze czy wygrana na loterii (wcale nie wielkich milionow tylko np.
            wycieczki na tydzien).
            Wiadomo - jakies tam wybory sa zalezne WYLACZNIE od nas i nie ma co zwalac
            odpowiedzialnosci za zycie z niewiernym mezem na nieumiejtnosc gotowania matki,
            jak to sie niektorym zdarza. Niemniej kwestia tego, co sie komu nalezy w sensie
            mozliwosci dokonywania kompletnie wolnych i niezaleznych wyborow budzi moj
            zdecywoany opor. Ktos z Was naprawde moze takich wyborow dokonywac? Nie
            zwazajac na tak przyziemne sprawy jak czas, zdrowie, pieniadze, pogoda,
            wczesniej podjete zobowiazania roznego rodzaju i tak dalej, i tym podobne? No
            to ja pewnie jestem tym wyjatkiem, ktory nie moze. Good for you, people :)
            • Gość: gf Re: To teraz moje tlumaczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:33
              Tak, yagnieszko, wyjąwszy upośledzonych w stopniu ciężkim, jesteśy w stanie
              kontrolować nasze życie a tym bardziej objąć je rozumem.

              co ma ,cholera, guma na drodze do miłości?
              może rozwiń tę przełomową tezę, jeśli można prosić.

              nie chowaj się za parawanami okoliczności yagnieszko, bo oszukujesz samą siebie.
              jeśli facet nie odchodzi od niekochanej żony, bo jest chora - podjął własnie
              decyzje - coś za coś. prosta konsekwencja tego kim jest.

              co to są, na boga, zobowiązania?
              jak raz przysięgałaś niekochanemu mężowi to już do końca bedziesz w tym tkwić?
              o tym mówię, zauważ - masz na co zasługujesz, prosta konsekwencja tego, kim
              jesteś.

              życie jest prostsze niż to się wydaje niektórym melodramatopisarzom.
              • yagnieszka Re: To teraz moje tlumaczenie 07.11.03, 17:48
                Ajajaj - zaraz takie wielkie slowo MILOSC. Tak na codzien to kazdy ma do
                czynienia z garami do pozmywania, trawa do sciecia, olejem do wymiany, zakupami
                do zrobiania i posciela do zmiany. W kwestii uczuc i wyborow, ktore sie z nimi
                wiaza wszystko sie liczy - rowniez NIEMOZNOSC podejmowania roznych decyzji w
                zwiazku z funkcjonowaniem w okreslonych ukladach. Wez pod uwage to, ze tylko
                gdy ma sie 15 lat i czlowiek zakochuje sie po raz pierwszy WSZYSTKO jest
                mozliwe. A w kazdych innych okolicznosciach, targamy za soba bagaz, ktory
                ogranicza nasze pole manewru. U niektorych to beda dzieci z poprzednich
                zwiazkow, u innych okreslone zawody, starzy rodzice pod opieka, domy na
                sprzedaz, kursy do skonczenia, no cala masa innych "bzdur", ktore skutecznie
                czlowieka trzymaja w dybach zdrowego rozsadku zaprzeczajacego tej pelnej
                wolnosci wyboru, ktora mialaby czynic nas wylacznie odpowiedzialnymi za tenze.
                Bo problem w tym, ze nie zyjemy na pustyni i prawie nigdy wybor
                partnera/milosci nie jest wyborem WYLACZNIE partnera/milosci - najczesciej
                niesie ze soba dziesiatki mniej lub bardziej przewidywalnych konsekwencji dla
                reszty naszego swiata.
                Co zas do gumy zlapanej na pustej drodze to scenariuszy moze byc kilka lacznie
                z gwaltem, zdrada, przypadkowym poznaniem kogos nowego, zostaniem zabita przez
                przejezdzajacy samochod... To tylko przyklad jak drobne i nic nie znaczace
                elementy codziennosci moga zmienic obrot spraw totalnie - elementy, ktorych nie
                kontrolujemy w zadnym stopniu. Podobnie z uczuciami przynaleznymi WSZYSTKIM,
                ktorzy przy okazji kolejnej milosci danego czlowieka moga miec pozmieniane
                zycie.
                Tak wiec owszem - w jakims stopniu mamy to, na co zaslugujemy w milosci ale
                jest to tak malenka czastka tego, na co sklada sie calosc zycia z drugim
                czlowiekiem, ze znaczenie jej poddalabym w watpliwosc.
                • jmx Re: To teraz moje tlumaczenie 07.11.03, 17:51
                  yagnieszka napisała:

                  > Tak wiec owszem - w jakims stopniu mamy to, na co zaslugujemy w milosci ale
                  > jest to tak malenka czastka tego, na co sklada sie calosc zycia z drugim
                  > czlowiekiem, ze znaczenie jej poddalabym w watpliwosc.

                  Nie rozumiem - co ma piernik do wiatraka?
                  Jeżeli okoliczności są jakie są, i zdaję sobie sprawę, że czegos nie mogę - to
                  po prostu nie mogę, a nie jęczę wszyskim dookoła, i "cierpię za miliony"
                  (Kwinna to nie o Tobie! :-))
                • Gość: gf Re: To teraz moje tlumaczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:59
                  Każde zakochanie jest po raz pierwszy i zawsze wszystko jest możliwe, tylko
                  często wygoda przesłania nam właściwy obraz rzeczy

                  za każdym razem niekochany/nie dość kochany/nie tak kochany (skreślić zbędne)
                  ma do wyboru rozmaite opcje - niemal nigdy nie istnieje "nie da się"

                  domy, kursy, zajęcia i inne bzdety to moze od razu włóżmy do worka "wymówki"
                  ludzie natomiast to co innego
                  tylko co mają niesprawni rodzice do miłości?

                  jest takie powiedzenie - bardzo zwodnicze - nie buduje sie swojego szczęścia na
                  nieszczęściu innego. pikuś. tylko, ze zawsze się buduje. jak masz 15 lat i
                  kogoś wybierasz - często innego odrzucasz. nie Twoja wszak wina że go nie
                  kochasz. niemniej zbudowałaś na nieszczęściu. jesli z powodu dziecka rzucasz
                  kochanka - zbudowałaś. zawsze czyjeś kosztem czyjegoś. zawsze podejmujesz
                  decyzję (brak decyzji to też decyzja) a reszta jest już konsekwencją tego, co
                  wybierasz.

                  jeśli spotykasz kogoś innego i sie zakochujesz (nie mówię o przelotnym
                  zachwycie nowością), nie mów mi ze kochałaś poprzedniego. także to nie guma
                  winna.
                  • yagnieszka Re: To teraz moje tlumaczenie 07.11.03, 18:51
                    Gość portalu: gf napisał(a):

                    > Każde zakochanie jest po raz pierwszy i zawsze wszystko jest możliwe, tylko
                    > często wygoda przesłania nam właściwy obraz rzeczy
                    >
                    Kiedy widzisz, pies pogrzebany w tym, ze nie zawsze a nawet rzadziej wygoda -
                    najczesciej to sa obowiazki i zobowiazania, ktorych NIE WOLNO lekce sobie
                    potraktowac. Z roznych wzgledow.

                    > za każdym razem niekochany/nie dość kochany/nie tak kochany (skreślić zbędne)
                    > ma do wyboru rozmaite opcje - niemal nigdy nie istnieje "nie da się"

                    Aczkolwiek zakochani bywaja bardzo egoistyczni i dopiero dojrzewajac
                    uswiadamiaja sobie, ze czesto z roznych wzgledow wlasnie SIE NIE DA.

                    >
                    > domy, kursy, zajęcia i inne bzdety to moze od razu włóżmy do worka "wymówki"
                    > ludzie natomiast to co innego
                    > tylko co mają niesprawni rodzice do miłości?

                    To nie sa wymowki - to jest codzienne zycie kazdego z nas, ktorego nie mozna po
                    prostu zostawic i isc za miloscia na koniec swiata. Bo nie zostawisz glodnego
                    psa, nienakarmionego dziecka, domu, pracy, zawodu, przyjazni i innych jak to
                    czule nazywasz "bzdet" - tak mozna zrobic gdy ma sie 15 lat i nie ma sie nic do
                    zostawiania, wraz z mijajacym czasem, sytuacja sie komplikuje. Do niej naleza
                    wlasnie starzy rodzice pod opieka, dzieci do wyksztalcenia (wielokrotnie
                    przeciwne nowej MILOSCI rodzica), podjete zobowiazania wobec obcych ludzi
                    (praca, bank, szkola), ktorzy licza na moja uczciwosc i solidnosc itd. To nie
                    sa bzdety, bo zycie nie sprowadza sie wylacznie do MILOSCI!

                    >
                    > jest takie powiedzenie - bardzo zwodnicze - nie buduje sie swojego szczęścia
                    na
                    >
                    > nieszczęściu innego. pikuś. tylko, ze zawsze się buduje. jak masz 15 lat i
                    > kogoś wybierasz - często innego odrzucasz. nie Twoja wszak wina że go nie
                    > kochasz. niemniej zbudowałaś na nieszczęściu. jesli z powodu dziecka rzucasz
                    > kochanka - zbudowałaś. zawsze czyjeś kosztem czyjegoś. zawsze podejmujesz
                    > decyzję (brak decyzji to też decyzja) a reszta jest już konsekwencją tego, co
                    > wybierasz.
                    >

                    Pojecie "szczescia" i "nieszczescia" nalezy w takich okolicznosciach
                    rozpatrywac z dystansu czasowego - bez perspektywy, wszystko traci zdrowe
                    proporcje.

                    > jeśli spotykasz kogoś innego i sie zakochujesz (nie mówię o przelotnym
                    > zachwycie nowością), nie mów mi ze kochałaś poprzedniego. także to nie guma
                    > winna.

                    Jesli spotykam kogos "nowego" bedac w zwiazku z kims "starym", jakakolwiek
                    decyzja jest wypadkowa wszystkiego, co spisalam powyzej i w poprzednich
                    postach. Nie ma czegos takiego jak wypreparowana sytuacja pokochania kogos i
                    podejmowania decyzji "na czysto" - za kazdym razem te "bzdety" wspominane
                    powyzej musza byc potraktowane rownie powaznie jak samo nowe uczucie a czesto
                    nawet powazniej, bo dotycza wielokrotnie sporej grupy inych ludzi.
                    • Gość: gf Re: To teraz moje tlumaczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:07
                      O jakich obowiązkach i zobowiązaniach mówisz?
                      Że nie wolno zostawić małych dzieci?
                      A kto je zrobił z palantem/nudziarzem/dziwkarzem (niepotrzebne skreślić)?

                      Ja nie mowię o tym , ze należy rzucać wszystko.
                      Mówię o tym, ze to, co masz jest konsekwencją Twojego wyboru.

                      Nie chcesz dla mężczyzny zostawić pracy? rozpoczętego kursu? mieszkania? OK,
                      ale nie mów, że go kochasz.

                      Można zostawić życie. Można zabrać dzieci na drugi koniec świata. Widziałam
                      takie rzeczy. One są kwestią odwagi i siły uczucia do mężczyzny/kobiety.

                      Zostawię dom, psa zabiorę, pracę zmienię, zabiorę do innego miasta
                      niesamodzielnych rodziców - to dla mnie oczywistość, jeśli kocham mężczyznę.
                      Jeśli mnie na to nie stać - nigdy nie nazwę tego miłością, bo to pospolite
                      zakochanie tylko.

                      Nie żartujmy - nie zrezygnuję z miłości dla przyjaciół. Chyba by mnie zabili.
                      Zostawię też pracodawcę - normalny szef nie spodziewa się, ze zrezygnujesz dla
                      niego z miłości, to jakiś absurd tak pojmować lojalność w pracy.

                      Ty po prostu nisko ustawiasz miłość w hierarchii wartości - przyznaj się.

                      Jedyna i wyłączna grupa ludzi, ktora ma prawo przeważyć szalę Yagnieszko to
                      Twoje dzieci.




                      • yagnieszka Girlfriend :) 07.11.03, 19:15
                        Ach, Ty mloda jednak jestes jeszcza bardzo. Pisze to z jak najwieksza
                        czuloscia. I pewnego rodzaju wspolczuciem, bo dorastanie to czasem obrzydliwie
                        bolesny proces. Mam nadzieje, ze uda Ci sie go przejsc tak bardziej "po
                        lebkach" zeby za mocno nie bolalo.
                        Powodzenia.
                        • Gość: gf Tak Yagnieszko to jest zawsze Twój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:19
                          ostateczny argument - Twój wiek...

                          Tak się składa, ze znam 90latkę, która się ze mną zgadza.
                          Także śpię spokojnie i mam nadzieję że umrę w dniu w którym przyjdzie mi do
                          głowy zostać tchórzem.

                          • yagnieszka Re: Tak Yagnieszko to jest zawsze Twój 07.11.03, 19:23
                            Gość portalu: gf napisał(a):

                            > ostateczny argument - Twój wiek...
                            >
                            > Tak się składa, ze znam 90latkę, która się ze mną zgadza.
                            > Także śpię spokojnie i mam nadzieję że umrę w dniu w którym przyjdzie mi do
                            > głowy zostać tchórzem.
                            >

                            Bo to nie o wiek, moja duszko, chodzi tylko o ilosc i jakosc doswiadczen. No i
                            rowniez o podejscie do innych ludzi typu "rodzicow, oczywiscie zabiore" - a coz
                            to Oni - paczki w pudelkach?
                            Nie dostrzegasz czy nie chcesz dostrzegac zlozonosci naszych powinnosci tak
                            wobec siebie samych, jak i wobec reszty swiata. Wolno Ci - tyle, ze po pewnym
                            czasie to brzmi albo dziecinnie, albo plytko. Wole myslec, ze jestes mloda niz
                            ze czegos innego Ci brak. Mlodosc nie jest niczyja wina aczkolwiek bywa
                            przykrym bagazem i kagancem. Tez sie z tego wyrasta ;)
                            I wiecej sie nie odzywam zeby Ci nie psuc humoru na weekend.
                            • Gość: gf Re: Tak Yagnieszko to jest zawsze Twój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:35
                              Aha, ta 90. to akurat miała zycie ciężkie, obiektywnie rzecz biorąc, ale truno.

                              Nie dostrzegasz czy nie chcesz dostrzec, ze uważamy życie za skomplikowane,
                              kiedy chcemy siebie usprawiedliwić?

                              Czy gdybyś była staruszką pozwoliłabyś opiekującemu się Tobą dziecku, żeby
                              skrzywdziło samo siebie? Naprawdę do tego byś dopuściła???

                              Życzę Ci zebyś wyrosła z przeświadczenia o swoim altruizmie - z całym
                              szacunkiem - bo to nieprawda. Lubisz ustawiać się w roli tej poświęcającej się,
                              co ma "powinności" i cierpi w imię rzekomego dobra szefa czy przyjaciół - Twoja
                              rzecz.
                              Tylko nie nazywaj tego dorosłością, bo z nią nie ma to nic wspólnego.
                          • malvvina Re: Tak Yagnieszko to jest zawsze Twój 07.11.03, 19:30
                            racja girl racja
                            lecz im dalej w las tym mniej drzew niestety
                            i zapomina sie te zdolnosc zostawienia wszystkiego za soba
                            zna sie smak czekoladki i byle erzatzu sie juz nie tknie

                            nie ma dla kogo ma belle
                            snif snif
                    • jmx obowiązki.... 08.11.03, 01:00
                      yagnieszka napisała:

                      > Kiedy widzisz, pies pogrzebany w tym, ze nie zawsze a nawet rzadziej wygoda -

                      > najczesciej to sa obowiazki i zobowiazania, ktorych NIE WOLNO lekce sobie
                      > potraktowac. Z roznych wzgledow.
                      >
                      > > za każdym razem niekochany/nie dość kochany/nie tak kochany (skreślić zbęd
                      > ne)
                      > > ma do wyboru rozmaite opcje - niemal nigdy nie istnieje "nie da się"
                      >
                      > Aczkolwiek zakochani bywaja bardzo egoistyczni i dopiero dojrzewajac
                      > uswiadamiaja sobie, ze czesto z roznych wzgledow wlasnie SIE NIE DA.
                      >
                      > >
                      > > domy, kursy, zajęcia i inne bzdety to moze od razu włóżmy do worka "wymówk
                      > i"
                      > > ludzie natomiast to co innego
                      > > tylko co mają niesprawni rodzice do miłości?
                      >
                      > To nie sa wymowki - to jest codzienne zycie kazdego z nas, ktorego nie mozna
                      po
                      >
                      > prostu zostawic i isc za miloscia na koniec swiata. Bo nie zostawisz
                      glodnego
                      > psa, nienakarmionego dziecka, domu, pracy, zawodu, przyjazni i innych jak to
                      > czule nazywasz "bzdet" - tak mozna zrobic gdy ma sie 15 lat i nie ma sie nic
                      do
                      >
                      > zostawiania, wraz z mijajacym czasem, sytuacja sie komplikuje. Do niej
                      naleza
                      > wlasnie starzy rodzice pod opieka, dzieci do wyksztalcenia (wielokrotnie
                      > przeciwne nowej MILOSCI rodzica), podjete zobowiazania wobec obcych ludzi
                      > (praca, bank, szkola), ktorzy licza na moja uczciwosc i solidnosc itd. To
                      nie
                      > sa bzdety, bo zycie nie sprowadza sie wylacznie do MILOSCI!
                      >
                      > >
                      > > jest takie powiedzenie - bardzo zwodnicze - nie buduje sie swojego szczęśc
                      > ia
                      > na
                      > >
                      > > nieszczęściu innego. pikuś. tylko, ze zawsze się buduje. jak masz 15 lat i
                      >
                      > > kogoś wybierasz - często innego odrzucasz. nie Twoja wszak wina że go nie
                      > > kochasz. niemniej zbudowałaś na nieszczęściu. jesli z powodu dziecka rzuca
                      > sz
                      > > kochanka - zbudowałaś. zawsze czyjeś kosztem czyjegoś. zawsze podejmujesz
                      > > decyzję (brak decyzji to też decyzja) a reszta jest już konsekwencją tego,
                      > co
                      > > wybierasz.
                      > >
                      >
                      > Pojecie "szczescia" i "nieszczescia" nalezy w takich okolicznosciach
                      > rozpatrywac z dystansu czasowego - bez perspektywy, wszystko traci zdrowe
                      > proporcje.
                      >
                      > > jeśli spotykasz kogoś innego i sie zakochujesz (nie mówię o przelotnym
                      > > zachwycie nowością), nie mów mi ze kochałaś poprzedniego. także to nie gum
                      > a
                      > > winna.
                      >
                      > Jesli spotykam kogos "nowego" bedac w zwiazku z kims "starym", jakakolwiek
                      > decyzja jest wypadkowa wszystkiego, co spisalam powyzej i w poprzednich
                      > postach. Nie ma czegos takiego jak wypreparowana sytuacja pokochania kogos i
                      > podejmowania decyzji "na czysto" - za kazdym razem te "bzdety" wspominane
                      > powyzej musza byc potraktowane rownie powaznie jak samo nowe uczucie a
                      czesto
                      > nawet powazniej, bo dotycza wielokrotnie sporej grupy inych ludzi.

                      Ale ja tu nie widzę sprzeczności między wami...
                      Chodzi o PODEJMOWANIE DECYZJI. To ja mam wybór - czy iść za głosem serca, czy
                      obowiązków, mówiąc górnolotnie. A Ty mówisz, że nie ma wyboru - jest. To nie
                      jest wybór zawsze łatwy, satysfakcjonujący czy miły. Ale jest.
                      I najczęściej jest wypadkową okoliczności i charakteru danego człowieka...
            • jmx Re: To teraz moje tlumaczenie 07.11.03, 17:37
              yagnieszka napisała:

              > Niemniej kwestia tego, co sie komu nalezy w sensie
              >
              > mozliwosci dokonywania kompletnie wolnych i niezaleznych wyborow budzi moj
              > zdecywoany opor.

              Mój też. Czy ja pisałam coś takiego?
              Nie wszystko zależy od nas. Ale bardzo wiele.
              Lubię bardzo takie powiedzonko: "Módl się tak jakby wszystko zależało od
              modlitwy, postępuj tak jakby wszystko zależało od ciebie".
              Wydaje mi się to dobrą receptą na podejmowanie wyborów.
              • Gość: gf Re: To teraz moje tlumaczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:39
                > Lubię bardzo takie powiedzonko: "Módl się tak jakby wszystko zależało od
                > modlitwy, postępuj tak jakby wszystko zależało od ciebie".
                > Wydaje mi się to dobrą receptą na podejmowanie wyborów.

                amen! amen! amen!
          • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:26
            i vice versa.
            Ty nawet nie rozumiesz o czym napisałam i do kogo, więc milcz, wstydu oszczędź.
            • Gość: Imagine Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.unl.edu 07.11.03, 17:28
              widzisz, ja nie musze wiedziec o czym napisales. to bez znaczenia, bo to sa
              bzdety, tak czy inaczej.
              Buziaczki Od Robesspierra.
              • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:34
                aha - I am whoever You say.
                i nie pisz do mnie "napisałeś", bo ja nie piszę ze jesteś laleczka
                • malvvina Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 07.11.03, 17:36
                  wiedzialam wiedzialam ...


                  > i nie pisz do mnie "napisałeś", bo ja nie piszę ze jesteś laleczka
                • Gość: Imagine Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.unl.edu 07.11.03, 19:12
                  co sie mnie czepiasz ? szarpaczki szukasz ?
                  • Gość: gf no wiecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 19:14
                    ja się czepiam Ciebie???
                    a kto się czepia mnie?
        • mahoney [...] 07.11.03, 21:14
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: girlfriend <westchnienie> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 21:18
            ale Ty tez jesteś pożytecznym stworzonkiem - mianowicie doskonałym punktem
            odniesienia, jako że wszystko jest względne.
            • mahoney [...] 07.11.03, 21:59
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: gf Re: żyg ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 22:06
                no, wal śmiało synek, pokaż co jeszcze potrafisz.
    • Gość: Martyna Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 17:31

      To czym np zasluzyli sobie niektorzy alkoholicy i stosujacy przemoc fizyczna
      faceci , ze maja takie kochajace i wspaniale zony ?
      Rozejrzyj sie w kolo -ile bardzo wartosciowych kobiet tkwi z alkoholikami -
      czym oni sobie na to zasluzyli ?
      • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 17:37
        w ogole nie o tym piszę - pisze o tych zonach właśnie

        pisze o tym, ze wszelkie kwinnopodobne "nieszczęścia" konstruujemy sobie sami
        bez 2 zdań

        • Gość: Martyna Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 17:52

          No teraz uscislilas ale w pierwszym watku napisalas o wszystkich bez
          wyjatku .

          Czyli nie wszyscy w milosci dostaja to na co zasluguja? ( jak bylo to w
          temacie Twojego watku).

          Co do tych zon i nieszczesc : J awierze, ze wiekszosc ludzi stara sie
          najlepiej jak potrafi jednak jest limitowana zdolnosciami , czasami schematami,
          wiara w to a nie w tamto obawami etc

          Ale my wszyscy jestesmy tylko ludzmi -popelniamy bledy a musimy sie wiele
          nauczyc zyjac na tej planecie.

          Kazdy jest odpowiedzialny za swoje zycie i za konsekwencje i tak naprawde
          kontrolowac mozemy samych siebie ale czesto nie wiemy jak ? czy nie widzimy
          spraw z odpowiedniej perspektywy , ludzie sa zagubieni etc

          Zgodze sie, ze wzzytko jest teoretycznie konsekwencja naszych wyborow , ale
          nasze wybory sa czesto ograniczone do konkretnej sytuacji w ktorej sie
          znajdujemy itd

          • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:03
            wszyscy dostaja to na co zasługują.
            niektorzy pozornie więcej - nikt mniej

            pozornie - bo pijacy (traktowani symbolicznie) zauważ nie to maja czego im
            potrzeba

            obawy, schematyczne myslenie, myślenie nie dość - to własnie nasze winy, nie
            rozgrzeszajmy się tak łatwo

            > Zgodze sie, ze wzzytko jest teoretycznie konsekwencja naszych wyborow , ale
            > nasze wybory sa czesto ograniczone do konkretnej sytuacji w ktorej sie
            > znajdujemy itd

            ostatniego akapitu nie rozumiem.
            • Gość: Martyna Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 18:22
              wszyscy dostaja to na co zasługują.
              > niektorzy pozornie więcej - nikt mniej

              Ale skad wiadomo na co zasluguja i co zrobic aby zaslugiwac na cos innego ?
              lepszego itd
              Poza tym co zrobil moj facet -ze zasluzyl na taki ideal jak ja? ( to tylko zart
              hee he he )

              I co z takimi , ktorzy nie maja milosci czy oni wogole nie zasluguja na
              milosc?

              No ktos ma depresje czy jakiejs inne emocjonalne problemy etc - moze podjac
              decyzje , ze chce sie leczyc , zmenic etc ale np nie ma ubezpieczenia, srodkow
              finansowych etc

              Poza tym my nie mozemy kontrolowac wszystkich emocji i uczuc a one tkwia w
              nas samych i wplywaja na to jakijs ludzi przyciagamy .

              • Gość: girlfriend Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:30
                > Ale skad wiadomo na co zasluguja i co zrobic aby zaslugiwac na cos innego ?
                > lepszego itd

                wszystko jest naturalną konsekwencją twoich czynów a więc decyzji

                > Poza tym co zrobil moj facet -ze zasluzyl na taki ideal jak ja? ( to tylko
                zart
                >
                > hee he he )

                każdy jest z takim, na jakiego zasługuje

                > I co z takimi , ktorzy nie maja milosci czy oni wogole nie zasluguja na
                > milosc?
                >
                tak, ponieważ nie umieją jej dostrzec, boja się po nią sięgnąć lub nie potrafią
                jej dać
                od razu zastrzegam, że mówię o jakijś rozsądnej perspektywie czasu - nie o
                tygodniu "bez".


                > No ktos ma depresje czy jakiejs inne emocjonalne problemy etc - moze podjac
                > decyzje , ze chce sie leczyc , zmenic etc ale np nie ma ubezpieczenia,
                srodkow
                > finansowych etc

                nie przesadzajmy - ubezpieczenie ma w Polsce każdy zarejestrowany jako
                bezrobotny, a leczenie jest właśnie "za darmo" - jesli ktoś koniecznie sie
                upiera na medyka
                nie mnóżmy pzreszkód i nie zasłaniajmy się nimi bo nic nam dobrego z tego nie
                przyjdzie.

                > Poza tym my nie mozemy kontrolowac wszystkich emocji i uczuc a one tkwia w
                > nas samych i wplywaja na to jakijs ludzi przyciagamy .

                możemy je kontrolować w tym sensie, że możemy je przy pomocy rozumu
                rozpoznawać, identyfikować, rozumieć procesy i podejmować decyzje co do działań
                człowiek ma wolną wolę - nie usprawiedliwiajmy się tak łatwo
    • jmx do Sewera_ 07.11.03, 17:53

      Co to znaczy intelektualny mezalians?
      I jaki ma związek z podejmowaniem wyborów?
      • Gość: jego pełnomocnik;) Re: do Sewera_ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 01:56
        Temu Panu chodziło o to, że nawet jak mądry z mądrym i zrealizowany ze
        zrealizowanym, to i tak jeszcze o wiele za mało do pełni szczęścia :)

        teraz dobranoc :)
        gf
        • jmx Re: do Sewera_ 08.11.03, 02:00

          Pełnomocniku ;-) "ten pan" ma wybitne zdolności nadinterpretacyjne ;-)

          Też dobr :-)
          • Gość: gf Re: do Sewera_ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 13:34
            Nie, ten pan chciał wątek zepchnąć na manowce ;))
            • jmx Re: do Sewera_ 09.11.03, 00:48
              Gość portalu: gf napisał(a):

              > Nie, ten pan chciał wątek zepchnąć na manowce ;))

              he he he... przy mnie to niewykonalne ;-DDDD
              • Gość: gf ;P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 00:59
                wątek nietwój, pan nietwój, co sie nimi rozporządzasz? hihi ;)
                • jmx Re: ;P 09.11.03, 01:38

                  A co ja na to poradzę, że lubiem porządek, hęę? ;-DDDDDDDDDDDDDD
                  • Gość: gf Re: ;P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 15:46
                    ale to mooy cyrk, więc i moye maupy! ;DDDDDDDDDD
                    • jmx Re: ;P 10.11.03, 00:52
                      Gość portalu: gf napisał(a):

                      > ale to mooy cyrk, więc i moye maupy! ;DDDDDDDDDD

                      Jam nie Twoja maupa więc robię co mi sie podoba ;-DDDDDD
                      • Gość: gf ;PPP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 00:55
                        > Jam nie Twoja maupa więc robię co mi sie podoba ;-DDDDDD

                        byle nie z moją maupą! :)))))))
                        • jmx Re: ;PPP 11.11.03, 00:00

                          Łomatkozcurkoizwujem!!! Girl!!!! Jesteś.... zoofilką??? ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                          • Gość: girlfriend Re: ;PPP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 00:03
                            poniekąd - sama jestem małpa (girlorangutana, czy jak tam...);DDDDDDDDDDDD
                            • jmx Re: ;PPP 11.11.03, 00:05

                              Orangutany są rude... Ty też? ;-))))))
                              • Gość: girlfriend Re: ;PPP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 00:07
                                Nie, bo ja jestem wyjątkowym orangutanem ;)))))
                                • jmx Re: ;PPP 11.11.03, 00:08

                                  Biały kruk jednym słowem ;-)))))
      • sewer_ intelektualny mezalians... wyjasnienia. 08.11.03, 15:20
        1. dziekuje "pomocnikowi" za opisanie polowy tematu.
        to prawda.

        2. ale jest jeszcze druga polowa: no profesor z sekretarka,
        lub pani nauczycielka ze slusarzem.
        Bywa (niekiedy) rowniez szczesliwie.

        3. A wolnosc wyboru?
        Nigdy nie uwazalem, ze (PELNA) mam.
        Czesciowa, napewno.
        • Gość: gf Re: intelektualny mezalians... wyjasnienia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:22
          > 2. ale jest jeszcze druga polowa: no profesor z sekretarka,
          > lub pani nauczycielka ze slusarzem.
          > Bywa (niekiedy) rowniez szczesliwie.

          polemizowałabym ;)
          • sewer_ sobie mozesz... 08.11.03, 16:34
            przez Ciebie
            nie poszedlem do pracy, dzisiaj
            tylko pojde jutro
            a w niedziele pracowac (dla Chrzescijánina)
            to grzech...
            jestes winna i powinna
            i dobrze wiesz czego.

            ap.
            • Gość: gf Re: sobie mozesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:36
              ja znam cięższe grzechy pewnego Chrześcijanina - np. włamanie z włączeniem,
              hihi ;)
        • jmx pomieszanie z poplątaniem 09.11.03, 01:05
          sewer_ napisał:

          > 1. dziekuje "pomocnikowi" za opisanie polowy tematu.
          > to prawda.
          >
          > 2. ale jest jeszcze druga polowa: no profesor z sekretarka,
          > lub pani nauczycielka ze slusarzem.
          > Bywa (niekiedy) rowniez szczesliwie.
          >
          > 3. A wolnosc wyboru?
          > Nigdy nie uwazalem, ze (PELNA) mam.
          > Czesciowa, napewno.

          1. Dziękuje za odpowiedź "osobistą" ;-)

          2. Mowa była o osobach zrealizowanych - jeśli mężczyzna jest pewien siebie,
          swoich dokonań i nie ma kompleksów na punkcie swojej "męskości" to wszytsko
          przemawia za powodzeniem takiego związku (nawet ślusarza z profesorką ;-)).
          Jeśli nie, to choćby oboje byli po habilitacji, i tak nic z tego nie wyjdzie.

          3. Pełnia szczęścia? Hehehe, z pełni szczęścia to tylko same nie-szczęścia
          wychodzą, człowiek chyba musi czuć jakiś niedosyt - wtedy czuje, że żyje ;-)
          • Gość: girlf Re: pomieszanie z poplątaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 13:09
            > 3. Pełnia szczęścia? Hehehe, z pełni szczęścia to tylko same nie-szczęścia
            > wychodzą, człowiek chyba musi czuć jakiś niedosyt - wtedy czuje, że żyje ;-)

            z takiej filozofii się wyrasta, hehe ;)
            • jmx Re: pomieszanie z poplątaniem 11.11.03, 00:02

              Ano, wyrasta się, poczkej, poczkej to zobaczysz ;-)
              • Gość: girlfriend Re: pomieszanie z poplątaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 00:34
                ja już jestem dosyć wyrośnięta - jak ta baba na Wielkanoc ;)
    • Gość: Martyna Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.proxy.aol.com 07.11.03, 17:54
      i nie litujcie się nad sobą tak, bo słabo się robi. i nie pochylajcie się z
      > taką troską, bo nad niewłaściwymi się pochylacie.

      Co innego litosc a co innego zwykle wspolczucie, ktore w moim swiecie jest
      jedna z miar czlowieczenstwa .
      • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 18:05
        uważaj - współczucie rozumiane jako poklepywanie po ramieniu może czasem zabić.
    • Gość: asia Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 22:31
      tak. to, co dostajemy jest odpowiedzią na to, czego potrzebujemy, najczęściej
      nieświadomie albo tym, co jestesmy w stanie w danym momencie życia przyjąć. ale
      to nie znaczy, że jak nam się życie rozpieprza, to nie mamy prawa czuć bólu,
      opowiadać o tym, oczekiwać pocieszenia i trochę porozczulać się nad sobą.
      • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 01:51
        prawo do rozczulania się ofkors mamy :)
        ino to droga donikąd - a na dłużej, to wręcz w przepaść.

        życie się samo bardzo rzadko rozpieprza - z reguły na nasze życzenie jednak.
        • Gość: Caroline Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.proxy.aol.com 08.11.03, 09:19
          Masz racje!! Masz racje, choc nie jest latwo zyc wedlug gloszonych zasad. Mam
          kawal zycia za soba i zawsze glosilam takie zasady, jak ty. Z tego sie nie
          wyrasta, mozna tylko chciec o tym zapomniec. Z tchorzostwa wlasnie. I tego
          samego ucze moje dzieci. Chcesz czegos bardzo? to przespij to a potem to zrob.
          Tylko pomysl, jakie wyplywaja z tego konsekwencje. Masz racje mowiac, ze mamy
          to, co sami pozwolimy, zebysmy mieli. I w kazdym inym przypadku
          usprawiedliwiamy tylko wlasne tchorzostwo.
          Pozdrowienia
          Caro
        • Gość: asia Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 10:19
          a ja myślę, że ważne jest jak długo się rozczulamy. ja teraz ok. 2 tygodni :).
          i daję sobie do tego prawo. a wnioski też wyciągam.

          kiedyś uważałam, że pewne sytuacje mnie nie spotkają, że nad wszystkim panuję.
          nie panuję- są we mnie takie rzeczy, które dopiero wychodzą na światło dzienne
          w sprzyjających okolicznościach.

          mało tego- wniosek, jaki wyciągnęłam ostatnio jest taki oto, że będzie tak do
          końca życia. i nigdy nie powiem już, że mnie coś- tam nie spotka i że nigdy nie
          będę surowo i pochopnie oceniać innych.
          • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 13:33
            co to znaczy "coś mnie nie spotka"?
            co?

            mnie nigdy - mocno wierzę - nie spotka brak trzeźwej oceny tego co robię,
            nieumiejętność nabrania do tego dystansu, a z całą pewnością nie będę płakać
            nad sobą, bo chyba bym się ze wstydu spaliła.

            2 tyg. żalu (żalu!) to nic nienormalnego.
            • Gość: asia Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 15:53
              No właśnie- jakbym siebie sprzed kilku lat słyszała. A teraz wiem, że spotkał
              mnie brak trzeźwej oceny tego, co robiłam. A może: mimo trzeźwej oceny robiłam
              to nadal, zupełnie wbrew rozumowi. Nie znaczy to, że Was też to spotka- mówię
              tylko o sobie.
              Cieszę się, że już umiem płakać nad sobą. Mało tego: cieszę się, że umiem
              powiedzieć o tym innym i że umiem brać od innych współczucie i słowa
              pocieszenia. I opieprz też przyjmuję :)
              pozdr
              • Gość: gf Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:25
                > No właśnie- jakbym siebie sprzed kilku lat słyszała.

                to jest zawsze ostateczny argument osób w rodzaju Yagny ...

                > Cieszę się, że już umiem płakać nad sobą.

                a ja cieszę, się że nigdy tego nie robię :)


                pzdr :)
    • Gość: Witold czy to podsumowanie czy rada ? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 08.11.03, 09:01
      Pisze o tym L Hay to nasz sposob myslenia. O tego zaezy nasze zycie.
      Ale inne polskie i stare powiedzienie jest doskonale.
      "jak sobie poscielisz tak sie wyspisz".
      Pisalem o tym wielokrotnie, ale czsami proste prawdy sa latwo pomijane.
      Mamy w zyciu to czego sie bardzo boimy, czemu czesciej zle rzeczy ?
      Bo myslenie o nich jest latwiejsze niz o rzeczach trudnych nad ktorymi czesto
      trzeba sie napracowac.
      A myslenie negatywne jest bardzo proste zwlaszcza jak nasi znajomi "bardzo nam
      pomoga" mowiac < i ty myslisz ze ci sie to uda > czy cos podobnego.
      To widac na tym forum. Ilu chce tak naprawde pomoc ?
      uwazaj jak myslisz. www.optymista.us/
      Witold
      • Gość: gf Re: czy to podsumowanie czy rada ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 13:29
        To nie rada, to komentarz do melodramatów Kvinny.
        • sewer_ nie masz Pani litosci nad pokrzywdzonemi. 08.11.03, 15:44
          a ja mam.
          z troska pochyle sie nad losem
          kazdej pokrzywdzonej i niedowartosciowanej,
          tak jak Ty, Pani, pochylasz sie (wzlatujac przy tym)
          nad losem kazdego niedowartosciowanego (vide I & k).
          A zatem wybacz mi, Pani
          Kvi jest godna i potrzebujaca specjalnej troski
          a orientacje seksualne (te lub inne)
          nie maja wiekszego znaczenia.

          Pania wylaczajac, naturalnie
          inaczej...
          w buzie bym dal.

          • m.malone Po prostu wspaniale... 08.11.03, 15:48
            I tak przecchodzi sie do "mocnych" argumentów
            Fuj!
            • sewer_ Dobrzew 08.11.03, 15:53
              • sewer_ korekta, komputer sie zacial 08.11.03, 15:56
                Mallone, gdzie konkretnie w Stamach siedzisz?
                I jak dlugo?
                Wiesz...
                wybieralem sie tam od 30-tu lat
                i nie wybralem sie...
                nie wiem czy zalowac, czy sie cieszyc...
                mam przyjaciol w California, Alabama i Connecticut...
                zona miesiac temu ze Stanow wrocila...
                • m.malone Re: korekta, komputer sie zacial 08.11.03, 16:02
                  Trudno powiedzieć - i tu i tam.
                  Czy żałować? Żona Ci powie:)
                  MM
                  • sewer_ nie powie mi. 08.11.03, 16:08
                    gdyz byla tam tylko miesiac...
                    Co innego ogladanie N.Y., czy San Francisco
                    a co innego zycie tam i praca...
                    Mallone, troche Cie znam...
                    (virtualnie, naturalnie)
                    Pytam zatem ponownie.
                    jak dlugo tam jestes,
                    - co porabiasz i jak sie czujesz?
                    Glupio i zwyczajnie.

                    pozdraviam

                    J.K.
                    • m.malone Re: nie powie mi. 08.11.03, 16:18
                      sewer_ napisał:

                      > - co porabiasz i jak sie czujesz?
                      > Glupio i zwyczajnie.
                      >
                      > pozdraviam
                      >
                      > J.K.

                      Dziękuję czuje się dobrze...
                      Jestem tutaj (przez jedno l)
                      Również pozdrawiam:)
                      MM
          • Gość: girlfriend Re: nie masz Pani litosci nad pokrzywdzonemi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:23
            Mylisz się co do wszystkiego :)
          • Gość: girlfriend Kvinna nie jest pokrzywdzona. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:29
            Kvinna melodramatyzuje, bo to lubi. Od dłuższego czasu zresztą. Wybiera taką
            operetkową z lekka rolę.

            A Ty się powinieneś szybciej połapać kto jest kto, bo od tego masz swój bystry
            móżdżek ;PPP
            mój osiołku ;D
            • sewer_ Mira me, mi felicidad. 08.11.03, 16:40
              polapac, to ja sie moge tylko za Ciebie...
              reszta, poza szanownym MM, ktorego zawsze podziwialem
              malo mnie zajmuje.
              a dodatkowe wskazovki, wiesz dokad, pravda.?

              bye
              • Gość: gf co bye? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:41
                idziesz jednak rabotać?

                :)
              • m.malone Re: Mira me, mi felicidad. 08.11.03, 16:47
                sewer_ napisał:

                >
                > reszta, poza szanownym MM, ktorego zawsze podziwialem
                >
                Ojoj! A za cóż to mię ten zaszczyt spotyka???
                MM
                • sewer_ za ten twoj wymiar czasu, Mallone 08.11.03, 22:11
                  a pisze Mallone, gdyz wole wymiary podwojne...
                  dobranoc na niedziele
                  i poniedzalek
                  jednoczesnie
                  jutro girl,
                  a w poniedzialek
                  friend

                  Reszte tajemnic zaswiatow wyjasni Ci Imagine.
                  nie zapomnij tylko dodac jednej gwiazdki do Amerykanskíej flagi.
                  niech to bedzie SYMBOL dla reszty, czekajacej w kolejce.

                  hey
    • Gość: senin New Age... jak bum cyk cyk, new age IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.11.03, 11:15
      toz to sie jak niejaka Luize Hay czyta, tudziez inne New Ageowe popularyzacje

      ... czy jak kto woli przeflancowanie wschodniej filozofii(i prawa karmy... bal
      balabla trallala...) na przyjazny zachodni grunt (osobista odpowiedzialnosc za
      wlasne zycie i wybor percepcji - czyli tak jest jak sie nam wydaje)
      fenomnologia stosowana sie to chyba nazywa (???)
      • Gość: senin uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.11.03, 11:23
        ...i domyslic sie powinnam byla, ze Witold tego nie przepusci.
        Niestety post Witolda zauwazylam po wyslaniu mojego - zadziwiajace, ci ktorzy
        luize Hay czytali (niezaleznie od tego,jak ja oceniaja) jakos nie moga sie
        oprzec wrazeniu, ze to co pisze gf jest jakby powtorzeniem (nie watpie, ze jej
        przemyslenia sa oryginalne ale niestety sa odbiciem czegos powiedzanego duzo
        wczesniej)

        Czyzby nowy etap ewolucji - dochodzenie (niezalezne) do pewnych etapow
        rozwoju duchowego/intelektualnego. (pozwolcie, ze nie rozwine, olecam lekture
        sci-fi, oni to robia lepiej)
        • Gość: gf Re: uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 13:28
          A ja odradzam s-f, z wyjątkiem Mistrza Lema.

          Nie czytuję amerykańskich poradników, bo moja głowa jest dla mnie lepszym
          poradnikiem.

          Wszystko zostało już powiedziane kilka tysięcy lat temu, a nie przez jakąś
          Luizę. Także spóźniłaś się Senin.

          Jedni uwielbiają poszukiwać filozofii do braku odwagi, inni wręcz odwrotnie.
          Niektórzy lubią czuć i wykorzystywać swoją moc sprawczą, inni wolą przespać
          życie.
          Każdemu według potrzeb.
          Ale rozczulających się nad sobą słabo toleruję - zwykle są w mniejszym lub
          większym stopniu okrutni dla reszty świata.
          • Gość: silva Re: uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac IP: *.toya.net.pl 08.11.03, 15:19
            O matko kochana!"inni wolą przespac życie", a "inni wręcz odwrotnie",wolą
            przesiedzieć życie na forum.
            • Gość: girlfriend Re: uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:31
              Niech więc żyją "odważni", którzy w realu ustawiają się w roli politowania
              godnych. Każdemu wg potrzeb. I móżliwości, hehe.
              • m.malone Re: uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac 08.11.03, 16:44
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                > Każdemu wg potrzeb. I móżliwości, hehe.
                No, nareszcie Cię znalazłem w tym realnym virtualu:)
                No i jak sobie kto posciele tak sie i wyśpi (oczywiście najpierw miłość:)))
                Girl:) jest poczta?
                Pozdrawiam
                MM
                • Gość: girlfriend Re: uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 17:04
                  Jezd ;)
                  odp. zara, zara, bo muszę najpierw coś skończyć pod groźbą dedlajnu ;)))

                  pzdr :)
                  • m.malone Re: uuups, trzeba mi bylo do konca przeczytac 08.11.03, 17:37
                    Dedlajny sa okropne - gorsze niz pijawy błeeee
                    Girl - widzisz to pod kreską?
                    No właśnie:)
                    pozdr.
                    MM
        • alfika Re: uuups, senino, upsss:)))) 08.11.03, 18:28
          No i patrz, jak się rypnęłaś, senino :)

          Ludzie, którzy poczytali książki L. Hay nijak nie mają wwrazenia, które im
          wpierasz.

          Ludź, który poczytał książki L.H., pozdrawia Cię ciepło :)))))))))
          • Gość: senin Re: uuups, senino, upsss:)))) IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.11.03, 21:52
            alfika napisała:

            > No i patrz, jak się rypnęłaś, senino :)
            >
            > Ludzie, którzy poczytali książki L. Hay nijak nie mają wwrazenia, które im
            > wpierasz.


            jakie wrazenia ja "wpieram" owym ludziom??
            Czy chodzi Ci o moje stwierdzenie o "new age' jako eklektycznej "filozofii"
            wywodacej sie z mysli wschodu??

            Jesli tak - to masz racje, po przeczytaniu jedynie Luizy, taka konkluzja
            jest "bardzo daleko idaca", ale czytajac wiecej o tzw. pozytywnym
            mysleniu , "alfa thinking" itd jakas tam inna literature ezoteryczna to mozna
            chyba dojsc chyba do wniosku (ja w kazdym razie do takiego doszlam), ze
            wszystko to, o czym sie teraz mowi w zwiazku z new age powiedziane zostalo
            wiele tysiecy lat temu , a to co czytamy teraz, to po prostu kolejne
            interpretacje. Prezent (za pieniazki, oczywiscie) od mniej intelektualinie i
            duchowo leniwych ,dla tych co to wola wszystko podane na talerzu a chleb
            pokrojony w pajdeczki


            tez cieplo pozdrawiam

            > Ludź, który poczytał książki L.H., pozdrawia Cię ciepło :)))))))))
            >
            • alfika Re: uuups, senino, upsss:)))) 09.11.03, 12:53
              Gość portalu: senin napisał(a):

              >
              > jakie wrazenia ja "wpieram" owym ludziom??


              "ci ktorzy
              luize Hay czytali (niezaleznie od tego,jak ja oceniaja) jakos nie moga sie
              oprzec wrazeniu, ze to co pisze gf jest jakby powtorzeniem (nie watpie, ze jej
              przemyslenia sa oryginalne ale niestety sa odbiciem czegos powiedzanego duzo
              wczesniej)" (copyrightbysenin)


              a ja nie mam takiego wrażenia
              za to widzę, że o kontakt idzie z drugim :)


              > Czy chodzi Ci o moje stwierdzenie o "new age' jako eklektycznej "filozofii"
              > wywodacej sie z mysli wschodu??
              >
              > Jesli tak - to masz racje, po przeczytaniu jedynie Luizy, taka konkluzja
              > jest "bardzo daleko idaca", ale czytajac wiecej o tzw. pozytywnym
              > mysleniu , "alfa thinking" itd jakas tam inna literature ezoteryczna to
              mozna
              > chyba dojsc chyba do wniosku (ja w kazdym razie do takiego doszlam), ze
              > wszystko to, o czym sie teraz mowi w zwiazku z new age powiedziane zostalo
              > wiele tysiecy lat temu , a to co czytamy teraz, to po prostu kolejne
              > interpretacje. Prezent (za pieniazki, oczywiscie) od mniej intelektualinie i
              > duchowo leniwych ,dla tych co to wola wszystko podane na talerzu a chleb
              > pokrojony w pajdeczki
              >
              >

              ale to zalezy, czego kto szuka i co widzi
              nie sądzę, by można kwestię filozofii czy religii sprowadzić do finansów
              a to, co najważniejsze w tych poszukiwaniach indywidualnych - tego się nie kupi

              a najcenniejsze nauki nie kosztują góry pieniędzy

              Jezus Budda inni

              reszta to bal maskowy



              > tez cieplo pozdrawiam

              serdeczności na piękny dzień
              :)))
    • Gość: Richelieu* a idź Ty girl z takim wątkiem IP: *.localdomain / 192.168.0.* 08.11.03, 18:02
      czekam dzień, czekam dwa, a wątek rośnie jak ilość szpilek wbijanych.

      zasłużyłaś masz, jesteś kowalem swojego losu, sama robisz przemeblowanie. A
      guzik prawda.
      Moje meble są ze sklejki rozlatującej się.
      Na dęby nie zasłużyłam i
      dostanę taką samą lichotę w jakiej byłam

      ;((

      a idź Ty girl z takim wątkiem
      • Gość: gf Re: a idź Ty girl z takim wątkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 18:08
        nie pravda :)

        Ty masz zadatki na czwartą żonę Malona ;)))
        kcesz? ;)
        • m.malone Re: a idź Ty girl z takim wątkiem 08.11.03, 18:46
          Dziewczyny???????????? No co Wy?????
          Malona to niedługo w grobie ułożą:)
          TYego jeszcze nie było - ślub ze sztywniakiem:DDDD
          MM
          • alfika Re: a idź Ty girl z takim wątkiem 08.11.03, 18:53
            O nie mogę :)))))))))))))))))

            ale się towarzystwo na boczku rozdokazywało, no :))))

            MM, bez kokieteryi, proszę, i tak się Tobą podzielimy :)
            Chyba, że mnie do tej skrzynki jednak zapaczkują, z tym kołkiem osikowym między
            żebrami, zebym nie wróciła.

            A, to nic, najwyżej sobie będę straszyć po nocach ;PPP
          • Gość: girlfriend hihihi ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 19:10
            Malone się RR przestraszył i ucieka, aż się za nim kurzy!!! ;DDDDDDD

            z tą RR to w ogóle niezłe kino :DDD
            jak się za marcina zabrała, to marcin zaraz wytoczył żonę w celach
            obronnych ;)))

            tylko Jędruś jeden odważny :DDDDDD

            :))))))
            • Gość: Richelieu* po trzykroć ;/ IP: *.localdomain / 192.168.0.* 08.11.03, 19:31
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Malone się RR przestraszył i ucieka, aż się za nim kurzy!!! ;DDDDDDD
              >
              > z tą RR to w ogóle niezłe kino :DDD
              > jak się za marcina zabrała, to marcin zaraz wytoczył żonę w celach
              > obronnych ;)))
              >
              > tylko Jędruś jeden odważny :DDDDDD
              >
              > :))))))



              MNie się przestraszył? Kiedy ja taka malutka i prawie mnie nie widać. Po
              prostu ratlerek co szczeka jak doberman.
              Malone fcale się mnie nie przestraszył, znowu mnie dobijasz Girl !!!!! ;/

              Marcin32 to z kolei była szansa na dowiedzenie się o tych sieciach
              neuronowych. Jeśli chodzi o coś czego nie wiem, a chciałabym się dowiedzieć
              jestem bezwględna i molestuję wszystkich. Kobieta czy facet. łopaciarz czy
              profesor. wsio rawno
              a odnośnie tych sieci to nadal nie wiem ;/

              a Jędruś fczoraj się nie spisał. Doprowadził do stanu, a potem zwiał. Może on
              był już i nie zauważył, że ja jeszcze nie ;/
              a może
              ...


              never mind, po trzykroć ;/

              ;)))
        • Gość: Richelieu* Re: a idź Ty girl z takim wątkiem IP: *.localdomain / 192.168.0.* 08.11.03, 19:02
          Gość portalu: gf napisał(a):

          > nie pravda :)
          >
          > Ty masz zadatki na czwartą żonę Malona ;)))
          > kcesz? ;)



          Ty to wiesz jak mi się przypodobać ;)


          co do samego MM. On z kolei ma zadatki na nie tylko czawartego, ale i piątego,
          a nawet szóstego
          • m.malone kyu:)))? 08.11.03, 19:05

            • Gość: Richelieu* Re: kyu:)))? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 08.11.03, 19:20
              m.malone napisał:

              >


              A Ty, z kolei wiesz, jak zaciekawić
              ;)
              to jak połaskotać i nie pozwolić się roześmiać
              • m.malone Re: kyu:)))? 09.11.03, 06:22
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > m.malone napisał:
                >
                > >
                >
                >
                > A Ty, z kolei wiesz, jak zaciekawić
                > ;)
                > to jak połaskotać i nie pozwolić się roześmiać

                Żartujesz:)

                Co może zielony 3 kyu z kimś, co capoeirą tańczy i jeszcze krav magę ma w
                torebce:(
                • r.richelieu Re: kyu:)))? 09.11.03, 12:32
                  m.malone napisał:

                  > > Żartujesz:)
                  >
                  > Co może zielony 3 kyu z kimś, co capoeirą tańczy i jeszcze krav magę ma w
                  > torebce:(
                  >


                  oj Ty, a mi się z kup-ami w ogóle nie skojarzyło. W taek z zielonym miałabyś
                  już szóstkę czyli jeszcze 6 do czarnego.
                  kraw magi nie mogę mieć torebce bo w torebce noszę śmieci choć taka kraw
                  przydałaby się bardziej pewnei niż taek. Jednak czego nie może taek tam
                  szpikulec pośle bo na własne paznokcie też liczyć nie mogę. A capoeira.. nadal
                  uważam, że do tańczenia są lepsze instrumenty niż to berinbao czy jakoś tak.


                  A co może...
                  mmmmmmmmmm
    • Gość: ryb Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 22:17
      Bo to wszystko zalezy kogo kochasz, albo chcesz kochac. Jak chcesz kochac
      lale, to po pewnym czasie znudzi ci sie ta zabawa. z kolei jak chcesz kochac
      intelektualistke to biada tobie chlopie, ona ci juz dobrze wytlumaczy ze
      jestes nikim. No, jeszcze zostaje ta po srodku za ktora bym zycie oddal...


      ryb
      • r.richelieu Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 08.11.03, 22:22
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > Bo to wszystko zalezy kogo kochasz, albo chcesz kochac. Jak chcesz kochac
        > lale, to po pewnym czasie znudzi ci sie ta zabawa. z kolei jak chcesz kochac
        > intelektualistke to biada tobie chlopie, ona ci juz dobrze wytlumaczy ze
        > jestes nikim. No, jeszcze zostaje ta po srodku za ktora bym zycie oddal...
        >
        >
        > ryb



        !!!!!!!!!
      • Gość: J.K. Ryb, no co Ty, choopie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.03, 22:29
        uswiadom sobie, ze jestes nikim,
        a wtedy, zadna Intelektualistka Ci juz nie grozna.
        wazne, zeby Ci uszy dobrze obgryzala.
        • Gość: ryb Kogo Ty chcesz sie pozbyc... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 22:38
          Kolego? :)))

          To tylko zart...:)

          No chyba ze jak bedzie mnie traktowala jako swojego kota, wtedy moge byc
          nikim...


          Pozdr.


          ryb
          • Gość: J.K. Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.03, 22:40
            • Gość: girlfriend Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 22:43
              You've got mail :)))
              • Gość: ryb Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 22:48
                No, I haven't...hihihi
                • Gość: gf Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 22:58
                  That's right. You don't have it. You know why? Cause You're not him!
                  ;DDDDDDD
                  • Gość: ryb Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 23:02
                    Oh yes, I know :))) Good luck my little kitten :)))
                    • Gość: girlfriend Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 23:51
                      a teraz napisz, że "my" było tylko dla jaj ;)
                      pliz, napisz...

                      :DDD
                      • Gość: ryb Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 23:59
                        Oh, no, you ain't gonna get it out of me, my litte kitten :))) Well, no so
                        little any more :))) hihihi :)))
                        • Gość: girlfriend Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 00:01
                          oh, have mercy for my relationship! ;DDDDDD
                          • Gość: ryb Re: Kogo Ty chcesz sie pozbyc.. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.11.03, 01:28
                            Hihihihi, I'll be waiting...Mercy, mercy me...hihihi :)))

                            ryb


                            PS. Ja w Was wierze i wam kibicuje :)))
                            • jmx ps nie na temat zupełnie ;-)))))))))))) 09.11.03, 01:41
                              Gość portalu: ryb napisał(a):

                              > PS. Ja w Was wierze i wam kibicuje :)))

                              A Groclin zremisował z Manchesterem C., OO!
                              • dingdong Re: ps nie na temat zupełnie ;-)))))))))))) 09.11.03, 01:47
                                No i tu jest blad, zremisowal ale nie wygral. Gdyby wygral to bylby sukces.
                                No, ale moze remis jest rowniez sukcesem, co ja wiem, nic :)))


                                ryb
                                • jmx o sukcesie 09.11.03, 01:52

                                  W polskiej piłce to, że zawodnicy wyjdą i grają JUŻ jest sukcesem.... ;-D
                                  • dingdong Re: o sukcesie 09.11.03, 02:01
                                    hahaha :))) to prawda :)))
                                    • jmx Re: o sukcesie 09.11.03, 02:05
                                      dingdong napisał:

                                      > hahaha :))) to prawda :)))

                                      niestety....
                                      Dobrze, że jest Dudek :-)
                                      • dingdong Re: o sukcesie 09.11.03, 02:09
                                        :))) Dudkowi kilka miesiecy temu pokazali ze jeszcze jastrzebie i orly
                                        lataja...Zrozumial i dobrze :)))


                                        Ryb


                                        PS. Teraz to juz naprawde dobranoc :)
                                      • Gość: gf Re: o sukcesie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 15:44
                                        Jmx, Ty jednak jesteś chłopcem! ;)
                                        teraz to już na bank! ;)))
                                        • jmx nnno dobrze.... 10.11.03, 00:49

                                          ...zdradzę mój głęboko skrywany sekret - jestem..... hermafrodytą ;-DDD
                                          • Gość: gf Re: nnno dobrze.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 00:55
                                            o yesoo...dziołcha! ;)
                                            • jmx Re: nnno dobrze.... 11.11.03, 00:04
                                              Gość portalu: gf napisał(a):

                                              > o yesoo...dziołcha! ;)

                                              ccccco?! Trochę szacunku dla odmieńca proszę! ;-D
            • Gość: J.K. korekta, posty mi leca w powietrze.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.03, 22:46
              a chce sie kogos pozbyc...?
              nigdy nie jezdzilem do Londynu,
              bo kocham Paryz...
              i jego flair...
              Ale koncu przeplynalem ten la Manche / english channel*
              (* - niepotrzebne skreslic)
              Londyn to piekne miasto
              zabytkow tam 10 razy wiecej, niz w Paryzu.
              a Anglicy - super mili ludzie.
              tyle komentarza.
              Dobranoc.
              • Gość: ryb Re: korekta, posty mi leca w powietrze.. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.11.03, 22:51
                Ah, Paryz, sliczny jest...ale wole Londyn, prawde mowiac nie wiem dlaczego,
                moze dlatego ze jest tu luz...

                Dobranoc :)


                ryb
    • j_ar Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 10.11.03, 11:50
      > dokładnie to, na co zasłużył.
      > ani troche więcej ani trochę mniej.
      > wszystko jest konsekwencją tego, kim jesteśmy i to bezpośrednią.
      > rzecz jasna, to kim jesteśmy, wynika z tego, jak nas rodzice traktowali i
      > blablabla i blablabla i tralalala.
      > ale dziś sami za to odpowiadamy - za ewentualne przemeblowanie siebie.


      tylko, ze to kim jestesmy moze sie odnosci tylko i wylacznie do tych, ktorzy sa
      uznawani w spoleczenstwie za norme, to 'odbieranie zaslug' ma sie nijak do
      ludzi skrzywdzonych w procesie rozwoju, ludzi, ktorzy nie sa zdolni do
      prawidlowego funkcjonowania w spoleczenstwie, i chocby nie wiem jak sie
      starali, to nigdy nie osiagna etapu swiadomosci poprawiania swoich bledow i
      osiagania celow, takich latwych i naturalnych dla innych. latwo jest tak sobie
      zgeneralizowac poczucie odpowiedzialnosci za czyny, bo to tak milo nam
      porzadkuje swiat, tylko, ze gdyby to bylo takie proste jak piszesz, to nie
      byloby tylu ludzi zagubionych, zlosliwych i okreslanych jako 'zlych'
      badz 'chorych'

      > zostawiając na boku wyjątek pt.śmierć partnera - na całą resztę zasługujemy.
      > wszyscy bez wyjątku.

      no wlasnie, ze nie... powiedz mi jak sobie zasluzyl dzieciak wyrzucony na
      smietnik tylko dlatego, ze nie mowil przez 6 lat a rodzice byli alkoholikami,
      zasluzyl sobie na to? i na to, ze do konca zycia nie podniesie sie z tego?- to
      wyjatek powiesz, ale sa tez ludzie ktorzy po takich doswiadczeniach funkcjonuja
      w spoleczenstwie i ich sposob analizy swiata jest przerazajacy, jezeli tylko
      uda ci sie zblizyc do ich rzeczywistosci... i jak od nich chcesz wymagac pelnej
      odpowiedzialnosci, i jak im chcesz powiedziec, ze zasluzyli sobie na to, jacy
      sa?

      > i nie litujcie się nad sobą tak, bo słabo się robi. i nie pochylajcie się z
      > taką troską, bo nad niewłaściwymi się pochylacie.

      noo.. litosc nad soba to taka zalosna forma samouwielbienia:)
      • Gość: girlfriend Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.03, 12:59
        Jar, ja piszę o dorosłych, nie o dzieciach, które jeszcze niewiele łapią.

        Nie z takich przeżyć jak te, o których piszesz, człowiek jest się zdolny
        podnieść. To nie jest kwestia braku siły niektórych ludzi, tylko braku
        świadomości mechanizmów, które nimi kierują. Tego, że wybierają (pewnie
        podświadomie) rolę ofiary, wchodzą w znane, bezpieczne, choć brzydkie i
        niewygodne, kapcie. Ale swoje.
        Dzieciak nie zasłużył, ale jeśli dorosły nie jest w stanie sobie poradzić z
        takim doświadczeniem, to znaczy że wcale nie chce albo niewiele pojmuje. Mam
        wiele współczucia dla takiego człowieka wtedy, kiedy miał 6 lat. Nie mam wcale
        dla niego dziś. Bo wiem, ze moje współczucie (mój bezmyślny odruch de facto)
        dziś może tylko mu zaszkodzić - jest jak odmalowanie fasady ruiny.
        Nie potrafię Ci lepiej tego wytłumacyć - albo to czujes, albo nie.

        Nie piszę też o upośledzonych czy chorych, bo Ci z natury rzeczy nie mają
        możliwości decydowania o sobie.
        • j_ar Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma 10.11.03, 13:12
          czyli jezeli uogolnimy to do osob w pojeciu 'normalnych' (co by to nie
          znaczylo).. to tak, maja to na co zasluguja (poza przypadkami niezaleznymi od
          nich) :)
        • Gość: senin Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 11.11.03, 08:13
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          >> Nie z takich przeżyć jak te, o których piszesz, człowiek jest się zdolny
          > podnieść. To nie jest kwestia braku siły niektórych ludzi, tylko braku
          > świadomości mechanizmów, które nimi kierują. Tego, że wybierają (pewnie
          > podświadomie) rolę ofiary, wchodzą w znane, bezpieczne, choć brzydkie i
          > niewygodne, kapcie. Ale swoje.
          > Dzieciak nie zasłużył, ale jeśli dorosły nie jest w stanie sobie poradzić z
          > takim doświadczeniem, to znaczy że wcale nie chce albo niewiele pojmuje. Mam
          > wiele współczucia dla takiego człowieka wtedy, kiedy miał 6 lat. Nie mam
          wcale
          > dla niego dziś. Bo wiem, ze moje współczucie (mój bezmyślny odruch de facto)
          > dziś może tylko mu zaszkodzić - jest jak odmalowanie fasady ruiny.
          > Nie potrafię Ci lepiej tego wytłumacyć - albo to czujes, albo nie.
          >
          > Nie piszę też o upośledzonych czy chorych, bo Ci z natury rzeczy nie mają
          > możliwości decydowania o sobie.


          czy znasz to z doswiadczenia, girlfriend, czy z ksiazek

          Jesli z doswiadczenia, to podziel sie z nami - konkretem (nie teoria, wszak
          anonimowa tu jestes)- kiedy i jak udalo ci sie zrozumiec, ze chyba juz wiecej
          nie przetrzymasz (bolu?) (czego?) i nagle doswiadzczyc , ze... tak ,ze jednak
          mozesz... ze to kolejne doswidczenie, to tylko sprawdzanie twych granic ( a
          wlasciwie uswiadamianie ci, ze mozliwe jest przekraczanie tych granic -
          "jonathan seagul" sie klania)
          • Gość: girlfriend Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 14:00
            Z Tobą Senin ani mi się śni czymkolwiek dzielić.
            No niestety, masz pecha.
            • Gość: senin Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 11.11.03, 15:37
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Z Tobą Senin ani mi się śni czymkolwiek dzielić.
              > No niestety, masz pecha.


              Chyba, raczej, szczescie.
              • Gość: girlfriend Re: uważam, że w temacie miłości każdy ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 17:06
                Chyba jednak pecha, skoro chciałaś.
                But I don't care.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka