Dodaj do ulubionych

A propos zdrady.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:14
Przeczytałam post rudej i Wasze rady. Pomyslałam o swojej przyjaciółce.
Ciekawa jestem Waszych opinii o następującej sytuacji:
Poznała faceta parę miesięcy temu. Po trzech miesiącach znajomości
wprowadziła się do niego. Pewnej soboty nie nocowała w jego mieszkaniu.
Zadzwoniła rano do niego, a tu niespodzianka- telefon odebrała kobieta.
Pogadały chwilę i okazało się, że jest to osoba, z którą on spotyka się od
długiego czasu, a o której nic mojej przyjaciółce nie powiedział.
Były rozmowy, tłumaczenia z jego strony. Mieszkają nadal razem.
Ja uważam, że ona powinna dać sobie z nim spokój- okłamał ją, zdradził ją.
Ale ona go kocha, moje tłumaczenie nie trafia do niej. Ok- rozumiem i nie
naciskam.
Ale: widziałam go na mieście z inną kobietą- przytuleni, roześmiani. Mój
problem polega na tym czy powiedzieć przyjaciółce o tym, co widziałam? Mam
wrażenie, że i tak nie zdołam przekonać jej do tego, że ten facet ją nadal
zdradza i że powinna (?) go zostawić. A jednocześnie nie mogę patrzeć jak on
po raz kolejny (a może cały czas) robi ją w ch.
Poradźcie co ja mam zrobić, by jej pomóc. Co sądzicie o takim kolesiu? Nie
mogę zrozumieć, jak moja przyjaciółka- osoba rozumna i inteligentna może
wciąż z nim być, mieszkać u niego. :(
Obserwuj wątek
    • Gość: gf Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:33
      1.on nie kocha żadnej - kocha siebie

      2.jej coś jest, skoro oślepła mimo inteligencji lub też facet jest kimś na
      kształt Picassa, co to dać mu się zniszczyć jest czystą przyjemnością ;)

      3.szczerze mówiąc kiedyś byłam w podobnej sytuacji, tylko odwrotnej "płciowo"
      (facet jest jednym z moich najbliższych przyjaciół) - ale ja miałam zdjęcia
      (przez przypadek zresztą - wyprawa na narty). powiedziałam pannie, że jak się
      nie przyzna, pokażę mu zdjęcia, na których się obściskuje z innym. Sąsiadowi
      bym nie powiedziała, znajomemu też nie, ale przyjacielowi czy bratu z całą
      pewnością.

      Sama tego oczekuję, choć taką przyjaciółkę oczywiście bym znienawidziła ;)
      ale uważam, ze trzeba powiedzieć bliskiej osobie. Ja nie musiałam - panna się
      przyznała, dostała rozgrzeszenie, ale i tak relacja za jakiś czas runęła.
      • Gość: Olina Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:48
        A ja mam poczucie, że gdy jej powiem, co widziałam, to nic nie zmieni. Przecież
        moja przyjaciółka rozmawiała osobiście przez telefon z tamtą kobietą! I
        niewiele to zmieniło w jej uczuciach do tego kolesia. A gdy obca baba odbiera
        telefon w mieszkaniu twojego faceta, to nie może być chyba bardziej namacalnego
        dowodu jego zdrady i s...syństwa. I tego nie kumam- że moja przyjaciółka tego
        nie widzi; albo, że aż tak jej na nim zależy, mimo tego, co słyszała. Wkurza
        mnie moja bezsilność w tej sprawie. I zastanawiam się, jak długo ona z nim
        wytrzyma, jak skończy się to ich bycie razem. Obawiam się, że wielkim jej bólem.
        • Gość: gf Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:53
          Nie szkodzi, że nic nie zmieni - powinnaś powiedzieć zamiast ukrywać prawdę.
          uważam, ze to jest twój obowiązek w stosunku do niej.

          po drugie, kiedyś któraśtam kropla przelewa czarę

          po trzecie, ona cos z tej relacji musi mieć - widocznie coś od niego cennego
          dostaje, więc nie myśl pohopnie o tej relacji jak o kompletnie bezwartościowej -
          nie jesteś natomiast odpowiedzialna za jej życie, ono jest jej i ma je nawet
          prawo kompletnie zmarnować :)
          • Gość: Olina Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:57
            Też tak czasami myślę: to jej życie- nie przeżyję go za nią.
            Wiem, że ona musi z tego związku mieć wiele dobrego.
            Mnie po prostu wkurza ten gość na żywca ja okłamujący.
            Chyba powiem. By mieć czyste sumienie. Nie spodziewając się po tej rozmowie
            niczego.
            • Gość: gf Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 22:00
              Najlepiej dla niej byłoby jednak, gdyby usłyszała to od niego. Rozmów się może
              najpierw z pacanem, jeśli to możliwe.
              • Gość: Olina Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 22:07
                Myślę, że rozmowa z nim niewiele da. Gość ściemnia na potęgę i potrafi wyłgać
                się z róznych sytuacji. Jeśli umiał wyłgać się z tej sytuacji z telefonem, to z
                tego tym bardziej się wyłga. Po prostu powiem jej, co widziałam , bez żadnych
                komentarzy i interpretacji.
                • Gość: gf Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 22:07
                  No to powodzenia.

                  :)
    • kwieto Re: A propos zdrady. 21.11.03, 21:42
      Wiesz, inteligencja czy rozum z uczuciami ma nie za wiele wspolnego :"))
      No, moze rozum, ale tu bym mowil raczej o "madrosci zyciowej" niz o wyksztalceniu itp.
      Co do inteligencji - sporo jest osob inteligentnych ktorzy z emocjami czy uczuciami nijak sobie nie
      radza....

      Jesli zas idzie o to co widzialas - nie wiem. Ja uwazam, ze sa rzeczy ktorych kazdy musi sie
      nauczyc samemu - tak jak Twoja kolezanka byc moze "musi" sie troche pomeczyc, zeby nauczyc
      sie jak kochac bez zakladania sobie klapek na oczy.
      Pytanie bardziej do Ciebie - na ile bedziesz sie czula "nie w porzadku" w stosunku do niej jesli
      zataisz to co widzialas?
      • Gość: Olina Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:53
        Będę się czuła podle, gdy jej nie powiem. Ale mam wrażenie, że gdy powiem, jej
        i tak klapki nie spadną z oczu- pisałam o tym przed chwilą.
        Nie wiem, co by się musiało stać, by ona się przecknęła.
        To prawda, że inteligencja w miłości ma niewiele do gadania. Ale wkurza mnie
        to, że moja przyjaciółka mówiła kiedyś, że zdrady i kłamstwa nigdy by facetowi
        nie wybaczyła. A teraz wybacza. :(
        • Gość: gf Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:57
          Olina, Ty się nie zajmuj jej systemem wartości. I daj jej prawo do błądzenia. A
          Ty rób co do Ciebie należy.
          • Gość: Olina OK. Zrobię- dzięki za wsparcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 21:58
        • kwieto Re: A propos zdrady. 21.11.03, 22:04
          To ze kiedys mowila co innego, a teraz co innego, to jeszcze nie problem, przeciez zawsze mozna
          sie mylic (nie wnikam czy "mylila sie" wtedy czy teraz).

          Jesli zas idzie o klapki - jedyne co mozesz zrobic to po prostu byc z nia, i zaopiekowac sie nia gdy
          te klapki juz spadna z oczu.
          Rzecz widze niejako na dwoch poziomach:
          1. chcesz ja w jakis sposob uchronic od popelniania zyciowych bledow - i to jest bardzo piekne,
          ale niestety nie jestes w stanie tego zrobic. Jesli ma klapki na oczach, to nie zdejmiesz ich chocbys
          probowala nie wiem jak. Jedynie ona moze to zrobic i jesli nie chce... widac potrzebuje nauczyc sie
          na wlasnej skorze
          2. Byc moze jej odbior sytuacji jest zupelnie inny od Twojego. Moze ona jest swiadoma zdrad, a
          mimo to je wybacza. Tu znowu na dwoje babka wrozyla - albo po prostu nie uznaje tego za
          istotne, albo jej "milosc" jest raczej swego rodzaju uzaleznieniem. Jesli to pierwsze, to nie ma
          powodow do "interwencji", jesli drugie, wracamy do tego, ze pewnych rzeczy kazdy musi sie sam
          nauczyc...
          • Gość: Olina Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 22:13
            Ona jest świadoma zdrady tej, o której dowiedziała się przez tel. Sądziła, że
            to było i minęło i nie wróci. Ja wiem, że wróciło.
            To, że kiedyś ( nie tak dawno- już jak znała jego ) mówiła jedno, a teraz mówi
            co innego, świadczy chyba o tym, jak bardzo weszła w ten związek i jak on ją
            zmienił- do tego stopnia, że zmieniła swoje zasady.
            Nie chcę tak naprawdę ładować się w jej życie, ale mam czarny scenariusz co do
            tego związku. Wiem, że nie mogę jej uchronić przed rozczarowaniem. Czasem tylko
            potrzebuję, by mi ktoś o tym przypominał. :))
            Dzięki za to!
            • kwieto Re: A propos zdrady. 21.11.03, 22:18
              Czytalem kiedys historyjke, jak adept Zen zapytal mistrza "ten i ten strasznie cierpi, co moge
              zrobic zeby mu pomoc?" Mistrz odparl - "pozwol mu cierpiec"

              Czasem naprawde inaczej sie nie da.
              Nawet jesli czarny scenariusz sie spelni - wtedy Twoja rola - nie pozwol by ja to przygniotlo, ale
              zeby wyciagnela wnioski z lekcji.
              • Gość: Olina Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.03, 22:29
                ok. To jest zgodne z moim myśleniem. Ale byłam po prostu wk-na tą sytuacją,
                tym, że on może tak postępować, i że moja przyjaciółka może cierpieć.
                Potrzebowałam chyba usłyszeć od Was, że tak musi czasem być- nie można
                niektórych rzeczy zmienić.
                Pozdr
    • Gość: becia Re: A propos zdrady. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 10:05
      dlaczego od niego nie odejdzie?bo go kocha..a baardzo trudno jest odejsc od
      ukochanej osoby nawet kiedy wiesz,ze cie krzywdzi..gdy w gre wchodza uczucia
      rozum zawsze przegra i dlatego ona wiele bedzie wstanie zniesc...
    • Gość: lola Re: A propos zdrady. IP: *.local.pl / 80.51.246.* 22.11.03, 18:58
      Postaraj się przekonać swoją przyjaciółkę, że szkoda czasu dla tego faceta.
      Wiadomo nie jest to prosta sprawa bo jak się ma różowe okulary to nie wiele
      przez nie widać. Niech poszuka sobie innego chłopaka to szybko zapomni o tym i
      tylko na dobre jej to wyjdzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka