Dodaj do ulubionych

Mentalni zabójcy.

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 18:34
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=9611787&a=9614306
Obserwuj wątek
    • Gość: Js O, na przykład... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 18:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=9611787&a=9612841
      Był też jeszcze ciekawszy, o stratach ekonomicznych.

      jpsi@o2.pl
      • Gość: gf no wiesz, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 18:45
        nie da się ukryć, że miejsce akcji wskazuje na chęć uczynienia się bohaterem
        show.
    • Gość: Triss Merigold Re: Mentalni zabójcy. IP: *.acn.waw.pl 11.12.03, 20:01
      Bez przesady mnie bardziej interesował dojazd do pracy niż problemy jakiegoś
      gościa i chęć zwrócenia uwagi na siebie. Jak ktoś nie jest psychiczny to nie
      włazi na dach i nie grozi samobójstwem. Jeśli chciał się zabić to mógł się po
      cichu powiesić albo łyknąć coś w odpowiedniej dawce a nie szarpać ludziom
      nerwy.
      • Gość: Js. Re: Mentalni zabójcy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 22:02
        "Lepiej od razu zestrzelić gościa"
        "Na pewno życie jakiegoś szaleńca nie jest warte strat ekonomicznych jakie
        wyrządził"

        Poświęćcie chwilkę. Czy był jakiś głos przeciw?

        Wszyscy zajęci swoimi małymi sprawkami, dla których gotowi byliby zabić.
        Zobaczcie też mój post na końcu, tam jest troszkę szerzej na temat rzeczy która
        mnie najbardziej wybija z równowagi - brak nawet minimalnego utylitaryzmu
        paraliżujący działania kreaujące nowe idee, przedmioty, udogodnienia
        [facilities].
        • procesor Re: Mentalni zabójcy. 11.12.03, 23:12
          Gość portalu: Js. napisał(a):
          > Wszyscy zajęci swoimi małymi sprawkami, dla których gotowi byliby zabić.
          > Zobaczcie też mój post na końcu, tam jest troszkę szerzej na temat rzeczy
          > która mnie najbardziej wybija z równowagi - brak nawet minimalnego
          > utylitaryzmu paraliżujący działania kreaujące nowe idee, przedmioty,
          > udogodnienia [facilities].


          Jak mało ludzi obchodzi ta sprawa.
          A przeciez - to nawet nie jest istotne czy ten facet naprawde chciała skoczyc.
          Chodzi właśnie o reakcje na utrudnienia.

          Jaka mozna mieć pewnośc że ten samobójca skoczy - a tamten skoczy? Czy przy
          pomyłce - gdy skoczy - powiedzieć: och jak mi przykro myliłem sie?
          Nie wiem jak było z tym facetem. I nikt z forumowiczów naprawde nie wie chyba.

          Z tego co wiem po udanej próbie samobójczej często okazuje sie że ten człowiek
          mówił że chce to zrobic. To mit że ci co naprawdę chca to zrobic nic nie mówią
          tylko sie zabijaja. Jedni mówią otwarcie - inni nie potrafią juz nawet wyraźnie
          sformułować tego co czują.
          Bliscy mówia "gdybym wiedział.." "nie przypuszczałem że to az tak poważne..".
          Próba czasem jest krzykiem o pomoc. Gdy ktos nie umie już powiedzieć. Gdy wie
          że juz nie ma kto go wysłuchac.

          Ciekawe czy gdyby ci którzy wypowiedzieli się w tamtym watku w duchu "mógł
          skoczyć - trochę sprzątania i korków by nie było" mówili by tak samo gdyby to
          był ich brat, chłopak, przyjaciel..
          • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 23:19
            Nie, nie prawda. Te wszystkie głosy "mógł skoczyć" są wyrazem niezgody na
            przekroczenie granicy praw setek jednostek przez jednego człowieka. Wcale nie
            jest dla mnie takie oczywiste, że Ci wszyscy wkurzeni ludzie nie pomogliby temu
            człowiekowi, gdyby zostali o to poproszeni.

            Nie sądzę zeby moje nie wiem jakie kłopoty uprawniały mnie do utrudnienia zycia
            setkom ludzi. On im najzwyczajniej w świecie odebrał prawo do swobodnego
            poruszania się. Ciekawe w imię czego? Wcale, ale to wcale nie dziwi mnie to, ze
            ludzie reagują na takie zachowania agresywnie. Podobnie jak na blokady dróg w
            imię czegośtam.
            • procesor Re: Mentalni zabójcy. 11.12.03, 23:32
              Gość portalu: gf napisał(a):
              > Nie, nie prawda. Te wszystkie głosy "mógł skoczyć" są wyrazem niezgody na
              > przekroczenie granicy praw setek jednostek przez jednego człowieka. Wcale nie
              > jest dla mnie takie oczywiste, że Ci wszyscy wkurzeni ludzie nie pomogliby
              > temu człowiekowi, gdyby zostali o to poproszeni.

              Może. A może po usłyszeniu takiej prosby odpwiedź byłaby "alez ja się do pray
              spóźnię! I dalczego akurat ja?". To nawet prawie pewne.

              A wiesz czemu tak sadze?
              W tym roku ze ściezki do Morskiego Oka spadł chłopak.
              Osoby które z nim były nie miały komórki.
              Wśród osób które nadeszły chwilę po - był facet który komórke miał. Chłopcy
              prosili - niech pan zadzwoni po pomoc.
              A co usłyszeli?
              "A dlaczego ja mam dzwonic za własne pieniadze??"

              Wartośc ludzkiego zycia.. Jeden telefon..
              Nie mówiąc już o tym że telefon "112" jest bezpłatny!!!! Tak jak i 997,
              998,999!!!!

              Takich przykłądów jest więcej. Aż sie pisac nie chce.
              Facet szarpiący się z rabusiem na przystanku - wokół tłum a każdy odwraca głowe
              by nie widziec..
              Kobieta zaczepiana agresywnie w autobusie - nikt "nie słyszy"..


              Problemem tu nie był sma samobójca - ale fakt że nasze służby nie potrafiły
              lepiej opanowac sytuacji. Czy konieczne było całkowite blokowanie ruchu?? Czy
              ostrzegano w radio o utrudnieniach? Ech, to nie ja jestem od tych spraw. W
              miescie gdzie wystarczy rozkraczona ciezarówka by pół miasta stanęło w korku -
              nic mnie nie zdziwi.


              > Nie sądzę zeby moje nie wiem jakie kłopoty uprawniały mnie do utrudnienia
              > zycia setkom ludzi. On im najzwyczajniej w świecie odebrał prawo do
              > swobodnego poruszania się. Ciekawe w imię czego? Wcale, ale to wcale nie
              > dziwi mnie to, ze ludzie reagują na takie zachowania agresywnie. Podobnie jak
              > na blokady dróg w imię czegośtam.

              A gdby skoczył skomentowałabys krótko "kretyn, sam chciał, napaskudzi..".
              Nie kazdy jest toba.
              Więcej nawet - nikt poza tobą - nie jest toba.

              Prawo swobodnego poruszana się.. :))
              Ubawiłam sie.
              Na piechotke kochana, na piechotke..
              To włąśnie lubię w jeżdźeniu autobusem - jak jest korek ide na piechote, omijam
              newralgiczny punkt - i JESTEM WOLNA!!!!
              • malvvina Re: Mentalni zabójcy. 11.12.03, 23:41
                sprecyzujcie poglady bo nie bardzo kapuje
                jedno zrozumialam : facet mial bezczelnosc sie nie zabic i d..e wam zawracac .

                co za spoleczenstwo...
                bravo
              • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 23:43
                Bardzo nieładnie, ze pan tak powiedział, ale wyciaganie wniosków na temat
                morale społeczeństwa na podstawie jednego przypadku lub nawet trzech stanowi
                nadużycie.

                Media żywią się złem i donosza tylko o takich przypadkach. A Tobie dłużej
                zostaje w głowie autobusowa obojętność niż czyjaś pomoc na ulicy. Podobnie jak
                dłużej płaczesz nad zgubiona stówą niż cieszysz się ze znalezionej.

                Nie przesadzajmy - radia to akurat nieźle spełniają rolę informatora-o-korkach.
                A o tym, czy służby sobie poradziły czy nie nie zamierzam wyrokować nieznając
                szczegółów akcji.

                jedno jest pewne - facet chciał mieć show i miał
                chyba nie spodziewasz się, że ludzkość w takiej sytuacji wysiądzie z tych
                zakorkowanych aut i będzie mu współczuć

                taa...na piechotke - powiedz to tym co mają 10 km do roboty albo więcej

                nie ukrywam, ze mam niechrzecijanskie uczucia w stosunku do blokujacych drogi
                ciekawe czy dziś jakiej karetki nie przyblokował...
                • procesor Re: Mentalni zabójcy. 12.12.03, 00:03
                  Gość portalu: gf napisał(a):
                  > Bardzo nieładnie, ze pan tak powiedział, ale wyciaganie wniosków na temat
                  > morale społeczeństwa na podstawie jednego przypadku lub nawet trzech stanowi
                  > nadużycie.

                  To nie jest jeden ani trzy przypadki. Co, mam ci kronike kraju robic??

                  > Media żywią się złem i donosza tylko o takich przypadkach. A Tobie dłużej
                  > zostaje w głowie autobusowa obojętność niż czyjaś pomoc na ulicy. Podobnie
                  > jak dłużej płaczesz nad zgubiona stówą niż cieszysz się ze znalezionej.

                  Totalne pudło. :)
                  To nie z mediów - to z zycia mojego i znajomych.
                  Poweidzmy że świetnie pamietam i dobre i złe. :)
                  A co do pieniędzy zgubionych i znalecionych - totaln epudło. Nawet nie pamiętam
                  ile udało mi sie posiac - za to do tej pory opowiadam historyjke o znalezieniu
                  sporej kwoty.. I ciesze sie do tej pory. Polara Alpinusa za nia kupionego
                  jeszcze czasem nosze. :))

                  > Nie przesadzajmy - radia to akurat nieźle spełniają rolę informatora-o-
                  > korkach. A o tym, czy służby sobie poradziły czy nie nie zamierzam wyrokować
                  > nieznając szczegółów akcji.
                  > jedno jest pewne - facet chciał mieć show i miał chyba nie spodziewasz się,
                  > że ludzkość w takiej sytuacji wysiądzie z tych zakorkowanych aut i będzie mu
                  > współczuć

                  Nie. :) Orócz tego ze jestem optymistką - jestem tez realistka. I ni eporuszam
                  sie po Warszawie na ogól samochodem.

                  > taa...na piechotke - powiedz to tym co mają 10 km do roboty albo więcej

                  Taaa.. korek sie omija i taksówke bierze jak zalezy. :P Taksówki sa po obu
                  tronach korków. A nawet autobusy takie co go omijają.

                  Ja w tym miescie przezyłam totalny strajk komunikacji miejskiej. :) Ciekawe kto
                  pamieta. :) Z Uniwerku na Ursynów na piechotke - a co!


                  Girl - tu nie chodzi o faceta. O wypowiedzi w tamtym watku. O ton. Tu chodzi o
                  znieczulice. I o okrucieństwo.
                  O to że coraz więcej ludzi wyznaje zasadę - umiesz liczyć - licz na siebie.
                  Powtórze - gdyby osobiście byli zainteresowani - inaczej by patzryli.

                  No ale i tak ci nie wytłumacze. Na innych falach nadajemy. Przeciez pamietam.

                  Co nie zmienia faktu ze gośc mógł byc czysto psychiczny. Albo po uzyciu. Albo
                  chciał zaistniec jedynie w mediach. Albo znaleźć ciepły kąt na zime. Mimo
                  wszystko uwagi w stylu "szkoda że od razu nie skoczył" świadcza o mówiącym nie
                  najlepiej..
                  • malvvina Re: Mentalni zabójcy. 12.12.03, 00:07
                    nie jeden strajk komunikacji miejskiej przezylam
                    i czlapiac piechotka popieralam szoferow :-)
                  • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 16:45
                    Niech ich sobie bedzie i 15. To bez znaczenia. I tak o dobrym się nie pisze. A
                    o usłyszanym face to face szybko zapomina. To z tą setką to nie z palca wyssane
                    tylko naukowo udowodnione. Także mylisz się jak codzień :)

                    Nie, nie i jeszcze raz nie. Facet naruszył prawa innych. Kto się chce zabić,
                    ten nie robi show na środku miasta - wyłączywszy aberracje typu samospalenia w
                    imię czegośtam. Fakty są takie: gość sobie wlazł i sparliżował ruch w centrum
                    miasta. Agresja "sparalizowanych" jest z mojego punktu widzenia absolutnie
                    usprawiedliwiona. Nazywanie zdecydowanego stosunku do takiej zabawy znieczulicą
                    jest nadużywaniem słowa "znieczulica" - a Twoje porównanie do wypadku w górach
                    wręcz niestosowne.
                    • malvvina Re: Mentalni zabójcy. 12.12.03, 17:01
                      to naprawde niegrozne i niewazne to sparalizowanie
                      i co ? niewolnicy do pracy nie mogli na czas dotrzec ?
                      la belle affaire, tiens !
                      z igly (korek ) widly robisz girl
                      zaraz mi bedziesz o zakladnikach pisac
                      a ja umre ze smiechu
                      jakie sa jego motywacje - nie wiem - ale mial problem
                      prawdopodobnie duzy
                      A z zablokowanych drog nie ma co sensacji robic
                      niedlugo rozedrzecie na pasy kogos kto mial wypadek (cholera mogl przeciez
                      zlapac detke przy wyjsciu ze swojego garazu a nie w centrum wwy !)
                      tylko spokoj moze nas uratowac :-)
                      > Niech ich sobie bedzie i 15. To bez znaczenia. I tak o dobrym się nie pisze.
                      A
                      > o usłyszanym face to face szybko zapomina. To z tą setką to nie z palca
                      wyssane
                      >
                      > tylko naukowo udowodnione. Także mylisz się jak codzień :)
                      >
                      > Nie, nie i jeszcze raz nie. Facet naruszył prawa innych. Kto się chce zabić,
                      > ten nie robi show na środku miasta - wyłączywszy aberracje typu samospalenia
                      w
                      > imię czegośtam. Fakty są takie: gość sobie wlazł i sparliżował ruch w
                      centrum
                      > miasta. Agresja "sparalizowanych" jest z mojego punktu widzenia absolutnie
                      > usprawiedliwiona. Nazywanie zdecydowanego stosunku do takiej zabawy
                      znieczulicą
                      >
                      > jest nadużywaniem słowa "znieczulica" - a Twoje porównanie do wypadku w
                      górach
                      > wręcz niestosowne.
                      • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:43
                        ciekawe, co byś powiedziała, gdyby karetka gdzieś nie dojechała
                        już tak było w Polszcze
                        • malvvina Re: Mentalni zabójcy. 12.12.03, 17:48
                          tu ZAWSZE karetka dojezdza
                          nie pytaj mnie jakim cudem
                          ale tak jest

                          > ciekawe, co byś powiedziała, gdyby karetka gdzieś nie dojechała
                          > już tak było w Polszcze
                          • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:50
                            a drogi blokują znienacka karetek nie puszczjąc?
                            • malvvina Re: Mentalni zabójcy. 12.12.03, 19:02
                              girl tu ma miejsce cud nad cudami
                              karetka zawsze przejezdza w kazdej blokadzie lub korku
                              tak jest i kropka

                              > a drogi blokują znienacka karetek nie puszczjąc?
                    • Gość: raz_dwa pozostaje juz tylko puste, smutne milczenie.//// IP: 217.153.143.* 14.12.03, 23:49
                      czytam i czytam coraz bardziej przerazona, czy ja dobrze rozumiem, czy moze
                      mnie zmysly zawiodly dzisiaj,
                      dla ciebie zycie jednostki nie wazne jest? przeciez ten czlowiek mial jakis
                      problem ze soba dlatego probowal sie zabic, nie zal ci go?
                      lepiej by bylo gdyby sie zabil po cichu, bo bardziej warta jest wygoda tłumu
                      niz życie jednego czlowieka, ktory kiedys moglby ci pomoc...?

                      nie posadzalam cie girl o takie poglady, chociaz po tobie mozna sie wszystkiego
                      spodziewac...

                      gdzie tu ludzie uczucia?
                      to jest znieczulica, a moze po prostu prawdziwe uczucia na jaw wyszly, to
                      drugie bardziej prawdopodobne... moze sama jestem taka jak ci ludzie co sie
                      spoznili, ale jeszcze tego nie wiem?

                      samoswiadomosc wiele daje, ludzie wiedza jacy sa okropni i okrutni, tylko jakos
                      nie bardzo im to przeszkadza...sumienie zanika///
                      podobno jestesmy ludzmi wierzacymi, a myslimy jak zwierzeta, silniejszy
                      wygrywa...slabszy niech nie zawraca nam glowy, bo przeszkadza w wyscigu
                      szczurow...

                      przykro mi, ze nikogonie obchodzi los drugiej osoby, naprawde mi przykro
                      na mojej twarzy pozostal wyraz smutku...

                      • Gość: gf nie wierzę własnym oczom.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 12:21
                        > lepiej by bylo gdyby sie zabil po cichu, bo bardziej warta jest wygoda tłumu
                        > niz życie jednego czlowieka, ktory kiedys moglby ci pomoc...?

                        osądzasz wartość człowieka po tym, ze kiedyś być może Ci pomoże???
                        zdradź tajemnicę: przyjaźnisz się też z takich powodów?


                        nie, nie jest mi go zal
                        motywy jego działania wydają mi się podejrzane
                        jesli ktoś chce się zabić, robi to
                        jeśli ktoś wchodzi na dźwig na srodku miasta wstrzymując ruch w jego centrum
                        nie chce się zabić, tylko jest...no kim? megalomanem? myślę, że tak
                        nie wierzę komuś takiemu za grosz i nie dam się mu nabrać

                        po prostu nie pozwalam ludziom manipulować moimi emocjami - Ty najwyraźniej tak
                        jeśli jest Ci to potrzebna do poczucia własnej porządności - as You wish
                        nie ma to żadnego związku z sumieniem

                        nie generalizuj - ja wierząca nie jestem
                        nigdy też nie zgodze się na wartościowanie ludzi w/g tego kryterium



                        • Gość: raz_dwa Re: nie wierzę własnym oczom.... IP: 217.153.143.* 15.12.03, 21:52
                          przyczepilas sie do mojego stwierdzenia o tym ze kazdy czlowiek moze byc kiedys
                          potzrebny
                          nie , nie traktuje przyjazni w ten sposob, chcialam ci tylko wykazac pozytywy z
                          zycia tego czlowieka, skoro az tak bardzo ci zaszkodzil, przeciez moglby ci
                          pomoc, ale pewnie bardziej pamietalabys to zle niz dobre

                          jaka manipulacja? po co by wchodzil na ten dzwig? dla slawy? czlowiek mial
                          problem po prostu, tak trudno to zrozumiec?
                          dlaczego wszedzie wpuszczamy spiskowa koncepcje dziejów?
                          to nie chodzi o poczucie porzadnosci , nikt nie manipuluje moimi emocjami ,
                          twoimi najwyrazniej tak skoro az tak cie to zdenerwowalo...
                          czyżbysmu obie sie mylily?:D

                          no dobrze , nawet mi nie chodzi o wiare ale o cos takiego jak ludzie uczucia
                          ,ktore w na przelomie wiekow jakby sie wytarły...

                          a wolisz wartosciowac ludzi wedlug kryterium : jezeli ktos mi przaszkadza to
                          mam pelne prawo zeby go usunąć? bo tak jest wygodniej?

                          pozdrawiam
                          ___
                          ___
                          ___
                          ps naprawde lepiej by bylo zeby sie zabil po cichu? nie wierze w to...
                          widzialam miazge dziewczyny, ktora skoczyla z wiezowca, chyba nie powinna tego
                          robic tak drastycznie, bo zabrudzila chodnik, chyba chciala sie poczuc wazna,
                          ale ja tam nie dochodze jak bylo, w koncu nie ma kogo zapytac...

                          jakby tak sie zatrula albo co a tak tyle fatygi, niedobra...

                          • Gość: gf Re: nie wierzę własnym oczom.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 01:56
                            otóż wartość ludzkiego zycia jest dla mnie niezależna od tego, co mogę od niego
                            uzyskać - szokuje mnie, ze ktos może myśleć inaczej i tym bardzie cyjeś życie
                            cenić im wiecej od tego człowieka dostaje

                            1_2, kto sie chce zabić, ten nie robi widowiska, nie rozumiesz tego?
                            ten po prostu skacze jak ta dziewcyna, o której tak ironicznie piszesz
                            nie stoi na dźwigu na środku miasta, tylko skacze
                            kto stoi na nim - ma inny cel


                            > a wolisz wartosciowac ludzi wedlug kryterium : jezeli ktos mi przaszkadza to
                            > mam pelne prawo zeby go usunąć? bo tak jest wygodniej?

                            tak, jeśli ktoś staje mi na drodze i nie chce mnie prepuscić, oczekuję, ze
                            państwo usunie go siłą z mojej drogi, oczywiście, ze tak
                        • Gość: js. Re: nie wierzę własnym oczom.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:04
                          Przecież zamanipulował... I to w ten sposób, że nawet sobie nie zdawałaś sprawy.

                          Hehe. Emocje w ogóle są kiepskim wyznacznikiem niezależności od innych ludzi.
                          Chyba znacznie łatwiej kierować się wyłącznie rozumem, przy chęci bycia
                          absolutnie niezależnym. Inna sprawa, to jak osiągnąć całkowicie racjonalne
                          podejście?
                          • procesor co jest naprawde tematem watku? 15.12.03, 22:22
                            Co do megalomanii faceta -
                            jak prasa donosiła facet ten ma za soba już takie wyczyny - i jest po prostu
                            chory psychicznie. Lekarze go wypuscili bo nie jest (?) niebezpieczny dla
                            siebie i otoczenia.

                            I tak naprawde problemem nie jest przeciez ten konkretny facet i ten konkretny
                            człowiek..
                            Nie wiem czemu ale Pulp Fiction mi sie przypomniała. :)

                            Ciekawe jest jak ludzie reaguja w sytuacjach stresowych gdy COŚ lub KTOŚ staje
                            na drodze realizacji ich planów. W tym wypadku - planowego dotarcia do pracy.

                            Wychodzi na to że postawe przyjmuja "po trupach". Obawe budzi mysl że czasem
                            jest to dosłowne dążenie do celu po trupach. Pamiętacie małego Michałka
                            utopionego za zgoda matki (no teraz twierdzi że nie..) - zdaje sie że stał na
                            drodze jej planom życiowym. Brr..
                            • Gość: gf DEMAGOGIA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 01:51
                              stawiam dowolna sumę pieniedzy, ze gdyby na drodze tych ludzi stanęło realne
                              nieszczęście - typu czyjś wypadek - nikt by nie złorzeczył i nie "strzelał" do
                              poszkodowanych

                              złość tych ludzi w korku to reakcja na przemoc, której się de facto ten facet
                              dopuścił - zmusił wszystkich do ogladania go zamiast jechania do pracy czy
                              gdzieśtam

                              poza tym ich złość, jak sądzę wynika z niewiary w chęć pozbawienia się życia
                              przez tego gościa
                              • procesor Re: DEMAGOGIA 16.12.03, 11:55
                                Gość portalu: gf napisał(a):
                                > stawiam dowolna sumę pieniedzy, ze gdyby na drodze tych ludzi stanęło realne
                                > nieszczęście - typu czyjś wypadek - nikt by nie złorzeczył i nie "strzelał"
                                > do poszkodowanych

                                Ocj zapewne.. :) Tak jak w tłumie na przystanku wszyscy się rwa do pomocy komuś
                                zaatakowanemu przez rabusiów. Yhm. CZASEM ktoś zareaguje. Czesciej - ludzie
                                odwracaja wzrok by nie widzieć.
                                Wypadek? To inna bajka. W dodatku jeśli spowoduje to korek - agresja u
                                korkowiczów będzie taka sama - tylko skierowana moze nie na ofiary a na policje
                                że zastawiła przejazd by śladów nie zacierać.. A może przeciw ofiarom tez - na
                                zasadzie "gdyby ten baran tak nie jechał - to teraz bym w korku nie stał".

                                Czego to sie człowiek nasłucha latem gdy okna pootwierane, jacy kierowcy sa dla
                                siebie uprzejmi.. Na szczęście są tez normalni.

                                > złość tych ludzi w korku to reakcja na przemoc, której się de facto ten facet
                                > dopuścił - zmusił wszystkich do ogladania go zamiast jechania do pracy czy
                                > gdzieśtam

                                Złość tych ludzi to reakcja na to że im przeszkodzono w realizacji planów.
                                Gdyby gośc wlazł na dźwig w innym miejscu, nie powodując korków - mieliby go
                                gdzieś. Nawet gdyby go musieli po drodze oglądac.
                                Gilr - a czy do ciebie dotarło co napisałam? Że gość jest leczony
                                psychiatrycznie?? Nie oczekuj od takiej osoby jedynie racjonalnych zachowań!
                                To osoba CHORA.


                                > poza tym ich złość, jak sądzę wynika z niewiary w chęć pozbawienia się życia
                                > przez tego gościa

                                E tam. Moim zdaniem to mieliby w nosie jakby skoczył - byle nie im na maskę..
                                Nawet gdyby skoczył - tez by mu jeszcze mieli za złe. No, bo jeszcze by
                                sprzątanie blokowało przejazd..
                                • Gość: gf nie czujesz różnicy pomiedzy działaniem a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 14:33
                                  zaniechaniem? nie rozumiesz tego? oczywiście, ze na przystanku nie reagują, bo
                                  się boją? jest różnica między nie udzieleniem pomocy a uczynieniem krzywdy?

                                  naprawde chce Ci się gadac na takim poziomie?

                                  > Gdyby gośc wlazł na dźwig w innym miejscu, nie powodując korków - mieliby go
                                  > gdzieś. Nawet gdyby go musieli po drodze oglądac.

                                  no, nareszcie dotarłaś do sedna sprawy, uff...

                                  > Gilr - a czy do ciebie dotarło co napisałam? Że gość jest leczony
                                  > psychiatrycznie?? Nie oczekuj od takiej osoby jedynie racjonalnych zachowań!
                                  > To osoba CHORA.

                                  czy ty nie rozumiesz, ze to jest bez znaczenia w kontekście rozmowy o reakcjach
                                  kierowców, którzy nie mieli takiej wiedzy?


                                  > E tam. Moim zdaniem to mieliby w nosie jakby skoczył - byle nie im na maskę..
                                  > Nawet gdyby skoczył - tez by mu jeszcze mieli za złe. No, bo jeszcze by
                                  > sprzątanie blokowało przejazd..

                                  no cóż, nie ma to jak kiepski sąd o ludzkości
                                  od razu człowiek lepiej na takim tle wygląda, hehe

                                  nie procesor?
                                  • Gość: Js. Re: nie czujesz różnicy pomiedzy działaniem a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 22:04
                                    Wygląda jak się czuje.Które to [poczucie] daje motywację.
                                    -------------------------------------

                                    Kierowcy mogliby spróbować pomyśleć... z resztą bez znaczenia, czy osoba byla
                                    chora, czy nie, wazniejszym dla mnie jest, jak zareagowali na przerwanie
                                    planów, a w zasdzie ich [naprawdę drobną!] zmianę.
                          • Gość: gf Re: nie wierzę własnym oczom.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 01:58
                            Ja nie chce się kierować chlodna kalkulacją.

                            Ani nie zamierzam innym pozwolić na manipulowanie moim współczuciem.
                            Nie ulegnę więc Twojej presji i nie przyznam, że kto mu nie współczuł i
                            narzekał na korek, ten bez serca. Bo to nie takie proste, jak byś chciał :)
                • Gość: Js. Re: Mentalni zabójcy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:41
                  Nie chodzi o ten przypadek, tylko o to jakie są reakcje. Przypadków jest
                  mnóstwo. I nie całego społeczeństwa, co można zauważyć już tutaj...

                  Jednak częste, nieprawdaż?
                  Zbyt często spotykam się z takimi rzeczami, ale teraz widzę, że to nie są
                  przypadki które dotykają wyłącznie moich znajomych [właściwie to znajome,
                  częściej...], teraz zobaczyłem, jak ktoś mówi wprost o tym, że powinno się
                  zabić każdego przez kogo spóźnimy się do pracy.

                  Porzucam w tym momencie faceta i korek. Rozumiem reakcje ludzi, zdenerwowanie,
                  ale nie rozumiem, poglądu na temat uśmiercenia go...

                  Mój kolega stwierdził kiedyś, że chciałby zabić człowieka, i zrobiłby to gdyby
                  nie miał żadnych przykrych konsekwencji ["A ty nie?" - Pyta się].

                  A jacy są ci ludzie którzy nawet nie logują się na forum... anonimowi, bez
                  konsekwencji.

                  Właśnie dlatego mentalni zabójcy.
                  • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:48
                    Js, przecież Ty doskonale wiesz, ze to nie zaden pogląd.

                    Swego czasu Ryb tu nawoływał do powieszenia tych policjantów, co to pannę
                    zgwałcili. Myli się ten, kto myśli, ze Ryb tego naprawdę chciał.

                    Porównanie tych ludzi w korku czy tych, którzy piszą pod wpływem wzburzenia
                    lekturą z Twoim kolegą (i jego szokującym stwierdzeniem) jest moim zdaniem
                    przesadzone.
                    • Gość: Js. Re: Mentalni zabójcy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:52
                      Aha.
                      To po co mówić, coś co nie jest prawdą? Skoro o tym wiemy?

                      Myślę, że gdyby dali karabin temu człowiekowi, i nie groziły mu żadne
                      konsekwencje, zabiłby go w danej chwili...
                      • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:16
                        > Aha.
                        > To po co mówić, coś co nie jest prawdą? Skoro o tym wiemy?

                        ludzie często pod wpływem emocji przesadzają
                        nie mów, że Ty nigdy

                        > Myślę, że gdyby dali karabin temu człowiekowi, i nie groziły mu żadne
                        > konsekwencje, zabiłby go w danej chwili...

                        myślę, ze gdyby nie konsekwencje morderstwa, trup słałby się gęsto i bez tej
                        ofiary losu na tym dźwigu...
                        • Gość: js Re: Mentalni zabójcy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:12
                          >
                          > myślę, ze gdyby nie konsekwencje morderstwa, trup słałby się gęsto i bez tej
                          > ofiary losu na tym dźwigu...

                          O! Point, point.

                          O tym mówię. A dla mnie ta sytuacja jest dyskomfortowa... Czyli też sądzisz to
                          co ja, tylko bardziej do tego przywykłaś [?]
                          • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 00:57
                            Nie bardzo. Uważam, że kiedyś mimo wszystko było gorzej.
                    • Gość: Js. Re: Mentalni zabójcy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:52
                      "Nastepnym razem nalezy skorzystac z uslug snajpera (w trybie natychmiastowym).
                      Czy My wygladamy na sponsorow?"

                      Hehe, widzę, już kolejni...
                    • Gość: Js. Re: Mentalni zabójcy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:53
                      "Kolejny SWIR i tyle..."
                      To z kolei, nie wydaje mi się niczym złym. To opinia...
                    • Gość: Js. Naruszanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:59
                      Obcy człowiek naruszył sprawy które do niego nie należą.

                      Uniemożliwił coś, do czego nie miał żadnych praw. Jest to straszna wina.

                      A czy do tych których prawa naruszył, należy jego życie?
                      BTw...
                      Skąd się biorą gwałciciele? Którzy za chwilę przyjemności mogą zepsuć
                      dzewczynce całe życie? Można tłumaczyć behawiorystyką... To jak, jesteśmy
                      ludźmi czy zwierzątkami? Ale z drugiej strony... Jaki jest sens biologiczny, w
                      zapładnianiu osobników, które nie mogą wydać potomstwa? Więc nie jest to
                      zwierzęce...
                      • Gość: gf Re: Naruszanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:42
                        Uważam ze każdy ma wyłączne prawo do swojego życia, a więc i do decyzji o jego
                        zakończeniu.

                        Zdaje się że niektóre gatunki małp dokonuja homoseksualnych gwałtów celem - nie
                        wiem jak to fachowo nazwać - zaznaczenia swojej pozycji. Także z tą
                        anielskością zwierząt na tle ludzi bym nie przesadzała.

                        Wydaje mi się, ze ludzie którzy dokonują gwałtu minimalizują w głowie jego
                        skutek dla ofiary.
                        • Gość: Js. Re: Naruszanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:45
                          Brawo.

                          A człowiek, który po kilku godzinach, po powrocie z pracy, pisze, że następnym
                          razem trzeba zestrzelić i posprzątać w pół godziny.

                          W jakim stopniu myśli o skutkach dla ofiary?

                          Point jest w tym, że minimalizując skutki dla ofiary, jesteśmy w stanie za
                          minimum, sprzedać czyjąś życiową, kluczową, sprawę.
                          • Gość: gf Re: Naruszanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:53
                            Zaraz, zaraz. Skutek tego, ze ktoś tak na gorąco powie w samochodzie do żony
                            jest - umówmy się - żaden. Można dyskutować o odpowiedzialności za słowo w
                            internecie i skutkach braku tejże.

                            Pytanie, dlaczego pisze tak po kilku godzinach. Odpowiedź prawdopodobnie dałoby
                            się znaleźć w tym, co mu się zdarzyło przez resztę dnia (w tym także w
                            ewentualnych skutkach spóźnienia dokądśtam).
                            • Gość: Js. Re: Naruszanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:58
                              W takim razie ponawiam pytanie z dołu [chyba nie nadążasz za wszystkim moimi
                              postami, pisać wolniej?]: Czy nasze samopoczucie upoważnia nas do zarządzania
                              kwestiami które do nas nie należą?
                              • Gość: gf Re: Naruszanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:02
                                a kto taką kwestią chce zarządzać i która to kwestia?
                                • Gość: Js. Re: Naruszanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:09
                                  Kwestia = X gdzie X = dowolna kwestia.

                                  Zarządzający = ten kto jest jej "wlascicielem"

                                  Moje zycie, to moja kwestia.
                                  • Gość: gf Re: Naruszanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 01:04
                                    Nie, nic nie upoważnia nas do zarządzania życiem kogoś innego z wyjątkiem
                                    sytuacji, kiedy ktoś inny nastaje na nasze lub cudze życie. Poczyniłabym jednak
                                    dystynkcję pomiędzy zarządzaniem rozumianym jako czyn i takim rozumianym jako
                                    zaniechanie.

                                    Z własnej nieprzymuszonej woli skłonna jestem (mam taką nadzieję...) narazić na
                                    szwank moje zdrowie jeśli od tego zależy czyjeś życie, ale to nie znaczy, że
                                    ktoś ma prawo tego ode mnie wymagać.

                                    Co jeszcze? :)
            • witch-witch Re: Mentalni zabójcy. 13.12.03, 15:31
              Gość portalu: gf napisał(a):




              > Nie sądzę zeby moje nie wiem jakie kłopoty uprawniały mnie do utrudnienia
              zycia

              >" setkom ludzi. On im najzwyczajniej w świecie odebrał prawo do swobodnego
              > poruszania się. Ciekawe w imię czego? Wcale, ale to wcale nie dziwi mnie to,
              ze
              >
              > ludzie reagują na takie zachowania agresywnie. Podobnie jak na blokady dróg w
              > imię czegośtam."
              --------
              Te setki ludzi zapomnialo prawdopodobnie o tym calym incydencie w chwile ponim.
              Natomiast czlowiek ktory jest chory na psychiatryczna chorobe nie jest w stanie
              siebie sam kontrolowac, bo brak mu po prostu, swiadomosci faktu, ze jest
              chory.
              Wina mozna obarczc tylko lekarzy, ktorzy wypuscili tego pana ze szpitala
              psychiatrycznego zanim calkiem wyzdrowial.

              A swoja droga,co to za ludzie i za spoleczenstwo, ktore bez przerwy reaguje na
              najmniejsze zaklocenia w ruchu itp. z agresja. Czyzby wszyscy byli juz tak
              drazliwi i pobudliwi i agresywni jak ci chorzy psychicznie?
              • Gość: gf Re: Mentalni zabójcy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 12:23
                > Te setki ludzi zapomnialo prawdopodobnie o tym calym incydencie w chwile
                ponim.

                najwyraźniej nie - patrz net


                > Natomiast czlowiek ktory jest chory na psychiatryczna chorobe nie jest w
                stanie
                >
                > siebie sam kontrolowac, bo brak mu po prostu, swiadomosci faktu, ze jest
                > chory.
                > Wina mozna obarczc tylko lekarzy, ktorzy wypuscili tego pana ze szpitala
                > psychiatrycznego zanim calkiem wyzdrowial.

                skąd wiesz?


                >
                > A swoja droga,co to za ludzie i za spoleczenstwo, ktore bez przerwy reaguje
                na
                > najmniejsze zaklocenia w ruchu itp. z agresja. Czyzby wszyscy byli juz tak
                > drazliwi i pobudliwi i agresywni jak ci chorzy psychicznie?

                najmniejsze?
    • yukka czytam 12.12.03, 16:28

      różne rzeczy czytam
      różne wypowiedzi

      i czasem naprawdę się przerażam

      czytałem list dziewczyny
      napisała, że to ostatni
      a skąd ja mogę wiedzieć, że nie...
      poprosiła o pomoc
      bo sama już nie potrafi...
      trzeba było pomóc
      czułem, że chcę pomóc
      bo może, a nuż
      skąd mogę wiedzieć...
      a vox populi: "kłamiesz,
      spieprzaj, prowokacja"

      może mieli rację
      ale co, jeśli nie?
      nie pokazała się więcej...

      dlaczego tak?
      ona nawet małego korka nie była winna...

      gość na dźwigu mógł chcieć
      mnóstwa rzeczy: poklasku,
      wkurwienia wszystkich, widowiska,
      telewizji. Mógł to zrobić z głupoty
      czy czegokolwiek.
      A co jeśli nie?
      Ja nie potrafię udźwignąć "co jeśli nie"...

      Jakiś człowiek przestrzegał
      na którymś forum
      kochanki, żony i córki
      taksówkarzy, że
      kochankowie / mężowie / tatusiowie
      mogą nie wrócić do domu
      bo strajkują i człowiek nie może dojechać do pracy...
      czy spotkał się ów zwyrodnialec
      z niechęcią i ostracyzmem..?

      myślę, że sami możecie przewidzieć.

      zaczynam czuć się dziwnie
      z tym swoim "a co jeśli nie"
      idę do skansenu.
      Kto idzie ze mną?

      ps,
      YH
      • Gość: gf Re: czytam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 16:49
        zastanawiam się gdzie jest granica tego, co wolno mi zrobić innym ludziom,
        kiedy mnie jest źle...
        • yukka mając do wyboru: 12.12.03, 16:55

          1. swoje dobre samopoczucie
          2. cudze życie

          wybierasz...

          ?

          ps,
          YH

          P.S. Zastanawianie się nad granicami
          jest bardzo wyjaławiające
          • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:46
            No właśnie... ktoś wreszcie zauważył o co chodzi na prawdę...

            A może jest tak, że powinniśmy się zajmować tylko tym co do nas należy?
            • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 17:47
              Byłem arbitralny. Nie pomyślałem. Zmieniam: "o co mi chodziło, i co Ja uważam
              za słuszne."
          • Gość: gf Re: mając do wyboru: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:12
            oczywiście, ze cudze życie
            ja bym w tym korku nie klęła i psów nie wieszała
            co nie znaczy, że nie rozumiem tych ludzi

            na ile mniej wyrozumiałości miałbyś, gdyby w korku utknęła karetka i ktoś w
            niej umarł?
            czy ten facet na tym dźwigu byłby odpowiedzialny za taką śmierć, czy raczej
            należałoby to na karb zbiegu okoliczności zrzucić?
            • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:27
              Uważałbym, że nie powinno to mieć miejsca. A co gdyby skoczył, żeby uratować
              życie? Bo dajmy na to znał tajemnicę budowy wirusa jednopokoleniowo mutującego?
              Mniejsze prawdopodobieństwo, jakość ta sama...

              Karetka byłaby przepuszczona, chociażby za tramwajami, które jeździły.

              Chciałbym napisać coś w kolejnej odpowiedzi, któryś to już raz...

              Porzućmy TĄ SYTUACJĘ i zacznijmy spoglądać szerzej.
              • Gość: gf Re: mając do wyboru: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:34
                co to znaczy szerzej?

                z Tobą nie sposób dyskutować, bo Ty traktujesz te agresywne teksty tak, jakby
                wyrażały czyjeś realne życzenie - wierzę w to co najwyżej pół na pół.

                • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:40
                  Bo ja. W linku z pierwszej strony są rozwinięcia kwestii z dołu.
                  Mogą być pomocne.

                  Nie piszę w złości rzeczy, których bym nie zrobił. Nie mówię nikomu, że go
                  zabiję, a już na pewno, że "straty ekonomiczne...".
                  Dla mnie odpowiednim podejściem jest stwierdzenie "co za świr, trzeba uważać na
                  ludzi którzy mają taką przeszłość, i kontrolować do czasu wyleczenia."
                  • Gość: gf Re: mając do wyboru: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:46
                    > Nie piszę w złości rzeczy, których bym nie zrobił. Nie mówię nikomu, że go
                    > zabiję,

                    to kwestia temperamentu
                    ostatnio powiedziałam tak chyba do kolegi, który wyżarł bezczelnie moją
                    czekoladę (ulubioną!) - nikt serio tego nie traktuje

                    "kontrolować do czasu wyleczenia" - wishful thinking :)
                    • malvvina Re: mając do wyboru: 12.12.03, 19:52
                      ja morduje w wyobrazni. Czy to sie liczy ?
                      • komandos57 Re: mając do wyboru: 12.12.03, 19:55
                        malvvina napisała:

                        > ja morduje w wyobrazni. Czy to sie liczy ?
                        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                        o tak!!!!Mozesz trafic do piekla.Ale nawet tam mozesz liczyc na komandosa.czuwam
                      • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:55
                        Mordowanie w wyobraźni nikomu nie szkodzi. Pytanie jak się odniesie do
                        rzeczywistości, i dlaczego akurat tak.
                    • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:52
                      "Zabiję Cię!" [po 20 sekundach] >>> "Powinni go zabić, bo straty
                      ekonomiczne...posprzątaliby i nie było by problemu." po kilku godzinach...
                      Przemyślał przez te kilka godzin, czy jest tak tępy, żeby trzymać złość przez
                      taki czas [pewnie jest już martwy od kortyzolu i adrenaliny...]?

                      Nie traktuję przemyślanych konkluzji jako żarty.

                      "Powinni zabić wszystkich ludzi, którzy wchodzą na dźwigi. Przecież wielu ludzi
                      spóźnia sie wtedy do pracy. Dziwię się, dlaczego od razu go nie zestrzelili.
                      Też, szef mnie ochrzanił przez tego głupka. Zabić go i tyle!" Łahahaha :(.
                      • Gość: gf Re: mając do wyboru: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:04
                        I czego ode mnie oczekujesz? Przyznania, ze niektórzy ludzie są małowrażliwi?
                        To niezbyt odkrywcza konstatacja :)
                        • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:07
                          Wyobraź sobie wolny świat. ... t ... t ... t.

                          Implikacje? Rozwój. A właściwie chęć poświęcenia się dla rozwoju, np. mojego.
                          Sama przyjemność z rozwiązywania problemów to nie wszystko. Chciałbym widzieć
                          sens.

                          Pozdrawiam, i do widzenia.
            • Gość: Js. Tutaj >>> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:36
              Czy to celowe bagatelizowanie? Czy może ubliżanie mojej inteligencji?

              Wypowiedzi wskazywałaby, że sądzę, że wszyscy powinni siedzieć cichutko nic nie
              mówić i wspołczuć. Że dla mnie ot zamknięta sytuacja, z która nie łączę
              absolutnie nic.
              Nie odnoszę się do złości ludzi która jest uzasadniona w tym wypadku. Odnoszę
              się do tego, czy nasza złość usprawiedliwia nas we wszystkich sytuacjach, oraz
              do tego, czy uznawane za przyjęte zasady moralne nie są znacznie na wyrost.
              W gruncie rzeczy, co znaczy człowieczeństwo w aspekcie egoizmu i życia
              społecznego [dwóch rzeczy które, jakby się wydawaly przeciwstawne tym
              ludziom...].
              • Gość: gf Re: Tutaj >>> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:59
                Post, na który odpowiedziałeś był do yukki i odnosił się do tego, co yukka
                napisał - nie denerwuj się :)

                Nie, nasza złość nie usprawiedliwia morderstwa na tym kliencie z dźwigu, ale
                usprawiedliwia życzenie mu źle, ponieważ w mojej ocenie nie jest niewinny.

                Egoizm to jest odmówić komuś pomocy. Ale czy niezgoda na stanie w korku z
                powodu czyjejś ochoty na spektakularny koniec życia to egoizm? tego nie jestem
                pewna.

                Za łatwo kładziecie na jednej szali życie a na drugiej spóźnienie do pracy i
                wychodzi Wam, że życie ważniejsze. To fałszywa waga.
                • Gość: Js. Re: Tutaj >>> IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:04
                  Rozumiem twój punkt widzenia. I rozumiem złość.
                  I niezgodę też. :) Ale zgadzam się z niegodą.

                  Możemy praktycznie porzucić przekonywanie mnie, do tego, że nie powinni się
                  denerwować, jestem przekonany od początku.

                  Natomiast, fałszywość wagi...
                  To życie mniej ważne? Utylitaryzm...

                  Dokładnie tak robię. Bo to nie jest ta sytuacja. To ekstrapolacja.

                  I mniemam, że człowiek jest rozumną istotą.

                  Przykro mi, na dzisiaj koniec, za dużo czasu na forum, oj za dużo.
                  • Gość: gf Re: Tutaj >>> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:06
                    To dobrze, ze koniec, bo ja jestem głodna :)

                    pozdrawiam :))
            • jmx Re: mając do wyboru: 13.12.03, 00:33
              Gość portalu: gf napisał(a):

              > na ile mniej wyrozumiałości miałbyś, gdyby w korku utknęła karetka i ktoś w
              > niej umarł?


              Przy strajkach górniczych na wątku Richelieu, daaawno temu, też mówiłaś o
              zatrzymanej karetce. Zdarta płyta? ;-)
              O ile mnie pamięć nie myli karetka nie przejechała bo jej Lepperowcy nie
              przepuścili (specjalnie) więc nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Bo
              korki w Polsce to rzecz powszechna i robią się z bardziej prozaicznych powodów
              niż strajki, blokady czy grożenie samobójstwem. Ale nikt nie leci na skargę
              do kolejnych ministrów od infrastruktury, gdy się karetka w korku zatrzyma i
              nie dojedzie.

              A co reakcji na to zdarzenie - zawsze obrywa najsłabszy...
              • Gość: gf Re: mając do wyboru: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 01:07
                RR mówię o karetce, bo rozważamy tu pewne modele (zwłaszcza w tym wątku i to na
                życzenie jego autora) a nie "konkretny przypadek".

                Re korek: trudno mieć pretensje to premiera, że deszcz pada. Tu konkretny facet
                spowodowal korek, także nie kombinuj :) znaczy kombinuj, ale lepiej :))
                • jmx Re: mając do wyboru: 13.12.03, 01:34

                  Gdyby ten minister miał tytuł "zaklinacz deszczu" to pretensje byłyby jak
                  najbardziej na miejscu ;-)

                  Konkretny facet spowodował korek ale brak dróg spowodował niemożność objazdów.
                  Bo to trochę dziwne, że stolica 40-mln. kraju daje się tak łatwo sparaliżować,
                  bo to mogło być cokolwiek, niekoniecznie próba samobójcza.
                  • Gość: Js. Re: mając do wyboru: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 11:01
                    koniec, karetka mogła przejechać, bo byl zostawiony pas dla tramwajów.
                • malvvina Re: mając do wyboru: 13.12.03, 11:48
                  z moich wspomnien trafic w wwie jest tragiczny
                  koncepcja drog nieistniejaca
                  zadnych mozliwosci délestage w razie kraksy czy innego wypadku
                  a jesli karetki nie przejezdzaja to powiem jedno : POLACY PROWADZA JAK DOOPY
                  - wsciekajcie sie ile chcecie to jest prawda najprawdziwsza !
                  Aha, zauwazylam ze polowa budzetu panstwa idzie w oznakowanie drogowe - jakas
                  moda czy co ? za duzo forsy maja pewnie ...
                  • malvvina zeby juz skonczyc o kartekach ! 13.12.03, 11:50
                    napisalam ten post
                    girl, masz idée fixe jak wol
                    zostaw te karatki w spokoju
                    • Gość: gf a dlaczego? przecież to nie chodzi o karetki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 14:08
                      tylko o potencjalne skutki takiego zamieszania w ogóle
                      powiedzmy, że ktoś się spieszy na jakieś ważne spotkanie, korkuje go, wie, ze
                      już nie zdąży, denerwuje się, dostaje zawału i umiera.

                      czy ten facet na tym dźwigu byłby za to odpowiedzialny?
                      • malvvina Re: a dlaczego? przecież to nie chodzi o karetki 13.12.03, 15:02
                        umrzec z powodu waznego spotkania ??????
                        waznego jak ?
                        ze mial akt kupna domu podpisac ? umowe jakas ? mariaz ????
                        na pogrzeb nie zdazy ???
                        nooo, niee, relatywizujmy
                        zycie jest za krotkie zeby sobie pozwalac na luksus zawalu
                        • Gość: gf Re: a dlaczego? przecież to nie chodzi o karetki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 15:04
                          umiera się z powodu stresu nie spotkania
                          • malvvina Re: a dlaczego? przecież to nie chodzi o karetki 13.12.03, 15:06
                            stres z powodu spoznienia ?
                            ehhh, co za ludzie
                            umarlabys ze stresu w korku ???
    • malvvina masz racje komandosie 12.12.03, 19:17
      ide wdziac futro
      (znow cie wycinaja bez powodu czy mi miga przed okiem /?)
      • komandos57 Re: masz racje komandosie 12.12.03, 19:29
        Tak,tna mnie jak stara baba przescieradlo na......podkldy.......na tory
        kolejowe.Dobranoc
    • Gość: js. M. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 19:56
      Jak traktujecie moralność? Czym jest dla was?
      • Gość: gf Re: M. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 20:02
        Moim sumieniem.
      • qw5 Re: M. 12.12.03, 20:03
        Sprawą bardzo względną.
    • komandos57 Re: Mentalni zabójcy. js 12.12.03, 20:05
      A ja??????????????
      • Gość: nickname Re: Mentalni zabójcy. js IP: 80.51.244.* 16.12.03, 14:20
        Skoro już jesteśmy przy tym temacie, to nie "mentalni zabójcy" ale psychiczni
        mordercy. Co można przetłumaczyć na angielski w sposób taki: mental murderers;
        that's all folks.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka