Gość: ap77
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
17.10.02, 13:34
Niestety moje wrazenia sa raczej negatywne. Bylam co prawda tylko na
oczyszczeniu ryjka, ale raczej juz tam nie wroce. Po pierwsze nie ospowiada
mi klimat:new age+ fen shui+ styropianowa scianka działowa+muzyka
relaksacyjna. Kilka słów o tej ostatniej: pani włączyła płytkę z której
słodko sączyła się muzyczka, którą ja wzięłam za dzwonek do drzwi (ding-dong,
ding-dong) i pół wizyty martwiłam się dlaczego oni nie otwierają klientce
drzwi:), następnie pani puściła "szum morza", a ja myślałam, że to pękła rura
przy spuszczaniu wody....
Co do samego zabiegu to: odkryłam, ze aromoterapia nie jest dla mnie. Olejki
mnie dusiły, w pewnym momencie tak mnie maska szczypała, że myślałam, że sie
uczulę że hej!
Oczyszcenie moim zdaniem nie dokładne-takie to ja sama sobie funduję....
Pani powiedziała, że cera bez zarzutu i właściwie nie ma za dużo do
zrobienia....
Raczej tam ne wrócę, spróbuję w "Mimi"
Ps. Byłam u pani Joanny
Ps. Buzia, jak mogłyscie zobaczyć wczoraj, taka sobie, miesiączkowe
pryszczaki zaognione po tym całym eksperymencie