Gość: Rose_Madder
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
25.02.03, 10:39
Wczoraj mnie zaciągnęła koleżanka:) Co prawda po lekturze forum i oglądnięciu
zdjęć Anexxy z linku, który podawałyście, byłam zdecydowana nigdy przenigdy
tam nie iśc, ale obejrzawszy rzeczoną koleżankę i jej nowy fryz,
zaryzykowałam. Cóż, atmosferka jakiej serdecznie nie lubię - brudnawo, jakieś
tępe łomoty z radia, gejowsko do womitów, tlumy krewnych i znajomych królika
obcmoktywujących się z Krzysiem i jego asystentem (i chyba też
kochankiem,sądząc z zachowania) i włażącym im do tyłka (chociaz to chyab
tabakiera miała być dla nosa? ale może ja jestem jakaś oldskulowa).
Osławionego luziku jakoś nie zauwazyłam, poza kłebami dymu papierosowego i
oferowanym nam winem w plastikowych kubkach.Naczekałyśmy się rzecz jasna,
mimo, że umówione na konkretną godzinę. POtem mycie w lodowatej wodzie i
brudnej (sic!) umywalce, no i wreszcie mistrzu mnie dorwał. Przyciskając się
genitaliami do moich nóg (błeeee) coś tam ciął, na moje pytania dowcipkując,
że zobaczę jak skończy i to będzie niespodzianka. No faktycznie była! Fryzura
na Małgosię Belę, jaką nosi 90% panienek. Mnie się akurat nie podoba, poza
tym lubię być oryginalna, a mistrzu zdaje się preferuje pracę taśmową, bo
podobnie wystrzygł resztę klientek (czyżby to on wymyślił M.Beli ten fryz?).
Ale fryzura to pryszcz, na szczęscie z czegoś takiego można jeszcze u dobrego
frzyjera coś wyczarować. Natomiast sama atmosfera, wystrój, brud i zachowanie
Krzysia - katastrofa. Dziwię się, że niektóre forumowiczki tak nad nim pieją
z zachwytu - chyba na zasadzie, że "modny".
Zdecydowanie bardziej polecam KD de Varsovie, Tomka Pyzę czy Dessange'a,
których przetestowałam ostatnio - czysto, cicho, grzecznie, punktualnie, a i
fryzury lepsze.