Dodaj do ulubionych

satelityzm

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 17:30
Oświeciło mnie :)

Kiedyś wydawało mi się zaskakujące, że są ludzie (tu, wirtualnie), dla
których sensem e-gzystencji jest wyłączne zajmowanie się kimś innym ;)

No bo, jakkolwiek lista satelitów nie za długa, to jednak wyrazista.
Czy ginger mógłby istnieć bez Jędrusia? Nie mógłby chyba, bo posty z Jędrkiem
nie związane w wykonaniu gingera niemal się nie pojawiają. Witold bez Jędrka
egzystować nie potrafił za bardzo, mimo że Jedrek mu taki eksperyment
umożliwił ;)))

Mokki beze mnie nie ma, tak jak - co ciekawsze - tej. Bo mokka ma ograniczone
możliwości, a ta jest jednak dość sprawna wydawałoby się ;)

Ale do rzeczy :)
Oświeciło mnie, że przecież identyczne zjawisko funkcjonuje w realu. Każdy
chyba zna jakąś matkę czy babkę, niepracującą zawodowo (co niczego jeszcze
nie determinuje) żyjącą cudzym życiem - dzieci mianowicie.

Pytanie za sto punktów: Przyczyna emocjonalna?

:)

pozdrawiam - tym goręcej, im wiecej klepek na stanie ;)
gf



Obserwuj wątek
    • Gość: az Re: satelityzm IP: *.magtel.net.pl 04.01.04, 18:07
      A czy oglądanie telenowel, teleturniejów i innych "barów" daleko odbiega od
      podanego przez Ciebie zjawiska?
      • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:10
        Odbiega, bo nie polega na interakcji. Ma całkowicie bierny charakter.
    • kwieto Re: satelityzm 04.01.04, 18:36
      > Mokki beze mnie nie ma, tak jak - co ciekawsze - tej. Bo mokka ma ograniczone
      > możliwości, a ta jest jednak dość sprawna wydawałoby się ;)

      To ze kogos nie ma na forum, to nie znaczy ze go nie ma w ogole :")
      Forum to nie caly swiat, wiesz?
      • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:54
        sorry, ale nikt takiej tezy nie postawił...

        rozumiem więc, ze uważasz, za normalne to, co robi na Psach np.mocca?
        czy uważasz za nienormalne, ale przyznanie mi racji nie wchodzi w grę?
        • Gość: Ethlinn Re: satelityzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:12
          Czyli o moc_cę ci chodzi...
          Napiszę tak: gdybym nie wiedziała dlaczego moc_ca pisze to co pisze, na pewno
          przyznałabym ci rację, że to nie jest normalne. Jednak ponieważ czytuję nie
          tylko jej posty, ale również twoje, poniekąd jej się nie dziwię. Może tego nie
          widzisz, ale ona pisze w podobnym stylu do twojego (co ciekawe pisze tak tylko
          w postach skierowanych do ciebie), i moze dlatego tak cię to denerwuje.
          Jeśli zaś chodzi o to co nazywasz życiem czyimś życiem, ja bym to nazwała
          raczej okazywaniem sympatii i antypatii. Również nie sądzę by moc_ca żyła
          czyimś tam życiem (niby twoim?), choćby dla tego że nie spędza tu specjalnie
          dużo czasu. Ja myślę, że ją (podobnie jak mnie na samym początku)
          zainteresowało twoje zachowanie, no a potem dała się wciągnąć w pyskówki z
          tobą, które zresztą chyba nieźle jej wychodzą, skoro udaje jej sie wyprowadzić
          cię z równowagi czy delikatniej mówiąc zdenerwować. Mozesz udawać ze ją
          olewasz, ale zakładanie takich wątków jak ten temu przeczy.
          • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:37
            Chyba nie bardzo się rozumiemy. mam nadzieję, że mokka w realu jednak mną nie
            żyje...Nie o tym mówimy. Mówimy o tym, że jestem dla niej jedyną atrakcją na
            forum - zajmuje się praktycznie tylko mną, podobnie jak ginger Jędrkiem na
            przykład. To mam na myśli mówiąc o satelityzmie. Wydaje mi się to głęboko
            nienormalne, zeby istnieć w jakiejś przestrzeni tylko celem rzygania. Wczoraj
            napisała pierwszy post od wielu tygodni na inny temat, ale miało to miejsce po
            tym, jak zaczęłam się z jej obsesji na moim punkcie naśmiewać :)

            Postawienie znaku równośći między stylem mućki i moim mówi dla mnie o Tobie
            więcej niż dużo :) choć po prawdzie, już to wiedziałam po twoim pierwszym
            poscie na Psach ;)

            Tak na prawdę nie o mokkę tu chodzi, tylko o analogie.
            Ten wątek nie jest wyrazem udawanego braku zainteresowania - nie zrozumiałaś :)
            Nie mam już zainteresowania dla treści jej postów, ale fascynuje mnie samo
            zjawisko i o tym jest ten wątek. Innymi słowy, odwracam się do kogoś plecami, a
            ten ktoś dalej do mnie dzwoni. Rozumiesz? :)

            Intrygują mnie przyczyny takiego mechanizmu, bo w gruncie rzeczy to jest
            fascynujące.
            • moc_ca Re: satelityzm 04.01.04, 19:48
              Gość portalu: Oleńka napisał(a):

              > Chyba nie bardzo się rozumiemy. mam nadzieję, że mokka w realu jednak mną nie
              > żyje...Nie o tym mówimy. Mówimy o tym, że jestem dla niej jedyną atrakcją na
              > forum - zajmuje się praktycznie tylko mną, podobnie jak ginger Jędrkiem na
              > przykład. To mam na myśli mówiąc o satelityzmie. Wydaje mi się to głęboko
              > nienormalne, zeby istnieć w jakiejś przestrzeni tylko celem rzygania. Wczoraj
              > napisała pierwszy post od wielu tygodni na inny temat, ale miało to miejsce
              po tym, jak zaczęłam się z jej obsesji na moim punkcie naśmiewać :)

              Biedna jesteś gf, biedna.
              Nie jesteś w stanie mnie obrazić i nie umiesz się ze mnie śmiać.Zbyt wielki
              kaliber jestem dla ciebie więc nie przypisuj sobie zasług które nie istnieją.

              >
              > Postawienie znaku równośći między stylem mućki i moim mówi dla mnie o Tobie
              > więcej niż dużo :) choć po prawdzie, już to wiedziałam po twoim pierwszym
              > poscie na Psach ;)

              Oto cała ty! Ten kto ośmieli się mieć inne zdanie niż ty jest dla ciebie
              goopkiem, matołkiem, łgarzem, krową itd., itd. Chore biedactwo jesteś i tyle.

              ps. Powołanie się na analogię z Imagine i Ginger jest świadectwem twojej
              megalomanii.Nie porównuj się z Imagine, plizzzzzzzzzzzzz, między wami jest
              kosmiczna przepaść cha, cha, cha
            • Gość: Ethlinn Re: satelityzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 20:01
              No, moja droga, pierwszy konkretny twój post do mnie skierowany;-P

              Ale po kolei:

              > Chyba nie bardzo się rozumiemy. mam nadzieję, że mokka w realu jednak mną nie
              > żyje...Nie o tym mówimy. Mówimy o tym, że jestem dla niej jedyną atrakcją na
              > forum - zajmuje się praktycznie tylko mną, podobnie jak ginger Jędrkiem na
              > przykład. To mam na myśli mówiąc o satelityzmie. Wydaje mi się to głęboko
              > nienormalne, zeby istnieć w jakiejś przestrzeni tylko celem rzygania.

              Tak. Ale... nie pomyślałaś że coś przecież jest tego przyczyną? Dalej piszesz,
              ze:

              > Nie mam już zainteresowania dla treści jej postów, ale fascynuje mnie samo
              > zjawisko i o tym jest ten wątek.

              Bardzo dobrze rozumiem, i o to właśnie mi chodziło gdy pisałam o jej (i moim)
              zainteresowaniu zjawiskiem jakim dla mnie (być moze dla niej też - jeśli sie
              mylę przepraszam) jesteś ty. Pomyśl, że to przecież może działać w dwie strony
              właśnie. Różnica między mną a nią polega na tym, że ja to sobie biernie
              obserwuję, a ona coś próbuje robić. Mam wrażenie (ale podkreślam, to tylko moje
              wrażenie) że ona próbuje naśladować twój styl pisania. Tu się nie ma o co
              obrażać:

              > Postawienie znaku równośći między stylem mućki i moim mówi dla mnie o Tobie
              > więcej niż dużo :) choć po prawdzie, już to wiedziałam po twoim pierwszym
              > poscie na Psach ;)

              To co łączy wasze posty, to wulgaryzm i brak szacunku do siebie nawzajem. Nie
              mnie cię uczyć kultury, ale nie powiesz chyba żeby ubliżanie sobie nawzajem
              było w porządku... nie pisz że ktoś zasługuje na takie traktowanie, bo to
              nieprawda. Nie porównuję waszych poglądów, opinii na różne tematy, bo o nich
              mowy w waszych postach do siebie w ogóle nie ma.

              > Intrygują mnie przyczyny takiego mechanizmu, bo w gruncie rzeczy to jest
              > fascynujące.

              Owszem jest. Ale dla mnie równie interesujące jest twoje zaangażowanie w
              niszczenie moc_ci.
              • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 20:18
                > No, moja droga, pierwszy konkretny twój post do mnie skierowany;-P

                Sądzę, że niewiele moich postów do Ciebie skierowanych przeczytałaś ;)


                > Tak. Ale... nie pomyślałaś że coś przecież jest tego przyczyną?

                Nie wiem, czy wiesz, ale wszystko ma swoją przyczynę ;)
                Na przykład gwałciciele często wskazują za krótką kieckę ofiary jako przyczynę
                swojego czynu ;)

                Nie, Ethlin - różnica między mokką a Tobą polega na tym, że ty zajmujesz się
                innymi ludźmi i innymi sprawami, co nas łączy ;)
                Rozumiesz? Mnie nie dziwi to, że ginger daje gwałtowny wyraz swojemu brakowi
                akceptacji Jędrka, a mokka mnie, tylko obsesyjność tych zachowań polegająca na
                tym, że niczym innym się nie zajmują.

                Jest to szczególnie zabawne w kontekście próżności tego "coś próbuje robić",
                ponieważ nie sądzisz chyba, że Jędrek lub ja coś w sobie zmienimy z takiego
                powodu, że gingerowi lub mocce się nie podobamy? :)

                Nikt się nie obraża :)
                Styl mokki jest co najwyżej karykaturą mojego ;)

                Podstawowy problem polega na tym, że mokka jest obsesyjnie wulgarna, a jej
                polszczyzna kiepska. Jeśli widzisz to samo w postach mokki, co w moich, to dla
                mnie bardzo wiele mówi to o Tobie. I nie ma o co się obrażać :)
                • Gość: Ethlinn Re: satelityzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 20:48
                  > Sądzę, że niewiele moich postów do Ciebie skierowanych przeczytałaś ;)

                  Eee no trochę ich przeczytałam;-P

                  > Rozumiesz? Mnie nie dziwi to, że ginger daje gwałtowny wyraz swojemu brakowi
                  > akceptacji Jędrka, a mokka mnie, tylko obsesyjność tych zachowań polegająca
                  na
                  > tym, że niczym innym się nie zajmują.

                  Być może nie zajmują się czym innym tu na forum (jakkolwiek głowy nie dam sobie
                  uciąć bo nie czytam wszystkich wątków), ale biorąc pod uwagę czas jaki tu
                  spędzają można sądzić, że jednak mają swoje życie, i nie żyją jedynie życiem
                  osób przez ciebie wymienionych. W jakimś stopniu pewnie tak, ale bez przesady...

                  > Jest to szczególnie zabawne w kontekście próżności tego "coś próbuje robić",
                  > ponieważ nie sądzisz chyba, że Jędrek lub ja coś w sobie zmienimy z takiego
                  > powodu, że gingerowi lub mocce się nie podobamy? :)

                  Przez "coś próbuje robić" nie mam na myśli próby zmieniania ciebie przez
                  moc_cę. Nie sądzę by o to jej chodziło, ja myślę, ze ona próbuje walczyć z tobą
                  twoją bronią po prostu. To że komuś sie nie podobamy nie jest powodem by się
                  zmieniać (zresztą nie zmieniamy sie dla kogoś chyba, ale właśnie dla siebie),
                  ale jeśli kilka osób zarzuca nam to samo, to może warto chociaż nad tym
                  pomyśleć? Jestem ciekawa (naprawdę ciekawa, nie złośliwa tutaj akurat) czy
                  zastanowiłaś się kiedykolwiek nad tym co kilka osób już ci powiedziało: że
                  szydzisz z ludzi, że ich obrażasz, nie szanujesz, przekręcasz ich wypowiedzi i
                  nie potrafisz przyznać się do błędu.
                  No ale idźmy dalej:

                  > Styl mokki jest co najwyżej karykaturą mojego ;)

                  Możliwe, możliwe, ale możliwe również że o to jej właśnie chodzi...

                  > Podstawowy problem polega na tym, że mokka jest obsesyjnie wulgarna, a jej
                  > polszczyzna kiepska. Jeśli widzisz to samo w postach mokki, co w moich, to
                  dla
                  > mnie bardzo wiele mówi to o Tobie. I nie ma o co się obrażać :)

                  Nie wiem czy wasza polszczyzna jest kiepska (błędów ortograficznych nie
                  robicie - to już chyba i tak wiele;-) Jeśli zaś chodzi o wulgarność - hmm...
                  myślę że akurat pod tym względem jedna drugiej wcale nie ustępuje. Czy możesz o
                  sobie powiedzieć że w swoich postach nie jesteś wulgarna? (żeby było jasne -
                  nie mówię o wszystkich postach, ale o dużej ich części)

                  Ja się nie obrażam, najwyżej mogę kogoś znielubić;-)
                  • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:24
                    > Być może nie zajmują się czym innym tu na forum (jakkolwiek głowy nie dam
                    sobie
                    >
                    > uciąć bo nie czytam wszystkich wątków),

                    dlaczego więc, skoro mało czytasz, zakładasz, że jest inaczej?
                    jest niestety dokładnie tak i to jest sedno tego, co chcę powiedzieć


                    > ale biorąc pod uwagę czas jaki tu
                    > spędzają można sądzić, że jednak mają swoje życie, i nie żyją jedynie życiem
                    > osób przez ciebie wymienionych. W jakimś stopniu pewnie tak, ale bez
                    przesady..

                    annie, czy ty mnie naprawde nie rozumiesz???

                    wyobraź sobie, że codziennie idziesz do pubu, i w tym pubie ciągle szarpiesz za
                    włosy jedną klientkę i nic innego nie robisz :)
                    niewątpliwie twoje życie nie sprowadza się wówczas w całości do relacji z tą
                    klientką, niemniej nie da się powiedzieć, że wszystko ok z twoją głową :)

                    o "tej samej" rzekomo broni juz pisałam - odsyłam do postów wyżej

                    kiedyś też pisałam o wadze cudzych opinii
                    podlinkuję zaraz, bo mi sie nie chce powtarzać :)

                    szczerze mówiac patrzę na ludzi przez pryzmat ich zgody lub nie zgody na to, co
                    zaraz wrzucę - to znaczy wszyscy, których szanuję, demonstrują de facto podobną
                    postawę
                    • Gość: Oleńka link a propos wagi cudzych opinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:29
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8585631
                      • Gość: Ethlinn Re: link a propos wagi cudzych opinii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:59
                        No i cholera dałam się zrobić;-)
                        Trzeba było mnie uprzedzić że mam czytać tylko pierwszy post! Czytam ja dalej
                        czytam a tam jakieś pierdoły;-P

                        To co mi sie nasuwa po przeczytaniu, to to, że zazwyczaj jednak osoby które
                        lubimy nie wytykają nam naszych wad, lub robią to rzadko. Zresztą - nawet
                        jeśli - czy bierzesz ich słowa do siebie? Nieważne zresztą, głowa mnie boli, to
                        co piszę odbija sie jak groch o ścianę, to bez sensu. Spadam
                        • Gość: Oleńka Re: link a propos wagi cudzych opinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:05
                          Zawsze biorę poważnie zdanie tego, kogo szanuję.

                          Nie postrzegam tez ludzi przez pryzmat zgodności z moim zdaniem - gdyby tak
                          było, nie mogłabym lubić ani Ryba ani Jędrusia, ani Malwiny ani Marusi ani
                          (może już skończę, bo rzeczywiście, po tresci twoich postów widać, że cię głowa
                          boli ;)))
                    • Gość: Ethlinn Re: satelityzm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:34
                      > szczerze mówiac patrzę na ludzi przez pryzmat ich zgody lub nie zgody na to,
                      co
                      >
                      > zaraz wrzucę - to znaczy wszyscy, których szanuję, demonstrują de facto
                      podobną
                      >
                      > postawę


                      Przeciez to oznacza, że jesli ktoś sie z tobą w czymś nie zgadza nie zasługuje
                      na szacunek! Naprawdę tak uważasz??? Mam nadzieję że zbyt pohopnie to
                      napisałaś, albo że ja źle cię rozumiem.

                      • Gość: Oleńka Ethlinn...czytaj co jest napisane, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:40
                        a nie co chciałabyś, żeby było, bo mi się nawet odpowiadać na takie głupoty nie
                        chce :)

                        napisałam wyraźnie, że chodzi o stosunek do konkretnej sprawy!
                        tej, którą masz w linku wyżej.
                        • Gość: Ethlinn Re: Ethlinn...czytaj co jest napisane, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:46
                          > a nie co chciałabyś, żeby było,

                          ?????????????????? A co ja chcę żeby było????????

          • moc_ca [...] 04.01.04, 19:38
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • kwieto Re: satelityzm 04.01.04, 19:17
          > rozumiem więc, ze uważasz, za normalne to, co robi na Psach np.mocca?

          Chodzi Ci o reakcje na Ciebie? Nie, tak samo jak nie uwazam ze jest normalne to co robisz Ty (np.
          zakladasz ciagle watki na jej czesc)
          Kto tu jest satelita? Ten co watki zaklada, czy ten co wywolany do tablicy na nie odpisuje?
          A moze uklad podwojny, samonapedzajacy sie?

          > czy uważasz za nienormalne, ale przyznanie mi racji nie wchodzi w grę?

          Kiedy Ty sama nie pozwalasz sobie przyznac racji!
          Za bardzo schematyczne to co mowisz, by mozna bylo sie z tym zgodzic, po prostu.
          Iskra racji jest, owszem, ale zwykle w tak krzywym zwierciadle, ze oczy bola :(

          Przeciez osoby o ktorych mowisz na forum prawie nie funkcjonuja...
          Za to Ty wspominasz je ciagle, zakladasz watki specjalnie z ich powodu, ponownie pytam - kto
          satelita?
          Ten kto wchodzac na forum z rozrzewnieniem patrzy na zainteresowanie swoja osoba i odpowiada
          na posty na swoj temat, czy ten kto te posty wpisuje?

          Znasz bajke o dwoch mnichach?
          • Gość: Oleńka kwieciu, weż się raz zleetuj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:44
            czemu ja mam ci to wszystko jak chłop krowie na rowie w kółko tłumaczyć?
            mam wrażenie, że doskonale wiesz, co jest grane, tylko masz upodobanie to
            takich specyficznych zabaw...

            nie mówimy o mokce - to tylko przykład...

            zapytam więc tak: czy uważasz, za normalne to, co kilka tygodni temu odstawiał
            tu Witold w stosunku do Jędrka?

            nie pytam o zasadność odpowiadania na czyjś post, tylko o zasadność takiego
            rodzaju egzystencji: nic cię innego na forum nie interesuje poza 1 osobą, ta
            osoba ci nie odpowiada, a ty dalej się do niej dopisujesz, przy czym 100%
            treści twoich postów to komentarz na temat tej osoby?

            ciekawe, ze ty tak nie robisz, a przecież permanentnie się ze mną we wszystkim
            nie zgadzasz o niecheci nie wspominając? nie e-zyjesz jednak moją skromną osobą?

            niżej zdefiniowałam satelitę.
            • kwieto Witold i Andrzej 04.01.04, 19:58
              No dobrze, Witold na Psychologii pojawia sie glownie po to by skomentowac Andrzeja, Ale czy to
              akurat przejaw bycia satelita? Nie powiedzialbym, Witold udziela sie tez na innych forach
              wyborczej, gdzie Andrzej nie bywa. Tu wpada rzadko (Witold), bywa bardziej z doskoku.

              Ja bym mowil bardziej o nienawisci niz satelityzmie.
              Dlatego przyklad uznaje za nietrafiony, po prostu.

              Poza tym, mowimy o satelityzmie, czy o konkretnych osobach ktore sa/nie sa satelitami?
              Bo o satelityzmie ciekawie mowi Richelieu.
              Sam temat jest zreszta (nie obraz sie) dosc banalny - przesada w kazdym kierunku jest
              niewskazana. Powody satelityzmu? Mozemy sie tylko domyslac. Fascynacja, nadopiekunczosc, chec
              kontroli, magnetyzm przyciagajacego satelite obiektu... to tylko kilka, wymyslonych na poczekaniu.
              • Gość: Oleńka Re: Witold i Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 20:08
                Dobrze, dobrze, myśl dalej o powodach...
                Nie bez kozery pytam Ciebie - kiedyś zadeklarowałeś pokrewne zainteresowanie
                powodami obecności ludzi na Psach.

                Inne fora nie mają znaczenia, bo to inne mikroświaty.
                Ostatecznie człowiek funkcjonuje w setkach, także realnych mikroświatów.
                Aczkolwiek ciekawe, czy na innych forach np. Witold jest też satelitą kogoś
                innego.

                Innymi słowy, czy istnieją cechy osobowościowe, które sprawiają, że w
                sprzyjających warunkach, prawdopodobieństwo, że jednostka zostanie satelitą
                jest wysokie czy też to kompletny przypadek?

                • kwieto Re: Witold i Andrzej 04.01.04, 20:19
                  > Dobrze, dobrze, myśl dalej o powodach...
                  > Nie bez kozery pytam Ciebie - kiedyś zadeklarowałeś pokrewne zainteresowanie
                  > powodami obecności ludzi na Psach

                  Poprawka - powodami takich czy innych zachowan ludzi na FPsy

                  > Inne fora nie mają znaczenia, bo to inne mikroświaty.
                  > Ostatecznie człowiek funkcjonuje w setkach, także realnych mikroświatów.
                  > Aczkolwiek ciekawe, czy na innych forach np. Witold jest też satelitą kogoś
                  > innego.

                  No niezupelnie, jesli idzie o to czy nie maja znaczenia. Bo nawet jesli w jedno miejsce zagladam
                  wylacznie z powodu jakiejs osoby, to nie znaczy ze jestem satelita tego kogos. Jesli raz na tydzien
                  zajrze na jakies forum wylacznie po to by z kims pogadac, to jestem satelita czy nie? Jestem
                  wylacznie dla tej osoby, z drugiej strony, per saldo poswiecam jej mikroskopijna czastke mojego
                  czasu.
                  Innymi slowy - uwazam ze "mocniejsze" moze byc czyjes srednie a ciagle zainteresowanie, niz
                  calkowite i wylaczne, ale robione "z doskoku"

                  > Innymi słowy, czy istnieją cechy osobowościowe, które sprawiają, że w
                  > sprzyjających warunkach, prawdopodobieństwo, że jednostka zostanie satelitą
                  > jest wysokie czy też to kompletny przypadek?

                  Raczej sytuacyjne, niz osobowosciowe. Mysle ze odzegnywanie sie w stylu "nigdy nie bede satelita"
                  byloby strasznie naiwne.
                  • Gość: Oleńka Re: Witold i Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:15
                    > Poprawka - powodami takich czy innych zachowan ludzi na FPsy


                    tym bardziej!


                    > No niezupelnie, jesli idzie o to czy nie maja znaczenia. Bo nawet jesli w
                    jedno
                    > miejsce zagladam
                    > wylacznie z powodu jakiejs osoby, to nie znaczy ze jestem satelita tego
                    kogos.
                    > Jesli raz na tydzien
                    > zajrze na jakies forum wylacznie po to by z kims pogadac, to jestem satelita
                    cz
                    > y nie?


                    Po pierwsze mówimy o codziennej obecności, po drugie nie o "z kimś pogadać"
                    tylko żeby kogoś - ekskjuzlemot - obrzygać.

                    Więc jeśli z kimś gadasz, nawet jeśli tylko z nim, to raczej przypomina reakcję
                    uczeń-mistrz (abo uczeń-uczeń ;)) ale z patologią czy obsesją nie ma to związku
                    raczej.


                    > Jestem
                    > wylacznie dla tej osoby, z drugiej strony, per saldo poswiecam jej
                    mikroskopijn
                    > a czastke mojego
                    > czasu.
                    > Innymi slowy - uwazam ze "mocniejsze" moze byc czyjes srednie a ciagle
                    zaintere
                    > sowanie, niz
                    > calkowite i wylaczne, ale robione "z doskoku"

                    tylko, ze takie na Psach miejsca nie ma :)


                    >
                    > > Innymi słowy, czy istnieją cechy osobowościowe, które sprawiają, że w
                    > > sprzyjających warunkach, prawdopodobieństwo, że jednostka zostanie satelit
                    > ą
                    > > jest wysokie czy też to kompletny przypadek?
                    >
                    > Raczej sytuacyjne, niz osobowosciowe. Mysle ze odzegnywanie sie w
                    stylu "nigdy
                    > nie bede satelita"
                    > byloby strasznie naiwne.

                    No właśnie, chce wiedzieć, czy mi to grozi ;)
                    Naprawdę uważasz ze każdy jest w równym stopniu zagrożony satelityzmem i
                    wyzwolenie takiej postawy zależy wyłącznie od sprzyjających bądź nie
                    okoliczności?

                    Drastyczna analogia - myślisz, że faszyzm w XX-wiecznych Niemczech był
                    przypadkowy? Albo precyzyjniej: spowodowała go sytuacja gospodarcza?

                    Ja się z tym nie zgadzam (nie ja pierwsza). Tak jak sytuacja była akuszerem
                    faszyzmu, a powody leżą gdzie indziej, tak Jedrek jest nie powodem tylko
                    pretekstem dla zachowań Witolda, a ja - mokki.
                    • kwieto Re: Witold i Andrzej 04.01.04, 22:44
                      > Po pierwsze mówimy o codziennej obecności, po drugie nie o "z kimś pogadać"
                      > tylko żeby kogoś - ekskjuzlemot - obrzygać.

                      Tylko czy Twoje d'oborowe slownictwo w wypowiedziach skierowanych do niej, nie jest tym
                      samym?
                      Odpieram ewentualne tlumaczenie sie - nie wazne kto zaczal (nie pamietam, szczerze
                      powiedziawszy), ale nawet jesli byla to ona (choc mam podstawy by w to watpic), to juz
                      odrzygiwanie sie na nia swiadczy wylacznie o Tobie.

                      > Więc jeśli z kimś gadasz, nawet jeśli tylko z nim, to raczej przypomina reakcję
                      > uczeń-mistrz (abo uczeń-uczeń ;)) ale z patologią czy obsesją nie ma to związku
                      > raczej.

                      Nawet jesli przebywam w danym miejscu wylacznie dla tej konkretnej osoby?
                      Gdzie wiec granica obsesji? Bo przeciez nie w obrzygiwaniu chyba?

                      > tylko, ze takie na Psach miejsca nie ma :)

                      Jestes pewna? Na jakiej podstawie?


                      > No właśnie, chce wiedzieć, czy mi to grozi ;)
                      > Naprawdę uważasz ze każdy jest w równym stopniu zagrożony satelityzmem i
                      > wyzwolenie takiej postawy zależy wyłącznie od sprzyjających bądź nie
                      > okoliczności?

                      Powiem inaczej - uwazam, ze daloby sie wytworzyc taki "uklad sil" czysto zewnetrznych, zeby ktos
                      stal sie czyims satelita. Zapewne dla kazdego czlowieka ten "uklad" musialby byc inny.


                      > Drastyczna analogia - myślisz, że faszyzm w XX-wiecznych Niemczech był
                      > przypadkowy? Albo precyzyjniej: spowodowała go sytuacja gospodarcza?

                      Gospodarcza?
                      Na pewno nie tylko. Zacytuje tu ladna rzecz, a propos:

                      "Ratunek przed rewolucją leży w tym, aby ludziom dać pracę i bezustanne zajęcie, które by ich
                      chroniło przed nudą. Dla spokoju rządu czas wolny i odpoczynek jest jak najbardziej szkodliwy -
                      to on właśnie rodzi "niebezpieczną sztukę", "podejrzane idee" i stanowi impuls do szukania nowych
                      rozrywek"

                      Innymi slowy - faszyzm byl wynikiem niepokojow spolecznych. A takze np. konformizmu, od
                      ktorego nikt nie jest calkowicie wolny.
                      Zachecam do obejrzenia filmu "Goodbye Lenin", tam widac mniej wiecej w czym rzecz. Syn, by
                      uchronic matke od stresu odtwarza dla niej calkowicie warunki komunistycznego NRD. Ciekawe sa
                      reakcje otoczenia - uwazaja to za smieszne, wariackie, wysmiewaja - a jednak podporzadkowuja
                      sie jego woli...
                      • Gość: Oleńka ani mi sie śni tłumaczyć się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:52
                        nie jest tym samym - jesli uważasz, ze jest (jakkolwiek mam wątpliwość co do
                        motywacji owego "uważania"), pozwolisz, ze zacytuję, "świadczy to o tobie".

                        ale nie o tym przecież jest ten wątek, szkoda że spychjasz go w ta stronę :(


                        > Nawet jesli przebywam w danym miejscu wylacznie dla tej konkretnej osoby?
                        > Gdzie wiec granica obsesji? Bo przeciez nie w obrzygiwaniu chyba?

                        Nie wiem gdzie jest granica, ale wiem co jest obsesją, a co nie.
                        Jeśli zaczniesz polowac na posty jakies panienki i pod każdym pisac "kocham
                        cię", to bedzie to obsesja tego samego rodzaju, tyle, że z przeciwnym znakiem.

                        Re faszyzm: użyłam "sytuacji gospodarczej" jako skrótu tego, o czym mniej
                        wiecej piszesz i z czym się nie zgadzam. Tzn. uważam ową sytuacje za
                        katalizator tylko - aż szkoda, że nie ja to wymyśliłam ;)
                        Przyczyna faszyzmu leży w pruskim modelu wychowania dzieci, ale o tym kiedy
                        indziej.
                        • kwieto Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) 05.01.04, 00:18
                          > nie jest tym samym - jesli uważasz, ze jest (jakkolwiek mam wątpliwość co do
                          > motywacji owego "uważania"), pozwolisz, ze zacytuję, "świadczy to o tobie".

                          Wiesz, to tak jak z rozwojem duchowym:
                          "Człowiek nieszlachetny za wszelką cenę dążący do rozwoju własnej osobowości przeszkadza tylko
                          innym. Jeśli użyje siły, zacznie jej nadużywać. Jeśli użyje pieniędzy, wywoła demoralizację
                          społeczeństwa"

                          > ale nie o tym przecież jest ten wątek, szkoda że spychjasz go w ta stronę :(

                          Coz, gdzie indziej w tym watku bardzo przyjemnie mi sie rozmawia na temat...

                          > Nie wiem gdzie jest granica, ale wiem co jest obsesją, a co nie.
                          > Jeśli zaczniesz polowac na posty jakies panienki i pod każdym pisac "kocham
                          > cię", to bedzie to obsesja tego samego rodzaju, tyle, że z przeciwnym znakiem.

                          Ale tu nadal nie wiemy kto jest powodem a kto przyczyna. Mozemy mowic o wspolnej obsesji.
                          Jesli obsesja jest odpisywanie na czyjes posty, tym bardziej kilkukrotne (mimo wycinan) zakladanie
                          watkow wylacznie po to by komus dokopac.


                          > Przyczyna faszyzmu leży w pruskim modelu wychowania dzieci, ale o tym kiedy
                          > indziej.

                          czy japonskiego i wloskiego rowniez?
                          Bez przesady, faszyzm to nie tylko Niemcy.


                          BTW, co z Polskim antysemityzmem? Amerykanskim rasizmem?
                          • Gość: Oleńka Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:38
                            > Coz, gdzie indziej w tym watku bardzo przyjemnie mi sie rozmawia na temat...

                            nie
                            popłynęliście w upełnie inna stronę

                            acz whatever U like
                            zostawiam Cię, żebyś mogł sie na tym skupić w 100%.

                            re faszyzm: japońskiego tak, włoskie realia czasu Benito zdecydowanie sie
                            różniły, polskiemu antysemityzmowi daleko do niemieckiego faszyzmu.
                            • kwieto Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) 05.01.04, 00:46
                              > re faszyzm: japońskiego tak

                              To znaczy japonski tez wynikiem pruskiego wychowania?

                              > włoskie realia czasu Benito zdecydowanie sie różniły

                              I? Jak to sie ma do Twej tezy o wychowaniu?

                              Przypominam, ze faszyzm to nie tylko panstwa OSI. Sympatyzowalo wielu, bardzo wielu.

                              > polskiemu antysemityzmowi daleko do niemieckiego faszyzmu.

                              A w sprzyjajacych warunkach?

                              A co z Amerykanskim rasizmem, zwlaszcza w czasach intensywnego importu niewolnikow?
                              • Gość: Oleńka Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:07
                                > > re faszyzm: japońskiego tak
                                >
                                > To znaczy japonski tez wynikiem pruskiego wychowania?

                                sorry, mnie taka dyskusja nie bawi :)
                                • kwieto Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) 05.01.04, 07:55
                                  > sorry, mnie taka dyskusja nie bawi :)

                                  Nie dziwie sie, ale mnie akurat tak. Bawi mnie absurd, zwlaszcza zslepiony.

                                  Wiec jak z tym pruskim drylem w przypadku Japonii?
                                  A jesli nie pruski dryl, to skad sie wzial faszyzm w kraju kwitnacej wisni?
                                  • Gość: Oleńka Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:15
                                    Może JK będzie miał fantazję zaspokoić Twoją ciekawość intelektualną...
                                    • kwieto Miejmy nadzieje... 06.01.04, 08:34
                                      i Ciagle to samo pytanie (jestem naprawde bardzo ciekaw) - czemu zaczynasz rozmowe na tematy,
                                      ktorych ani nie jestes w stanie pociagnac, ani za bardzo sie w nich nie orientujesz?
                                      • Gość: Oleńka Re: Miejmy nadzieje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 15:04
                                        W innym miejscu tego forum napisałam, na czym polega twoja megalomania -
                                        odsyłam do tego posta.

                                        Na JK bym nie liczyła serio. Ma ciekawsze zajęcia :)
                                        • kwieto Re: Miejmy nadzieje... 06.01.04, 22:35
                                          > W innym miejscu tego forum napisałam, na czym polega twoja megalomania -
                                          > odsyłam do tego posta.

                                          Wydawalo mi sie, ze rozmawiamy o pruskim drylu, a nie o megalomanii?
                                          Dlaczego tak unikasz prostej odpowiedzi na proste pytanie?
                                          Czyzby to bylo ponad sily?

                                          > Na JK bym nie liczyła serio. Ma ciekawsze zajęcia :)

                                          I tak trzymac :")
                        • jmx Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) 05.01.04, 00:33
                          Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                          > Przyczyna faszyzmu leży w pruskim modelu wychowania dzieci, ale o tym kiedy
                          > indziej.

                          Tylko?
                          • Gość: Oleńka Re: ani mi sie śni tłumaczyć się :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:40
                            Przyczyna Jmx - nie mylić z katalizatorem :)
                            • jmx ? nie rozumiem (n/txt) 05.01.04, 01:53

                              • Gość: Oleńka Nie dobijaj mnie, lalka ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:56
                                Jak Cie zdenerwuje boyfriend i wyładujesz złość na dziecku, które Ci nadepnęło
                                na bucik, to dziecko jest katalizator a boyfriend przyczyna :)

                                • jmx Re: Nie dobijaj mnie, lalka ;) 05.01.04, 02:00

                                  A gdzie tu faszyzm? Bo bucik prawy? ;-D
                                  • Gość: Oleńka aaaaaaa.... :DDDDDDDDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 02:04
                                    boyfriend - pruski dryl
                                    dziecko - sytuacja społ-gosp-pol
                                    twoje na dziecię nakrzyczenie - faszyzm

                                    aaaaaaaa.....
                                    to jest poważny wątek i proszę się nie wygłupiać ;DDDDDD

                                    poza tym to są Sławne Psy, więc prosze się nie wygłupiać do kwadratu :DDDDDDDD
                                    • jmx aaaaaaa... kotki DDDDDDDDDDwa ;-) 05.01.04, 02:15

                                      Ja sobie pozwolę niezupełnie zgodzić z powyższym.
                                      A teraz dobranoc :-)
                                      • Gość: Oleńka dobranoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 02:16
                                        a pozwalaj sobie na co chcesz ;)))
    • Gość: Richelieu* Re: satelityzm IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 18:52
      Najważniejsze by zachować złoty środek pomiędzy bycem satelitą, a byciem
      wyalienowanym. Gdy jest się członkiem społeczeństwa to jest się zależnym od
      wymiany pomiędzy członkami tego społeczeństwa. Jednemu naturalnie potrzeba
      więcej, drugiemu mniej. Gorzej gdy zaczynamy wchodzić w skrajności, że albo
      nie potrzebny nam żaden człowiek albo żyć nie potrafimy bez drugiego. Satelitą
      można bć nienawidząc, ale i kochając, za każdym razem doprowadzając siebie do
      rozstroju na najmniejszy przejaw zmiany zachowania obiektu-matki.
      • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:58
        Więc wydaje mi się, że bycie satelitą jest znacznie żałośniejsze niż
        wyalienowanie.

        Szczerze mówiąc satelici budzą we mnie głównie współczucie.
        Natomiast w osobności jest jakiś rodzaj szlachetności. W tej z wyboru
        naturalnie. Bo ta z konieczności...No właśnie - może to ona prowadzi do
        satelictwa typu agresywnego? ;)
        • Gość: Richelieu* Re: satelityzm IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 19:16
          Wyalienowanie tylko dlaczego? Może wynikać z zaburzeń psychicznych równie
          dobrze jak z ogromu wiedzy, które chcemy w ciszy przemyśleć, wysnuć wnioski, a
          z wniosków wysnuwać następne do końca życia.
          Satelita zaś. Masz rację, żałosne. tak wielkie włożenie swojego Ja do czyjegoś
          życia, że jest ok, dopóki relacje z drugim są w 100% poprawne. I matki wobec
          dzieci, i kobiety wobec partnerów, coraz częściej mężczyźni wobec partnerek.
          • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:25
            Czy źródłem satelityzmu może być zazdrość?
            Czy nie jest tak, że usiłująca ustawiać życie synowej teściowa jest w gruncie
            rzeczy zazdrosna o jej młodość i uczucia syna? Albo czy źródłem antyjędrusiowej
            obsesji Witolda nie jesteś Ty? ;)

            I co satelitę nakręca? Opór? Desinteressement? :)
            Czy mokkę nakręca to, że nie odpowiadam na jej posty? Czy teściową nakręca
            świadomość, że za jej plecami synowa karmi dziecko po swojemu?

            :)
            • moc_ca [...] 04.01.04, 20:02
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Richelieu* Re: satelityzm IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 20:25
              zazdrość, i najwyższy stopień egoizmu połączony z wydumaniem sobie posiadania
              na własność obiektu-matki. Odnośnie teściowych nadopiekuńczych, kij im w oko,
              to tak powszechny żałosny widok, że facet 30-letni nadal ma skarpetki prane,
              prasowane i układane w szafce, że teraz zwykło się mówić, że to jest normalne.
              Że powodem niesamodzielności jest zastój gospodarczy uniemożliwiający wyjście
              na swoje, zamiast taką samą wagę przykładać do nadopiekuńczych matek.
              Zazdrosna o uczucia, tak, bo gdy teściowa rodziła syna to sądziła, że urodziła
              SOBIE syna i, że ten syn będzie zawsze połączony z nią pępowiną.

              Ja źródłem antyjędrusiowej obsesji Witolda? Ja jestem anonimem, podejrzewam,
              że może mieć to straszne konsekwencje wobec faktu, że większość
              niezindetyfikowanych obiektów, niewyjaśnionych wybuchów w Baam zrobili ONI, a
              więc nieznani, anonimy.
              • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:04
                idą ciężkie czasy? ;)
                • Gość: Richelieu* Re: satelityzm IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 21:06
                  nie idą, zwichnęły nogę w kostce
                  • Gość: Oleńka Re: satelityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 21:16
                    na zawsze zwichnęły? ;)
                    • Gość: Richelieu* Re: satelityzm IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 21:47
                      e, na zawsze, nie ma nic na zawsze. dobry rehabilitant i po sprawie niestety
      • kwieto satelityzm a relacje 04.01.04, 19:05
        No wlasnie. Czy da sie uniknac "satelityzmu" zyjac w spoleczenstwie?
        W koncu cale zycie spoleczne to szereg relacji - ja zaleze od kogos, ktos zalezy ode mnie...
        Totalna niezaleznosc to zarazem totalna pustka wokol, brak wiezi emocjonalnych (nawet przyjazn
        czy proste lubienie jest przeciez rodzajem zaleznosci)

        • Gość: Oleńka Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:17
          czy ja niejasno satelityzm zdefiniowałam?

          satelityzm to nie antonim "braku więzi"

          satelityzm polega na tym, że ktoś obsesyjnie żyje pisarstwem 1 osoby, nie
          zabierając głosu na żaden inny temat
          dopisuje się do jej postów skierowanych do innych osób, przy czym wyłączną
          treścią tych dopisków jest osoba "wybrańca"

          no więc nie wstydź się i powiedz co myślisz o takiej działalności :)
          • kwieto Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... 04.01.04, 19:23
            > satelityzm polega na tym, że ktoś obsesyjnie żyje pisarstwem 1 osoby, nie
            > zabierając głosu na żaden inny temat
            > dopisuje się do jej postów skierowanych do innych osób, przy czym wyłączną
            > treścią tych dopisków jest osoba "wybrańca"
            >
            > no więc nie wstydź się i powiedz co myślisz o takiej działalności :)

            No ale ja pytam kto "zyje pisarstwem czyjejs osoby"?

            Ten kto w kolko kogos wspomina, zaklada watki specjalnie z jego powodu, czy ten kto na te watki
            odpowiada?

            Czy jesli odpowiem na czyjs post ktory sie do mnie odnosi, to stane sie satelita?
            Czy satelita bede zakladajac kilka watkow wylacznie po to by komus cos... bo ja wiem?
            "udowodnic"? po co?

            Przepychanki z Moc_ca zostaly zapoczatkowane przez Ciebie, i to przez Ciebie sa przeciez
            ciagniete. Podobnie z Ta_ - po co? Dlaczego?

            Odpisujac Richelieu mialem natomiast na mysli problem punktu widzenia. Kazda relacje da sie
            zdefiniowac jako jakis "satelityzm". Czy z tego cokolwiek wynika?
            • Gość: Oleńka Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:27
              > Przepychanki z Moc_ca zostaly zapoczatkowane przez Ciebie, i to przez Ciebie
              sa
              > przeciez
              > ciagniete. Podobnie z Ta_ - po co? Dlaczego?

              zakładam Twoją dobrą wolę, dlatego powiem tak: jesteś nieuważnym czytelnikiem
              tego forum.
              • kwieto Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... 04.01.04, 19:36
                Nie innej odpowiedzi sie spodziewalem :")

                Ale powiedz, powaznie, czy zakladanie watkow do Moc_ci i o Moc_ce nie jest wlasnie satelityzmem?
                Odpowiedz uzasadnij.
                • Gość: Oleńka Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:49
                  Czy ja się zajmuję tu tylko mokką?

                  Satelityzm nie polega na założeniu wątku o kimś, pliz...
                  • kwieto Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... 04.01.04, 20:02
                    Czasami mam wrazenie ze tak :")

                    > Satelityzm nie polega na założeniu wątku o kimś, pliz...

                    Jednego, tak.
                    Ale kilu z rzedu, dzien po dniu?
                    • Gość: Oleńka Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 20:22
                      Nie zakładam "kilku" ani nie "z rzędu".
                      To nie jest wątek o mokce - tylko o zjawisku, które mokka reprezentuje, jako
                      jedna z co najmniej kilku osób. Mam nadzieję, że wrócimy do właściwego tematu.

                      Poza tym, przywróciłam dziś swego rodzaju info dla mokki o moim
                      desinteressement, bo jak inaczej, jeśli nie sklerozą, wytłumacyć fakt, że
                      pojawiła się tu znów w tym samym celu, co wczoraj? ;)
                      • kwieto Re: Kwieciu, pliz, zrozum raz co czytasz... 04.01.04, 22:25
                        > Nie zakładam "kilku" ani nie "z rzędu".

                        Trzy wycieto, ten tez poniekad sprowadza sie do Twoich relacji z Moc_ca, to juz cztery.
                        Czy z rzedu? W kazdym razie, w serii, odstep mniej niz trzydniowy.

                        > To nie jest wątek o mokce - tylko o zjawisku, które mokka reprezentuje, jako
                        > jedna z co najmniej kilku osób. Mam nadzieję, że wrócimy do właściwego tematu.

                        O zjawisku juz mowilismy, uwazam ze jest w gruncie rzeczy banalne a sam temat malo odkrywczy.
                        Czy Moc_ca prezentuje zjawisko o ktorym mowisz - tego nie wiemy, bo nie znamy jej zycia poza
                        forum Psychologia. To ze na forum odpisuje wylacznie Tobie, o niczym nie swiadczy.

                        Ja sam bywam na kilku, czasem nawet kilkunastu forach dziennie. Aktywnie udzielam sie na moze
                        dwoch czy trzech.
                        No i nie samym forum czlowiek zyje, przeciez.

                        > Poza tym, przywróciłam dziś swego rodzaju info dla mokki o moim
                        > desinteressement, bo jak inaczej, jeśli nie sklerozą, wytłumacyć fakt, że
                        > pojawiła się tu znów w tym samym celu, co wczoraj? ;)

                        Nie sadzisz, ze wciskanie na sile (i z duzym uporem, troche Cie za ten upor podziwiam) komus
                        informacji, ze nie jest sie jego osoba zainteresowanym, swiadczy o czyms dokladnie przeciwnym?
                        :")
                        • Gość: Oleńka jeszcze raz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 22:59
                          wyrzućmy wiec mućkę na śmietnik i posłużmy się modelem.

                          codziennie przychodzisz do pubu (czyli nie jest to twoja wyłączna działalność)
                          i jedyne, co tam robisz, to kopiesz wybranego, wciąż tego samego klienta -
                          patologia czy nie?


                          > Ja sam bywam na kilku, czasem nawet kilkunastu forach dziennie. Aktywnie
                          udziel
                          > am sie na moze
                          > dwoch czy trzech.
                          > No i nie samym forum czlowiek zyje, przeciez.

                          to bardzo interesujace oswiadczenie w kontekscie twoich tez o zakresie cudzej
                          obecności na Psach ;D mersiboku za szczerość :))))))


                          > Nie sadzisz, ze wciskanie na sile (i z duzym uporem, troche Cie za ten upor
                          pod
                          > ziwiam) komus
                          > informacji, ze nie jest sie jego osoba zainteresowanym, swiadczy o czyms
                          doklad
                          > nie przeciwnym?
                          > :")

                          nie sądzisz, ze ten wątek nie jest dla mokki i nie sądzisz, że powinnam
                          namierzyć Js. i kopnąć go tam, gdzie jego plecy traca swoją szlachetną
                          linię? ;))))
                          • moc_ca [...] 04.01.04, 23:20
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • kwieto Re: jeszcze raz 05.01.04, 00:21
                            > codziennie przychodzisz do pubu (czyli nie jest to twoja wyłączna działalność)
                            > i jedyne, co tam robisz, to kopiesz wybranego, wciąż tego samego klienta -
                            > patologia czy nie?

                            Nie wiem. Dlaczego go kopie? Dlaczego on daje sie kopac?


                            > to bardzo interesujace oswiadczenie w kontekscie twoich tez o zakresie cudzej
                            > obecności na Psach ;D mersiboku za szczerość :))))))

                            Cala przyjemnosc po mojej stronie :")

                            > nie sądzisz, ze ten wątek nie jest dla mokki

                            Sadze. Jeszcze nie widzialem Twojego watku ktory nie bylby w podtekscie skierowany do kogos.

                            > i nie sądzisz, że powinnam
                            > namierzyć Js. i kopnąć go tam, gdzie jego plecy traca swoją szlachetną
                            > linię? ;))))

                            Dlaczego?
                            • moc_ca [...] 05.01.04, 00:33
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • kwieto Hahahahaha 05.01.04, 00:48
                                Niezle, niezle :")))
        • Gość: Richelieu* Re: satelityzm a relacje IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 19:20
          Satelityzm to skrajność. Żyje się w relacjach wymiany, ale zdrowe relacje to
          te, które można zastąpić innymi, które można modyfikować, zmniejszać,
          przenosić gdzie indziej i świat się od tego nie wali.
          co do totalnej pustki patrz odp. dla GF
          • kwieto Re: satelityzm a relacje 04.01.04, 19:33
            Tak, tylko ze wymiana niemal nigdy nie jest w proporcjach 1:1. Moze czasem, lecz chyba
            niezmiernie rzadko. Zatem pod satelityzm mozna podciagnac kazda relacje ktora nie jest wymiana
            doskonalej rownosci (przesadzam, wiem).

            Pytanie o poziom i glebokosc owego satelityzmu. Czy zainteresowanie np. problemami rodzicow,
            dzieci, jest satelityzmem? Albo glodnymi dziecmi w Etiopii?
            Zycie wylacznie cudzym zyciem moze byc zalosne, tak samo zreszta jak totalne wyalienowanie...
            • Gość: Oleńka Re: satelityzm a relacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 19:53
              Kwieto, do diabła, mówimy o sytuacji, kiedy ktoś kręci sie wokół jednej osoby i
              jest to praktycznie wyłączna działalność tego kogoś w jakimś miejscu.

              Za każdym razem kiedy jesteś w szkole, nie interesuje cię co mówią inni, tylko
              koncentrujesz się na pluciu na jedną osobę, mimo faktu, ze ta osoba odwraca się
              do ciebie plecami. Mniej więcej taki jest model.
              • kwieto Re: satelityzm a relacje 04.01.04, 20:09
                Zgadza sie, ale czy wylacznosc jest koniecznoscia? Nie czarujmy sie, Moc_ca pisze kilkanascie
                postow dziennie na forum, Ty kilkadziesiat. Jesli ona wspomni Cie w kazdym swym poscie to
                bedzie i tak mniej niz wtedy gdy Ty wspomnisz ja w co ktoryms.
                Czy Moc_ca mysli o Tobie gdy jej nie ma na forum? Trzeba by ja spytac, raczej nie sadze.
                Poza tym, pamietaj, ze od jakiegos czasu stanowisz swego rodzaju "atrakcje turystyczna" tego
                forum, wiec mozesz spodziewac sie podwyzszonego zainteresowania swoja osoba.

                Jenakze, gdy widze ostatnio zalozone przez Ciebie watki (w tym rowniez wyciete) to gros dotyczy
                Moc_ci wlasnie.
                Odpowiadasz na kazdy jej post.

                Juz sugerowalem uklad podwojny, najbardziej pasuje do waszej relacji :")
                • Gość: Oleńka Re: satelityzm a relacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 20:30
                  > Zgadza sie, ale czy wylacznosc jest koniecznoscia? Nie czarujmy sie, Moc_ca
                  pis
                  > ze kilkanascie
                  > postow dziennie na forum, Ty kilkadziesiat. Jesli ona wspomni Cie w kazdym
                  swym
                  > poscie to
                  > bedzie i tak mniej niz wtedy gdy Ty wspomnisz ja w co ktoryms.

                  Kwieto, doskonale wiesz, że to nie prawda, ani w sensie "sztuk" ani procentowo.
                  Owszem kilka razy (kilka!!!) dziennie piszę "mocca", bo znajduję przyjemność w
                  provokacji, jak słusznie Js. zauważył i o czym mocce powiedział :))))

                  Także nic nie będzie mniej.

                  Mnie natomiast martwi, że satelita nie ma innych zainteresowań.

                  W pewnym momencie Imagine zawiesił działalność publicystyczną na Psach? I co
                  się stało z Witoldem? Pamiętasz?



                  > Czy Moc_ca mysli o Tobie gdy jej nie ma na forum? Trzeba by ja spytac, raczej
                  n
                  > ie sadze.


                  Mam nadzieję, że nie, bo to by już wymiagało leczenie - i to nie
                  ambulatoryjnego...


                  > Poza tym, pamietaj, ze od jakiegos czasu stanowisz swego rodzaju "atrakcje
                  tury
                  > styczna" tego
                  > forum, wiec mozesz spodziewac sie podwyzszonego zainteresowania swoja osoba.
                  >
                  > Jenakze, gdy widze ostatnio zalozone przez Ciebie watki (w tym rowniez
                  wyciete)
                  > to gros dotyczy
                  > Moc_ci wlasnie.
                  > Odpowiadasz na kazdy jej post.

                  Hallo! Hallo! Nie odpowiadam na jej posty, bo ich nie czytam.

                  Nie chodzi o mnie :)
                  Jakoś inni nie zachowują się , jak mućka, ani też Jędrek nigdy nie pisał tyle,
                  ile ja. Stąd doszukiwanie się przyczyn w za krótkiej kiecce ofiary gwałtu
                  jest...hmmm...nierozsądne :)


                  >
                  > Juz sugerowalem uklad podwojny, najbardziej pasuje do waszej relacji :")

                  Tak. Gwiazda podwójna - olbrzym i karzeł ;)
                  • moc_ca [...] 04.01.04, 21:21
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • kwieto Re: satelityzm a relacje 04.01.04, 22:16
                    > Kwieto, doskonale wiesz, że to nie prawda, ani w sensie "sztuk" ani procentowo.

                    Policzylas?

                    > Owszem kilka razy (kilka!!!) dziennie piszę "mocca", bo znajduję przyjemność w
                    > provokacji, jak słusznie Js. zauważył i o czym mocce powiedział :))))

                    Prowokacja powtorzona n-razy nie jest juz prowokacja.
                    Powtarzasz sie, stad przypuszczenia co do satelityzmu.


                    > Mnie natomiast martwi, że satelita nie ma innych zainteresowań.

                    > W pewnym momencie Imagine zawiesił działalność publicystyczną na Psach? I co
                    > się stało z Witoldem? Pamiętasz?

                    Powtarzam kolejny raz - forum psychologia to jeszcze nie caly swiat :"))
                    Witold udziela sie na kilku forach, ma galerie zdjec (nie dotyczacych ani Imagine'a, ani
                    pozytywnego myslenia). Innych zainteresowan nie mozna mu wiec odmowic.
                    A ze nie okazuje ich na Psychologii? Jego pytaj, dlaczego.

                    Nawiasem tutaj masz przyklad dlaczego tak czesto nie zgadzam sie z Tym co piszesz - nie
                    dostrzegasz ilus niuansow, to co piszesz jest plaskie, schematyczne, bo omija iles aspektow takich
                    jak wyzej. Nie da sie ujac zycia w kilka prostych szablonow...


                    > Mam nadzieję, że nie, bo to by już wymiagało leczenie - i to nie
                    > ambulatoryjnego...

                    No widzisz. A ile czasu Moc_ca spedza na forum?
                    Nie obraz sie, ale rozmowa z Toba zwykle nie jest zbyt wymagajaca. Gdy dyskutuje np. z
                    Ziemiomorzem, musze sie skupic, zastanowic... to wymaga ciut czasu i energii. Gdy rozmawiam z
                    Toba, czesto robie jednoczesnie cos innego - sprzatam, skanuje zdjecia czy ksiazki, rozmawiam
                    przez GG... Forum traktuje wtedy jako przerywnik, wybieram tylko te tematy, ktore nie beda zbyt
                    zajmujace...


                    > Hallo! Hallo! Nie odpowiadam na jej posty, bo ich nie czytam

                    Odpowiadasz, przeciez wystarczy zajrzec w pierwszy z brzegu watek...
                    Zakladasz watki specjalnie z jej powodu...
                    Po co oszukujesz tam gdzie jest to blyskawicznie weryfikowalne?

                    > Tak. Gwiazda podwójna - olbrzym i karzeł ;)

                    Mam inne zdanie, ale nawet jesli - kto orlem, kto karlem?
                    • Gość: Oleńka Re: satelityzm a relacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 23:20
                      Tak, policzyłaś.

                      > Prowokacja powtorzona n-razy nie jest juz prowokacja.

                      ciekawa teza...
                      zwłaszcza w obliczu faktu, że działa, czyli wywołuje zamierzony skutek :)
                      więc jak to nie jest? jest :))

                      ku mojemu ogromnemu zresztą zdziwieniu...

                      nie ukrywam, ze fascynuje mnie, jak długo tak sie da, hihi


                      > Powtarzam kolejny raz - forum psychologia to jeszcze nie caly swiat :"))

                      o tym pisałam juz z 5 razy...
                      moze wreszcie byś przeczytał?

                      szkoda, ze nie śledziłeś postjędrusiowej kariery Witolda na Psach - śmiesznie
                      było :)



                      re niuanse: jesteś dziewczynką a ja chłopcem - wiesz dlaczego? :)

                      > No widzisz. A ile czasu Moc_ca spedza na forum?

                      na tym?
                      codziennie kilka godzin


                      > Nie obraz sie, ale rozmowa z Toba zwykle nie jest zbyt wymagajaca. Gdy
                      dyskutuj
                      > e np. z
                      > Ziemiomorzem, musze sie skupic, zastanowic... to wymaga ciut czasu i energii.
                      G
                      > dy rozmawiam z
                      > Toba, czesto robie jednoczesnie cos innego - sprzatam, skanuje zdjecia czy
                      ksia
                      > zki, rozmawiam
                      > przez GG... Forum traktuje wtedy jako przerywnik, wybieram tylko te tematy,
                      kto
                      > re nie beda zbyt
                      > zajmujace...

                      O waszej z ziemiomorzem dyskusji - o jej wadze intelektualnej - juz kiedyś
                      pisałam z Kvinną. Mam nadzieję, ze nie wziąłeś sobie tego do serca :)))

                      miałam nadzieję, że tamto twoje pisarstwo jest tak sobie "od niechcenia" ale
                      jeśli to efekt poważnego namysłu, to jestem wrecz przerażona...

                      mam nadzieję, że zartujesz - serio


                      > Odpowiadasz, przeciez wystarczy zajrzec w pierwszy z brzegu watek...
                      > Zakladasz watki specjalnie z jej powodu...
                      > Po co oszukujesz tam gdzie jest to blyskawicznie weryfikowalne?

                      a tak z ciekawości kwieto, ty celowo robisz z siebie błazna-idiotę?
                      zadeklarowałam wczoraj nieczytanie i od wczoraj nie czytam

                      zalozyłam wątek, bo widzę jej nick nieustannie obok mojego, nie sadzę, żeby
                      pisała tam, że mnie kocha - poinformuj mnie łaskawie, jeśli tak pisze - i tego
                      ten wątek dotyczy kwieto, obudź się i zrozum "niuans", bo robi sie nudno :(

                      powiem wiecej 3 czy 4 otworzyłam, bo inaczej nie da się skopiować linka

                      dalsza dyskusja chyba nie ma sensu
                      chyba że wymyslisz coś inspirującego
                      • kwieto Re: satelityzm a relacje 05.01.04, 00:43
                        > > Prowokacja powtorzona n-razy nie jest juz prowokacja.
                        >
                        > ciekawa teza...
                        > zwłaszcza w obliczu faktu, że działa, czyli wywołuje zamierzony skutek :)
                        > więc jak to nie jest? jest :))

                        Zamierzonym efektem sa watki-giganty pelne pyskowek? Nie czaruj.
                        Mam wiec uwierzyc, ze to jest jedyna forma dyskusji jaka uznajesz?

                        Jesli zas idzie o prowokacje - zieje nuda.
                        Nie zwrocilas ze Mocca korzysta z gotowego wzorca odpowiadajac na Twoje posty, jakby pisala "z
                        automatu", przeklejajac, z malymi poprawkami, gotowy tekst? Przeciez ona nawet nie musi sie
                        skupiac na tym co pisze, a Ty odpowiadasz!
                        Dziwie sie, ze jeszcze tego nie zauwazylas...

                        > > Powtarzam kolejny raz - forum psychologia to jeszcze nie caly swiat :"))
                        >
                        > o tym pisałam juz z 5 razy...
                        > moze wreszcie byś przeczytał?

                        A jednak Witolda i Moc_ce przepuszczasz jedynie przez pryzmat Psychologii, tak jakby to co robia
                        tutaj swiadczylo o ich calym jestestwie. Co ciekawe, nie reagujesz tak na przyklad na komandosa, z
                        miejsca uznajac, ze jego agresja jest tylko maska.
                        Zadnego z tej trojki nie znasz, skad wiesz z taka pewnoscia, ktore sie bawi, a ktore nie?


                        > szkoda, ze nie śledziłeś postjędrusiowej kariery Witolda na Psach - śmiesznie
                        > było :)

                        Jak wyzej. Przyznajesz ze FPsych to nie caly swiat, a nastepnie przepuszczasz Witolda li tylko przez
                        jego dzialalnosc tutaj. Dlaczego?

                        > > No widzisz. A ile czasu Moc_ca spedza na forum?
                        >
                        > na tym?
                        > codziennie kilka godzin

                        Skad wiesz? Zainstalowalas podsluch w jej pokoju czy jak?

                        > O waszej z ziemiomorzem dyskusji - o jej wadze intelektualnej - juz kiedyś
                        > pisałam z Kvinną. Mam nadzieję, ze nie wziąłeś sobie tego do serca :)))

                        Nie ma obawy :")

                        >
                        > miałam nadzieję, że tamto twoje pisarstwo jest tak sobie "od niechcenia" ale
                        > jeśli to efekt poważnego namysłu, to jestem wrecz przerażona...

                        Na pewno jest bardziej wymagajace od pisania z Toba, serio.

                        > a tak z ciekawości kwieto, ty celowo robisz z siebie błazna-idiotę?
                        > zadeklarowałam wczoraj nieczytanie i od wczoraj nie czytam

                        O wa, "od wczoraj". :")))
                        Nie obraz sie, ale takie deklaracje w kontekscie tego o czym piszesz sa po prostu naiwne.
                        Pranie mozgu z wymazywaniem pamieci chcesz sobie zrobic, czy jak?
                        Chyba nie musze tlumaczyc jak wyglada deklaracja "od wczoraj" w kontekscie Twej bodaj
                        odwrzesniowej kampanii (z przerwami, nie przecze) na Moc_ci czesc?

                        > zalozyłam wątek, bo widzę jej nick nieustannie obok mojego, nie sadzę, żeby
                        > pisała tam, że mnie kocha - poinformuj mnie łaskawie, jeśli tak pisze - i tego
                        > ten wątek dotyczy kwieto, obudź się i zrozum "niuans", bo robi sie nudno :(

                        Nudno zrobilo sie dawno... ciesze sie ze to dostrzeglas :")

                        > dalsza dyskusja chyba nie ma sensu
                        > chyba że wymyslisz coś inspirującego

                        Chyba nie ma :")
                        Czekam na post w watku o kreatywnosci.
                        • Gość: Oleńka Re: satelityzm a relacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 01:05
                          co to jest "pyskówka"?

                          zamierzonym efektem jest doprowadzenie do sytuacji, w której mokka pokaże, kim
                          naprawdę jest - uważam, ze jestem blisko

                          wiem też, dlaczego to ci sie nie podoba
                          ty wolisz bowiem trzymac oczy szeroko zamknięte
                          a ja lubię prawdę - już tak mam :)
                          no i paru osobom sprawia to przyjemność

                          mogę być szczera?
                          w gruncie rzeczy nie lubię tych dyskusji z Tobą
                          jeśli nie wiesz jakie formy dyskusji "uznaję bardziej" polecam lekturę moich
                          dyskusji z Js, fanem gazety, Jędrkiem, Rybem, Jmx, RR, Cossą, Komandosem, Alfą,
                          Malonem, Malwiną, Mi, Marusią (dobra dość tej listy obecności ;)

                          no wiec nie klubię tych dyskusji z Tobą, bo nie podoba mi sie ich ton
                          matka mnie uczyła, że odpowiada się komuś, kto do mnie gada, no i ofkors
                          nietrudno zauważyć, że lubię mieć ostatnie zdanie ;) ale uczciwie przyznaję
                          się, ze przyjemnosci mi nie sprawiają w odróżnieniu od dyskusji z tymi, co
                          powyżej - rób z tym, co chcesz :)

                          Kwieto, mnie nie interesuje całość postaci - napewno nie kogos takiego jak ta
                          czy mokka czy witold czy ginger

                          zapewne w realu jesteś wybitnym kimśtam i tak dalej (pewnie dobrym bratem
                          itepeitede) oceniam de facto nie ciebie, tylko ten fragment ciebie, który tu
                          pokazujesz - nie deklarujesz, tylko to co widac "poza", to co wynika z twoich
                          interakcji z innymi

                          z wieloma osobami stąd przeszłam na prive'a, telefon i zaraz zapewne do 100-
                          procentowego reala, ale to nie są przypadkowe osoby, tylko ci, którzy mocno
                          mnie tu sobą zachwycili i byli zainteresowani jednocześnie kontaktem ze mną
                          to chyba dość naturalne? dopiero o nich moge powiedziec, ze dość dobrze ich znam
                          ale też ich znac chcę! czy każdy zasługuje na to, zeby go poznać dobrze? nie
                          zartuj...

                          czytałam dużą część archiwum Psów i uważam, że kiedyś nie działo się tu tak
                          naprawdę nic ciekawszego od tego, co jest teraz - wiec nie wciskaj mi kitu
                          licząć na moją niewiedzę ;)

                          rozumiem wiec, że uważasz zachowanie z przytoczonego modelu z pubem za
                          naturalne - nie mam wiecej pytań w związku z tym :)

                          • kwieto Re: satelityzm a relacje 05.01.04, 08:08
                            > wiem też, dlaczego to ci sie nie podoba
                            > ty wolisz bowiem trzymac oczy szeroko zamknięte
                            > a ja lubię prawdę - już tak mam :)
                            > no i paru osobom sprawia to przyjemność

                            Wiesz, z ta Twoja prawda jest jakos tak dziwnie, ze jakos nigdy nie udaje Ci sie jej potwierdzic. To
                            ze cos powiesz tysiac razy nie znaczy ze stanie sie prawda, nie wiedzialas?


                            > mogę być szczera?
                            > w gruncie rzeczy nie lubię tych dyskusji z Tobą

                            Domyslam sie, i dlatego zawsze niezmiernie dziwi mnie, dlaczego zawsze usilujesz napisac ostatni
                            post. Nawet wtedy, gdy rozpoczyna sie wymiana zdan zupelnie bez sensu. Przywolujac "wycinanki"
                            - az tak bardzo Ci zalezy?

                            > no wiec nie klubię tych dyskusji z Tobą, bo nie podoba mi sie ich ton
                            > matka mnie uczyła, że odpowiada się komuś, kto do mnie gada, no i ofkors
                            > nietrudno zauważyć, że lubię mieć ostatnie zdanie ;) ale uczciwie przyznaję
                            > się, ze przyjemnosci mi nie sprawiają w odróżnieniu od dyskusji z tymi, co
                            > powyżej - rób z tym, co chcesz :)

                            To ja mam z tym cos robic? To Ty gadasz, wiec Ty przestan :")
                            Ja uwielbiam sie z Toba droczyc, bo mowisz takie absurdy (np. o faszyzmie, studiach itd)... No,
                            bardzo smaczne to jest.
                            Nie przejmuj sie naukami matki - znow wpadasz w konwenanse, ktorych pono nie uznajesz, ech.

                            > Kwieto, mnie nie interesuje całość postaci - napewno nie kogos takiego jak ta
                            > czy mokka czy witold czy ginger

                            Wlasciwie dlaczego? Mnie bardzo ciekawi skad bierze sie Witoldowe zacietrzewienie na temat PM,
                            Andrzejowa fiksacja na temat smierci itd.
                            Coz, co kto lubi.

                            > zapewne w realu jesteś wybitnym kimśtam i tak dalej (pewnie dobrym bratem
                            > itepeitede) oceniam de facto nie ciebie, tylko ten fragment ciebie, który tu
                            > pokazujesz - nie deklarujesz, tylko to co widac "poza", to co wynika z twoich
                            > interakcji z innymi

                            Uffff, skad ta nagla zmiana podejscia?

                            > z wieloma osobami stąd przeszłam na prive'a, telefon i zaraz zapewne do 100-
                            > procentowego reala, ale to nie są przypadkowe osoby, tylko ci, którzy mocno
                            > mnie tu sobą zachwycili i byli zainteresowani jednocześnie kontaktem ze mną
                            > to chyba dość naturalne? dopiero o nich moge powiedziec, ze dość dobrze ich znam
                            > ale też ich znac chcę! czy każdy zasługuje na to, zeby go poznać dobrze? nie zartuj...

                            Ale jak sie ma to do watku?
                            Rozumiem, ze nie znasz w takim razie Moc_ci, czy Tej, znac raczej nie chcesz, nie myle sie?
                            Wiec skad zarzut satelityzmu, skoro nic o tych osobach nie wiesz i wiedziec nie chcesz?
                            Mam uznac, ze to prosta naiwnosc?

                            > czytałam dużą część archiwum Psów i uważam, że kiedyś nie działo się tu tak
                            > naprawdę nic ciekawszego od tego, co jest teraz - wiec nie wciskaj mi kitu
                            > licząć na moją niewiedzę ;)

                            To zarzut do mnie czy jak?
                            Masz prawo do wlasnej oceny, moja jest inna.

                            > rozumiem wiec, że uważasz zachowanie z przytoczonego modelu z pubem za
                            > naturalne - nie mam wiecej pytań w związku z tym :)

                            A kto to powiedzial? Ja? Ja chcialbym znac przyczyny, by moc cokolwiek powiedziec. Nie interesuje
                            mnie mowienie glupot w ciemno, gdy nie znam sytuacji, relacji, powiazan.
                            To chyba oczywiste, ze opiniowac mozna sytuacje o ktorych coc troche ma sie pojecie?
                            Ty postepujesz inaczej?
                            • Gość: Oleńka hihihihi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:14
                              nie szkoda Ci czasu na takie długie posty do mnie?

                              zeby tam było choć troche sensu kwieciu :)
                              licealista jesteś - na poziomie intelektu i emocji.

                              jednakowoż to nic złego ;)
                              • kwieto Re: hihihihi ;) 06.01.04, 08:37
                                > licealista jesteś - na poziomie intelektu i emocji.
                                > jednakowoż to nic złego ;)

                                Tosmy sie dobrali, bo ja to samo mysle o Tobie :"))

                                Powiedz mi, (wlasnie a propos satelityzmu), czemu odpisujesz na moje posty, mimo ze czujesz do
                                mnie niechec (podkreslana kilkukrotnie), i mimo deklarowanego kiedys "ostatniego postu do
                                kwieto"?
                                Jak takie zachowanie bys zinterpretowala w kontekscie satelityzmu - powodowane czyjas
                                obecnscia (czy pisarstwem) dzialanie wbrew sobie?
                                • Gość: Oleńka Re: hihihihi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 15:01
                                  Pomimo wielokrotnego tłumaczenia Ci, na czym satelitym polega - nic nie
                                  pojąłeś. Ponieważ jest rozrywką umysłów prostych tańczyć oberka, rekomenduję
                                  namierzenie innej tancerki.

                                  pozdrawiam
                                  • kwieto Re: hihihihi ;) 06.01.04, 22:38
                                    > Pomimo wielokrotnego tłumaczenia Ci, na czym satelitym polega - nic nie
                                    > pojąłeś.

                                    Ech, a moze to Ty masz klopoty ze zrozumieniem?
                                    Ty mowisz o satelitach w bardzo prostym ujeciu, ja siegam nieco glebiej. Mowie o ludziach, ktorzy
                                    staja sie satelitami pomimo tego, ze sprawia im to bol, cierpienie.

                                    Jak myslisz, dlaczego mimo wszystko w to brna?

                                    (chyba nie uciekniesz od tematu ktory sama zaczelas?)
                                    • Gość: Oleńka :DDDDDDDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 22:41
                                      > Ty mowisz o satelitach w bardzo prostym ujeciu, ja siegam nieco glebiej.

                                      miszczostwo, panie, miszczostwo :DDDDDDDDDDDD
                                      • kwieto A moze na temat? 07.01.04, 08:09
                                        Dziekuje za wyrazy uznania :")
                                        Ale chcialbym wiedziec co sadzisz o satelityzmie ktory sprawia satelicie bol. Jakie sa pobudki jego
                                        postepowania?
                                        • Gość: Oleńka Re: A moze na temat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 20:40
                                          Masochizm.
                                          • kwieto Re: A moze na temat? 07.01.04, 20:52
                                            Nie, bo masochizm to czerpanie przyjemnosci z bolu. Czyli przyjemnosc.
                                            Tu jednak raczej mowa o bolu ktory odczuwany jest jako bol, ale zwycieza go potrzeba silniejsza -
                                            jaka?
                                            • Gość: Oleńka Re: A moze na temat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 20:54
                                              No jaka?
                                              Czymkolwiek by nie była prowadzi do satysfakcji.
                                              • kwieto Re: A moze na temat? 07.01.04, 20:59
                                                > No jaka?

                                                Nie wiem jaka. A Ty?

                                                > Czymkolwiek by nie była prowadzi do satysfakcji.

                                                Satelityzm prowadzi do satysfakcji? jakiej?
                                                • Gość: Oleńka Re: A moze na temat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 21:06
                                                  Moim zdaniem masochistycznej, jesli łący się faktycznie z dyskomfortem (bo ból
                                                  to chyba jednak gruba przesada)- podobnie jak na przykład natręctwo.

                                                  Ale pytaj satelitów, sa kompetentniejsi zapewne.
                                                  • kwieto Re: A moze na temat? 07.01.04, 21:14
                                                    No wlasnie pytam...
                                                  • Gość: Oleńka Re: A moze na temat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 21:21
                                                    Ofkors.
            • Gość: Richelieu* Re: satelityzm a relacje IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 20:55
              więc właśnie mówię o wyłączności. Życie cudzym życiem. Raz akceptowanie
              absolutnei wszystkiego co ten obiekt robi. W innym przypadku z powodu własnej
              niemożności czy czego tam jeszcze, moderowanie obiektu na swój własny obraz i
              podobieńtswo.
              • kwieto Utrudnie :") 04.01.04, 22:17
                A calkowite poswiecenie sie dla kogos w imie np. milosci?
                Zalosne czy nie?

                W koncu, poswiecajac sie dla kogos, stajemy sie jego satelita, nie tak?
                • Gość: Richelieu* Re: Utrudnie :") IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 22:25
                  Całkowite? tu pasuje mi zakon, całkowite dla Chrystusa. Choć siebie
                  widziałabym tam w ostatnim miejscu możliwości i ociera mi się zakon z
                  nienormalnością to takie poświęcenie/satelictwo jest wytłumaczone ideą. Oddali
                  całego siebie, bo idea jest względnie doskonała.

                  miłość? całkowicie? to straszne, zresztą co ja mogę o tym wiedzieć
                  • kwieto Re: Utrudnie :") 04.01.04, 22:28
                    Nie wiem czy straszne, z reguly jest pojmowane jako bardzo szczytne...
                    Kiedy jakis rok temu pisalem o tym, ze aby w ogole brac sie do kochania, to trzeba umiec
                    zachowac w tym wlasna niezaleznosc, to traktowano mnie jak wariata :"P

                    Zastanawiam sie nad Casusem Matki Teresy. Poswiecala sie dla innych (choc sa spekulacje, ze nie
                    tak dokonca, ale pominmy je), nie myslac o sobie. Satelictwo? Zalosne?

                    Jaka idea tlumaczy satelictwo (i rozgrzesza z bycia zalosnym) a jaka nie?
                    Dlaczego jedna idea lepsza od drugiej?
                    • Gość: Richelieu* Re: Utrudnie :") IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 23:00
                      właśnie, a zapomnienie się w kimś, nawet gdyby to był bówiekto, to wcale nie
                      mówi o naszej bezgranicznej miłości tylko o nieodpowiedzialności i
                      szczeniactwie dającym drugiej osobie zobowiązanie do trwania przy nas w ramach
                      równego rachunku i niechęci do posiadania długów.

                      M.Teresa działała w myśl: cokolwiek zrobiliście najmniejszemu mnieście
                      uczynili. Widząc w chorym Jego łatwiej znieść trud. Druga sprawa. Poświęcenie
                      jej dla zasłużenia sobie miejsca w niebie na pewno nie miało miejsca, ona
                      poświęcała się aby inni zasłużyli na to miejsce. To jest dopiero doskonałość.

                      jaka idea tłumaczy, no właśnie, to dopiero pytanie. Bo jeśli satelictwo to
                      zapomnienie całkowite o sobie, to z kolei brak zdrowego egoizmu, ten podważony
                      jest przez wszystkie wielkie religie mówiąc o prochach i marności, to w
                      pierwszej kolejności trzeba by wybrać czy jest się człowiekiem czy jest się
                      satelitą. Idee człowiecze, jakieś oświeceniowy kult nauki pozwala na ludzki
                      egoizm. Idee religijne nie pozwalają.
                      • jmx Re: Utrudnie :") 04.01.04, 23:33
                        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                        > Idee człowiecze, jakieś oświeceniowy kult nauki pozwala na ludzki
                        > egoizm. Idee religijne nie pozwalają.

                        "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - ?
                        • Gość: Richelieu* Re: Utrudnie :") IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.01.04, 23:47
                          no dobrze, racja ;) tylko jak się to ma do prochem jesteś?
                          wszyscy jesteśmy prochami bo myśl egoisty, nawet zdrowego, nie stworzy
                          lepszego od siebie
                          lub jesteś prochem, a mimo to kochaj z całym bogactwem inwenatrza
                          lub kochajcie się proszki i mnóżcie i tak figa z was zostanie, jakby łapać
                          chwilę by z chwil w proszku ugotować wieczność
                          • jmx proch 05.01.04, 00:29

                            Myślę, że bardziej chodzi o pokorę, żeby się nie czuć lepszym "bo coś tam",
                            nie wywyższać się nad innych. Ale to też wiąże się z tą dobrą miłością do
                            siebie i akceptacją własnej "prochowatości".

                            Przeczytałam cały wątek, dla odmiany nie będę wypowiadać się na główny
                            temat ;-) ale zainteresowało mnie stwierdzenie "wyalienowania zakonnych". Nie
                            mogę się z tym zgodzić. To, że ktoś rezygnuje z założenia własnej rodziny (
                            choć z drugiej strony rodzinę posiada: rodzice, rodzeństwo, dalsi krewni) nie
                            wykreśla go ze społeczeństwa. Przeciez ci ludzie, nie robią nic innego tylko
                            przebywają wsród ludzi i działają na ich rzecz - misje, praca w szpitalach,
                            przytułkach, wśród biednych itd. itp. Są co prawda zakony klauzurowe ale to
                            ułamek.
                            • Gość: Oleńka Re: proch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 00:32
                              że o przyjaciółach nie wspomnimy ;)
                            • Gość: Richelieu* Re: proch IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 01:09
                              to raczej satelictwo zakonnych. Przebywają wśród ludzi i działają na ich
                              rzecz, ale w formie służenia im. Relacje wymiany świeckich są daję i
                              otrzymuję. Relacje duchownych są daję i wierzę, że otrzymam od Niego. Egoizm
                              ludzki polega na nie pozwalaniu sobie na wykorzystywanie przez całe życie w
                              każdej sytuacji. Duchowni pozwalają się wykorzystywać całe życie bo mają
                              nadzieję na nagrodę później.
                              wyalienowanie zakonnych ma dla mnie chrakter bluźnierczy, bo ja mając tyle
                              czasu do dyspozycji, na modlitwy i kontemplacje, zaczęłabym chcieć zrozumieć,
                              nawet dogmaty. Ile to tzreba wysiłku żeby nie wpaść w niezrozumiane i nie
                              zwątpić.
                              • jmx Re: proch 05.01.04, 01:59
                                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                                > Duchowni pozwalają się wykorzystywać całe życie bo mają
                                > nadzieję na nagrodę później.

                                Sęk w tym (tak mi się wydaje) że oni nie uważają tego za wykorzystywanie.
                                Nagroda później? Czasem największą nagrodą jest czyjeś "dziękuję" albo
                                uśmiech :-).
                                • Gość: Richelieu* Re: proch IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 02:08
                                  oni nie uważają za wykorzystywanie, a w dziękuję mają order od boga
                                  • jmx Re: proch 05.01.04, 02:12
                                    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                                    > [...] a w dziękuję mają order od boga

                                    Skąd wiesz? ;-)
                                    • Gość: Richelieu* Re: proch IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 02:26
                                      nie wiem, oni też nie wiedzą, ale oni przynajmniej wierzą



                                      • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 02:34
                                        Jak czytam Twoje posty, to widzę, że masz sporo jasnych przekonań - kim kto
                                        jest, co myśli, w co wierzy, jak postąpi.
                                        Myślę, że to zbyt mocno zdefiniowany świat. Rzekłbym - ramy.
                                        • r.richelieu Re: proch 05.01.04, 02:37
                                          jak mam nie wkładać w ramy zakonników, kiedy oni przyrzekali jeden sposób
                                          zachowania względem Niego? wystarczy, że przeczytam regułę zakonu i już wiem
                                          • r.richelieu zresztą 05.01.04, 02:39
                                            to nie ja stworzyłam ramy dla dziecka alkoholika, prostytutki i złodzieja
                                            • Gość: az Re: zresztą IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 02:46
                                              A kto?

                                              A w ogóle to oni tkwią w ramach?
                                          • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 02:44
                                            Nie rozumiem tego - "przyrzekali jeden sposób zachowania względem Niego".
                                            Ramkuj sobie. A potem dziw się, żeś skrępowana.
                                            • r.richelieu Re: proch 05.01.04, 02:53
                                              bez sensu. zakonne śluby wymagają późnieszego pełnego podporządkowania w
                                              ramach ustalonej reguły. Tyle, że dla zakonników to radość takie
                                              podporządkowanie bo oni widzą w tym swój wielki sens.
                                              • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 03:00
                                                Zgoda. To ich wybór.

                                                Nie widzę jednak w tym nic szczególnego. Każdy z nas również, na krócej lub
                                                dłużej, wybiera coś co "wymaga późnieszego pełnego podporządkowania w ramach
                                                ustalonej reguły".
                                                • r.richelieu Re: proch 05.01.04, 03:06
                                                  nie ma pełnego podporządkowania. w tym sęk, że każdy myśli. Zakonnicy tak
                                                  dalece ufają bogu, że pozwalają Mu kierować sobą. Świecki człowiek zawsze
                                                  zrobi po swojemu choć oczywiście jakieś tam ramy nakłada dobrowolnie albo i
                                                  niedobrowolnie. Byleby za bardzo nie uwierały w przyrodzenie
                                                  dziecko też człowiek myślący


                                                  ok, 3.05, dobranoc azie, co i tak brzęczysz pod moim własnym oknem tylko nie
                                                  wiem na jakiej grzechotce ;)
                                                  • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 03:13
                                                    Coś kręcisz z tą grzechotką. Przecież Ty wszystko wiesz - kto, co, jak, po co,
                                                    dlaczego.

                                                    Nie ma ram. Chyba, że sami świadomie je przyjmujemy, co czasem czynić musimy.
                                                    Dobra tego świata czekają na Ciebie. Jast ich tak wiele, że i psy ogrodnika nie
                                                    przeszkodzą.

                                                    Dobrej nocy RR
                                                  • Gość: Richelieu* Re: proch IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 13:06
                                                    a Ty azie uczyłeś dziecko jedynej słusznej drogi? To też wkładanie na niego
                                                    ram. Kiedy więc ono nauczyło się dostrzegać inne drogi?

                                                    Ja wiem? W kwestii nickowopodszywającej jestem zupełnym lajkonickiem i nawet
                                                    najprostsze oczywistości są dlamne trudne. Gdy mi kawę na ławę się w tej
                                                    kwestii nei wyłoży to figa.
                                                  • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 14:47
                                                    Nie mam dzieci. Ale przekonania w tym zakresie mogę mieć. Ba, powinienem mieć.
                                                    No więc je mam, i tu je prezentuję.
                                                    Dzieci się wychowuje. Tak, jest pewno rodzaju rama, bo dziecko jest dzieckiem i
                                                    nie ma 100% wolności działania.
                                                    Nie ma jedynej słusznej drogi. To nie jest tak, że tworzysz sobie szczegółową
                                                    rozpiskę czego i kiedy dziecko nauczysz. Te szczegóły rodzą się na bieżąco.
                                                    Jednak powinno się mieć ogólny plan działania. Myślę, że każdy ma coś takiego
                                                    na własny użytek.
                                                    Możemy tu jeszcze wiele teoretyzować w temacie wychowywania dzieci. Rozpatrywać
                                                    szczególne przypadki - religijność, prostytucję, skinheadstwo - i gdybać sobie.
                                                    W końcu jednak znajdziemy się sam na sam z własnym dzieckiem w określonej
                                                    sytuacji i coś postanowimy - zgoda lub zakaz, rozmowa lub milczenie, pilna
                                                    obserwacja lub obojętność, itp. Każdy wedle własnego uważania, chęci, wiedzy,
                                                    itp. Jedno dla mnie jest niepoważalne - prawo rodziców do wychowania dziecka po
                                                    swojemu. Obcym nic do tego. Ale oczywiście wszyscy mogą np. pisać tu w tym
                                                    temacie co im się żywnie podoba. Mogą chwalić lub ganić. Jeśli zaś zechcą ze
                                                    swoim zdaniem wejść do czyichś domów, to skończy się śpiew o wolności.

                                                    > Ja wiem? W kwestii nickowopodszywającej jestem zupełnym lajkonickiem i nawet
                                                    > najprostsze oczywistości są dlamne trudne. Gdy mi kawę na ławę się w tej
                                                    > kwestii nei wyłoży to figa.

                                                    Co Cię dręczy?
                                                    W czym problem?
                                                    Że ludzie potrafią być obłudni? Potrafią. Niespodzianka?
                                                  • jmx Re: proch 05.01.04, 19:32
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > Że ludzie potrafią być obłudni? Potrafią. Niespodzianka?

                                                    Ludzie obłudni? to też ramka ;-).
                                                    A Ty?


                                                    Do RR o zakonnikach -
                                                    "Zakonnicy tak dalece ufają bogu, że pozwalają Mu kierować sobą."
                                                    Takie zdanie miałaoby rację bytu gdyby zakkonnicy byli robotami a to TEŻ są
                                                    ludzie. A wiara nie zwalnia od myślenia, wręcz przeciwnie. Moim zdaniem,
                                                    oczywiście ;-).
                                                  • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 19:51
                                                    > Ludzie obłudni? to też ramka ;-).
                                                    > A Ty?

                                                    Słucham uprzejmie:
                                                    Co z tą ramką?
                                                    Co z tym - a Ty?

                                                    No i tak nie bardzo wiadomo czy to ja czy to Ty - kto jest autorem słów
                                                    pod: "Do RR o zakonnikach", i czy to tyczy obłudy czy też jest to wyjaśnienie
                                                    ramki.
                                                  • jmx Re: proch 06.01.04, 02:45
                                                    Gość portalu: az napisał(a):

                                                    > > Ludzie obłudni? to też ramka ;-).
                                                    > > A Ty?
                                                    >
                                                    > Słucham uprzejmie:
                                                    > Co z tą ramką?

                                                    Proszę uprzejmie:
                                                    Że ludzie są obłudni bo nie wszyscy i nie zawsze. Więc należało
                                                    napisać "niektórzy ludzie bywają obłudni".

                                                    > Co z tym - a Ty?

                                                    Czy Ty jesteś obłudny?


                                                    > No i tak nie bardzo wiadomo czy to ja czy to Ty - kto jest autorem słów
                                                    > pod: "Do RR o zakonnikach", i czy to tyczy obłudy czy też jest to
                                                    wyjaśnienie
                                                    > ramki.

                                                    Cytat jest RR a reszta moja i dotyczy zakonników.
                                                  • Gość: az Re: proch IP: *.magtel.net.pl 06.01.04, 03:05
                                                    > Że ludzie są obłudni bo nie wszyscy i nie zawsze. Więc należało
                                                    > napisać "niektórzy ludzie bywają obłudni".

                                                    Masz rację.
                                                    I tak mniej więcej napisałem: "ludzie potrafią być obłudni".

                                                    > Czy Ty jesteś obłudny?

                                                    Być to nie jestem. Poczytaj mnie trochę. Po mojemu masz do wyboru - brak obłudy
                                                    lub świrnięctwo.
                                                    Ale czy aby zawsze? Głowy swej nie postawię. (kolejny znak braku obłudy ;-)
                                                  • malvvina Re: proch 06.01.04, 03:42
                                                    czy ktos mi moze strescic ?
                                                  • r.richelieu jmx 05.01.04, 21:21
                                                    też myślą, oczywiście. I tym jest to trudniejsze, że zawierzenie jest we
                                                    wszystkich aspektach. Dlatego napisałam gdzieś tam u góry, że ja w zakkonie
                                                    kontemplacyjnym prędko stałabym się bluźniercą ;) Bo gdy doszłbaym do
                                                    niewytłumaczalnego nie mogłabym tego tak zostawić tylkoza rozwiązywanie
                                                    zagadek wzięłabym się.
                                                    Oni ufają, że to co ON wymyślił jest najdoskonalsze i dlatego są satelitami
                                                    Jego, bo uważają, że po co celebrować własną prochowatość kiedy u Niego ma się
                                                    życie wieczne.
                                                    Tak to widzę ja, katolicus ateistus hipokrytus ;)
                                                  • jmx RR 06.01.04, 03:00
                                                    r.richelieu napisała:

                                                    > też myślą, oczywiście. I tym jest to trudniejsze, że zawierzenie jest we
                                                    > wszystkich aspektach. Dlatego napisałam gdzieś tam u góry, że ja w zakkonie
                                                    > kontemplacyjnym prędko stałabym się bluźniercą ;) Bo gdy doszłbaym do
                                                    > niewytłumaczalnego nie mogłabym tego tak zostawić tylkoza rozwiązywanie
                                                    > zagadek wzięłabym się.

                                                    Czy to są tylko dylematy zakonników? A w życiu pozazakonnym, niekatolickim
                                                    (tzn. świeckim) nie znajdujesz niewytłumaczalnego? Nie dającego się wyjaśnić?

                                                    Satelici Boga to dla mnie dewoci - puste wypełnianie regułek, odklepywanie
                                                    pacierzy bezmyślne i bezrefleksyjne. Ale wiara nie na tym polega.
                                                  • r.richelieu az 05.01.04, 20:33
                                                    bo zacznę się gubić ;)

                                                    Nie masz dzieci. Więc Twoje przyszłe dzieci wktórym momencie swojego życia
                                                    dostaną pozwolenie od Ciebie na dostrzeżenie ludzi, a nie zawodów rodziców i
                                                    ich norm moralnych. Ogólny plan działania.. jakby dziecko było polem bitwy.
                                                    A co z Twoim miejscem zamieszkania? Wiadomo, że w małych miejscowościach o
                                                    wychowanie dziecka po swojemu jeśli nie jest to zgodne z tradycją tego
                                                    regionu, trudniej.

                                                    A tak w ogóle
                                                    mowa o satelictwie. W tym przypadku Ty jesteś tak dalece satelitą Twojego
                                                    przekonania o świętości rodziny, nawet gdyby była obrzydliwa, że brak w Tobie
                                                    ludzkich odruchów, jak reakcje na krzyki za ścianą
                                                  • Gość: az Re: az IP: *.magtel.net.pl 05.01.04, 21:01
                                                    > Nie masz dzieci. Więc Twoje przyszłe dzieci wktórym momencie swojego życia
                                                    > dostaną pozwolenie od Ciebie na dostrzeżenie ludzi, a nie zawodów rodziców i
                                                    > ich norm moralnych.

                                                    Jak tylko będą dostatecznie kumate.

                                                    > Ogólny plan działania.. jakby dziecko było polem bitwy.

                                                    To Twoje skojarzenie.

                                                    > A co z Twoim miejscem zamieszkania? Wiadomo, że w małych miejscowościach o
                                                    > wychowanie dziecka po swojemu jeśli nie jest to zgodne z tradycją tego
                                                    > regionu, trudniej.

                                                    I co z tego?
                                                    Znam wiele osób, którym trudniej przychodzi wykonać to co mi łatwo, i
                                                    przeciwnie.

                                                    > A tak w ogóle
                                                    > mowa o satelictwie. W tym przypadku Ty jesteś tak dalece satelitą Twojego
                                                    > przekonania o świętości rodziny, nawet gdyby była obrzydliwa, że brak w Tobie
                                                    > ludzkich odruchów, jak reakcje na krzyki za ścianą

                                                    Jeszcze jestem codziennym satelitą chleba.

                                                    Zostałem wychowany jako tako. Zdarzało się, że dostawałem w tyłek i miałem
                                                    kręcone ucho. Czasem niesłusznie. Nie skarżę się na to. Może nawet przeciwnie.

                                                    Krzyki słyszałem. Takie awantury domowe urządzane dziecku. Czasem w ruch szła
                                                    przemoc - nie wiem jaka, może tylko słowna, słychać było płacz dziecka. Na
                                                    drugi dzień wszystko było w porządku. Zadowoleni sąsiedzi. Zadowolone dziecko.
                                                    Wiem, że kochają swojego syna. Robią dla niego wiele. Wiem, że syn kocha
                                                    rodziców. Jestem pewny, że wyrośnie na porządnego człowieka.
                                                    Jak Ty byś postąpiła na moim miejscu?

                                                    Dziwimy się wzajemnie swoim tutejszym pisarstwem.
                                                    Jest aż tak dziwnie, że zapytam:
                                                    Czy Twoim zdaniem po urodzeniu się dziecka, rodzice zachowują jakieś prawa do
                                                    niego, wobec niego? Jakie?
                                                  • r.richelieu Re: az 05.01.04, 21:14
                                                    ech, takie ciągnięcie za język na nic ;)

                                                    Fakt, że dziecko dostało w pupę za dwójkę i płakało porównujesz do katowania?
                                                    Czy Ty w ogóle zdjesz sobie sprawę z tego jakie rozmary może przestępczość
                                                    domowa przybierać? To nie są narzekania żony czy trzask stłuczonego talerza.
                                                    To trzask łamanych kości, a tych nie słychać.
                      • kwieto Re: Utrudnie :") 05.01.04, 00:06
                        > mówi o naszej bezgranicznej miłości tylko o nieodpowiedzialności i
                        > szczeniactwie dającym drugiej osobie zobowiązanie do trwania przy nas w ramach
                        > równego rachunku i niechęci do posiadania długów.

                        Aczkolwiek powszechnie wyznawane za ideal milosci :"P

                        > M.Teresa działała w myśl: cokolwiek zrobiliście najmniejszemu mnieście
                        > uczynili. Widząc w chorym Jego łatwiej znieść trud. Druga sprawa. Poświęcenie
                        > jej dla zasłużenia sobie miejsca w niebie na pewno nie miało miejsca, ona
                        > poświęcała się aby inni zasłużyli na to miejsce. To jest dopiero doskonałość.

                        Nie mowmy o pobudkach, mowmy o faktach. Jest poswiecenie, jest swego rodzaju satelictwo. Z
                        tego co mowisz, satelictwo satelictwu nierowne...

                        > jaka idea tłumaczy, no właśnie, to dopiero pytanie. Bo jeśli satelictwo to
                        > zapomnienie całkowite o sobie, to z kolei brak zdrowego egoizmu, ten podważony
                        > jest przez wszystkie wielkie religie mówiąc o prochach i marności, to w
                        > pierwszej kolejności trzeba by wybrać czy jest się człowiekiem czy jest się
                        > satelitą. Idee człowiecze, jakieś oświeceniowy kult nauki pozwala na ludzki
                        > egoizm. Idee religijne nie pozwalają.

                        Reasumujac - satelita gleboko wierzacy?
                        Z drugiej strony, czy satelita "wszystkich" to jeszcze jest satelita?
                        • Gość: Richelieu* Re: Utrudnie :") IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 01:27
                          równie często mówi się o miłości od pierwszego wejrzenia, które jest niczym
                          innym jak speceniem się jej/jego feromonów, które są kompatybilne z naszymi.
                          aż pierś zafaluje a małe główki oczy otworzą. wielka mi miłość ;))


                          satelictwo satelictwu nie równe, pewnie. nie potrafię go wytłumaczyć, pisałam.
                          Bo poświęcenie się idei doskonałej, Absolutowi, jest warte wyrzeczenia się
                          siebie. Ale jeśli za Absolut przyjąć miłość i prawdę to wszystko może stać się
                          miłością i prawdą co sobie ubzduramy, dojście zaś do Absolutu poprzez bogi,
                          poprzez siebie, poprzez psie kupy jest dla mnei niewyobrażalne. Co nie znaczy,
                          że niemożliwe. Można o jakiś doszłych do nirwany, ale skąd wiadomo, że doszli
                          i że ich satelictwo własnym kontemplacjom nie poszło do śmieci? Nic nie
                          wiadomo, dlatego nie potrafię wytłumaczyć.

                          satelita wszystkich? można być satelitą dentysty, kowala i tresera lwów. ba,
                          można być satelitą całego społeczeństwa znaczy nie móc żyć bez norm tego
                          społeczeństwa. Ale dopóki jest możliwość zabrania manatków i przeniesienia się
                          gdzie indziej wtedy i satelitą być można. nawet wszystkich. nie mówię o
                          pustelnikach bo to ludzie, którzy mają wystarczająco dużo materiałów zebranych
                          w ciągu satelitowania społeczeńtswu, że teraz mogą sobie zaszyć się i rozwijać
                          to co zebrali. Gorzej z tymi, którzy nigdy nie byli satelitami społeczeństaw.
                          W zamknięciu od urodzenia. Przywracanie do satelitowania udaje się tylko w
                          przypadku dzieci, takiego 20-latka nie da się już całkowicie usocjalizować.
                          • kwieto Re: Utrudnie :") 05.01.04, 07:52
                            > równie często mówi się o miłości od pierwszego wejrzenia, które jest niczym
                            > innym jak speceniem się jej/jego feromonów, które są kompatybilne z naszymi.
                            > aż pierś zafaluje a małe główki oczy otworzą. wielka mi miłość ;))

                            :")))

                            > satelictwo satelictwu nie równe, pewnie. nie potrafię go wytłumaczyć, pisałam.
                            > Bo poświęcenie się idei doskonałej, Absolutowi, jest warte wyrzeczenia się
                            > siebie.

                            Dlaczego?

                            > Ale jeśli za Absolut przyjąć miłość i prawdę to wszystko może stać się
                            > miłością i prawdą co sobie ubzduramy, dojście zaś do Absolutu poprzez bogi,
                            > poprzez siebie, poprzez psie kupy jest dla mnei niewyobrażalne. Co nie znaczy,
                            > że niemożliwe. Można o jakiś doszłych do nirwany, ale skąd wiadomo, że doszli
                            > i że ich satelictwo własnym kontemplacjom nie poszło do śmieci? Nic nie
                            > wiadomo, dlatego nie potrafię wytłumaczyć.

                            Wiesz, mnie najbardziej interesuje wartosciowanie - idea dobra, idea zla...


                            > satelita wszystkich? można być satelitą dentysty, kowala i tresera lwów. ba,
                            > można być satelitą całego społeczeństwa znaczy nie móc żyć bez norm tego
                            > społeczeństwa. Ale dopóki jest możliwość zabrania manatków i przeniesienia się
                            > gdzie indziej wtedy i satelitą być można. nawet wszystkich. nie mówię o
                            > pustelnikach bo to ludzie, którzy mają wystarczająco dużo materiałów zebranych
                            > w ciągu satelitowania społeczeńtswu, że teraz mogą sobie zaszyć się i rozwijać
                            > to co zebrali. Gorzej z tymi, którzy nigdy nie byli satelitami społeczeństaw.
                            > W zamknięciu od urodzenia. Przywracanie do satelitowania udaje się tylko w
                            > przypadku dzieci, takiego 20-latka nie da się już całkowicie usocjalizować.

                            Czyli satelityzm w pewnym stopniu pozadany i potrzebny?
                            Zloty srodek?
                            • Gość: Richelieu* Re: Utrudnie :") IP: *.localdomain / 213.77.25.* 05.01.04, 13:43
                              dlaczego dla idei warto? bo doskonalsza od człowieczeństwa w najlepszym jego
                              wydaniu. W sam raz dla takich jak ja ;), czym marniejsze wydają nam się własne
                              szczątki tym łatwiej odnaleźć idee doskonalsze.

                              złoty środek pomiędzy satelictwem a zamknięciem się, o tym już w pierwszym
                              moim tutaj poście. Ale nie można mówić o satelictwie wszystkich. Wiadomo, że
                              człowiek bez społeczeństwa zupełnie żyć nie może. A satelictwo w pewnym
                              stopniu nie jest już satelictwem tylko zwykłym przywiązaniem bez oddania
                              całego Ja. Zakonnictwo jest dla mnei wynaturzeniem, satelictwo boga bez kapki
                              miejsca na siebie tym gorsze, że wtyalienowane ze społeczeństwa by te nie
                              przeszkadzało im w relacjach zakonno-boskich. Jak kobietka czekająca z obiadem
                              na mężusia, z gazetą, z kapciami w zębach niemal jak pies, gdzie zero jest jej
                              relacji z innymi, ale za to 100% relacji jednostronnych często z mężem. fuj.

                              idee dobre i złe, jeśli oceniać je przez pryzmat miłości, dobra, prawdy
                              absolutnej, tylko ja rozróżnić. Jeśli przyłożyć je do każdej sytuacji to
                              zawsze miłością, dobrem i prawdą powinny zostać
                              • kwieto Re: Utrudnie :") 06.01.04, 08:42
                                > dlaczego dla idei warto? bo doskonalsza od człowieczeństwa w najlepszym jego
                                > wydaniu. W sam raz dla takich jak ja ;), czym marniejsze wydają nam się własne
                                > szczątki tym łatwiej odnaleźć idee doskonalsze.

                                Jest jeszcze kwestia idei, a komu oceniac czy idea szczytna czy nikczemna?
                                Wot problem...

                                > złoty środek pomiędzy satelictwem a zamknięciem się, o tym już w pierwszym
                                > moim tutaj poście.....

                                Tak, zakony ze scisla regula wydaja mi sie pewna przesada. Tak samo jak idea celibatu,
                                poswiecenie moim zdaniem niepotrzebne zupelnie.
                                Czyli nawet satelictwo boskie (wobec boga) moze byc roznie iterpretowane...

                                > idee dobre i złe, jeśli oceniać je przez pryzmat miłości, dobra, prawdy
                                > absolutnej, tylko ja rozróżnić. Jeśli przyłożyć je do każdej sytuacji to
                                > zawsze miłością, dobrem i prawdą powinny zostać

                                Tak nam dopomoz Bog (nie satelita), ha!
    • moc_ca [...] 04.01.04, 18:52
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • cossa Re: satelityzm 05.01.04, 01:58
      tak se mysle, ze satelita to nawet nie musi byc drugi czlowiek ;)
      to rowniez np. ladowanie sie w szeroko pojete toksyczne zwiazki
      bo do zycia potrzebne cierpienie i brak zrozumienia

      bo gdy mam klopoty - czuje ze zyje ;)

      cichusko w sekrecie jesli juz plotkujemy personalnie
      na forum o forum
      swiete oburzenie bywalo i chyba jeszcze jest
      pozywka, paliwem dla komandosa ;)) satelita znaczy sie ;))

      mnie sie tak to widzi ;)
      pozdr.cossa
      • Gość: Oleńka przyznaję się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 02:02
        satelita rzecz przyjemna, hihihi ;))

        polecam numer z mućką i FoF ;D
        • Gość: Oleńka Re: przyznaję się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:12
          Mućka jest super by ją zanumerować.
          • Gość: Oleńka mendka jednak? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:27
            • Gość: Oleńka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:30
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Oleńka Pseudooleńko :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:35
                chyba koncept się chwieje, co? :)

                jeśli wydaje ci się, że jesteś w stanie mnie sprowokować czyms takim - musisz
                tu rzadko bywać ;)

                wrecz odwrotnie - mersiboku, a nuż ktoś jeszcze się nabierze, jak Kvinna, czym
                da świadectwo swojej zdolności do oceny sytuacji ;)

                a powiedz - jesteś chłopcem czy dziewczynką? :)
                • Gość: Olenka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:38
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • l.af gem, set, mecz :))))) 05.01.04, 13:41
                    czy masz jakis patent jeszcze?
              • moc_ca [...] 05.01.04, 15:33
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: Oleńka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 15:42
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • moc_ca Re: mendka jednak? :) 05.01.04, 15:59
              Jeśli rozmawiasz sama ze sobą - stwierdzam schizofrenię paranoidalną, jeśli
              ktoś ci to robi wówczas giniesz z obcej ręki ale z własnej broni.
              To jest mój ostatni post do ciebie, honor nie pozwala mi na dalsze boje.
              • Gość: Oleńka wyzej tez napisałaś ze to ostatni post, hihi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 16:03
                bida z nędzą jesteś mokka - jak długo chcesz tego dowodzić, skoro to dawno
                dowiedzione?
                • Gość: Oleńka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 16:35
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • l.af Re: Mocca 05.01.04, 16:36
                    ta...
    • Gość: squweq Re: satelityzm IP: 217.153.143.* 07.01.04, 00:42
      ueeee tylko ja taka sama, samiutenka..., zostane mniszka forumowa :P
      w zasadzie ludzie sa ciekawszymi obiektami niz "sprawy", nieprawdaż?
      a jak sie spotka bratnia dusze to nie mozna pozwolic jej uleciec, o nie !!!
      • Gość: az Re: satelityzm IP: *.magtel.net.pl 07.01.04, 00:54
        Chciałoby się rzec - no to spotkaj ;-)
        Czego Ci serdecznie życzę.

        Dobrze, że nie jesteś jeszcze mniszką. One mają małe szanse na spotkanie.
        • squweq Re: satelityzm 07.01.04, 01:00
          no to spotkam :) kto na ochotnika ?:P
          a teraz do loza i chrapac,,,, chrrrrr
          • Gość: az Re: satelityzm IP: *.magtel.net.pl 07.01.04, 01:11
            Tam go pewnie nie znajdziesz ;)

            Zaproszenie jest kuszące, ale też i niejednoznaczne :P

            Dobranoc squweq
    • Gość: Maarta Re: satelityzm IP: 5.3.1R* / *.globalintranet.net 07.01.04, 11:10
      Potwierdzam, jest "sprawna",a nawet "obrotna". Swojego czasu pozyczyla sobie
      mojego nicka z dziecinnych czasow.. Ciagle czekam, ze.. odda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka