sebalda
13.07.09, 16:14
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad mechanizmami rządzącymi takimi postawami
w życiu człowieka, jak poczucie własnej wartości, pewność siebie, a z drugiej
strony – nieśmiałość. Długo myślałam, że to wynik odpowiedniego wychowania; że
jeśli wychowa się dzieci w poczuciu własnej wartości, odpowiednio często się
je konstruktywnie chwali, zachęca do rozwijania zainteresowań, namawia do
udziału w różnych konkursach i innych aktywnościach, to wyrosną one na ludzi
pewnych siebie i zadowolonych z życia.
Od jakiegoś czasu obserwuję wokół siebie i w swojej rodzinie, że ta reguła
niestety nie zawsze się sprawdza. Moje dzieci niby znają swoją wartość i mają
po temu powody płynące nie tylko z moich pochwał, ale czasami wykazują się
jakąś dziwną nieśmiałością, nie są do końca pewne siebie, czasami łatwo się
zrażają, kiedy nie są pewne, że osiągną sukces. Znam człowieka, który w
dzieciństwie i młodości stale był chwalony, twierdzono o nim, ze ma zadatki na
geniusza, a jednocześnie był nieśmiały, miał problemy w komunikacji
międzyludzkiej i w rozrachunku zmarnował swoje zdolności, nie zdobył żadnego
konkretnego zawodu, a co najgorsze, został alkoholikiem i przegrał swoje życie.
Zastanawiam się, czy może istnieją predyspozycje wrodzone do nieśmiałości. I
czy wtedy dziecko, u którego widzi się symptomy takiej wrodzonej nieśmiałości,
nie powinno być traktowane ze wzmożoną czujnością, powinno się poświęcić
więcej czasu i wysiłku, żeby jego pewność siebie zbudować, wesprzeć i
wzmocnić. Z drugiej strony, nic na siłę. Łatwo wszak przegiąć w dążeniu do
szczęścia za wszelką cenę dla własnego dziecka.
Czy ktoś słyszał o genie nieśmiałości?