Dodaj do ulubionych

Wbrew naturze 2

22.05.09, 14:02
Ponieważ obsesją naszych czasów jest nawiązywanie do tego co
naturalne utożsamiając z tym co prawdziwe otwieram nowy temat.
Jest to z mojej strony wyraz konsekwencji w nawiązywaniu do cech
naturalnych, ale chcę zejść z tematu seksu na inne cechy naszego
gatunku.

Otóz wszyscy antropolodzy badający wydajność fizyczno-umysłową
zwracają uwage ,że 8 godzin pracy to zbyt ciężka harówka do której
natura nas nie przyzwyczaiła.
My mężczyzni jesteśmy zdolni tylko do chwilowych wysiłków w celu
upolowania zwierzyny i te spięcia muszą mieć dłuugie interwały po to
by zregenerować i umotywować na nowo nasze leniwe ciała.
Mój postulat jest prosty!
Chcę pracować góra 3-4 godziny dziennie z racji naturalnych
uwarunkowań! Badania mówią ,żę po 6 godzinach pracy wydajność spada
na łeb na szyję!
Skończmy z tym kieratem. Chcę po krótkiej pracy leżeć jak Lew na
sawannie, ziewać paszczą i wygrzewać się leniwie na słoneczku!
Po za tym wolny czas przeznaczę na wędkowanie, zbieranie znaczków
pocztowych ;) i pokrywanie samic ;))

Czas po rewolucji seksualnej na rewolucję pracy! Tyle bezrobotnych
czeka na wypełnienie naszych czterech pozostawionych im godzin, w
których wykażą większą wydajność! Nowy kierunek polityczny, nowa
partia, nowe, zgodne z naturą postulaty.
Zmieńmy obraz świata! Otwórzme nowe przestrzenie i uwolnijmy
potencjał nowych uwarunkowań gospodarczo-społecznych.
Niech będzie zgodnie z naturą!
Obserwuj wątek
    • klosowski333 Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 14:09
      Ale poprzedni watek z cyklu "wbrew naturze" otworzyl niejaki Zlotyswit ;) To
      Twoje inne forumowe wcielenie?


      • jestemsobiemalymis Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 14:32
        Świadomie nawiazałem do jego wątku jako dalej idąca konsekwencja.
        Jeśli mówimy A to trzeba powiedzieć B. Stąd mój manifest zgodności
        z naturą również na innych płaszczyznach.
        Mówię serio!
        Ziół nie popalam!
        :)
    • paco_lopez Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 15:01
      powiedzmy sobie szczerze, że ta cała banda jadąca do centrum
      samochodami pracuje 3 godziny dziennie albo wcale, bo picie herbaty
      i klikanie w komputer oraz spotkania, spotkania i spotkania i
      zebrania itp, to nie praca. praca to jak wiadomo siła razy
      odległość. no ileż to pracy jest w każdym jednym kliknięciu. tu
      praca polega na dyskusjach bez końca.
    • wentyl77 Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 15:30
      Brzmi super, ale czy zdajesz sobie sprawę, że nie byłaby to żadna
      rewolucja? Kultury pierwotnych plemion, w których większość
      obowiązków wykonują kobiety, postawiły dawno na wyobraźnię i spryt
      samców. To oni wykonują ważne rytuały magiczne, organizują życie
      duchowe, prowadzą rytuały inicjacyjne i dbają o właściwy wzrost
      populacji. Te niby prymitywne osobniki już dawno zrozumiały naturę
      kobiecej seksualności, spółkując z kobietami dużo i dość
      przypadkowo, nawet do późnej starości. Wychodzą z głupiego dla nas
      założenia, że kobieta, dbając o potomstwo i o zaspokojenie samca,
      jest kobietą najbardziej zadowoloną i nie ma czasu na głupoty. Takie
      modele funkcjonują sprawnie od wieków, o dziwo nie znają tam
      rewolucji.

      Coś, co my nazwalibyśmy połączeniem rewolucji obyczajowej i
      ekonomicznej, u nich jest chlebem powszednim i nie budzi żadnego
      zdziwienia, a tym bardziej odruchu buntu.

      --
      debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie
      • jestemsobiemalymis Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 19:36
        Wiesz wentyl77 dobrze że jesteś i piszesz bo nic mnie tak nie
        drażni jak ustalone parytety, opinie, zmurszałe schematy itd.
        Wsadzam kij w mrowisko bo temat ciekawy i na czasie (w związku z
        kryzysem)
        Naprawdę uważam że rewolucja seksualna bez rewolucji w podziale
        pracy jest niekonsekwencją.
        Zastanawiałem się przed napisaniem tego tematu czy rozszerzyć moje
        postulaty o kobiety, ale nie wiem, czy one czasem nie mają w sobie
        syndromu męczennic i lubią się chyba zarabiać po łokcie??
        Przodownice pracy socjalistycznej i Matki Polki.
        Ale co tam! Zapraszam płeć piękną do Partii Leniwych Lwów!
        Z drugiej strony gdyby nam facetom było za lekko to postęp nie
        ruszył by z miejsca, bo to nasze lenistwo skłoniło nas do obmyślania
        wynalazków ułatwiających pracę, kobitki nawet by na to nie wpadły ;)
        Ale nas zagoniono do roboty i od razu cywilizacja z miejsca ruszyła.
        Powiem Tobie że bardzo chwalę sobie że żyję w dzisiejszych czasach i
        plemionom pierwotnym wcale nie zazdroszczę. Więc na coś się przydała
        ta cywilizacyjna gonitwa, ale, ale...
        Czas przystopować z takich względów.
        Bombardują nas produktami, internetami, usługami, wakacjami,
        filmami etc.itd jakbyśmy byli z gumy a doba człowiecza trwała 40
        godzin!
        Nie ma czasu na konsumpcje! Gospodarki są bardziej usługowe niż
        produkcyjne.
        Ilość produktów mających charakter czysto bałamutny, związany ze
        stucznymi potrzebami jest tak duży, że mogą też płacić za to byśmy
        się za bardzo nie wysilali i uśmiechali do siebie i czasu więcej
        mieli.
        Pamiętam jak ekonomiści bałamutnie krytykowali tzw długie
        weekendy ,bo niby gospodarka stoi, zapominając że w tym samym czasie
        ludzie kupują grille, żarcie, wodę ognistą czy jadą na urlopik i tak
        czy inaczej wydają pieniądze i wszystko się kręci!
        Od kilku lat już widzą drugą stronę kija i wiedzą że to dobre
        okresy na podratowanie branży turystycznej, która w naszym klimacie
        lekko nie ma.
        Kapitalizm ma podstawową sprzeczność: z jednej strony pilnuje
        kosztów redukując je (również nasze pensje), z drugiej wciska nam
        marketingowo produkty jakbyśmy mieli portfele z gumy. Albo wciska
        przez banki kredyty byśmy więcej kupowali tym samym nakręcając bańkę
        spekulacji która musi kiedyś pęknąć.
        No i pękła! I teraz pompują deficyty i łatają dziury finansowe
        banków publicznymi pieniędzmi na pokrycie długów które już zostały
        skonsumowane w latach 'prosperity'!
        Pewnie niejeden ekonomista się obruszy że proponuję utopię ale
        jeśli rzeczywista wydajność zależy bardziej od automatyzacji
        produkcji i wydajności lini jak i ceny produktu?? (np transport
        samolotem telefonów komórkowych jest bardziej opłacalny niż kartofli
        więc i wydajność większa, tak samo księgowy który klika w klawisze
        operacje wielomilionowe jest bardziej wydajny od zwykłej ksiegowej
        klikającej zarobki w przeciętnej polskiej firmie!)
        I tak większość pensji możnych tego świata (np:nieudolnych
        bankierów i menadzerów) jest uznaniowa i bardziej liczy się umowa
        wielkich tego świata więc umowa społeczna i platforma ( poziom na
        którym jest zawieszona) od której zasady wolnorynkowe (w które nie
        wątpię) działają zgodnie z logiką też powinna podlegać dyskusjom.
        4h+4h (docelowo) to daje w rzeczywistości 4 godziny zachowane dla
        pracownika a dla innego pracownika 2 wydajne tylko w połowie i dwie
        mało wydajne. Koszt 'dotacji' to dwie godziny rzeczywistych kosztów
        tylko w połowie, do których trzeba dołożyć ze żródła 'rozruchowego',
        ale zmniejszając wydatki socjalne i zasiłki. Można dołożyć z
        deficytów jako koła zamachowego i po kilku latach popyt osiągnie
        poziom tak fantasyczny dla gospodarek, że spłata tej sumy
        rozruchowej była by prosta. To nie to samo co pokrywać straty z
        deficytów pobudzających już były popyt!
        Tym bardziej że kraje taniej produkcji też chcą mieć zwiększony
        udział w konsumpcji i mogą zamiast 12 godzin pracować 8 za te same
        pieniądze ,albo 12 ze zwiększoną pensją i jakimś progowym sytemem
        wchodzenia na wyższe pułapy rozwoju gospodarczego z międzynarodową
        kodyfikacją praw pracy i schematów rozwojowych, które zakładały by
        projektowany wzrost.
        W XIX wieku czas pracy to było 12 godzin plus soboty i zero urlopów.
        Nacisk społeczny umożliwił reedukcje czasu pracy, dlatego
        postulatywność zmian bez rewolucji antysystemowych (np
        komunistycznych tfu...) ale z postawieniem na ich ewolucje nie jest
        głupotą.
        To nie utopia tylko rozmowy ekonomistów którzy podrzucjają takie
        pomysły (kukułcze jaja) całkiem serio nawet jeśli tak jak mały miś
        mrugają jednym oczkiem ;)
        Pewne poglądy, projekty, koncepty muszą się przegryżc, czas musi
        się przesilić i wtedy to co było niemożliwe staje się możliwe.
        To co mówię naprawdę nie jest moim wymysłem!
    • rzeka.suf Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 15:30
      'Chcę po krótkiej pracy leżeć jak Lew na
      > sawannie, ziewać paszczą i wygrzewać się leniwie na słoneczku!
      > Po za tym wolny czas przeznaczę na wędkowanie, zbieranie znaczków
      > pocztowych ;) i pokrywanie samic ;))'

      w takim razie musisz niezle sie narobic w czasie nauki...
      ewentualnie przeniesc sie w rejony, gdzie obowiazuje siesta, ale - 'powiem ci w
      sekrecie' - dzien pracy podzielony siesta to wlasciwie rowniez dzien stracony.

      czy jest to watek humorystyczny?
      • jestemsobiemalymis Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 18:36
        Wiem, wiem, sjesta to strata czasu.
        Dlatego chodzi mi raczej o 4-ro godzinny dzień pracy i do domu, albo
        w plener! :)
        Pomyśl rzeko! od 6 d0 10-tej, albo od 8 do 12! I fajrant!
        Zapisujesz sie do mojego manifestu?

        Czy to jest wątek humorystyczny?
        Troche tak, trochę nie...
        Humor jest chyba wyczuwalny?? Hmm??
        • rzeka.suf ale przeciez praca czyni wolnym 23.05.09, 02:39
          'Pomyśl rzeko! od 6 d0 10-tej, albo od 8 do 12! I fajrant!

          mysle: co za horror - od 6 do 10, czy od 8 do 12, zerowy bylby ze mnie pozytek,
          za to dla mnie - katorga.

          'Zapisujesz sie do mojego manifestu? '

          mi taki manifest nie jest potrzebny. ja niby mam wolnosc wyboru - pol etatu czy
          caly, jeno utrzymac sie z part time mojego poziomu zarobkow, byloby raczej
          niewykonalne :)
          ale rozumiem, ze jest sporo osob na tym swiecie, ktore doskonale obylyby sie z
          pensja 4godzinnego dnia pracy i cierpia w imie abstrakcyjnych standardow. tak
          wiec moge podpisac twoj manifest, tak samo jak manifest przeciwnikow np
          apartheidu :)

          a siesta nie zawsze jest strata czasu - mi pozwala nieco naladowac baterie
          wyladowane nienaturalnymi dla mnie porami aktywnosci.

          dzieki za cytat w innym watku, odpowiem jak mi sie mozg nadwatlony 38 godzinami
          pracy i 20 godzinami snu zregeneruje :)

          • jestemsobiemalymis Re: ale przeciez praca czyni wolnym 23.05.09, 12:01
            Ale ty jesteś przekorna! :)
            Chodzi o 4 godziny pracy z tą samą pensją co za 8 godzin. Jest to
            dla mnie naturalna konsekwencja rozwoju cywilizacji. Jesteś rzeko
            niekonsekwentna zadając pytania o Projekt Venus. Nie zamierzam
            promować lenistwa tylko odwołuję się do naturalnych procesów
            biologicznych. Projekt który przedstawiłem jest 150 razy bardziej
            realny od PV.
            Mnie chodzi o przekorność ale w innej skali. Osobiście jestem
            monogamistą (zdarza się) dlatego dostrzegam szum informacyjny w
            temacie tego czy monogamia jest naturalna czy nie. Ale o to czy
            harówka jest naturalna to nikt się nie zająknie.
            Rewolucja seksualna odwołująca się do naturalnych instynktów była
            na rękę cywilizacji pieniądza i konsumpcji, ponieważ zwiększała
            konsumpcyjne nastawienia i napędzała rynek. Ale inne 'naturalności'
            są odrzucane bo nie pasują do systemu.

            Dlaczego nie pasuje Ci praca od 6-10 lub 8-12 ??? Masz długi
            rozruch, problem ze wstawaniem? :)

            No cóz życie to paradoks...
            Pozdrawiam
            • rzeka.suf Re: ale przeciez praca czyni wolnym 23.05.09, 23:16
              nie znam sie rowniez na ekonomii i byc moze dlatego twoj postulat wydaje sie mi
              sie nierealizowalny. po coz ktos mialby placic za prace wiecej, skoro moze
              zaplacic mniej?
              czy jest tu jakis logiczny argument, czy wszystko opiera sie na wznioslych
              postulatach, wcale nie mniej wznioslych niz te z PV?

              'Ale o to czy harówka jest naturalna to nikt się nie zająknie. '
              no, ja sie jakam od dawien dawna, czasem - juz zeby ludzi nie ... denerwowac,
              jakas sie wewnetrznie na ten temat.
              na kobiety, ktore lacza prace zawodowa w pelnym wymiarze godzin z wychowaniem
              dzieci, prowadzeniem domu, patrze jak na superheroiny, zastanawiajac sie czy
              rzeczywiscie nalezymy do tego samego gatunku...

              praca wczesnym rankiem, o zlotym lub szarym swicie, nie pasuje mi, poniewaz
              najwidoczniej mam sowi rytm snu - czuwania. po prostu nie kontaktuje za bardzo z
              rana, jesli funkcjonuje, to jak maszyna, marzac tylko o tym, zeby sie wyspac.
              noca, nawet jesli jestem zmeczona, mam ochote na aktywnosc, myslenie itd.

    • wentyl77 Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 16:26
      Najsprawniejszy mężczyzna to taki, który może poświęcać się swoim
      pasjom, przy okazji zyskując na innych polach. Wtedy jesteśmy gotowi
      pracować nie kilka, ale nawet kilkanaście godzin na dobę. W tym
      momencie masz rację: mężczyźni są gotowi do wielkiego wysiłku, ale
      nie dozowanego odpowiednio i w taktownych odstępach czasu.

      Dlatego w kulturach pierwotnych młody mężczyzna nie jest widziany
      jako dobry mąż. Nadmiar energii seksualnej ma okazję spożytkować na
      arenie walki o zwierza, która jest sceną dla męskości w takim samym
      stopniu, co łoże. W tym czasie starsi mężczyźni organizują życie
      duchowe, nie przemęczając się zanadto, albowiem to im przypadają
      najlepsze, najmłodsze samice. Tym można wyjaśnić ewolucyjne
      powołanie do wielokrotnego współżycia i zdolność do rozpłodu
      zachowaną do późnej starości.

      --
      debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie.


      • wentyl77 Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 16:32
        Ps. Sorry, miało być "ale dozowanego odpowiednio".
      • kaa.lka Re: Wbrew naturze 2 22.05.09, 23:40
        aaaa,
        aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa leze i mysle co tez wam dowalic na temat.na
        temat z pozycji.mojej leniwej mesko-damskiej natury pozycji.
        jak wytrzezwieje to napisze.tyle ze wtedy nie bede juz tak zlosliwa
        jak jestem teraz. zaaaalujcie
        aaaaaamen
        ka
    • shachar Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 01:25
      Panie misiek, ciesze sie ,ze odezwal sie w ktos normalnie rozwiniety
      w sprawie czucia tego co niewygodne. bo tu dzieciaki placza ze im
      kolezanka podwladna nie chce pracowac do taktu. ojej.
    • rzeka.suf Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 02:59
      'Zastanawiałem się przed napisaniem tego tematu czy rozszerzyć moje
      postulaty o kobiety, ale nie wiem, czy one czasem nie mają w sobie
      syndromu męczennic i lubią się chyba zarabiać po łokcie?? '

      o, boze, mam chyba syndrom meczennicy, a moze jestem uzaleznionym juz pasjonatem
      produkowania sie na fp, ale jeszcze ostatkiem sil napisze:
      dziwaczna teza/ bzdura.
      choc jak tak sobie przypominam te znajome moje kobiety, niekoniecznie polki...,
      niekoniecznie matki...
      byc moze wiele zalezy od ' plci mozgu' lub wychowania?
      mnie ojciec dlugo nazywal mnie meskim przezwiskiem, boze, to wszystko dlatego,
      to dlatego myla mnie tu z mezczyzna lub nazywaja bezplciowcem. i to dlatego
      bardziej sklonna jestem do wysilku w odniesieniu do pasji niz rutyny i lepiej
      sie czuje w biegach krotko- niz dlugodystansowych.
      brak identyfikacji z psychika danej plci, taaak, to musi byc to. jesli to
      kwestia natury, to jestem tym wyjatkiem, co reguly istnienia dowodzi. cozem
      zrobic mam, o ja nieszczesne hermafrodycie bezplciowe to???
      panowie, co wam macica matki podpowiada? pranie mozgu czy operacja zmiany plci?

      • shachar Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 03:04
        och, och, podpowiada nam, ze nalezy krzyczec spazmatycznie
        • rzeka.suf Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 03:08
          ciebie nie pytam, ty jestes kobieta, co ty mozesz wiedziec ;)
          • shachar Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 03:15
            no wlasie, a na dodatek jestem w nastoju jakims takim uszczypliwym.
            ale w ogole mna sie nie nalezy przejmowac, cos tam dopiernicze i
            pojde spac nareszcie :)
            acha, memorial day weekend mamy, zatanawiam sie memorial czego tak
            konkretnie
            • rzeka.suf Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 03:20
              zaduszki militarne. o, o, o, google mam. i wikipedie.
              a szczypania nie lubie.
              dobronoc
              • shachar Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 03:24
                nikt nie lubi, ale czasem czeba.inaczej czlowiek sie udusi.
                fleet week jak doczytasz. marynarze wszedzie, ja nie wiem, czy to
                dobrze, ale wszyscy mowia, ze tak.
      • jestemsobiemalymis Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 12:20
        Jesteś rzeko rozbrajająca :)

        Masz rację nie kwestionuję wysiłku wielogodzinnego bez jedzenia i
        picia jeśli jest zrodzony z pasji. Szczęściarzami są ci którzy mają
        prace zgodna ze swoimi zainteresowaniami i pasjami. Wtedy naprawdę
        nie trzeba zarabiać zbyt dużo by osiągać abstrakcyjne standarty bo
        satysfakcja wyższego rzędu jest.

        Dobrze że określiłaś własne zapatrywania dotyczące syndromu
        męczennic.
        W takim razie nadajesz się do ruchu społecznego Leniwych Lwów i
        Lwic.

        A tak wogóle to traktuj temat bardziej humorystycznie
        Czasami jesteś taka 'sieriozna' ;)
    • k-57 Re: Wbrew brwi 23.05.09, 04:11
      jestemsobiemalymis napisał:

      otwieram nowy temat.
      > Jest to z mojej strony wyraz konsekwencji w nawiązywaniu do cech
      > naturalnych, ale chcę zejść z tematu seksu na inne cechy naszego
      > gatunku.
      >
      > Otóz wszyscy antropolodzy badający wydajność fizyczno-umysłową
      > zwracają uwage ,że 8 godzin pracy to zbyt ciężka harówka do
      której
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      skad wiesz ze wszyscy? antropolog i prostackie myslenie jakie
      prezentujesz.....
      najlepiej czuje sz sie w tematach tzw odbytniczych...wiec nie rob
      odskokow
    • moon_witch Re: Wbrew naturze 2 23.05.09, 23:59
      Wyspany i syty misio zyje dwa razy dluzej. Z kolei zapracowany, bez
      sloika miodu, wysiada szybko na jakies tam chorobstwo, ustepujac
      miejsca bardziej doskonalym mlodym rzeszom misiow itp itp.
      No a to bylo tylko tyle wtemacie
      Mozna zawsze zmienic zawod na misio_pan_domu.
      • jestemsobiemalymis Re: Wbrew naturze 2 24.05.09, 18:48
        Nie wiem co chcesz powiedzieć Mono?
        Jeśli uważasz ,że Misie_Panie_Domu pracują krócej, tylko cztery
        godziny i Miś powinien przywdziać fartuszek jeśli nie chce się
        narobić to znaczy, że dostrzegasz niesprawiedliwość. Dzieki nam
        facetom i takim wynalazkom jak zmywarka, kuchnia elektryczna,
        odkurzacz, pralka, mikrofala kury domowe mają ułatwione życie!
        Teraz juz wiesz dlaczego po ośmiu godzinach pracy wolimy mieć
        święty spokój i poczytać gazetę/obejrzeć sport w TV i nie lubimy
        kiedy zrzędzicie w sytuacji gdy zmywarka, pralka etc odwalają za nas
        pomoc dla was. Pamiętajcie i pomyślcie o nas z czułością kiedy wasze
        (pracowite niewątpliwie) rączki wciskają guzik pralki, zmywarki etc.

        No chyba że Pani Domu i Pan Domu zgodnie i równo pracują osiem lub
        więcej godzin. Wtedy obowiązki po równo...albo nowy pomysł.
        Ponieważ cztery godziny pracy to za mało (można zgnuśnieć)
        proponuję układ 6+6+2+2. Czyli dla Niej i dla Niego po sześć godzin
        w pracy i po dwie równo godziny na domowe obowiązki. Cztery
        uwolnione godziny pracy Jej i Jego jako cztero godzinny pół etat dla
        Misi_Pani_Domu, która chce dorobić do ośmiu godzin pracy męża, który
        wtedy może po przyjściu z pracy spokojnie wypocząć.
        Myślę że takie ramy nowej umowy społecznej są do zrealizowania.
        Cóż trzeba czasami przesunąć granice niemożliwego (4-godziny pracy)
        po to by potem wycofując się ustalić front możliwości i realności
        tam gdzie jeszcze niedawno nie był on wyobrażalny. Typowa strategia
        negocjacyjna. Czy sposób na powiększenie sobie mieszkania
        wprowadzając kozę na tydzień, albo wprowadzenie zasady zwiedzania
        ciemnych, podziemnych labiryntów po to by wychodząc z nich z ulgą
        odkryć piękno świata.
        • moon_witch Historia osmiogodzinnego dnia pracy 24.05.09, 19:06
          Jest tak krwawa,ze az przeraza!
          Co sie dzialo zanim ludziom w latach 30 ubieglego stulecia
          pozwolono pracowac mniej.
          Najpierw w latach 50 XVIII stulecia pozwolono pracowac robotnikom
          budowlanym 8 godzin.

          Aktualnym problemem NIEWOLNICTWA WSPOLCZESNEGO jest brak
          informacji ile czasu darmo pracuje wspolczeny czlowiek w dobie
          komputerowej. gdyby to zreasumowac to cofnelismy sie o caly wiek do
          tylu.
          • jestemsobiemalymis Re: Historia osmiogodzinnego dnia pracy 24.05.09, 20:15
            Skracanie dnia pracy jest naturalną konsekwencją rozwoju techniki
            etc. Zgadzam się jednak ,że istnieją talenty czy stopień
            wykształcenia który powinien być wykorzystywany w dłuższym czase
            pracy. Ale wybitny chirurg, który jeżdzi po szpitalach ze swoim
            zespołem dokonując przełomowych operacji dostaje za to 10x więcej
            niż zwykły chirurg. W innych dziedzinach jest tak samo.

            Ale mam pytanie trochę osobiste do Ciebie Moono. Z tego co pamiętam
            mieszkasz w Szwecji. Jestem ciekaw jakie masz przemyślenia,
            obserwacje natury socjologicznej, psychologicznej etc na temat
            społeczeństwa szwedzkiego? Pisałaś kiedyś o gangach 'kolorowych'?
            itd. Co mnie zaskoczyło bo ja mam wyobrażenia Skadynawii z Danii i
            tam jest tak grzecznie i spokojnie (domy pootwierane, zwyczaj
            wchodzenia pod nieobecność gospodarzy i ugoszczenia się, brak
            mentalności (absolutny brak) cwaniacko-złodziejskiej itd), że prawie
            Utopia.
            Osobiście uważam kraje skandynawskie za jedyne prawdziwe w 100%
            kraje postmodernistyczne w dobrym tego słowa znaczeniu. Lączą
            liberalizm z socializmem w bardzo przemyślny, mądry sposób. Wpływ
            protestantyzmu na etykę, poczucie wspólnoty wielki i wyczuwalny
            chociażby w skromności domów i chłodnej estetyki w Każdym aspekcie.
            A Twoje refleksje?
            • moon_witch Utopia... 24.05.09, 22:00
              Istnieje jedynie w wyobrazeniach ludzi.
              Ja mieszkam w tym kraju od wielu juz lat. Mowi sie zwyczajnie, ze
              kraj ten jest dla ludzi o europiejskiej kulturze i obyczajach, bo
              te kultury nie roznia sie tak drastycznie. Robi sie wszystko, aby
              zasymilowac ludzi np. Afryki, czy krajow arabskich. Oficjalnie nie
              ma 'rasizmu'. Ale roznice w zachowaniu coponiektorych osob bywaja
              duze. Np. w sposobie wychowywania dzieci.

              Wszystko zalezy od tego jaka osoby jestes Ty sam. Jak reagujesz na
              innych ludzi.Jak ich postrzegasz.

              Jest bandytyzm, sa rabunki,gwalty, morderstwa, Szwecja nie jest
              bezpiecznym krajem.Caly czas dzieje sie cos, o czym prasa donosi i
              co wybitnie swiadczy, o tym ze zycie tu juz do spokojnych nie
              nalezy.

              Ja mieszkam w okolicach lesnych i chodze po lesie czasami do
              poznych godzin...jednak nigdy nie pozniej niz o 22.00:)))


              Jak tu sie ludziom zyje? Jesli masz dobry zawod, jestes pomyslowy i
              zaradny, masz checi i sily do pracy to...zyje ci sie super. Jak
              tylko mozesz pomarzyc:)))

              A co, masz w planie zmiane miejsca zamieszkania?

              • jestemsobiemalymis Re: Utopia... 24.05.09, 23:24
                Raczej się nie wybieram ale byłem ciekaw Twoich spostrzeżeń. Wydaje
                mi się że Szwedzi troche przesadzili z polityką 'otwartych dzrzwi'.
                Było to związane z socjologicznymi, lewicowymi pogladami n/t nieco
                ocieżałego, sennego, protestanckiego temperamentu szwedzkiego
                społeczeństwa i próbę wzbogacenia przez asymilację z
                różnych 'dzikich';) krajów.
                Nie udało im się. Zależy też pewnie od wielkości miasta w którym
                się mieszka i ilości kolorowych.
                Znam lepiej Danię i tam jest po prostu szok, szok, szok. Pozytywny.
                Pod każdym względem. Oczywiście ludzie jak to ludzie, żyją, pracują,
                rozwodzą się ,kłócą, ale poziom dyscypliny społecznej jest wysoki
                łącznie z rozwiniętym donosicielstwem jako naturalną reakcją ludzi w
                przypadku jakichkolwiek aktów wandalizmu etc. Co sie zdarza baardzo,
                bardzo rzadko.
                Nie ma tam typowej niestety w Polsce psychopatycznej,
                autodestrukcyjnej mentalności wandali, którzy idą przez miasto jak
                pożoga.
                Kultura na ulicach i poszanowanie dla pieszych, kierowców i
                rowerzystów.
                Brak , kompletny brak typów cwaniaków dla których każda 'grzeczność'
                jest frajerstwem słabszego.
                Otwarte mieszkania, samochody. Rowery zostawiane na 8 godzin przy
                przystankach gdzieś na zadupiu. Trudność mentalna kradzieży. Latwiej
                coś kupić (w sensie mentalnym) niż zapierniczyć. Taki konsumpcjonizm
                sobie cenię.
                Architektura bez fajerwerków i grodzeń, przestrzenność osiedli-
                ogrodów z małymi żywopłotami. Brak płotów i mentalności każde grabie
                grabią do siebie. Przy całej indywidualności i życiowej zaradności
                jest to kraj w którym to co społeczne jest mocno związane z tym co
                prywatne. Przestrzeń publiczna słabo zdefiniowna bo linia między
                prywatnością a tym co publiczne słabo zarysowana. Np. małe
                miasteczko w którym stare szachulcowe domy stoją wzdłuż ulicy
                szerokiej na trzy metry tak że chcąc nie chcąc patrzymy na niskie
                okna domów . Brak firan, zasłon, żaluzji. NIC . Można nocha wsadzić
                prosto do salonu. Rodzina przy kolacji. Rama okienna jak rama obrazu
                z tytułem portret rodziny we wnetrzu. Takie klimaty.
                Kopenhaga to miasto rowerów. Osobne pasy dla rowerzystów. Czasem
                jedzie ich więcej niz samochodów. Na rowerach eleganckie damulki w
                garsonkach popylające do biur. Ministerstwo czegoś tam i parking dla
                rowerów. Chyba połowa urzędasów ministerialnego szczebla jeżdzi
                rowerami! Polityka o zupełnie innym poziomie relacji społecznej niż
                u nas.
                Jakie łatwe postmodernistyczne wyjście! Zamiast budować coraz to
                większe i droższe trzypasmówy dla samochodów i lać beton w miasta i
                robić podziemne parkingi jako dowód na nowoczesność, po prostu
                zamiast tego wyciaga się z szopy staroświecki rower i popyla nim do
                pracy. Jakie to proste! Faza ponowoczesna w której nic nie robi się
                na siłę po to by zafiszować swoją nowoczesność czy pawi ogon.
                Tak mi się podoba.
                To dowód na to że ludzie się wzajemnie nakręcają albo pro albo
                kontra. Postawa DO zawsze jest bardziej OPŁACALNA w sensie również
                ekonomicznym ,bo społeczne koszty funkcjonowania są o niebo niższe
                niż np w Polsce. Wszystko zależy od kultury, relacji, mentalności
                itp.
                • moon_witch Widze ze 25.05.09, 18:34
                  podobaja ci sie zwyczajni normalni ludzie. Takich tu najwiecej.
                  Ale... w cichym bajorku krokodyl nie spi. Czasami mozna trafic na
                  osoby bardzo nienormalne i wrecz, chore wlasnie posrod Szwedow.
                  Choc na zewnatrz wygladaja na normalne, ale w srodku kipia taka
                  nienawiscia i agresja jak pospolity psychol, czy zbir. I majac
                  doczynienia z takimi ludzmi, co wtedy myslisz o Polakach, czy
                  innych narodowosciach?:=)))

                  To, ze jezdza rowerami, to aktualna polityka aby byc swiadomym
                  ochrony srodwiska. Dzis przejechac czlowiekowi pod nosem jeepem, to
                  tak jak w sredniowieczu nasrac mu pod oknami.

                  Budownictwo nie jest ciekawe, bo kazdy chce miec swoj wlasny domek.
                  A rozpietosc kosztow w budownictwie domow, jest ogromna za 1m2 domu
                  z drewnianych listw, lacznie z innymi detalami wykonczeniowymi jak
                  np. izolacja, elektryka itp. koszta sa 6.000- 8.000 kr.
                  Za dom, gdzie architekt projektowal placisz ok. 20.000 -35.000
                  koron. Za dom 'kamienny' 1m2 okolo 20.000 - 25.000, czyli kazdy
                  umiejacy troche liczyc, przeliczy co mu sie opalaca i w sumie
                  bedzie mial dwa czy nawet trzy domy ...ale z drewna, w roznych
                  miejscach w kraju.
                  To tak zartem.:=)
                  • jestemsobiemalymis Re: Widze ze 27.05.09, 16:17
                    Lubię normalność tam gdzie jest ona potrzebna i pożądnana czyli w
                    70% naszego czasu. Przy dzisiejszym przeczuleniu, przewrazliwieniu i
                    medialnej nagonce, szumie informacyjnym dobrze jest wyjść i
                    popatrzyć na ludzi, na świat, na normalność w ramach autoterapii.
                    Lubię świrów ale pozytywnych :)
                    To że psycholi nie brakuję to wiem, ale dopóki nie wyżywaja się na
                    forum publicznycm i nie dewastują otoczenia czy też ich punkt
                    widzenia nie staje się normatywny w ramach wzorców kulturowych to
                    mnie to nie obchodzi.

                    Choc na zewnatrz wygladaja na normalne, ale w srodku kipia taka
                    > nienawiscia i agresja jak pospolity psychol, czy zbir
                    Dobrze niech zaciskaja zęby i kipią i sie hamują, widocznie mają
                    dobre psychotropy :)

                    I majac
                    > doczynienia z takimi ludzmi, co wtedy myslisz o Polakach, czy
                    > innych narodowosciach?:=)))
                    Nic nie myślę, nie uogólniam. Nie będę się rozpisywał na temat
                    moich obserwacji i wniosków dotyczących różnych narodowości.
                    Istnieje jednak zespół pewnych cech kulturowych ,które są wdychane
                    przez ludzi wychowujących się w danej otoczce społecznej. Sa to
                    pierwiastki kształtujące w takim samym stopniu piekarzy i szoferów
                    co inteligencję. Ostatecznie o wszystkim decyduje zbiorowy rachunek,
                    bilans i po prostu stwierdzam ,że w krajach skandynawskich np w
                    Danii jest to dodatni pozytywny bilans społeczny i poziom zaufania
                    społecznego jest na tyle duży, by zachęcać do szukania wspólnego
                    mianownika w większym stopniu niż w innych krajach.

                    Dzis przejechac czlowiekowi pod nosem jeepem, to
                    > tak jak w sredniowieczu nasrac mu pod oknami.
                    No widzisz Mona sama przyznałaś ,że dobrze jest zyć w kraju w którym
                    jeep nie stanowi fetyszu czy narzędzia manifestacji, bo jest
                    produktem łatwo dostępnym. Właśnie z tych względów aktualna polityka
                    ochrony środowiska jest jak ziarno które pada na podatny,
                    przygotowany grunt. Spróbuj rzucić taki (rowerowy) pomysł w Polsce
                    to cię wyśmieją. Albo zaproponuj urzedasom żeby jeżdzili do pracy
                    rowerem to powiedzą ,że to populistyczn tania zagrywka, a po za tym
                    władza musi miec swój majestat.

                    Budownictwo nie jest ciekawe, bo kazdy chce miec swoj wlasny domek.

                    U nas w Polsce też każdy chce mieć swój domek ale rezultaty nie są
                    zbyt dobre.
                    Lubię kraje które mają uporządkowaną politykę przestrzenną, szanują
                    przestrzeń, krajobraz, są upierdliwe w komponowaniu 'landszaftu' bo
                    to ludzkie starać się ogarniać i kształtować otoczenie by było
                    bardziej przyjazne i estetyczne. Wyczucie urbanistyczne i
                    umiejętnośc komponowania miasta nie są naszą polską cechą i w tym
                    przeypadku wolę za wzór kilka innych krajów.

                    rozpietosc kosztow w budownictwie domow, jest ogromna za 1m2 domu
                    > z drewnianych listw, lacznie z innymi detalami wykonczeniowymi jak
                    > np. izolacja, elektryka itp. koszta sa 6.000- 8.000 kr.
                    > Za dom, gdzie architekt projektowal placisz ok. 20.000 -35.000
                    > koron. Za dom 'kamienny' 1m2 okolo 20.000 - 25.000, czyli kazdy
                    > umiejacy troche liczyc, przeliczy co mu sie opalaca i w sumie
                    > bedzie mial dwa czy nawet trzy domy ...ale z drewna, w roznych
                    > miejscach w kraju.
                    Ale właśnie ot o chodzi!
                    Chodzi o to by mieszkać w kraju w którym ceny są wysokie bo pensje
                    są wysokie.
                    Im więcej zarabiam tym więcej wydaaję, a im wiecej wydaję tym
                    wiecej zarabiam! :o)
                    To przeciwieństwo do krajów na dorobku, które muszą gonić i
                    konkurować kosztami pracy wedle zasady mało wydaję, bo mało
                    zarabiam, a im mniej zarabiam tym mniej wydaję.
                    I tak aż do dna.
                    To tak żartem :+)
                    Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka