Dodaj do ulubionych

Choroba rodzin weekendowych.

    • ebauche Re: Choroba rodzin weekendowych. 03.01.06, 18:03
      tomekpk napisał:

      > Macierzyństwo jest przecież podstawą rozwoju i spokoju dorastającego dziecka

      Macierzyństwo to domeną kobiet, a nie dorastającego dziecka

      > Przemawia za tym m in. ilość wygranych w sądzie spraw o przyznanie prawnej
      opieki. Praktycznie zawsze dziecko przyznane zostanie matce choćby była chora
      psychicznie.

      Dziecko w tym chorym kraju przyznawane jest zawsze matce, żeby broń Boże nie
      powstała rysa na pomniku Matki Polki

      > Matki, które zostawią dziecko na pastwę babć, sąsiadów, nianiek odbierają
      dziecku poczucie bezpieczeństwa matczynej bliskości.

      A co z dziećmi, którzy mają tylko ojca?? Są odmieńcami i psychopatami, bo
      pozbawieni matczynej bliskości, tak??
      • tomekpk Re: Choroba rodzin weekendowych. 03.01.06, 18:11
        Nie . Chciałem tylko zauważyć pewien problem i jego wpływ. To nie muszą być tak
        skrajne skutki. Coś z takiej sytuacji jednak pozostanie w psychice dziecka.
        Choćby niewidoczna rysa ale jednak.
        • zettrzy Re: Choroba rodzin weekendowych. 03.01.06, 23:46
          nie niewidoczna rysa - przeczytaj jeszcze raz te wszystkie posty od osob ktore
          utrzymuja ze nie mialy dobrego kontaktu z matka w mlodym wieku - zadziwisz sie
          ich poziomem agresji i brakiem tolerancji dla innego sposobu percepcji

          tak, OBECNOSC matki kiedy dziecko jest bardzo mlode ma decydujacy wplyw na
          pozniejsze zycie - nadal utrzymuje, ze gdyby moja matka uznala ze jestem dla
          niej wazniejsza niz kariera (bylaby ze mna, zamiast brac kolejny dyzur nocny) ja
          bylabym sklonna zostac zona i matka, a nie unikac zwiazkow z mezczyzna i
          macierzynstwa

          zreszta, to samo wywrzeszczal moj owczesny maz podczas sprawy rozwodowej i to
          samo w zaufaniu zwierzyla mi adwokatka - ona nie wiedziala, ze jestem dzieckiem
          pracujacej matki, ale uznala ze byc musze z uwagi na moja niechec do malzenstwa
          oraz brak wyraznego motywu do rozwodu poza tym ze uwazalam ze malzenstwo "nie
          jest dla mnie"

          tyle dla tych ktorzy uwazaja ze sie da pogodzic macierzynstwo i kariere - nie
          da; owszem, mozna miec cudowna kariere, ale wylacznie kosztem dziecka
          no chyba ze dziecko tez stawia wylacznie na kariere, i wtedy w ogole nie zalozy
          rodziny ani nie bedzie mialo wlasnych dzieci - przeciez nauczylo sie, bolesnie
          dla siebie, podczas samotnych dni kiedy matka byla "w pracy", ze kariera matki
          jest wazniejsza niz jej uklady rodzinne
          • alienor Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 11:11
            > nie niewidoczna rysa - przeczytaj jeszcze raz te wszystkie posty od osob ktore
            > utrzymuja ze nie mialy dobrego kontaktu z matka w mlodym wieku - zadziwisz sie
            > ich poziomem agresji i brakiem tolerancji dla innego sposobu percepcji
            Zettrzy, przesadzasz. Ja tez nie mialam dobrego kontaktu z matka w
            dziecinstwie, bo pracowala i powolania do matkowania nie miala, ale nie unikam
            zawiazkow z mezczyznami, nie jestem ani agresywna, ani nietolerancyjna.
            Przeciwnie, "toleruje" :-) zarowno kobiety, ktore maja silny instynkt
            macierzynski, jak i te, ktore zamiast dzieci chca rozwijac swoje talenty.
            Podobnie zreszta Kocianoga i inne dziewczyny na tym forum. Wyluzuj!
            Jesli dobrze cie zrozumialam, jestes zwolenniczka pogladu, ze kazda kobieta z
            natury pragnie byc zona i matka, tylko brak "normalnej" rodziny i matczynej
            bliskosci sprawia, ze staja sie ozieble i stawiaja na kariere. Jak skomentujesz
            wiec zasade 80/20 i zjawiska zachodzace w naturze, jak chocby przyklad mew,
            ktore porzucaja swoje mlode?
            • iluminacja256 Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 11:49
              ak skomentujesz
              >
              > wiec zasade 80/20 i zjawiska zachodzace w naturze, jak chocby przyklad mew,
              > ktore porzucaja swoje mlode?

              jak znam zycie to napisze, że mewy to nie ludzie:)))
              Zettrzy nie rozumie pewnej rzeczy, która tu zrobiła. Połaczyła problem z własnym
              poczuciem braku bliskosci ze strony matki z tym, że matka robila korierę i nie
              była z nią cały czas i to rzutuje na całe jej życie. Jak ktoś pisze inaczej na
              podstawie własnych doswiadczeń, to znaczy, że jego matka też pracowala ,ale się
              ją kocha, dbała,była cudowna itp., to znaczy , że to wróg Zettrzy. Wróg,nie
              dlatego, ze ma inne poglądy, ale że ma INNE DOSWiadczenia, które nie zgadzają
              sie zdoświadczeniami Zettrzy i z jej poglądem na to, dlaczego nei umie stworzyć
              dobrych relacji miedzyludzkich. No to powiem tak. Mam za sobą gwałt. nie
              znienawidziłam całej rasy męskiej , a powinnam była . Wszystko mozna w swoim
              życiu rozwizać i ze wszystkiego , no może poza śmiertelną choroba, wyjść na
              prostą , tylko tzreba dać sobie szansę. Przestać winić innych i zadreczać siebie.
          • bri Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 12:10
            Z tego wynika, zettrzy, że Ty miałaś kiepski kontakt z mamą ;)
            • zettrzy Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 19:01
              bri napisała:

              > Z tego wynika, zettrzy, że Ty miałaś kiepski kontakt z mamą ;)

              jakze moglam miec z nia kontakt, kiepski czy nie, skoro jej FIZYCZNIE nie bylo
              kolo mnie bo byla w pracy? dziz, wam to nawet lopata nie pomoze
          • bri Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 12:12
            Zettrzy, jesteś już duża. Czas przestać liczyć na mamę - uznaj wreszcie, że
            sama dla siebie jesteś najważniejsza. Wydaje mi się, że to by Ci znacznie
            uprościło życie.
            • zettrzy Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 19:12
              bri napisała:

              > Zettrzy, jesteś już duża. Czas przestać liczyć na mamę - uznaj wreszcie, że
              > sama dla siebie jesteś najważniejsza. Wydaje mi się, że to by Ci znacznie
              > uprościło życie.

              corciu, przestan wczytywac w moje posty wasze jedynie sluszne i uniwersalne
              prawdy - co do liczenia na mame - napisalas cos o przesranym zyciu? no wiec na
              tym samym poziomie wiesz go.wno, rowniez w materii kto jest dla mnie
              najwazniejszy oraz w materii upraszczania zycia
              kompletnie nie rozumiem, dlaczego wszystkie tak sie rzucacie jak wesz na
              grzebieniu po moim oswiadczeniu ze jednak JA CHCIALAM MIEC MAME W DOMU, wtedy
              kiedy mialam 3 i 4 lata, strasznie sie wku.r.wiacie i probujecie mnie obrazic,
              osiagajac wszelako ciekawy wynik - do tej pory osoby o aktywnych przekonaniach
              feministycznych byly mi raczej obojetne, troche jak np. Mormoni albo geje; a
              teraz widze dlaczego, przynajmniej w Polsce, feministki maja opinie zanizonych
              intelektualnie oszolomow
              ps. zadna z was nie nadaje sie na matke - zbyt duzo myslicie o sobie, za malo o
              ewentualnym dziecku
              • zdanka1 Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 19:17
                ps. zadna z was nie nadaje sie na matke - zbyt duzo myslicie o sobie, za malo o
                > ewentualnym dziecku

                Zupełnie jak ty Zettrzy, zupełnie jak ty....
                • kocia_noga Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 19:56
                  zdanka1 napisała:

                  > ps. zadna z was nie nadaje sie na matke - zbyt duzo myslicie o sobie, za
                  malo
                  > o
                  > > ewentualnym dziecku
                  >
                  > Zupełnie jak ty Zettrzy, zupełnie jak ty....


                  Oj , zdanka , nie ujdzie ci to na sucho.
                  • zettrzy Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 20:38
                    kocia_noga napisała:

                    > zdanka1 napisała:
                    >
                    > > ps. zadna z was nie nadaje sie na matke - zbyt duzo myslicie o sobie, za
                    >
                    > malo
                    > > o
                    > > > ewentualnym dziecku
                    > >
                    > > Zupełnie jak ty Zettrzy, zupełnie jak ty....
                    >
                    >
                    > Oj , zdanka , nie ujdzie ci to na sucho.

                    przeciez obiecalas nie zwracac uwagi na moje wypowiedzi?
                • zettrzy Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 20:35
                  zdanka1 napisała:

                  > ps. zadna z was nie nadaje sie na matke - zbyt duzo myslicie o sobie, za malo
                  > o
                  > > ewentualnym dziecku
                  >
                  > Zupełnie jak ty Zettrzy, zupełnie jak ty....

                  ale ja w przeciwienstwie do was nie klamie ze zaspokojenie egoizmu jest dobre
                  albo pozadane, przeciwnie staram sie jak uposledzonemu wytlumaczyc, CYTUJAC
                  WLASNE DOSWIADCZENIE, ze pracujaca na pelny etat matka to tylko surrogat matki

                  niestety wasz poziom nie wykracza poza "wku.rwienie" i glupawe docinki,
                  powtarzanie w kolko ze "wam sie nalezy", komentarze na poziomie uczennic
                  ogolniaka (a podobno jestescie dorosle, niektore nawet same matki dzieciom -
                  bardzo samodzielne matki, bo dzieci wychowuja wam babcie) co to naczytaly sie
                  roznych artykulow w prasie popularnej, naogladaly telewizji i teraz wiedza
                  najlepiej
                  wiele wyjasnia ze jak dotad wiekszosc z was przyznala ze nie miala kontaktu z
                  matka, albo miala kiepski, wiec jednak teza zalozyciela watku sie trzyma - BRAK
                  takiego kontaktu we wczesnym dziecinstwie nie jest pozadany
                  ciekawe, co wasze dzieci powiedza o was jak osiagna doroslosc - byc moze tak na
                  mnie naskakujecie bo podswiadomie tego sie wlasnie boicie, ze wasze dzieci
                  kiedys powiedza wam to samo co ja powiedzialam na tym forum
                  • zdanka1 Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 20:52
                    Nie, Zettrzy. Dość dokładnie przeczytałam wszystkie posty. Wynika z nich, że
                    każda osoba w tym wątku miała inny kontakt z matką, a nie wszystkie osoby miały
                    zły kontakt z matką.

                    Ty miałaś zły. Bri ocenia swój na na średni. Ja oceniam swój z moja na 4+,
                    kocia _noga (albo zlotanos) miała matke , która siedziała z nia cały zcas w
                    domu i pisze jasno, ze kochała ojca, bo matka wyżywała sie za zamkniecie w domu
                    na dzieciach, nawet nieswiadomie. Ojciec wogóel nie istnieje w tym temacie, a to
                    dopiero wydaje mi się uproszczeniem...Jakby matka siedzaca w domu, automatycznie
                    kochała, bo siedzi w domu...Rozmawiałaś kiedyś z bezrobotnymi kobietami, z
                    małymi dziecmi? Niekótre są tak wygaszone, że płaczą przy dzieciach...I czy
                    dziecko wtedy czuje sie szczęsliwe?

                    A ja napiszę jedno. Kobiety sa rózne i nic do tego nie ma feminizm czy nie
                    feminizm, katolicyzm, Polska czy Uganda. Są takie kobiety, które nawet siedząc z
                    Toba w domu do 15 roku życia wypaczyyłyby ci dzieciństwo, bo wyżywałyby się za
                    to, ż e nie mają własnego życia, poza dzieckiem, poza czterema ścianami domu i
                    poza sklepem spożywczym. Są takie, które zapewne nie wyobrażaja sobie innego
                    życia niż dom z ogrodem i 5 dzieci. To taki archetyp w marzeniach- reliuje go
                    jedna kobieta na 100, nie z własnej winy...

                    Jeśli uwazxasz, ze kobieta powinna urodzić dziecko i zostać z nim do 18 roku
                    życia w domu - zostawaj. To twój wybór.Tylko twój i nic nikomu do tego.Jednak
                    jeśli Twoja córka urodzi dziecko nie zmuszaj jej do identycznego wyboru jak
                    Twój, jeśli nie bedzie chciała. Dlaczego? Dlatego, że cię znienawidzi. Tak samo,
                    jak znienawidziłaby cię za zmuszenie pójścia na prawo , jesli chce iść na ASP.

                    Taką zasadę polecam. Jeśli uwazasz, że cos jest ok , dobre itp, to to robię. Ja
                    robię, zamiast rozdrabniać siły na zmuszenie innych do zrobienia tego:)
                    Pozdrawiam!













                    • zdanka1 Re: Choroba rodzin weekendowych. 04.01.06, 21:00
                      I jeszcze jedno . Od razu na dzień dobry widze taką opozycję .
                      W kazdym poście piszsz JA , a do odpowiadajacego zwracasz się - WY. Jakbyś ty
                      jedna przeciw całej zbiorowości występowała. A tu nie ma zbiorowości. Tu sa
                      pojedynczy ludzie , każdy z innym życiorysem. to, z e forum nazywa się feminizm
                      to czysty przypadek. Równie dobzre mogłoby się nazywać - tematy różne, albo co
                      myslisz o islamie, bo toczą sie tu takie rozmowy...

                      I nie wiem, co amm ci odpowiedzieć, bo matka mojej matki przesiedziała całe
                      zycie w domu, piorac, gotując i cerując gacie , z dziećmi, więc moja matka
                      powinna byc ideałem w zyciu. A Odkąd pamietam moja matka nie chciala być taka
                      jak jej matka, a jak pamietam swoją babcię , to mowiła do mnie zawsze - ucz sie,
                      skończ szkołe, znaj swoja wartość, inaczej będziesz jak ja - a to jak ja miało
                      rece jak facet od noszenia wegla z piwnicy i prosiła o czytanie jej czasem, bo
                      nie widziała na oczy od zarobkowego szycia w domu... To wszystko nie jest takie
                      proste.
                  • bri Re: Choroba rodzin weekendowych. 05.01.06, 10:02
                    Zależy mi na szczęściu mojej córeczki i chciałabym pomóc jej w rozwoju. To czy
                    oceni mnie jako dobrą matkę czy złą ma, w pewnym sensie, drugorzędne znaczenie.
                    Oczywiście chciałabym, żeby oceniła mnie jako dobrą matkę - ale jeśli miałoby
                    to oznaczać, że będzie zwlekać z usamodzielnieniem się, uzależniać swoje
                    związki od mojej akceptacji jej partnerów, jeśli miałaby pozwolić mi wtrącać
                    się w sprawy między nią a jej ew. mężem, wreszcie jeśli sama ma być przez to
                    nieszczęśliwa i mieć wyrzuty sumienia, że nie chce zostać w domu z własnym
                    dzieckiem albo w ogóle mieć dzieci bo boi się, że nie sprosta ideałowi matki
                    obecnemu w rodzinie - to wolę być złą matką, która w razie czego będzie
                    potrafiła dać jej kopa na rozpęd zamiast tylko głaskać. Mam nadzieję, że
                    wyrośnie na człowieka, który będzie umiał zrozumieć mój wybór - powrót do
                    pracy. Wiem, że dłuższy urlop wychowawczy unieszczęśliwiłby mnie a co za tym
                    idzie: odbił się na moim małżeństwie, może nawet doprowadził do rozwodu, który
                    na pewno by ją unieszczęśliwił; mógłby mnie doprowadzić do depresji - wtedy nie
                    byłabym w stanie w ogóle zaopiekować się córką; może podświadomie obarczałabym
                    córkę winą za to, że nie mogę pracować poza domem, itp. Tak jak nie mam
                    pretensji do mojej matki, że po mnie miała jeszcze dwoje dzieci, opieka nad
                    którymi oznaczała, że miała dla mnie znacznie mniej czasu; tak samo nie
                    miałabym pretensji gdyby chodziła do pracy.
              • bri Re: Choroba rodzin weekendowych. 05.01.06, 09:38
                Rozumiem, że chciałaś mieć mamę w domu ale uwierz, że to co dobre dla Ciebie,
                niekoniecznie jest dobre dla wszystkich ludzi na świecie. Nas w.kur.wia to, że
                chciałabyś, żeby wszyscy zachowywali się zgodnie z Twoim doświadczeniem
                życiowym. Chciałabyś, żeby po urodzeniu dziecka każdy człowiek, a zwłaszcza
                kobiety, porzucały wszelkie pozostałe plany życiowe i zainteresowania na rzecz
                opieki nad dzieckiem. Moim zdaniem, jest to tak samo nienaturalne i niedobre
                jak porzucenie samego dziecka po urodzeniu.

                Masz pretensję, że użyłam słowa "przesrane" - Ty wyzywasz mnie od feministek,
                bo w Twoich ustach to obelga.

                Żadna z nas nie nadaje się na matkę? Równie dobrze mogę powiedzieć, że Ty nie
                nadajesz się na córkę - bzdura, co? Mimo zaawansowanego wieku nie chcesz
                przebaczyć swojej matce, że postanowiła pracować, kiedy Ty byłaś mała i zamiast
                jej przebaczyć wolisz mieć jad w sercu do końca życia.

                Każda z nas nadaje się na matkę, wiele z nas już nimi jest. Czy Ty masz dzieci?
                Ja myślę o swojej córce prawie przez cały czas, mimo że bywają momenty kiedy
                chciałabym się oderwać od tych myśli.
                • wzr1 Re: Choroba rodzin weekendowych. 05.01.06, 23:27
                  > Ja myślę o swojej córce prawie przez cały czas, mimo że bywają momenty kiedy
                  > chciałabym się oderwać od tych myśli.

                  Ciekawe czy myślisz jaką to jesteś dobrą matką bo zaspokajasz jej potrzeby
                  materialne pewne w stopniu wyższym nij średnia krajowa, jednak wypowiedź
                  poprzedniczki pokazuje że nie dostatek materialny może nie wystarczyć

                  > Rozumiem, że chciałaś mieć mamę w domu ale uwierz, że to co dobre dla Ciebie,
                  > niekoniecznie jest dobre dla wszystkich ludzi na świecie

                  Właśnie to co ty dajesz nie koniecznie jest dobre dla drugiej osoby
                  • bri Re: Choroba rodzin weekendowych. 06.01.06, 09:19
                    Nigdy nie żyłam w biedzie i teraz też nie i z mojego doświadczenia wynika, że
                    jak się ma pieniądze to się o nich za dużo nie myśli.

                    Nie poszłam do pracy dlatego, że nam brakowało pieniędzy ale dlatego, że po
                    prostu nie wytrzymałabym tak długo w domu.

                    >Właśnie to co ty dajesz nie koniecznie jest dobre dla drugiej osoby

                    Co masz na myśli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka