pomarancza100
10.08.09, 11:55
Po obejrzeniu programu "Wyznania Fryzjerów"... zdałam sobie sprawę
ile razy fryzjerzy zrobili mnie w trąbę. Po pierwsze - długie
terminy oczekiwania to celowe posunięcie manipulacyjne, po drugie -
wysokie ceny u tzw. stylistów wcale nie gwarantują powodzenia.
Płacimy za show. Fryzjer nigdy nie przyznaje się do porażki. Masaże
poza przyjemnymi doznaniami, dla samego włosa nie dają nic, ale
kosztują. Dziś chciałam umówić się do Studio S CH Wileńska. Drożyzna
jeszcze większa niż ostatnio. Refleksy na krótkie włosy - ponad 200
zł. I zastanawiam się za co? Za burczenie i kwaśną minę pani
recepcjonistki (taka nieszczupła z ciemnymi włosami). Byłam tam z 6
razy i nie nie wiem jak wygląda ta pani w stanie uśmiechu. Do samych
fryzjerek nic nie mam, choć nie wszystkie są fachowcami ale ceny z
kosmosu. Jakim cudem te firmy się utrzymują na rynku? Może tym cudem
jest ... moja naiwność?