szirlej
19.11.03, 00:13
Jakos nie moge dojsc do ladu ze stanem mojej skory, prosze wiec o porade, co
ew. zmienic w arsenale kosmetycznym...
Ja: lat 20, pale (wiem, wiem, 1sza rzecz do odstrzalu, ale na razie jakos sie
nie zapowiada), studiuje, a wiec czasem noce zarwane, bo a) nauka b) impreza,
alkoholu raczej unikam.
Cere mam mieszana absolutnie: wrazliwa (troche pajaczkow), przesuszona tu i
owdzie, tlustawa od czasu do czasu....
Uzywam: do mycia zel "neutrogeny" visibly refined, krem na dzien
nawilzajacy "living dimesion", na noc z reguly aplikuje effaclar, raz na czas
jakis pacne sie zielonym argiletzem, w okolice oczu czasem ciapne krem pod
oczy z rozowej serii erisu do naczynek.
Maluje sie raczej sporadycznie, a jak juz to na pewno bez zatykania porow
tapeta, na codzien lekko przypudrowuje twarz "cream puffem".
Tyle tego, co robie dla swojej twarzy. Efekty: wciaz te same problemy- raz za
sucho, tak, ze wprost linieje jak waz, innym razem niespodziewajka sie
wykluwa, a wszystko w aurze ciut za bardzo widocznych porow i ziemistosci,
ktorej zrodlo idealnie znam.... I jakas ta twarz bez zycia sie zdaje,
przygaszona i bez blasku. No.
Any tips?
Dzieki!