Dodaj do ulubionych

pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu chyba

20.05.09, 17:04
Witam, może ktoś mi pomoże.
Sytuacja nie jest ciekawa, moja znajoma jest chora( rak pluc, kilka
miesiecy zycia)Nie wie o tym jej jedyny syn...Syn cierpi na depresje
i mama nie chce mu dokładać...Nie wiem co będzie jak ona odejdzie...
Jak mam ja przekonąc ,ze on ma prawo wiedzieć???Nie mogę zyć z taką
tajemnica, widuję go często i plakać mi się chcę.Rozumiem, że matka
chce chronić swoje dziecko( nota bene dorosłe...)ale...no właśnie..
Co mam zrobic?NIe wtrącać się???Jestem pewna, ze jak jej coś się
stanie, to wtedy z nim będzie jazda...
Może ktoś ma jakąś radę?
MOje rozmowy z nią nic nie dają, jedyne co mówi to ,ze nie może mu
powiedziec, bo on jest bardzo wrazliwy, a ona nie chce go martwic...
Obserwuj wątek
    • funstein Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 20.05.09, 17:32
      syna natychmiast na obrzezanie i za 2 miesiące będzie zdrowy
      i przestanie być "bardzo wrażliwy".

      A matce trzeba zapewnić wsparcie w ostatnich chwilach życia.
    • ankaaa Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 20.05.09, 17:59
      A ta jego wrażliwość zniknie po jej śmierci ???

      Teraz przynamniej MIAŁBY CZAS na pożegnanie się z matką - ma do tego
      prawo.

      Zrobi mu większą krzywdę - jeśli mu nie powie.
    • solaris_38 Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 20.05.09, 19:03
      myślę ze gdyby wiedział - miałby szanse pięknie się pożegnać z matką
      zapomnieć na chwile o depresji
      pzrzyć z jej umykającymi chwilami zycia ich ostania radość

      a tak sa pzred sobą zamknieci
      nie ma w tym intymności lęk często zabiera ważne i dobre rzeczy lkudziom

      postaraj się ją przekonać

      to jej życie

      lepiej jesli Ona sam zdecyduje
      ale i jej będzie lżej

      można to zrobić z psychologiem do pomocy

      zaplanować ostanie chwile życia
      zrobić coś fajnego
      powspominać piękne chwile
      okazać sobie uczucia
      a jemu WIARĘ ŻE TO UNIESIE
      ODWAGĘ spotkania ze śmiercią

      to mzoę go nawet uleczyć
      a na pewno lepiej pomoże niż
      taka izolacja
      brak szczerości
      i nagłe zdumienie żal i zostanie samemu bez godnego pożegnania





    • lofbergs.lila Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 21.05.09, 09:15
      powinien wiedziec, bez dyskusji
      • ba_mala Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 21.05.09, 11:53
        no tak..powinien..ale czy ja MAM PRAWO mu powiedziec..mimo jej
        próśb???
        • gladys_g Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 21.05.09, 12:08
          jeśli powiesz, pomimo jej sprzeciwu:
          1. Ona może mieć do Ciebie żal, uzasadniony. Ale wkrótce umrze, a jej syn będzie żył
          2. On będzie mógł sie z nią pożegnać, chociaż będzie mu ciężko.

          jeśli nie powiesz:
          1. Ona i tak umrze
          2. jej syn będzie miał do Ciebie żal, uzasadniony, że wiedziałaś i nie
          powiedziałaś. I będzie mu ciężko i tak.

          Ja bym postawiła na żywego i powiedziała mu. Ale też uprzedziłabym jego matkę,
          że w ciągu x dni mu powiem, żeby miala szansę zrobić to sama.
          • kaa.lka Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 21.05.09, 12:43
            no zastanowmy sie,
            wiesc o zaawansowaniu choroby, nie przesadza godziny smierci. o tym
            ze umrzemy wiemy od dnia narodzin:)
            ow pewnik, w zaleznosci od stopnia swiadomosci co za tym zabarwienia
            emocjonalnego, decyduje jak sie do owej godziny przygotowujemy.
            zazwyczaj robimy to, zyjac,samodzielnie.
            kontroli nie podlega owo nieuchronne.
            na szczescie nie podlega, jak chocby, w przypadku (ekhm)kontroli
            urodzin;
            ale to juz ad vocem do watku 'zrozpaczonej' matki maloletniego ojca:)

            uswiadamianie w imieniu to, ujmujac kolokwialnie acz zrozumiale, jak
            praca na zlecenie.. hmm, albo obrazowo bardziej, Umowa o Dzielo.
            ustal kto zleceniodawca i biorca.no i czy podolasz...podejmujac sie?
            :)
            • ba_mala Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 21.05.09, 13:27
              chyba nie podołam:((((
              Wiem,ze jej syn miał próby samobócze...dlategoteż ona nie chce go
              obciążać...
              Nie wiem juz sama..może nie powinnam sie wtrącać...ale to poniekąd
              moja rodzina..hmm..mój były mąż i jego Mama....
    • moon_witch 'mala'- ty jestes straszny rodzaj kolezanki 21.05.09, 13:28
      Taka kolezanke koplabym w dupe i nie chciala nigdy spotkac.

      Nie wpieprzaj sie ludziom w zycie.
      Matka zna najlepiej swoje dizecko i wie kiedy mu i o czym powodziec.

      Pamietaj, nie wtracaj sie ludziom w zycie!
      • ba_mala Re: 'mala'- ty jestes straszny rodzaj kolezanki 21.05.09, 13:39
        tak, pewnie, masz rację, nie śpie po nocach, mam myślówy, jestem
        okropna, ale ja chciałabym wiedzieć gdyby moja Mama cierpiała,
        mogłabym wtedy z nia byc, opiekowac sie nią, rozmawiać i wspierać..
        • moon_witch I na tym polega cala okropnosc 21.05.09, 14:23
          takiego zachowania - TO TY BYS chciala.
          Inni ludzie maja prawo do ukladania sobie zycia tak jak chca. I
          uszanuj to. Nikt nie musi zyc tak jak ty.
          • ba_mala Re: I na tym polega cala okropnosc 21.05.09, 14:33
            Bardzo serdecznie Ci dziękuję za miłe słowa, masz racje, mam to
            gdzieś, moje dziecko straci niedługo Babcię, a wkrótce po tym
            ojca,ale ja się nie będę wtrącać, bo ja i moje zachowanie jesteśmy
            okropni.
            • moon_witch Co ty pitolisz kobieto? 21.05.09, 14:58
              -
              Pisalas o kolezance, teraz piszesz o Babci i ojcu itp.
              Zycie rodzinne jest w rodzinie, a zycie kolezanki jest kelzanki.
              Chyba jest roznica miedzy twoja kolezanka, a twoja babcia?

              -
              Łobys serio był!
              • kaa.lka Re: Co ty pitolisz kobieto? 21.05.09, 15:32
                zdaje sie,
                ze napisala post jako kolezanka, zas w istocie problem dotyczy eks
                tesciowej, czyli babci, nie wspomnianego w tresci, dziecka..
                hmm,
                widac zatem jak zamieszanie tresciowe, niespojnosc logiczna w
                emocjach, determinuja wlasne nastawienie,oraz ton odpowiedzi.

                mon,
                darujmy sobie nerwy wobec faktu powyzej.

                natomiast autorce zycze, tak jak poprzednio,uczciwego ustalenia,
                komu, czego.. priorytetow w efektywnym zastosowaniu.
                oraz wiecej odpowiedzialnosci wobec siebie.
                • ba_mala Re: Co ty pitolisz kobieto? 21.05.09, 15:46
                  Hmm...napisałam 2 wątki wyzej kogo to dotyczy, nie miałam odwagi
                  pisać tak bezposrednio,w każdym razie bardzo wszystkim dziękuję, nie
                  będę juz nikogo niepokoić swoimi problemami, pozdrawiam



                  • klosowski333 Re: Co ty pitolisz kobieto? 21.05.09, 16:03
                    Mozesz smialo niepokoic swoimi problemami ;)

                    Nie przejmuj sie niektorymi tutejszymi forumowiczami.

                    Twoj wywod jest logiczny, jestes uczciwa, probujesz cos zrobic. Poniewaz dotyczy
                    to Twojej rodziny MASZ PRAWO ingerowac. Pytalas o to prawo na poczatku, nie
                    zdradzajac, ze tak naprawde cala ta sytuacja dotyczy rowniez Ciebie, Twojego
                    syna, Twojego bylego meza i bylej tesciowej. A to zasadniczo zmienia postac rzeczy.

                    Po pierwsze sprobuj jeszcze raz, albo jeszcze dwa razy, albo jeszcze trzy razy
                    przekonac eks-tesciowa by przekazala prawde synowi. A jak bedzie uparta,
                    oswiadcz jej, ze sama bedziesz musiala mu powiedziec, bo uwazasz, ze tak jest
                    slusznie.

                    On sie POWINIEN dowiedziec. Sytuacje komplikuje fakt, ze ma depresje, ze ma
                    sklonnosci samobojcze. Moim zdaniem ta "wiedza" w niczym mu nie pomoze, moze
                    tylko stany depresyjne poglebic. Dlatego uwazam, ze Twoje dylematy sa uzasadnione.

                    Logicznie jednak na to patrzac, on w koncu przezyje smierc swojej mamy. To i tak
                    sie stanie, to i tak nadejdzie. Nie mowiac mu, pozbawisz go bezpowrotnie szansy
                    na pozegnanie sie z mama, niezaleznie od tego jak on te szanse mialby
                    wykorzystac i jak sie po niej bedzie czul.

                    Gdyby mozna bylo otoczyc go szczegolna opieka, nie tylko w okresie
                    poprzedzajacym smierc mamy, ale w ogole. Nie jestes juz jego zona, mozesz nie
                    czuc sie juz na silach by go wspierac. Czy Ty jakkolwiek umiesz mu pomoc?
                    • moon_witch Niepokoic problemami... 21.05.09, 16:22
                      Przeciez i tak piszesz pod nickiem. W pewnym stopniu jestes
                      anonimowa, wiec czego sie czaisz.

                      Gdyby to o kolezanke chodzilo`, to ja takiej kolezanki nie
                      chcialabym miec ani znac.
                      Ale jezeli chodzi o czlonkow rodziny, to sprawa ma sie inaczej.
        • mahadeva Re: 'mala'- ty jestes straszny rodzaj kolezanki 21.05.09, 16:11
          masz w 100% racje, Twoja koelzanka jest po prostu w stresie i gorzej jej sie mysli
    • mahadeva Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 21.05.09, 16:02
      przeciez i tak sie dowie, bo w koncu matka umrze, czy najpierw jest stan sie
      bardzo pogorszy, wiec syn bedzie jeszcze bardziej zly, do smierci lepiej
      przyzwyczaic (sierota to mowi)
      poza tym, co z ta depresja, ile czasu dorosly facet moze miec depresje, niech
      sie wreszcie przestanie mazac
    • leda16 Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 22.05.09, 07:07
      Jestem pewna, ze jak jej coś się
      > stanie, to wtedy z nim będzie jazda...

      He, he, wolisz pewnie, żeby ta "jazda" odbyła się na oczach konającej matki. Przy okazji Ty miałabyś ciekawe widowisko. Zawszeć to ciekawiej obserwowć dramat rodzinny znajomych, reżyserować role dla kukiełek...Kukiełka nie chce słuchać reżysera. Pewnie dlatego, że to małe bobo. Więc małej często "chce się płakać". Radzę to, co pisze tu pewien Forumowicz - impregnacja ogórem i klap w siedzisko. Wtedy będziesz miała powód do beków.

      może ktoś mi pomoże.


      A tak, TY tu najbardziej potrzebujesz pomocy...Ty umierasz, (założywszy, że ta "znajona" rzeczywiście umiera), Ty jesteś mądrzejsza niż ona i całe jej otoczenie, więc Ty powinnaś decydować. W końcu to Twoi bliscy, Twoje dziecko...Spadaj głuptulo do magla!
      • e.i.t.h.e.l Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 24.05.09, 15:28
        Akurat to są jej bliscy.
    • no1teresa Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 24.05.09, 14:36
      powiedz, dla mnie to oczywiste, ze prawda ma pierwszenstwo przed wszelkimi
      gdybaniami
      syn ma szanse nie tylko sie pozegnac i przygotowac, ma szanse przestac sie
      skupiac wylacznie na sobie i byc moze nawet doznac poprawy
    • spiritshot Re: pomocy....rady.....nie wiem sama czego..cudu 24.05.09, 16:33
      Kobieta umiera, wiadomo.
      Jej syn, chce odejść za nią. Nie musi wiedzieć czy matka ma raka czy nie. To dzieje się nieświadomie (miłość dziecka do rodzica też jest ślepa). Syn musi odejść od wpływów matki i przejsć pod wpływy ojca. Musi zostawić matce, co jej.

      Zaprowadź go do ojca - wtedy chłopak przeżyje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka