Dodaj do ulubionych

Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..?

26.06.09, 16:22
Czy znacie to uczucie, kiedy w towarzystwie czujecie totalny
paraliż, boicie się odezwać, jeśli już się odezwiecie, to żałujecie
tego co powiedzieliście, bo wydaje się wam to głupie, bez sensu,
itp.?
Na pewno nigdy nie byłam duszą towarzystwa, ale też nie czułam się
wyalienowana i jakoś sobie radziłam. A teraz coś sie zmieniło.. Mam
29 lat i tą samą co kiedyś pracę, która wymaga kontaktów z ludźmi.
Bankiety, spotkania, nawet obiad w towarzystwie nowej osoby są dla
mnie tak stresujące, ze potem nie mogę zasnąć, bo wciąż myślę o
swoich gafach i niewłaściwym zachowaniu.
W sytuacji, gdy mam się odezwać, czuje pustkę w głowie, chociaż tak
naprawdę mam coś do powiedzenia..Tylko wszystko przypomina mi sie po
fakcie.
Nie umiem być wyluzowana, żartować i prowadzić lekkich konwersacji.
Ostatnio nawet takie gadki szmatki z dalszymi koleżankami sprawiają
mi ogromną trudność. Robię sie jakaś sztuczna i zachowuję się jak
nie ja.
Boję sie, że palnę coś głupiego i koleżanki uznają mnie za
dziwaczkę, więc sie nie odzywam.
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje.. Może ktoś wie..?


- Ostatnio zaczęło mi to sprawiać ogromną trudnośc ponad rok temu
przeżyłam rozwód
Obserwuj wątek
    • dekadencja1 Re: Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..? 26.06.09, 17:20
      Jak zwał, tak zwał. Co Ci po nazwie? Ty się lepiej zastanów jak to
      zmienić żeby żyło Ci się łatwiej. No chyba, że chcesz żeby było tak
      jak jest... to ja bardzo przepraszam, już mnie tu nie ma.
    • lifeisaparadox Re: Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..? 26.06.09, 19:57
      Hehe, no to jest swietny przyklad jak powstaja problemy i staja sie realnymi
      faktami.
      Zeby sie tego pozbyc, musisz zadzialac jednoczesnie na obu plaszczyznach.
      Bo tak, jesli myslisz o sobie w krytyczny sposob i tak odbierasz sprawy zwiazane
      z postrzeganiem siebie i swojego rozmawiania, to paradoksalnie jak
      zaprogramowany automat bedziesz mowila glupoty. To bedzie Cie jeszcze bardziej
      nakrecalo do wiekszej samokrytyki, i sprawialo ze jeszcze gorzej sprawy beda
      wygladaly.
      W tym momencie w ktorym jestes, musisz sobie pozwolic na odrobine niesfornosci i
      nie potepiac sie za to. To bedzie sprawialo, ze bedziesz mowila mniej od rzeczy
      i mniej sie tym przejmowala pozniej. Tak wiesz - dzialanie-interpretacja, dwie
      plaszczyzny ktore musisz zrownac do w miare pozytywu a potem juz bedzie coraz
      luzniej. Wez tez pod uwage to, ze w oczach ludzi pozytywnie nastawionych do
      siebie nie bedziesz wygladala na dziwaka, tylko na uroczo zagubione stworzonko
      czy cos w tym stylu - w najgorszym wypadku, ale prawdopodobnie jako ktos
      zupelnie w szeroko postrzeganej normie. Ale jesli obracasz sie wsrod gburow, to
      beda Cie nakrecac w przeciwna strone. Tak ze tez pamietaj ze nic samo z siebie
      nie nabiera znaczenia. Nie ma czegos takiego jak obiektywna ocena Twojego
      sposobu bycia.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..? 26.06.09, 20:08
      A czy zechcesz zrobić mi grzeczność i NATYCHMIAST się uspokoić?
      Ludzie są różni i nie wszyscy mają duszę towarzyską, zdarzają się ludzie
      nieśmiali, delikatni, wrażliwi i wycofani. Jeśli dobrze rozumiem, taką przyszło
      Ci być.
      I owszem, w świecie, który teraz nastał, takie cechy kobiety jak łagodność i
      wrażliwość są démodé, ale na szczęście nadal są czarujące i ujmujące.
      Ja bym się tego trzymała, zamiast zostawać zwierzęciem asertywnym i przebojowym.
      (Powiedziano mi kiedyś, że wprowadzenie w swoje życie trzech A - asertywności,
      afirmacji i afiliacji - właściwie daje gwarancję zostania starą panną).
      A dlaczego dzieje się z Tobą tak, jak się dzieje?... Bo zawiodłaś się na
      człowieku, któremu zaufałaś? Bo w sobie szukasz winy za rozwód? Bo straciłaś
      pewność siebie? Bo drażni Cię płytkość rozmów towarzyskich? Bo czujesz się samotna?

      Minie. Nie uciekałabym przed smutkiem porozwodowym. Wydaje mi się, że lepiej
      przeżyć go do końca pozostając sobą, niż wiać od niego tracąc siebie. Nie mówię,
      że łatwiej, tylko że lepiej. Mądrzej.

      A może zajrzysz na istniejące na portalu Gazety fora o jakichś sposobach
      upiększenia świata? Decoupage, kwiaty, zwierzaki? może znajdziesz dla siebie
      coś, co będzie proste, introwertyczne i sprawi Ci przyjemność?

      Powodzenia, cierpliwości do siebie i uśmiechu. I zrób mi grzeczność, nie
      zmieniaj się na siłę, nie zajmuj się cudzymi opiniami i nie prowadź gadki szmatki.

      • k-57 ujmujace 27.06.09, 15:16
        sprawdzilam_czy_wolne napisała:

        w świecie, który teraz nastał, takie cechy kobiety jak łagodność i
        > wrażliwość są démodé, ale na szczęście nadal są czarujące i
        ujmujące.

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        ale ty nic nie masz w sobie z tych rzeczy....dalej zresz gotowane
        buraki i bzdzisz jak huzar
    • k-57 Re: Czy to nieśmiałośc czy 27.06.09, 15:12
      shifua napisała:
      W sytuacji, gdy mam się odezwać, czuje pustkę w głowie

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      bo jestes pusta...wiec masz czucie prawidlowe
    • edyta.gorniak Re: Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..? 27.06.09, 15:59
      > Czy znacie to uczucie, kiedy w towarzystwie czujecie totalny
      > paraliż, boicie się odezwać, jeśli już się odezwiecie, to żałujecie
      > tego co powiedzieliście, bo wydaje się wam to głupie, bez sensu,
      > itp.?

      Tak, ale tylko jak jestem na wizji.
      • jestemsobiemalymis Re: Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..? 29.06.09, 17:12
        Edyta Górniak czy ty musisz tak fałszować? I pomyśleć, że kiedyś
        byłem pod wrażeniem twojego głosu. Dopóki cię Józefowicz ze Stokłosą
        prowadził to umiałaś śpiewać, a teraz tylko się wydzierasz i
        popisówkę robisz.
    • funstein Re: Czy to nieśmiałośc czy lęk depresyjny..? 29.06.09, 14:03
      to ani nieśmiałość ani lęk depresyjny tylko
      mózg umęczony nałogiem masturbacji.

      zakochaj się w życiu a nie we własnej ręce i wracaj
      szybko do równowagi i psychicznej i fizycznej.
    • coco-flanell Introwertyk. 30.06.09, 14:47
      Introwertycy tak juz maja. Ludzie, ktorzy maja *zycie* wewnatrz
      siebie, sa bardziej myslacy, krytyczni, skierowani na siebie.
      Przezywaja osobiste porazki - mocno, az za mocno. Tacy nie wystepuja
      publicznie, a wystep w takiej telewizji rowna sie zawalowi serca.
      Dziwnym moze stac sie fakt,ze takie cechy posiadaja tez
      najwybitniejsi aktorzy scen.

      Sa to najczesciej ludzie bardzo, bardzo wartosciowi i inteligentni,
      jednak nie umiejacy sie dobrze *sprzedac* publicznie.Dobrze
      realizuja sie za plecami innych.

      Co sprawia, ze tak sie dzieje? Wiele aspektow, chocby jeden
      umykajacy uwadze, to fakt,ze taka jest natura introwertykow i do
      prac publicznych nie nalezy ich zmuszac, inna sprawa to praca mozgu.
      W takiej sytuacji, powiedzmy wystepu przed publicznoscia, zatraca
      sie balans pracy pomiedzy prawa i lewa polkula mozgu.
      Dzialanie i silny stres przechodzi na prawa polkule, podczas gdy
      lewa - *stoi* pasywnie.
      W prawej mieszcza sie osrodki emocjonalne, a w lewej - logika,
      jezyk, racjonalizm ale i spokoj, opanowanie itp.
      Dlatego wazne staja sie cwiczenia synchronizacji polkul.
      w ogole, aby nie zmarnowac sobie zycia, nalezaloby takie wystepy
      publiczne zawsze przecwiczyc przed gronem zaufanych przyjaciol.
      A jak tych brak to wypracowac sobie wlasna filozofie zycia. Chocby
      pamietac o jednym: "Czy za rok bede pamietac o tym wydarzeniu?"
      • shifua Re: Introwertyk. 17.07.09, 13:47
        dziękuję bardzo za te wartościowe odpowiedzi:) coco-flanell -
        zapamiętm sobie to zdanie - czy za rok będe o tym pamiętać. Dzięki!
        • ir1.easy Re: Introwertyk. 17.07.09, 20:50
          tia, niezłe :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka