Dodaj do ulubionych

Zmęczenie, nie tylko fizyczne

13.07.09, 15:27
Czuję się ze wszystkim sama, z każdą decyzją, z każdą sprawą do
załatwienia. Marzy mi się, żeby pewne sprawy pozałatwiały
się „same”, tj. żeby po prostu pozałatwiał je mój mąż. Ale niestety,
wszelkie domowe decyzje muszą przejść przez moje niezastąpione ręce,
przez mój umysł, który czuje się już tym wszystkim zmęczony. Mało
tego, że są to sprawy domowe, do tego dochodzą jeszcze sprawy typowo
mężowskie, jego formalności urzędowe związane z pracą, pilnowanie (a
raczej niepilnowanie) terminów i ponoszenie tego konsekwencji,
niestety wspólne, dotykające całą rodzinę, bo najczęściej finansowe.

Jestem zmęczona codziennymi obowiązkami związanymi z moją pracą,
później domem, gotowaniem, przez które nie mam za wiele czasu dla
dzieci, które z kolei odtrącam, bo przeszkadzają mi w zrobieniu
tego, co muszę… Próbując się dzielić tymi obowiązkami chociaż
wieczorem, przy ogarnięciu kuchni (czyt. zmywaniu) i ugotowaniu
kolacji najmłodszemu na noc, zauważam, że jestem jakby już mniej
atrakcyjna, staję się raczej typową żoną, która się czepia, wymaga
Bóg wie czego. Nie ma o czym już ze mną rozmawiać, nie ma co dzielić
się tym co słychać po całym dniu, nie ma powodu pochwalić się tym,
czym można pochwalić się przy znajomych, dzięki których wizycie mogę
się o czymś jeszcze dowiedzieć… Jakie to przykre…

Pomijam już fakt, że chętnie dałabym zarobić jakieś etatowej Marysi
za to, żeby mnie odciążyła, abym mogła o siebie bardziej zadbać dla
męża, mieć więcej siły by go sobą olśnić na nowo i nie zawracać już
mu co drugi wieczór głowy jakimś bzdurnym dyżurem w kuchni.
Niestety, nie stać nas na to finansowo. Czy to jest w ogó-le
sprawiedliwe? Też bym chętnie spędziła cały wieczór na kanapie,
niekoniecznie z kompem, ale np. z książką, na którą nigdy nie mam
zakichanego czasu. Nie wątpię też, że gdyby mi w tym przeszkadzano i
próbowano mi to odebrać, na pewno nie byłoby powodów do
zadowolenia…. Czemu więc się tak dziwię i denerwuję?

Musiałam się wygadać. Nie wiem, czy są na to w ogóle jakieś rady.
Takie po prostu jest życie. Ale przykre to, brakuje mi oparcia w
człowieku, bez którego z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia.
Jak sobie myślę o wymianie na jakiś nowszy, lepszy model, to
stwierdzam, że to nie ma sensu, bo przynajmniej jest dobrym ojcem. A
po drugie kocham go, pomimo jego wad. Tylko jestem już zmęczona. I
chce mi się ryczeć. Idę po chustki...
Obserwuj wątek
    • brzydula_betty Re: Zmęczenie, nie tylko fizyczne 14.07.09, 00:05
      wszystko super ale co Ci szkodzi któregoś wieczoru po prostu rozwalić się z
      książką na kanapie i mieć wszystko w d...? Przecież świat się nie zawali jeśli
      nie pozmywasz garów. Spróbuj pomyśleć, że te wszystkie rzeczy które musisz (albo
      czasem wydaje Ci się, że musisz) są tak naprawdę niczym w porównaniu z Twoim
      zdrowiem psychicznym i chwilą przyjemności którą możesz sobie zafundować. Z
      mężem trzeba byłoby porozmawiać. Podejrzewam, że uznałaś, że mąż nic nie potrafi
      i sama wszystko wykonasz najlepiej. Ale jeśli jest dorosły to chyba powinien
      sobie poradzić ze sprawami dotyczącymi JEGO pracy na Boga? Szczęśliwi ludzie nie
      przejmują się pierdołami typu nieumyte gary i potrafią rozdzielić sprawy ważne i
      takie które mogą spokojnie poczekać na lepszy czas na ich załatwienie.
      • bene_gesserit Re: Zmęczenie, nie tylko fizyczne 14.07.09, 13:54
        Otoz to.

        Chlop autorki watku sie nei kwapi, bo zonka sie tym wszystkim i tak
        zajmie. A zonka sie zajmie, bo on sie nie kwapi.

        Tylko pozornie wyglada to na zamkniete kolo. Wystarczy, zeby zonka
        dala sobie wolne i pozwolila, zeby konsekwencje dotknely rowniez
        chlopa.

        Owszem - dziecku ugotowac, bo czemu maly ma cierpiec. Ale przy tym
        i poprosic meza, zeby zajal sie placeniem rachunkow za prad ('tu sa
        na najblizszy kwartal, prosze pamietaj o terminach'). I jesli
        wylacza, to wylacza, zona moze pobawic sie z dzieciakiem w camping
        przy przygotowanych swieczkach, wczesniej informujac meza, ze
        ponowne wlaczenie pradu to wydatek okolo 80 zlotych i moze nastapic
        najwczesniej jutro, o ile pofatyguje sie i zaplaci. Albo poprosic
        meza, zeby zaczal prac, gotowac, zrobil zakupy. Jesli nie upierze -
        nie bedzie mial czystych gaci ani koszuli do pracy. Jesli nie
        ugotuje - bedzie jadl chinska zupke (o ile). Jesli nie zrobi
        zakupow, natknie sie przy bolu glowy na puste opakowanie po apapie.
        Itd itd - trzeba skonfrontowac pana leniucha ze skutkami jego
        czynow czy tez raczej ich braku. Kiedy skruszeje i bedzie gotow do
        negocjacji, nalezy wyciagnac liste obowiazkow i sprawiedliwie ja
        podzielic, rezerwujac sobie odpowiednia ilosc godzin tylko dla
        siebie i wyliczajac mezowi, ile do tej pory spedzal przed tv.

        Imho trzeba tez myslec o tym, ze to wszystko - taki niesprawiedliwy
        podzial obowiazkow w rodzinie - widzi dziecko. Chyba nikt nie chce,
        zeby jego ukochany maluch wyrosl na takiego samego smierdzacego
        lenia?
        • no1teresa Re: Zmęczenie, nie tylko fizyczne 15.07.09, 11:01
          zgadzam sie z poprzednikami, ze ty sama tez tworzysz tę sytuację
          na poczatek zaplanuj sobie wyjscie na jakis wieczór, nie kanapę z książką - to
          póżniej, i po prostu powiedz mu tuz przed wyjściem, że na kilka godzin bierzesz
          wolne, że musisz mieć też trochę odpoczynku i oderwania od spraw domowych, bo
          zwariujesz, i wyjdz i NIE SPIESZ się z powrotem. Oni dadzą sobie radę, jak tylko
          ochłoną, będą musieli.
    • kot_pampasowy Re: Zmęczenie, nie tylko fizyczne 14.07.09, 13:27
      Przeczytaj książkę Krystyny Kofty "Gdyby zamilkły kobiety", a potem daj
      do przeczytania mężowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka