brzydula_betty
02.10.09, 21:00
Po raz kolejny już po powrocie od fryzjera przeklinam i rzucam szczotką:)Zaraz
po strzyżeniu nic nie zapowiadało tragedii a teraz po umyciu jest masakra.
Prosiła i dwa razy zaznaczałam, żeby baba nie cieniowała zbyt mocno bo się
wywijają na zewnątrz jak szalone. I co? patrze teraz a z tyłu od połowy głowy
wycieniowane, oczywiscie sterczą na wszystkie strony. Nie uzywam już
prostownicy bo wypadają mi włosy po tym dziadostwu więc pozostaje mi spinanie
włosów dopóki nie odrąsną trochę. nie wiem dlaczego mam pecha do takich
idiotek które nie rozumieją co się do nich mówi. Niestety mam bardzo
niepochlebna opinię o większości fryzjerek bo mają problemy z logicznym
mysleniem, nie wiem która skończyła szkołę zawodową a która technikum
fryzjerskie a która tylko jakiś kurs. Bardzo rzadko trafiam na taką która
zanim chwyta za nożyczki to najpierw uruchamia mózg. Kiedyś po jednym taki
strzyżeniu zrobiłam piekielną awanturę i kobieta na parę godzin zamknęła
salon(wiem bo chcialam tam iść ale jej juz nie było)Tak więc, nie wiem jakim
językiem mówić do takich istot? może od razu pytać jaką i kiedy skończyła
szkołę, jakie kursy zaliczyła, ale przecież nie wypada