fantagiro30
20.09.10, 15:27
Witajcie :)
Latem moja buźka jest gładka, bez żadnych swędzących plam, łuszczących się placków. Jednym słowem - im więcej słońca, tym lepiej. Nadchodzi jesień, nie wygrzewam się już na słońcu i na twarzy pojawiają się już pierwsze okropne placki. Co roku im bliżej zimy, tym gorzej...Mam oczywiście krem i maść zapisaną przez dermatologa, ale pomyślałam sobie, że promienie słoneczne byłyby najlepszym lekarstwem. Czy gabinety kosmetyczne wyposażone są w jakieś lampy, czy coś, co pomoże w zwalczaniu objawów (AZS/ŁZS)?
Nawias oznacza moją niewiedzę, lekarzy również...Wiele lat temu była u dermatologa, stwierdził ŁZS. Kilka miesięcy później odwiedziłam innego - diagnoza - AZS. Rok temu trzeci z kolei dermatolog potwierdził - AZS. Do tej pory żyłam ze świadomością "mania" AZS-u, ale kilka dni temu pojechałam do kolejnego lekarza dermatologa, ponieważ pojawiły się znów wspomniane piekąco - łuszczące się placki. Diagnoza? Zgadłyście - ŁZS :) No więc sama nie wiem, co mam. Wiem, że pomaga elidel, protopic, maść robiona w aptece, kremy ze sterydami, ale unikam ich. Pomagają również promienie słoneczne. Jest coś, co je zastąpi?