Dodaj do ulubionych

wpadam w obłęd

28.01.09, 23:09
mam 24 lata,jestem w 9 msc ciazy, mąż co kocha i nawet odkad jestem
w ciazy rzucił papierosy i przestał wogole pic alkohol,nawet piwka
(bo dostawalam histerii z wrzaskami ze bedzie nałogowcem) do czasu
az znow,jak kiedys bedziemy mogli razem sie hmm napic,co
przezwyciezyl lęk i fobię potworne i smiga do dentysty na straszne
działania zeby byc zdrowym dla Malutkiej i nie miec nawet 1 ubytku,
mieszkam z nim w 3 pokojowym b.ładnym, naszym własnym
mieszkaniu,ptasiego mleka mi nie brakuje, tesciowa mam mila i nie
natrętną i...mam takze pretensje, zal, zlosc, płacze jak nad trumną,
wyzywam, ciskam przedmiotami,dostaję spazmów, przyduszam się w
zalowaniu samej siebie a...potem przepraszam.za wyzwiska.ale czuje
sie dalej bardzo pokrzywdzona.jak jest normalnie, w porzadku-dla
mnie to zle.musi byc ekstrema.nienawic-milosc szalencza.tak juz bylo
przed ciaza.okresowo.teraz czesciej duzo.nie da sie ze mna
wytrzymac.zaczynam sie zachowywac dziwnie-tak bardzo chce byc mila,
ze mowie kretynizmy.nie jestem szczera.jestem miła.wg mnie cos robie
dobrze jesli inni to akceptuja.ale na najwyzszym poziomie.drze z
kazda decyzja ALE jesli wiem ze mam racje np na temat chocby dbania
o chorego dostaje szału jak ktos to podwaza nawet jesli jest po
mojemu to przezywam godzinami ze ktos cos powiedzial,podwazyl moje
zdanie, wogole pasjami analizuje co kto powiedzial.i musze byc
najlepsza.najmadrzejsza.najpiekniejsza.nie toleruje ladniejszych
dziewczyn.moj maz to moja wielka milosc.mimo 24 lat bylam 2 razy
zareczona.oba razy ucieklam i zaczynalam od nowa.z rodzicami mam
koszmarny kontakt,tzn bardzo ich kocham, nie da sie z nimi
rozmawiac, konczy sie zawsze spieciem.moja mama troche za czesto
pije i jest wtedy agresywna-od 9 lat nie mieszkamy razem, najpierw
wyjechala 120 km do innego maista,potem ja emigrowalaqm, a teraz
mieszkamy w miastach oddalonych o 700 km i jak ja odwiedzam to jest
chwile super a potem drin i dół. ostatnia wizyte przepłakałam w
lozku w oczekiwaniu na samolot.co mam z soba zrobic, widze ze
przestaje sie nadawac do ludzi,mecze sie, na rozum nic nie daje, bo
ja WIEM, ze obietywnie jest super, lubia mnie ludzie, niczego wiecej
do szczescia mi nie trzeba ale.,.skad te nerwy, strach,zlosc,
zal..skad to doszkiwanie sie zlych intencji tam gdzie na rozum wiem,
ze ich nie ma?czy ja moze musze cierpiec?a jak nie ma powodu to
sobie go wymyslam?jak sobie pomoc?
Obserwuj wątek
    • b.szczelna Re: wpadam w obłęd 28.01.09, 23:19
      dodam jeszcze ze moja mama ma nerwice i rowniez przestawia
      zachowania ekstremalne, kocha lub si enei odzywa wcale z dnia na
      dzien to sie zmienia a ja bardzo bardzo nei chce byc jak ona a widze
      ze taka wlasnie sie staje...:((((jak to hamowac???!
    • jan_hus_na_stosie Re: wpadam w obłęd 28.01.09, 23:20
      Idź na leczenie, wszystko wskazuje na to, że jesteś niezrównoważona psychicznie.
      • b.szczelna Re: wpadam w obłęd 28.01.09, 23:27
        co to znaczy?jak wyglada leczenie?;(
        • b.szczelna Re: wpadam w obłęd 28.01.09, 23:30
          i czy problemem nie jest jakis brak samoakceptacji skoro tak
          potrzebuje potwierdzen ze dobrze robie a jak ich nie dostaje to sie
          tlumacze dlaczego tak zrobilam..itd itp
        • jan_hus_na_stosie Re: wpadam w obłęd 28.01.09, 23:41
          b.szczelna napisała:
          > co to znaczy?jak wyglada leczenie?;(

          Dokładnie nie wiem, nigdy się nie leczyłem. Lżejsze przypadki wymagają terapii z
          psychologiem, cięższe psychiatry.


          Dziewczyna z którą się swego czasu spotykałem chodziła na terapię grupową u
          psychologa. Twierdziła, że jej to pomaga, ale po jej zachowaniu pewności nie mam...
    • rzeka.suf Re: wpadam w obłęd 29.01.09, 01:08
      poczytaj sobie o bpd.
      nie mam zamiaru twierdzic, ze jestes kliniczna bpd, ale gdzies tam na poczatku
      skali byc moze moglabys sie odnalezc.
      a moze to tylko problem z poczuciem wlasnej wartosci
      nie wiem, sorry, tak tylko sobie gdacze...
      • ca-ti Re: wpadam w obłęd 29.01.09, 09:16
        Moim zdaniem jesteś DDA. Wiele na to wskazuje: lęk przed ewentualnym
        alkoholizmem męża, niestabilność w emocjach, zaniżone poczucie
        własnej wartości, dążenie do przeżywania skrajnych emocji. No i
        fakty: matka nadużywająca alkoholu, trudne relacje w domu rodzinnym.

        Pozytywne jest to, że zaczęłaś uświadamiać sobie rozdźwięk pomiędzy
        tzw. obiektywną rzeczywistością, a Twoimi reakcjami, które są do
        niej nieadekwatne. Prawdopodobnie zresztą jedym z najczęstszych
        Twoich stanów jest poczucie nieadekwatności ( w stosunku do tego co
        robisz, gdzie jesteś), czujesz się prawdopodobnie zwykle nie na
        swoim miejscu.

        Co robić? Znaleźć dobrego terapeutę.
        • chalida Re: wpadam w obłęd 29.01.09, 22:14
          Zgadzam się z Tobą. DDA. Terapia.

          Z wizytami u pijącej mamy bym się wstrzymała.
      • b.szczelna Re: wpadam w obłęd 29.01.09, 18:47
        bpd pasuje ..bardzo, mąż to samo uznał i nawet sami doszliśmy co
        mogło to spowodować;( nie wiem czy sie cieszyc ze to sie jakos
        nazywa i mozna z tym walczyc czy plakac ze to nie urojenia tylko
        PROBLEM
    • elzbieta007 Re: wpadam w obłęd 29.01.09, 09:29
      Jak urodzisz - idź do psychiatry, opowiedz o swoich problemach. Sama sobie nie
      poradzisz.
    • greengrey Re: wpadam w obłęd 30.01.09, 16:14

      lubią Cię ludzie...?

      to trochę dziwne, bo jesteś okropna

      współczuję mężowi

      weź się dziewczyno za siebie

      póki jeszcze masz kogoś przy sobie
      • b.szczelna Re: wpadam w obłęd 31.01.09, 12:07
        no lubia, bo to wszystko sie dzieje w mojej głowie, i RAZ NA JAKIS
        CZAS wybucham,tylko przy najblizszej osobie.a tak, jestem bardzo
        towarzyska i usmiechnieta,pomocna, POTEM to
        przezywam,analizuje...ale SAMA.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka