mycha664
29.10.08, 08:29
W najnowszym numerze Polityki z 25 października, w artykule Doroty Sumińskiej „Chce się wyć”, czytamy:
„Lokalna społeczność traktuje proceder jako czynność oczywistą, psi smalec jest sprzedawany na targach i bazarach, traktowany przez jednych jako pewne źródło zarobku, a przez drugich jako panaceum na wszystkie choroby, od krosty po gruźlicę.”
I w dalszej części:
„Zanim jednak pies padnie ofiarą bezgranicznej ludzkiej głupoty i bezduszności, jest chwila dla skrajnego okrucieństwa. Jak twierdzą producenci smalcu, trzeba psa wcześniej porządnie obić kijami. Wtedy smalec jest lepszy.”
Zastanawiacie się gdzie taki proceder ma miejsce?
Otóż całkiem niedaleko, w naszym rodzinnym kraju, w podhalańskiej wsi....
P.S. w numerze znajdziecie jeszcze wywiad z dawnym myśliwym, dziś ekologiem pt. „Egzekucja przy księżycu”