31.01.02, 22:45
"Swiat jest jak lustro, w ktorym kazdy dostrzega swoje wlasne odbicie.
W naszym otoczeniu postrzegamy glownie takich ludzi, ktorzy nosza przede
wszystkim nasze wlasne cechy: nasze wady, przywary i zalety. Bo latwiej nam
dostrzec ludzi posiadajacych nasze wlasne cechy, nawet jeslibysmy przed
swiatem te nasze cechy ukrywali. I tak staja sie one widoczne poprzez
otaczanie sie ludzmi, ktorzy te cechy nosza."

To "motto" dolacza do swojego adresu pewien forumowicz na onet.pl. -
przypadkiem goscilam tam dzisiaj...:)
Bardzo mi sie podoba.
Mysle, ze to prawda.
Co o tym sadzicie?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: mariposa Re: LUSTRO IP: *.biz.mindspring.com 31.01.02, 23:15
      mi tez sie bardzo podoba. i chyba jest psychologicznie i logicznie udowodnione.

      naszla mnie przy okazji taka mysl:
      czy to znacy ze (jedynie) samotnicy sa wyjatkowi?

      czy aby zmienic siebie, wystarczy zmienic otoczenie?

      czy swiadomosc pewnych zaleznosci daje nam mozliwosc manipulowania (wiem, ze
      brzydkie slowo), ok kierowania soba i innymi?

      Do Pomyslenia! Do jutra!
      • Gość: Renka Re: LUSTRO IP: *.home.cgocable.net 01.02.02, 05:26
        To lustro to jakby nasza swiadomosc, a co jest po drugiej stronie lustra? Ten
        sam trojwymiarowy swiat ?
        To, co widzimy, to tylko to, co chcemy widziec. A wiec jest to szczegolne
        lustro. Lustro naszych zyczen.Ale skoro tyle osob przeglada sie w tym lustrze,
        to pewnie kazda ma cos do powiedzenia w sprawie swoich zyczen? I nie wszyscy sa
        tacy, jakich chcielibysmy ich widziec..A moze tych luster jest wiecej? Bo ja na
        przyklad chcialabym miec takie swoje prywatne lustereczko, ktorego nie
        lubilabym pozyczac, no, ale w koncu dla tych "specjalnych" moglabym sie nim
        podzielic.Nie lubie tloku, a przy zalozeniu, ze jest jedno lustro , wyobrazam
        sobie , jaki tlok i przepychanka tam panuje.Ja nie lubie tloku.
      • szary_ptak Re: LUSTRO 01.02.02, 07:57
        Gość portalu: mariposa napisał(a):

        > mi tez sie bardzo podoba. i chyba jest psychologicznie i logicznie udowodnione.
        >
        > naszla mnie przy okazji taka mysl:
        > czy to znacy ze (jedynie) samotnicy sa wyjatkowi?
        >
        > czy aby zmienic siebie, wystarczy zmienic otoczenie?
        >
        > czy swiadomosc pewnych zaleznosci daje nam mozliwosc manipulowania (wiem, ze
        > brzydkie slowo), ok kierowania soba i innymi?

        Czy to nie jest przypadkiem rozwiniecie powiedzenia: Pokaz mi swoich przyjaciol,
        a powiem Ci, kim jestes?

        Manipulowanie/kierowanie ...moze to zaczyna sie, gdy czlowiek znajacy te
        zaleznosci (czy ktos nie zna?) - ukrywa swoje cechy, otaczajac sie ludzmi
        zupelnie mu nie pasujacymi...
        Mozna tak? Och, oczywiscie. Na tym przeciez polega dzialalnosc policjanta w
        szeregach przestepczej organizacji...( i odwrotnie)
        A...rozni oszusci matrymonialni itp?

        Czy w zwiazku z tym kazdego nalezy podejrzewac o "zle zamiary"? Tak.
        Czy kazdy ma zle zamiary? Nie.

        Jak odroznic?
        Nie ma recepty.
        To ryzyko, ktore niesie ze soba kazde zaufanie.
        Samo zycie...

        Pozdrawiam.

        PS Moi Przyjaciele sa wspaniali...
        Chce wierzyc, ze...to w jakims sensie "odzwierciedlenie" mnie...;)
        • czarodziejka Re: LUSTRO 10.03.02, 01:59
          szary_ptak napisał(a):
          > Czy to nie jest przypadkiem rozwiniecie powiedzenia: Pokaz mi swoich
          > przyjaciol, a powiem Ci, kim jestes?

          "nie oceniajcie ludzi po ich przyjaciolach i znajomych, judasz mial wszak
          nienagannych"

      • miromirek Re: LUSTRO 02.03.02, 01:33
        Gość portalu: mariposa napisał(a):

        > czy to znacy ze (jedynie) samotnicy sa wyjatkowi?

        samtnicy otaczaja sie ksiazkami.
    • masaker Re: LUSTRO 01.02.02, 09:05
      Moim zdaniem to tragiczny banał - coś w stylu "rady kochanej cioci". Co jakiś czas ktoś wałkuje
      na forum temat lustro, maska, itp. A przecież najpiękniejsze w życiu jest właśnie to, że nie da się go
      tak jednoznacznie opisać, nie można znaleźć żadnej definicji czy zgrabnej metafory starczającej za
      całość opisu. Ja staram się być otwarty: rzeczy dzieją się po prostu, a nie - w wyniku działania jakichś
      prawd (nie mam na myśli np. grawitacji, bo w tym przypadku rzeczywiście, kiedy się człowiek
      przewróci, to boli go dupa i związek przyczynowo-skutkowy jest przejrzysty).

      chrum-chrum
      • szary_ptak Re: LUSTRO 01.02.02, 09:30
        masaker napisał(a):

        > Moim zdaniem to tragiczny banał - coś w stylu "rady kochanej cioci".
        A przecież najpiękniejsze w życiu jest właśnie to, że nie da się go
        > tak jednoznacznie opisać, nie można znaleźć żadnej definicji czy zgrabnej metaf
        > ory starczającej za całość opisu. Ja staram się być otwarty: rzeczy dzieją się
        po prostu, a nie - w wyniku działania jakichś prawd

        No, ale to tez jest jakies "opisanie" rzeczywistosci, swiata, jakas Twoja o tym
        "prawda"...czyz nie?
        Dlaczego akurat Twoje opisanie ma byc mniej banalne?
        Moze zreszta jest...nie wiem...Tyle juz slow, zdan, zostalo zapisanych, ze
        naprawde trudno uniknac banalu - w koncu jest nim kazde powtorzenie...(tak mi sie
        przynajmniej zdaje...)




        • masaker Re: LUSTRO 01.02.02, 09:43
          Nie będę się upierał, że to, co napisałem, jest tak genialne, że trzeba to czytać w postawie
          modlitewnej. Jasne - każdy ma swoją prawdę. Mnie chodziło o to, że nie należy się na nic nastawiać,
          na żadną ogólną regułę, prawdę, sens, itp., bo i tak życie zawsze "robi" w poprzek.
    • kwieto Re: LUSTRO 01.02.02, 11:11
      I tak i nie. Troche jak z tym zlodziejem, co bardzo chcial spotkac swietego, a
      jak go spotkal, to nie zauwazyl, bo zwrocil uwage wylacznie na jego kieszenie.

      Czyli - postrzegamy swiat przez perspektywe wlasnych sadow opinii i mozliwosci.
      Jestesmy w jakims (mniejszym lub wiekszym) stopniu determinowani przez nie. I
      tak, ktos kto nigdy nie byl bezinteresowny, nie uwierzy, ze jego znajomy robi
      cos bezinteresownie, natychmiast "rozbierze" w myslach jego uczynek i znajdzie
      w tym uczynku jakis zysk. Ktos kto nigdy nie kochal nie uwierzy w milosc jego
      kolegi do jakiejs dziewczyny - dla niego jest to falsz i obluda.

      Czyli nie tyle otaczamy sie ludzmi podobnymi do nas, co ZAUWAZAMY w nich cechy
      podobne do naszych, nie przyjmiemy do wiadomosci cech, ktore nie mieszcza sie
      nam w glowie. Jesli jestesmy agresywni - bedziemy uwazac za agresywnych naszych
      przyjaciol, jesli jestesmy otwarci - nasi znajomi wg nas tez beda otwarci,
      jesli jestesmy niesmiali - u przyjaciol wlasnie niesmialosc bedziemy
      najbardziej zauwazac (choc nie koniecznie tacy sa w istocie). Chyba stad ta
      teoria lustra. Oczywiscie to co widzimy w naszych znajomych to nie tylko
      "odbicie" naszych cech, jest tu tez pole na zauwazenie ich innosci. Tym wieksze
      im bardziej na ta innosc sami jestesmy otwarci...

      Pasuje tu tez takie powiedzienie zen: "Gdy uczen dojrzeje, spotyka mistrza". I
      to jest dokladnie tak, bo ow "niedojrzaly uczen" przechodzac kolo mistrza
      popatrzy na niego, postuka sie w czolo i powie "plecie androny". Dopiero gdy ow
      uczen "dojrzeje" rozwinie sie na tyle, by korespondowac jakos z mistrzem,
      rozumiec go - dopiero wtedy moze go zauwazyc, gdyz slowa mistrza nawiazuja do
      doswiadczen, przemyslen ucznia, slowem: sa w stanie sie porozumiec. Jesli
      takiej nitki porozumienia nie bedzie, nie bedzie mozliwy jakikolwiek kontakt
      miedzy uczniem a mistrzem.
      • masaker Re: LUSTRO 01.02.02, 13:07
        Hmm, kwieto, w zasadzie mówimy o tym samym. Pisząc o otwartości (a pisałem o otwartości?)
        miałem właśnie na myśli postawę typu: "zobaczymy, co z tego wyjdzie". A więc - spotykam kogoś
        (czyżbym znowu miał na myśli kobietę?) i nie nastawiam się z góry: "o kurwa, to miłość mojego życia"
        albo "to tylko bzykanie". Po prostu - myślę, czuję, robię. I patrzę, co z tego wychodzi. I tak z całą resztą -
        nie kombinuję, czy ktoś, kogo widzę, to lustro, maska czy kubeł brudów, tylko staram sie poznać
        człowieka. Nie spiesząc się, powoli, bez nerwów. Ostatnio stwierdziłem, że mam czas i jestem
        wyluzowany, co sprawia, że dostrzegam to, co jest, a nie - co mi się wydaje (nie mając rzecz jasna
        gwarancji, że nie jest na odwrót).

        chrummm...
        • kwieto Re: LUSTRO 01.02.02, 13:27
          Taaak... Tak czy siak mi sie zdarza, ze rozumiem pewne zdania, stwierdzenia
          dopiero po jakims czasie, kiedy do mnie dotrze to samo wrazenie, ktore opisywal
          autor - wczesniej sa to po prostu niezrozumiale grepsy. I odwrotnie, niektore
          rzeczy ktore kiedys traktowalem jako "odkrywcze" teraz sa stekiem bzdur...

          I tak jest ze znajomymi, czasem ludzi poznaje nagle od innej strony, inni staja
          sie nijacy, bo cecha ktora w nich widzialem nagle gdzies uciekla... Oni sie
          zmienili? Niekoniecznie, raczej moj punkt widzenia sie zmienil
        • szary_ptak Re: LUSTRO 01.02.02, 13:51
          masaker napisał(a):
          > nie kombinuję, czy ktoś, kogo widzę, to lustro, maska czy kubeł brudów, tylko s
          > taram sie poznać
          > człowieka. Nie spiesząc się, powoli, bez nerwów.

          Mnie sie to "lustro" kojarzy przede wszystkim z takim mniej wiecej czyms:
          wchodzisz na forum, czytasz, co ktos napisal i myslisz: ojej, to zupelnie tak jak
          ja...I piszesz o tym. Albo odwrotnie: czytasz i myslisz: ojejku, przeciez to
          nieprawda(czytaj: ja taki nie jestem, tak nie mysle) i..znowu o tym piszesz)...

          No i tak mniej wiecej wyglada nasze "przegladanie sie" w swiecie realnym:
          spotykasz kogos, widzisz, jak reaguje na pewne rzeczy...i albo go "popierasz"
          mowiac: masz racje, tez tak uwazam (ja, ja nie: ten X tez tak uwaza, choc i to
          niewykluczone...;), albo "olewasz", albo wrecz przeciwstawiasz sie jego
          zachowaniu...
          A kiedy masz ochote na dalsza znajomosc? To zalezy, co chcesz osiagnac...ale
          wydaje mi sie, ze krag przyjaciol tworzy sie z ludzi o podobnych cechach. Nie
          wszystkich, oczywiscie. Kazdy ma jakastam drabinke, hierarchie waznosci cech.

          I w tym chyba jest sedno...

          A moze nie...

          Pozdrowienia


          • masaker Re: LUSTRO - do Sz.ptaka 04.02.02, 10:11
            OK, wiem, jak to jest, kiedy odpalam jakiś wątek na forum i myślę sobie: "o, no właśnie" albo "co za
            idiota". Wchodzę w jakąś reakcję z kimś i coś z tego wynika albo nie. Tylko co to ma wspólnego z
            lustrem? Albo inaczej - uznając, że rozmowa z kimś otwiera przede mną mnie samego, można za lustro
            przyjąć praktycznie wszystko, np. spacer w lesie, jazdę samochodem, oglądanie telewizji, itp. W każdej
            tego rodzaju działalności można odkryć siebie, jeśli tylko komuś na tym zależy. O co się więc spieram? O
            to, że można owo "lustro" zastąpić słowem "życie" i znowu jesteśmy w domu. Ja rozumiem, że jest w
            człowieku tendencja do opisywania życia swojego i innych, ale redukując opis do zdania: "Życie to lustro"
            czy jakoś podobnie, nie dochodzimy do żadnych wniosków, czego dowodem niniejsza dyskusja. W sumie
            to takie mlenie ozorami. Chociaż jeśli przyjąć, że dyskusja sama w sobie jest wartością, to nie mam
            argumentów.

            Ostatnio zrobiłem się straszliwie męczący.

            chruuuummmmm!!!
    • zszywka Re: LUSTRO 01.02.02, 12:05
      bajeczka napisał(a):

      "Swiat jest jak lustro, w ktorym kazdy dostrzega swoje wlasne odbicie.
      W naszym otoczeniu postrzegamy glownie takich ludzi, ktorzy nosza przede
      wszystkim nasze wlasne cechy: nasze wady, przywary i zalety. Bo latwiej nam
      dostrzec ludzi posiadajacych nasze wlasne cechy, nawet jeslibysmy przed
      swiatem te nasze cechy ukrywali. I tak staja sie one widoczne poprzez
      otaczanie sie ludzmi, ktorzy te cechy nosza."

      rzeczywiście wspólne cechy jakie posiadają osoby będące naszym lustrzanym
      odbiciem są bardzo widoczne. wystarczy spojrzeć na nasze najbliższe otoczenie.
      podobne poczucie humoru, zainteresowania, itd, itd...
      pozdrawiam
    • Gość: Dora Re: LUSTRO IP: 212.244.205.* 01.02.02, 12:14
      >Swiat jest jak lustro, w ktorym kazdy dostrzega swoje wlasne odbicie.

      Konkretny człowiek może być jak lustro jeśli zrobi coś co nagle wydaje się
      dziwnie znajome i uświadamiam sobie że zrobiłam chyba kiedyś podobnie i
      zostałam odebrana przez innych tak jak on w tej chwili przeze mnie.

      >latwiej nam
      > dostrzec ludzi posiadajacych nasze wlasne cechy, nawet jeslibysmy przed
      > swiatem te nasze cechy ukrywali

      Ale w teorii że najłatwiej dostrzegani są ludzie najgłośniejsi i
      najpopularniejsi też coś jest. A może oni posiadają jakieś cechy uniwersalne,
      wspólne dla wszystkich?

      >I tak staja sie one widoczne poprzez
      > otaczanie sie ludzmi, ktorzy te cechy nosza."

      A przyciąganie się przeciwieństw?
    • vicca Re: LUSTRO 01.02.02, 13:01
      "Rzeczywiście tak jak księżyc,
      ludzie znaja mnie tylko z jednej
      jesiennej strony..."

      Która strona mnie odbija się w lustrze? A moze obie?
      I skoro lustro jest prawdą dla każdego człowieka, to w ilu lustrach odbija się
      nasze własne odbicie i czy nie ulega wtedy zniekształceniu?
      • p!aksamitna Re: LUSTRO 01.02.02, 15:07
        Hmmmm....kiedyś napisałam coś oczywistego i banalnego (być może dla
        niektórych), ale moje pierwsze skojarzenie z tematem "lustro" było takie - moze
        nie na temat, ale miałam potrzebę to tutaj wpisać.:

        "...Kochany, podaj mi rękę,
        zabiorę Cię na malutki spacer.
        Chcesz??
        .........
        Wiesz, gdzie jesteśmy?
        Przenieśliśmy się
        na drugą stronę lustra.
        Zobacz:
        jakaś para siedzi przy stole,
        Ona śmiesznie marszczy
        nosek i czoło,
        bo nie zgadza się z tym
        co On jej tłumaczy z przekonaniem.
        Za chwile jednak
        wybuchają .....śmiechem,
        choć Ona nadal się dąsa.
        Ale On ją bierze na kolana,
        przytula
        i czule głaszcze po włosach,
        co sprawia Jej ogromną przyjemność.
        Za chwile Jej buzia się wypogadza
        i na zgodę całują się
        namiętnie i dłuższą chwilę.
        Wstają od stołu.
        Biorą się za ręce
        i wychodzą z domu
        po zakupy...zawsze razem to robią,
        jak wiele innych rzeczy.
        Ale czekają ich jeszcze inne obowiązki:
        On musi umyć samochód,
        a Ona – posprzątać dom.
        A wieczorem...........?
        Wieczorem wspólnie robią kolację
        i przy świecach po raz kolejny
        wyznają sobie miłość.....
        na zawsze..........
        Każdy dzień przynosi im wiele radości
        ale i smutków,
        bo życie po tej drugiej stronie lustra
        wcale nie jest lepsze i łatwiejsze.
        Ale Oni mogą tam być RAZEM...

        A my....tutaj.....niestety nie.
        Czy podoba Ci się tamten świat?
        ................
        A może opowiesz mi o swoim...?
        Zaproś mnie na malutki spacer
        po drugiej stronie lustra..."

        pozdrawiam i Zycze miłego weekendu
        M.
        • Gość: Renka Re: LUSTRO aksamitne IP: *.home.cgocable.net 01.02.02, 23:36
          Czytam wszystkie posty, ale jeden zwraca moja uwage. Dlaczego? Bo jest jakis
          inny, a nawet powiedzialabym bezczelniej, jest klamstwem.., ktore nie rani ,
          ale jest takie przewrotne, ubrane w poezje i romantyczne.
          To nie lustro.To podgladanie cudzego szczescia , przez okno. Nikomu nic nie
          odbiera,zadnej prywatnosci nie narusza,a pokazuje ukochanemu jak mogloby byc..
          Przypomina mi sie, jak kiedys, wiele lat temu, z mezem i nasza malenka wowczas
          coreczka, blakalismy sie po ulicach wieczorem, zagladajac w oswietlone okna i
          marzac o swoim wlasnym oknie..Widzialam kobiety krzatajace sie w kuchni i
          zazdroscilam im,ze maja sie gdzie krzatac i bylo to takie naturalne.Pamietam
          jedno,tak malenkie mieszkanko,ze rower byl powieszony na scianie w kuchni, aby
          zaoszczedzic miejsca, wozek dziecinny, stol..
          Ja mysle, ze po drugiej stronie lustra jest to samo, co przed lustrem,nasz
          swiat realny.Swiat tych , ktorzy nie chca albo nie musza szukac iluzji.
          Czasem jest im dobrze z tym, czasem jest im obojetne . To tylko w lustrze jest
          nasza ILUZJA, tylko tam, jest ten nasz swiat, ktory naprawde chcemy miec
          wokolo siebie.
          • p!aksamitna Re: LUSTRO aksamitne 03.02.02, 00:20
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Czytam wszystkie posty, ale jeden zwraca moja uwage. Dlaczego? Bo jest jakis
            > inny, a nawet powiedzialabym bezczelniej, jest klamstwem.., ktore nie rani ,
            > ale jest takie przewrotne, ubrane w poezje i romantyczne.
            > To nie lustro.To podgladanie cudzego szczescia , przez okno. Nikomu nic nie
            > odbiera,zadnej prywatnosci nie narusza,a pokazuje ukochanemu jak mogloby byc..
            > Przypomina mi sie, jak kiedys, wiele lat temu, z mezem i nasza malenka wowczas
            > coreczka, blakalismy sie po ulicach wieczorem, zagladajac w oswietlone okna i
            > marzac o swoim wlasnym oknie..Widzialam kobiety krzatajace sie w kuchni i
            > zazdroscilam im,ze maja sie gdzie krzatac i bylo to takie naturalne.Pamietam
            > jedno,tak malenkie mieszkanko,ze rower byl powieszony na scianie w kuchni, aby
            > zaoszczedzic miejsca, wozek dziecinny, stol..
            > Ja mysle, ze po drugiej stronie lustra jest to samo, co przed lustrem,nasz
            > swiat realny.Swiat tych , ktorzy nie chca albo nie musza szukac iluzji.
            > Czasem jest im dobrze z tym, czasem jest im obojetne . To tylko w lustrze jest
            >
            > nasza ILUZJA, tylko tam, jest ten nasz swiat, ktory naprawde chcemy miec
            > wokolo siebie.


            Renko! kochana, czemu mnie atakujesz?
            Skoro coś jest iluzją, a ciebie to nie dotyczy, to dlaczego tak agresywnie
            reagujesz?
            Jesteś bardzo szczerą i prostolinijną osoba i fajnie. Ja też taka jestem, ale mam
            też swój własny świat, który nikomu krzywdy ni robi, a Tobie juz chyba najmniej,
            prawda?
            Serdecznie pozdrawiam i więcej wyobraźni, szkoda zdrowia na traktowanie go tak
            bardzo serio, czasami potrzeba takiego innego spojrzenia, nieco z humorem, czasem
            z dystansem, a czasem na odwrót - wtedy łatwiej ocenić, gdzie jest ta włąsciwa
            droga i nią iść. Wiesz, wydaje mi się, że jesteś idealistką, a tacy ludzie są
            często bardzo wrażliwi i niepowodzenia mogą ich przytłoczyć, wtedy warto mieć
            taki wentyl bezpieczeństwa, chocby pisanie wierszy...łatwiej się pogodzić z
            porażką i zacząć coś od nowa z czystą kartą...
            M.
            • Gość: Renka Re: aksamitna iluzja IP: *.home.cgocable.net 03.02.02, 17:56
              Alez, przepraszam, nie chcialam nic zlego.. Po prostu zobaczylam moje okno w
              twoim lustrze..:)
              • p!aksamitna Re: aksamitna iluzja 04.02.02, 08:45
                Gość portalu: Renka napisał(a):

                > Alez, przepraszam, nie chcialam nic zlego.. Po prostu zobaczylam moje okno w
                > twoim lustrze..:)

                To źle zobaczyłaś, bo ja widziałam w tym lustrze siebie i...
                a zresztą nie ważne, cieszę się niezmiernie, że moja twórczośc wywołała takie
                kontrowersje w Twojej duszy. To dobrze świadczy o mnie, że rozwijam się i nie
                piszę banalnie...dziekuje Ci Renko, nawet nie wiesz ile Ci zawdzieczam..;-))
                Pozdrawiam serdecznie wdzięczna za Twój krytyczny głos.. jak to miło mieć
                swiadomość, że przemiawia sie do uczuć, nawet jeśli zbiera się za to cięgi..)))
    • fragola Re: LUSTRO 01.02.02, 15:37
      Mam przyjaciółkę,która jest moim przeciwieństwem:inne usposobienie,inne
      problemy życiowe,zainteresowania.W otoczeniu też lubię ludzi,do których nie
      jestem podobna.Hmm,a może tylko tak mi się wydaje? Może mają oni "moje
      cechy",które w ich przypadku inaczej przekładają się na życie???Pomyślę o tym
      jeszcze...
      • Gość: donjuan Re: LUSTRO IP: 212.191.70.* 04.02.02, 09:00
        Kochani ! Skad wyscie sie tu wzieli ...tacy madrzy ?
        Czytam i ...wachluje uszami z wrazenia ! Pozdrawiam to
        swiatle pokolenie... dwudziestoparolatkow ?
        • p!aksamitna Re: LUSTRO 04.02.02, 10:07
          Gość portalu: donjuan napisał(a):

          > Kochani ! Skad wyscie sie tu wzieli ...tacy madrzy ?
          > Czytam i ...wachluje uszami z wrazenia ! Pozdrawiam to
          > swiatle pokolenie... dwudziestoparolatkow ?

          wow!
          a Tyś kto? Stuletni mędrzec?
          Nie cały kwiat młodzieży jest podgryziony przez robaka zepsucia;-)
          Pozdrawiam

          • donjuan Re: LUSTRO Do plaksamitna 04.02.02, 16:12
            Stuletni jeszcze nie ....ale medrzec chyba juz :-)))
            Szczerze was podziwiam ....Cala nadzieja w tych co nie
            sa wylacznie "wysoko wartosciowi biologicznie "
            ...:-))))
            • p!aksamitna Re: LUSTRO Do plaksamitna 04.02.02, 16:39
              donjuan napisał(a):

              > Stuletni jeszcze nie ....ale medrzec chyba juz :-)))
              > Szczerze was podziwiam ....Cala nadzieja w tych co nie
              > sa wylacznie "wysoko wartosciowi biologicznie "
              > ...:-))))

              a ja bardzo sobie cenię rozmowy z mędrcami;-)
              M.
    • Gość: fnoll Re: LUSTRO IP: *.bydgoska.krakow.pl 06.03.02, 20:48
      aaa, to w ten sposob ludzie generalnie lepiej kojarza hitlera hiz gandhi'ego?

      brrr...
      • szary_ptak Re: LUSTRO 07.03.02, 11:16
        Gość portalu: fnoll napisał(a):

        > aaa, to w ten sposob ludzie generalnie lepiej kojarza hitlera hiz gandhi'ego?
        >
        > brrr...

        Hmm...czy to nie daje do myślenia...że właśnie te dwie osoby przyszły Ci do
        głowy?...;-))

        • Gość: fnoll Re: LUSTRO IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.03.02, 11:01
          szary_ptak napisał(a):

          > Gość portalu: fnoll napisał(a):
          >
          > > aaa, to w ten sposob ludzie generalnie lepiej kojarza hitlera hiz gandhi'e
          > go?
          > >
          > > brrr...
          >
          > Hmm...czy to nie daje do myślenia...że właśnie te dwie osoby przyszły Ci do
          > głowy?...;-))
          >

          hmm... nie wiem co o tym myslec... ;)
          i nawet nie chce, bo jak bym cos myslal, to w koncu bym cos wymyslil, i to
          pomyslenie mogloby miec wplyw na dalsze myslenie, i tak kamyczek do kamyczka
          zebraloby mi sie na lawine - i zostalbym narodowym socjalista stosujacym asceze
          i bierny opor w celu oczyszczenia naszej ojczyny z elementow obcych

          a czy taka postawa spotkalaby sie ze chocby maluskim zrozumieniem?

          pzdr

          fnoll
    • czarodziejka Re: LUSTRO 10.03.02, 02:04
      bajeczka napisał(a):
      > "Swiat jest jak lustro, w ktorym kazdy dostrzega swoje wlasne odbicie.
      > W naszym otoczeniu postrzegamy glownie takich ludzi, ktorzy nosza przede
      > wszystkim nasze wlasne cechy: nasze wady, przywary i zalety. Bo latwiej nam
      > dostrzec ludzi posiadajacych nasze wlasne cechy, nawet jeslibysmy przed
      > swiatem te nasze cechy ukrywali. I tak staja sie one widoczne poprzez
      > otaczanie sie ludzmi, ktorzy te cechy nosza."

      to by bylo za piekne, by moglo byc prawdziwe ...
      egoisci spotykaliby egoistow (teraz wykorzystuja altruistow lub naiwnych)
      mordercy by nie mordowali (teraz biedne ofiary niczego sie nie spodziewaja)
      zlodzieje by nie kradli (skoro spotykaliby na swej drodze zlodziei, to ci
      wiedzieliby jak sie ustrzec)

      to by bylo za okrutne, by moglo byc prawdziwe ...
      niesmiali ludzie nigdy nie powinni miec nadziei, bo spotykaliby wylacznie
      niesmialych
      slabi nie mieliby sie na kim wesprzec, bo spotykaliby wylacznie slabych

      itede itepe

      .... moim skromnym zdaniem zycie nie lustrem


      • szary_ptak Re: LUSTRO 10.03.02, 20:20
        czarodziejka napisał(a):

        > bajeczka napisał(a):
        > > "Swiat jest jak lustro, w ktorym kazdy dostrzega swoje wlasne odbicie.
        > > W naszym otoczeniu postrzegamy glownie takich ludzi, ktorzy nosza przede
        > > wszystkim nasze wlasne cechy: nasze wady, przywary i zalety. Bo latwiej n
        > am
        > > dostrzec ludzi posiadajacych nasze wlasne cechy, nawet jeslibysmy przed
        > > swiatem te nasze cechy ukrywali. I tak staja sie one widoczne poprzez
        > > otaczanie sie ludzmi, ktorzy te cechy nosza."
        >
        > to by bylo za piekne, by moglo byc prawdziwe ...
        > egoisci spotykaliby egoistow (teraz wykorzystuja altruistow lub naiwnych)
        > mordercy by nie mordowali (teraz biedne ofiary niczego sie nie spodziewaja)
        > zlodzieje by nie kradli (skoro spotykaliby na swej drodze zlodziei, to ci
        > wiedzieliby jak sie ustrzec)
        >
        > to by bylo za okrutne, by moglo byc prawdziwe ...
        > niesmiali ludzie nigdy nie powinni miec nadziei, bo spotykaliby wylacznie
        > niesmialych
        > slabi nie mieliby sie na kim wesprzec, bo spotykaliby wylacznie slabych
        >
        > itede itepe
        >
        > .... moim skromnym zdaniem zycie nie lustrem


        Droga czarodziejko,
        to nie chodzi o to, ze spotykamy osoby nam podobne. Chdzi o to, że wsród tłumu
        osób anonimowych - dostrzegamy te, które w jakis sposób sie wyróżniają. Ale -
        jezeli jest dwie zupełnie różne osoby to kazda z nich dostrzeze i zapamieta z
        tego anonimowego tłumu kogo innego...tak mi sie wydaje. To tak, jak na forum -
        komus masz ochote odpisac, bo Ci odpowiada to, co pisze innemu, bo sie nie
        zgadzasz. Ale musi Cie cos zaintrygowac w wypowiedzi - prawda? A jeszcze z kim
        innym masz ochote prowadzic korespondencje prywatna...Dlaczego? Bo niektóre cechy
        uważa sie za wazniejsze a inne mniej wazne...Czy to do skrytykowania, czy do
        chwalenia...:-)))

        Pozdrawiam

        B.
        • czarodziejka Re: LUSTRO 11.03.02, 00:06
          szary_ptak napisał(a):
          > To tak, jak na forum -
          > komus masz ochote odpisac, bo Ci odpowiada to, co pisze innemu, bo sie nie
          > zgadzasz. Ale musi Cie cos zaintrygowac w wypowiedzi - prawda? A jeszcze z kim
          > innym masz ochote prowadzic korespondencje prywatna...Dlaczego? Bo niektóre
          > cechy uważa sie za wazniejsze a inne mniej wazne...

          cos w tym jest, musze to gleboko przemyslec ;o)))
          pzdrwm ;o)))) serdecznie i cieplo ;o)))

          ps. bylas "na" watku "nicki"?
          czy twoj nick .... chcialabys byc niezauwazona, siedziec cihutko w kaciku,
          zerkajac ciekawie ....? taka luzna interpretacja - mam nadzieje, ze nie urazilam
          niechcacy ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka