Gość: Vera
IP: *.lubin.dialog.net.pl
23.01.02, 21:00
Mam pewien problem, ktory moze wydac Wam sie smieszny, ale dla mnie to naprawde
powazna sprawa. Otoz zauwazylam, ze oniesmielam mezczyzn! Tak, tak, nie
zartuje.Wyczuwam, ze faceci w mojej obecnosci czuja sie skrepowani, nie sa
soba, boja sie czy wstydza patrzec mi w oczy itd., nie mowiac juz o
robieniu "pierwszego kroku" (przy nawiazywaniu kontaktu), bo o tym moge sobie
tylko pomarzyc.... Zaden facet mnie nigdy nie poderwal, ani nawet nie probowal :
(. Nie zrozumcie mnie zle. Nie jestem osoba o brzydkiej fizjonomi, ktora nie
przyciaga wzroku. Jest wrecz przeciwnie.No i moj intelekt tez jest ponoc bez
zarzutow. Ale co najwazniejsze jestem najnormalniejsza w swiecie dziewczyna,
otwarta na ludzi,a nie zadna "damulka" z zadartym nosem, patrzaca na wszystkich
z gory, z dystansem. To wszystko sprawia, ze nie moge zrozumiec dlaczego nie
przyciagam mezczyzn, dlaczego sie do mnie nie zblizaja, nie adoruja tak jak
moich kolezanek? Przez to, z roku na rok zaczynam powoli tracic wiare w siebie,
czuc sie gorsza, wyobcowana, niechciana, inna. Zaczynam popadac w
depresje.Jestem sama i mimo moich 26 lat nigdy nie bylam z nikim zwiazana! Moze
w to nie uwiezycie, ale to szczera prawda. Nie potrafie przejac inicjatywy i
podrywac facetow (tak jak inne dziewczyny), bo jestem w "tych sprawach"
niesmiala,po prostu sie krepuje.I tak kolo sie zamyka. Pomocy!!! Juz dluzej
tego nie wytrzymam!