Dodaj do ulubionych

ciążą - szczęście czy dramat?

19.03.09, 08:58
Ciekawa jestem co myślicie o wypowiadaniu uczuć na temat ciąży?
Ogólnie przyjete zachowanie jest takie że kobieta ma się cieszyć być
szcześliwa z tego stanu i że będzie wszystko dobrze itp...
Akturat jestem w ciąży i mój stan jest bardzo negatyny do całej
sytuacji bo facet uciekł na wiadomość o ciąży a również dlatego że
nie mam żadnego insktynktu macierzyńskiego...
I teraz...
Jeśli rozmawiam z znajomymi, lekarzami, wszyscy są oburzeni moim
tokiem myślenia i zachowania. Jeśli wspomninam, że nie chce tego
dziecka, że powinni mieć ludzie którzy pragną dziecka latami, o
adopcji każdy jest oburzony jak tak moge myśleć?!!
Czy w takim razie lepiej siedzieć cicho, nic nie mówić bo jestem
kobietą bez uczuć? Czy szczerość w tych sprawach jest do przyjęcia
dla ludzi?



Obserwuj wątek
    • zlotyswit Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 09:47
      Tak jest do przyjęcia. Z tym że najpierw powinnaś myśleć o tym z kim się bzykasz
      bez prezesów a rozwodzić się nad swoim nieszczęściem z perspektywy dziecka które
      już powiłaś. Tak czy inaczej powinnaś widzieć pewne konsekwencje w swoim
      poczynaniu, Ci ludzie to hipokryci mówią czego nie robić a nie pomogą Tobie w
      wychowywaniu dziecka więc niech decyzja o jego dalszych losach zależy od ciebie
      a nie od nich. Swoją drogą usunięcie dziecka we wczesnym stadium to nie problem,
      a raczej mniejszy niż później, gdzie wtedy były twoje refleksje na temat twojego
      instynktu macierzyńskiego?
      • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 10:17

        > Tak jest do przyjęcia. Z tym że najpierw powinnaś myśleć o tym z
        kim się bzykas

        ...no tak wina zawsze po stronie kobiety, zapomniała bym...

        gdzie wtedy były twoje refleksje na temat twojeg
        > instynktu macierzyńskiego?

        Otóż wydawało mi się że dam radę to pociągnąc i że jestem na tyle
        silna, jednak nie.


        I nie oczekuję o ocene postępowania bo to samo może być do ojca
        dziecka, czego nie zauważyłeś.
        Pytałam o reakcje ludzi prawda?
        Dlaczego ludzie się wręcz obrażają jesli jestem szczera w odczuciach.





        • zlotyswit Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:20
          ona3010 napisała:

          > ...no tak wina zawsze po stronie kobiety, zapomniała bym...

          Wina leży zawsze po obu stronach odpowiedzialność też ale do tej już nikogo
          zmusić nie możesz, tak jak nikogo nie można zmusić do przespania się z tak
          "odpowiedzialnym" człowiekiem :)

          Wiem o co pytasz, ale czy to ważne? Najwyraźniej źle przedstawiasz swoje racje
          albo ludzie z którymi rozmawiałaś są dość ograniczeni, kulturą lub religią...
          która ma wpływ na kulturę. Wolą przestrzegać pewnych zasad niż zrozumieć twój
          problem, pech :)
          Ważne że dałaś "ciała" (szeroko pojętego) i teraz musisz szybko dorosnąć, w
          przeciwieństwie do twojego partnera który dał sobie jeszcze trochę czasu hehe, i
          podjąć sama dojrzałą decyzję która zaważy na życiu dwóch ludzi :)
          Powodzenia
          • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:32
            Z Twoich postów jest jasny przekaz...

            odpowiedzialność ponosi kobieta bo rozszerza nogi i ma 2 jajaniki
            zamiast 2 jąder a facet jest po to żyby się bawił.

            Gratuluję szerokich horyzontów...
            Co do:
            > "odpowiedzialnym" człowiekiem :)

            Dla Twojej ciekawości jest to człowiek:
            wolny, 46 lat, bez dzieci, zaradny zyciowo... to jak odpowiedzialny
            czy nie??
            Wiec jak piszesz coś życiowego to przemyśl najpierw.






            • zlotyswit Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:05
              > Gratuluję szerokich horyzontów...

              A ja dziękuję za to że myślisz za mnie :F

              > odpowiedzialność ponosi kobieta bo rozszerza nogi i ma 2 jajaniki
              > zamiast 2 jąder a facet jest po to żyby się bawił.

              Przecież pisałem jasno że odpowiedzialność leży po obydwu stronach :/
              Ale jeśli jedna strona nie jest odpowiedzialna to druga powinna być, postąpiłaś
              naiwnie. Oczywiście powinna ale nie musi może być także nieodpowiedzialna i
              zwalać winę na cały świat tylko nie na siebie. Trzeba przyjmować konsekwencję
              swoich decyzji a nie szukać wymówek.

              > Gratuluję szerokich horyzontów...

              Ja gratuluję życiowej zaradności i trzeźwego myślenia :)

              > Dla Twojej ciekawości jest to człowiek:
              > wolny, 46 lat, bez dzieci, zaradny zyciowo... to jak odpowiedzialny
              > czy nie??

              heh, w tym wieku jeśli się nie ma dzieci to albo się szuka plemników w
              laboratorium albo korzysta dalej z życia :)
              wiek ani zaradność nie świadczy o niczym więcej niż jest napisane :)
              • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:21
                Widzę że jednak wszystko wiesz, spec w każdej dziedzinie .
                Alfa i Omega.
                To może wrózką zostaniesz?
                Dla cwaniaków żeby było ciekawiej.
                • zlotyswit Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:01
                  Omg, nie wiem o co Ci chodzi. Rozumiem twoje poczucie krzywdy ale Ty zrozum
                  swoją rolę w tym co robisz. Przedstawienie polega na tym żeby bronić swojego
                  interesu a potem dopiero zaspokajać potrzeby. Jeżeli ktoś pomyli epilog z
                  prologiem to tylko jego wina. Nikt nikogo nie zmusza do grania pod czyjeś
                  dyktando wg jego dziwnych reguł.
                  Jestem ciekaw ile Ty masz lat że dałaś się tak wykorzystać :/
                  • samotna_m Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:14
                    A dlaczego uważasz, że dała się wykorzystac? Zeby można było tak
                    sprawę postawic, to moim zdaniem, facet musiałby chciec zrobic jej
                    dziecko. Tzn. wykorzystac ją (bez jej zgody) jako matkę dla swojego
                    potomka (którego chce miec, a którym nie chce się zajmowac).
                    Oczywiście nie wykluczam takiej sytuacji, ale jest mało
                    prawdopodobna - przynajmniej nie wynika to z pierwszego postu.
                    Znając życie to pewnie przestraszył się odpowiedzialności lub nie
                    chce nic zmieniac w swoim "cudownym" życiu. A że jest dupkiem, to
                    nie zamierza wziąc odpowiedzialności za swoje czyny. Tak ja to widzę.
                    • irisarco Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:33
                      a w ogole to zlotyswit ze swoimi postami, zawsze i wszedzie wyglada
                      na bardzo nieszczesliwego faceta.
                    • zlotyswit Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 15:00
                      Dała bo uwierzyła. Nie miałem na myśli dziecka, zapewne niechcianego przez niego
                      i nieplanowanego. Wykorzystał jej ufność/naiwność żeby uprzyjemnić sobie
                      doznania. Być może nawet wierzył w to że jest bezpłodny, być może ona chciała go
                      usidlić?
                      Nie ma co gdybać i robić z tego telenoweli. Fakt jest taki że efektem stosunku
                      bez zabezpieczenia bywa często dziecko, a co człowiek mówi nie zawsze jest
                      prawdą. Prosta prawda znana nawet takim ograniczonym ignorantom jak Ja :]
                      ps
                      irisarco nie znam przepisu na szczęście, swoje czy innych, ale też trudno mi
                      przyznać Ci rację. Nie jestem nieszczęśliwy a tym bardziej bardzo nieszczęśliwy
                      i kompletnie nie wiem jak moje posty wpłynęły na ten wniosek ale z chęcią się
                      dowiem.
                      Może faktycznie jestem nieszczęśliwy lecz brak mi perspektywy by to ocenić? Bo
                      na pewno nie pękam ze szczęścia więc coś może być na rzeczy :q
                      • puszka_pandory1 Moja (podobna?) historia 19.03.09, 17:46
                        Jestem ciekawa, jak oceniłbyś moją (podobną?) sytuację, z którą sama
                        nie potrafię sobie poradzić, a "życzliwych doradców" w najbliższym
                        otoczeniu brak.
                        Jestem z facetem od dwóch lat (jeszcze z nim jestem...). Decyzja o
                        dziecku została podjęta wspólnie, po stwierdzeniu, że chcemy tego i
                        jesteśmy na to gotowi. 8 miesięcy temu zaszłam w ciążę. Pierwszym
                        wiadrem zimnej wody na głowę było jego stwierdzenie, że jest tym
                        faktem zaskoczony, bo skoro nie zaszłam w ciążę w ciągu 6 miesięcy
                        intensywnych starań (do zapłodnienia doszło mniej więcej w 7
                        miesiącu współżycia bez antykoncepcji), to on myślał, że któreś z
                        nas jest bezpłodne (!). Z miesiąca na miesiąc robiło się coraz
                        gorzej. Nie mogłam wyegzekwować najmniejszego zainteresowania
                        przygotowaniami do narodzin dziecka, przez dwa miesiące prosiłam o
                        pójście ze mną do sklepu w celu kupna łóżeczka, teraz myślę o wózku,
                        ale zwlekam z rozmową na ten temat, bo nie mam siły znów tygodniami
                        się o to prosić. Nie jestem wyręczana w cięższych pracach domowych;
                        odkurzam, zmywam podłogi i szoruję łazienkę sama. Do tego brat
                        mojego partnera od dłuższego czasu boryka się z problemami
                        finansowymi i mój facet z tego powodu kompletnie spłukał się ze
                        swoich oszczędności i w chwili obecnej żyje "na bieżąco". Wydatki na
                        dziecko (wspomniane łóżeczko itp.) ponoszę w całości sama, a nie
                        jest to łatwe będąc na urlopie macierzyńskim. Ponadto w związku ze
                        wspomnianą trudną sytuacją brata, mój chłopak spędza z nim ostatnimi
                        czasy mnóstwo czasu - wygląda to tak, że po pracy (ok. 18:00) idzie
                        najpierw do niego, a potem (ok. 19 - 20)wraca do domu, ale jest tak
                        zmęczony, że zjada tylko posiłek, bierze kąpiel i szykuje się do
                        łóżka. W rezultacie czuję się zepchnięta na drugi plan, pozostawiona
                        ze wszystkim sama sobie, samotna. Myślę o rozstaniu, gdyż rozmowy z
                        partnerem na ten temat nie przyniosły oczekiwanej zmiany. Chcę
                        odejść, ale boję się, że zostając sama z dzieckiem zupełnie się
                        załamię i nie poradzę sobie z sytuacją. I NAPRAWDĘ ŻAŁUJĘ, ŻE JESTEM
                        W CIĄŻY, FAKT POJAWIENIA SIĘ DZIECKA PRZERAŻA MNIE, A JESZCZE KILKA
                        MIESIĘCY TEMU TAK BARDZO TEGO PRAGNĘŁAM...
                        Co robić???
                        • zlotyswit Re: Moja (podobna?) historia 19.03.09, 18:32
                          omg, już spieszę z "życzliwym doradzaniem"
                          po 1 nie panikuj
                          po 2 powiedz to co napisałaś mężowi, a nie mi :(... zamiast rozmawiać o
                          problemie rozmawiaj o uczuciach, na pewno znajdzie jakiś argument na swoją obronę.
                          po 3 W związku standardowy podział jest jasny. Mężczyzna przynosi pieniądze,
                          kobieta dba o mieszkanie, reszta jest umowna. Ale gdy ktoś ma słabszy lub ciężki
                          dzień to stara się go wyręczyć z obowiązków, ale co gdy wszyscy mają słaby lub
                          ciężki dzień? Życie bywa ciężkie i w takich chwilach trzeba się wspierać miast
                          brać nogi za pas (pamiętaj że bez męża będziesz miała także łazienkę do
                          wyszorowania), rozmawiaj o uczuciach a nie o problemach licząc na wrażliwość
                          faceta który ma własne problemy o których możesz nawet nie wiedzieć. Bądź
                          wyrozumiała jak mówisz że wraca z pracy o 18 a od brata o 20 to się nie dziw że
                          zmęczony kładzie się jak kłoda do łóżka. To nie jest spychanie na drugi plan
                          tylko branie obowiązków na siebie a zostawianie przyjemności na inne lepsze
                          czasy. Myślę że jak tak sobie to wytłumaczysz to wyjdzie Ci to na zdrowie :)
                          Poza tym z głównym tematem masz niewiele wspólnego. To że facet się zdziwił nie
                          znaczy że nie chce dziecka, dość dziwnie to przedstawiłaś. Można by pomyśleć że
                          jesteś jeszcze infantylna, zwłaszcza biorąc pod uwagę to że pytasz o radę kogoś
                          takiego jak ja ;)
                          No i jeszcze raz uspokój hormony i rusz głową :)
                        • ona3010 Re: Moja (podobna?) historia 19.03.09, 20:41
                          No coż zawsze się znajdzie mądrzejszy tylko w swoim czasie...
                          Słyszałam o kobiecie gdzie planowali kilka lat dziecko było pieknie
                          a w 5 mies zostawił ją dla nowej. Zdarza się? Tak.
                          Grunt to być w zgodzie z sobą.
                          Może też być tak że jak ma być głupi ojciec to lepeij się rozstać?
                          Karuzela życia:)
                          Wszystkiego dobrego:)

                      • irisarco nie do wiary 19.03.09, 18:31
                        zlotyswit napisał:

                        > Dała bo uwierzyła

                        Co to znaczy DALA?

                        Jak ty sie wyrazasz?
                        Ile ty masz lat?


                        Albo nieszczesliwy, albo taki maly polski macho.
                        • zlotyswit Re: nie do wiary 19.03.09, 18:36
                          > Co to znaczy DALA?

                          DAŁA... się wykorzystać. Naucz się czytać ze zrozumieniem i łącz fakty w
                          logiczną całość a nie swoje majaki w głupie wymysły.

                          > Albo nieszczesliwy, albo taki maly polski macho.

                          Szczotka.

                          ps
                          choć tutaj śmiem wątpić w naiwność autorki myślę że należy do tych bardziej
                          wyrafinowanych... a czas ucieka, ale to już gdybanie ;)
                      • bubster Re: ciążą - szczęście czy dramat? 20.03.09, 14:44
                        Efektem stosunku z zabezpieczeniem też.
                  • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 16:09
                    Przecież wszystko wiesz to co się pytasz o wiek?:)
                    moze...15 a może 50?

                    Życzę 3x2 bliżniaków:)
            • gixera Re: ciążą - szczęście czy dramat? 20.03.09, 14:27
              Odpowiedzialność, oddpowiedzialnością, po prostu facetowi jest
              łatwiej zwiać, kobieta już nie ma wyjścia.
          • irisarco czytam ze zrozumieniem ,zlotko 19.03.09, 20:13
            zlotyswit napisał:
            Ważne że dałaś "ciała" (szeroko pojętego) i teraz musisz szybko
            dorosnąć, w
            > przeciwieństwie do twojego partnera który dał sobie jeszcze trochę
            czasu hehe,
            > i
            > podjąć sama dojrzałą decyzję która zaważy na życiu dwóch ludzi :)
            > Powodzenia


            Tak dla wyjasnienia, ten co daje to tacy jak ty, a pozniej
            stchorzaja i zwiewaja.
            Nie ciag tego dalej, nie mam przyjemnosci.
            • zlotyswit Re: czytam ze zrozumieniem ,zlotko 19.03.09, 20:54
              Już śpieszę z życzliwą radą...
              Może twój problem z takimi "jak Ja" polega na tym że nie masz przyjemności
              ciągnąć "tego"? Niektórzy lubią urozmaicenia a monotonia zabija wszystkie uczucia.
              ps
              jak nie masz przyjemności to po co zaczynasz, infantylizm w wieku starczym?
        • magdalas Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:33
          teraz to już musztarda po obiedzie - chyba że chcesz usunąć. powiem Ci
          szczerze, że o pierwszym dziecku marzyłam i jak się dowiedziaąlm że
          jestem w ciąży to byłam super szczęśliwa. A teraz pomimo posiadania
          męża, na którego mogę liczyć i by nie uciekł, myśl o ewentualnej ciąży
          jest dla mnie największym koszmarem. Poprostu nie chcę mieć drugiego
          dziecka. Rozumiem co czujesz, ale powinnaś się chyba przełamać,
          poukładać życie i zmienić myślenie, skoro już jesteś w ciąży to lepiej
          podejść do tego pozytywnie
        • siodmykrasnoludek Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 16:59
          to przykre, ze facet zwinal zagle. mozesz sie jedynie cieszyc, ze -
          paradoksalnie - stalo sie to teraz. teraz jeszcze jestes w stanie
          cos temu zaradzic, bedziesz musiala sie przeorganizowac. i mam
          nadzieje, ze odkryjesz w sobie ten instynkt :) bedzie ci ciezko, nie
          dziwie sie ze masz dola i ze czujesz, ze nie chcesz tego dziecka.
          zycze tobie jednak, zeby ci sie odmienilo - bys mogla sie cieszyc,
          ze masz malenstwo :)
          lekko nie bedzie, ale dasz rade! :)
      • hella_79 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 16:53
        zlotyswit napisał:

        > Tak jest do przyjęcia. Z tym że najpierw powinnaś myśleć o tym z kim się bzykas
        > z
        > bez prezesów a rozwodzić się nad swoim nieszczęściem z perspektywy dziecka któr
        > e
        > już powiłaś.

        hmm, z tego, co wyczytałam, to autorka jest jeszcze w ciązy, nie urodziła jeszcze :P
      • kara_thrace zloty swit - belkoczesz! 22.03.09, 08:44
        Smutne jest to, ze z p0roblemem ciaży zawsze zostaje kobieta... Hipokryzja
        naszego społeczenstwa narzuca postawę szczesliwosci kobiety oczekujacej dziecka.
        Rozumiem Twoj dramat, bo to sytuacja bez wyjscia i masz do wyboru kłamac,
        robiac dobra mine do złej gry albo narażać sie na potepienie wyrodnej matki.
        Myśle, ze w KAżDEJ sytuacji zyciowej lepiej jest być szczerym, nawet jesli to
        wiąże sie jakimś ostracyzmem. To Twoje zycie i nikt za ciebie go nie przezyje.
        Wydaje mi sie, ze bedzie Ci latwiej kiedys zaakceptowac dziecko jesli teraz nie
        bedziesz przed soba udawać. Udawanie moze tylko wzmocnic wewnetrzny bunt przeciw
        sytuacji.
        • zlotyswit Re: zloty swit - belkoczesz! 22.03.09, 12:03
          no ale że niby gdzie bełkoczę? treść twojego postu to po prostu stek banałów
          którym trudno nie przyznać racji jak i ją przyznać. Wiadomo przecie kiedy może
          być lepiej a kiedy jeszcze lepiej.
          Może to takie ogólne zawołanie-protest odnoszące się do wszystkich moich wypowiedzi?
          Być może bełkoczę. co za gó....
    • delayla rozumiem 19.03.09, 10:40
      Nie każdy musi się cieszyć z NIECHCIANEGO dziecka - to chyba oczywiste?
      Dlatego sądzę, że aborcja jest 1000 razy lepszym rozwiązaniem niż przymusowe
      rodzenie i skazywanie dzieciaka na sierociniec.

      A dlaczego tylko kobieta ma "myśleć z kim się bzyka"? Facet już nie musi? Skoro
      on spłodził to dziecko, bo nie umie się zabezpieczyć, to chyba jest to też JEGO
      dziecko?
      Mam nadzieje, że pociągniesz chłopa do obowiązków (alimentów chociażby) jeśli
      zdecydujesz się je wychowywać...

      A jeśli nie chcesz go wychowywać to BŁAGAM... zrzeknij się praw do niego...
      wtedy z miejsca zostanie adoptowane przez kogoś, kto pragnie dziecka (na
      niemowlaki jest wzięcie), a nie skazuj maleństwa na dożywotni sierociniec...
      I to jest rozsądne rozwiązanie zgodne z tym co mówi serce - zapewnić dziecku
      normalne życie.
      • olenka_a Re: rozumiem 19.03.09, 16:05
        Oczywiście, że dziecko to nie tylko "wina" autorki wątku. Ale to ona
        ponosi konsekwencje ich "działań", bo facet ucieka, a ona zostaje z
        ciążą i brzuchem. to ona bęzie samotna matką albo będzie musiała
        zmierzyć się z aborcją.
      • biruszek Aborcja i adopacja 19.03.09, 17:09
        "Aborcja jest 1000 razy lepszym rozwiązaniem"

        BZDURA! Autorka postu nie wie, co pisze, więc pisze tak bez sensu,
        że nie potrafię po prostu milczeć. Aborcja to najbardziej koszmarny
        z pomysłów, który może przyjść do głowy. To przyprawianie trudnej
        sytuacji sosem z tragedii.

        "A jeśli nie chesz wychowywać to BŁAGAM... zrzeknij się praw do
        niego"

        BINGO! Tutaj autorka postu może przypadkiem, a może w pełni
        świadomie, dotknęła najlepszego rozwiązania, które może wyprowadzić
        Cię z tej sytuacji. ADOPCJA. Aby móc do niej przystąpić wymagane
        jest kilkukrotne spotkanie w ośrodku adopcyjno-opiekuńczym. Ośrodek
        sprawdzi, jaka faktycznie jest Twoja awersja do dziecka. Potem już
        po urodzeniu dziecka zostanie ono zabrane do pogotowia opiekuńczego,
        ale wciąż będziesz miała do niego prawo aż przez 6 tygodni. W
        ostatnim dniu 6 tygodnia w sądzie zrzekniesz się do niego praw. Ale
        jeśli wcześniej = podczas ciąży lub po urodzeniu dziecka, poczujesz,
        że chcesz zostać matką, będziesz mogła nią być. Dzięki temu, decyzję
        podejmiesz świadomie. Gdyby była negatywna, rodzice adopcyjni
        zrobią wszystko, aby zapewnić Twojemu dziecku szczęśliwe życie.
        Tylko, że to już nie będzie Twoje dziecko. Będziesz wyłącznie jego
        biologiczną matką.
        • iluminacja256 Re: Aborcja i adopacja 19.03.09, 18:24
          ". Aborcja to najbardziej koszmarny
          > z pomysłów, który może przyjść do głowy. To przyprawianie trudnej
          > sytuacji sosem z tragedii."

          Zalezy jak dla kogo i kiedy. Adopcja jest o wiele gorsza - zakłada,
          z e jestes inkubatorem i nie masz uczuć.
          • scibor3 Re: Aborcja i adopacja 19.03.09, 20:11
            To nie oznacza, ze jesteś inkubatorem tylko, ,że jesteś osobą dojrzałą
            potrafiącą ponieść konsekwencje swoich czynów. Nie wiem o jakich uczuciach
            mówisz, bo tego, że uczuć macierzyńskich taka osoba nie przejawia to chyba jasne.
    • camparis Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 10:42
      Niestety nadal jesteśmy obłudnie zakłamanym narodem! Na szczęście to się zmienia i powoli do świadomości ludzkiej dochodzi, że świat nie jest czarno-biały. Niestety, kobiety oddające dzieci do adopcji wolą skłamać, że maluch urodził się martwy, niż powiedzieć prawdę. I ja się im nie dziwię, bo piętnowanie postaw uznawanych za nie-chrześcijańskie jest u nas normą.

      Sama adoptowałam dziecko. Abym mogła to zrobić, inna kobieta musiała to dziecko oddać. Z tego co wiem, nie była z patologicznej rodziny, po prostu na tamtym etapie życia nie chciała dziecka. Oddała je, aby go nie znienawidzić. Dziecku krzywda się nie stała, bo ma rodziców, którzy oddali by za nie życie.

      Po prostu przemyśl swoją sytuację bardzo dokładnie. Może instynkt się w Tobie jeszcze odezwie. Ale jeśli masz się przymuszać do kochania dziecka, którego nie chcesz, to faktycznie lepiej oddaj do adopcji.
    • samotna_m Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 10:46
      Jestem w takiej samej sytuacji jak Ty. W ciąży, a facet się zmył i
      nie chce miec z nami doczynienia. I też jeszcze nie do końca jestem
      pewna swoich uczuc - a raczej pojawiają się różne: wściekłośc,
      złosc, rozczarowanie, ale i czasami radośc. Ale przede wszystkim
      uważam, że nie należy zaprzeczac swoim uczuciom. I bardzo dokładnie
      i wnikliwie rozważyc czego Ty chcesz, co jest dla Ciebie dobre, co
      jesteś w stanie udźwignąc i jak to się mieści w Twoim systemie
      wartości. Niestety nikt potem, oprócz Ciebie nie będzie pomosił
      odpowiedzialności za to dziecko. A z kolei dziecko będzie ponosiło
      konsekwencje Twoich wyborów (no i oczywiście wyborów "tatusia", no
      ale ten się zmył).
    • piotrek.szm Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 10:53
      OBOJE muszą myśleć co robią w łóżku. Skoro facet jest winny to ona nie??
      Wystarczy, że rozłożyła nogi a reszta to jego wina??? Bez przesady. Oboje
      doprowadzi do takiej sytuacji i tyle. I oboje muszą się zachować
      odpowiedzialnie. Albo ona wychowa dziecko jego przymuszając prawnie do wspólnego
      wychowania (nawet jeżeli będą to tylko alimenty - odpowiedzialność za swoje
      czyny obowiązuje każdego, mógł włożyć gumę i tyle, choć jak nie włożył to ona
      mogła chociaż o tą gumę spytać). Albo zrzekną się praw i uszczęśliwią jakąś parę
      która dzieci mieć nie może.
      Skoro rozmawiasz o swoich wątpliwościach ze znajomymi, chodzisz do lekarza jest
      cień szansy, że jakaś odrobina macierzyństwa jest. Jak urodzisz i położą ci na
      brzuchu takiego małego szkraba pewnie zmienisz zdanie na dobre. Przymuś drania
      niech płaci...
      • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:22
        A co powiesz jak pytałam o gumę i chciałam! ale odpowiedz była
        zawsze że jestem BEZpłodny!!!
        I co cudowne ozdrowienie???
        Alimenty... no coż owszem jest taka mozliwość tym bardziej że ma z
        czego ściagać ale czy pieniadze to najważniejsze?
        Jeśli mam być matką to DOBRĄ, która kocha. A nie patrzy na dziecko
        przez pryzmat ojca sku*** tak? Jeśli mam być matką to chce wychować
        na wartościowego człowieka bez żalu, nienawiśći i zgożknienia za
        przeszłość.
        Poza tym uważam że dzieci powinny mieć dwoje rodziców pomimo jakie
        są układy między nimi...
        Może się mylę...
        Dlatego teraz czyję się okropnie i nie czuję nic oprócz wściekłośći
        i wszystkiego co złe.


        • yorgi62 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:12
          Zastanawiam się czy gdybyś zapytała o Hiv, zapalenie wątroby i inne też tyś tak
          łatwo uwierzyła. Kobieto gdzie ty miałaś rozum? Zła to możesz być tylko na siebie.

          Masz kilka miesięcy na zastanawianie się. Jeżeli zdecydujesz sie na zatrzymanie
          dziecka to walcz o alimnety. Należą się dziecku. Wychowanie dziecka naprawdę
          dużo kosztuje i ojciec powinien w nich znacząco partycypować zwłaszcza że na
          najbliższe 2-3 lata Twoje zycie będzie poświęcone dziecku i właściwie niczemu
          więcej. I tak będzie ci cięzko więc niech płaci. To co nałgał, jaki z niego jest
          f.ut nie ma żadnego znaczenia. Te pieniądze są dla dziecka, tak jak dziecko mimo
          wszystko powinno mieć jakiś kontakt z ojcem którego z kolei nie powinnaś przy
          dziecku zbyt surowo oceniać.

          Jeżeli za kilka miesięcy jednak stwierdzisz że nie jesteś w stanie dziecka
          pokochać to po prostu szybko zrzecz się praw do niego - w sumie wystarczy
          złożyć odpowiednią deklarację zaraz po urodzeniu i potwierdzić ją po 6
          tygodniach i juz dziecko może trafić do adopcji. Znajdzie rodziców praktycznie
          od ręki. Kochających, czekających na dziecko, posiadających środki by mu
          zapewnić godne życie.

          W Polsce są tysiące par które czekają na dzieci. Najcześciej czekają tak długo
          że przekroczą wiek 40 lat po którym nie daje się takiej parze do adopcji
          niemowlaków tylko starsze dzieci. Niektóre pary mają jedno dziecko adoptowane i
          czekają na drugie i znów przekraczają magiczna barierę wieku. Za to domy dziecka
          pełne sa dzieci z nieuregulowanym stanem prawnym gdzie matka oddaje dziecko bo
          stanowi problem, nie zrzeka się do niego praw, odbiera go po roku czy dwóch by
          przez kilak miesięcy znów się nim zmęczyć i oddać. To jest dopiero tragedia i
          uraz dla dzieci

          Na razie masz kilka miesięcy na danie dziecku tego co możesz najlepszego - dbaj
          o siebie, chodź do lekarza i powoli się zastanów co zrobić. Opinią ludzi się nie
          przejmuj. Po wszystkim zmiana miasta czy środowiska moze ci wyjść na dobre.
          Oddanie dziecka do adopcji to nic wstydliwego. Twoje życie się nie kończy, są
          wieksze tragedie.
        • alza73 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:07
          No i dziwisz, ze sie zmył. Może poprostu ma zrobione badania, albo
          jakiś zabieg, który dlaj mu gwarancję, że jest bezpłodny. A ty mu
          wciskasz ciemnotę, że to jego dziecko. A gdyby nie zmył się, to byś
          cieszyła się z przyjscia na świat dziecka, kochałabyś je. Zastanów
          się nad tym, w czym obecność faceta (poza finansami) zmienia
          nastawienie do dziecka
          • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 16:44
            > A ty mu wciskasz ciemnotę, że to jego dziecko.

            Chcesz mi powiedzieć ze nie wiem z kim sypiam??:) Dobre!

            Co do badań rozmawiałam z lekarzem i u facetów w ciagu roku może się
            wszystko pozmieniać. Ale to już nie ważne.

            Pisz na temat.
        • iluminacja256 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 15:17
          >A co powiesz jak pytałam o gumę i chciałam! ale odpowiedz była
          >zawsze że jestem BEZpłodny!!!

          Sorry, ale to jest co najmniej smieszne - facet deklarujacy
          bezpłodność MUSIAL sie na to badać , a wiec ma na to papiery wraz
          z doprecyzowaniem przyczyny .
          W zyciu bym na taka bzdurę nie poleciala , zwłaszcza jesli znam
          kogos tak jak ty tego goscia - słabo. Moze i był BEZPLODNY, ale nei
          masz pojecia czy nei był np. chory wnerycznie - i wtedy tez
          zapytaałbys delikatnei o gumkę, ale skoro nie chciał, to nie?

          A wg mnie decyzja rodzenia takeigo dziecka to nonsens - ale to juz
          moja prywatna opinia - przyznam , z ej uz rózne głupoty cztaąłm,
          ale zajsc w ciazę z facetem który sciemnia , z e jest bezpłodny to
          jakiaś paranoja. Nie cchiaąłbym mieć nic wpólego , a juz najmniej
          dziecka z czymś , bo to nie jest ktoś, takim.
        • zosiasamosia6 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 21.03.09, 00:40
          "bezplodny" ???
          moze nie mial dzieci w poprzednim zwiazku i byl posadzany o bezpodnosc, bo nie sadze ze mozna uwierzyc ?
          w takie gadanie, naiwnosc faceta w wieku 46l!!!
          az wydalam okrzyk zdumienia;)
          na podstawie czego tak sadzil?

          a teraz o alimentach:
          pieniadze sa potrzebne i wazne i niekoniecznie musisz sie starac dla siebie ale dla dziecka tak!
          jesli nie zasadzisz alimentow bedzie sie to zawsze ciagnac za toba , kazda twoja zla sytuacja jaka bedziesz miala w zyciu bedzie prowadzic do tego ze ktos zapyta co z alimentami,
          to obowiazek samotnej matki zadac alimentow,
          chyba ze nie masz i nie bedziesz mialaklopotow materialnych,czego zycze ale nie bardzo wierze.
          "Jeśli mam być matką to DOBRĄ, która kocha..."
          nie przenos na dziecko,jesli juz sie urodzi ,
          zadnych zlych uczuc, wyczysc swoja karte i pozwol mu byc takim samym czlowiekiem-dzieckiem jakie przychodzi w pelnej kochajacej rodzinie,
          jak nie bedziesz czula zalu ,zlosci tylko milosc do dziecka to naprawde sa szanse ze bedzie mialo zycie jak inne dzieci -na czole nie ma napisane:
          jestem nichciane i nie kochane,urodzilem sie a nie powinienem ,
          wiem co pisze bo jestem na zakrecie zycia i moje zycie wlasnie skopalo poczucie winy ze str.mamy ze bylam jej ciezarem i to ze mnie urodzila a wszyscy w rodzinie i nie tylko uwazali to za pietno !
          ale to bylo 47l.temu ,
          dzisiaj mozemy ,majac doswiadczenie i madrosc-ja mam!
          nie dopuszczac do takiego myslenia.
    • samotna_m Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 10:58
      Może nie odniosłam się zbyt precyzyjnie do wątku... szczerośc jest
      raczej trudna dla ludzi, bo nie są do niej przyzwyczajeni.
      Szczególnie tzw. negatywne emocje są w pewnych sytuacjach źle
      widziane, ale nie uważam, żeby z tego powodu należało im zaprzeczac.
      Poza tym ludzkie reakcje tak bardzo zależą od ich uczuc i pragnień,
      że naprawdę nie da się ich przewidziec. Najważniejsze, żebyś Ty była
      naprawdę szczera w stosunku do siebie.
      Ale także zrozummiała, że to co dla Ciebie może byc nieszczęściem
      lub znacznym dyskomfortem (np. samotne wychowywanie dziecka) dla
      innych mogłoby byc błogosławieństwem. Tak więc także innym trzeba
      dac prawo do wyrażania ich uczuc w tej kwestii (jeśli oczywiście
      dopuszczasz ich do dyskusji odsłaniając swoje uczucia).
    • babushka Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:29
      Masz prawo wyrażać otwarcie swoje uczucia w sprawie dla Ciebie osobistej, nawet
      jesli większość myśli inaczej. Gwarantuję Ci, że niejedna kobieta miała podobne
      wątpliwości jak Ty, nie powiem, że każda, ale pewnie nie mylę się - większość
      tak. To odpowiedzialność podjąć się samotnego rodzicielstwa, stąd rozterki,
      które są wyrazem refleksji, nie bezmyślności.
      • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:35
        Dziekuje,
        staram sie myśleć ale czy mi się to udaje...?
    • agnen Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:38
      ciąża wcale nie koniecznie jest samą radością. Przede wszystkim nastroje w ciąży
      zmieniają się bardzo szybko, nawet przy wsparciu partnera może się depresja
      ciążowa pojawic, więc nie jesteś jakimś dziwnym i nienormalnym przypadkiem.

      Instynkt macierzyński też nie pojawia się w ciąży, tylko po porodzie, jak już
      masz swoje dziecko przy sobie (najczęściej od razu, ale czasem też potrzebuje
      kilku dni), to też jest normalne ;)

      Więc nie przejmuj się takim glupim gadaniem innych, oni zazwyczaj chcą dobrze
      tylko nie za bardzo myślą przed mówieniem ;)

    • sweetie78 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 11:47
      jak urodzi się dziecko to na pewno się to Tobie zmieni, skupisz się
      na dziecku, które wypełni Tobie świat

      ja nie mając dzieci, wiem że z chwilą narodzin dzieje się coś
      niewybrażalnego, to CUD, że na świecie pojawił się nowy człowiek
      • mzik Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:03
        Łatwo jest radzić i zajmować stanowisko. Łatwo komentować. A dramat
        to już sprawa tylko i wyłącznie głównej tutaj bohaterki. Myślę, że
        zawsze warto próbować pomyśleć o tym czego naprawdę się pragnie, co
        jest wartością w tej sytuacji, co może być szczęściem tutaj - mimo
        wszystko. Trudne to i zawiłe, ale samo myślenie o sobie i życiu
        powoduje, że ono jest JAKIEŚ. Może uda się pogodzić ze sobą, ze
        światem i sytuacją? Może szczeście jest tylko stanem chwilowym i
        można je chwytać na różne sposoby? Nie ma idealnych ludzi, sytuacji.
        Gdyby były to nasze życie usłane byłoby różami, nie byłoby depresji,
        chorób, niepłodnosci i niechcianych ciąż. Odpowiedzialność przedde
        wszystkim, ale też dystans (o który pewnie bardzo tu trudno i
        rozumiem), myślenie pozytywne i chęć bycia dobrym człowiekiem. Dla
        siebie i dla innych. Chcę wierzyć, że to zawsze popłaca i wierzę, że
        zawsze warto zacząć od siebie. Czego bardzo życzę. I siły.
      • youstynus Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:06
        To jest generalizowanie. Nie każda kobieta przeżywa to jednakowo; nawet kiedy
        już ma dziecko przy sobie.
      • aewm Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:13
        To wcale nie wygląda tak różowo, że oto pojawia się mały człowiek i matkę zalewa
        fala uczyć macierzyńskich, ochy i achy i już tylko pieluszki kupki zupki.
        Mi bardzo bardzo dużo czasu zajęło nauczenie się miłości do Młodego i znam wiele
        kobiet, które odczuwały to samo.
        Jeżeli Autorka wątku nie chce tego dziecka ( i ma do tego prawo) to nie ma co
        liczyć, że oto po narodzinach nastąpi cud.
      • bubster Re: ciążą - szczęście czy dramat? 20.03.09, 14:49
        Jakie to typowe...
        Nie ważne czy chcesz, nie ważne czy masz za co.
        Nic nie ważne - masz być inkubatorem i tyle.

        A myślene życzeniowe innych i słodkie słówka o jakimśtam cudzie
        fizjologicznym mają ci za wszystko wystarczyć.
    • mamakurczaczka Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:05
      Witaj
      Czytałam twojego posta i resztę wypowiedzi i cóż... Muszę się zgodzić z Toba -
      jesli tak naprawde nienawidzisz tego malucha to może rzeczywiście oddaj go ( z
      rzeczeniem sie praw). Ale przemyśl to ponownie... Ja mam męża( też idiota
      chwilami) i 2 dzieci, ale tak naprawdę to pokochałam swoje dzieci dopiero ok 3
      miesięcy po porodzie( i wcale nie miałam depresji !!!!!!!!). Teraz to zabiłabym
      za nie, ale ja potrzebowałam czasu na uporządkowanie swoich uczuć...Może ty też
      potrzebujesz takiego "czasu"?
      Jesli podejmiesz decyzje o oddaniu- to dobrze, dopełnij formalności i żyj dalej,
      a maluszektez znajdzie swoje miejsce na ziemi...
      Ale jesli zdecydujesz zatrzymać malucha- pamietaj ,że nie ty jedna jestes w
      takiej sytuacji... Dzieci kochaja bezgranicznie i bezwarunkowo, i nie bedzie cie
      w przyszłości oceniac czemu tak postapiłaś...Zastanów sie tez nad jednym-
      rozumiem że pozwałabyś tego odważniaka o alimenty? A pomyślałas co dalej? JAk
      bedziesz musiała prosic go i szukac aby podpsał jakies głupie papuierki
      dotyczace waszego malucha? Jesli bedzie chciał byc ojcem- bedzie nim nawet bez
      papierka... Moja przyjaciółka była w takiej sytuacji jak ty- urodziła, pozwała o
      alimenty( tez zaradny )i teraz po kilku latach pozbawia go ojcostwa bo ma dosyc
      jego wiecznych sprzeciwów co do podpisywania papierków ( przedszkole, szkoła,
      szpital, szczepienia, wyjazd na wakacje za granice...) koszmar... Mimo wszystko
      trzymam kciuki za twoja decyzję- jaka ona nie bedzie!!! Jesli bedziesz miała
      ochote pogadac - napisz annagalka@wp.pl
      • kkokos Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 14:44
        ma dosyc
        > jego wiecznych sprzeciwów co do podpisywania papierków (
        przedszkole, szkoła,
        > szpital, szczepienia, wyjazd na wakacje za granice...) koszmar...

        co za bzdury
        podpis wymagany jest jeden - przy wyrabianiu paszportu. tu
        rzeczywiście nie ma przebacz, jak się ojciec upiera, trzeba iść do
        sądu.
        pies z kulawa nogą się mną i moim synem na granicach różnych nie
        interesował, a nawet nazwiska nie nosimy tego samego - więc nie siej
        paniki.

        przedzkole i szkoła, jeśli oświadczasz, że jesteś samotną matką, a
        kontakt z ojcem jest trudny, nie wymagają podpisów ojca
        (przerabiałam to w dwóch przedszkolach, podstawówce i gimnazjum).
        podobnie z kartami na kolonie i innymi tego typu papierami.

        szpitala rzeczywiście nie przerabiałam, ale jeśli masz rację, to
        dzieci ojców bezkontaktowych nie leczą się w takowych, operacji nie
        są poddawane i nawet gips im nie przysługuje?
        • mamakurczaczka Re: ciążą - szczęście czy dramat? 20.03.09, 09:15
          Droga kkokos . Odpowiedziałam na posta wiadomosciami które posiadałam. Może ty
          miałaś to szczeście ,że trafiałaś na ludzi którzy cie rozumieli- ona tego nie
          miała. I nie bardzo rozumiem twój złośliwy ton wypowiedzi- jesli masz cos do
          powiedzenia to zrób to, ale na temat i nie napadajac na innych. Nawet jesli "
          sieję panikę". Z poważaniem
    • niemamlisa Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:08
      A ja nie zamierzam zajść w ciążę i zrobię wszystko, żeby do tego nie doszło. Mam
      trzydzieści lat, wspaniałego faceta, nie gonię za karierą, żyję dostatnie i nie
      zamierzam mieć dzieci. Nie mam żadnego instynktu macierzyńskiego i wcale mnie to
      nie martwi. Czy każda kobieta musi zostać matką? Ludzie, przecież każdy jest
      inny i każdy ma prawo do decydowaniu o swoim życiu - prawda? Chociaż
      niezupełnie. Chciałabym sobie podwiązać jajniki, żeby być spokojna i co? W
      naszym kraju to jest zabronione. Zostaje wyjazd. I coraz częściej rozważam tą
      opcję. I nie będę żałował, ani dziś, ani za dziesięć lat.
      Trzymaj się i nie przejmuj. Jest mnóstwo kobiet takich jak Ty. Tylko u nas wciąż
      pokutują stereotypy/
      • wieprzowina1111 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 24.03.09, 21:34
        czy Twój partner też nie chce miec dzieci?
    • milka1st Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:11
      nie przeskoczysz tego , niestety , zawsze będzie ktoś kto będzie cię
      oceniał . Uczucia kobiet nie tylko sa lekceważone , ale często
      wzbudzają silne reakcje , a uczucia kobiety w ciąży w stosunku do
      dziecka , szczególnie negatywne , to po prostu nie do pomyslenia.
      Nie przejmuj się, jesli nie przyzwyczaisz sie do mysli że będziesz
      miała dziecko i że możesz je pokochac i naprawde może być w
      przyszłości najważniejszą dla ciebie osobą , to faktycznie żeby nie
      zrobic krzywdy oddaj . Wiele mam czeka na takie dzieci ja być może
      jestem jedną z nich, mimo ze narazie staram sie o własne , to z
      męzem myślimy o możliwości adopcji. Nie tylko możesz dac dziecku
      szczesliwe zycie , ale tez zrobic coś dobrego dla innych . A dobro
      powraca :)
    • upl Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:22
      oczywiscie, ze masz prawo nie cieszyc sie z ciazy w takich okolicznosciach

      oczywiasie znajda sie zawsze pseudo-moralisci, ktorzy ci wypomna, ze sie bzykasz
      nie po bozemu czyli bez slubu

      jakos nie wierze, ze sami tylko w slubnym lozu i ze slubna malzonka/malzonkiem
      to robia ;-)

      ale na forum tak latwo szafowac opiniami, ocenami i grzmiec z pozycji moralisty

      no coz

      podjelas decyzje, ze urodzisz dziecko... ale to nie oznacza, ze musisz sie
      cieszyc z tego

      co do instynktu macierzynskiego to czesto pojawia sie on dopiero po porodzie -
      pod wplywem hormonow w trakcie porodu
      • alexandra35 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:53
        - niejedna kobieta oddała swoje dziecko, niejedna usuneła ciąże, ale
        zastanów się dobrze co robisz - po burzy jest zawsze słońce i patrz
        optymistycznie że będzie dobrze. Będziesz kochać swoje dziecko a i
        ktoś Was pokocha razem. Jak oddasz swoje dziecko całe życie będziesz
        miała wyrzuty sumienia. Po latach stwierdzisz że najpiękniejsze co
        może mieć kobieta to dziecko. Życzę dużo zdrowia.
        • bubster Re: ciążą - szczęście czy dramat? 20.03.09, 14:51
          Kolejny lukrowany obrazek....
    • miamia35 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 12:50
      Współczuję sytacji, w której jesteś. Co do szczerości w sprawch
      negatywnego stosunku do ciąży oraz braku chęci posiadania dzieci to
      niestety musisz być przygotowana na reakcje w stylu "jak to?
      kobieta?? nie chce mieć dzieci???" i opowieści, że na pewno nie
      wiesz co mówisz i że z pewnością Ci się odmieni jak urodzisz ...
      Taka jest mentalność naszego społeczeństwa - marzeniem KAŻDEJ
      kobiety jest bycie matką. Przygotuj się też na atak nawiedzonych
      katoliczek. Zawsze będą tacy, którzy będą wiedzieli lepiej czego Ty
      jako kobieta chcesz niż Ty sama.
      Ja mam 36 lat i od zawsze twierdziłam, że nie chcę mieć dzieci i mój
      mąż ma tak samo. Nie ukrywamy tego, że nie mamy dzieci bo po prostu
      nie chcemy a i tak kiedyś usłyszeliśmy, że pewnie bardzo chcemy mieć
      dzieci tylko nie możemy a tylko tak "głupio gadamy" bo nie chcemy,
      że ktoś się nad nami litował ... Jak ktoś tak myśli to jego sprawa a
      ja nie będę marnowała czasu i energii na przekonywanie go do swoich
      racji. Żyję po swojemu, nikogo nie przekonuję o wyższości życia bez
      dzieci nad życiem z dziećmi ale też nie życzę sobie przekonywania
      mnie do posiadania dzieci. To moje życie i mój wybór. A co by było,
      gdybym jednak zaszła w ciążę? Urodziłabym i oboje z mężem
      kochalibyśmy nasze dziecko i bylibyśmy wzorowymi rodzicami.
      Cokolwiek zdecydujesz dbaj o siebie i trzymaj się.
    • zona_lidera Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:19
      ja bym wolala szczerosc, ale generalnie chyba szczerosc nie poplaca :(
      osobiscie nie wyobrazam sobie jak to jest nie chciec dziecka ktore sie nosi, ale
      chyba tym bardziej jestem pelna podziwu, ze zdecydowalas sie urodzic. Z tego co
      wiem, akurat na niemowleta ludzie czekaja w kolejce (choc to troche przedmiotowo
      brzmi), wiec mysle, ze dziecku nie bedzie zle w zyciu.
      Na Twoim miejscu jednak powaznie bym sie zastanowila, to jakie masz uczucia w
      tej sytuacji raczej nie swiadczy o tym jaka bedziesz matka.
    • hogata123 szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:27
      Nie daj sobie wmowic, ze masz obowiazek sie cieszyc z bycia w ciazy!
      Dla niektorych to "stan blogoslawiony" dla niektorych to tragedia
      zyciowa i nie ma co sie czarowac, ze ciaza zawsze niesie z soba
      radosc.
      Jesli nie masz dylematow z cyklu "co ludzie powiedza", a wiesz, ze
      za kazdym razem kiedy spojrzysz na swojego potomka bedziesz myslala
      o swoim emocjonalnie niedorozwinietym bylym - oddaj je do adopcji.
      Jest cale mnostwo ludzi, ktorzy otocza je opieka i miloscia, na
      ktora Ty moze w chwili obecnej nie jestes gotowa.
      Zycze powodzenia!
    • ssnn Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:39
      Masz prawo czuć się fatalnie, nie mieć entuzjazmu i podjąć różne decyzje. Dla
      dziecka - jeśli je urodzisz - lepiej, byś teraz o siebie zadbała, także w sensie
      psychicznym. Nie mam na myśli skakania z radości, ale przynajmniej staraj się
      nie nakręcać negatywnie. Być może nie trzeba z każdym o tym rozmawiać, bo
      właściwie co komu do tego?

      Zostaniesz matką - będzie Wam obojgu łatwiej, zrzekniesz się praw - dziecku i
      jego rodzicom będzie łatwiej. Spokój, spokój. Niekoniecznie entuzjazm, ale
      relaks i poczucie, że dasz radę. Tego Wam życzę! :)
    • nosekmoj Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 13:57
      Temat jak zwykle zszedł jak widze nie w tą stronę, co trzeba. Ludzie
      dziewczyna pyta (przepraszająco prawie), czy może odczuwać w ciaży
      inne emocje niz huraoptymizm i generalnie jakaż ja jestem
      szczesliwa.. Ale trzeba sie było czepić pod kogo ona sie podłożyła i
      o czym wtedy myslała. A o czym Wy myslicie jak sex uprawiacie do
      jasnej cholery? Widocznie sie w sufit patrzycie i myslicie, czy
      pomalowac, czy nie. Odczepcie się od niej, dziewczyna prosi o rade a
      nie o gó...ane moralizatorskie gadki. Święci się nagle znaleźli co
      niektórzy. ona3010 rozumiem poczęsci co przezywasz. trochę inaczej
      jest u mnie, bo jestem w ciazy z mezem (dla czepialskich na ciaze
      meza nie złapałam) i on akurat nie uciekł. ale jesli chodzi o
      uczucia, to powiem Ci tak.. nasze dziecko jest wyczekiwane i
      wymodlone. poplakałam sie ze szczescia jak sie dowiedzialam, ze
      nosze je juz w sobie. ale teaz pod czas ciazy tez mam rozne mieszane
      uczucia. karce siebie za to w myslach, ze nie szaleje caly czas z
      radosci. ale wiesz co, byl niedawno taki program w telewizji, tam
      psycholog wypowiadal sie, ze takie odczucia, ze czasem nie chce sie
      tego dziecka i jest sie przciwnym ciazy nawet wtedy, kiedy byla
      chciana i planowana. poza tym duzo kobiet przyznaje sie otwarcie do
      tego, ze ma mieszane uczucia w stosunku do dziecka dopoki sie ono
      nie urodzi, bo jak mozna kochac kogos, kogo sie nie zna. to jest
      bardzo logiczne myslenie. inaczej jest, kiedy juz przyjdzie na
      swiat, podobno kazda kobieta odkrywa wtedy siebie na nowo, i uczucie
      do malenstwa tez. czasem jestem zmeczona, czasem mam gorszy dzien i
      nie zwalam bron boze winy na dziecko, to dlaczego mialabym to zwalac
      na siebie? czemu kobieta, ktora jakby nie bylo troche fizycznego i
      psychicznego ciezaru nosi w sobie mialaby być jeszcze koniecznie non
      stop szczesliwa i usmiechnieta. dajmy jej troche odetchnac, jak nie
      jest szczesliwa, to nie probujmy jej wtedy uszczesliwiac na sile.
      troche zrozumienia. kobiety bez ciazy, czy faceci tez maja gorsze
      dni i sa lepiej rozumiani niż ciążówki. nic bardziej nie meczy jak
      glupie gadanie. Ja Ciebie rozumiem, zrozumiem tez jak nie zmienisz
      swojego nastawienia do konca ciazy. Nie wiem, w ktorym jestes
      miesiacu ale wierz mi, ze ruchy dziecka w brzuszku to fajowa sprawa,
      pozanjesz jaki jest charakterny, albo silny, albo delikatny, kiedy
      jest mu wygodnie, albo ma ochote na cos dobrego... powoli
      nawiazujesz z nim kontakt. ja jestem teraz w 29 tygodniu i zaczelam
      juz o nim myslec jak o prawdziwej istocie, niezaleznej ode mnie.
      ciagle mnie zaskakuje czyms nowym. i pewnie tak bedzie zawsze. to
      prawdziwa radocha mowie Ci. życze wszystkiego dobrego i zdrowego
      dzidziusia przede wszystkim!
      • daria13 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 14:55
        W ciążę zaszłam jak najbardziej planowaną i chcianą. Kiedy odebrałam wyniki
        testu, byłam bardziej przerażona niz szczęśliwa, bo uświadomiłam sobie, że w
        moim organizmie rośnie nowe życie, ale miałam początkowo skojarzenia z Obcym,
        choć oczywiście niegroźnym, jednak obcym. Także kobieta, ktora jest w
        nieplanowanej ciazy ma prawo czuć się 1000 razy gorzej.
        Urodzenie corki było absolutnie najpiękniejszym momentem w moim życiu. Euforii,
        jaką wtedy czułam nie da się porównać z niczym. Nie spałam całą noc, byłam jak
        na najwspanialszym haju. Oszalałam ze szczęścia. Emocje i miłość, jakie się
        rodzą wraz z dzieckiem, nie mają sobie równych. Żadna więź na świecie nie jest
        tak silna. Wiem, że nie wszystkie kobiety tak to odczuwają, nie wszystkie od
        razu, u niektorych trwa to nieco dłużej, niemniej miłość do dziecka bez
        wątpienia jest najlepszym, najczystszym i najprawdziwszym uczuciem w życiu.
        Daj dziecku szansę. Daj tę szansę sobie. Nie musisz teraz być nastawiona
        pozytywnie, ale też nie wmawiaj sobie, że dziecko będzie Ci cale życie
        przypominac nieodpowiedzialnego człowieka, który nie potrafił docenić Ciebie i
        dziecka. Jeśli nie widziałaś, obejrzyj koniecznie film Grbavica. Zobacz jak
        bezgranicznie można kochać dziecko, bez względu na to, jak i z kim zostało
        poczęte. Gorąco polecam i trzymam kciuki za Ciebie i maleństwo:)
    • wen_yinlu Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 14:50
      Po prostu nie pasujesz do ogólnego obrazu matki jaki ci ludzie mają w swoich
      głowach, takiego ich zdaniem uśrednionego i realistycznego obrazu. A jak coś
      ludziom nie pasuje do tak mocno zakorzenionych obrazów, to mogą różnie
      zareagować - nawet agresywnie.

      Może być różnie, ale cóż, tak już jest, że to my musimy podejmować takie decyzje
      - natura jest niesprawiedliwa i każdy to wie. Spotkałam w życiu tylko jednego
      faceta, który stwierdził, że chętnie zaszedłby w ciążę :) Inny stwierdził, że
      nie wyobraża sobie żeby coś mu się w brzuchu ruszało i na pewno by nie chciał.
      Ja bym drugi raz nie chciała na pewno, po doświadczeniu ciąży na własnym ciele.
    • hajduczek2006 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 14:52
      Cześć,
      ja beczałam przez całą ciążę, że moje życie się skończyło. Zadręczałam swojego
      męża, dlaczego mi zrobił tego bachora, a wszystkim dookoła rozpowiadałam, że nie
      chcę tego dziecka. Jak mały się urodził to dalej narzekałam, że beczy, muszę
      wstawać do niego w nocy, karmić piersią itp. Tzw. instynkt macierzyński obudził
      się u mnie dopiero niedawno (dziecko ma już 3,5 roku). Teraz za mojego synka
      oddałam życie, a swojego sobie nie wyobrażam bez niego. Chcę mieć również drugie
      dziecko.
      Wiem, że byłam trochę za młoda na matkę (27 lat), poza tym nie mieliśmy
      mieszkania, pieniędzy, byliśmy daleko od swoich rodzin itp. Teraz powoli
      wszystko nam się zaczyna układać, ale naprawdę było tak sobie. Cieszę się, że
      miałam kochanego i wyrozumiałego męża bo nie wiem jak bym przez to przeszła.
      Współczuję Ci samotnego macierzyństwa, ale wiedz jedno: dopiero posiadanie
      dziecka dla wielu ludzi (dla mnie również) naprawdę nadaje sens życiu. To banał,
      ale jestem o tym na 100% przekonana. Poradzisz sobie, oby tylko dziecko było
      zdrowe.
    • iluminacja256 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 15:09
      Ogólnie myslę, ze jesli taka ciaza to "wpadka" z malo
      odpowiedzialnym do tego facetem,który wzianął zagle , a ty nie
      chcesz dziecka - to zdecydowanie lpeij jest udać się na aborcje
      niz zastanawiać si, dlaczego sie nei cieszysz.

      Nie cieszysz sie, bo nie chcesz dziecka - proste.
      Ja jednak na twoimm miejscu nei zakładałabym mało produktywnych
      watków na forum psychologia , tylko coś zrobiła ze swoim zyciem.
      Najprawdopodobniej po prostu usuneła ciązę, o iel nei ejsteś np. w 6
      miesiacu.

      A jelsi jesteś powyzej 5 miesiaca to chyba juz zdecydowałaś sama o
      dalszym swoim losie.
      • ona3010 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 16:26
        Jak Ci nie pasuje wątek to nie czytaj i nie odpowiadaj. Proste.
        A mało produktywna może jesteś Ty?

        > tylko coś zrobiła ze swoim zyciem.

        Każdy ma jakieś wpadki w życiu... ja umiem o swoich głośno rozmawiać
        a Ty? I na pewno są przejściowe bo znam siebie.
        Matka Polka ze wsi? Pisałam o uczuciach, szczerości i ludziach,
        piszesz nie na temat nie prosiłam o poradę usunąć czy nie?
        Jak dla Ciebie skrobanie się taka pestka to good luck.



        • iluminacja256 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 18:21
          Sugeruję sobie przeczytać w słowniku, co oznacza słowo mało
          produktywny - ja w przeciwieństwi do Cibie, nie obraziłam cie.

          Moze nieco mniej agresji, przyszła mamo, bo to szkodzi dziecku.

          >Każdy ma jakieś wpadki w życiu... ja umiem o swoich głośno
          rozmawiać
          > a Ty?

          A ja jestem na tyle dziwna, z e nie rozmawiam głosno o swoich
          wpadkach po fakcie, ale jesli chcę z kimś uprawiać seks, to stosuję
          antykoncepcję a nie wiarę w idiotyczne zapewnienie o bezpłodnosci
          męskiej - usiadłam jak przeczytałam tę bzdurę.
          A poniewaz stosuje tę antykoncepcje to nei mam potem takich
          problemów, zeby "skrobać się , bo to pestka" albo zastanawiać
          sie,czy mozna nie cieszyć sie z ciązy.

          I choc nie powinnam przyznam szczerze, ze wyfdaje mi sie, ze twój
          post to podpucha, albo masz 17 lat - bo chyba tylko taka gó...ara
          uwierzy w stwierdzenie 46 letniego faceta o bezpłodnosci, kiedy
          propionuje mu ząłozenei prezerwtywy.

          Sugeruje jeszcze zrobić sobie test na HIIV.

        • bubster Re: ciążą - szczęście czy dramat? 20.03.09, 14:54
          Sama napisałaś że dziecka nie chcesz i spytałaś o radę.
          Chciałaś jedyniesłusznej rady? Opieprzu że nie jesteś Matką Polką?
          To może trzeba było w innym tonie post napisać.
    • m0cna Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 15:34
      To forum "Psychologia", ja psychologiem nie jestem,. Ale pomyślalam,
      że napiszę kilka słów moich przemyśleń.

      Na uczucia nie mamy wpływu. I uważam, że dobrze jest mieć z kim się
      podzielić uczuciami. To ważne, żebyś nie została z tymi emocjami
      sama (wszystko jedno, czy to emocje pozytywne, czy negatywne). Mam
      nadzieję, że możesz znaleźć w swoim otoczeniu kogoś bliskiego, kto
      Cię wesprze.

      Szykuje się przewrót w Twoim życiu, już na pewno nic nie będzie tak
      jak dawniej. Tego już nie odkręcisz. Więc może uda Ci się,
      niezależnie od dotykających Cię emocji) pomyśleć w sposób pozytywny,
      budujący, o tym co Cię czeka, jak ułożyć przyszłe życie. Spróbuj
      mysleć o tym jako może o czekającym Cię wyzwaniu, może trudnym, ale
      nieuniknionym. Daj sobie miejsce na ciekawość - co z tego
      wszystkiego w przyszłości wyniknie.

      Pozdrawiam,
      m.
    • olenka_a Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 15:58
      Szczerośc w naszym codwnym katolickim kraju nie jest wskazana w
      takich tematach. Wszystkie tu musimy byc "matki-Polki".

      Rok temu urodziłam synka,do tej pory nie schudłam, a teraz jestm w
      drugiej ciąży (obie ciąże bardzo chciane). Ale w związku z tym, że
      była zawsze szczupła, a teraz jeszcze nie doszłam do siebie, znów
      będę gruba, to mnie to dołuje. Na jednym forum zostałam uznana za
      egoistkę, która mysli wyłącznie o sobie i nie potrafi się poświęcić
      dla dziecka. Ale w sumie dlaczego ja mam się poświęcać? A...i
      jeszcze jestem niedojrzałą matką, bo od czasu do czasu wyskoczę z
      koleżankami do kina albo na dyskotekę z mężem i znajomymi (syn śpi
      wówczas u babci).
      Macierzyństwo jest dla mnie radością.Ale z fałdy na brzuchu nie
      muszę być zadowolona. I nie muszę być zaniedbaną kura domową. chcę
      mieć czas dla siebie - ale to jest źle postrzegane przez większość
      forumowiczek-mamuś...

      Rozumiem Ciebie, że ciąża Cię nie cieszy, masz trudną sytuację
      życiową, cięzko się cieszyć dzieckiem w samotności. Tak samo jak nie
      wszystkie kobiety muszą chcieć mieć dziecko.

      Instynkt macierzyński poczujesz jak zobaczysz swoją kruszynkę. Albo
      i nie...
    • ostryga11 Re: ciążą - szczęście czy dramat? 19.03.09, 16:06
      Trochę dramat, a trochę szczęście . Jak to w zyciu zwykle. Gdy
      dowiedziałam się o swojej pierwszej ciąży to przepłakałam trzy
      mieisące. I nie ma tou zanzcenia, żę miałam kocvhającego,
      wspierającego mężą, wspierających rodziców itd. Płakałam, bo nie
      chciałam wtedy jeszcze dziecka i już. Płakałam , bo to juz na całe
      życie, bo ja chcę jeszcze być sama itd. Miałam żal, że ktoś (sama
      nie wiedziełam kto)zadecydował za mnie.Wydawało mi się, że życie mi
      się skończyło i że nic mnie już w nim nie czeka. Potem pogodziłam
      się z ciążą ( tak jakbym przeżyła żałobę po utracie życia) i było
      fantastycznie. Ale myślę, że dużo dała tu postawa męża, który
      cierpliwie wycierał moje łzy, nie mówił ,że nie mam prawa do takich
      uczuć itd. Teraz mam troje dzieci i jest fajnie. Ale początek
      wspominam jako koszmar i wcale ci sie nie dziwę , że przezywasz to,
      co przeżywasz. Trzymaj się. Masz prawo czuć to co czujesz!! i mówić
      o tym , a nie uśmiechać się na siłę i udawać mamuskę z reklamy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka