Dodaj do ulubionych

Staropanieństwo wciąż żyje????

04.10.02, 13:40
Weszłam na wizaż. Najpierw zobaczyłam, że ktoś, kto z naszego forum
dowiedział się o Krzysiu Heleny podaje namiary do niego na wizażu - teraz
chyba naprawdę trzeba umawiać się conajmniej tydzień wcześniej;-)
Ale nie o tym chciałam. Jest artykuł o tym, jak dobrze dobrać sobie partnera
i stworzyć udany związek. I tam... boszszsz.. czy tak faktycznie jest jeszcze
na świecie, bo jeśli tak, to ja jestem jakaś niedzisiejsza - wydawało mi się,
że czasy staropanieństwa mamy już za sobą i bycie samotną kobietą jest
normalne i nikt się temu specjalnie nie dziwi. A tu proszę - dla
pary 'portek' jesteśmy w stanie tkwić w związku 'z rozsądku'?? Nie wierzę,
moim zdaniem ta autorka tkwi w poprzednim wieku i nie ma pojecia, że czasy
się zmieniają i ludzie też. Przeczytajcie sobie:


Inny spektakularny przykład zapowiadający nieudany związek to taki, w którym
kryterium jest wiek. My kobiety w którymś momencie osiągamy wiek, który
społeczeństwo ocenia jako staropanieństwo. Rodzina naciska, koleżanki pytają,
kiedy wyjdziemy za mąż, bo same już są po ślubie. My pozostajemy w
staropanieństwie i jakoś nie pasujemy do otoczenia. Kiedy nas zapraszają, nie
mamy z kim iść, a dla mężatek jesteśmy potencjalnym zagrożeniem. Z czasem
przestają nas zapraszać. Dzieje się to tym szybciej, im bardziej jesteśmy
atrakcyjne. Cóż wtedy robić, rozglądamy się po świecie bardzo uważnie i
czujnym okiem patrzymy, kto na nas patrzy. Nasze kryteria dawno poszły w
zapomnienie i czekamy "co się nawinie" i "kto pierwszy ten lepszy". Jeśli
mówi TAK, szczęśliwe, że już nam nie grozi samotność, "co koń wyskoczy"
pędzimy do ołtarza. Kiedy czas staje się kryterium, skutki mogą być opłakane,
gdyż kierowane tym kryterium często dokonujemy dość przypadkowych wyborów.

To, czy "pasujemy" do siebie w związku, schodzi na dalszy plan. Ważne, że
są "portki" koło nas, a nie jakość relacji. Konsekwencje: po jakimś czasie
okazuje się, że się wcale nie znamy. Nie ma wspólnej płaszczyzny, jest duża
różnica intelektualna, nieudany seks, bo ważny był ślub, a nie sprawdzić się
w łóżku� i kolejny materiał do filmu o nieszczęśliwym małżeństwie.






Obserwuj wątek
    • ptasia Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 13:57
      Agul, ja nic takiego nie zauważyłam, ale moze mało znam osób 30-40 (bo chyba o
      20-30 to nie było pisane??!!); ja mam wrażenie, że kwestią wcale nie jest ślub,
      tylko, hm, żeby w ogóle znalazł się "ten". Mam parę koleżanek, ładne, zadbane
      dziewczyny, no i jakoś są singlami chyba niekoniecznie ze swojej woli i chyba
      nie są bardzo szczęśliwe - chciałabym, żeby sobie kogoś znalazły - dla nich,
      nie dla "bycia żonami", "zaobrączkowania się". Wszystko zależy od osoby, od
      środowiska, wyznania... ja się mariażować na razie nie mam zamiaru, wolę
      konkubinat :-), ale spotkałam się z wieloma: "ale czemu nie? dlaczego nie
      chcesz?". Staropanieństwo, jak prawie wszystko, rzeczą względną :-)
      • damona Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 14:25
        czasem punkt widzenia zalezy od srodowiska w ktorym sie przebywa,
        sa osoby, ktore zamazpojscie uwazaja za glowny cel w swoim zyciu i
        jak nie zlapia faceta przed 25 rokiem zycia to jest wielka tragedia. A jak sie
        lapie takiego faceta, to nie musze pisac.
        latwiej byc singlem w duzym/srednim miescie niz w malym lub na wsi, gdzie sie
        mniej wiecej wszyscy znaja, inne jest 'przyzwolenie' spoleczne na taki styl
        zycia, a nie kazdy jest odporny na przygadywanie. Poza tym kto z kim przestaje
        takim sie staje, wiec jak kolezanki powychodzily za maz, to taka dziewczyna
        moze sie czuc zle z tym. Ludzie w malych miastach i na wsiach z reguly sa
        bardziej wierzacy, wiec w zwiazku z tym rodzina ma duze znaczenie w ich zyciu.

        Troche generalizuje, ale jest to jeden z wielu przykladow na to, ze
        staropanienstwo wciaz istnieje.
        Duzo zalezy od tego jakie sie ma poglady, cele w zyciu, w jakim sie przebywa
        srodowisku.
        • Gość: julita73 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 14:40
          Acha - i jeszcze jedno.Wiem że pomyślicie , że złapałam męża na dziecko ;-))))
          ale zapewniam Was że nie....Po prostu gdybym wpadła a nie kochała go , to
          napewno nie wiązałabym się z nim .Poradziłabym sobie sama, nie pakowałabym się
          w związek bez uczucia.
        • Gość: julita73 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 14:40
          Acha - i jeszcze jedno.Wiem że pomyślicie , że złapałam męża na dziecko ;-))))
          ale zapewniam Was że nie....Po prostu gdybym wpadła a nie kochała go , to
          napewno nie wiązałabym się z nim .Poradziłabym sobie sama, nie pakowałabym się
          w związek bez uczucia.
        • Gość: julita73 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 14:41
          Acha - i jeszcze jedno.Wiem że pomyślicie , że złapałam męża na dziecko ;-))))
          ale zapewniam Was że nie....Po prostu gdybym wpadła a nie kochała go , to
          napewno nie wiązałabym się z nim .Poradziłabym sobie sama, nie pakowałabym się
          w związek bez uczucia.
      • Gość: julita73 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 14:36
        Ja wyszłam za maż mając 22 lata ( nie ukrywam że biorąc ślub byłam w
        ciąży ).Jednak brałam ślub nie dlatego "że tak wypada bo jestem w ciąży " tylko
        dlatego że tak mi sie podobało i tego bardzo chciałam.Teraz mam prawie
        trzydziestkę, odchowaną 7 letnią córkę,dobrego mąża który jest dla mnie
        wsparciem i najlepszym przyjacielem ( chociaż ma kilka wad ).Uwazam , że mam
        dobrą , ustabilizowaną sytuację rodzinną.Jednak wcale nie potępiam życia na
        tzw "kocią łapę " , bez ślubu.Uważam , że jak ludzie mają żyć zgodnie i
        szczęśliwie to będą tak żyć i bez ślubu.Przykładem jest mój brat, który ma
        dziewczynę jedną i tą samą od 9!!!lat , niedawno urodziło im się dziecko,
        mieszkają razem od roku, o ślubie narazie nie wspominają , choć wiem że
        planują .Też u nich bywało różnie , rozstawali się z hukiem na parę miesięcy ,
        później godzili i schodzili...A jeśli chodzi o staropanieństwo - co to w ogóle
        za określenie!Może kiedyś sto lat temu było tak że jak dziewczyna 2o pare lat
        nie miała męża to uznawana była za starą pannę, ale nie w tych czasach.
    • Gość: kika_kika Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 04.10.02, 14:18
      a ja się zaobrączkowałam :) w czerwcu ubiegłego roku. Mam dopiero 22 lata.
      Ale to nie po to, by nie by samotną panienka, ale... to akurat TEN. jest
      starszy ode mnie o 6 lat i jest wspaniale.
      Ja rownież mam sporo kolezanek (atrakcyjne, wykształcone) które sa same i to
      nie z wyboru.... nie wiem co z facetami!!! Nie ma ich czy jak??

      A co do bycia singlem... w Niemczech i w USA ponoć jest szał na śluby, wiele
      par, które żyły w ... konkubinacie :)... obrzydliwe słowo... zawiera teraz
      związki małżeńskie, ludzie decydują się na dzieci... kariera spada na drugi
      plan, najważniejsza jest rodzina. W Polsce nadal popularnym modelem jest
      własnie singielek lub nieformalny związek.... zobaczymy co przyniesie czas...

      Pozdrawiam,
      KIKA

      ps. Agul, mam nadzieje, że już jesteś zdrowiutka.... no... weekend idzie ;-)


      • Gość: agul Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 04.10.02, 14:23
        Gość portalu: kika_kika napisał(a):

        > a ja się zaobrączkowałam :) w czerwcu ubiegłego roku. Mam dopiero 22 lata.
        > Ale to nie po to, by nie by samotną panienka, ale... to akurat TEN. jest
        > starszy ode mnie o 6 lat i jest wspaniale.
        > Ja rownież mam sporo kolezanek (atrakcyjne, wykształcone) które sa same i to
        > nie z wyboru.... nie wiem co z facetami!!! Nie ma ich czy jak??

        Jest chyba dużo mniej fajnych facetów niż fajnych kobiet, dlatego taka spora
        część nas żyje samotnie. I dlatego też nie chce mi się wierzyć w słowa tego
        artykułu, że kobiety wychodzą za mąż tylko po to, żeby nie zostać samą. Tak
        było kiedyś, teraz już się to chyba zmieniło??

        > > ps. Agul, mam nadzieje, że już jesteś zdrowiutka.... no... weekend idzie ;-)
        >
        Już prawie, dzięki:-)))
        • Gość: Bea Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: 213.25.164.* 04.10.02, 14:34

          > Jest chyba dużo mniej fajnych facetów niż fajnych kobiet, dlatego taka spora
          > część nas żyje samotnie. I dlatego też nie chce mi się wierzyć w słowa tego
          > artykułu, że kobiety wychodzą za mąż tylko po to, żeby nie zostać samą. Tak
          > było kiedyś, teraz już się to chyba zmieniło??

          No ja mam 29 late ..khe, khe. Za mąż się jakoś się nie wybieram (pomimo 5 lat
          w...bue...jak to mówią konkubinacie). Nie spotkałam się też nigdy z określeniem
          "stara panna". Zresztą mało mnie obchodzi jak inni to odbierają.
          Ale zauważyłam u koleżanek, które są mniej więcej w moim wieku, nagłą nerwowość
          w poszukiwaniu/zaobrączkowaniu tego "jedynego".
          Całkiem niedawno dotarło do mnie info o znajomej, która nagle: zaręczyny i ślub
          za 3 miesiące.I nie widać w tym niestety nic innego niż "konieczność posiadania
          męża" w wieku 30 lat.
          Generalnie myślę, że jest część kobiet, którym nie zależy na obrączce i
          prowadzą takie życie jakie lubią. Ale nadal jest grupa, która uważa iż mając 30
          i więcej wręcz NALEŻY mieć męża. Dużo więc się nie zmieniło.

          Pozdrawiam,Bea

        • Gość: kika_kika Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 04.10.02, 14:35
          Nie wiem czy się zmieniło... ponoć wszystko po 11 wrzesnia uległo zmianie... i
          to zwłaszcza w tej kwestii.
          Małżeństwo jest ok, ale tylko w pewnych przypadkach.... jeśli ma się "hajtac"
          tylko dla świętego spokoju, ze względu na wiek itp. .... to nie widzę sensu...
          no i czy takie małżeństwo przetrwa? Czy te dwie istoty będą szczęśliwe??

          Ludzie to istotki stadne... ale nic na siłę!!!

          acha... w jakiejś gazecie czytałam o tym, że w biurach matrymonialnych zrobił
          się ruch.. przybyło klientów z przedziału wiekowego (25-40) :) to cos
          znaczy...

          KIKA
          ps. to dobrze ;-)
        • roodanaserio Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 14:37
          agul1 cytowala:

          [..] > To, czy "pasujemy" do siebie w związku, schodzi na dalszy plan. Ważne,
          że są "portki" koło nas, a nie jakość relacji. Konsekwencje: po jakimś czasie
          okazuje się, że się wcale nie znamy. Nie ma wspólnej płaszczyzny, jest duża
          różnica intelektualna, nieudany seks, bo ważny był ślub, a nie sprawdzić się
          w łóżku� i kolejny materiał do filmu o nieszczęśliwym małżeństwie. [...]



          Jakby to powiedziec ... to sie nazywa roznica pomiedzy czytelniczkami GW, a np.
          Claudii :)


          A na serio - co srodowisko, to obyczaj. Ja spotkalam sie tylko raz z wytykaniem
          mi sp - przez wlasna ciotke, ktora za maz wyszla w wieku lat 26 [ja nieco
          pozniej, prawie 27] i w jej czasach ['70/'80] bylo to staropanienstwo.
          Wszystkie swoje zale z wtedy przerzucila na mnie, wyzywajac od starych panien.


          Wiec jako stara panna wg stereotypow wyszlam za maz pozno, i jak nie robilam
          sobie nic z tych komentarzy, tak nie robie sobie dalej - bo teraz cd.
          wyglada "Kiedy bedziesz miala dziecko" :)


          Np. moja byla szefowa zapytala sie mnie, kiedy mam zamiar, bo "nie bedziesz
          przeciez chodzila w ciazy o lasce".


          ;]


          Taka to Polska wlasnie :)



          r
        • Gość: ja Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: 213.17.175.* 04.10.02, 14:43
          Ja się zgadzam z tym, ze najczęściej rodzina do ślubu namawia a my
          niekoniecznie mamy na to chęć.
          Ja na każdej rodzinnej uroczystości słyszę: no to kiedy ślub????
          Nie denerwuje mnie to, raczej śmieszy.
          Mam 27 lata i mężczyznę, który, jak na razie, wydaje mi się najwspanialszym
          mężczyzną i tym jedynym. Na razie nie zmierzamy się pobrać z różnych powodów.
          Chociażby takich, że kupiliśmy wspólne mieszkanko, które razem spłacamy więc
          jestesmy spłukani i na wesele nie starczy albo, że mój facet tez musi dojrzeć
          do takiej decyzji itd.
          A rodzina wierci dziurę i wierci....
          Zdażało się, że moja mama słyszała: "Tak nie wypada, mieszkają razem bez ślubu".
          Jezu, wścibscy ludzie i tyle.
          A swoją drogą czy zauważyłyście, że teraz faceci sprytnie wykręcają się od
          tematów małżeńskich?
          • roodanaserio Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 14:53
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > Mam 27 lata i mężczyznę, który, jak na razie, wydaje mi się najwspanialszym
            mężczyzną i tym jedynym. Na razie nie zmierzamy się pobrać z różnych powodów.
            Chociażby takich, że kupiliśmy wspólne mieszkanko, które razem spłacamy więc
            jestesmy spłukani i na wesele nie starczy albo, że mój facet tez musi dojrzeć
            do takiej decyzji itd.
            A rodzina wierci dziurę i wierci....
            Zdażało się, że moja mama słyszała: "Tak nie wypada, mieszkają razem bez ślubu"


            Moja mama, jak ja pytali [zanim wyszlam za maz] - dlaczego nie wychodze lub
            kiedy wyjde, mawiala do ciekawskich "Moja corka NIE MUSI"
            :)

            A ze na ogol pytaly te, ktorych corusie biegly do oltarza w welonie i z
            brzuchem - to sie temat ucinal :)


            > A swoją drogą czy zauważyłyście, że teraz faceci sprytnie wykręcają się od
            tematów małżeńskich?


            Nie wszysycy. Moj maz byl prowodyrem wszelkich akcji pt. staly zwiazek, wspolne
            mieszkanie, a w koncu slub.

            Ja sama po drodze klepalam tylko o fajnych pierscionkach zareczynowych :) i
            myslalam, ze po zareczynach to posiedze w stanie narzeczenstwa jakis rok,
            1,5 ....
            A tu dupa. Pol roku i hyc :)


            r
          • Gość: agul Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 04.10.02, 15:00
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > Ja się zgadzam z tym, ze najczęściej rodzina do ślubu namawia a my
            > niekoniecznie mamy na to chęć.
            > Ja na każdej rodzinnej uroczystości słyszę: no to kiedy ślub????
            > Nie denerwuje mnie to, raczej śmieszy.
            > Mam 27 lata i mężczyznę, który, jak na razie, wydaje mi się najwspanialszym
            > mężczyzną i tym jedynym. Na razie nie zmierzamy się pobrać z różnych powodów.
            > Chociażby takich, że kupiliśmy wspólne mieszkanko, które razem spłacamy więc
            > jestesmy spłukani i na wesele nie starczy albo, że mój facet tez musi dojrzeć
            > do takiej decyzji itd.
            > A rodzina wierci dziurę i wierci....

            Ja na szczęście mam normalną rodzinę, która nie wtrąca się do mojego stanu
            cywilnego:) Ale mam dwie koleżanki, których rodziny faktycznie na każdym kroku
            wpędzają ją w stres z tego powodu. Przecież to nie do przyjęcia żeby rodzice
            decydowali za dorosłe, 28, 30-letnie kobiety!


            > A swoją drogą czy zauważyłyście, że teraz faceci sprytnie wykręcają się od
            > tematów małżeńskich?

            A u mnie jest właśnie odwrotnie - ja ze względu na to, że mam przykre
            doświadczenia z małżeństwem moich rodziców, nigdy nie chciałam brać ślubu. Mój
            narzeczony natomiast chce bardzo, więc jakoś to musieliśmy dograć, na razie
            jesteśmy pół roku po zaręczynach no i pewnie niedługo jednak ślub:-)
    • Gość: Anahita Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.unused.zigzag.pl 04.10.02, 14:36
      wedlug mnie wszystko zalezy od nastawienia dziewczyny i jej otoczenia - mam
      kolezanke (lat 24), ktora rodzice od x czasu mecza o potencjalnego
      narzeczonego, po prostu uwazaja, ze to najlepszy wiek do zamazpojscia - kiedys,
      jak pamietam, mowili to bardziej w formie zartu, ale coraz czesciej ona sie
      skarzy, ze do tego sprowadzaja sie ich rozmowy na spotkaniach rodzinnych.
      mam tez inna kolezanke (lat 27), ktora otwarcie sie przyznaje, ze chcialaby
      wreszcie wyjsc za maz i nie bardzo przywiazuje wage do poziomu ewentualnego
      kandydata - u niej zalatuje mi to totalna desperacja, ktora odrzuca od niej
      facetow, przynajmnije tych bardziej interesujacych...

      zgadzam sie, ze zdecydowanie wiecej jest fajnych, inteligentnych, zadbanych,
      niezaleznych dziewczyn niz facetow, poza tym chyba taka dziewczyna ma wyzsze
      wymagania, co do swojego potencjalnego partnera, no bo ja nie wyobrazam sobie,
      ze polece na 'pierwszego, ktory sie nawinie" tylko po to, zeby wreszcie
      przestac byc singlem...
      nie mam faceta, nie rozpaczam, wychodzac z zalozenia, ze uda mi sie wreszcie
      spotkac kogos, kto bedzie mi odpowiadal i vice versa :)w tzw. miedzyczasie
      ciesze sie niezaleznoscia, nie przejmujac sie komentarzami np. mojego szefa,
      ktory co jakis czas mruzy zlosliewie oczka i mowi - "uwazaj, bo zbliza sie wiek
      krytyczny (w sensie trzydziecha)"...


      pozdrawiam
      optymistycznie nastawiony do zycia singiel
      Anahita
      • Gość: agul Zamiast konkubinatu.... IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 04.10.02, 14:40
        można mówić kohabitacja:-))
        To dla tych, które nie lubią tego słowa:)
        Moim zdaniem obydwa są ohydne i czekam na jakieś ładniutkie, które przekona
        mojego mężczyznę, że ślub jest nam absolutnie niepotrzebny;-))
        • Gość: samanta Re: Zamiast konkubinatu.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 04.10.02, 14:45
          zwiazek partnerski
          • Gość: agul Re: Zamiast konkubinatu.... IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 04.10.02, 15:01
            Gość portalu: samanta napisał(a):

            > zwiazek partnerski

            Ale przecież małżeństwo też można nazwać związkiem partnerskim prawda?
            Chodziło mi o przyjęty w języku polskim zamiennik słowa konkubinat, które
            faktycznie nie kojarzy się najlepiej.
            A już konkubina brzmi koszmarnie;-))
            • Gość: samanta Re: Zamiast konkubinatu.... IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 04.10.02, 15:11
              Za granica mowi sie wlasnie partnership - czyli zwiazek partnerski
              bez slubu . Uzywa sie rowniez "mieszkac razem "
              To prawda , ze jezyk polski jest przebogaty w rozne takie i owakie okreslenia
              a jak trzeba znalezc odpowiednie slowo to brakuje .
              To moze zwrot "narzeczenstwo" bylby ogolnie przyjeta norma?
              Takie narzeczenstwo bez ustalonej daty slubu...
              • Gość: Bea Re: Zamiast konkubinatu.... IP: 213.25.164.* 04.10.02, 15:18

                > To moze zwrot "narzeczenstwo" bylby ogolnie przyjeta norma?
                > Takie narzeczenstwo bez ustalonej daty slubu...

                Oooo...jak najbardziej jestem za. TO jedyne fajne określenie.
                Wszystkie inne jakie słyszałam były "nie do przyjęcia".
                Kiedyś w sądzie usłyszałam "Ona jako konkubina....." (to było o mnie)
                jakby mnie ktoś opluł...tak się dosłownie poczułam.
            • ptasia Re: Zamiast konkubinatu.... 04.10.02, 15:17
              Gość portalu: agul napisał(a):

              > Gość portalu: samanta napisał(a):
              >
              > > zwiazek partnerski
              >
              > Ale przecież małżeństwo też można nazwać związkiem partnerskim prawda?
              > Chodziło mi o przyjęty w języku polskim zamiennik słowa konkubinat, które
              > faktycznie nie kojarzy się najlepiej.
              > A już konkubina brzmi koszmarnie;-))
              Prawda :-)??? Zawsze mam problem w różnych sytuacjach, nie weim, urzędzie,
              sklepie: "Mój narzeczony... mój partner... konkubent (hihi)
              dzwonił/zostawił/dowiedział się..." i wolę już powiedzieć mąż. A chłopak czasem
              brzmi tak infantylnie... zwłaszcza, jak się związkuje 7 lat (7,5 konkretnie :-).
              Pani rachmistrz: "to jaki ma pan związek z głową rodziny (=mną)? mam wpisać
              partner czy konkubent?"
              Mój luby: "chyba konkubent, bo partner to może być bez współżycia seksualnego"
              Myślałam, że się gdzieś zapadnę :-)))
              • damona Re: Zamiast konkubinatu.... 04.10.02, 15:28


                zawsze mowie o sobie: wieczna narzeczona, on jest wiecznym narzeczonym.
                w urzedach zazwyczaj mowie: narzeczony, bo konkubent kojarzy mi sie z kronika
                policyjna (pani N. i jej konkubent podczas libacji......itd;)

                beznadzieja, ze w Polskim jezyku nie ma przyjemniejszego okreslenia.

                • Gość: nene Re: Zamiast konkubina IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 04.10.02, 16:08
                  proponuję: niemąż
      • helena25 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 15:13
        Nawiazujac do Pana Krzysia, mam obiecane, ze nie bede czekala dluzej niz 3
        dni :-)))
        Co do drugiego watku glownego, jestem zwiazana z Panem od 6 lat, miezkamy i
        jestesmy zareczeni od 5 lat i slubu nie planujemy. W naglym przyplywie gotowki
        pojedziemy na kilka dni do Vegas tylko we dwoje i tam podpiszemy papierek. Moja
        rodzina akceptuje taka sytuacje jaka jest, a babia na wiesc o Vegas
        strwierdzia, ze to cudowny pomysl i zaluje, ze sama nie miala okazji tam wziac
        slubu. Jego rodzina interesuje sie dosc umierkowania cala sytuacja, wiec
        jakiekolwiek decyzje podejmiemy, zaakceptuja je.
        To jedna strona medalu, a druga to historia mojej przyjaciolki - 28 lat, ladna,
        zgrabna, efektowna, 4 jezyki prefekt, MBA, inteligentna, zadbana, doskonale
        ubrana i nie umie stworzyc jaiegokolwiek zwiazku dluzszego niz 3 miesiace. Niby
        taka swietna, samodzielna, przebojowa, ale patrza na nia ludzie dziwnie i
        mezczyzni tez juz sie tak do niej nie garna, myslac, ze skoro innym sie nie
        udalo, to co jest nie halo i szkoda ich energii na proby.
        Niby jesta taka szczesliwa w swoim singlowaniu, ale widze jak na mnie patrzy,
        kiedy sie krzatam po kuchni, gotuje obiad, zajmuje sie domem. Mam wrazenia, ze
        taka postawa "happy single" jest w pewnym stopniu maska, bo nawet sama przed
        soba nie umie sie przyznac, ze zanim zacznie skeslac druga osobe, niech
        popracuje nad soba.
        Pozdrawiam
        H.
        • Gość: samanta Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 04.10.02, 15:21
          A ja mysle , ze osobom, ktore za dlugo zyja same coraz trudniej znalezc
          partnera i to wcale nie ze wzgledu na wiek tylko na ich samotne
          przyzwyczajenia.
          Nieprzystosowanie do zycia w grupie odbija sie potem dziwnymi nawykami i
          egoizmem .Zarowno u kobiet jak i u mezczyzn.
          • helena25 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 15:30
            To prawda, drugiego czlowiek w pewnym momencie zaczynaja traktowac jako
            intruza. Moja przyjaciolka tak nawykla do radzenia sobie ze wszystkim sama, ze
            jak jeden z jej facetow zaoferowal, ze przysle ekipe do pomocy, to na niego
            nawarczala, ze da sobie rade sama i jezeli sadzi, ze sama nie skreci regalu, to
            sie grubo myli. Ja tam bym z przyjemnoscia dawala sie wyreczac do konca zycia,
            a ona jest juz taka pieprzona Zosia-Samosia. Nawet jak ktos cos za nia zrobi,
            to ona straci dwa razy tyle czasu na sprawdzenie czy dobrze, bo nikomu nie ufa.
            Ciezko z takim bagazem szukac sobie zyciowego partnera.
            H.

            Gość portalu: samanta napisał(a):

            > A ja mysle , ze osobom, ktore za dlugo zyja same coraz trudniej znalezc
            > partnera i to wcale nie ze wzgledu na wiek tylko na ich samotne
            > przyzwyczajenia.
            • roodanaserio Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 15:41
              helena25 napisała:

              > To prawda, drugiego czlowiek w pewnym momencie zaczynaja traktowac jako
              intruza. Moja przyjaciolka tak nawykla do radzenia sobie ze wszystkim sama, ze
              jak jeden z jej facetow zaoferowal, ze przysle ekipe do pomocy, to na niego
              nawarczala, ze da sobie rade sama i jezeli sadzi, ze sama nie skreci regalu, to
              sie grubo myli.


              A moja mama mawia "Nigdy nie pokazuj calej dupy ani nie zdradzaj swoich
              umiejetnosci do konca, bo bedziesz latac z wiertara i wkrecac kolki sama oraz
              dzwigac siaty" i to jest swieta prawda.

              Ja tam zawsze wolam "Tooooomeeeeek" i dzieki temu moge robic to, co a: nie
              nadwyreza mnie fizycznie ponad miare; b. nie powoduje u mnie zgrzytania zebami
              w razie niepowodzenia; c. nie czuje sie po czyms, jakbym przeniosla slonia na
              druga strone Jang-Cy.

              Ja po prostu wychodze z zalozenia, ze feminizm to niekoniecznie robienie z
              siebie Arnolda i placenie potem za to miesniakami maciciy, a cos innego :)



              r
          • Gość: kasica Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 15:52
            Gość portalu: samanta napisał(a):
            > A ja mysle , ze osobom, ktore za dlugo zyja same coraz trudniej znalezc
            > partnera i to wcale nie ze wzgledu na wiek tylko na ich samotne
            > przyzwyczajenia.
            > Nieprzystosowanie do zycia w grupie odbija sie potem dziwnymi nawykami i
            > egoizmem .Zarowno u kobiet jak i u mezczyzn.

            popieram zdecydowanie. mam wrazenie, ze sa ludzie, ktorzy z czasem coraz mniej
            _chca_ byc z kims. nie chce im sie juz poznawac nowej osoby, uczyc sie z nia
            komunikowac, uczyc sie kompromisow itp., tak naprawde to nie chce im sie juz
            nawet zainteresowac kims innym poza soba samym, a to przeciez niezbedne, by
            cokolwiek zaczac. i nie zawsze zdaja sobie z tego faktu sprawe
        • rilla100 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 15:22
          > Niby jesta taka szczesliwa w swoim singlowaniu, ale widze jak na mnie patrzy,
          > kiedy sie krzatam po kuchni, gotuje obiad, zajmuje sie domem. Mam wrazenia,
          ze
          > taka postawa "happy single" jest w pewnym stopniu maska, bo nawet sama przed
          > soba nie umie sie przyznac, ze zanim zacznie skeslac druga osobe, niech
          > popracuje nad soba.
          > Pozdrawiam
          > H.

          Zgadzam sie bycie "happy single" jest bardzo meczace na dluzsza mete. Wkoncu
          wpadasz w taka rutyne, ze juz sama sobie wmawiasz, ze jestes szczesliwa w
          pojedynke. A tak naprawde podswiadomie marzysz o jakims fajnym facecie na
          dluzej. Naszczescie ja swojego znalazlam.
          Pzdr :))))
          • Gość: Anahita Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.unused.zigzag.pl 04.10.02, 15:41
            wiecie, co dziewczyny? wydaje mi sie , ze jestescie odrobine niekonsekwentne
            (przynajmnije niektore z was) - z jednej strony szukanie faceta na sile
            jest "niefajne", no bo nie powinno sie podporzadkowywac presji spolecznej etc.
            a z drugiej potwierdzacie opinie czesci facetow- ze jak dziewczyna jest sama,
            to znaczy, ze cos z nia jest "nie tak"...
            tak jak pisalam, jestem singlem, moze nie tryskajacym wokol szczesciem i nie
            wykrzykujacym swojej samotnosci kazdemu w twarz, ale mam spore grono znajomych,
            sparowanych i nie, z ktorymi lubie spedzac czas.
            chcialabym poznac fajnego faceta, z ktorym moglabym byc bez poczucia winy w
            stosunku do siebie, ze zeszlam ponizej jakiegos tam poziomu...ale nie zamierzam
            budowac swojego zycia wokol tych poszukiwan, zycie trwa tak czy inaczej i w
            dalszym ciagu uwazam, ze mozna byc zadowolonym singlem (zeby nie bylo, ze 100%-
            owo szczesliwym), ktory wierzy w laskawosc losu ;)
            zapewniam, ze nie jest to poza, tylko proba funkcjonowania we wzglednej
            harmonii psychicznej ze soba i swiatem...
            pozdrawiam
            single Anahita
        • sublustris Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 15:54
          helena25 napisała:
          > Co do drugiego watku glownego, jestem zwiazana z Panem od 6 lat, miezkamy i
          > jestesmy zareczeni od 5 lat i slubu nie planujemy. W naglym przyplywie
          gotowki
          > pojedziemy na kilka dni do Vegas tylko we dwoje i tam podpiszemy papierek.
          Moja rodzina akceptuje... <

          Moj chlopak natomiast wyznal, ze jego marzenie to wielkie weselicho (ja
          natomiast nie lubie nawet myslec o kiecce z welonem: taka stara i w welonie,
          he he, kto tam uwierzy w ...). Do Las Vegas jedziemy (teraz tanie bilety+hotel
          jak mi mowi), ale czuje , ze nie skorzystamy z fast service-chociaz to by
          rozwiazalo pare problemow. Jak tak dalej pojdzie to na porzadna impreze pewnie
          dorobimy sie okolo 40tki ;-)

          No a czlowiek to zwierze stadne i samemu fiksuje.


          • helena25 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 16:07
            Zazdroszcze, my mielismy jechac teraz, ale poki co ja jestem caly czas chora,
            nie moge wziac urlopu przez najblizszy miesiac, jestesmy w trakcie sporych
            zmian i nic z tego nie wyjdzie w tym roku. No chyba ze Sylwesterek :-)))
            Mnie wesela jakas trzachaja - bylam ostatnio na kilku i to koszmarek z reguly,
            wielki pokaz sily i kasy, platowanie, obgadywnie ciuchow, fryzur, makijazu,
            jedzenia, muzyki, narzekanie i wogole bagno jakies. Pewnie do Panstwa Mlodych
            to nie dochodzi, bo nikt nie chce im robic przykrosci, ale dla goscia klimacik
            jest niefajny.
            Jakos nie dla mnie taka impreza, zreszta pomijajac wszystko, przygotowania,
            sala, kosciol, suknia, buty, garniak, kwiaty, zaproszenia i tak dalej by mnie
            wykonczyly i wole swoja energie przekierowac gdzie indziej
            Pozdrawiam
            H.

            sublustris napisała:

            > Do Las Vegas jedziemy (teraz tanie bilety+hotel
            > jak mi mowi), ale czuje , ze nie skorzystamy z fast service-chociaz to by
            > rozwiazalo pare problemow.
            • sublustris Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 16:15
              Mysle podobnie jak i Ty.
            • roodanaserio Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 16:26
              helena25 napisała:

              > > Mnie wesela jakas trzachaja - bylam ostatnio na kilku i to koszmarek z
              reguly, wielki pokaz sily i kasy, platowanie, obgadywnie ciuchow, fryzur,
              makijazu, jedzenia, muzyki, narzekanie i wogole bagno jakies. Pewnie do Panstwa
              Mlodych to nie dochodzi, bo nikt nie chce im robic przykrosci, ale dla goscia
              klimacik jest niefajny.
              Jakos nie dla mnie taka impreza, zreszta pomijajac wszystko, przygotowania,
              sala, kosciol, suknia, buty, garniak, kwiaty, zaproszenia i tak dalej by mnie
              wykonczyly i wole swoja energie przekierowac gdzie indziej
              Pozdrawiam
              H.



              Mozna tez do tego podejsc bez zwyklej klepaniny, typowej dla kogos, kto nie byl
              panna mloda, z bardziej serdecznym nastawieniem.
              Zapewniam - pomijajac pretensjonalny smrodek - mozna zrobic wesele tanio, milo
              i bez obciachu [oczepin, kosciolow i glupich zabaw] i czuc sie swietnie.

              Ja bardzo milo wspominam ten dzien, bylam najwazniszja osoba - a ze ew. nie
              wszystkim sie podoba - Heleno, nikt nie jest przyjacielem wszystkich i nie
              startuje na impreze w stylu "Mow mi Rockefeller". Doswiadczenie uczy, ze im
              bogaciej i z zadeciem - tym bardziej sztywno.


              A zalatwianie wlasnego slubu, zaproszen, obraczek i suknieki - mimo, iz
              meczace, wspominam z rozzewnieniem. Nie wiem, co moze byc milsze od takiej
              bieganiny - to nie jest zwykla bieganina.


              Pozdro
              r
              • helena25 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 16:56
                Roodi, ciesze sie Twoim zadowoleniem i szczesciem, nie moge sie doczekac zdjec
                i opowiadania. Dostalas co chcialas, super, ze sie udalo tak jak powinno. I
                Twoj wybor. Mi marzy sie cos zupelnie innego.
                Pozdrawiam
                H.

                roodanaserio napisała:

                > A zalatwianie wlasnego slubu, zaproszen, obraczek i suknieki - mimo, iz
                > meczace, wspominam z rozzewnieniem. Nie wiem, co moze byc milsze od takiej
                > bieganiny - to nie jest zwykla bieganina.
                >
                >
                > Pozdro
                > r
                • roodanaserio Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 17:10
                  helena25 napisała:

                  > Roodi, ciesze sie Twoim zadowoleniem i szczesciem, nie moge sie doczekac
                  zdjec i opowiadania.


                  Skan skan skan moja mantra na dzis, moj maz jest leniem moj maz jest leniem

                  O.


                  > Mi marzy sie cos zupelnie innego.


                  Mi tez sie marzylo. Zycie bez slubu, a jak slub, to na Bali i bez wesela, zeby
                  bylo ORYGINALNIE.

                  I wiesz co ? Ta chwila, kiedy stalam na bialo, zyczenia, obraczki i pierwszy
                  taniec .......

                  W sercu rozlewa sie miod Heleno, swiat wydaje sie na 3 min. piekniejszy - i nie
                  chodzi o to, ze mam meza. Chodzi o to, ze zostalam wybrana. Swiadomie, nie
                  przez brzuch czy naciski. Ktos wybral MNIE i zakladamy, ze chccemy sie mierzyc
                  z zyciem razem

                  ....... ale moza je jestem niedzisiejsza.


                  r
                  • sublustris Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 17:25
                    Ojezu, i ta ma racje i tamta...
                    Ja tez bym chciala taki slub-jesli spelniac marzenia kochanego-to chociaz bez
                    oczepin i tych zabaw w remizie czy jakiejs hali, moze jakos sie dogadam...
                    eeee....I ja o slubie, i moj brat, jak ten czas leci...
                    A te zdjecia mozna gdzies zobaczyc Rooda??? Bo ja bym chciala.
                  • Gość: kasica Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 17:44
                    roodanaserio napisała:
                    > ....... ale moza je jestem niedzisiejsza.

                    ee tam, niedzisiejsza.

                    ja z kolei nie bardzo rozumiem osoby, ktore w "papierku" upatruja zlo wszelakie
                    i poddanie sie zniewalajacym naciskom tradycyjnej rodziny i mieszczanskiego
                    spoleczenstwa :)

                    slub to jest deklaracja woli dwojga ludzi i tyle. dla nas ta deklaracja i
                    wszystko, co jej towarzyszylo bylo czyms waznym do tego bardzo milym.
                  • helena25 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 18:05
                    Ja sie tak czuje codziennie rano budzac sie przytulona do mojego Pana i
                    wieczoram zasypiajac razem z nim :-)))

                    roodanaserio napisała:

                    > W sercu rozlewa sie miod Heleno, swiat wydaje sie na 3 min. piekniejszy - i
                    nie chodzi o to, ze mam meza. Chodzi o to, ze zostalam wybrana. Ktos wybral
                    MNIE i zakladamy, ze chccemy sie mierzyc z zyciem razem.
              • Gość: kasica Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 17:18
                popieram rooda, slub nie musi byc jednym wielkim kwasem!

                moj slub byl mila imprezka w gronie najblizszej rodziny i przyjaciol, zadnych
                popisow, zjazdow, zadec itp., co nie znaczy, ze nie bawilismy sie hucznie i z
                przytupem (sasiedzi juz, mam nadzieje, zapomnieli).

                pamietam wszystko jako jedna wielka zabawe. pelen spontan, nawet do fryzjera
                nie poszlam, bo jakos zabraklo mi czasu :) i nie wydalismy wiecej kasy, niz na
                zwykla impreze dla przyjaciol, plus obiad dla rodzicow i swiadkow, no i nasze
                slubne ubranka (ja letni zwiewny kostiumik, chlop oczywista garnitur). aha, i
                jeszcze obraczki. mowimy czasami, ze fajnie byloby jeszcze pare takich slubow
                wziac, tylko ze to trzeba by sie wczesniej rozwodzic, za duzo klopotow :)

    • Gość: Maruda Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? IP: 66.65.53.* 04.10.02, 15:55
      "Jest chyba duz˙o mniej fajnych facetów niz˙ fajnych kobiet, dlatego taka spora
      cze˛s´c´ nas z˙yje samotnie"

      Agul. dla mnie ten cytat znakomicie oddaje problem :-)))))

      Mi osobiscie ze slubem sie nie spieszylo, ale pewne kwestie formalne
      przyspieszyly wszystko...
      Wydaje mi sie, ze w Polsce presja 'staropanienstwa' jest nadal dosyc silna -
      pol biedy jak sie zyje w konkubinacie (chociaz moja mama na przyklad
      systematycznie uswiadamiala mi, ze zyje w grzechu i usilowala sprowadzic mnie
      na droge przyzwoitosci;-)))), ale jesli jest sie samej w pewnym wieku to juz
      zupelnie przechlapane - strasznie mnie wkurza takie wartosciowanie ludzi tym
      czy ktos ich 'zechcial' czy nie - okropnosc.
      W srodowisku, w ktorym zyje na szczescie zupelnie nie jest to odczuwalne -
      wszyscy znajomi mojego kochanego to artystyczne lekkoduchy, odwiecznie
      kociolapujace i nie planujace dzieci najwczesniej przed 30tka.
      Moi Polscy znajomi tez, ale to juz inna historia :-)))
      • Gość: agul Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? IP: *.pl 04.10.02, 19:11
        Gość portalu: Maruda napisał(a):

        > "Jest chyba duz˙o mniej fajnych facetów niz˙ fajnych kobiet, dlatego taka
        spora
        >
        > cze˛s´c´ nas z˙yje samotnie"
        >
        > Agul. dla mnie ten cytat znakomicie oddaje problem :-)))))

        No właśnie - bo to JEST prawda. Znam całą masę fajnych, mądrych, zadbanych,
        samodzielnych i uroczych kobiet. I znam bardzo niewielu takich mężczyzn. I nie
        jestem wyjątkiem - co rozmawiam z jakąś koleżanką, to ona widzi to tak samo. I
        nie za bardzo zgodzę się, że nie można być szczęśliwym będąc singlem, zwłaszcza
        w naszym wieku. Moim zdaniem lepiej być singlem niż spedzać życie z niewłaściwą
        osobą.
        wątek się fajnie rozwinął, jak ja ciężko pracowałam:)
        Pozdrawiam
        • Gość: Maruda Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? IP: 66.65.53.* 04.10.02, 19:24
          Gos´c´ portalu: agul napisa?(a):
          > I nie za bardzo zgodze˛ sie˛, z˙e nie moz˙na byc´ szcze˛s´liwym be˛da˛c
          >singlem, zw?aszcza w naszym wieku. Moim zdaniem lepiej byc´ singlem niz˙
          spedzac´ z˙ycie z niew?as´ciwa˛osoba˛.

          Ja rowniez uwazam, ze lepiej byc szczesliwym w pojedynke niz nieszczesliwym z
          kims innym :-))
          Chodzilo mi raczej o to, jak na to patrza inni, zwlaszcza ci ktorzy musza
          podpierac poczucie wlasnej wartosci druga osoba.
          Naprawde wierze w to,ze nie kochajac i szanujac samej siebie trudno jest
          pokochac kogos innego.
          Serdecznie pozdrawiam :-)
          M.
          • Gość: Maruda Agul... IP: 66.65.53.* 04.10.02, 19:29
            ... zapomnialam cos dodac...
            A propos problemu braku fajnych facetow w naszym kraju - zastanawiam sie czy
            tak jest wszedzie czu tylko w Polsce taka epidemia czy jakie licho???:-)))))
            Nie twierdze, ze wszystkim Polskim menszczyznom czegos brakuje... ale tych
            fajnych jakos tak malo jest albo ja mam pecha czy co?
            :-)
            • sublustris Re: Agul... 04.10.02, 19:37
              No tiaaa, ja tez sie zastanawialam czego z innego kraju sobie wybralam...Ale
              to niemal watek na forum o feminizmie.(a' propos niektorych polskich panow).
              • Gość: Maruda Re: Agul... IP: 66.65.53.* 04.10.02, 19:45
                Ja nigdy nie mialam kompleksu szukania faceta z zagramanicy tylko jakos mi tak
                sie w zyciu ulozylo, ze 'moja menszczyzna' nie jest Polakiem - a szkoda mi
                troszke, tym bardziej jak pomysle o wychowywaniu ewentualnych dzieci i w ogole.
                Pozostaje mi tylko nauczyc go Polskiego :-))))
                • Gość: agul Marudko:-)) IP: *.pl 04.10.02, 20:08
                  Nie wiem do końca, jak jest w innych krajach. Na pewno przez ostatnie lata w
                  Polsce zrobił się taki przyjemny 'boom' kobiet na wykształcenie, dbanie o
                  siebie, niezależność finansową itp itd. I to dobrze. szkoda tylko, że mężczyźni
                  pozostają daleko w tyle, przykro sie na to patrzy.
                  Ja po rozstaniu z poprzednim narzeczonym stwierdziłam, że teraz będę pewnie
                  kilka lat szukać fajnego faceta, ale na szczęście stało sie inaczej:-))
                  A co do tych obcokrajowców, to nie martw się - kochacie się, to przetrwacie
                  wszystko:-) Moja koleżanka po 10 latach małżeństwa ze strasznie fajnym, tylko
                  trochę za dużo pijącym:// mężczyzną rozwiodła się z nim i rok później wyszła za
                  amerykanina. W maju urodziła im się córa i są szczęśliwą rodziną. Przewijają
                  się tam tematy typu jego chęć powrotu do stanów, jej opory przed tym itp; imię
                  dla dziecka wymyślali pół roku bo musialo dobrze brzmieć i po polsku i po
                  angielsku ale tak w ogole są szczęśliwą rodziną i takie duperele nie stają im
                  na przeszkodzie:-)
                  Rozpisałam się troche nie na temat:))
                  A wracając do tematu mężczyzn w polsce - myślę, że będzie to zmierzać ku
                  lepszemu:-))
                  Pozdrawiam również bardzo serdecznie:-))
                  • Gość: Maruda Re: Marudko:-)) IP: 66.65.53.* 04.10.02, 20:51
                    Dzieki Agul, kochana jestes :-)
                    Chyba mnie chwilowo jakis poslubny blues dorwal ;-)
                    Tym bardziej, ze moja siostra wlasnie po 10 latach malzenstwa rozwiodla sie z
                    'troszke za duzo pijacym' mezem...
                    No ale wydaje mi sie, ze narodowosc nie ma tu nic do rzeczy (to jest, chyba ze
                    sie wychodzi za Taliba:-))) i jako taka nie decyduje o szczesciu (ani nawet o
                    odchylach alkoholowych:-)))).
                    Buzka :-)
                    M.
                    • Gość: agul Re: Marudko:-)) IP: *.pl 04.10.02, 20:56
                      Gość portalu: Maruda napisał(a):

                      > Dzieki Agul, kochana jestes :-)
                      > Chyba mnie chwilowo jakis poslubny blues dorwal ;-)

                      A może to po prostu zwykla jesienna chandra? Każdy czasami ma takie chwile
                      zwątpienia, więc głowa do góry i niedlugo pewnie znowu bedzie różowo:))


                      > Tym bardziej, ze moja siostra wlasnie po 10 latach malzenstwa rozwiodla sie z
                      > 'troszke za duzo pijacym' mezem...

                      O jezuuu.. skąd mogłam wiedzieć??? Niezły zbieg okoliczności, co? Ale pomyśl,
                      może jej się też tak super ułoży jak mojej koleżance z amerykaninem i małą
                      Adelką:)

                      > Buzka :-)
                      > M.

                      Buźka:-)
                      A.
                      • Gość: Maruda Re: Marudko:-)) IP: 66.65.53.* 04.10.02, 21:04
                        Hmmm... moze to wszystko przez ta pluche za oknem :-)
                        Jak ja niecierpie deszczu...

                        > O jezuuu.. ska˛d mog?am wiedziec´??? Niez?y zbieg okolicznos´ci, co? Ale
                        >pomys´l, moz˙e jej sie˛ tez˙ tak super u?oz˙y jak mojej kolez˙ance z
                        >amerykaninem i ma?a˛ Adelka˛:)

                        A wiesz, ona nawet ma , a raczej miala jakiegos hamerykanskiego amanta, tyle
                        tylko, ze o facetach nawet slyszec nie chce i wszystkich odsyla na zielona
                        trawke :-)))
                        No ale, miejmy nadzieje ze bedzie dobrze :-)

                        :-)
                • sublustris Re: Agul... 04.10.02, 20:12
                  Ja tez nie, taka opcja nawet nie wchodzila w rachube a tu masz!
                  I to tak daleko, wolalabym juz chociaz gdzies w Europie jak nie w Pl.
                  "Moj" mowi, he he, troche, podstawowe zwroty i okreslenia, liczy nawet do 100.
                  Za to mojej przyjaciolki boyfriend zapisal sie do szkoly polskiego, tyle ze co
                  semestr oblewa i ciagle jest w tej samej klasie.
                  • Gość: Maruda Re: Agul... IP: 66.65.53.* 04.10.02, 20:56
                    No ja musze sie ostro zabrac za mojego slubnego. Ostatnio mnie przy obiedzie
                    uraczyl soczystym 'dupa', az o malo go nie oplulam (ze zdziwienia
                    oczywiscie:-))) herbata. Sama nie wiem, gdzie on sie tak wyedukowal ...
                    Zdolna bestia ...;-)

                    sublustris napisa?a:

                    > Ja tez nie, taka opcja nawet nie wchodzila w rachube a tu masz!
                    > I to tak daleko, wolalabym juz chociaz gdzies w Europie jak nie w Pl.
                    > "Moj" mowi, he he, troche, podstawowe zwroty i okreslenia, liczy nawet do
                    100.
                    > Za to mojej przyjaciolki boyfriend zapisal sie do szkoly polskiego, tyle ze
                    co
                    > semestr oblewa i ciagle jest w tej samej klasie.
                    • sublustris Re: Agul... 04.10.02, 21:03
                      ...i pewnie jeszcze z siebie dumny byl? Moj tez tak potrafi, potem sie cieszy,
                      ze cos powiedzial.
                      • Gość: Maruda Re: Agul... IP: 66.65.53.* 04.10.02, 21:06
                        Oczywiscie - a jak zobaczyl moja reakcje to potem chodzil i powtarzal :-)))))

                        sublustris napisa?a:

                        > ...i pewnie jeszcze z siebie dumny byl? Moj tez tak potrafi, potem sie
                        cieszy,
                        > ze cos powiedzial.
                        • sublustris Re: Agul... 04.10.02, 21:15
                          No zabawni sa. Chyba przy "d..." najlepiej im akcent pl wychodzi.("fajna d..!"-
                          ulubione).
                          • Gość: Maruda Re: Agul... IP: 66.65.53.* 04.10.02, 21:17
                            Moj jest poczatkujacy - jeszcze nie doszedl do 'fajna' :-))))

                            sublustris napisa?a:

                            > No zabawni sa. Chyba przy "d..." najlepiej im akcent pl wychodzi.("fajna
                            d..!"-
                            > ulubione).
                            • sublustris Re: Agul... 04.10.02, 21:42
                              A upieklas mu placuszki z jablkami??? Takie najprostsze, maka, woda, jajko,
                              jablka...szybko przemowi po polsku :-)))
                              Chyba odbieglam od tematu. Znikam wiec, Papi!
                              • Gość: Maruda Re: Agul... IP: 66.65.53.* 04.10.02, 21:53
                                Racuchy z jablkami powiadasz? Taki z ciasta nalesnikowego???
                                Dzieki, wlasnie mi podsunelas pomysl na kolacje :-)))
                                • sublustris Re: Agul... 04.10.02, 21:57
                                  Dokladnie! najprostsze a mniam, mniam, moj sie sam dopomina i stara wymowic te
                                  nazwe.
                                  (mleko, 2 jajka, cukier, troche proszku do pieczenina, jablka i cukier puder
                                  on top.)
                                  Chyba nic nie zapomnialam.
                                  ok, musze stad isc:-)))
                • Gość: kasica Re: Agul... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 20:44
                  a ja jestem ciekawa, czym roznia sie Polacy od innych. nigdy nie probowalam
                  rozgladac sie pod tym katem poza Polska, ale kumpela bardzo bywala w swiecie (i
                  singiel) mowi dokladnie to samo - ze Polacy slabo wypadaja na tle innych.
                  mozecie to jakos ukonkretnic? bo ja jak dotad slyszalam tylko, ze nasi panowie
                  sa "pokreceni psychicznie", bez zadnego rozwiniecia... moj jest chyba
                  normalny :)

                  przy czym rozwazania ograniczylabym do "potencjalnych obiektow
                  zainteresowania", czyli odpadaja zbyt starzy, margines, zapadla wies itd.
            • Gość: Syrenka Re: polscy mezczyzni hmm... IP: *.dip.t-dialin.net 05.10.02, 14:52

              > ... zapomnialam cos dodac...
              > A propos problemu braku fajnych facetow w naszym kraju - zastanawiam sie czy
              > tak jest wszedzie czu tylko w Polsce taka epidemia czy jakie licho???:-)))))
              > Nie twierdze, ze wszystkim Polskim menszczyznom czegos brakuje... ale tych
              > fajnych jakos tak malo jest albo ja mam pecha czy co?
              > :-)

              A wiesz, ze cos w tym jest, nasi mezczyzni maja za dobrze - wokol mnostwo
              pieknym, madrych i zadbanych, a czasem jeszcze uleglych kobiet - a wiec staraja
              sie srednio na jeza, bo zawsze maja szanse na znalezienie fajnej kobiety.
              Kiedys rozmawialam z moimi kolezankami z Rosji i Ukrainy - podobno jeszcze
              gorzej, tam sie podobno facetowi nalezy i tyle, a biedne kobiety nadrabiaja 10-
              krotnie. Akurat chodze do szkoly z ludzmi z roznych stron swiata i bogu dzieki,
              ze urodzilam sie w Polsce, Europie, bo jak slysze co maja do powiedzenia na
              temat miejsca kobiety w zyciu, pewni osobnicy z krajow Arabskich czy
              Afrykanskich, to az sie czasem plakac chce. Mam wiele zastrzezen do mezczyzn
              Polakow, glownie jesli chodzi o dbalosc, higiene, ambicje zyciowe, zasady. Ale
              tez mamy przepascie, w Polsce sie tak wszystko szybko zmienia. Czesio ze wsi w
              podartych porach i popijajacy tanie winko rozni sie nieco od Romcia, ambitnego
              samodzielnego studenta z duzego miasta. nooo :-)) siem nagadala !!
            • Gość: Syrenka Re: Agul... IP: *.dip.t-dialin.net 05.10.02, 14:54

              > ... zapomnialam cos dodac...
              > A propos problemu braku fajnych facetow w naszym kraju - zastanawiam sie czy
              > tak jest wszedzie czu tylko w Polsce taka epidemia czy jakie licho???:-)))))
              > Nie twierdze, ze wszystkim Polskim menszczyznom czegos brakuje... ale tych
              > fajnych jakos tak malo jest albo ja mam pecha czy co?
              > :-)

              Co prawda nie jestem Agul, ale powiem, ze nie wszedzie, troche pojezdzilam po
              swiecie i roznice sa diametralne. Tymbardziej, ze nie wiem np jak to jest, ze
              np w Niemczech jest duzo fajnych zadbanych rewelacyjnych facetow zas tutejsze
              kobiety Polkom nie dorownuja do piet. :-)))
        • Gość: julita73 Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 21:14
          A ja jestem szczęśliwa że tak potoczyło sie moje życie, że w wieku 29lat mam
          prawie samodzielną odchowana córkę.Jestem szcześliwa matką i żoną.Kiedys na tym
          forum jakaś dziewczyna podsumowala mnie tak : w wieku 22 lat powinnas studiować
          a nie rodzić dziecko..." Bez komentarza.Ja wolałam chodzic z brzuchem niż
          ślęczeć na wykładach.Jestem spełniona jako kobieta, zona i matka nie mając
          studiów.A zresztą-wiekla rzecz studia .I tak nie przydałyby mi sie do niczego
          nawet gdybym je skończyła, mam zapewniony byt moze nie super luksusowy ale
          całkiem niezły.A do tego co teraz robie , niepotrzebne są studia ;-)Wiem tylko
          jedno -gdybyśmy z mężem nie pasowali do siebie,były by między nami poważne
          konflikty to nie ciągnęłabym zwiazku na siłę, żeby dziecko mialo pełną
          rodzinę.Wolałabym odejsć i żyć sama z dzieckiem.Ale jakoś jestesmy razem ponad
          9lat i jak narazie jest dobrze.Pewnie , ze nie jest juz tak różowo jak na
          poczatku, ale nie narzekam.Ja mam wady ( o czym wiecie ) i mąż tez (
          m.in.zazdrość i brzydki nałóg- palenie papierosów w DUŻYCH ilościach) ale nie
          pije ( rzadko mu sie zdarza ) uczciwie pracuje, nie zdradza i nie łajdaczy
          się .To mi wystarczy.Osobiście bardzo szanuję kobiety, którym nie wyszło w
          małżeństwie a mimo wszystko świetnie daja sobie rade w życiu,sa ambitne i
          uparcie dążą do zamierzonego celu.Dla mnie mąż jest wsparciem i największym
          przyjacielem,a z córci jestem dumna.I podobaja mi się młode mamy , nie wiem
          czemu niektórzy tak je potępiają,A jak młoda dziewczyna bierze ślub to od razu
          domysły że to wpadka.I glupie gadanie, że pobierają się z powodu brzucha.W
          wielu przypadkach naprawdę tak jest , ale nie zawsze .No , np ja ..gdybyśmy się
          nie dobrali to rozeszlibyśmy sie już pare lat temu....;-)))
          • Gość: Kaja Re: do julity IP: 217.11.141.* 04.10.02, 23:25
            z tego co czytałam ale chyba w innym wątku, nie pracujesz
            czy nie obawiasz się, że możecie się rozstać, a Ty będziesz musiała pracować, a
            o pracę będzie trudno bez doświadczenia oraz że nie zarobisz na własną emeryturę
            • Gość: kulita73 Re: do julity IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 05.10.02, 07:51
              Gość portalu: Kaja napisał(a):

              > z tego co czytałam ale chyba w innym wątku, nie pracujesz
              > czy nie obawiasz się, że możecie się rozstać, a Ty będziesz musiała pracować,
              a
              >
              > o pracę będzie trudno bez doświadczenia oraz że nie zarobisz na własną
              emerytur
              > ę
              No jasne że może sie tak zdarzyć że sie rozstaniemy, takie jest życie i nigdy
              nie wiadomo co nas jutro spotka.Ale o swoją przyszłość sie nie obawiam.Gdybym
              została sama, to poprostu zacznę pracować i już,myślę że dam sobie radę ;-) .
    • Gość: Trishna Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.10.02, 18:16
      Dziewczyny, rozmawiajmy o urodzie! :)))
      • Gość: agul Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.pl 04.10.02, 19:16
        Gość portalu: Trishna napisał(a):

        > Dziewczyny, rozmawiajmy o urodzie! :)))

        Szczęście w związku lub poza nim też decyduje o urodzie. Jakbyś taką roodą
        zobaczyła jak brała ślub to byś zrozumiała i przestałoby Ci przeszkadzać, że
        sobie gadamy na takie tematy. A wątek zrobił się bardzo ciekawy, więc co Ci on
        przeszkadza???
        Może lepiej dopisz coś ciekawego o sobie?
        Pozdrawiam
    • anexxa Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 04.10.02, 21:31
      nie pozostaje nic innego, jak przytaknac wiekszosci z was.

      bycie samotnym ma swoje dobre strony, ale czasem kogos
      brakuje. a rodzina pyta. poza tym, co tu kryc, w
      sparowanym towarzystwie singiel wyglada (i czasem tez sie
      czuje) dziwnie. dobrze, jesli ma grupe sprawdzonych
      znajomych,a le czasem bywa tak, ze dziwaczeje - a jesli w
      ogole jest osoba "nietuzinkowa", to juz robi sie zupelnie
      dziwnie. ja tak mam w rodzinie - moja kuzynka, po 30tce,
      nie ma nikogo. co wiecej - na ile sie orientuje, nigdy
      nikogo powaznego nie miala. a juz na pewno nie w ciagu
      ostatnich szesciu lat. jestem przekonana, ze nakrecila
      sie na samotnosc do tego stopnia, ze nawet jesli mr.
      right wejdzie jej w droge, ominie go.

      i to jest zle.

      ominiecie kogos fantastycznego, wyjatkowego, bo jest sie
      z kims mniej fajnym albo bo chce sie wszystkim (a
      najbardziej sobie) udowodnic, jakie to fajne byc singlem.

      a co do slubow i innych - dobrze zrobione sa ok. nie
      znosze wiejskich zabaw z oczepinami, obowiazkowym
      lezeniem morda w salatce oraz bojka na sztachety, ale
      fajne wesela sa ... jak najbardziej ok. ja sobie daje
      jeszcze ze dwa lata, a potem i ja zakupie kiecke i zaczne
      latac i zalatwiac:)))

      xx.
      • Gość: Maruda Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? IP: 66.65.53.* 04.10.02, 21:51
        " nie znosze wiejskich zabaw z oczepinami, obowiazkowym
        lezeniem morda w salatce oraz bojka na sztachety, ale
        fajne wesela sa ... jak najbardziej ok. ja sobie daje
        jeszcze ze dwa lata, a potem i ja zakupie kiecke i zaczne
        latac i zalatwiac:))) "

        :-)))))))))))))))))))))))
        Zdarzylo mi sie pare razy bywac na podobnych imprezach :-))))
        Co prawda bojki na sztachety nie bylo, a morda lezala na talerzu, ale wesolo
        bylo... No i orkiestra - z reguly zywcem wyjeta jak z "Kogla Mogla" (pamietasz
        ten film Anexxa?:-))))
        A tak w ogole jestem przeciwna 'weseliskom' ciagnacym sie do rana - przepoceni,
        zmeczeni ludzie, kobity ze zwazonym mejkapem molestowane przez jakiegos
        oblesnego dziadka walczykiem na parkiecie...
        No co kto lubi w sumie :-)))

        • anexxa Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? 04.10.02, 21:55
          hehe, kogiel-mogiel (czy kogel-mogel? nie pamietam,
          damn!) to dobry film oooo taaak. i tez wlasnie dobry, bo
          miesci sie w temacie, na ktory rozmawiamy.

          tak sobie mysle, ze poki goscie sie mniej lub bardziej
          zwawo bawia, ale nie rozlaza i nie kimia z glowa gdzie
          badz, wesele trwa. potem to tylko takie dorzynanie...

          xx.
          • Gość: Maruda Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? IP: 66.65.53.* 04.10.02, 22:02
            Szuuuuukaj mnieeeeee...
            Fajny 'soundtrack' :-)))), a i w ogole film jes za-wo-do-wy! :-))))))
            Kurde, zeby tak jeszcze dorwac Alternatywy i mojemu slubnemu pokazac ( Misia
            juz zaliczyl, tyle tylko ze mu musialam sama tlumaczyc bo bez subtitles :-(
            • anexxa Re: Staropanien´stwo wcia˛z˙ z˙yje???? 05.10.02, 13:45
              alternatywy, taaaak. w czwartkowym "duzym formacie"
              wyborczej (taki dodatek do poczytania) jest wielgachny
              art o Alternatywy. chyba nie maja tego online, a szkoda.

              a alternatywy prawie na pewno jest na dvd. ale chyba tez
              nie ma subtitli:(

              xx.
        • damona Re: Marudka;) 04.10.02, 22:09
          Gość portalu: Maruda napisał(a):

          > zmeczeni ludzie, kobity ze zwazonym mejkapem molestowane przez jakiegos
          > oblesnego dziadka walczykiem na parkiecie...
          > No co kto lubi w sumie :-)))
          >
          ale sa tacy, dla ktorych tak powinno wygladac weselicho,
          bo inaczej klapa i wstyd, ze sie goscie malo bawili.
          Sama bedac dzieckiem bylam na takiej dwudniowej bibie i nie
          bardzo rozumialam, dlaczego pewien pan wolal lezec w blocie pod plotem
          niz isc do domu;)



          Marudka pokaz mezowi jeszcze 'nie lubie poniedzialkow' i ' poszukiwany,
          poszukiwana' - zobaczy jak fajnie u nas kiedys bylo.





          • Gość: Maruda Damonus:-) IP: 66.65.53.* 04.10.02, 22:22
            "poszukiwany, poszukiwana" juz zaliczyl (- uwieeeeelbiam ten film :-))))
            Biore z biblioteki co tylko maja, a potem uzadzamy soebie seans filmowy- nawet
            "Tredowata" kazalam mu ogladac :-)))))
            Tylko zeby tak jeszcze "Alternatywy" dorwac :-)))) Obok Misia i Poszikawany,
            poszukiwana - moj ulubiony film :-)
            • damona Re:Marudka:-) 04.10.02, 23:18
              Gość portalu: Maruda napisał(a):

              > "poszukiwany, poszukiwana" juz zaliczyl (- uwieeeeelbiam ten film :-))))
              > Biore z biblioteki co tylko maja, a potem uzadzamy soebie seans filmowy-
              nawet
              > "Tredowata" kazalam mu ogladac :-)))))
              > Tylko zeby tak jeszcze "Alternatywy" dorwac :-)))) Obok Misia i Poszikawany,
              > poszukiwana - moj ulubiony film :-)


              mam nadzieje, ze Twoj malzonek nie meczy Cie w zamian brazylijskimi
              serialami? ;-)
              ;-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-);-)

              damona okropnie zlosliwa;)
            • nell26 Re: Damonus:-) 05.10.02, 14:07
              Gość portalu: Maruda napisał(a):

              > "poszukiwany, poszukiwana" juz zaliczyl (-
              uwieeeeelbiam ten film :-))))
              > Biore z biblioteki co tylko maja, a potem uzadzamy
              soebie seans filmowy- nawet
              > "Tredowata" kazalam mu ogladac :-)))))
              > Tylko zeby tak jeszcze "Alternatywy" dorwac :-)))) Obok
              Misia i Poszikawany,
              > poszukiwana - moj ulubiony film :-)

              I seksmisja!!!! To musi zobaczyc:)))
              Najlepszy polski film, moim zdaniem:))))


              • Gość: agul Re: Damonus:-) IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.10.02, 19:20
                nell26 napisała:

                I seksmisja!!!! To musi zobaczyc:)))
                > Najlepszy polski film, moim zdaniem:))))
                >
                Koniecznie!!:-))
                I jeszcze moje dwa ukochane typy - "Dziewczyny do wzięcia" i "wniebowzięci" -
                obydwa z himilshbachem i maklakiewiczem - cuuudne i śmiech do łez nawet jak
                ogląda się tysięczny raz:)

                • anexxa Re: Damonus:-) 05.10.02, 19:26
                  a hydrozagadka?

                  "zdejm kapelusz"

                  rotfl;))))))

                  xx.
                  • Gość: agul Re: Damonus:-) IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.10.02, 19:40
                    anexxa napisała:

                    > a hydrozagadka?
                    >
                    > "zdejm kapelusz"
                    >
                    Tak:-))))))
                    A jeszcze Brunet wieczorową porą - wspomniała już któraś?
                    • anexxa Re: Damonus:-) 05.10.02, 19:55
                      noo. bardzo przepraszam, mam wazny miedzynarodowy telefon:)

                      xx.

                      ps agul, poczte odbierz, ino chyzo:)
                      • Gość: agul Re: Damonus:-) IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.10.02, 21:19
                        anexxa napisała:

                        > noo. bardzo przepraszam, mam wazny miedzynarodowy telefon:)
                        >
                        Co to za osobistości do Ciebie dzwonią???
                        >
                        > ps agul, poczte odbierz, ino chyzo:)

                        Nooo.. odebrałam, ale odpiszę najwcześniej jutro, bo jestem zawalona papierami
                        i wiesz sama, jak to jest:)
                        ale gratuluję i chcę zobaczyć!!!:)))
                        • anexxa Re: Damonus:-) 05.10.02, 22:16
                          to byl cytat ciapku:))))

                          no, to jakas ustawka w przyszlym tygodniu.

                          xx.
                          • Gość: agul Re: Damonus:-) IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.10.02, 22:19
                            anexxa napisała:

                            > to byl cytat ciapku:))))
                            >
                            Aaa.. brunet, ja? Widzisz, nieprzytomna jestem, cały dzień piszę i ughhh.. nie
                            mam już siły..

                            > no, to jakas ustawka w przyszlym tygodniu.
                            >
                            Ja wyjeżdzam w poniedziałek wieczorem:))))
                            Więc dopiero jak wrócę, ale jeszcze się odezwę przed wyjazdem na bank:)
                            CMOK****:-)))
                            • anexxa Re: Damonus:-) 05.10.02, 22:24
                              no brunet, brunet.

                              boszsz, no racja. pozdrow ode mnie morze koniecznie.

                              cmoki, zadzwon:)

                              xx.
    • Gość: plum1000 Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 22:53
      zgadzam sie z Damona..co do pktu widzenia jakże baaardzo zależnego od tego
      gdzie sie mieszka.Ja ze swoim wiekiem, i zamieszkaniem..coz , same wiecie..Ale
      jak mam isc za kogos tzn za bylekogo tzn nie to zebym saama czekala na ksiecia
      i innychj za gorszych miała, no ale dajcie ludzie spokoj! np mojakoleżanka
      wyszla za maz jak miaala 22 lata dzis ma dziecko maz w miare sobie.ALe badzmy
      szczerzy ja to wiem i ona nie zaprzecza choc wprost nie powiedziala mi - nie
      kocha!!!go!! .Co ciekawe wiem kogo kocha bo sie nawet z tym nie kryje(co
      wyglada cholernie dziecinnie jak czasem widze jak sie zachowuje widzac tego
      faceta),Ale idac dalej i obgadujac kolezanke(he he) dodam ze pare dni przed
      slubem mi powiedziala ze robi to bo wie ze musi (!) juz wyjsc za mąż bo ma az
      (!) 22 lata. Zaś facet ktorego ona by bardziej sobie życzyła za meżusia tez cos
      tam do niej.. lubi ja a moze i cos wiecej.Ale ona sie bała ze on moze sie
      rozmyslic a tamten sie sie chcial juz zenic.
      Paranoja . Jak dla mnie.
      Plum
      A maam to ja gdzies kto co mowi o mnie.:-)
    • Gość: przegrana Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.euro / *.euro-net.pl 05.10.02, 20:07
      Jak ja bym chciala, zeby ktos o mnie powiedzial STARA PANNA!!!
      A teraz beda mowic: rozwiedziona, a dokladniej: "on sie z nia rozszedl, bo z
      taka nie dalo sie wytrzymac".
      / Na razie nie chce mi dac rozwodu/.
      Trace wszystko - ale nie meza, bo wlasciwie nigdy go nie mialam. On byl
      wylacznie syneczkiem mamusi, bylej zakonnicy zreszta, co teoretycznie nie ma
      nic do rzeczy, ale praktycznie ma, bo ja akurat pochodze z rozwiedzionej
      rodziny.

      Nie badzcie takimi glupimi cielakami, jak ja.
      To nie koniec swiata, jesli nie mozna znalezc meza-przyjaciela.
      Ale maz-wrog potrafi wykonczyc nawet z bardzo daleka, osobiscie lub przez
      dzieci.

      Przestraszylam sie staropanienstwa, nie zdajac sobie wczesniej z tego sprawy.
      Zazdroszcze Wam odwagi i trzymam kciuki za szczesliwe zycie tych, ktore
      trafily na druga polowe jablka.
      • anexxa Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? 05.10.02, 20:11
        odetnij sie od niego. i od calej jego rodziny, zwlaszcza
        mamusi - chyba srednio sie lubicie.

        i nie mysl o tym w ten sposob. nie jestes przegrana -
        wygralas, bo uwalniasz sie od niego.

        uszy do gory.

        xx.
        • Gość: przegrana do Anexxy IP: *.euro / *.euro-net.pl 05.10.02, 20:40
          Dziekuje Ci za slowa otuchy!

          Przegrana jestem nie tyle z powodu niewlasciwie dokonanego wyboru, ale ze
          wzgledu na slabnace / nagle/ wiezi ze starszymi dziecmi. Jedno z nich
          powiedzialo mi niedawno: "Od ciebie moge miec najwyzej dobre slowo, a od niego
          kase."

          Sypnal im Tatus dolarami za 10 lat nieobecnosci i nadal kocha przez telefon.
          Poszlabym gdzies z najmlodsza latorosla, ale nie bardzo mam dokad.

          Mam kilka dni na podjecie ostatecznych krokow - szkoda, ze nie idzie mi to tak
          szybko, jak decyzja o wyjsciu z "widma staropanienstwa"



          • anexxa Re: do Anexxy 05.10.02, 22:23
            to, co teraz powiem, pewnie nie jest zbyt ... mile, ale
            moim zdaniem skuteczne: jesli dzieciak leci na kase, a
            nie na uczucie, to do diabla z nim. nie ma tak, ze
            wszystkie dzieci nasze sa i ze kazde jest ok - czasem
            zdarza sie glupie, slepe etc. owszem, pewnie wroci do
            rozumu za jakis czas, ale poki co zostaw ten temat.

            mlodsze dziecko zabierz do kina na lilo&stitch.

            moze poszukaj sobie jakiejs grupy wsparcia, klubu
            rozwodek czy czegos takiego? z drugiej strony, nie zawsze
            sa to dobre miejsca, bo jesli masz sie tylko nakrecac w
            niecheci do facetow ogolnie, to szkoda na to czasu.

            zeby nie bylo tak calkiem offtopicznie, polecam ci jakis
            fajny peeling, relaksujacy, jakis pachnacy czyms co
            lubisz krem do ciala... kochaj siebie, bo nic zlego nie
            zrobilas. i daj to odczuc samej sobie.

            xx.
          • Gość: olik Re: do Anexxy IP: 213.77.11.* 06.10.02, 10:24
            Prawdopodobnie po prostu dzieciak przeżywa rozstanie rodziców. Kumulują się w
            nim różne uczucia, gada różne rzeczy, niekoniecznie tak myśli. Może jest w nim
            trochę złości do świata? I na kim się wyżywa? Na Tobie. Życzę dużo siły i
            wytrwałości. Tak jak napisała anexxa musisz pomyśleć o sobie. Ale dziecka nie
            przekreślaj, może za jakiś czas wszystko zrozumie.
          • Gość: olik Re: do Anexxy IP: 213.77.11.* 06.10.02, 10:51
            Staropanieństwo wciąż żyje (chociażby nazywać je inaczej to wciąż o to samo
            chodzi).
            Nie chcę powtarzać tego co większość z Was już napisała, więc podam tylko parę
            przykładów.

            Moja bliska koleżanka (do niedawna singiel przez bardzo długi okres czasu) cały
            czas twierdziła że żyje jej się bez faceta wspaniale i takie tam teksty. A
            teraz gdy już ma faceta (mają już całkiem konkretne plany) przyznała, że to
            było tylko takie gadanie, było beznadziejnie, wszędzie widziała zakochane pary.

            Problem w dzisiejszych czasach dotyczy bardziej tego czy kobieta ma faceta niż
            czy jest mężatką. Tak wynika przynajmniej z moich obserwacji.
            Wszystkie wolne dziewczyny z mojego otoczenia usilnie szukają facetów. I na
            pewno jest to spowodowane presją otoczenia. Wiele par w pobliżu, wszyscy ciągle
            pytają czy xyz ma już chłopaka.
            W zeszłym roku pojechaliśmy na Sylwestra w góry. Było nas trzydzieści osób. W
            tym cztery osoby bez pary. Dwie dziewczyny, dwóch chłopaków. Zgodnie
            twierdzili, że jest dziwnie same pary...

            Problem ten może i rzeczywiście wyraźniejszy jest na wsiach, ale w miastach też
            ludzie są uprzedzeni. Nawiążę do konkubinatów i moralności: jak chciałam z moim
            przyszłym mężem wynająć mieszkanie w dużym mieście to mieliśmy problemy. Kilka
            osób nam odmówiło z uwagi na to, że żyliśmy w konkubinacie. A jak
            zamieszkaliśmy w dwie pary to właścicielka mieszkania pytała się czy na pewno
            rodzice wiedzą, że mieszkamy z chłopakami (mieliśmy wtedy po 20-22 lata).

            Mnie staropanieństo akurat nie dotknęło osobiście. Za mąż wyszłam gdy miałam 21
            lat (nie musiałam, zresztą nadal nie decydujemy się na dzieci). I wręcz
            przeciwnie wszyscy mi odradzali, mówili, że to za wcześnie. Myślę, że każdy
            musi do tego dojrzeć, a ludzie różnie dojrzewają. Widocznie my dojrzeliśmy
            wcześniej. Natomiast teraz (ponad dwa lata po ślubie) wszyscy pytają o
            dzidziusia...
            I taka jest Polska właśnie.
    • Gość: izaco Re: Staropanieństwo wciąż żyje???? IP: *.wsfiz.edu.pl / 192.168.2.* 06.10.02, 10:26
      Mam 24 lata, rodziców dobrych i wykształconych.
      Ojciec jednak ciągle marudzi, że wszystkie moje kuzynki z jego rodziny wyszły
      za mąż przed ukończeniem 20 lat.
      Oszaleć można!
      Zaczynam drugie studia, tym razem w stolicy - nie tyle z potrzeby ducha, co z
      potrzeby spokoju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka