Dodaj do ulubionych

martwię się o moją mamę...

08.04.09, 14:40
Moja Mama trzyma w domu wiele niepotrzebnych rzeczy, i nie potrafi
wyrzucić często nawet pustego słoika po kawie! Od 12 lat jest wdową,
pracuje zawodowo na wysokim stanowisku, ja i moja siostra
wyprowadziłyśmy się z domu już jakiś czas temu. Jej sypialnia to
zbiorowisko - dosłownie - gratów! Przytoczę puste butelki po
perfumach, stare torby, ubrania, których nie nosi od lat, stare
zepsute telewizory, kasety wideo...To samo jest w kuchni, tez po
szafkach mozna znalezc przeterminowane przyprawy albo sloiczki
sprzed wielu lat. W lazience - balsamy, szampony, mydla, srodki
czystosci - wszystko w duuuzej ilosci, czesto nawet nie zaczete.
Pokoj mojej siostry zostal nie ruszony od momentu wyprowadzki,
dodam, ze siostra przyjezdza upchnac po "swoich" szafach rzeczy,
ktorych nie potrzebuje. Kiedy ja zas postanowilam zrobic porzadek
chociaz z moim pokojem (tez zostal nie ruszony) i powyrzucalam stare
bibeloty (zachowalam pamiatkowe rzeczy typu prace z przedszkola lub
pluszowe zabawki z dziecinstwa, spakowane w karton) i tez wystawilam
stare meble, Mama plakala i nie rozmawiala ze mna dlugo, mowiac, ze
nie mam szacunku i jak moglam powyrzucac te rzeczy. Zal mi jej, bo
wiem, ze ma sentyment do dawnych lat...ale one juz nie wroca! Mama
za rok lub dwa idzie na emeryture. Nie wiem, co bedzie wtedy! Jej
zbieractwo i strach przed wyrzuceniem czegokolwiek przeraza
mnie...kto potrzebuje kilku polek pustych sloikow?? Albo kartony
starych butow sprzed 20 lat?? Poradzcie, jak i czy w ogole moge jej
pomoc...
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: martwię się o moją mamę... 08.04.09, 16:21
      Takie zachowanie osób w wieku... no, powiedzmy średnim, często ma
      swoje korzenie jeszcze w czasach peerelu. Ludzie gromadzili różne
      "przydasie", bo nie było można kupić wielu rzeczy. Jak jeszcze dodać
      do tego fakt, że takie rzeczy nasilają się z wiekiem, to wychodzi,
      że może być coraz gorzej.
      Możesz trochę pomóc, ale wymaga to sporo czasu. Musisz z mamą dużo
      rozmawiać, ale tak, żeby sama uznała przechowywanie danego przedmiotu
      za absurdalne. I wtedy to wyrzucasz, oczywiście od razu, bo
      następnego dnia mama będzie znów nastawiona po staremu.
      Jeżeli będzie mówiła, że "to się jeszcze może przydać", to
      odpowiadaj, że oczywiście, ale jej już się nie przyda i zaniesiesz
      bardziej potrzebującym (nie wrzucaj przypadkiem do najbliższego
      śmietnika, lepiej kilka ulic dalej).
      Dobrym pomysłem jest remont mieszkania, połączony z lekkim
      przemeblowaniem (nawet inne ustawienie starych mebli). Wtedy pakuje
      się drobiazgi, żeby nie przeszkadzały w remoncie, a potem już nie
      wracają na swoje miejsce, bo nie ma już identycznego miejsca.
      Pamiętaj też, że będziesz musiała regularnie przeglądać lodówkę mamy,
      żeby usuwać np. skisłą zupę, która "przecież jest jeszcze dobra".
      Stare torby i buty powinien dostać nurek śmietnikowy. Pod hasłem
      obdarowania bardziej potrzebujących oczywiście, ale mama nie powinna
      wiedzieć, że nurek. Poczułaby się urażona.
      Nie jest lekko, wiem o tym. I zachowuj się tak, żeby mama czuła, że
      o nią dbasz. Ale musisz być stanowcza.
      Swoją drogą, u Twojej mamy dość wcześnie to się zaczęło.
    • naprawdetrzezwy I świetnie, że się martwisz. 08.04.09, 16:51
      A co powiedział ci lekarz?
      A prawnik (bo by ją leczyć pod przymusem, musisz najpierw ją
      ubezwłasnowolnić)?
    • solaris_38 Re: martwię się o moją mamę... 08.04.09, 21:15
      My naszej mamie podczas jej pobytu w sanatorium wyrzuciliśmy większość rzeczy a
      dodam że były to całe stosy wszystkiego monstrualne, zaczęły się zbierać w nich
      mole a nawet myszy - a ona NIE POZWALAŁA nic wyrzucić!


      Robota była monstrualna !

      Z przerażeniem czekaliśmy na jej płacze i spazmy za wyrzuconym

      a tu .. nic

      Po powrocie (zresztą zdrowsza i podleczona)
      NIC nie powiedziała

      może starszym ludziom wydaje się że wyrzucić stare rzeczy to jak wyrzucić ICH
      Życie DO KOSZA

      Sami czuja się takimi trochę gratami starymi i zakurzonymi i chcą być kochani
      pomimo tego
      kosz jest jakby symbolem śmierci
      wyrzucenia na śmietnik

      a oni boją się śmierci
      własnej niepotrzebności
      rozpadania się wszystkiego co było takie ważne i piękne także nieważne ale tym
      bardziej piękne w swej ulotności

      Zbieractwo z czasem staje się nie tylko uciążliwe ale i coraz bardziej
      niehigieniczne i szkodliwe

      To będzie walka
      walka o nią z nią

      Bywa ;)




    • evelne Re: martwię się o moją mamę... 09.04.09, 09:30
      ech...na domiar złego moja Mama oczywiście nienawidzi remontów i
      była OBURZONA jak z mężem pomalowaliśmy pokój (udało nam się tylko
      1 :)) pod jej nieobecność. na rozmowy o niepotrzebnych rzeczach
      reaguje wrogo, no i faktycznie zawsze chce obdarować kogoś
      tymi "gratamai", zanosi często rzeczy do znajomych, którzy mieszkają
      na wsi - tłumaczę jej, że ludzie teraz też takich rzeczy nie chcą,
      nawet mieszkając na wsi! aha, Mama ma 60 lat, a ta tendencja nasila
      jej się już kilka dobrych lat.
      • horpyna4 Re: martwię się o moją mamę... 09.04.09, 10:04
        To jeszcze młoda, nie powinna w tym wieku tak się zachowywać. Ale
        przynajmniej możesz wynosić od niej graty "dla potrzebujących", to
        jest jakieś wyjście.
        • kaa.lka Re: martwię się o moją mamę... 09.04.09, 11:03
          z pewnoscia,
          jak w wiekszosci progenitura. zazwyczaj wie lepiej np jak to jest
          sie jest dziadkiem.. albo babcia.nie mowiac juz o tem ,jak to jest,
          gdy sie ma sescdziesiatke, naturalnie w wieku lat trzydziestu.
          i zwroce tylko sz.panstwu uwage,ze mole, moze byc, lataja jeszcze po
          szafach. ale mysz to raczej nie uswiadczysz w miejscu, miastowo
          zdegradowanym biologicznie.
          chyba ze, tak jak w istocie watkow FP,myszy leza w glowie. i
          widzeniu rzeczywistosci. cudzej oczywiscie.
          bo ze wstydu nie wlasnej, przeciez.
          pozdrawiam
          ka
          • horpyna4 Re: martwię się o moją mamę... 09.04.09, 11:37
            Widocznie nigdy nie zetknęłaś się z takim problemem. A co do wieku,
            to ja mam właśnie sześćdziesiątkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka