nolus
09.03.09, 23:40
powoli zaczynam się zastanawiać czy nie jestem chora. do 15 roku życia
wszystko było ze mną w porządku, potem zaczęłam mieć problemy z samooceną,
niechęć do życia, z osoby dobrze się zapowiadającej,z sukcesami stałam się
nieudacznikiem i tak to trwa do dzisiaj.w liceum miałam wieczne problemy z
nauką i robiłam za klasową ofiarę. odchorowywałam to wszystko podejściem "mam
wszystko gdzieś", a na studiach zerwałam kontakty ze znajomymi i prawie
całkowicie wyizolowałam się od ludzi. do tego miewam dziwne problemy typu
-potrafię bezmyślnie powiedzieć coś głupiego,obrazić kogoś, zupełnie nie
zdając sobiez tego sprawy, wyjść na głupka ośmieszonego przez kogoś i nie
zdawać sobie sprawy, że jestem obiektem kpiny, czasem miewam problemy z
odróżnieniem prawdy od fałszu albo wyczuciem sarkazmu/ironii. do tego jestem
straszną niezdarą, pewne proste rzeczy(jak chociażby rzucenie piłką) są dla
mnie wręcz niewykonalne. otoczenie zwykle traktuje mnie pobłażliwie, dosyć
często jak głupkowate dziecko, nawet niektórzy ludzie młodsi ode mnie
niespecjalnie mnie szanują. co jest ze mną? zaczynam pomału świrować, a 2
terapie u psychologa w ogóle mi nie pomogły.