palya
20.06.09, 14:54
nie wiem co sie ze mną dzieje:
gdy wyjezdzam z domu: jade do stadniny koni na zadupiu, wstaje codziennie wczesnie rano, zaczynam dzien z uśmiechem, pije kawe, jem śniadanko i do pracy (a pracy dużo).. cały dzien w ruchu, aktywnie, bez ani chwili czasu na tv czy radio lub inny wymysł cywilizacji (no czasem telefon zeby przekazać ze jeszcze żyje). zasypiam około 23, bo juz nie ma wtedy co robić (no chyba ze jest ktos z kim można, ale tu nie o tym) i jestem ogólnie aktywna i szczęśliwa..nie mam problemu ze wskoczeniem na rower i pojechaniem do sklepu w każdej chwili czy wyjściem na dwór z kubkiem kawy
..
a gdy wracam do miasta: wstaję rano z bólem głowy...jesli nie muszę: nie wychodzę z domu (to przerażające...bo na przykład teraz mam ochote wyjsc..i zbieram sie do wyjscia juz 3 godziny a nadal jestem w tym samym miejscu), nie wyjde na dwór bez makijażu czy przebrania się, nie wyjde do sklepu bez tego samego, zaczynam odczuwac autentyczny lęk przed ludzmi..tzn wyszłabym z domu gdyby ich tam nie było, ale są..
nie wiem co mam zrobić, aby to zmienic... silna wola nie wystarczy :(