Dodaj do ulubionych

Co naprawdę jecie?

IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.02, 23:10
To moje pytanie numer 3. Nie jestem gruba , ale trochę mogłabym zrzucić.Zawsze
sądziłam , że jem średnio , ale po rozmowie z kilkoma szczupłymi znajomymi
doszłam do wniosku , że utrzymanie rewelacyjnej figury to straszny reżim.W ich
wydaniu wygląda to tak: Kanapka na śniadanie , potem jabłko , jarzynki na
wodzie , kanapka na kolację - obowiązkowo przed szóstą.Matko , ja tak się
odchudzam , ale lubię rozkosze stołu , więc mam od lat(po trójce dzieci)
rozmiar 38(170 cm).Zrzucę pięć wiosną i znów nabiję zimą.Chyba przyjdzie mi się
pogodzić z tym faktem , bo chyba nie dam rady z tak ścisłym
reżimem.Szczególnie , że moja rodzina kocha jeść.A co i ile wy jadacie?
Podajcie przykładowy dzienny jadłospis.Mnie zimą gubi apetyt na chlebek i
słodką herbatkę.Jestem wtedy wiecznie niedogrzana i głodna.
Obserwuj wątek
    • Gość: rossa Re: Co naprawdę jecie? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 08.06.02, 23:20
      Dobre jedzenie to jedna z moich pasji, weeekndowe celebracje i kulinarne
      eksperymenty (w tygodniu nie mam czasu), wakacyjne odkrywania. Jem naprawdę
      dużo, koniecznie wszystkie posiłki a ostatni zwykle koło 22.00, choć zdarza mi
      się robić gorącą kolację o północy- jak jestem głodna, to nie potrafię zasnąć.
      Mam 177 cm wzrostu i ważę teraz 55 kg, jestem i zawsze byłam szczupła, choć
      nigdy w życiu nie byłam na diecie i zdarzały mi się lata z zerową aktywnością
      sportową. To chyba kwestia genów i stresu- zwłaszcza stres wybitnie odchudza,
      odkąd zaczęłam pracować nie przytyłam nawet grama, bez względu na pałaszowane
      ilości.
      • Gość: magia Re: Co naprawdę jecie? IP: 64.215.245.* 08.06.02, 23:45
        > To chyba kwestia genów i stresu- zwłaszcza stres wybitnie odchudza,
        > odkąd zaczęłam pracować nie przytyłam nawet grama, bez względu na pałaszowane
        > ilości.

        Czesc!

        Sam stres nie odchudza..gdyby tak bylo, w ksiegarniach pojawily by sie ksiazki z
        super dietami pt."Rozwiedz sia a zrzucisz 10 kilo", "Jak zeszczuplec w talii w
        czasie sesji" albo "Jedz wszystko, gdy masz zalane mieszkanie i zepsuty
        samochod".

        Wydaje mi sie, ze stres u niektorych blokuje apetyt (mniej kalorii), albo
        powoduje nerwowe nawyki (jak dowodza niektor badania, gesty o podlozu nerwowym,
        np przekladanie papierow, bawienie sie wlosami, stukanie noga o podloge moga
        pomoc spalic nawet do 500 kalorii dziennie).

        A tak w ogole, to zycze Ci mniej stresow, przynajmniej w nadchodzace wakacje.

        Pozdrw

      • Gość: lenya Re: Co naprawdę jecie? IP: *.ltk.com.pl 08.06.02, 23:47
        Potwierdzam, w 90% to geny ;-) Moi rodzice są szczupli i ja tez. Przy wzroscie
        174 waze 52-53 kg. Jem...okropnie duzo. Uwielbiam jesc i gotowac tez lubie
        coraz bardziej ;-) Nie moge sie wyrzec białego pieczywa, a zimą - słodyczy.
        Obzarstwo jednak nie jest bezkarne...musze zacząc uprawiac jakis sport ;-o
    • anexxa Re: Co naprawdę jecie? 09.06.02, 11:20
      teoretycznie ja tez moglabym troche schudnac - przy
      wzroscie 160 waze jakies 57 kg (nie wiem dokladnie,
      moze troche mniej, bo sie nie waze zbyt czesto).
      wyznaje jednak zasade, ze moge wazyc dowolnie, byle sie
      dobrze czuc i dorze wygladac. i miescic sie w ubrania;)

      a co jem... dzis np. zjadlam na sniadanie dwa tosty z
      serem i plastrami cieleciny, do tego pomidor i kawa
      (pol na pol z mlekiem, bez cukru - innej nie wypije).
      podejrzewam, ze przed obiadem wlasciwym zjem jeszcze
      jakis jogurt, potem obiad, klasyczne drugie danie w
      wykonaniu mamuni (zup w ogole nie jadam, bo nie lubie).
      potem herbata i ciasto - dwa, moze trzy kawalki. w
      tygodniu nie jem ciasta, bo za pozno wracam do domu,
      zeby urzadzac podwieczorki. na kolcje beda chinskie
      pierozki z pikantnym farszem (kupowane, w zyciu bym
      tego recznie nie robila, mam lepsze zajecia), pewnie
      piwko (jestem wielbicielka coronity i millera). no, ale
      to jest weekend.

      w dni powszednie jem sniadanie w pracy - najczesciej
      caprese popijane kefirem. potem lanczyk - czasem porcja
      kluch z sosem (podobno kuchnia wloska, ale mocno
      zmodyfikowana), czasem nalesnik z farszem (na bazie
      majonezu), czasem cos innego, zawsze jakas surowka typu
      tarta marchew. wieczorem nie jem nic. chyba, ze siedze
      dluzej w pracy, wtedy po drodze do domu kupuje kanapke
      na cieplo. aha, i caly dzien pije zielona herbate, to
      troche oszukuje zoladek - w poprzedniej pracy jadlam
      wiecej i mniej pilam, i bylo gorzej.

      ogolnie - moge jesc wszystko i nie tyje jakos
      uderzeniowo, chociaz tydzein grillowania w szczyrku
      troche mi utrudnil wbicie sie w jedne spodnie. ale
      wystarczy tydzien niejedzenia, tzn. jedzenia samych
      zapychaczy i omijania co lepszych smakolykow, zebym
      schudla i to znacznie.

      ale mistrzynia jest moja matka: odkad urodzila mnie,
      zre bez opamietania i nie tyje wcale. co prawda dzis
      odmowila moich tostow, boza duzo bylo w nich sera
      zoltego, a ona sie przejmuje cholesterolem. ale
      ogolnie, jesc moze duzo i bez skutkow ubocznych.

      xx.
      • Gość: Nell Re: Co naprawdę jecie? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 11:41
        Wydaje mi sie, ze sklonnosci do tycia zwiekszaja sie wraz z wiekiem...do okolo 25 roku zycia wazylam
        52 kg, przy 172 cm wzrostu, jedzac przy tym duzo...(np. 4 kawalki chleba z czyms tam na kolacje..)Po
        25 roku zycia zaczelo sie to zmieniac, przy takich samych nawykach zywieniowych..., teraz mam 27 lat i
        np. zima wazylam 60 kg, teraz mam sesje i waga spadla mi do 57, az strach pomyslec, ile bym
        wazyla, jakby tej sesji nie bylo..
        • Gość: agul Re: Co naprawdę jecie? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.06.02, 11:54
          Na pewno im się jest starszym, tym trudniej utrzymać wagę, ale jak się
          człowiek "zaweźmie" to może być szczupły mając 30kilka lat i więcej, trzeba się
          tylko pilnować. Ja mam taką zasadę, że jem wszystko co lubię (a uwielbiam
          mnóstwo tuczących rzeczy - ciasta, słodycze, kluchy, makarony z gęstymi,
          tłustymi sosami itp) tylko w niewielkich ilościach. Dzięki temu niczego sobie
          nie odmawiam, bo na to nie byłoby mnie stać, a poza tym uważam, że życie jest
          za krótkie żeby ciągle odmawiać sobie czegoś dobrego, ale też nie tyję - przy
          wzroście 164 ważę 48 kilo a leci mi już 27 roczek. Moim zdaniem najważniejszy
          jest umiar i zdrowy rozsądek:-)
          • Gość: ryża Re: Co naprawdę jecie? IP: 195.116.167.* 09.06.02, 12:02
            A ja przez całe lato jem tylko warzywa bo lubię. W zimie troche tyję i teraz
            ledwo mieszcze się w ubranka.
            Na przykład dzisiaj na śniadanko zjadłam patelnie smażonej ( na oliwie)
            cukinni i 2 kromki chleba/. A wczoraj na obiad pół kilo fasoli szparagowej z
            bułką tartą, na sniadanie trzy kanapki z jajkiem i majonezem , na kolacje
            sałatke grecka ( duuuuży tależ ) i pół pudełka małży w zalewie.
            ważę 50 kg przy 160 wzrostu i jestem na górnej granicy przedziłau "w sam raz".
            To juz za dużo, w uda mi poszły zimowe żacia i planuje zrzucic 3 kg.
            A co do sesji. to ja tyję zawsze w zimie ( teraz juz nie mam sesji :-) bo
            mamusia robi mi na dobrą nauke pyszne ciasta z kalorycznym kremem :-)))) i
            siedzę , udaje , że się uczę i się obżeram ( Czymś trzeba zagryzac hektolitry
            herbaty?).
    • Gość: elve Re: Co naprawdę jecie? IP: *.netland.gda.pl 09.06.02, 12:23
      jem dużo i wszystko. Geny, geny, geny. Nie tyję od 12 roku życia, raczej
      chudnę. Najlepiej pali mi materię mózg - przy czytaniu kksiążek i nauce robie
      się głodna po godzinie, niezależnie od tego, co wcześniej zjadłam. Strawa
      duchowa i cielesna w cudowniej symbiozie :)
    • Gość: madusiak Re: Co naprawdę jecie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 12:28
      Ja jem dużo. Na prawdę. A jestem sucha po prostu. Aż za bardzo.Był taki czas ze
      zaczęłam sie potwornie odchudzać. Prawie nic nie jadłam, bo jak łapał mnie głód
      to wlewałam w siebie colę light, to mi bombelki wypełniały żołądek. Albo
      lizaki. to tylko 40 kalorii. Pgólnie moje kochane idiotyzm, szczególnie ze
      zasuwałam 2 razy na tydzień na siłownię a oprócz tego katowałam sie
      callaneticsem w domu. Skończyło się na tym ze mało w anoreksje nie wpadłam. Już
      Opamiętałam się. Utyłam ale co sobie problemów hormonalnych narobiłam przez
      głupotę to moje. Teraz jestem bardzo szczupła. Jem sporo(np teraz opycham się
      herbatnikami) ale tez ciągle duzo ćwiczę, jakos nie mogę usiedzieć w miejscu.I
      nie tyję nadmiernie. Inna sprawa ze to chyba tez kwestia przemiany materii. I
      tego ze nie jadam tłustych rzeczy, bo nie lubię.Ale nie mam zamiaru katować sie
      tym ,ze np po 18 nie mogę jeść. Ja mam akurat takie zapotrzebowania żywieniowe,
      ze jestem głodna jak wilk rano i wieczorem k\oło 20. W ciągu dnia juz nie, ale
      koło 20 muszę zjeśc porządną kolację. Ja myślę ze to kazdy musi jednak wedlug
      swoich potrzeb ustawiać i swojego zegara biologicznego.
      A wo góle to faceci wola gdy tego ciała jest trochę(wiem to teraz.A poza tym co
      to za przyjemnośc gdy ciuchy na tobie wiszą jak na wieszku? ZADNA
      • Gość: agul Re: Co naprawdę jecie? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.06.02, 12:44
        Absolutnie zgadzami się z Madusiak - nie ma co się katować! jak komuś sie chce
        jeść po 18 to niech je tylko bez przesady to się nic nie stanie. Ja jem nawet o
        24 i nic się nie dzieje, bo jem malutkie porcje i tyle to cała tajemnica. A
        poza tym to też prawda że mężczyźni lubią trochę ciała mój już narzeka że
        jestem za chuda a nawet nie jestem bardzo chuda tylko taka normalna. nie
        spotkałam faceta który by chciał żeby jego kobieta wyglądała jak np Kate Moss,
        ich to wręcz odrzuca, wiec dziewczyny cieszmy się, że nie jesteśmy takie chude:-
        ))
    • Gość: Mia Re: Co naprawdę jecie? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 09.06.02, 13:00
      Przedwczoraj:
      śniadanie - serek wiejski z tymiankiem, mniam, mniam, mój wynalazek... potem
      zielone jabłka (nałóg), obiad: kotlety sojowe (nie jem mięsa od lat) z sosem
      pieczarkowym, odsmażane ziemniaczki, tarta marchewka z jabłkiem. Koniec.
      No i ta tona jabłek po drodze... :)
      Do wczoraj się nie przyznam, bo był weekend, a wtedy sobie daje dyspenzę...
      generalnie b. łatwo tyję i prawie tak samo łatwo chudnę. Zazwyczaj ważę ok. 52
      kg przy 162 cm i niespecjalnie mi zależy na schudnięciu..
    • Gość: coralin Re: Co naprawdę jecie? IP: *.dami / 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 09.06.02, 13:00
      Ja na śniadanie od wielu lat jem coś słodkiego(pieczywo z miodem lub dobrym
      dżemem) i piję mocną kawę ze śmietanką i cukrem. Pewnie dlatego właściwie nigdy
      nie mam ochoty na coś słodkiego w ciągu dnia.Oprócz kawy pijam dużo zielonej
      herbaty i wody. Nie lubię frytek, pieczonego kurczaka i w ogóle fast foodów(
      czasem muszę skorzystać i wtedy wybieram dobrą pizzę). Nie jem(bo nie lubię)
      chipsów, orzeszków(poza pistacjami).I w ogóle nic nie przegryzam w ciągu dnia.
      Za to lubię warzywka(w lecie zajadam się cukinią pod wszelkimi postaciami),
      kuchnię włoską(makarony z aromatycznym sosem pomidorowym),naleśniki na słodko i
      ostro, rybki, owoce morza, drób, cielęcinę, zupy, sałatki(w lecie grecka,
      caprese, z kuskusem). Rzadko jadam wieprzowinę.Jem za rzadko, ale gotować
      bardzo lubię.Po śniadaniu(bez niego nie wyjdę z domu!)następuje długa przerwa i
      jem dopiero obiadokolację dość obfitą.A potem jeszcze czasem coś pichcę(kiedyś
      smażyłam naleśniki o północy:).Przy wzroście 167 ważę 50 kg choć jak mam 51-52
      wyglądam lepiej, a kiedy waga spada do 49 zaczynam się "tuczyć".
      • kasiulek Re: Co naprawdę jecie? 09.06.02, 16:55
        A ja waze 55 kg przy 172 cm wzrostu i jem roznie. Czasem prawie nic, bo nie mam
        na nic ochoty, czasem mnostwo - zasmiecam zoladek. Bardzo lubie warzywa i
        owoce, makarony wszelakie, nie cierpie tlustosci, miesa w zasadzie prawie nie
        jadam, chyba, ze bardzo mi sie zachce, ryby uwielbiam, sery lubie, ale bez
        przesady, najbardziej twarogowe, czasem plesniaki (zaraz sobie zrobie kanapke z
        brie i zurawinka:), na sniadanie prawie od zawsze jem zupy mleczne (ostatnio od
        pol roku chyba niezmiennie platki ryzowe na mleku przywozone przez mojego
        darlinga z Polski, z borowkami albo zurawinka do miesa, sok pomaranczowy, kawa
        i zielona herbata), w weekendy jajecznica, czasem omlet, na obiad w pracy
        przewaznie makaron z sosem pomidorowym albo duszonymi pieczarkami, ostatnio
        bardzo czesto sa szparagi z paskudnym sosem hollandaise i ziemniaczkami
        gotowanymi, do tego zawsze miseczka tartej marchewy, a na deser jogurt albo
        serek, czasem lody, wieczorem - co mi wpadnie w rece:)), czasem nic, czasem
        tyle, ze ojejujeju:)))) Od czasu do czasu na miescie kebab albo falafel w
        chlebku pita albo lody (najlepiej Haagen Dazs:)))). A kiedy jestem u rodzicow,
        to sniadanie takie samo (tato je to samo co ja), a pozniej bardziej po polsku
        mniam-mniam:))))))) Slodycze uwielbiam, ale niestety czekolady jesc nie moge -
        alergia!!! To sobie pojadam miski gumowe. Ciastka niemieckie nie smakuja mi,
        wiec z tym mam tutaj spokoj, ale mamusine jak najbardziej:)))
        Czasem mam zrywy, zeby sie dobrze, zdrowo odzywiac i nie robic z zoladka
        smietnika, ale rzadko:)))
        • kasiulek Re: Co naprawdę jecie? 09.06.02, 16:57
          Aha, zapomnialam. Bardzo duzo pije, najczesciej wode niegazowana i zielona
          herbate, ale za to NIGDY coli, fanty itp. kolorowych gazowanych paskudztw!
    • Gość: Vera Re: Co naprawdę jecie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 16:56
      Ja też mam takie geny po mamie jem jem i nic. Moja mama po 50 -tce wiąż jest
      szczuplutka, siostra troszkę starsza też to odziedziczyła. Były takie okresy w
      moim życiu, że bardzo chciałam przytyć i nie mogłam. Mam 24 lata i niezmiennie
      od 17 roku ważę 53kg, z wahaniami max 1kg, przy wzroście 173cm . A zjeść
      potrafię i to nieźle. Późnym rankiem bo tak ostatnio wstaję jem 2-3 duże kromy
      nutelli grubo posmarowanej lub kanapki z wędlinką i serkiem i kawę oczywiście a
      pal licho naczynka - inaczej nie wstanę. Po 2, 3 godzinach jest obiad
      obowiązkowo dwudaniowy a zupy uwielbiam i jak najwięcej w nich warzyw, na
      drugie sztuka mięsa też obowiązkowo z dokładkami. Po obiedzie w odstępie ok.1
      godziny bo wiąż czuję się głodna jak nie napcham się czymś słodkim - słodycze.
      W porywach tabliczka czekolady od ręki ale nie zawsze mam ochotę na coś
      słodkiego. Kolacja też obfita i w dodatku jeszcze druga przed zaśnięciem. I
      dużo wody mineralnej.
      pozdrawiam
      Vera
    • Gość: Monika Re: Co naprawdę jecie? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 17:24
      Wzrost 170, 56 kg i się odchudzam-skutecznie!:-) W zimie ważyłam 62 czyli tyle
      co w 9-tym miesiący ciąży. Jako nastolatka ważyłam 46 kilo i jadłam co chciałam
      i nic. Podzielam opinię dziewczyn, że z bezkarne obżarstwo nie trwa wiecznie i
      ok 2 lata temu, kiedy skończyłam 27 lat pojawiły mi się fałdki na brzuszku i
      uda mi jakoś przytyły:-) Teraz się zdrowo i smacznie odżywiam, żadnego białego
      pieczywa, żadnych makaronów i cukru, żadnych ciężkich kolacji. Folguję sobie w
      weekend ale też w granicach przyzwoitości. Ciągle jeszcze muszę się pozbyć tych
      cholernych fałdek na brzuchu ale jestem dobrej myśli. Odżywiam się zdrowo od 1
      miesiąca i widząc rezultaty mam nawet silniejszą motywację niż na jakiejkolwiek
      diecie.
      Jedno słowo do dziewczyn, które ignorują swoje ciągoty do słodkości itp. Ja
      wiem, że to jest wielka przyjemność ale pomyślcie ile cukrów dostarczacie do
      swojemu organizmowi i jest naukowo udowodnione, że cukier uzależnia. Wiem, że
      teraz jesteście młode i nic wam nie jest ale po prostu zaśmiecacie swoje ciała
      od zewnątrz co ma wpływ na URODĘ o którą tak bardzo dbacie:-)
      Życzę wam wszystkim silnej woli w batali o jedzenie, swoje zdrowie i w końcowym
      efekcie URODĘ.
      Kurczę mogłabym pisać i pisać ... ale nie będę:-) nie chcę być uzawana za
      fanatyczkę, choć z drugiej strony ilość postów na forum URODA znacznie wyższa
      niż na forum Dietetyka daje dużo do myślenia, nie sądzicie?
      Pozdrawiam serdecznie!
      • Gość: Vera Re: Co naprawdę jecie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.02, 18:25
        Jeśli o mnie chodzi to nie uważam abym zaśmiecała swój organizm od środka a tym
        bardziej nie mam to odbicia na mojej urodzie. Lody, czekolada i inne słodkości
        są również bardzo zdrowe bo oparte na mleku, a chwile szalaństwa raz na jakiś
        czas jeszcze nigdy mi nie zaszkodziły. W normalnej formie cukru nie używam do
        niczego, zastępuje go owocami, lodami i czekoladą. Zresztą życie jest za
        krótkie na ciągłe wyrzeczenia i kontrole nad swoimi potrzebami. Wszystkim życzę
        dobrego samopoczucia bo to ma przede wszystkim wpływ na naszą urodę.
        Vera
        • Gość: agul Re: Co naprawdę jecie? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.06.02, 19:49
          Zgadzam się z Verą - słodycze od czasu do czasu jeszcze nikogo nie zabiły, a za
          to jak taki deserek lodowy z owockami i bitą śmietanką potrafi poprawić
          nastrój:-) Nie ma co sobie odmawiać, ja też nie używam cukru do kawy czy
          herbaty, więc myślę że jakieś słodkości od czasu do czasu nie sprawią od razu,
          ze stanę się brzydką czarownicą;-) Na moją urodę działa to bardzo pozytywnie,
          bo jestem uśmiechnięta i zadowolona, a wtedy jestem najładniejsza (tak
          przynajmniej twierdzi mój mężczyzna) Pozdrawiam wszystkie czekoladofanki:-)
          • Gość: madusiak Re: Co naprawdę jecie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 16:24
            No własnie. Ja też nie słodzę ani herbaty ani kawy, nie jadam masła(jeśli jem
            to tylko chleb i masło nic na to, bo masło lubię tylko samo z siebie, a dodatki
            zabijaja mi jego smak-polecam ramę jogurtową niezbyt tłusta a wspaniała).
            Dlatego jak mam ochotę na coś słodkiego to to jem.U mnie to zwykle nie jest
            czekolada, ale raczej słodka bułeczka, herbatniczek, lizaczek. I UWIELBIAM
            NABIAŁ.wszelakie kefiry, serki wiejskie, białe, Z ziołami itp I wynalazki
            jogurtopodobne typu deser jogurtowy,ryz na mleku z czymś (z cynamonem jest the
            best)Och, aż się rozmarzyłam
    • Gość: LadyBlue Re: Co naprawdę jecie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.06.02, 14:48
      jem to na co mam ochotę i wcale sie tym nie przejmuję. chudnę jakoś tak sama z
      siebie, żadnej diety nie stosuję i nigdy nie stosowałam, za leniwa na to
      jestem ;) ćwiczeń też zero bo mi sie nie chcę. efekt jest taki, ze waże 40 kg
      przy 160 cm wzrostu. podejrzenia o anoreksję prosze sobie darować :P utyć bym
      nie mogła nawet jakbym chciała (a nie chce bo mi dobrze z tym jaka jestem).
      • Gość: Helena Re: Co naprawdę jecie? IP: 213.134.140.* 10.06.02, 15:38
        A ja jem jak prosie - wszystko na sniadania jajeczka na miekko, wedlinka,
        pomidorek, biale buly, jogurcik, platki, na lanczyk salatki z feta albo
        mozarella i oliwa, poznych obiadow tez sobie nie zaluje - steki, filety z
        kurczaka, gulasze z warzywami, pasty, zapiekanki i tym podobne, jeno kolacje
        jem skromiutke, bo nie jestem wieczoram glodna. Pochlaniam bez wurzutow
        sumienia lody, czekolade, ciasta.
        Jem dosc zdrowo, mam dobrze zbilansowana diete, ale jem duzo. Przy 174 waze 68,
        moglabym o 5 kilo mniej, ale nie potrafie sobie odmowic jedzenia.
        Poza tym ostatnio zalozylam sobie kaganiec i probowalam jesc polowe - schudlam
        1 kg w ciagu tygodnia. Nie ma szansy, zeby mi sie chcialo przy takich
        efektach :-))))
        Pozdrawiam
        H.
    • Gość: ananies Re: Co naprawdę jecie? IP: *.ipartners.pl 10.06.02, 15:32
      Jem wszystko!!! Mam 33 lata, dwoje dzieci, 171 cm wzrostu i waze 53 kg.
      Teraz (do dwoch lat) cwicze joge, ale mam wrazenie, ze od tego czasu moze nie
      tyle utylam, co nabralam troche ciala (miesni?). Jestem szczupla od zawsze i
      nigdy sie nie odchudzalam. Jedynie z 8 miesiecy po urodzeniu drugiego dziecka
      nie moglam wrocic do wagi, ale wystarczyl tydzien spedzony z tesciowa (stres,
      stres, stres!!!!), aby ostatnie 2 kg odeszlo bezpowrotnie. Az dziwie sie, ze do
      tej pory tak bezkarnie moge zajadac sie czokolada i innymi slodyczami. Tyle ze
      nie jadam kolacji, ale wynika to z poznego obiadu (ok. 18), potem juz nie chce
      mi sie jesc. Tak ze geny, geny i jeszcze raz geny (chociaz mam ciotke - gruba
      baba zreszta - ktora uparcie twierdzi, ze sie glodze). ciekawe, bo moja siostra
      mojego wzrostu wazy 10 kg wiecej (i nie jest wcale przy kosci, tylko troche
      solidniejsza)...
      Pozdrawiam, wspolczujac tym, ktore musza uwazac, co jedza, a.
      • Gość: aneta Re: Co naprawdę jecie? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 10.06.02, 16:38
        o boze,a ja tez mam dwoje dzieci i 32 lata i dopiero dzieki zmianie nawykow
        zywieniowych przy wzroscie 152 waze 47 kg.od trzech miesiecy nie jem produktow
        pszenicznych,makaronow,ziemniakow,jem fury warzyw z oliwa lub jogurtem,z miesa
        tylko drob i ryby pieczone w folii,chudy nabial.najgorzej jest ze
        slodyczami,ale apetyt na slodkie zaspokajam sloiczkiem gerbera [a moje dzici
        wtedy patrza na mnie z politowaniem i skanduja "mama dzidzius"]i sezamkami.na
        szczescie jem tyle ile chce i glodna nie chodze i od czasu do czasu pozwalam
        sobie na jakies pysznosci.dzieki temu bez bolu zrzucilam ok.5 kg.a kiedys
        jadlam co chcialam i ile chcialam i wazylam 44-45 kg.ale juz wiem,ze to se ne
        vrati.
    • Gość: Nika Re: Co naprawdę jecie? IP: 62.89.119.* 11.06.02, 14:09
      Jestem w pracy, przeczytałam wasze posty, i zrobiam sobie małe podsumowanko:
      dziś od rana: duży banan, jogurt Benefit Bakomy, potem znowu duzy banan, potem
      kanapka z serkiem topionym i papryką, a potem dwa ciasteczka zbozowe Lu z kawą,
      i doszłam do teraz, ale w domu czeka jeszcze na mnie zupa pomidorowa i budyń
      smietankowy. Jejku, czy ja dużo jem?
      Prosze określcie, jak to jest Waszym zdaniem.
      pozdrawiam
      • rossa_ Re: Co naprawdę jecie? 11.06.02, 14:12
        Moim zdaniem się głodzisz- ja juz koło południa umierałabym po tym wszystkim z
        głodu :)))
        • Gość: agul Re: Co naprawdę jecie? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 11.06.02, 14:13
          Jezu, ja też bym umarła... Ja to przede wszystkim muszę się jakims pieczywkiem
          zapchać - kanapeczki i pyszne drożdżówy z serkiem i dopiero wtedy czuję się
          najedzona. Jogurtami, nawet jakbym zjadła ich sto, nie umiem sie najeść na
          dłuzej niż pięc minut i tak samo owocami.
    • Gość: Nika Re: Co naprawdę jecie? IP: 62.89.119.* 11.06.02, 14:21
      dzieki, troche nie pocieszyłyście, bo widzicie to jest tak jak człowiek sie nad
      tym zastanowi i zacznie sobie spisywać co zjdł, to mu wychodzi długa lista, a
      jak o tym nie myslę, to nawet nie pamietam co i ile zjadłam, tylko ten post
      mnie natchnął tak do myslenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka