Dodaj do ulubionych

Filtrowa obsesja

20.06.06, 07:59
O co chodzi z tą obsesją używania na dzień kremów koniecznie z filtrem? Czy
jak się siedzi cały dzień w biurze, to te słońce tak zabija urodę? Czy może
chodzi o te parę kroków po świeżym powietrzu do przystanku/samochodu? A może
to ja jestem lekkomyślna i filtrów używam tylko, gdy spędzam więcej niż
dziesięć minut dziennie na świeżym powietrzu?
Obserwuj wątek
    • jola1913 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 09:29
      ostatnio troche sie tym tematem interesuję, z moich lektur wynika, ze dobry kosmetyk z filtrem to najwazniejszy kosmetyk do twarzy, nie żadne kremy-bajery przeciwzmarszczkowe, nawilżające etc.. (niestety jak juz słońce uszkodzi skóre to niewiele da sie zrobić, wbrew reklamom), tylko własnie taki krem przez cały rok (też nawilża!no chyba, że masz sucha cere to wtedy jeszcze czegos potrzebujesz),
      no chyba, że nie zalezy Ci specjalnie na wyglądzie za np. 20 lat
      zresztą - porównaj sobie nie wystawianą na słońce skórę na pupie :-))) ze skóra na twarzy...
      pozdrawiam
      aha - i polecam:
      Paula Begoun "Biblia urody" (książka Amerykanki - specjalistki)
      wizaż.pl - sa tam artykuły o kremach z filtrami na biochemii
      • jola1913 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 09:30
        aha
        nawet jak siedzisz w biurze - bo promienie UVA przenikają przez szybę
        najlepiej na dzień uzywac zawsze kosmetyku z filtrem
        • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 09:52
          jola1913 napisała:

          > aha
          > nawet jak siedzisz w biurze - bo promienie UVA przenikają przez szybę
          > najlepiej na dzień uzywac zawsze kosmetyku z filtrem


          Nie gniewaj sie, ale to co napisalas zakrawa na lekka paranoje ;)

          Powiem na swoim przykladzie : Nie uzywam filtrow na codzien,nigdy tego nie robilam.Mam je na sobie jedynie wtedy,gdy moja skora narazona jest na naprawde mocne slonce(gory,morze).Uzywam je tylko po to , aby nie nabyc sie w tym czasie poparzen slonecznych.Do mlodziutkich to juz raczej nie naleze,jeszcze chwila a czterdziestka mi stuknie ;) Nie mam zmarszczek,nawet tych mimicznych , co juz 20-to latki miewaja.I jak to sie ma do tych panikarskich opini , ze bez filtrow
          to juz smierc,skora pomarszczona i w ogole nie da sie zyc?

          Wszystko z umiarem , a napewno slonce nie zrobi nam krzywdy,gdyz potrzebujemy go tak samo jak powietrza i wody :)

          Pozdrawiam:)
          • justy1 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 10:20
            to taka sama argumentacja, jak "mój dziadek palił przez 50 lat i nie umarł na
            raka płuc, więc papirosy nie powodują rak płuc"
          • jola1913 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 12:16
            hej
            oczywiście - zdrowy rozsądek i umiar zawsze sie przyda :-) - poaz tym to zmarszczki to nie taka tragedia, są wazniejsze rzeczy jak wiemy...

            Twója wypowiedź wskazuje jedynie, że masz dobre geny
            niestety nikt nie może sobie genów sprawdzić, okazuje sie dopiero po wielu latach jakie się ma
            dla mnie sprawa jest prosta - tak czy tak rano smaruje twarz kremem - dlaczego nie moze to byc krem z filtrem?
            • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 12:35
              A z drugiej strony zastanawia mnie czy te "cud" kremy z filtrami nie sa bardziej destrukcyjne dla cery od tych kilku promieni slonca.Zeby dzialaly trzeba aplikowac je na skore co ok.2godz. A jak sie tego nie zrobi to co?
              Po ochronie zostaje wielkie "nic" ? 2ml kremu na twarz,do tego tapeta...Wszystko scieka,cera nie ma czym oddychac.Powstaja zaskorniki,grudy....Wyglada to nieestetycznie.Tak wygladaja te dziewuszki,ktore w przyszlosci licza na brak zmarszczek.A zmarszczki i tak przyjda do kazdej z nas ,czy tego chcemy czy nie,do jednych wczesniej,do drugich pozniej.To sprawa genow ,a nie filtrow.
              I na to wyglada ,ze dziewczyny oszpecaja sie tymi tlustymi filtrami(bo te stabilne to straszne tlusciochy),przejdzie ich mlodosc i tak beda wygladaly jak pozostale(czy nawet gorzej).Wiec po co te mazianie (obsesyjne) filtrami? Na nic to sie nie zda,ani teraz , ani na pozniej ;)
              Wiara to dobra rzecz,nadzieja,przekonanie , ze robimy cos ,co pomoze nam zachowac "wieczna mlodosc"...

              Umiar,umiar i jeszcze raz umiar , to jest to co pozwoli nam zachowac nasze cialo jak najdluzej w dobrej kondycji.Nadmierne pacykowanie filtrami jest tak samo zgubne jak wylegiwanie sie calymi dniami na pelnym sloncu.

              Tylko bez urazy,bo naprawde nie mialam zamiaru nikomu dokuczyc ;)

              pozdr.
          • jola1913 do mikka8 20.06.06, 12:33
            zapomniałam dodać, że mam b.jasna karnację
            a porównałaś już skórę na pupie ze skórą twarzy? :-)))
            mniej więcej taką byś miała twarz, gdybyś stosowała preparaty z filtrem
            • mikka8 Re: do mikka8 20.06.06, 12:44
              jola1913 napisała:

              > zapomniałam dodać, że mam b.jasna karnację
              > a porównałaś już skórę na pupie ze skórą twarzy? :-)))
              > mniej więcej taką byś miała twarz, gdybyś stosowała preparaty z filtrem



              Wiesz ...Akurat nie chcialabym miec takiej skory na buzi jak na pupie;)
              Mialam chyba pecha,bo po ciazach zrobily mi sie rozstepy na pupie,wiec nie ma czego porownywac;) Moja buzia jest calkiem ok .Rzadko kiedy uzywam kosmetykow kolorowych,bo po prostu nie musze.Ostatnio za porada jednej dziewczyny z "naszego" forum zaczelam uzywac masla shea.To byl strzal w dyche;)
              Nie mam przebarwien,cera jest rowna w jednolitym kolorze. Nie posiadam jeszcze zmarszczek...I nie boje sie ich az tak panicznie.Co ma byc to bedzie ,a ja przyjme to z "godnoscia" :D


              pozdrowka:)
              • jola1913 Re: do mikka8 20.06.06, 12:52
                masz sporo racji, nie ma sensu nie wiadomo jak sie przejmować
                co do kosmetyków z filtrem-z roku na rok są lepsze, o lepszej konsystencji :-)
                • swinka_morska Re: do mikka8 21.06.06, 14:41
                  szkoda tylko, ze w dalszym ciagu powoduja uczulenie u mnie... normalnie alergia
                  na jakikolwiek filtr, niezaleznie czy w kremie dla niemowlat, w podkladzie czy
                  w czym kolwiek - wiec co? mam chodzic w worku na twarzy? ;)
                  • mikka8 Re: do mikka8 21.06.06, 14:50
                    swinka_morska napisała:

                    > szkoda tylko, ze w dalszym ciagu powoduja uczulenie u mnie... normalnie alergia
                    >
                    > na jakikolwiek filtr, niezaleznie czy w kremie dla niemowlat, w podkladzie czy
                    > w czym kolwiek - wiec co? mam chodzic w worku na twarzy? ;)
                    >
                    >

                    Filtry Cie uczulaja ? Paskudztwo jedno , no ;)

                    pozdrawiam :)
      • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 15:01
        To jest akurat bardzo kiepskie porówanie... Skóra na twarzy jest praktycznie
        najcieńsza na całym ciele (jeszcze szyja i dekolt) a na tyłku najgrubsza.
        Grubsza jest jeszcze tylko na piętach. Powód prosty: na twarzy się nie siedzi,
        na tyłku- owszem. Także wystawianie na słońce nie ma nic do rzeczy.

        A to, jak się starzeje skóra tez nie zależy tylko od słońca. Wiadomo, że nie
        można się smażyć. Ale jak ktoś nie ma uczulenia ani problemów ze skórą, to po co
        ma na twarzy nosić tę całą chemię??? Te kremy mają straszliwie ciężką
        konsystencję, zwłaszcza jak na lato, i składają się z połowy tablicy
        Mendelejewa. Ja niestety mam uczulenie na słońce, bo jestem biała i ruda
        troszkę:/ i w tym roku kupiłam sobie krem z filtrem. I czuję się strasznie,
        kiedy jest gorąco, wszystko na mnie pływa, ubranie się przykleja a na twarzy ten
        tłusty krem... Ale muszę tak, bo inaczej będę wyglądać jak burak i dostanę
        opryszczki a potem swędzącej wysypki:( Poza tym słońce jest zdrowe, jeżeli nie
        wystawia się człowiek na nie specjalnie, za długo i leżąc plackiem. Dzięki niemu
        wytwarza się witamina D i hormony płciowe, dezynfekuje skórę. Ale nie można
        przesadzać- jak ze wszystkim. Myślę, że wystarczy sie nie opalać. A jak juz sie
        nam bardzo chce, to koniecznie posmarować się kremem z filtrem ok. 20-30 i już.
        • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 15:12
          Aha. Dodam jeszcze, że te wszystkie panie, które tak "dbają" o skórę i o swój
          wygląd za lat 20, oczywiście nie założą na głowę czapki ani kapelusza nawet w
          największy żar. No bo jak by to wyglądało! Przecież to niemodne! Także nie
          jestem przekonana, czy te filtry mają służyć zdrowiu i urodzie, czy sa po prostu
          kolejnym "niezbędnym" i modnym gadżetem. Czapka nie dość, że pomaga chronić
          skórę twarzy, oczy i włosy przed prom. uv, to jeszcze sprawia, że czujemy sie
          lepiej, chroni przed udarem słonecznym, chroni skórę głowy, cebulki włosowe.
          • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 18:25
            "czapka" daj spf okolo 4 czyli tyle co nic. no chyba ze taki kapelusz
            meksykanski tylko ze to chyba troche niewygodne np podczas jazdy samochodem.
          • mgielka83 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 18:28
            a ja bym opwiedziała tak: mamy wybór- chronić się czy nie- i wybieramy.

            Wybór nie dotyczy osób stosujacych kwasy, retinoidy czy po inwazyjnych
            zabiegach-te po prostu muszą się mocno filtrować żeby nie zrobić sobie kuku.

            A zakładając że wybieramy, to "jak się mówi A to trzeba powiedzieć B" czyli
            robimy wszystko żeby to była skuteczna ochrona a nie "na niby" dla uspokojenia
            sumienia- jakąkolwiek emulsją o faktorze powiedzmy 6 nakładana cienka warstwą
            raz dziennie.

            Osobiscie nie chce mi się zbytnio reaplikować filtra, nie zawsze to robię, ale
            za to kładę go przepisowo i staram się go nie zetrzeć ani zdestabilizować
            powiedzmy pudrem z talkiem czy tlenkiem cynku.
            Ot co:)

            Aha.. nie robią mi sie pryszcze od "zatkanej" skóry- udało mi się dobrać
            niezapychające dobre mleczko (Bioderma 50+) i stan skóry mi się tak poprawił że
            podkładu po prostu nie potrzebuje, wcześniej smarowałam się nim codziennie.
            Przebarwienia zbladły, skóra się wyrównała
            (zasługa po kawałku: filtrów, Diacnealu, serum z wit C)
            Kazdemu życzę takiej zmiany:)
            • mgielka83 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 18:40
              aha. ja bym nie robiła porównania skóry twarzy do tej na pośladkach-ale
              przyjrzyjcie sie strukturze tej na ramieniu a tej "pod spodem" od łokcia do
              nadgarstka. Prawda że jest różnica?

              No i myślę że sporo szumu wokół filtrów wynika z ich, powiedzmy, "trudności w
              obsłudze"-niestety nie da się tego uniknąc i trzeba potestować, żeby cos
              odpowiedniego sobie dobrać.
              I w tym wszystkim nie chodzi raczej o panikę ze 5 min w drodze do kiosku
              dopadnie nas zmarszczka i trzeba sie przeciwko niej posmarować, ale o wyrobienie
              nawyku codziennej aplikacji po prostu-to jak mycie zębów:)

              Proporcjonalnie czas spędzany na plazy czy na balkonie jest bardzo krótki i
              wtedy dopiero dbamy żeby sie nie spalić i nie przegrzać, a UVA kumuluje swe
              działanie pzrez cały rok, niezauważalnie.
              • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:49
                Różnica jest, ale tutaj sytuacja jest analogiczna- to jest po prostu inna
                grubość skóry. Zauważ, że na plecach tez masz inną skórę niż na brzuchu, a pod
                kolanami inna niż na nich, nawet jak jedna i drugą opalasz. Bo jak każde
                stworzenie mamy "wierzch" i "spód", które pokryte sa kolejno grubszą i cieńszą
                warstwą skóry. Ręka od spodu nie ma np. włosów. i jest bardziej przezroczysta-
                widać żyły bardziej niż na górze ręki. Dlatego krew pobiera się stąd, a raczej
                ze zgięcia ręki. Bo zgięcia i pachwiny mają jeszcze cieńszą skórę- nie dość, że
                są "wewnątrz", to jeszcze "od spodu":) Plecy i brzuch, analogiczny przykład:
                wierzch i spód. Na plecach żył nie widać, szybciej się one opalają, mają grubszą
                skórę, a na brzuchu widać żyłki, skóra jest cieńsza i opala się wolniej. Nie
                wiem, czy wiesz, o czym piszę. Chodzi o to, że u kręgowców tam, gdzie jest
                kręgosłup, jest jakby góra ciała, w przekroju poprzecznym. I dlatego każde
                stworzenie ma różną grubość skóry. Wąż ma miękki brzuch a plecy dobrze
                chronione. Każdy pies, kot, mysz itd. mają na brzuchu inne, miękkie i jasniejsze
                futerko i inną skórę. Człowiek tak samo. Także znowu porównanie jest złe.
        • jola1913 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 18:35
          a skąd czerpiesz te wiedze na temat grubości skóry?
          bo jeśli z doświadczenia, to u mnie specjalnej różnicy nie ma...
          • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:51
            Nie z doświadczenia, tylko z biologii... Takie rzeczy powinien wiedzieć każdy
            licealista, a nawet dzieci w podstawówce:/
            • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:54
              Poza tym porównaj sobie jaka jest grubość tkanki tłuszczowej pod skórą na tyłku,
              zwłaszcza u kobiet, a jaka na twarzy... To też ma duży wpływ na powstawanie
              zmarszczek. Tak, wiem, że masz idealną i chudą pupę, ale chodzi o proporcję, Jak
              ktoś ma chudy tyłek, to twarz jeszcze chudszą. Tzn. cieńsza jest warstwa
              tłuszczu pod skórą.
    • kaya_1985r Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 10:41
      No niestety też uważam to za lekką paranoję, tzn. używanie filtrów kiedy siedzi
      się cały dzień w biurze, bo przenika przez szybę. Ciekawa jestem czy siedząc
      cały dzień przed zamkniętym oknem chociaż trochę się opalisz
      • annika_vik przez szybę można się opalić :) 20.06.06, 11:33
        kaya - przez szybę naprawdę można się opalić! Wiedzą o tym wszyscy kierowcy,
        którzy jeżdżą latem w trasy dłuższe niż po miescie. Wielokrotnie sobie
        przysmażyłam pół dekoltu i lewe przedramię, siedzac parę godzin za kierownicą w
        samochodzie z zamkniętmi szybami.
        Szyby w naszych polskich domowych oknach są podwójne, więc lepiej filtrują, ale
        na pewno nie wszystko. Ubranie też nie zatrzymuje całego promieniowania UV -
        koszulka bawełniana to zaledwie SPF8.
        Poza tym opalenizna nie jest wyznacznikiem przyjętego UV. Słońce szkodzi
        również bez takich widocznych znaków.

        • mikka8 Re: przez szybę można się opalić :) 20.06.06, 11:42
          annika_vik napisała:

          > kaya - przez szybę naprawdę można się opalić! Wiedzą o tym wszyscy kierowcy,
          > którzy jeżdżą latem w trasy dłuższe niż po miescie. Wielokrotnie sobie
          > przysmażyłam pół dekoltu i lewe przedramię, siedzac parę godzin za kierownicą w
          >
          > samochodzie z zamkniętmi szybami.
          > Szyby w naszych polskich domowych oknach są podwójne, więc lepiej filtrują, ale
          >
          > na pewno nie wszystko. Ubranie też nie zatrzymuje całego promieniowania UV -
          > koszulka bawełniana to zaledwie SPF8.
          > Poza tym opalenizna nie jest wyznacznikiem przyjętego UV. Słońce szkodzi
          > również bez takich widocznych znaków.
          >


          Slonce szkodzi ? Co to za teoria ? W nadmiarze , i owszem , ale nie wtedy gdy
          "korzystasz" z niego w madry sposob. Sprobuj sie zamknac w bunkrze na kilka lat,a zobaczymy jak to sie odbije na Twoim zdrowiu(vit.D) i na urodzie ;)
          Po co koszulka na grzbiet? Moze lepiej ubrac sredniowieczna zbroje ? Hmmm..to do rozwagi dla "strachliwych" :)

          pozdr.
          • annika_vik Re: przez szybę można się opalić :) 21.06.06, 11:55
            Promieniowanie UV uszkadza DNA komórkowe, jest to naukowo uwododniony fakt.
            Nota bene najbardziej szkodzi człowiekowi oddychanie tlenem (powoduje
            powstawanie wolnych rodników).

            Bez tlenu i UV nie przeżylibyśmy, ale to nie znaczy, że nie są to czynniki
            zabójcze.

            Do do witaminy D - wystarczy 15 minut dziennie i to niekoniecznie w pełnym
            słońcu, aby ogranizm ludzki zsynetetyzował jej odpowiednią ilość.

            Sprawa odpowiedniego ubrania chroniącego przed słońcem jest od dawna ważną
            kwestią w Australii, głownie z powodu epidemii raka skóry, i to nie tylko wśród
            ludzi, którzy wylegują się całymi dniami na plaży (jeżeli tak
            rozumieć "nadmiar").

            Mówisz o ludziach "strachliwych", ja mówiłabym raczej o przezornych.

            Wydaje mi się, że chodzi - również w tej sprawie z filtrami - o znalezienie
            złotego środka dla siebie. Mam wrażliwą skórę, skłonną do fotoalergii, więc się
            nie opalam, poza tym nie lubię. Uprawiam za to sport wymagający ode mnie pobytu
            na zewnątrz i 16 godzin (casem w pełnym słońcu). Wtedy nie dość, że jestem
            wysmarowana filtrami i powtarzam aplikację co parę godzin, to staram się byc w
            cieniu, kiedy jestem na "dole". Odpowiednie ubranie (długie spodnie, kapelusz,
            okulary słoneczne, coś z długim rękawem) są wymagane.

            Natomiast nie uzywam specjalnych filtrów na twarz, bo mam mieszaną cerę i boję
            się pryszczy. Mój krem na dzień i podkład mają filtry, co stanowi pewną
            ochrone, ale niedużą. Jeżeli wynajdą filtry matujące - to będę ich używać. Na
            razie dla mnie tłuste filtry to leczenie jednej choroby, drugą chorobą.

            Poza tym nikogo nie potepiam, że chodzi na solarium, ani że leży na plaży. W
            zamian chciałabym, żeby nikt nie strofował mnie, że słońca unikam.
      • monnap Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 21:19
        zNie rozumiem twojego problemu, nie chcesz uzywac kremow z filtrami, to nie
        uzywaj, a daj innym zyc. To ze ich ni elubisz, nie oznacza, ze musza byc tluste
        i be i niestety nie masz racjii twierdzac, ze nie ma z nich zadnych korzysci.
        Ja sie ciesze, ze ich uzywam, a nawet jak bede miala zmarszczki w przyszlosci
        to nie bede miala do siebie zalu,ze nie staralam sie dbac o moja skore.
        • ewik67 Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 22:01
          a nawet jak bede miala zmarszczki w przyszlosci
          > to nie bede miala do siebie zalu,ze nie staralam sie dbac o moja skore.
          O matko, oplułam monitor... "Nawet jak będę miała"?! Uważaj, przeżyjesz szok,
          ale zdradzę ci pewną tajemnicę: NA PEWNO bedziesz miała.
          • monnap Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 22:45
            No to mi dalas czadu, no i wytrzyj monitor, bo plucie to ble ...
    • mantha Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 11:44
      To jest obsesja - w czyim interesie - nie trzeba dodawac. pogadaj z kilkoma
      dermatologami (kilkoma, zeby nie bylo, ze jeden jest stronniczy).
      i pamietaj, zeby wysmarowac sie filtrami od stop do glow, nawet jak pracujesz w
      kopalni i powtarzac czynnosc co najmniej co 2 godziny !!! koniecznie !!!
      bez tego za pol roku bedziesz wygladala jak zramolała staruszka ;-))))
    • trocineczka Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 12:33
      Dla mnie to nie obsesja a koniecznosc. Mam skore nadwrazliwa na slonce
      (szczegolnie na twarzy wlasnie) i kremy z filtrami to u mnie absolutny mus.
      • sabriel Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 13:16
        Przede wszystkim umiar i zdrowy rozsądek.
        Ale jak ktoś chce,znajduje w tym przyjemność i przede wszystkim głęboko wierzy,
        że to działa to czemu ma tego nie robić.Jak ktoś chce wklepywać sobie filtry co
        dwie lub co godzinę to niech to sobie robi.
        Osobiście tej obsesji się nie poddaje.Stawiam bardziej na nawilżanie niż na
        filtry.Jestem raczej z tych śniadych,szybko sie opalam.Smarzyć w pełnym słońcu
        sie nie lubię i tego nie robię.
        Zmarszczki pod oczami jakieś tam mam,ale te okolice wyglądają podobnie u moich
        rodziców więc jest to sprawa jakby dziedziczna.
        O dziwo nie wygladam na swój wiek,ludzie zwykle dają mi mniej lat niż posiadam.
        Wiadomo, że każdy w pewnym wieku bedzie miał zmarszczki,siwe włosy.
        A jak mieć nie bedzie to wiadomo czemu to sie zawdzięcza i napewno nie są to filtry.

      • sigrun Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 13:39
        Ależ nikt nie zaprzecza przydatności filtrów właśnie z konieczności, czy sa to
        problemy deramtologiczne i/lub alergiczne, czy ostre słońce w górach lub nad
        wodą, bądź jako dodatkowa ochrona delikatnej skóry małego dziecka podczas
        upalnych dni. Ale wszystko ma swoje granice i tu się w pełni zgadzam z
        podejściem Mikki. To prawda, że szkło, chmury i ubrania nie stanowią
        wystarczającej bariery dla promieni słonecznych, jednak nie demonizujmy zupełnie
        tej jakże życiodajnej gwiazdy ;-) Notabene, od niedawna zaczyna coraz głośniej
        mówić się o odwrotnym problemie. Mianowicie maniaczki dotknięte
        przeciwzmarszczową fobią, obsesyjnie używające wysokich filtrów na każdym kroku
        i równie obsesyjnie unikające eksponowania choćby centymetra kwadratowego ciała
        na promienie słoneczne, przejawiają poważne braki właśnie witaminy D. Ponadto
        pokaźna, gorliwie uzupełniana w regularnych odstępach czasu warstwa filtrów,
        blokuje pewne funkcje skóry, że o powstawaniu różnych "niespodzianek" nie
        wspomnę. Kolejna mania pieczołowicie podsycana przez tych, którzy na tym po
        prostu zarabiają i tak naprawdę nasze zdrowie i przyszły wygląd mają gdzieś,
        choć stale zapewniają nas, że jest odwrotnie ;-)
    • saskiaplus1 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 13:47
      Ulżyło mi, bo już myślałam, że jestem nieumiarkowanie lekkomyślna.
    • nessie-jp Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 18:35
      Ja stosuję filtry ok. SPF12 - takie mam w podkładzie. Duży filtr/bloker nakładam
      na znamiona.

      Ponieważ mam trądzik i stosuję retinoidy i kwasy, nie chcę się nabawić przebarwień.

      Aha - czapkę noszę, z daszkiem, grube płótno (chyba nawet dżins); noszę też
      ciemne okulary. W ogóle staram się na słońcu nie pzebywać za długo, bo po prostu
      źle się czuję po nasłonecznieniu. Co innego pół godziny spaceru w chłodny
      słoneczny dzień, a co innego przysmażanie się godzinami...

      Słońce szkodzi, i nie ma co udawać, że nie. Opalenizna ma tylko jedną funkcję -
      chronić przed promieniowaniem, które uszkadza skórę na poziomie komórkowym.

      Aby załapać niezbędną dawkę witaminy D, wystarczy 15 minut ekspozycji dziennie,
      poza godzinami "szczytu słonecznego".
      • cholera-jasna Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 21:08
        nessie-jp, czy filtry zawarte w podkladach mozna uznac za stabilne? mam na
        mysli podklady dobrych firm, jak Shiseido czy EL. czy nalozenie podkladu z
        filtrami, na to pudru z filtrami moze zastapic aplikowanie 2 ml tlustego kremu
        z filtrami? zawsze myslalam ze nie, zylam w przeswiadczeniu, ze skoro nie
        nakladam pod podklad i puder kremu z spf powyzej 20, jestem bezbronna wobec
        uva/uvb :)
        • nessie-jp Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 21:22
          Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Mnie to raczej nie dotyczy, bo pracuję w domu,
          a nieczęsto wychodzę na dłużej niż kilka godzin. Na jakieś dłuższe wypady za
          miasto stosuję zwykłe kremy przeciw opalaniu :)

          Natomiast podkład ma tę niewątpliwą zaletę, że można go nałożyć grubszą warstwą,
          niż zwykły krem. Zawiera też na ogół filtr mineralny (dwutlenek tytanu).

          W ogóle moim zdaniem w ochronie przeciwstarzeniowej (a nie przewipoparzeniowej)
          nie chodzi o to, żeby nagle w lato się obudzić i zacząć używać blokerów, tylko
          żeby przez cały rok używać małych, ale stabilnych faktorów. Skóra nie niszczy
          się od jednorazowej ekspozycji, tylko wskutek wieloletniego absorbowania
          szkodliwych promieni.
    • zwykladziewczyna5 Filtry nie daja 100% ochrony. Unikajmy slonca 20.06.06, 18:47
      Chyba nie wszyscy wiedza, ze mimo uzywania filtrow powinno sie unikac slonca,
      zwlaszcza wczesnym popoludniem. Nie ma filtru, ktory chronilby w 100% przed
      promieniami UVA, ktore sa odpowiedzialne za starzenie skory i ktore sa obecne
      zawsze, nawet w pochmurny dzien. Filtry chronia glownie przez UVB
      odpowiedzialnymi za opalenizne.
      Staram sie unikac smarowania chemikaliami, czyli filtrami i po prostu unikam
      slonca. Nosze kapelusze i ubrania z dlugimi rekawami ze specjalnego materialu
      chroniacego przed promieniami. Mam nawet stroj do plywania chroniacy przed
      sloncem. No, ale ja nie mieszkam w Polsce i moge chodzic tak ubrana i nikt nie
      bedzie sie dziwil.
      • zwykladziewczyna5 Kapelusz chroni lepiej od czapki z daszkiem 20.06.06, 18:49
        Pisalam o tym na forum moda (ze chce wyslac kapelusze rodzinie, ale nie chca,
        bo mowia, ze w Polsce sie nie nosi i beda przyciagac uwage). Czapka z daszkiem
        daje mala ochrone. Polecam kapelusze z grubo plecionej slomy (pod daszkiem
        dodatkowo warstwa materialu) lub ze specjalnego materialu chroniacego przed
        promieniami. Naprawde w Polsce mozna nosic tylko czapki z daszkiem?
        • nessie-jp Re: Kapelusz chroni lepiej od czapki z daszkiem 20.06.06, 19:00
          Dlaczego uważasz, że w Polsce można nosić tylko czapki z daszkiem?
          • zwykladziewczyna5 Re: Kapelusz chroni lepiej od czapki z daszkiem 20.06.06, 19:14
            Nie uwazam. Tak uwaza moja rodzina w Polsce. Mnie to dziwi.
            • nessie-jp Re: Kapelusz chroni lepiej od czapki z daszkiem 20.06.06, 19:19
              Mnie też, bo ostatnio aktywnie poszukuję kapelusza z szerokim rondem, a jako
              żywo mieszkam w Polsce... :)
              • swinka_morska Re: Kapelusz chroni lepiej od czapki z daszkiem 21.06.06, 14:52
                w galerii centrum chyba takowe widzialam... a ni o poszukaj na jakichs
                bazarkach ;)
      • mikams75 Re: Filtry nie daja 100% ochrony. Unikajmy slonca 20.06.06, 20:27
        zwykladziewczyny5 - tak z ciekawosci - jakie to ubrania i material?

        Zwykle ubrania przepuszczaja duzo promieni i nawet nie zdawalam sobie z tego tak
        bardzo sprawy ale po moim ostatnim pobycie w cieplych krajach, gdzie chodzilam
        caly czas w dlugich spodniach i koszuli z dlugim rekawem, na twarzy bloker,
        stwierdzilam, ze mam cale cialo pieknie opalone!
        A smarowanie sie w upal jakas tlusta mazia pod ubranie jest nie do zniesienia.
    • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 18:50
      moze i obsesja. w sredniowieczu za obsesje uchodziloby codzienne mycie sie i
      zalatwianie w miejscach innych niz na korytarzu.
      • ana633 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 19:23
        Piszcie co chcecie, a ja od roku używam kremów z wysokim filtrem. Moja cera nie
        jest co prawda idealna, mam 40 lat i mieszaną cerę z problemami, ale tak ładnie
        jak teraz nie wyglądała (moja skóra) już dawno. I przyzwyczaiłam sie do
        codziennego rytuału wsmarowywania odpowiedniej porcji filtrów. Przetestowałam
        juz ich pewna ilość i staram się wybierać te które najbardziej mi pasują.
        Uważam że nie można nikogo uszczęśliwić na siłę i filtry to opcja, ale wart!!!
        się nad nia zastanowić. Mnie to się nawet ostatnio przestały podobać opalone
        kobietki, a zwłaszczxa te w pewnym (moim) wieku.
        • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 19:47
          ana633 napisała:

          > Piszcie co chcecie, a ja od roku używam kremów z wysokim filtrem. Moja cera nie
          >
          > jest co prawda idealna, mam 40 lat i mieszaną cerę z problemami, ale tak ładnie
          >
          > jak teraz nie wyglądała (moja skóra) już dawno. I przyzwyczaiłam sie do
          > codziennego rytuału wsmarowywania odpowiedniej porcji filtrów. Przetestowałam
          > juz ich pewna ilość i staram się wybierać te które najbardziej mi pasują.
          > Uważam że nie można nikogo uszczęśliwić na siłę i filtry to opcja, ale wart!!!
          > się nad nia zastanowić. Mnie to się nawet ostatnio przestały podobać opalone
          > kobietki, a zwłaszczxa te w pewnym (moim) wieku.



          Czyli wklepujesz je sobie co 2godziny po 2 ml ? Tak trzeba , aby filtry dzialaly
          i nie bylo zmarch ;) Jesli robisz to tylko raz dziennie rankiem , to zapewniam Cie , ze w chwili kiedy zaczyna sie najwieksze mordercze promieniowanie Twoje filtry juz nie dzialaja .Pomyslalas o tym ? Psu na bude takie smarowanie.
          Mniemam , ze Twoja buzia wyglada w tej chwili lepiej nie z powodu filtrowania , lecz dlatego,ze zaczelas ja w koncu dobrze nawilzac po latach traktowania jej kosmetykami antybakteryjnymi( wspomnialas , ze masz mieszana i problemowa cere).Nawilzylas,natluscilas i jest o niebo lepiej.Moim zdaniem to samo zrobilby kazdy porzadny odzywczy krem ;)


          pozdr.
          • mgielka83 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:16
            Ekhm fotostabilne filtry działaja znacznie dłużej niż dwie godziny- inaczej nie
            byłyby fotostabilne nie? Oczywiscie mowa o takich subst. jak Mexoryl xl albo
            Tinosorb.
            reaplikacja jest nie dlatego że przestaja działać ale dlatego ze warstwa
            ochronna mogła sie zetrzeć, dlatego na opakowaniach jest napisane żeby ponawiać
            aplikacje często, bo najczęściej sa uzywane na plazy-a tam wiadomo, piach, woda itd.
    • anek80 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:01
      Ja mam bardzo jasną karnację, podatną na oparzenia słoneczne i do
      tego "naczynkową". W dzieciństwie uległam kilka razy poważnym oparzeniom
      słonecznym i stąd wcześnie zainteresowała mnie kwestia fitrów anty UV. Dziś
      dobre, wysokie filtry przeciwsłoneczne w kremie to dla mnie podstawa. Na dzień,
      również w zimie używam po prostu typowego kremu przewisłonecznego, który kupuję
      w aptece. Owszem, są trochę tłuste, ale bez przesady, można dobrac preparat
      odpowiedni dla siebie. Do tego dobrze nawilżają, przeważnie zawierają też
      jakieś witaminy, wyciągi roślinne, itp. Skóra wcale bardziej się nie
      przetłuszcza, w porównaniu ze zwykłym nawilżaczem, a mam cerę mieszaną, z dosc
      tłustą sferą T, więc mogę to ocenic.
      Efekt"? Brak przebarwień, skóra nie jest zaczerwieniona, nawet w upalny dzień,
      naczynka się uspokoiły. Wydaje mi się, że już teraz taka pięlęgnacja
      procentuje: znajomi uważają, że nie wyglądam na swój wiek. Na pewno nie jest to
      zasługa dobrych genów - kobiety w mojej rodzinie mają bardzo delikatne,
      problemowe cery.
      Również kiedy przyglądam się moim koleżankom to widzę, że te "bladolice"
      wyglądają świeżo, promiennie, po prostu młodo, a te, które lubią opalanie oraz
      korzystają z solarium wyglądają starzej, niż wskazuje ich metryka.

      Wpływ słońca na starzenie się skóry jest już dobrze zbadany i opisany w
      literaturze. Po co więc dyskutowac z faktami, skoro ktoś kompetentny już to
      sprawdził? Dla mnie krem z filtrem to kwestia zdrowia, nie żadna obsesja.
      Smaruję skórę rano, wychodzę z domu i cieszę się słońcem.
      • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:11
        A jak sie nazywa ten krem ,co chroni przez caly Bozy dzien? Bo chyba nie reaplikujesz go co 2 godziny? A jesli nie to, nie chroni Cie wcale przed UV gdy tak sobie beztrosko "cieszysz sie sloncem" ;)
        Nie neguje , ze te kremy maja wlasciwosci pielegnacyjne,ale nikt mi nie wmowi,ze chronia w 100% przed sloncem ;)
    • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:20
      A co sie komu podoba czy nie to oczywiscie rzecz gustu.Mnie natomiast nie podobaja sie "wymoczki" i te spieczone na skwarka rowniez nie ;) Umiarkowana opalenizna moim skromnym zdaniem wyglada calkiem ok:)Co innego jak ktos z powodow zdrowotnych musi unikac sloneczka , a co innego jak obsesyjnie chowa sie po piwnicach,zeby nagle go jakies promieniowanie nie dopadlo ;)

      Nie wpadajmy w skrajnosci :P

      pozdr.
    • paul_ina Re: Filtrowa obsesja 20.06.06, 20:57
      Hej,
      mi tam daleko od wszelkich obsesji, ale nikt mi nie wmówi: że słońce ostatnimi czasy nie bywa wściekłe. Właściwie to cały czas parzy jak cholera. Ja nie mam obsesji na punkcie skóry, ale z racji słabego wzroku jestem na jego punkcie uczulona. Coś jest na rzeczy, bo jako małe dziecko uwielbiałam się wgapiać w słońce, a teraz trudno oczy szerzej otworzyć przy słonecznym dniu. Chodzę w muchach, bez dobrych okularów się nie ruszam. Do tego ubieranie wg mody podpatrzonej na australijskich serialach: na codzień ciało raczej przykryte, niż wystawione na te wściekłe promienie.

      Na twarz albo Neutrogena 15, albo Iwostin nawilżający 25 (chyba). Nie reaplikuję, ale mam włosy zaczesywane na twarz, do tego muchy, prawie mnie nie widać :) polecam :)
    • asiek_asiekowaty Ochrona? To nierealne! 20.06.06, 22:59
      1. Jak dobrze pamietam, najpierw naklada sie zwykly krem, a nastepnie ochronny
      z filtrem. Ale jak na tym rozsmaruje podklad, to pewnie przynajmniej czesciowo
      zetre ta ochrone. Nie wspomne juz o tym, ze nie wyobrazam sobie smarowac sie
      taka iloscia, zeby sloiczek rkemu skoncyzl mi sie w miesiac (przewaznie mam 3
      msc).
      2. A w lecie to juz w ogole: po kilku minutach w sloncu wszytsko ze mnie
      splywa, filtr tego nie wytrzyma, jesli nie po godzinie, top po 2 juz go nie
      bedzie. Jak sobie wyobrazacie ochranianie skory w takich sytuacjach? Bo ja
      sobie bie wyobrazam. Teraz z mysla o opalaniu sie kupilam krem do twarzy
      (specjalny do opalania, nie nawilzajacy na dzien) SPF 20 - wchlania sie
      blyskawicznie, ale pozostawia skore nie tyle tlusta, co po prostu blyszczaca.
      3. Szczerze mowiac nie wiem, czy ewentualnie nie lepiej byloby ograniczyc
      filtry do skory pod oczami - tam sa najgorsze zmarszczki (a swoja droga nie
      kojarze kremow pod oczy z filtrami ponizej 200 zl :P).
      4. Wydaje mi sie optymalnym rozwiazaniem stosowanie filtrow podczas opalania,
      zeby ochronic skore rpzed duza dawka intensywnego letniego slonca, w ciagu roku
      z powodu punktow 1 i 2 wydaje mi sie i tka nierealne, zeby zapewnic stala
      skuteczna ochrone, a i to moim zdaniem nie ejst zdrowe, skora ma wlasne
      mechanizmy obronne, ktore sa wykorzystywane i tak powinno byc - nie mozna
      go "wyreczac" w sztuczny sposob (przyklad: lekomania 21 wieku - na katar
      krople, na kaszel syrop, na gardlo pastylki, na bol glowy Apap - na wsyztsko
      tabletka, bez tego ani nu nu, a przeciez nasz organizm zostal wyposazony w
      narzedzia do walki z takimi dolegliwosciami). Tak sobie mysle - a moze slonce
      jest zle nie ze wzgl. strikte na promieniowanie, ale dlatego, ze wysusza skore?
      Wiadomo, ze sucha skora sie szybciej starzeje, jest pomarszczona. Normalnie
      slonce nie jest tak silne, zeby mialo duzy wplyw na skore, to w lecie, keidy
      sie wylegujemy na sloncu cera staje sie podrazniona, wysuszona - i moze to w
      efekcie przyspiesza starzenie, moze to tylko taka duza i dlugotrwala dawka
      slonca niszczy skore?
    • zwykladziewczyna5 Mikams75 20.06.06, 23:24
      Widzialam ubrania, na ktorych bylo napisane, ze blokuja promienie sloneczne.
      Nie wiem, czy sa dostepne w Polsce. W Stanach robia je takie firmy jak
      Columbia, solumbra www.solumbra.com www.travelsmith.com
      Mam nawet stroj do plywania. Wole nosic takie moze malo seksowne ciuchy i nie
      smarowac sie cala filtrami. Od slonca dostaje przebarwien, wiec go unikam. Nie
      chce tez miec raka.
      • zwykladziewczyna5 Re: Mikams75 20.06.06, 23:26
        www.travelsmith.com robia nie tylko ubrania chroniace przed sloncem, ale
        w ogole ciuchy przydajace sie w podrozy (nie gniecace sie)
        • mikka8 Re: Mikams75 20.06.06, 23:47
          zwykladziewczyna5 napisała:

          > www.travelsmith.com robia nie tylko ubrania chroniace przed sloncem, ale
          > w ogole ciuchy przydajace sie w podrozy (nie gniecace sie)



          Jesoooo! Nie zapomnij tylko chelmu na glowke nalozyc,bo moglby Ci jeszcze mozg odparowac !

          Sorry , ale jak czytam te brednie ,nie wierze , ze ludzie sa tak naiwni.Filtry,ciuchy,,,i co jeszcze na siebie nalozyc? A moze po prostu odwiedz "the dark side of the moon" ;)

          Pozdrawiam i przepraszam za zlosliwosci :P
          • zwykladziewczyna5 Re: Mikams75 21.06.06, 02:35
            Dla Ciebie to sa brednie, dla innych slonce pozostawia pamiatke w postacie raka
            skory. Jak mozna nie wiedziec o tym, ze slonce postarza, niszczy skore, nawet
            jesli nie wywola raka?
            Dla mnie przebarwienia sa przypomnieniem zabawy ze sloncem. Nie chce miec ich
            wiecej, wiec chronie sie ubraniami, kapeluszem, filtrami. Nie obchodzi mnie
            opinia takich ludzi, jak Ty, dla ktorych wygladam smiesznie. Nie chce miec
            bardziej zniszczonej skory. Wybieram tez ubranie nad filtry, bo nie chce
            nakladac na duze powierzchnie ciala chemikaliow. Przeciez one sie wchlaniaja do
            krwioobiegu.
          • zwykladziewczyna5 Re: Mikams75 21.06.06, 02:36
            Naiwne to jest Twoje podejcie. Moze uwazasz, ze opalenizna jest zdrowa?
            Opalenizna to oznaka zniszczenia skory i kazdy dermatolog (ktory bedzie mial
            zreszta blada skore) to potwierdzi.
            • mariolka99 Re: Mikams75 21.06.06, 07:10
              zwykladziewczyna5 napisała:

              kazdy dermatolog (ktory bedzie mial
              > zreszta blada skore) to potwierdzi.


              No juz nie demonizuj tak tych lekarzy, o tym ze palenie szkodzi też słyszeli a
              ilu z nich pali;)
    • saskiaplus1 Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 07:52
      Z tego, co piszecie, wynika, że słońce zabija i najlepiej byłoby je wyłączyć.
      Rozumiem - filtry i ochrona dla osób o nadwrażliwej skórze, skłonnej do
      przebarwień, dla kobiet w ciąży (też mogą dostać plam), dla pracujących na
      powietrzu, małych dzieci itd... Ale dla bab, które z samochodu/metra/autobusu
      przeskakują do biura i siedzą w nim do późnego popołudnia, poza bezpośrednim
      działaniem promieni słonecznych? Czy to nie jest właśnie marzenie producentów
      takich cudów?
      Swoją drogą, chyba mnie to nie dotyczy - mam ładną i odporną skórę oraz dobre
      geny (mama i babcie mają świetną cerę mimo wieku i dużej ilości czasu
      spędzanego na świeżym powietrzu), więc nie będę dobrym źródłem zysku dla firm
      produkujących cudeńka z filtrem...
    • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 07:52
      Takich ludzi jak ja? TO znaczy jakich ? Nic nie poradze , ze smiesza mnie skrajnosci ;) Ale nic , zycze Ci powodzenia w walce z promieniowaniem.Nie zapomnij jednak o przyjmowaniu witaminy D , bo masz pewnie powazne niedobory:)


      Pozdrawiam w ten kolejny upalny ranek,zycze samych pochmornych i deszczowych dni;) Choc i w takie dni tez niezle nas podobno "zabija" ;)
      pa
    • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:02
      jak czytam ten watek, to mi sie po prostu rzygac chce. juz nie bede wskazywac
      palcem, ale niektore osoby naprawde maja zerowa wiedze na ten temat i akurat
      wlasnie te osoby najbardziej agresywnie wypowiadaja sie w tym watku i zaciekle
      atakuja tych, ktorzy maja inne zdanie i stosuja filtry.
      p.s. od kiedy to meroxyle destabilizuja sie po 2 godzinach? jak juz piszecie
      takie bzdety, to prosze podac zrodlo informacji (link do jakiejs w miare
      wiarygodnej strony)
      • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:08
        poza tym czesto w tych wypowiedziach brakuje logiki. np. "kremy z filtrem
        skladaja sie z calej tablicy mendelejewa". a kremy bez filtra to z czego sie
        skladają? zwyklych kremow tez nie uzywacie? bo maja propylene glikol,
        syntetyczne antyutleniacze, metylparaben, propylparabem, isobutylparaben itd itd
        • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 16:55
          Przynajmniej nie zawierają metali ciężkich.
      • saskiaplus1 Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:08
        Rzygnij sobie zatem, kobieto. Zrobi Ci się lepiej.
        • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:12
          fascynujaca riposta. jestes moja idolka;>
      • extreme_honey Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:09
        Filtrowa obsesja to fakt, ale mnie osobiście średnio interesuje to, że ktoś się
        mazia stabilnymi, czy też nie, filtrami. I tak wszyscy skończymy tak samo, ale
        warto mieć własny przepis na długowieczność ducha i ciała.
        • extreme_honey Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:10
          Poza tym ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Zawsze byli, będą przeciwnicy i
          zwolennicy tego i owego, a na siłe nikogo do swoich racji nie przekonamy.
      • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:20
        pink_freud napisała:

        > jak czytam ten watek, to mi sie po prostu rzygac chce. juz nie bede wskazywac
        > palcem, ale niektore osoby naprawde maja zerowa wiedze na ten temat i akurat
        > wlasnie te osoby najbardziej agresywnie wypowiadaja sie w tym watku i zaciekle
        > atakuja tych, ktorzy maja inne zdanie i stosuja filtry.
        > p.s. od kiedy to meroxyle destabilizuja sie po 2 godzinach? jak juz piszecie
        > takie bzdety, to prosze podac zrodlo informacji (link do jakiejs w miare
        > wiarygodnej strony)

        Pinki .....Tylko sie nie obrzygaj :D

        Nikt tu nie negowal uzywania blokerow , sama je uzywam gdy jest taka potrzeba(pisalam wczesniej).Jesli ja Cie tak wkurzylam swoimi wypowiedziami to sorry ;)
        Smiac mi sie tylko chce z "przesadyzmu". Widze laske jak wychodzi z domu(przed oczywiscie filtry.gruba warstwa),wychodzi z domu,przechodzi 3 metry,laduje tylek w auto..Pogina do pracy( biuro,sklep,laboratorium itp.).Siedzi tam nieboga do wieczora,ale co kilka godzin aplikuje kremik przeciw UV , bo mury i okna emituja
        zabojcze promieniowanie.... Wybacz,ale takie nazwalabym to "natrectwa",sa raczej smieszne....
        Albo inna "laska"...Naklada bloker jak w ulotce ( 2,5ml) , na to tapeta.... Upal na dworze 35st.w cieniu... Splywa z niej to badziewie, ale ona bidna mysli, ze caly czas ja chronia te filtry,ktore jak sadze w takich warunkach dawno juz sie rozmyly... ech....ile mozna mowic...kazdy wie jak ma robic i niech tak sobie robi ;)




        pozdr.
        • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 14:56
          to co opisalas, to sa jakies przypadki ekstramalne. Autorka "biochemii urody"
          twierdzila, ze najwazniejsze to zaaplikowac porzadny, wodoodporny (dobrze
          trzymajacy sie skory) filtr rano. potem mozna zrobic poprawki w razie potrzeby
          (silne naslonecznienie, pot itp). I ja sie tego trzymam. nie zalezy mi, zeby za
          wszelka cene wyeliminowac CALE promieniowanie.
          Nakladanie filta co pare godzin siedzac w pracy czy tapeta latem to dla mnie
          przesada i tu sie zgadzam. wiem tez, ze niektorzy potrafia latem ostatnia
          reaplikacje przeprowadzic o godzinie 20.00, bo slonce zachodzi dopiero okolo
          21.00. jak dla mnie to lekki brak zdrowego rozsadku, ale niech tam sobie kazdy
          robi jak uwaza.
      • elmilinden Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 16:52
        Rzygać ci się chce? To nie czytaj... Dobrze, że krytykując czyjeś wypowiedz sama
        nie wykazujesz się chamstwem.

        A tak w ogóle, to skoro za niepodwarzalne źródło informacji uważasz strony
        internetowe... to gratuluję raz jeszcze.

        Poczytaj jeszcze trochę sponsorowanych wypocin na temat meroxylu i tinosorbu,
        może poczujesz się lepiej. Niedługo założę stronę o tym, że moja racja jest
        mojsza niż twojsza, bo nawet jak jest twojsza, to i tak jest mojsza, także nikt
        nie będzie mógł ze mną dysutować, bo jak będzie miał jakieś wątpliwości, to mu
        podam link...
        • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 18:07
          myslalam, ze link najwygodniej, ale jesli wolisz podaj prosze fachowa literature
          na ten temat. podaj prosze zrodlo niesponsorowanych informacji skoro twierdzisz
          ze tamte sa sponsorowane.
          • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 18:17
            i jeszcze jedno: kazdego moze poniesc jak czyta teksty typu "założ zbroje i
            zamieszkaj w kopalni" tylko dlatego, ze ktos uzywa kremu z filtrem. ale widze,
            ze od razu zaliczylas mnie z tego powodu do grona chamow i burakow. wiesz co
            malo mnie to obchodzi.
        • pink_freud Re: Filtrowa obsesja 21.06.06, 18:30
          >Rzygać ci się chce? To nie czytaj...

          i owszem rzygac mi sie chce jak czytam androny tego typu:

          > Aha. Dodam jeszcze, że te wszystkie panie, które tak "dbają" o skórę i o swój
          > wygląd za lat 20, oczywiście nie założą na głowę czapki ani kapelusza nawet w
          > największy żar. No bo jak by to wyglądało! Przecież to niemodne! Także nie
          > jestem przekonana, czy te filtry mają służyć zdrowiu i urodzie, czy sa po prost
          > u
          > kolejnym "niezbędnym" i modnym gadżetem.

          widze ze siedzisz w glowach "tych wszystkich pan'. czytasz w ich myslach. a
          filtry to ma byc niby wedlug ciebie jakis super modny gadzet (rany doprawdy nie
          potrafie pojac twego sposobu rozumowania. nawdychalas sie tlenku azotu?).. i
          wlasnie bede to czytac, po co mam zyc w blogiej nieswiadomosci istnienia glupoty
          na swiecie. wole prawde chocby najgorsza...
          • dzieckoneostrady Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 13:50
            to czytaj i cierp za milijony:/
    • saskiaplus1 Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 13:55
      I tak zadając proste pytanie zostałam idolką jakiejś paniusi, która lubi sobie
      powymiotować przed monitorem. Niezbadane są wyroki losu...
    • justa_79 Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 18:21
      a o co chodzi z tą obsesją opalania się??? czy jak się siedzi cały dzień na
      plaży z olejem kujawskim / ropą naftową / w najlepszym przypadku z masłem shea
      lub olejkiem SPF 2 na skórze / ew. zupełnie bez filtrów, to słońce tak pomaga
      na urodę? czy może chodzi o to, że zmarchy dodają charakteru? albo, że na coś
      trzeba umrzeć, więc najlepiej na czerniaka? a może ja jestem lekkomyślna, bo
      używam na co dzień wysokich, fotostabilnych filtrów? a może jestem dziwna, bo
      wiem, że istnieją nietłuste filtry? albo jestem zupełnym ewenementem, bo
      potrafię na nich wykonać makijaż i nikt postronny nie jest w stanie się
      domyślić, że pod makijażem mam właśnie filtry? albo, że nie zdarza mi się
      spędzać na świeżym powietrzu mniej niż 10 min. dziennie, bo nie wjeżdżam
      samochodem do budynku? albo, że w ogóle mam jakieś dziwne biuro, w którym są
      okna. i samochód z szybami :O
      • mrs.doubtfire Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 18:45
        Brawo, Justa:)
    • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 18:58
      saskiaplus1 napisała:

      > O co chodzi z tą obsesją używania na dzień kremów koniecznie z filtrem? Czy
      > jak się siedzi cały dzień w biurze, to te słońce tak zabija urodę? Czy może
      > chodzi o te parę kroków po świeżym powietrzu do przystanku/samochodu? A może
      > to ja jestem lekkomyślna i filtrów używam tylko, gdy spędzam więcej niż
      > dziesięć minut dziennie na świeżym powietrzu?




      Nie Justysiu , Ty nie jestes absolutnie lekkomyslna.Ty po prostu jestes ascetka;) Jesli "79" to Twoj wiek , to ja zapewne jesli bym sie dobrze postarala moglabym byc Twoja matka ;) Kiedys nie bylo zadnego sluchu o jakis filtrach.Kazde(no prawie kazde) wakacje jako dziecko spedzalam w Kenii..Uwierz,lub nie, ale nie mam zmarszczek i moja skora nie jest ani troche zwiotczala.Jedyny moj problem ,to kilka popekanych naczynek na lydkach( 3 ciaze), i kilka malych rozstepow na pupie( to tez ciaza). Kiedys nie mowilo sie o tym, ze trzeba cwiczyc,smarowac.W ogole , kiedys nie mowilo sie o wielu rzeczach.
      Oczywiscie dbam o swoje cialo jak umie,cwicze,nawilzam i takie tam...
      Filtrow nie cierpie, a juz nie tych nakladanych na twarz...Po sobie widze,ze nie uzywalam ich prawie nigdy( tylko jesli balam sie poparzen w jakis ekstremalnych warunkach)i nic, ale to nic sie zlego nie dzieje. Nigdy tez nie lezalam plackiem na plazy,bo to nuda .Opalam sie w ruchu i nie mialam zadnych poparzen od slonca.Moze to zasluga ciemniejszej karnacji.Jak wspomne swoje dziecinstwo,widze siebie hasajaca calymi dniami na swiezym powietrzu.Nie bylo komputerow,w telewizji tez niezbyt wiele... Ile mozna bylo sleczec przy ksiazkach? Wiec sie biegalo od rana do zmierzchu,az rodzice sila nie zaciagneli do domu...A Ty mowisz , ze nie wychodzisz bez filtra na dluzsza chwile na swieze powietrze niz 10 minut ? To mnie wlasnie zastanawia... Pewnie.Robcie jak chcecie,ale wydaje mi sie to gruba przesada ;)Taka panika? A z drugiej strony chcialabym zobaczyc jak wygladaja dziewczyny uzywajace tych filtrow ,czy lepiej od tych ,ktore ich nie stosuja? Oczywiscie nie chodzi mi tu o porownanie ze "skwarkami",bo to raczej nie jest zbyt ladne, tylko o takie, ktore "rozsadnie " korzystaja ze slonca.
      Tom sie rozpisala :D

      Pozdrawiam cieplo :)
      • mikka8 Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 19:05
        Oczywiscie "79" mialo byc DATA URODZENIA a nie wiek ...sorry :D
        • justa_79 Re: Filtrowa obsesja 22.06.06, 19:53
          to z wiekiem było lepsze :D powiem Ci, że znam z kilkanaście osób, które
          używają filtrów i mają piękne cery ;) ale tak naprawdę to okaże się za 10, 20
          lat... chociaż skutki kilkuletniego opalania widać już wśród moich
          rówieśniczek. nie przeczę, że na wygląd ogromny wpływ mają dobre geny, ale nie
          każdy je ma, a jak już ma, to dlaczego ich nie wspomóc? ;) wiesz, miliony
          kobiet używają kremów z napisem "przeciwzmarszczkowy" i nikt nie nazywa tego
          obsesją. różnica między takimi kremami a filtrami polega tylko na tym, że
          jedynie te drugie mają udowodnione naukowo działanie przeciwzmarszczkowe.
    • otakou Re: Filtrowa obsesja 23.06.06, 01:43
      Wprawdzie nie używam kremów z filtrami, ale na słońcu spędzam bardzo mało
      czasu. Raz - dwa razy w roku podczas letniego wyjazdu na działkę opalam się
      przez około godzinę po południu. Jest to na ogół moja jedyna opalenizna letnia
      nabyta podczas rzadkich pobytów na działce, w sumie może z 2 godzinnej kąpieli
      słonecznej. Muszę powiedzieć, że z roku na rok polskie słońce jest coraz
      bardziej agresywne. Nie ma zupełnie sensu porównywać go ze słońcem nawet sprzed
      kilku lat. Kilkakrotnie opalałam się przed laty w Grecji i Turcji, dzieciństwo
      też spędziłam w Afryce, w Nigerii. Tegoroczne słońce pod Garwolinem na wsi na
      początku czerwca mogę porównać do słońca, jakie opaliło mnie w Grecji lub
      Turcji kilka lat temu. W tym roku opalałam się po południu na słońcu, które
      było za lekkimi chmurami - opaliłam się, jakbym leżała kilka godzin w pełnym
      słońcu. Obserwuję, że z roku na rok słońce szybciej i silniej opala. Mimo że
      mam raczej śniadą cerę, czuję, że gdybym spędziła na słońcu jeszcze godzinę,
      mogłabym uszkodzić skórę. Jestem przekonana, że słońce coraz bardziej szkodzi i
      że doniesienia o jego szkodliwości trzeba brać bardzo na serio. Powoływanie się
      na zdrowie matek i babek chyba nie ma sensu, jeśli prawdą jest, że przedziera
      się do ziemi coraz więcej promieniowania uv.

      Pozdrawiam!
      • sigrun Re: Filtrowa obsesja 23.06.06, 08:30
        Otakou, a nie jest to raczej podyktowane tym, że coraz rzadziej bywasz w
        ciepłych krajach i po prostu odwykłaś? Ja też prawie połowę życia spędziłam na
        południu Europy, gdzie nawet 50 stopni w sezonie letnim to normalka. Dla mnie
        upał zaczyna się dopiero powyżej 30 stopni w cieniu i przy najwyższym poziomie
        wilgotności. Mimo wszystko z roku na rok coraz gorzej znoszę nasz polski letni
        skwar i bynajmniej nie dlatego, że coś nie tak dzieje się z naszą gwiazdą, ale
        dlatego, że coraz bardziej adaptuję się do klimatu panującego na tej szerokości
        geograficznej. Nie sądzę też, aby obecne promieniowanie słoneczne w Polsce było
        równie lub bardziej agresywne niż np. na 2780 metrów w Dolomitach w połowie
        sierpnia (jeszcze nigdy w Beskidach nie doznałam poważnych poparzeń po zaledwie
        trzech godzinach wspinaczki) ;-)
        Ponadto, jeśli narawdę promieniowanie słoneczne ma dla homo sapiens głównie same
        wady, dlaczego nadal nasz gatunek pozostaje przy życiu? Tylko dzięki SPF i
        opatrzności koncernów kosmetycznych?
        Justo 79, błagam nie popadajmy od razu w skrajności. Kiedy planuję mały wypad w
        plener na piknik, całą rodziną zakładamy czapki, kapelusze i co kto ma i
        smarujemy się filtrem 18, ponawiając aplikację co 2-3 godziny. Jeszcze nigdy nie
        doznaliśmy oparzeń. Zarówno ja, jak i Mąż jesteśmy bardzo bladzi i mimo tego co
        się mówi o "białasach" w całej tej antysłonecznej kampanii, bez jakiegokolwiek
        filtra, dopiero po dwóch godzinach w pełnym słońcu nasza skóra lekko się różowi,
        a następnego ranka nie ma śladu. Jak widać fototyp to rzecz bardzo indywidualna.
        Tak samo jest z zachorowaniem na czerniaka. Są po porstu osoby, które mają
        skłonności do powstawania komórek nowotworowych i o jednen spracer za dużo w
        słoneczny dzień im zaszkodzi.
        Wiesz, akurat tak się składa, że mam w rodzinie kilku lekarzy, więc mam dostęp
        do różnych nowinek i rewelacji. Tak naprawdę, najwięcej zachorowań na czernika
        jest właśnie u osób stosujących bardzo wysokie, stabilne filtry, ponieważ nie
        ponawiają aplikacji w ciągu dnia, bo wierzą w ich "stabilność", a spacerując np.
        na nadmorskim deptaku, należałoby i tak smarować się co te 2-3 godziny, nieważne
        ile zapewnia nas producent o "stabilności" filtra. Pomijam już fakt, że po SPF
        50, skuteczność filtrów nie wzrasta ponad pewien poziom ochrony.
        Ale proszę bardzo, smarujcie się okrągły rok, 24 godziny na dobę nawet SPF 1500
        jeśli daje to Wam jakiś komfort psychiczny i w nocy będziecie mogły spać
        spokojnie, że za dwie, trzy dekady nie dopadną Was zmarszczki (jakby człowiek
        nie miał poważniejszych problemów). Cała ta antyzmarszkowo-słoneczna psychoza i
        tak przypomina mi odwieczną walkę między wyższością margaryny nad masłem i vice
        versa. Jak zawsze wszystko sprowadza się do manipulacji naszych potrzeb przez
        tych, którzy bogacą się na naszej naiwności i nigdy nieprzemijającemu kultowi
        młodości ;-)
        • dzieckoneostrady Re: Filtrowa obsesja 23.06.06, 10:04
          Ale co się wtrącasz i głupoty opowiadasz???:) Przecież dziewczyny mają dostęp do
          intenetu, to wiedzą lepiej, nie?;)
          • sigrun Re: Filtrowa obsesja 23.06.06, 10:29
            Internet i kolorowa prasa kobieca - najwiarygodniejsze i - co najważniejsze -
            bezstronne źródła informacji ;-) Słońce zabija - zabezpieczaj się filtrem firmy
            X, ale nie rezygnuj z brązowej skóry, więc smaruj się samoopalaczem firmy Y lub
            spryskaj się opalenizną w sprayu w salonie pani Iksińskiej. Ach, i nie zapomnij
            wcześniej "przygotować" skóry preparatem firmy Ż ;-)
        • eboniet Re: Filtrowa obsesja 23.06.06, 16:06
          sigrun napisała:
          Wiesz, akurat tak się składa, że mam w rodzinie kilku lekarzy, więc mam dostęp
          > do różnych nowinek i rewelacji. Tak naprawdę, najwięcej zachorowań na czernika
          > jest właśnie u osób stosujących bardzo wysokie, stabilne filtry, ponieważ nie
          > ponawiają aplikacji w ciągu dnia, bo wierzą w ich "stabilność", a spacerując
          np
          > .
          > na nadmorskim deptaku, należałoby i tak smarować się co te 2-3 godziny,
          nieważn
          > e
          > ile zapewnia nas producent o "stabilności" filtra. Pomijam już fakt, że po SPF
          > 50, skuteczność filtrów nie wzrasta ponad pewien poziom ochrony.

          jak dotad nie ma zadnych powaznych badan potwierdzajacych te hipoteze, jest to
          jeden z ulubionych "argumentow", ktorym posluguja sie przeciwnicy filtrow. Poza
          tym, czerniak potrafi rozwijac sie latami, a filtry (i ich uzywanie) na dobra
          sprawe to kwestia ostatnich kilku lat. Poza tym, filtry a czerniak to jeszcze
          nie jest rozwiazanie problemu (za zmiany i uszkodzenia w komorkach skory na
          poziomie genetycznym, ktore w konsekwencji moga prowadzic do rozwoju raka
          odpowiedzialne jest promieniowanie UVA, a przed tym raczej calkowicie sie nie
          ustrzezemy, chodzi raczej o umiarkowaniew dawkowaniu promieni slonecznych).
          Tu jeszcze raz odwoluje sie do badan przeprowadzonych w Australii nad
          czerniakiem (byl to pierwszy kraj, gdzie udowodniono jednoznacznie bezposredni
          zwiazek tego raka z promieniowaniem slonecznym) - jest sporo niezaleznych
          informacji w necie (i nie tylko) na ten temat, nie tylko sponsorowanych przez
          koncerny kosmetyczne. Warto poczytac.
          Bardzo istotnym jest obserwacja siebie - skora jasna, wrazliwa z duza iloscia
          znamion (pieprzykow) jest z natury sklonna do poparzen. Nie jest to
          jednoznaczne z zachorowaniem na czerniaka (sa jeszcze inne nowotwory skory),
          ale warto takiej skorze poswiecic troche uwagi w sloneczne dni. A gdy zauwazy
          sie zmiany w istniejacych juz znamionach czy powstawanie nowych, to jest to
          powod do odwiedzenia lekarza.

          Co do skutecznosci SPF 50 - powstrzymuje ok 98% UVB (np. SPF 25 powstrzymuje ok
          95% UVB), wiec jakas roznica jednak jest. Moze jedna zmarszcza mniej? :-) (dla
          tych obsesyjnych:-)

          A sama opalenizna - coz, to wlasnie reakcja obronna skory na promieniwanie
          sloneczne UVB, czyli w gruncie rzeczy stan patologiczny:-)

          Pozdrawiam zwolennikow i przeciwnikow i zycze umiarkowania w zazywaniu kapieli
          slonecznych

          Ebo
          • sigrun Re: Filtrowa obsesja 24.06.06, 08:07
            Droga Eboniet, ale to co zacytowałas i skomentowałaś to nie do końca moja
            teoria, ani jakiegoś domorosłego eksperta-pismaka z netu ;-P To bezpośredni
            cytat z wykładu z dermatologii na AM ;-) To nie wysokie i "stabilne" filtry
            powodują raka, ale głupota i ślepa wiara ludzi stosujących te preparaty. Owszem,
            SPF 50 czy nawet 100 przyda się np. w tropikach, w Afryce, na stoku lub na
            jachcie, ale na codzień w drodze z biura na parking podczas jesiennej pluchy?
            Może przeczytaj jeszcze raz moje posty - nie jestem przeciwniczką filtrów, bo
            sama je stosuje, tyle, że nie z uporem maniaka i dostosowując wysokość faktora
            do potrzeb mojej skóry, warunków pogodowych i szerokości geograficznej -
            dwudziestka wystarczy, przynajmniej na Mazowszu ;-)
            • smart7 Re: Filtrowa obsesja 24.06.06, 09:51
              Brawo sigrun! Podpisuje sie obiema rekami pod Twoimi postami! Wreszcie rozsadny
              glos i rozsadne argumenty!
              Do Justy 79- skoro slonce bezpowrotnie uszkadza DNA komorkowe( co jest
              najprawdziwsza prawda), to jeszcze racz zwrocic uwage, ze DNA komorki uszkadza
              takze tlen, ktory wdychasz, szkodliwe skladniki pokarmow, ktore zjadasz, chlor z
              wody, ktora wypijasz, spaliny, ktore wdychasz i tysiace innych substancji, ktore
              cie otaczaja i nie mozesz sie przed nimi schronic.
              Ale ja wierze, ze skoro za 20,30 lat zadna zmarszczka cie nie dopadnie(ach, te
              filtry!), to oczywiscie bedziesz zyc lat 350( bo, rzecz jasna nie watpie, ze na
              w/w zagrozenia takze znalazlas skuteczna ochrone).
              Pozdrawiam.
              P.S. Opalac sie nie cierpie, wiec tego nie robie, filtruje sie umiarkowanie-przy
              dluzszym pobycie na sloncu(czego unikam, bo mnie to po prostu meczy, fototyp
              jasny- jeszcze mi sie nie zdarzylo poparzenie-a nie filtruje sie 60 + co 2
              h.Wystarczy zdrowy rozsadek).
              • owcazbombowca Re: Filtrowa obsesja 24.06.06, 22:44
                SKOŃCZCIE SIĘ LICYTOWAĆ, BO TO JUŻ ZACZYNA BYĆ NUDNE !!!
              • justa_79 Re: Filtrowa obsesja 27.06.06, 14:22
                dziękuję za cenne uwagi. tylko dlaczego tak bardzo Wam to przeszkadza, że ktoś
                o siebie dba? jesteście szczęśliwe, jak widzicie spalone skwarki, a jak ktoś
                używa filtrów, to Was dusi z zazdrości?

                wszystko szkodzi, tlen szkodzi - to połóż się, kobieto, do grobu od razu. to Ty
                przejawiasz psychozę, mnie wystarczą filtry. jeszcze żadna z Was nie wyjawiła
                mi, dlaczego używanie kremów z napisem "przeciwzmarszczkowy" nie jest psychozą,
                a używanie filtrów (czyli kremów naprawdę przeciwzmarszczkowych) jest. naprawdę
                bardzo chętnie dowiem się, gdzie leży różnica.

                nigdzie nie napisałam, że wysokie filtry chronią 24h/dobę. proszę o czytanie ze
                zrozumieniem. komu, jak komu, ale mi nie trzeba o tym przypominać. zjawisko
                pozornej ochrony również jest mi znane.

                a co do wysokości ochrony, to piszecie tylko o UVB. a o UVA ktoś słyszał? cóż,
                jeśli znalazłaś preparat, który ma tylko SPF 18 i PPD ok. 30, to gratuluję
                dobrego wyboru. bo ja niestety wśród preparatów o wysokim PPD znam tylko takie
                min. SPF 40. może podzielisz się informacją, co to za firma?
          • asiek_asiekowaty Re: Filtrowa obsesja 25.06.06, 09:22
            Mam typowa polska karnacje, taka jasno-srednia i cale mnostwo pieprzykow, na
            jednej rece bedzie jakies kilkanascie. I nigdy nie uleglam poparzeniu. A
            powstawanie nowych znamion jest zapisane genetycznie. Mnie coraz to nowe
            powstaja.
            • otakou Re: Filtrowa obsesja 25.06.06, 12:28
              Mnie powstają na brzuchu i w okolicy biustu, ale tylko jeśli się opalam. Jeśli
              się nie opalam, nie obserwuję, żeby pojawiały się na mojej skórze kolejne
              pieprzyki, choćby jeden. Za to wystarczy, abym się raz czy dwa razy opalała i
              mogę się spodziewać w krótkim czasie kilku-kilkunastu niedużych pieprzyków. Dla
              mnie jest oczywiste, że to ekspozycja na słońce stymuluje ten proces, nawet
              jeśli mam jakąś genetyczną skłonność - chociaż skórę na reszcie ciała, poza
              brzuchem, mam niemal zupełnie wolną od takich zmian i nie mam do ich
              powstawania żadnej tendencji, poza oczywiście wymienioną sytuacją, kiedy się
              opalam.
              • asiek_asiekowaty Re: Filtrowa obsesja 25.06.06, 12:38
                A mi powastaja rowniez w zimie, generalnie w ogole mam najwiecej na rekacvh,
                ale malych i jasniejszych, sporo mam na plecach i tu juz wieksze i ciemniejsze,
                ale np. na twarzy, ktora przeciez caly rok na okraglo jest na sloncu nie mam
                pieprzykow (no, moze 2 takie malutkie i jasne, przypominaja bardziej piegi). A
                2 najwieksze pieprzyki mam w miejsach zawse zakrytych: na posladku i na
                piersi. :P
                • sigrun Re: Filtrowa obsesja 27.06.06, 15:00
                  Mnie jeszcze zastanawia jedno. Są nowotwory, które występują jedynie wsród osób
                  jednej płci, ale przecież nie czerniak. Dlaczego więc nie spotkałam dotąd ani
                  jednego pana stosującego okrągły rok blokery i starannie unikającego słońca?
                  Pewnie dlatego, że groźba czerniaka tak naprawdę nie jest największym strachem,
                  ale zmarszczki, a ta fobia dotyczy głównie pań, a raczej bardzo młodych
                  dziewczyn, którym łatwo wmówić nową potrzebę i przekonać o własnej
                  zapobiegliwości ;-) W realu nikogo nawracać nie zamierzam, wszak nie moja skóra
                  i pieniądze. Tak samo nie zamierzam nawracać nałogowych plażowiczów i stałych
                  klientów solarium ;-) Pamiętajcie, że są osoby, tak jak ja, prezentujące
                  pośrednie stanowisko. Tzn. jeśli czyjaś skóra zaróżowia się dopiero po godzinie
                  na słońcu bez filtra i ta osoba ma w sumie przejść trzy minuty z domu do metra,
                  potem dziesięć minut z metra do celu i z powrotem w ciągu doby, czy musi od razu
                  stosować trzydziestkę? Teoretycznie i czwórka by starczyła.
                  Niestety, Justo, na mojej butelce nie jest wyszczególnione ile z tego filtra
                  przypada na UVA i ile na UVB, chociaż producent zapewnia, że ochrona obejmuje
                  obydwa promieniowania. Z pewnością gdybym wybierała się na dwutygodniowy wypad
                  do Nairobi kupiłabym bloker z wysokiej półki, bo nie oszukujmy się, ale te
                  pieczołowicie opisane opakowania z SPF powyżej 30 nie kosztują mało (następny
                  chwyt marketingowy). Ostatnio lekarka zwróciła mi uwagę na dwa pieprzyki, które
                  i tak zawsze pozostają w ukrytym miejscu - pod bielizną, więc trudno aby były
                  efektem nadmiernego opalania (z resztą są niezmienione od dzieciństwa) -
                  odradzając (nie zabraniając) opalania w ..... Afryce (!) lub innych ciepłych
                  krajach ;-) Na ewentualny wypad nad Bałtyk po prostu machnęła ręką. Jak to
                  dobrze, że jedyna Afryka na którą mnie stać, to palma Rajkowskiej na rondzie De
                  Gaulle'a :-DDD
                  • justa_79 Re: Filtrowa obsesja 27.06.06, 15:48
                    producenci to o różnych rzeczach zapewniają, również na opakowaniach filtrów -
                    vide Ziaja, która nazywa swoje filtry fotostabilnymi. a pana stosującego
                    blokery znam, chociaż tylko wirtualnie ;)

                    co do faktu, iż SPF 4 by wystarczyło na przejście z domu to metra - tak, ale
                    jak wspomniałam, nie o SPF tu chodzi, a o PPD. problem w tym, że preparat o SPF
                    4 prawdopodobnie wcale nie chroni przed UVA. dlatego kupuję SPF 50... ;) do
                    tego osłabienie filtrów przez makijaż, upał, pot, destabilizację przez inne
                    składniki, przez UV... i z tego SPF 50 wcale nie zostaje taka szokująca ilość,
                    jak się niektórym wydaje. w tej samej sytuacji z SPF 4 zostałoby.... no
                    właśnie, zero? ;)

                    a czy te filtry nie kosztują mało, owszem, większość z nich jest ze średniej
                    półki, ale przyzwoite filtry ma również Iwostin, a są też przecież filtry do
                    ciała np. o pojemności 400 ml, co wychodzi bardzo ekonomicznie. ale wiesz, jak
                    ktoś nie chce używać filtrów, to zawsze znajdzie powód - a to za drogie, a to
                    za tłuste :) i ja to rozumiem, nie mam nic przeciwko umiarkowanym poglądom w
                    kwestii filtrów, nie podoba mi się tylko nazywanie paranoją umiarkowanego
                    unikania słońca :D kapelusza nie noszę, z długim rękawem też nie chodzę... a tu
                    nagle na forum ktoś nazywa to paranoją, tylko dlatego, że mam na skórze filtry
                    i gołym okiem tego nikt nie rozpozna.

                    a jeśli chodzi o pieprzyki, które powstały po bielizną, to niestety, również w
                    takich miejscach powstają i nie ma tu nic do rzeczy, że akurat to miejsce nie
                    było opalane - inne miejsca były i to wystarczy. i często powstają z
                    opóźnieniem, tzn. nie od razu po lecie, ale np. dopiero zimą.
    • bez.wyksztalcenia Re: Filtrowa obsesja 27.06.06, 17:19
      Kazda przesada jest bez sensu. Uzywam kremow z filtrami 50+. Niestety w moim
      przypadku, nawet 10 min na sloncu konczy sie zaczerwieniona twarza. Te 10 min
      ide do metra, potem od metra do pracy. I droga powrotna. W sumie jakies 40min
      na sloncu. Mam tez cere naczynkowa, pieprzyki (juz 3 mialam usuwane, bo byly
      zmiany) i po prostu nie lubie slonca, oraz jego dzialania na moja skore.
      Co innego slonce przy temp. 15C, i lekko pochmurnym niebie, a co innego takie,
      jak dzis. Kapelusz powinnam nosic i oczywiscie zapominam wziac z domu. Dlatego
      ciesze, ze wyrobilam sobie nawyk uzywania wysokich filtrow. W biurze tego nie
      robie, wystarczy troche rano, i potem przed wyjsciem z pracy (bo klimy nie mamy
      i filt poranny splywa sobie z potem). A ze mam sucha cere, to taki tlusty filt
      mi nie przeszkadza.
      Z drugiej strony - to moj wybor i nikomu nie kaze uzywac takich filtrow,
      teorie, ze sa najlepsze - stosuje tylko do siebie. Rozumiem, ze innym nie
      odpowiadaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka