Gość: nioma
IP: *.studiokwadrat.com.pl
01.12.02, 15:25
wiem, ze tu o urodzie, ale chce zebyscie powiedzialy swoje zdanie.
kilka lat temu poznalam faceta, spotyklaismy sie od czasu do czasu, bylo
bardzo milo, wiedzielismy ze jest to zwiazek chwilowy i bez przyszlosci, on
mial zone a ja meza, ale cos sobie nawzajem dawalismy, bez obietnic i
zobowiazan. pewnego dnia odwiozl mnie na dworzec, calowal, mowil ze kocha,
powiedzial zebym zadzwonila jak tylko dojade i... wiecej sie nie odezwal. nie
odbieral moich telefonow, zniknal. strasznie bolalo, ze tak bez slowa, ze nie
znam powodu.... minely prawie cztery lata, wpadlismy na siebie przez
przypadek w sieci, zapytalam dlaczego tak postapil, napisal: musialem podjac
decyzje czy chce byc z toba czy z zona, wybralem zone. zle wybralem, z zona
sie rozwiodlem a ciebie kochalem naprawde.
czy to mozliwe? czy mozna kogos kochac i ranic go swiadomie i z premedytacja?
wiem, powinnam zapomniec, wymazac go z pamieci i sie nie zadreczac ale nie
potrafie. chyba w swojej naiwnsci chcialabym wierzyc w to co napisal, zeby
nie myslec ze postapil ze mna jak ze smieciem....